LIST KAPREOLA z KARTAGINY DO SOBORU EFESKIEGO


1. Czcigodnym, błogosławionym i świętym współsługom, zbierającym się zewsząd na święty sobór - Kapreol przesyła pozdrowienie.

2. Pragnąłem, Bracia najdrożsi, żeby czcigodny wasz sobór mógł się odbyć w takich warunkach, żebyśmy i my mogli posłać oficjalną delegację wybraną przez wspólne głosowanie spośród braci i współbiskupów naszych, a nie pożałowania godną odmowę. Różne niestety przeszkody stanęły w poprzek naszym wysiłkom.

3. I tak po pierwsze: dotarł do naszych rąk list Pana i Syna naszego, pobożnego cesarza Teodozjusza, ze specjalnym wezwaniem błogosławionej pamięci brata naszego i współbiskupa Augustyna do osobistego stawienia się na sobór. List ten nie zastał go już przy życiu.

4. Wobec tego uznałem to cesarskie wezwanie, choć było skierowane do wspomnianego Augustyna, za wysłane do mnie i postanowiłem przez oficjalną korespondencję i zwykłe ustne rozmowy zwołać ogólnoafrykański synod, żeby spośród braci i współbiskupów naszych wybrać delegację i wysłać ją na wasz czcigodny i dostojny sobór.

5. Jednakże w chwili obecnej wszystkie drogi są zamknięte. Ogromne zastępy wrogów zalały kraj, wszystkie prowincje okropnie zniszczono, ludność częściowo wymordowano, częściowo wyprowadzono w niewolę - oto żałosny obraz spustoszenia, jakie na każdym kroku rzuca się w oczy. Takie oto były przeszkody, które całkowicie uniemożliwiły biskupom afrykańskim odbycie wspólnego zjazdu.

Do tego trzeba dodać jeszcze i to, że list cesarza nadszedł do nas w dniach Paschy, kiedy do otwarcia czcigodnego soboru pozostały zaledwie dwa miesiące, co ledwie by starczyło na zwołanie synodu afrykańskiego, nawet gdyby nie zaszły żadne trudności ze strony nieprzyjaciół.

6. W rezultacie - choć w żaden sposób nie zdołaliśmy wyznaczyć delegatów, to przecież z uwagi na szacunek, jaki należy się dyscyplinie kościelnej - wysyłamy, czcigodni Bracia, naszego syna, diakona Bessulę, z listem usprawiedliwiającym naszą nieobecność.
7. Jestem wprawdzie głęboko przekonany, że wiara katolicka przy pomocy Bożej utwierdzi się pod każdym względem na tym wielkim soborze czcigodnych biskupów, to jednak kieruję do Was, Bracia świętobliwi, następujące wezwanie: umocnieni łaską Ducha Świętego, który będzie Was - jak wierzymy - wspomagał we wszystkich czynnościach, odrzućcie nowe i dotąd uszom kościelnym obce nauki mocą autorytetu prowincji i postawcie tamę nowym wszelkiego rodzaju błędom. Idzie o to, aby błędy dawno już przez Kościół potępione i w czasach, w których się narodziły, powagą Stolicy Apostolskiej i zgodnym wyrokiem biskupów odrzucone, nie były pod pozorem ponownego przedyskutowania jeszcze raz wznawiane, skoro już dawno głos im odebrano.

8. Gdyby atoli wyłoniły się jakie nowe zagadnienia, trzeba je albo uznać i przyjąć, albo potępić i odrzucić. Gdyby ktoś dopuścił do ponownego dyskutowania tego, co już dawno zostało osądzone, da tylko dowód, że sam uwikłał się w wątpliwości w wierze, którą dotąd wyznawał.

9. Trzeba również z uwagi na przyszłe pokolenia i to jeszcze mieć na oku: aby to, co na obronę wiary zostało obecnie zdefiniowane, mogło na zawsze swą ważność zachować, trzeba, aby to, co przez ojców zostało już zdefiniowane, było przestrzegane. Jeżeli zatem na wieki ma trwać to, co zostało dla utwierdzenia wiary katolickiej postanowione, należy to umacniać nie własną powagą, lecz decyzją starych [Ojców]. Gdy zatem to, czego ktoś mocno się trzyma, jest potwierdzone zarówno przez stare jak i nowe definicje, wówczas jest jasne, że taki głosi i trzyma się jedynej prawdy Kościoła katolickiego, płynącej w nieskazitelnej czystości i z niezrównaną powagą od dawnych czasów, aż do naszych dni.

10. Takie oto myśli podsuwam czcigodnym uszom Waszym w miejsce poselstwa afrykańskiego, którego wspomniane przeszkody wysłać nam nie pozwoliły. Proszę Was gorąco, abyście naszej nieobecności nie chcieli uważać za wynik pychy czy ospałości, lecz sytuacji przymusowej i abyście wzięli pod uwagę obiektywne klęski, jakie nas nawiedzają w obecnej chwili.


DRUGI LIST CYRYLA DO NESTORIUSZA

 

Najczcigodniejszemu i umiłowanemu przez Boga współsłudze Nestoriuszowi, Cyryl [przesyła] pozdrowienie w Panu.


1. Jak wiem, pewni ludzie rozpowiadają rzeczy nieprawdziwe o moich uczuciach wobec Twojej pobożności i wiele na ten temat plotkują, szczególnie wówczas, gdy mają okazję spotkać znakomite i sławne osobistości. Roznoszą te bezpodstawne oszczerstwa zapewne w przekonaniu, że sprawiają w ten sposób przyjemność twoim uszom. Są to ludzie, których w żaden sposób nie obraziłem ani nie skrzywdziłem, traktowałem ich natomiast dobrotliwie i łaskawie. Jeden z nich wyrządzał niesprawiedliwość ślepcom i biedakom, drugi podniósł miecz na własną matkę, inny jeszcze, wraz ze swą służącą, ukradł komuś złoto i zawsze cieszył się taką sławą, jakiej nikt nie życzyłby swemu najgorszemu wrogowi. Więcej na ten temat nie powiem, aby się nie wydawało, że stopniem cechującego mnie umiarkowania chcę przewyższyć mego Pana i Nauczyciela oraz Ojców. Zresztą nie da się uciec przed głupotą niegodziwców, obojętnie, jaki by się wybrało sposób życia.

2. Lecz ci, których usta pełne są przekleństwa i goryczy, zdadzą sprawę ze swoich uczynków, gdy będziemy sądzeni wszyscy. Ja tymczasem znowu wracam do sprawy, która jest, jak wierzę, szczególnie ważna i również teraz ciebie upominam, jako brata w Chrystusie, abyś słowa nauczania i sposób rozumienia wiary objaśniał ludowi z całą ostrożnością i rozwagą, wiedząc, że kto by się stał powodem grzechu nawet tylko dla jednego z tych małych, którzy wierzą w Chrystusa, naraża się na wielki gniew [Boga]. Jeśliby zaś wielu zostało w ten sposób zaniepokojonych, to czy nie powinniśmy, gdy jest taka konieczność, użyć każdego sposobu, aby roztropnie uniknąć zgorszenia, a poszukującym prawdy przedstawić zdrową naukę wiary? Będziemy mogli czynić to lepiej, jeśli, czytając pisma świętych Ojców, zapragniemy wysoko cenić ich naukę, badając zaś samych siebie w sprawach wiary, według słów Pisma, uformujemy swój sposób myślenia doskonale zgodny z ich naukami, prawdziwymi nienagannymi.
3. Mówi przeto święty i wielki sobór [w Nicei], że ten sam «Syn Jednorodzony, zrodzony z Boga Ojca co do natury, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, światłość ze światłości, ten, przez którego Ojciec uczynił wszystkie rzeczy, zstąpił, przyjął ciało, stał się człowiekiem, cierpiał, zmartwychwstał trzeciego dnia i wstąpił do nieba». Trzeba, byśmy dobrze rozumieli te słowa i te dogmaty, a szczególnie rozważyli co znaczy, że Słowo Boże przyjęło ciało i stało się człowiekiem. Nie mówimy bowiem, że natura Słowa zmieniła się w ciało ani że zamieniła się w pełnego człowieka, złożonego z ciała i duszy, lecz twierdzimy raczej, że Słowo, jednocząc się przez unię hipostatyczną z ciałem ożywionym rozumną duszą, stało się człowiekiem w sposób nie do wypowiedzenia i nie do pojęcia i że zostało nazwane Synem Człowieczym. Zjednoczenie to nie polega na woli czy samym tylko upodobaniu ani też nie dokonało się ono w samym przyjęciu osoby. I chociaż natury złączone w prawdziwą jedność są różne, to jednak zjednoczyły się w jednego Chrystusa i Syna, nie w ten sposób, jakoby zjednoczenie zniosło różnicę natur, ale tak, że Bóstwo i człowieczeństwo, przez to niewypowiedziane i tajemne połączenie w jedność, dały nam jednego Pana, Chrystusa i Syna.

4. Dlatego mówi się, że chociaż istniał przed wiekami i był zrodzony z Ojca, według ciała narodził się z niewiasty. Nie znaczy to, że Jego natura Boża wzięła początek ze świętej Dziewicy, ani, że były konieczne drugie narodziny za Jej pośrednictwem, po tych, które stały się z Ojca (Niedorzeczne i głupie jest mówić, że Ten, który istniał przed wszystkimi wiekami i jest współwieczny z Ojcem, potrzebował drugich narodzin, aby zacząć istnieć). Lecz ponieważ dla nas i dla naszego zbawienia zjednoczył się hipostatycznie z ludzką naturą i wyszedł z niewiasty, mówimy, że narodził się cieleśnie. Albowiem nie urodził się najpierw ze świętej Dziewicy zwykły człowiek, w którego by potem wstąpiło Słowo, lecz twierdzimy, że już w łonie matki [Słowo] zjednoczyło się z ciałem i poddało się narodzinom cielesnym, przyjmując jako własne narodziny swego ciała.

5. Przeto mówimy, że cierpiał On i zmartwychwstał nie dlatego, że Słowo Boże we własnej naturze cierpiało chłostę, przebicie gwoździami i inne rany (Bóstwo bowiem, jako niecielesne, jest poza cierpieniem), lecz ponieważ cierpiało te rzeczy ciało, które uczyniło swoim własnym. Dlatego mówi się, że On cierpiał za nas, ponieważ w cierpiącym ciele był Ten, który jest poza cierpieniem.

W ten sam sposób rozumiemy Jego śmierć. Słowo Boże jest z natury nieśmiertelne i nie podlega zepsuciu, jest życiem i stwarza życie. Lecz znowu, skoro Jego własne ciało z łaski Bożej za wszystkich zaznało śmierci, jak mówi Paweł, twierdzimy, że On poniósł śmierć za nas. Nie w tym sensie, że podleganie śmierci należy do Jego natury - byłoby szaleństwem tak mówić lub myśleć - lecz dlatego, że jak powiedziałem wcześniej, Jego ciało zaznało śmierci.
Tak samo z powodu zmartwychwstania Jego ciała, mówimy znowu o Jego zmartwychwstaniu, nie dlatego, że [Słowo] doznało unicestwienia - niech Bóg broni tak twierdzić - lecz ponieważ zmartwychwstało Jego ciało.

6. I tak będziemy wyznawać jednego Chrystusa i jednego Pana, nie w ten sposób, jakbyśmy razem wielbili człowieka i Słowo, aby nie wprowadzać wrażenia podziału przez użycie słowa «razem», lecz wielbimy jednego i tego samego, ponieważ nie jest czymś obcym dla Słowa jego ciało, skoro wraz z ciałem współzasiada ono obok samego Ojca; nie jakoby zasiadało razem z Ojcem dwóch synów lecz jeden, wraz z własnym ciałem jako jedność. Jeśli nie przyjęlibyśmy tej unii hipostatycznej, uważając ją za niemożliwą i niegodną, popadamy w mówienie, że jest dwóch synów. Tymczasem trzeba rozróżniać i mówić następująco: z jednej strony człowiek został zaszczycony imieniem syna, a z drugiej strony Słowo Boga posiada imię i fizyczną realność Syna. Nie wolno jednak dzielić na dwóch synów jednego Pana Jezusa Chrystusa.

7. Nie przynoszą też żadnej korzyści prawdziwej nauce wiary ci, którzy mówią o zjednoczeniu osób. Pismo nie mówi, że Słowo zjednoczyło się z osobą człowieka, lecz, że stało się ciałem. Stwierdzenie, że Słowo stało się ciałem, nie znaczy nic innego, jak tylko to, że podobnie jak my miało udział w ciele i krwi, że nasze ciało uczyniło swoim własnym ciałem i jako człowiek narodziło się z niewiasty, lecz nie przestało być Bogiem i nie odrzuciło narodzin z Boga Ojca, lecz przyjmując ciało pozostało, kim było wcześniej.

Te rzeczy potwierdza wszędzie nauka prawdziwej wiary, przekonaliśmy się również, że tak samo myśleli święci Ojcowie. Przeto nie wahali się nazwać świętej Dziewicy Bogarodzicą, nie dlatego, że natura Słowa czy Jego Boskość wzięły początek istnienia ze świętej Dziewicy, lecz ponieważ z Niej zrodziło się święte ciało ożywione duszą rozumną. Z tym ciałem zjednoczyło się hipostatycznie Słowo i, jak się mówi, narodziło się według ciała. Piszę teraz te słowa z miłości do Chrystusa, a ciebie proszę jak brata i wzywam wobec Chrystusa i jego wybranych aniołów, abyś zgodził się rozumieć te prawdy wiary i nauczać ich podobnie jak my, i aby w ten sposób został ocalony pokój Kościoła, a kapłani Boga pozostawali złączeni niewzruszonym węzłem zgody i miłości.


DRUGI LIST NESTORIUSZA DO CYRYLA


Wielce czcigodnemu i pobożnemu współsłudze Cyrylowi Nestoriusz w Panu pozdrowienie.
1. Zniewagi skierowane przeciwko mojej osobie w twoim zadziwiającym liście odpuszczam, zasługują bowiem na lekarską wyrozumiałość, a same fakty, we właściwym czasie, będą na nie odpowiedzią. Nie wolno mi jednak milczeć, ponieważ moje milczenie niosłoby wielkie niebezpieczeństwo, dlatego postaram się, w miarę możliwości, przedstawić sprawę w sposób zwięzły, nie wysilając się na długi wywód, aby nie wywoływać nudności długim, zawiłym i rozwlekłym wykładem. Rozpocznę więc od przemądrych słów Twojej miłości, postaram się dokładnie je zacytować. Jakaż jest owa zadziwiająca treść doktrynalna twojego listu?
Święty i wielki sobór mówi, że ten sam «Syn Jednorodzony, zrodzony co do natury z Boga Ojca, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, światłość ze światłości, Ten, przez którego Ojciec uczynił wszystkie rzeczy, zstąpił, przyjął ciało, stał się człowiekiem, cierpiał i zmartwychwstała
2. Te oto są słowa Twojej pobożności. Zapewne rozpoznajesz je jako swoje. Posłuchaj więc i od nas braterskiego upomnienia w rzeczach religii, tak samo jak ów wielki Paweł błagał swego umiłowanego Tymoteusza: „Przykładaj się do czytania, zachęcania, nauki". „To bowiem czyniąc i siebie samego zbawisz, i tych, którzy cię słuchają. A co znaczy to «przykładaj się»? Znaczy, że czytając powierzchownie tradycję owych świętych Ojców, zbłądziłeś przez swoją zasłużoną ignorancję i w związku z tym uznałeś, że powiedzieli oni, iż współwieczne Ojcu Słowo podlega cierpieniu! Pochyl się, jeśli łaska, nad tymi tekstami i dokładniej zbadaj, a odkryjesz, że boski chór Ojców nie powiedział ani, że współistotna [Ojcu] Boskość podlega cierpieniu, ani, że współwieczna z Ojcem Boskość narodziła się w ostatnich czasach, ani, że odbudowała Ona swoją zburzoną świątynię, ani tego, że zmartwychwstała. Jeśli pozwolisz, bym, powodowany braterskim uczuciem, poddał twoje uszy leczeniu, to przytoczę ci te same słowa świętych Ojców i uwolnię cię od fałszywego ich rozumienia, a także, za ich pośrednictwem, od błędnej interpretacji Bożych pism.

3. Wierzę przeto w Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jednorodzonego. Zwróć uwagę, że Ojcowie najpierw kładą jako fundament słowa: Pan, Jezus, Chrystus, Jednorodzony, Syn, terminy wspólne dla Boskości i dla człowieczeństwa i na tym fundamencie wznoszą gmach tradycji o człowieczeństwie, zmartwychwstaniu i męce. Chodziło im o to, by po ustaleniu terminów wspólnych, tych, które oznaczają jedną i drugą naturę, nie były one dzielone na te odnoszące się do synostwa oraz na te odnoszące się do Bóstwa; a także, by własności obu natur nie były narażone na niebezpieczeństwo zniknięcia w wyniku pomieszania się w jednej tylko naturze Syna.

4. Nauczycielem takiego rozumowania był dla nich Paweł. On, gdy wspomina o wczłowieczeniu Bóstwa i chce podjąć zagadnienie męki, kładzie najpierw słowo «Chrystus», imię wspólne dla obu natur, jak powiedziałem wyżej, dalej również używa terminów oznaczających obie natury. Cóż bowiem mówi: „To dążenie niech was ożywia; ono też było w Jezusie Chrystusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem", „lecz - bez przytaczania każdego słowa - stał się posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej". Przeto gdy zamierza przypomnieć śmierć, aby ktoś nie zrozumiał w tym miejscu, że to Boże Słowo podlega cierpieniu, użył słowa «Chrystus», ponieważ ten termin oznacza, naturę niepodlegającą cierpieniu i naturę podlegającą cierpieniu w jednej osobie, aby można było bez obawy nazwać Chrystusa i niepodlegającym cierpieniu i podlegającym cierpieniu: nie podlega cierpieniu w boskości, podlega zaś cierpieniu w naturze swego ciała.

5. Mógłbym mówić na ten temat wiele przede wszystkim dlatego, że owi święci Ojcowie nie wspomnieli o roli narodzin w ekonomii zbawienia, mówili raczej o staniu się człowiekiem. Pamiętam jednak, że na wstępie obiecałem, iż będę mówił krótko. Ograniczam więc swoje wywody i przechodzę do drugiego rozdziału listu Twojej miłości.

6. W tym miejscu chwalę rozdzielenie natur ze względu na człowieczeństwo i boskość, a także ich połączenie w jednej osobie. Zgadzam się z tobą, gdy mówisz, że Bóg-Słowo nie potrzebował drugich narodzin z niewiasty i że nie sposób wyznawać, że Boskość podlega cierpieniu. Te twierdzenia są prawdziwe i zgodne z ortodoksją, a przeciwne błędnym doktrynom wszystkich herezji o naturach naszego Pana. Lecz twoje pozostałe wywody, jeśli przynoszą jakąś ukrytą mądrość, to jest ona niezrozumiała dla uszu czytelników - trzeba, abyś w swojej skrupulatności wiedział o tym. Jeśli idzie o mnie, uważam, że zaprzeczasz słowom, które sam wcześniej napisałeś. Najpierw stwierdziłeś, że Słowo nie podlega cierpieniu i nie potrzebowało drugich narodzin. Dalej zaś - nie wiem w jaki sposób do tego doszedłeś - zaczynasz mówić, że Bóg-Słowo podlega cierpieniu i narodziło się w niedawnych czasach. To tak, jakby właściwości z natury cechujące Boga-Słowo zostały zniszczone w wyniku połączenia ze świątynią [ciała]; albo: jakby ludzie mogli dojść do takiego niemal przekonania, że świątynia, będąca bez grzechu i nierozdzielna od natury Bożej, poddała się narodzinom i śmierci za grzeszników; albo: że nie należy wierzyć Panu, który wołał do Żydów: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo", a nie [mówił]: «Zburzcie moją boskość, a w trzy dni będzie odbudowana».
7. Chciałbym jeszcze raz obszerniej omówić te zagadnienia, ale powstrzymuje mnie pamięć o obietnicy danej na wstępie. Jednakże muszę mówić, chociaż zwięźle. Pismo święte, gdziekolwiek wspomina o Bożej ekonomii [zbawienia] Pana, narodziny i mękę łączy nie z boskością, ale z człowieczeństwem Chrystusa, i taką naukę nam przekazuje. Przeto, aby użyć najwłaściwszego określenia, trzeba nazywać świętą Dziewicę Matką Chrystusa, a nie Matką Bożą. Słuchaj więc, co wołają słowa Ewangelii: „Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama". Jasną jest rzeczą, że Bóg-Słowo nie był synem Dawida. Posłuchaj, jeśli łaska, jeszcze jednego świadectwa: „Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem". Zwróć uwagę i na te słowa, które są dla nas świadectwem: „Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego". Jak można by przypuszczać, że Boskość Jednorodzonego jest stworzeniem Ducha Świętego? Co zaś powiedzieć na to: „I była tam Matka Jezusa"; i jeszcze: z Maryją, „Matką Jezusa"; dalej zaś: „Albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło"; oraz: „Weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu"; i wreszcie: „O Jego Synu - pochodzącym według ciała z rodu Dawida". O Jego cierpieniu zaś jest [napisane]: „Bóg zesłał Syna Swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla usunięcia grzechów wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech"; oraz: „Chrystus umarł za nasze grzechy”; i znowu: „Chrystus cierpiał w ciele”; i jeszcze: „To jest" nie moja Boskość, lecz „ciało moje za was wydane".

Te i jeszcze inne niezliczone wypowiedzi stanowią dla rodzaju ludzkiego świadectwo potwierdzające, że nie należy przyjmować, iż Boskość Syna narodziła się w niedawnych czasach i podlega cielesnemu cierpieniu; odnosi się to raczej do ciała połączonego z naturą Bożą. (Stąd Chrystus nazywa samego siebie Panem Dawida i jego synem, gdy mówi: „«Co sądzicie o Mesjaszu? Czyim jest synem?» Odpowiedzieli mu: «Dawida». Wtedy Jezus odpowiedział i rzekł do nich: «Jakżeż więc Dawid natchniony przez Ducha może nazwać Go Panem, gdy mówi: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej?»”. A więc jest synem Dawida według ciała, a jego Panem ze względu na swoje Bóstwo). Dlatego ciało jest świątynią Boskości Syna i ta świątynia jest zjednoczona [z Boskością] przez jakieś doskonałe i boskie połączenie, tak, że natura Boska czyni swoimi własnymi te właściwości, które należą do tej świątyni [ciała]. Wyznawanie tego jest rzeczą dobrą i zgodną z tradycjami ewangelii. Jednakże posługując się terminem «uczynienie swoimi», przypisywać Słowu właściwości przynależące do ciała, mianowicie: narodziny, cierpienie i śmierć, oznacza, bracie, błądzenie wskutek pogańskiego sposobu myślenia albo popadanie w szaleństwo herezji Apolinarego, Ariusza czy w inną jeszcze, znacznie groźniejszą chorobę.
Konieczne więc jest, ażeby obstający przy terminie «uczynienie swoimi», konsekwentnie zgodzili się przyznawać, zgodnie z rozumowaniem w tych kategoriach, że Słowo Boga było karmione mlekiem, powoli wzrastało, a w czasie męki odczuwało strach i potrzebowało pomocy aniołów. Milczę o obrzezaniu, o ofierze, o trudach i głodzie, o tym wszystkim, co wycierpiał za nas w ciele, a co my wielbimy w odniesieniu do ciała, lecz przypisywanie tego wszystkiego Boskości jest kłamstwem, a my, gdy tak mówimy, słusznie narażamy się na potępienie jako oszczercy.
8. Taka jest tradycja świętych Ojców, takie jest nauczanie Pisma świętego; jak się mówi w języku teologii, oto, co dało nam Boże umiłowanie człowieka i Boży autorytet: „W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich" - tak Paweł poucza [nas] wszystkich.
Postępujesz szlachetnie troszcząc się o tych, którzy są narażeni na zgorszenie. Wdzięczny jestem twojej duszy, że przejmuje się ona sprawami Bożymi i wykazuje niepokój o ludzi, których mi powierzono. Dowiedz się zatem, że sam zostałeś oszukany przez ludzi, których święty sobór pozbawił stanowisk jako manichejczyków albo przez innych duchownych przynależących do twojej wspólnoty. Jeśli zaś idzie o Kościoły, to wzrastają z dnia na dzień, a lud Boży, dzięki łasce Chrystusa, stał się tak liczny, że na widok takiego tłumu wiernych, można by wykrzyknąć razem z Prorokiem: „Kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze”. Co zaś do rządzących, to i oni pełni są radości, że jaśnieją dogmaty prawdziwej wiary. I aby podsumować wszystko, donoszę ci, że codziennie znajdzie się u nas ktoś, na przykładzie kogo widzimy, iż wypełnia zdanie z Pisma świętego, skierowane przeciwko wszystkim herezjom, które walczą z Bogiem i z prawdziwą wiarą Kościoła: „Dom Saula stawał się coraz słabszy, a dom Dawida stawał się coraz mocniejszy”.

9. Oto są wskazówki, których ci udzielam, jak brat bratu: „Może ktoś uważa za właściwe spierać się nadal - zawoła wraz z nami Paweł - my jednak nie jesteśmy takiego zdania; ani my, ani Kościoły Boże”. Ja i wszyscy, którzy są ze mną, pozdrawiamy Ciebie i Twoich braci w Chrystusie. Pozostań zdrowy i nie ustawaj w modlitwie za nas, panie najczcigodniejszy i najpobożniejszy.


TRZECI LIST CYRYLA DO NESTORIUSZA


1. Wierzymy w jednego Boga... itd.

2. Przyjmując we wszystkim wyznania świętych Ojców, które uczynili pod natchnieniem Ducha Świętego, kierując swoje umysły ku temu samemu celowi i krocząc jakby królewską drogą, twierdzimy, że to samo jednorodzone Słowo Boże, zrodzone z samej istoty Ojca, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, światłość ze światłości, przez które uczynione zostały wszystkie rzeczy na niebie i na ziemi, dla naszego zbawienia zstąpiło i uniżywszy samo siebie aż do ogołocenia, wcieliło się i stało się człowiekiem, to znaczy przyjęło ciało ze świętej Dziewicy i uczyniło je swoim własnym, poddało się naszym narodzinom z matki i jako człowiek wyszło z niewiasty, nie przestając być tym, czym było, lecz chociaż przyjęło ciało i krew, pozostało i wówczas, czym było wcześniej, to jest z natury prawdziwym Bogiem.

3. Nie mówimy przeto, że ciało zmieniło się w naturę Bożą, ani, że niewypowiedziana natura Słowa Bożego zamieniła się w naturę cielesną. Zgodnie bowiem z Pismem natura Boża jest absolutnie niezmienna, identyczna i zawsze ta sama. Kiedy objawiło się [Słowo] jako niemowlę jeszcze w pieluszkach, a nawet jeszcze wcześniej, będąc w łonie Rodzicielki Dziewicy, wypełniało cały świat stworzony jako Bóg równy Ojcu, który go zrodził; Boskość bowiem nie ma ilości i wielkości ani nie zna granic.

4. Wyznajemy, że Słowo zjednoczyło się z ciałem hipostatycznie, dlatego adorujemy jednego Syna i Pana Jezusa Chrystusa; nie dzielimy na części i nie oddzielamy człowieka i Boga, jak gdyby oni połączyli się ze sobą pod względem jednej godności i mocy (a tak twierdzić jest niczym innym, jak pustym i czczym gadaniem). Nie nazywamy Chrystusem oddzielnie Słowo-Boga i oddzielnie, drugim Chrystusem tego, który narodził się z niewiasty, lecz wyznajemy jednego tylko Chrystusa, Słowo z Boga Ojca wraz z Jego własnym ciałem. Namaszczony został tak jak i my, chociaż sam udzielał bez miary Ducha Świętego godnym Go przyjąć, jak mówi błogosławiony ewangelista Jan.

5. Nie mówimy też, że Słowo Boże zamieszkało w zwykłym człowieku już zrodzonym ze świętej Dziewicy, jako w zwykłym człowieku, ponieważ nie należy uważać Chrystusa za człowieka «noszącego Boga». Jeżeli mówimy: „Słowo zamieszkało wśród nas" oraz: „W Chrystusie mieszka bowiem cała Pełnia: Bóstwo, na sposób ciała”, to nie rozumiemy przez to, że stawszy się ciałem, mieszkało tak, jak Bóg mieszka w świętych, ale odróżniamy inny sposób, w jaki (Bóstwo) zamieszkało w Nim: zjednoczyło się z ciałem naturalnie i nie zmieniło się w ciało, lecz zamieszkało tak, jak dusza człowieka mieszka w jego własnym ciele.

6. Jeden więc jest Chrystus: Syn i Pan, nie przez połączenie człowieka z Bogiem, które polega na jednej godności i mocy człowieka i Boga, ponieważ sama równość godności nie może uczynić dwu natur jedną naturą. W końcu Piotr i Jan również mieli tą samą godność - obaj byli apostołami i obaj byli uczniami - było ich jednak dwóch, a niejeden. Nie rozumiemy też «połączenia» jako «postawienie obok siebie» (to zresztą nie wystarczałoby do osiągnięcia zjednoczenia dotyczącego natur) ani jako «zjednoczenia przez uczestnictwo»; zresztą i my sami, kiedy trwamy przy Bogu, zgodnie z Pismem, jednego ducha z Nim jesteśmy. Dlatego powinniśmy raczej unikać terminu «połączenie», gdyż jest on nieodpowiedni do wyrażenia «zjednoczenia».
7. Nie nazywamy też Słowa z Boga Ojca «Bogiem» ani «Panem» Chrystusa, abyśmy znowu nie rozdzielali w sposób oczywisty na dwóch jednego Chrystusa, Syna i Pana, i byśmy nie popadali w grzech bluźnierstwa, czyniąc Go dla siebie samego Bogiem i Panem. Słowo Boga zjednoczone hipostatycznie z ciałem, jak powiedzieliśmy wyżej, jest Bogiem wszystkiego, panuje nad całym stworzeniem i nie jest dla samego siebie ani sługą, ani panem. Takie myślenie czy mówienie byłoby niedorzeczne i bezbożne.

8. Nazwał On swego Ojca swoim Bogiem, chociaż sam jest Bogiem z natury i z Jego istoty, jednakże nie jesteśmy nieświadomi tego, że będąc Bogiem stał się także człowiekiem i jako człowiek jest poddany Bogu, na mocy tego samego prawa, któremu podlega natura ludzka. Zresztą, w jaki sposób mógłby być Bogiem i Panem dla samego siebie? Jako człowiek poddał się wyniszczeniu w takiej mierze, jakiej było potrzeba i mówił, że On sam wraz z nami jest poddany Bogu i tak „zrodził się pod Prawem”, choć sam obwieścił Prawo i był prawodawcą jako Bóg.

9. Wystrzegamy się zatem mówienia o Chrystusie: «Czczę to, co zostało przyjęte ze względu na tego, który przyjmuje; adoruję widzialne ze względu na niewidzialne». Grozę zaś budzą takie słowa: «Ten, który został przyjęty jest nazywany Bogiem razem z Przyjmującym». Kto tak mówi rozdziela znowu Chrystusa na dwóch Chrystusów i umieszcza z jednej strony człowieka, a z drugiej Boga. Kto tak myśli w oczywisty sposób zaprzecza zjednoczeniu. Nie polega ono bowiem na tym, że jednego z drugim razem się adoruje i razem nazywa Bogiem, lecz należy rozumieć je tak, że jest jeden Jezus Chrystus Jednorodzony Syn, którego trzeba czcić razem z Jego ciałem jedną adoracją.

10. Wyznajemy także, że ten sam, który z Boga Ojca jest zrodzony, Jednorodzony Syn, chociaż ze swej własnej natury nie podlega cierpieniu, został umęczony w ciele za nas, jak mówi Pismo, i był w ukrzyżowanym ciele, będąc poza cierpieniem wziął na siebie cierpienia własnego ciała i „z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci” - oddał jej własne ciało, chociaż z natury jest życiem i zmartwychwstaniem. Aby pokonać śmierć niewypowiedzianą mocą jako pierwszy, w swoim własnym ciele, stał się pierworodnym spośród umarłych oraz „pierwocinami pośród tych, co zasnęli [w Panu]” i otworzył ludzkiej naturze drogę powrotu do nieśmiertelności.

11. Z łaski Bożej, jak powiedzieliśmy wyżej, za wszystkich zaznał śmierci, a zmartwychwstając trzeciego dnia ograbił krainę umarłych. Dlatego, chociaż mówi się, że przez człowieka dokonało się zmartwychwstanie umarłych, to jednak rozumiemy, że idzie o Słowo - jest Ono z Boga i stało się człowiekiem - przez które zostało zburzone panowanie śmierci. Przyjdzie też w przeznaczonym czasie jako Jedyny Syn i Pan w chwale Ojca, aby, jak zostało napisane, sądzić świat w sprawiedliwości.

12. Koniecznie trzeba dodać jeszcze jedno: kiedy głosimy śmierć według ciała Jednorodzonego Syna Bożego, to jest Jezusa Chrystusa, wyznajemy powstanie z martwych i wstąpienie do nieba sprawując w kościołach bezkrwawą ofiarę, to zbliżamy się jakby do mistycznych błogosławieństw i uświęcamy się, stając się uczestnikami w świętym ciele i drogocennej krwi Chrystusa, Zbawiciela nas wszystkich.

13. Nie otrzymaliśmy bowiem zwykłego ciała - niech Bóg broni tak myśleć - ani ciała człowieka uświęconego i połączonego ze Słowem jedną godnością, ani ciała, w którym mieszka Bóg, lecz ciało, które naprawdę daje życie i jest własnym ciałem samego Słowa. Słowo zaś z natury będąc życiem jako Bóg, skoro stało się jednym ze swym ciałem, uczyniło je ciałem dającym życie, dlatego mówi do nas: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam Warn: jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego”.

14. Nie powinniśmy myśleć o Jego ciele jako o ciele człowieka, jednego z nas - w jaki bowiem sposób ciało człowieka miałoby być ciałem dającym życie ze swej natury - lecz mamy uważać, że jest ono prawdziwe własnym ciałem Tego, który dla nas stał się i został nazwany Synem Człowieczym.
15. Nie dzielimy też wypowiedzi o naszym Zbawicielu w Ewangeliach w ten sposób, żeby odnosiły się do dwóch hipostaz albo dwóch osób. Nie jest bowiem podwójny jeden i jedyny Chrystus, chociaż przyjmuje się, że niepodzielną jedność uzyskał z dwóch różnych rzeczywistości; zresztą podobnie jak człowiek, który składa się z duszy i ciała, a nie jest przez to podwójny, lecz jest jedną rzeczywistością, złożoną z dwóch elementów.

16. Jeśli się dobrze zastanowić, to wśród wypowiedzi jednego Chrystusa znajdziemy słowa o charakterze boskim i ludzkim. Kiedy mówi na sposób boski, stwierdzając o sobie: „Kto mnie widzi, widzi Ojca”; oraz: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”, myślimy wówczas o Jego Boskiej i niewypowiedzianej naturze, według której stanowi jedno ze swoim Ojcem ze względu na jedną i tą samą istotę, obraz, przymioty i odblask Jego Chwały. Kiedy natomiast zwraca się do Żydów, nie poniżając jednak w żaden sposób swojej kondycji ludzkiej: „Teraz usiłujecie zabić Mnie - człowieka - który wam powiedziałem prawdę”, to i teraz możemy w Nim rozpoznać równe i podobne Ojcu Boże Słowo, lecz ograniczone miarą swego człowieczeństwa.

17. Jeśli koniecznie powinniśmy wierzyć, że, będąc z natury Bogiem, stał się ciałem czyli człowiekiem ożywionym rozumną duszą, z jakiego powodu ktoś miałby się wstydzić za Jego słowa wypowiedziane na sposób ludzki? Jeśliby odrzucał sposób mówienia właściwy człowiekowi, kto by Go zmusił, aby stał człowiekiem jak my? Ten, który dobrowolnie uniżył samego siebie aż do wyniszczenia, dlaczego miałby unikać słów właściwych dla tego, który się poddał wyniszczeniu? Dlatego te wszystkie wypowiedzi, które są przekazane w Ewangeliach, mamy przypisywać jednej osobie czyli jednej hipostazie Słowa Bożego, które przyjęło ciało, ponieważ, zgodnie z Pismem, jest jeden Jezus Chrystus.

18. Jeśli go nazywamy „Apostołem i Arcykapłanem naszego wyznania”, kiedy składa w ofierze Bogu Ojcu nasze wyznanie wiary, które czynimy Jemu i za Jego pośrednictwem Bogu i Ojcu i Duchowi Świętemu, to potwierdzamy wówczas, że On z natury jest Jednorodzonym Synem Boga i nie przyznajemy innemu człowiekowi, lecz tylko Jemu imię i czynności kapłana. Stał się też „pośrednikiem między Bogiem a ludźmi” oraz Tym, który przywrócił pokój, kiedy samego siebie wydał w ofierze na wdzięczną wonność Bogu i Ojcu. Dlatego powiedział: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś mi stworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: oto idę - w zwoju księgi napisano o Mnie - abym spełniał wolę Twoją, Boże”.

19. Ofiarował własne ciało, w woni wdzięczności, za nas, a z pewnością nie za siebie samego. Jaka ofiara czy dar ofiarny potrzebny był za tego, który jest silniejszy od każdego grzechu jako Bóg? Jeśli „wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej”, zgodnie z tym staliśmy się skłonni do grzechu, a nasza natura ludzka została osłabiona przez grzech.

20. Oczywiście, Jego to nie dotyczy, dlatego On przewyższa nas swoją chwałą. Czyż więc można jeszcze wątpić w to, że prawdziwy baranek został złożony w ofierze za nas i z naszego powodu? Mówić, że On ofiarował samego siebie i za samego siebie i za nas, oznacza narażać się na zarzut bezbożności, ponieważ On w żaden sposób nie zawinił i nie popełnił żadnego grzechu. Jakaż więc ofiara była potrzebna, jeśli nie było winy, za którą miałaby być złożona?
21. Kiedy zaś mówi o Duchu Świętym: „On mnie otoczy chwałą”, to, poprawnie rozumując, nie twierdzimy, że jeden Chrystus i Syn bierze chwałę od Ducha Świętego, tak jakby potrzebował chwały od kogoś drugiego, ponieważ Jego Duch nie jest ani lepszy ani wyższy od Niego. Lecz z tej przyczyny, że dla objawienia swojej Boskości przez nadzwyczajne dzieła posługiwał się mocą należącą do Ducha Świętego, można mówić, że został przez niego otoczony chwałą, tak samo jakby ktoś z nas, ludzi, powiedział o swojej sile albo wiedzy w jakiejś dziedzinie «otaczają mnie chwałą».

22. Jeśli także Duch ma własną hipostazę i jeśli rozpatrywać go samego w sobie, to znaczy, według tych właściwości, przez które jest Duchem, a nie Synem, to i tak nie jest czymś zupełnie innym niż On. Nazwany został „Duchem Prawdy” i Chrystus także jest Prawdą, zatem [Duch] rozlewa się przez Niego tak samo, jak na pewno [pochodzi] od Boga i Ojca. Po wstąpieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa do nieba, Duch działał cuda rękami świętych Apostołów i otaczał Go chwałą.

23. Uwierzono więc, że On jest Bogiem z natury i znowu działa za pośrednictwem swego Ducha. Dlatego przecież powiedział: „Z mojego weźmie i wam objawi”. A nie twierdzimy bynajmniej, że Duch jest mądry i silny przez uczestnictwo, ponieważ jest On absolutnie doskonały i nie potrzebuje żadnego dobra. Skoro jest [Duchem] mocy i mądrości Ojca, to znaczy jest Duchem Syna, przeto sam jest Mocą i Mądrością.

24. Ponieważ święta Dziewica urodziła cieleśnie Boga zjednoczonego hipostatycznie z ciałem, mówimy, że jest ona Bogarodzicą. Nie dlatego, że początek istnienia natury Słowa był z ciała - było bowiem na początku i Bogiem było Słowo, i Słowo było u Boga”, Ono samo jest twórcą wieków, jest współwieczne z Ojcem, jest stworzycielem wszystkiego - lecz ponieważ, jak już powiedzieliśmy, zjednoczyło się hipostatycznie z [naturą] ludzką i przyjęło narodziny cielesne z matki. 25. Nie potrzebowało Ono narodzin w czasie, w czasach ostatecznych tego wieku, ani z konieczności, ani ze względu na własną naturę, lecz [przyszło]: aby pobłogosławić sam początek naszej egzystencji; aby przez to, że zjednoczony z ciałem został zrodzony z kobiety, położyć na przyszłość kres przekleństwu skierowanemu na cały rodzaj ludzki, które wydawało śmierci nasze ziemskie ciała; a także aby zniesiony przez Niego wyrok: „W bólach będziesz rodziła dzieci”, uczynił prawdziwą zapowiedź Proroka: „Zwycięstwo pochłonęło śmierć” oraz: „Wtedy Bóg otrze łzy z każdego oblicza”. Z tej przyczyny mówimy, że w swej [zbawczej] ekonomii pobłogosławił On małżeństwo, kiedy zaproszony na wesele przybył do Kany Galilejskiej wraz ze swoimi świętymi Apostołami.

26. W ten sposób myśleć nauczyliśmy się od świętych Apostołów i Ewangelistów, z całego natchnionego przez Boga Pisma oraz z prawdziwych wyznań [wiary] błogosławionych Ojców. Z nimi wszystkimi powinna się zgodzić Twoja pobożność i podporządkować się bez udawania. Konieczne zaś jest, abyś potępił to, co zostało dołączone do tego naszego listu.


[«ANATEMATYZMY CYRYLA»]


I. Jeśli ktoś nie wyznaje, że Emmanuel jest prawdziwym Bogiem i dlatego święta Dziewica jest Bogarodzicą (zrodziła bowiem cieleśnie Słowo będące z Boga, które stało się ciałem) - niech będzie wyklęty.

II. Jeśli ktoś nie wyznaje, że Słowo z Boga Ojca zjednoczyło się hipostatycznie z ciałem i jest jeden Chrystus z własnym ciałem, oczywiście ten sam będąc Bogiem i zarazem człowiekiem - niech będzie wyklęty.

III. Jeśli ktoś rozróżnia w jednym Chrystusie po zjednoczeniu hipostazy, wiążąc je jedynie połączeniem godności, autorytetu czy mocy, a nie raczej więzią zjednoczenia pod względem natur(y) - niech będzie wyklęty.

IV. Jeśli ktoś dzieli pomiędzy dwie osoby czy hipostazy wyrażenia zawarte w pismach ewangelicznych i apostolskich, dotyczące Chrystusa i wypowiedziane o Nim bądź przez tychże świętych [pisarzy], bądź przez Niego o sobie samym, jedne przypisując człowiekowi w przekonaniu, że jest on czymś różnym od Słowa Bożego, inne zaś, godne Boga, wyłącznie Słowu z Boga Ojca - niech będzie wyklęty.

V. Jeśli ktoś odważa się mówić, że Chrystus jest człowiekiem noszącym [w sobie] Boga, a nie prawdziwym Bogiem jako jedyny Syn z natury, zgodnie z tym, że „Słowo stało się ciałem” i podobnie jak my uczestniczyło w ciele i krwi - niech będzie wyklęty.
VI. Jeśli ktoś mówi, że Słowo z Boga Ojca jest Bogiem i Panem Chrystusa, a nie wyznaje raczej, że ten sam jest jednocześnie Bogiem i człowiekiem, ponieważ zgodnie z Pismem Słowo stało się ciałem” - niech będzie wyklęty.

VII. Jeśli ktoś mówi, że Jezus jako człowiek działał z mocy Słowa Bożego i był otoczony chwałą Jednorodzonego, tak jakby był kim innym istniejącym poza Nim - niech będzie wyklęty.
VIII. Jeśli ktoś odważa się mówić, że przyjęty [przez Słowo] człowiek ma być współczczony i współwielbiony z Bogiem-Słowem i posiadać wspólną nazwę Boga jako ktoś z kimś innym (tak bowiem należy rozumieć dodaną sylabę «współ-», a nie oddaje jednej czci Emmanuelowi i nie wychwala Go jednym uwielbieniem zgodnie ze słowami: „Słowo stało się ciałem” - niech będzie wyklęty.
IX. Jeśli ktoś mówi, że jedyny Pan Jezus Chrystus został otoczony chwałą przez Ducha Świętego, jak gdyby On używał obcej mocy, która posługiwała się mocą Ducha Świętego i jak gdyby od Niego otrzymał władzę nad duchami nieczystymi oraz moc dokonywania wśród ludzi znaków Bożych, i że to nie był Jego własny Duch, mocą którego dokonał znaków Bożych - niech będzie wyklęty.
X. Pismo Boże mówi, że Chrystus stał się arcykapłanem i apostołem naszej wiary”, ofiarował siebie samego za nas Bogu i Ojcu na wonną wdzięczność. Jeśli więc ktoś twierdzi, że nasz arcykapłan i nasz apostoł nie był tym samym Słowem z Boga, kiedy Słowo stało się ciałem” i człowiekiem na nasze podobieństwo, lecz że inny człowiek narodził się z niewiasty, a nie On, oraz jeśli ktoś mówi, że On złożył ofiarę również za samego siebie, a nie raczej jedynie za nas (gdyż nie potrzebował ofiary Ten, który nie znał grzechu) - niech będzie wyklęty.
XI. Jeśli ktoś nie wyznaje, że ciało Pana jest ciałem dającym życie i własnym ciałem samego Słowa z Boga Ojca, ale ciałem kogoś innego niż On jakby złączonym ze Słowem godnością, albo mówi, że jest ono jedynie jakby Bożym mieszkaniem, a nie raczej, jak powiedzieliśmy, ciałem dającym życie, ponieważ stało się ono ciałem własnym Słowa mogącego wszystko ożywiać - niech będzie wyklęty.

XII. Jeśli ktoś nie wyznaje, że Słowo Boże cierpiało w ciele, w ciele zostało ukrzyżowane oraz w ciele doznało śmierci, stając się „pierworodnym z umarłych”, ponieważ jako Bóg jest życiem i ożywicielem” - niech będzie wyklęty.


Wyrok pozbawiający Nestoriusza urzędu


Święty sobór orzekł: Ponieważ Najczcigodniejszy Nestoriusz nie chce słuchać naszego wezwania i nie zgadza się na przyjęcie świętych i pobożnych biskupów przez nas wysłanych, przeszliśmy z konieczności do dyskusji nad jego bezbożnymi wyrażeniami. Na podstawie jego listów i pism, które przeczytano, oraz na podstawie mów ostatnio przez niego wygłoszonych w stolicy, a potwierdzonych przez świadków, uznaliśmy, że utrzymuje i głosi opinie niezgodne z wiarą. Zobowiązani wymaganiami kanonów oraz listem Celestyna, naszego najświętszego ojca, współsługę w Bożych tajemnicach oraz biskupa Kościoła Rzymian, zmuszeni jesteśmy pomimo wielokrotnych łez wydać na niego następujący smutny wyrok: Znieważony przez niego Pan nasz Jezus Chrystus orzeka przez niniejszy święty sobór, że Nestoriusz pozostaje wyłączony z godności biskupiej oraz z każdego zgromadzenia kapłańskiego.


LlST SOBOROWY O BISKUPACH WSCHODNICH


Święty i ekumeniczny sobór zebrany w Efezie na mocy dekretu najpobożniejszych władców, [śle pozdrowienie] biskupom, prezbiterom, diakonom oraz całemu ludowi we wszystkich prowincjach i miastach.

Gdy byliśmy zgromadzeni w metropolii Efeskiej, stosownie do zbożnego dekretu [konwokacyjnego], niektórzy, w liczbie ponad trzydziestu, oddzielili się od nas. Przywódcą tej apostazji był Jan, biskup [Kościoła] Antiocheńczyków. A oto imiona odstępców: pierwszy, ten sam Jan z Antiochii Syryjskiej, itd.

Tych właśnie - spośród społeczności kościelnej, nie mających żadnego pozwolenia działania na mocy autorytetu kapłańskiego, nie mogąc już z tego tytułu nikomu szkodzić ani pomagać, ze względu na to, że niektórzy z nich już wcześniej zostali złożeni [z urzędu], przede wszystkim zaś dlatego, że wyraźnie okazali swe poparcie dla poglądów Nestoriusza i Celestiusza poprzez niezgodzenie się na wspólne z nami potępienie Nestoriusza - Święty Sobór wspólną uchwałą wyłączył ze społeczności kościelnej i pozbawił wszelkich działalności kapłańskich, na mocy których mogli komuś szkodzić lub pomagać.


[KANONY]

[I.] Ponieważ jest rzeczą konieczną, aby ci, którzy nie brali udziału w soborze - pozostając z pewnych powodów kościelnych czy osobistych na wsi lub w mieście - nie byli nieświadomi, co zostało ustalone, polecamy waszej świętości i miłości, że metropolita prowincji, który trzyma się z dala od tego świętego i ekumenicznego soboru i przyłącza się do grupy apostatów, lub przyłączy się do niej w przyszłości, podzielał poglądy Celestiusza lub później będzie je podzielał, w żaden sposób nie może działać przeciwko biskupom swojej prowincji, a na mocy postanowienia niniejszego soboru zostaje całkowicie wykluczony ze wspólnoty kościelnej i zawieszony w czynnościach biskupa. Prawowierni biskupi z jego prowincji i metropolici z sąsiedztwa powinni zastąpić tych, którzy zostali całkowicie złożeni z urzędu biskupiego.

[II.] Jeśli jacyś biskupi prowincjonalni opuścili święty sobór, przeszli do apostazji, chcieli tam przejść lub po podpisaniu depozycji Nestoriusza powrócili do grupy apostatów, zgodnie z orzeczeniem świętego soboru, wyłączeni są z kapłaństwa i złożeni z urzędu.
[III.] Jeżeli w jakimś mieście lub na wsi któryś z duchownych został pozbawiony urzędu przez Nestoriusza lub jego zwolenników z powodu swoich prawowiernych przekonań, uważamy, że ma być przywrócony do swojej funkcji. Ogólnie zaś nakazujemy, ażeby duchowni zgadzający się z tym ortodoksyjnym i ekumenicznym soborem, w żaden sposób nie podlegali biskupom, którzy już dopuścili się apostazji albo to uczynią.

[IV.] Jeśli jacyś duchowni przystąpili do apostazji i ośmielili się potajemnie lub publicznie stanąć po stronie Nestoriusza lub Celestiusza, święty sobór zadecydował, aby oni również zostali złożeni z urzędu.

[V.] Ci, którzy za niegodne postępowanie zostali potępieni przez święty sobór albo przez własnych biskupów, a których Nestoriusz albo jego zwolennicy, działając wbrew kanonom, usiłowali lub będą usiłować przywrócić do wspólnoty czy do stanowisk, postanowiliśmy, że nie mają z tego żadnej korzyści i pozostają złożeni z urzędu.

[VI.] Podobnie też, jeśli jacyś ludzie chcieliby dokonywać jakichkolwiek zmian w którejkolwiek uchwale świętego soboru w Efezie, święty sobór zdecydował: jeśli są biskupami lub duchownymi, ażeby utracili swój urząd, jeśli zaś są osobami świeckimi, by zostali wyłączeni ze wspólnoty wiernych.

ORZECZENIE O NICEJSKIM WYZNANIU WIARY


Taką wiarą ustalił sobór w Nicei: «Wierzymy, itd.».

Byłoby rzeczą słuszną, aby wszyscy zgadzali się z tą świętą wiarą. Jest ona pobożna i pożyteczna dla całego świata. Skoro niektórzy tylko udają, że wyznają taką wiarę i zgadzają się z nią tylko pozornie, błędnie tłumaczą jej prawdziwy sens, interpretują ją zgodnie z własnym sposobem myślenia i pouczają prawdę jako synowie błędu oraz dzieci potępienia, uznano za konieczne sięgnąć do świadectw świętych i prawowiernych Ojców, aby mogły ukazać, w jaki sposób oni pojmowali wiarę i z odwagą ją głosili, tak ażeby było oczywiste, że wszyscy ci, których wiara jest prawdziwa i nienaganna, w ten właśnie sposób ją rozumieją, wyjaśniają i głoszą.
Po przeczytaniu tych dokumentów święty sobór zarządził, że:

[Kanon VII.] Nikomu nie wolno głosić, spisywać ani formułować innej wiary niż ta, która została ustalona przez świętych Ojców zgromadzonych w Nicei wraz z Duchem Świętym. Ci, którzy ośmielają się inną wiarę formułować, rozpowszechniać lub głosić pragnącym nawrócić się z pogaństwa, judaizmu czy jakiejkolwiek herezji i poznać prawdziwą wiarę - to jeśli są biskupami albo duchownymi mają być pozbawieni urzędu: biskupi episkopatu, duchowni przynależności do kleru; jeśli zaś są to osoby świeckie, mają być wyłączone ze wspólnoty Kościoła. Podobnie, jeśliby odkryto, że jacyś biskupi, duchowni czy osoby świeckie uznają i nauczają rozpowszechnianej przez prezbitera Charyzjusza doktryny o staniu się człowiekiem Jednorodzonego Syna Bożego albo są zwolennikami nieczystej i przewrotnej nauki Nestoriusza, o której była mowa wyżej, to podlegają oni wyrokowi tego świętego i ekumenicznego soboru. I niech to będzie jasne: ten, który jest biskupem, ma być [w takim przypadku] wyłączony z episkopatu i pozbawiony urzędu, duchowny, podobnie, ma być usunięty z grona duchownych, jeśli zaś jest osobą świecką, będzie wykluczony ze społeczności Kościoła, jak już powiedziano wyżej.


ORZECZENIE PRZECIW BEZBOŻNYM MESALIANOM ALBO EUCHITOM

1. Przybyli do nas najpobożniejsi i najbardziej religijni biskupi Walerian i Amfiloch. Przedłożyli oni do wspólnego zbadania sprawę tych, którzy w różnych częściach Pamfilii są nazywani mesalianami, euchitami albo entuzjastami, czy jakkolwiek inaczej bywa nazywana ta najbezbożniejsza sekta ze wszystkich.

2. Podczas dyskusji wielce pobożny i bogobojny biskup Walerian przedłożył nam pismo synodalne napisane przeciwko nim w wielkim Konstantynopolu z inicjatywy błogosławionej pamięci Sisinniosa. Po przeczytaniu wobec wszystkich zostało zaaprobowane jako zgodne z prawdziwą wiarą i zredagowane poprawnie.

3. Zgodziliśmy się zatem wszyscy, również wielce bogobojni biskupi Walerian i Amfiloch oraz wszyscy najpobożniejsi biskupi z prowincji Pamfllii i Likaonii, aby wszystkie postanowienia zawarte w piśmie synodalnym zachowały moc prawną i że w żaden sposób nie wolno ich naruszać.

4. Zadecydowano ponadto, że trzeba przyjąć za obowiązujący sposób, w jaki rozstrzygnięto tę sprawę w Aleksandrii. Mianowicie, w całej prowincji, ci, którzy należą do sekty mesalian czy entuzjastów, albo są o tę herezję podejrzani, duchowni czy osoby świeckie, jeśli na piśmie wyprą się własnych błędów, to zgodnie z postanowieniami zawartymi we wspomnianym piśmie synodalnym, duchowni pozostaną wśród duchowieństwa, a osoby świeckie we wspólnocie Kościoła.

5. Ci, którzy odmawiają i nie chcą wyprzeć się herezji, jeśli są prezbiterami, diakonami albo mają inne jeszcze stanowisko w Kościele, zostają pozbawieni godności duchownego, stanowiska oraz wspólnoty, osoby zaś świeckie są wykluczone ze społeczności Kościoła. Osobom, którym dowiedziono udziału w herezji, nie wolno mieć klasztorów, aby ten kąkol nie rozpleniał się i nie wzrastał.

6. Świątobliwi biskupi Walerian i Amfiloch oraz najpobożniejsi biskupi całej prowincji dołożą wszelkich starań, ażeby te postanowienia zostały wyegzekwowane.

7. Zdecydowano również, że rozpowszechniana przez ową nieczystą sektę heretycką książka, nazywana przez nich «Ascetyk», którą przyniósł tutaj wielce pobożny i świątobliwy biskup Walerian, jest potępiona, jako że została ułożona przez heretyków. Jeśliby znaleziono u kogoś jakieś inne teksty zawierające naukę owej bezbożnej doktryny, to również one podlegają anatemie.

8. Po osiągnięciu wzajemnej zgody, wspólnoty i porozumienia w sprawie podjętych decyzji, uznano za konieczne ogłosić je na piśmie, ażeby ktoś - kto postawiłby pytanie dotyczące praktycznego ich stosowania zarówno najpobożniejszym biskupom Walerianowi i Amfilochowi, jak i innym czcigodnym biskupom z całej prowincji, bądź w przypadku wyniknięcia jakichś trudności lub niejasności - miał właściwe rozeznanie w sprawie, dzięki zebraniu się z najczcigodniejszymi biskupami Licji bądź Likaonii, bez pomijania metropolity prowincji, do której przynależą poszczególni biskupi, oraz poprzez odniesienie zaistniałej sytuacji do modelu na piśmie i wyjaśnienie powstałych niepokojów za ich pośrednictwem.


UCHWAŁA O KONSEKRACJI BISKUPÓW NA CYPRZE


Święty sobór orzekł:

Najpobożniejszy biskup Reginus, a wraz z nim najczcigodniejsi biskupi prowincji Cypru, Zenon i Ewagriusz, oznajmili rzecz przeciwną prawom kościelnym i kanonom świętych Ojców, która stanowi nowość oraz uderza w wolność wszystkich. Dolegliwość publiczna wymaga skuteczniejszego leczenia w celu uniknięcia większej szkody. Jeżeli więc nie istnieje starożytny zwyczaj, aby biskup miasta Antiochii dokonywał konsekracji na Cyprze -jak to wykazali w pisemnych petycjach oraz własnym głosem najczcigodniejsi mężowie przybyli na ten święty sobór - to zwierzchnicy świętych Kościołów na Cyprze będą mogli bez przeszkód i bez przymusu, zgodnie z kanonami świętych Ojców i starożytnym zwyczajem, samodzielnie dokonywać konsekracji najczcigodniejszych biskupów.

Ta sama norma ma być przestrzegana także w innych diecezjach i we wszystkich prowincjach, aby żaden spośród miłych Bogu biskupów nie przywłaszczał sobie drugiej prowincji, jeśli od początku nie podlegała jego zwierzchnictwu ani jego poprzednikom. Jeśli ktoś dopuścił się przywłaszczenia [prowincji], którą przemocą uczynił swoją, ma obowiązek ją oddać, aby nie były przekraczane kanony Ojców, a pod pozorem służby Bożej nie wkradała się próżność światowej władzy, aby nie poszła w zapomnienie i nie była powoli tracona wolność, którą nam ofiarował poprzez swoją własną krew, nasz Pan Jezus Chrystus, Wyzwoliciel wszystkich ludzi. Dlatego święty i ekumeniczny sobór postanowił zachować w każdej prowincji czyste i nietknięte prawa, które miała od początku oraz starożytny zwyczaj, którym się od początku rządziła. Każdy metropolita, który potrzebuje, może otrzymać kopie dokumentów z postanowieniami dotyczącymi bezpieczeństwa jego prowincji. Jeśli ktoś przedstawi dokument, którego treść sprzeciwia się tym obecnym postanowieniom, święty i ekumeniczny sobór zadecydował uznać taki tekst za nieważny.


FORMUŁA ZJEDNOCZENIA


Pragniemy wyłożyć w skrócie, jak myślimy i jak nauczamy o Bogarodzicy Dziewicy i o sposobie, w jaki Jednorodzony Syn Boży stał się człowiekiem. Uważamy to za konieczne: nie dla dodania czegoś nowego, ale dla potwierdzenia nauki, którą od początku przyjęliśmy z Bożych Pism oraz z tradycji świętych Ojców. Nie dodajemy niczego do wiary świętych Ojców z Nicei. Jak już powiedzieliśmy, wystarcza ona zupełnie do znajomości religii i dla odrzucenia każdej błędnej, heretyckiej doktryny. Mówimy niejako ci, którzy zuchwale ośmielają się rozstrzygać o rzeczach niepojętych, lecz, przez wyznanie własnej słabości, odsuwamy się od chcących nam zarzucać, że wyjaśniamy rzeczy leżące ponad ludzkim rozumieniem.

Wierzymy więc, że Pan nasz Jezus Chrystus, Jednorodzony Syn Boży, jest doskonałym Bogiem i doskonałym człowiekiem, złożonym z rozumnej duszy oraz ciała, zrodzony z Ojca przed wiekami co do Bóstwa, a „w ostatnich czasach” dla nas i dla naszego zbawienia z Maryi Dziewicy co do człowieczeństwa; współistotny Ojcu co do Bóstwa i współistotny nam co do człowieczeństwa. Nastąpiło bowiem zjednoczenie dwóch natur. Dlatego wyznajemy jednego Chrystusa, jednego Syna, jednego Pana. Z racji zjednoczenia bez pomieszania wierzymy, że święta Dziewica jest Bogarodzicą, ponieważ Słowo Boże się wcieliło, stało się człowiekiem i od chwili swego poczęcia zjednoczyło się ze świątynią, którą z Niej wzięło. Co do wyrażeń Ewangelii i Apostołów o Panu wiemy, że teolodzy jedne pojmują jako wspólne i orzekające o jedności osoby, inne zaś jako rozróżniające i mówiące o dwóch naturach; pierwsze godne są Boga i odpowiadają Bożej naturze Chrystusa, drugie odznaczają się uniżeniem i odpowiadają Jego naturze ludzkiej.

LIST CYRYLA DO JANA ANTIOCHEŃSKIEGO O POKOJU


1. Po przeczytaniu waszych świętych słów stwierdziliśmy, że myślimy to samo: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest”; wysławialiśmy przeto Boga, Zbawiciela wszystkich ludzi, radując się wzajemnie razem z wami, że nasze i wasze Kościoły mają wiarę zgodną z pismami natchnionymi przez Boga i tradycją naszych świętych Ojców.

2. Skoro doszło do moich uszu, że niektórzy mnie krytykują, a ich głosy rozlegają się jak brzęczenie złośliwych os i wymiotują obelżywymi słowami przeciwko mnie, jakobym twierdził, że święte ciało Chrystusa zostało sprowadzone z nieba, a nie, że powstało ze świętej Dziewicy, uznałem, że powinienem jeszcze krótko przeciwko nim powiedzieć o tym.

3. O głupcy, którzy jedynie fałszywie potraficie oskarżać! W jaki sposób doszliście do takiego przekonania, jak popadliście w takie szaleństwo? Trzeba było, zaiste trzeba było mieć dość rozumu, aby pojąć, że cała ta obecna walka o wiarę została podjęta przeciwko nam, ponieważ stanowczo twierdzimy, że święta Dziewica jest Matką Bożą. Jeślibyśmy mówili, że święte ciało Chrystusa, Zbawiciela nas wszystkich, zstąpiło z nieba, a nie, że zrodziło się z Niej, to jak należałoby wówczas rozumieć wyrażenie «Bogarodzica»?

4. Kogo zatem urodziła, jeśli nie jest prawdą, że urodziła według ciała Emmanuela? Śmieszna więc jest cała ta próżna gadanina na mój temat. Błogosławiony prorok Izajasz nie kłamie przecież, gdy mówi: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel, to znaczy «Bóg z nami»”. Prawdziwe są też słowa wypowiedziane przez świętego Gabriela do błogosławionej Dziewicy: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus”. „On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.
5. Gdy mówimy, że Pan nasz Jezus Chrystus przyszedł z Nieba i z wysoka, nie twierdzimy tym samym, że sprowadził On z nieba i z wysoka swoje święte ciało. Podążamy raczej za pochodzącą od Boga nauką Pawła, który wyraźnie oznajmia: „Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi człowiek - z Nieba”.

6. Pamiętamy również słowa samego Zbawiciela: „I nikt nie wstąpił to nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego”, chociaż narodził się według ciała ze świętej Dziewicy, jak powiedziałem wyżej.

7. Skoro Bóg-Słowo zstąpił z wysoka i z Nieba, „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi” i został nazwany Synem Człowieczym, pozostając nadal tym, kim był, to znaczy Bogiem (niezmienny bowiem i nieodmienny jest co do natury), przeto pojmujemy Go już jako jednego i mówimy, że zstąpił z Nieba wraz z własnym ciałem. Nazwany też został «człowiekiem z nieba», ponieważ jest doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie i dlatego trzeba Go pojmować w jednej osobie.

8. Jeden jest przeto Pan Jezus Chrystus, choć nie można nie dostrzegać różnicy natur, które się zjednoczyły, jak mówimy, w sposób nie do wypowiedzenia. Utrzymujących zaś, że nastąpiło zmieszanie, zlanie się albo pomieszanie Słowa-Bożego z ciałem, wypada byś ty, Twoja Świątobliwość, zmusił do milczenia. Jest prawdopodobne, że niektórzy o mnie rozpowiadają, jakobym kiedyś w ten sposób myślał i nauczał. Lecz ja jestem absolutnie daleki od takiego sposobu myślenia. Co więcej, sadzę, że oszaleli ci, którzy dopuszczają mniemanie, iż w naturze Logosu Bożego może zachodzić choćby cień zmiany.

9. Pozostaje On jaki jest, nigdy się nie odmienia, nie odmieni się w przyszłości, [natura Jego] nie jest bowiem podległa zmianie. Wszyscy wyznajemy, że Logos Boży ze swej natury nie podlega cierpieniu, choć gdy z najwyższą mądrością przygotowywał tajemnicę [zbawienia], ujrzano, że sobie samemu przeznaczył cierpienia i przypadły one Jego własnemu ciału.

10. Dlatego najroztropniejszy Piotr mówi: „Chrystus cierpiał za nas w ciele” a nie w naturze niewypowiedzianej Boskości. Aby wierzono, że On jest Zbawicielem wszystkich ludzi, zgodnie ze swoją własną ekonomią zbawienia, przygotowaną dla samego siebie, jak powiedziałem, bierze na siebie cierpienia swojego ciała, zgodnie z tym, co mówił w Jego imieniu głos Proroka: „Poddałem grzbiet mój bijącym i policzki Moje rwącym mi brodę; nie zasłoniłem Mojej twarzy przed zniewagami i opluciem”.

11. Bądź też przekonany, Twoja Świątobliwość, bez żadnych wątpliwości, że podążamy za naukami świętych Ojców, szczególnie zaś za błogosławionym i najsławniejszym naszym Ojcem Atanazym, od którego w żadnej rzeczy nie chcielibyśmy się oddalić. Przedstawiłbym liczne świadectwa dla potwierdzenia moich słów, gdybym się nie obawiał, że mój list stanie się zbyt długi i wywoła przez to znudzenie.

12. Bez żadnych wahań trwamy przy wierze i Symbolu wiary, który ustalili nasi święci Ojcowie, którzy zebrali się niegdyś w Nicei. Nie pozwolimy też, abyśmy my sami albo inni zmienili choćby jedno wyrażenie w nim umieszczone albo opuścili choćby jedną sylabę, mając w pamięci słowa: „Nie przesuwaj starej miedzy, ustalonej przez swoich przodków”.

13. To nie oni sami mówili, lecz Duch Boga Ojca, który z Niego pochodzi i co do istoty nie jest czymś innym niż Syn. Przekonują nas o tym słowa świętych mistagogów. W Dziejach Apostolskich zostało bowiem napisane: „Przybywszy do Myzji, próbowali przejść do Bitynii, ale Duch Jezusa nie pozwolił im”. Pisze też w liście natchniony przez Boga Paweł: „A ci, którzy żyją na sposób ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie na sposób ciała, lecz na sposób Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy”.

14. Gdy niektórzy spośród tych, którzy mają zwyczaj przekręcać słowa prawdy, zmieniają moje słowa według swego upodobania, niech Twoja Świątobliwość nie dziwi się wiedząc, że wszyscy heretycy znajdują pretekst dla swoich błędów w natchnionym przez Boga Piśmie, przez swoją złośliwość psują prawdę zawartą w wypowiedziach Ducha Świętego i tak gromadzą nad swymi głowami nieugaszony ogień.

15. Ponieważ dowiedzieliśmy się, że ktoś rozpowszechnił list najsławniejszego Ojca naszego Atanazego do błogosławionego Epikteta, zniekształcając jego prawowierną treść, przez co uczynił on szkodę wielu ludziom, pomyśleliśmy, że byłoby pożyteczne i potrzebne wysłać braciom kopię starych pism, które są w moim posiadaniu i nie zawierają żadnych błędów. Taką samą kopię wysyłamy też Twojej Świątobliwości.