Sesja 6 (pierwsza sesja we Florencji) (6 lipca 1439)

Bulla unii z Grekami (Laetentur caelf)


1.
 Biskup Eugeniusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę.
Za zgodą, na poniższe słowa, naszego najdroższego syna Jana Paleologa, znamienitego cesarza Rzymian, zastępców naszych czcigodnych braci patriarchów oraz pozostałych przedstawicieli Kościoła Wschodu.


2. „Niech się radują niebiosa i ziemia się weseli”. Usunięto stojący pośrodku mur, dzielący Kościół zachodni i wschodni, i powróciły pokój i zgoda, za sprawą „kamienia węgielnego – Chrystusa”, „który obie części uczynił jednością”, łącząc obydwa mury potężnym węzłem miłości i pokoju, jednając je i zachowując przymierzem wiecznej jedności. Po długiej ciemności smutku, po czarnym i nienawistnym mroku długotrwałego rozdwojenia zajaśniała dla wszystkich jutrzenka upragnionej jedności.


3a. Niech się cieszy matka Kościół, widząc, że jej synowie, dotychczas podzieleni, powrócili do jedności i pokoju. Wcześniej gorzko płakała z powodu ich rozdzielenia, niechaj z radością nie do wysłowienia składa dzięki Bogu wszechmogącemu za ich cudowną zgodę.
3b. Niech się radują wszyscy wierni całego świata i niech ludzie określani mianem chrześcijan współweselą się z matką Kościołem katolickim.


4a. Oto ojcowie Zachodu i Wschodu, po długim czasie sporu i niezgody, narażając się na niebezpieczeństwa na lądzie i na morzu, pokonawszy wszelkiego rodzaju trudy, radośni i ochoczy zgromadzili się na świętym soborze ekumenicznym z pragnieniem najświętszej jedności i przywrócenia dawnej miłości. I nie zawiedli się w swym dążeniu. W końcu, po długim i pracowitym badaniu, dzięki łaskawości Ducha Świętego, osiągnęli wielce upragnioną i najświętszą jedność.


4b. Któż zdoła złożyć godne dzięki Bogu wszechmogącemu? Kogóż nie zadziwi tak wielkie bogactwo Bożego zmiłowania? Czyjego serca, choćby z żelaza, nie wzruszy taki ogrom dobroci z wysoka? 4c. Są to zaiste Boże dzieła, a nie owoc ludzkiej ułomności. Dlatego trzeba je przyjąć z najwyższym uwielbieniem i oddaniem Bogu czci.


5. Tobie cześć, Tobie chwała, Tobie dziękczynienie, Chryste, źródło miłosierdzia, który udzieliłeś tak wielkiego dobra twej oblubienicy, Kościołowi katolickiemu i w naszym pokoleniu ukazałeś cuda twojej miłości, aby wszyscy rozpowiadali Twe cudowne dzieła. Gdyż Bóg obdarzył nas wielkim i niebiańskim darem; na własne oczy widzieliśmy to, czego wielu przed nami ujrzeć nie mogło, choć bardzo pragnęli.


6. Łacinnicy i Grecy, zgromadzeni na tym przeświętym synodzie ekumenicznym, okazali wielkie staranie, aby wśród innych zagadnień z najwyższą dokładnością, poddając niestrudzonemu badaniu, przedyskutować także prawdę o Bożym pochodzeniu Ducha Świętego.
7. Po przytoczeniu świadectw z pism Bożych i bardzo wielu opinii świętych Doktorów Kościoła wschodniego i zachodniego - z których jedne mówią, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna, a inne, że od Ojca przez Syna, a wszystkie poszukują tego samego rozumienia przy użyciu odmiennych sformułowań - Grecy zapewnili, że ich twierdzenie, iż Duch Święty pochodzi od Ojca, nie oznacza, że wykluczają Syna; ale wydawało się im i tak mówią, że łacinnicy twierdzą, iż Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna jako od dwóch zasad i dwóch tchnień. Dlatego powstrzymują się odmówienia, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna. 8. Łacinnicy poręczyli, iż nie mówią: że Duch Święty pochodzi z Ojca i Syna w takim sensie, żeby wykluczali Ojca będącego źródłem i zasadą całego Bóstwa, mianowicie Syna i Ducha Świętego; ani tego, że skoro Duch Święty pochodzi od Syna, to [Syn] nie posiada Go od Ojca; ani tego, że uznają dwie zasady czy dwa tchnienia, lecz twierdzą, że jest tylko jedna zasada i jedyne tchnienie Ducha Świętego, jak zresztą [zawsze] dotąd uważali. 9. Ponieważ z tego wszystkiego wypływa jeden i ten sam sens prawdy, w końcu w tym samym sensie i rozumieniu jednomyślnie zgodzili się i uzgodnili następującą świętą i miłą Bogu unię.


10a. W imię Trójcy Świętej, Ojca i Syna i Ducha Świętego, przy aprobacie świętego powszechnego Soboru Florenckiego orzekamy, żeby wszyscy chrześcijanie wierzyli w tę prawdę wiary, przyjmowali ją i tak wszyscy wyznawali, że Duch Święty jest odwiecznie od Ojca i Syna, swą istotę i swe indywidualne istnienie posiada od Ojca i równocześnie od Syna, i odwiecznie pochodzi od Obu jako od jednej zasady i od jedynego tchnienia.


10b. Oświadczamy, że to, co mówią święci Doktorzy i Ojcowie, iż Duch Święty pochodzi od Ojca przez Syna tak należy rozumieć, że także Syn, jak i Ojciec, jest według Greków przyczyną, a według łacinników zasadą istnienia Ducha Świętego.


11. Ponieważ wszystko, co jest Ojca, Ojciec dał swemu jednorodzonemu Synowi rodząc Go, oprócz tego, że jest Ojcem, przeto to, że Duch Święty pochodzi od Syna, Syn odwiecznie posiada od Ojca, z którego także odwiecznie został zrodzony.


12. Orzekamy ponadto, że «Filioque» jako wyjaśnienie powyższych słów, słusznie i rozsądnie zostało włączone do symbolu z racji uwydatnienia prawdy i naglącej wówczas potrzeby.
13. [Orzekamy] też, że ciało Chrystusa prawdziwie jest sprawowane w chlebie pszenicznym, przaśnym bądź zakwaszonym. Kapłani powinni sprawować ciało Pana używając jednego z nich, każdy według zwyczaju swego Kościoła, zachodniego lub wschodniego.


14. [Orzekamy] też, że jeśli szczerze pokutujący umarliby w miłości Boga, zanim godnymi owocami pokuty zadośćuczyniliby za winy i zaniedbania, ich dusze po śmierci zostają oczyszczone karami czyśćcowymi. W łagodzeniu tego rodzaju kar dopomaga im wstawiennictwo żywych wiernych, mianowicie ofiary Mszy świętych, modlitwy i jałmużny oraz inne dzieła pobożności, które zgodnie z postanowieniami Kościoła wierni zwykli podejmować za innych wiernych.
15. Dusze zaś tych, którzy po przyjęciu chrztu nie splamili się w ogóle żadnym grzechem, oraz te, które splamiwszy się grzechem zostały tak oczyszczone jak powiedziano wyżej, w swych ciałach bądź wyzute z nich, zostają wkrótce przyjęte do nieba i oglądają wyraźnie Boga troistego i jednego takim, jakim On jest, jednakże w zależności od różnicy w zasługach, jedni doskonalej od drugich.


16. Dusze zaś umierających w uczynkowym grzechu śmiertelnym lub tylko w pierworodnym, wkrótce zstępują do piekła, gdzie jednak podlegają nierównym karom.


17. Określamy też, że święta Stolica Apostolska i biskup rzymski posiadają prymat nad całym światem, a biskup rzymski jest następcą św. Piotra, Księcia Apostołów, i prawdziwym zastępcą Chrystusa, głową całego Kościoła oraz ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan. Jemu w osobie św. Piotra przekazana została przez Pana naszego Jezusa Chrystusa pełna władza pasterzowania, rządzenia i kierowania Kościołem powszechnym, zgodnie z uchwałami soborów ekumenicznych i świętych kanonów.


18. Odnawiamy też porządek przekazany w kanonach dotyczący pozostałych czcigodnych patriarchów, zgodnie z którym patriarcha Konstantynopola jest drugi po przeświętym biskupie Rzymu, trzeci - patriarcha Aleksandrii, czwarty - Antiochii, a piąty - patriarcha Jerozolimy, oczywiście przy zachowaniu wszystkich przysługujących im przywilejów i praw.
19. Dane we Florencji, na uroczyście odbytej publicznej sesji synodalnej w kościele katedralnym, 6 lipca 1439 roku od Wcielenia Pańskiego, w dziewiątym roku naszego pontyfikatu.
20. Pieczęć (okrągła) papieża Eugeniusza IV z inskrypcją: Święty Piotr. Święty Paweł. [Eugeniusz IV papież.] Nie opuszczaj mnie, mój Boże Wspomożycielem i Obrońcą moim jesteś Ty, o Panie.



Sesja 7 (4 września 1439)



Dekret Soboru Florenckiego przeciw synodowi bazylejskiemu
1.
 Biskup Eugeniusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę. Mojżesz, mąż Boży, płonąc gorliwością o zbawienie powierzonego sobie ludu i bojąc się, aby z powodu buntowniczej schizmy Koracha, Datana i Abirama nie powstał gniew Boga przeciwko temu ludowi, jeśli pójdzie za nimi, z rozkazu Pana rzekł do całego ludu: „Oddalcie się od namiotów bezbożnych ludzi i nie dotykajcie niczego, co do nich należy, abyście nie uwikłali się w ich grzechy”. Za natchnieniem Pana zrozumiał, że buntownicy i schizmatycy otrzymają najcięższą karę, co potem potwierdził rozwój zdarzeń, gdy nawet ziemia nie mogła ich nosić, ale pochłonęła ich po słusznym wyroku Boga, aby żywcem wpadli do piekieł.
2. Tak i nam, choć niegodnym, Jezus Chrystus raczył powierzyć swój lud. Słysząc o przeklętej zbrodni, że w ostatnich dniach pewni zatraceni ludzie, pozostający w Bazylei, uknuli rozdarcie jedności Kościoła świętego, w obawie, by mniej ostrożni nie dali się zwieść oszustwom i nie ulegli zatruciu jadem, czujemy się zobowiązani podobnie zawołać do zawierzonego nam ludu Pana naszego Jezusa Chrystusa: „Oddalcie się od namiotów bezbożnych ludzi”, szczególnie dlatego, że lud chrześcijański jest dziś o wiele liczniejszy niż wówczas lud żydowski, Kościół bardziej święty niż synagoga, a zastępca Chrystusa przewyższa powagą i godnością Mojżesza.
3. Już od pewnego czasu przewidywaliśmy ten bezbożny czyn zebranych w Bazylei. Dostrzegaliśmy, że sobór bazylejski posuwa się ku tyranii: wielu, także niższego stopnia, zmuszano do przybycia i pozostawania tam celem wykonywania woli przywódców stronnictw, głosy i decyzje niektórych osób wymuszano różnymi intrygami, jeszcze innych zwodzono kłamstwami i oszustwami. Prawie wszystko zdominowały spiski, sprzysiężenia, monopole i umowy grupowe, z powodu zabiegania o władzę papieską usiłowano przeciągać sobór w nieskończoność, dopuszczano się wszelkiego nowinkarstawa, nieprawidłowości, niezliczonych czynów haniebnych i złych, zaangażowani są w to także klerycy bez święceń, bez wykształcenia i doświadczenia, włóczędzy, zrzędy, uciekinierzy, odstępcy, skazani za przestępstwa i zbiegli z więzień, buntujący się przeciwko nam i swoim przełożonym oraz inne ludzkie monstra, przez tych mistrzów nieprawości całkowicie zepsuci i skorumpowani.


4. Kierujemy też uwagę na to najświętsze dzieło unii z Kościołem wschodnim. Widzieliśmy grożące mu niebezpieczeństwa szkodliwych działań niektórych ugrupowań. Pragniemy, na ile to w naszej mocy, zapobiec tak wielkiemu złu. Dlatego w oparciu o przedstawione przyczyny oraz inne, rozsądne i nie dające się pominąć, omówione wyczerpująco w dekrecie przeniesienia, za radą naszych czcigodnych braci kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, licznych czcigodnych braci i umiłowanych synów arcybiskupów, biskupów, biskupów elektów, opatów i innych przełożonych kościołów, z pochwałą mistrzów i doktorów, przenieśliśmy ów sobór z Bazylei do Ferrary, gdzie z nakazu Pana uczyniliśmy siedzibę soboru ekumenicznego z udziałem Kościoła zachodniego i wschodniego.


5. Następnie, z powodu trwania zaraźliwej choroby, za sprawą łaski Bożej i z aprobatą tego świętego soboru, przenieśliśmy go do Florencji, gdzie najmiłosierniejszy i najłaskawszy Bóg ukazał swe cudowne dzieła: najzgubniejsza schizma trwająca w Kościele Bożym przez prawie pięćset lat z olbrzymią szkodą dla całego chrześcijaństwa, dla usunięcia której ciężko się niegdyś trudzili, nakładem wielkich wysiłków i kosztów, liczni święci biskupi rzymscy, nasi poprzednicy, liczni królowie i książęta oraz inni chrześcijanie, po wielu dysputach publicznych i prywatnych z obu stron, różnych ugodach i wielorakich trudnościach, została zniesiona i szczęśliwie dokonała się najświętsza unia Łacinników i Greków, jak zostało to pełniej zreferowane w powyższym dekrecie, który uroczyście ogłoszono.


6. Dlatego składając wiecznemu Bogu bezgraniczne dzięki i radując się wraz z całym wiernym ludem, oddajemy Mu ofiarę pochwały i czci. Widzimy bowiem, że niejeden naród, jak lud żydowski, został wezwany do ziemi obiecanej, ale ludy różnych narodów i języków spotykają się w jednym wyznaniu i rozumieniu prawdy Bożej, co rodzi wielką nadzieję, że Słońce Sprawiedliwości, wschodzące na wschodzie, rozprzestrzeni promienie swego światła na ciemności wielu innych ludów, także niewiernych, i stanie się zbawienie Pana aż po krańce ziemi.
7. Z Bożego rozporządzenia posiadamy już najlepsze tego zadatki. Wszechmogący Bóg sprawił przez nasze starania, że w tych dniach z najdalszych ziem północy przybyli do nas i Stolicy Apostolskiej oraz na ten święty sobór przedstawiciele z Armenii wyposażeni w pełny mandat. Widząc w nas św. Piotra, księcia apostołów i taką darząc czcią, Stolicę zaś Apostolską uznając jakby za matkę i nauczycielkę wszystkich wierzących, oświadczyli, że przyszli do niej i na sobór w poszukiwaniu duchowego pokarmu oraz zdrowej i prawdziwej nauki. Za to właśnie ponownie składamy naszemu Bogu najliczniejsze dzięki.


8. Groza ogarnia umysł na wspomnienie udręk, przeciwności i prześladowań, jakie wycierpieliśmy dotąd w pełnieniu tego Bożego dzieła, i to nie od Turków i Saracenów, ale od ludzi zwanych chrześcijanami.


9. Św. Hieronim przekazuje, że od czasów Hadriana aż do panowania Konstantyna w miejscu Zmartwychwstania Pańskiego czczono posąg Jowisza, a na skale Ukrzyżowania marmurową statuę Wenus. Umieścili je tam poganie, gdyż prześladowcy uważali, że zburzą nam wiarę w Zmartwychwstanie i Krzyż, jeśli sprofanują święte miejsca przez ustawienie idoli.
10. Nie inaczej postępują w tych dniach wobec nas i Kościoła Bożego owi nikczemnicy przebywający w Bazylei. Jednakże tamto czynili poganie nie znający prawdziwego Boga, to zaś dzieje się za sprawą ludzi, którzy poznali i znienawidzili; dlatego ich zuchwałość zawsze się podnosi, jak mówi prorok, tym bardziej niebezpiecznie, że rozlewają truciznę pod pozorem reformy, której stosowania wobec siebie zawsze się lękali.


11. Po pierwsze, sprawcy całego zgorszenia w Bazylei sprzeniewierzyli się obietnicy uczynionej Grekom. Dobrze bowiem wiedzieli od przedstawicieli Greków i Kościoła wschodniego, że nasz najdroższy syn w Chrystusie, Jan Paleolog, znakomity cesarz Rzymian oraz dobrej pamięci Józef, patriarcha Konstantynopola, pozostali przełożeni oraz inni członkowie Kościoła wschodniego chcą przybyć do miejsca, które legalnie wybrali dla przeprowadzenia soboru ekumenicznego nasi legaci, namiestnicy oraz inne znaczniejsze osobistości tam obecne. Przekazano im prawo wyboru miejsca na podstawie zawartej za zgodą soboru umowy obopólnej po gwałtownych sporach wśród jego uczestników. Wiedzieli też, że zatwierdziliśmy wybór miejsca, uwględniając prośby i wielkie nalegania wspomnianych przedstawicieli na konsystorzu generalnym w Bolonii, i kosztem ogromnych trudów i nakładów finansowych wysłaliśmy do Konstantynopola galery i rzeczy konieczne dla wykonania dzieła tej najświętszej unii.
Mimo to ośmielili się uchwalić przeciwko nam i kardynałom godne potępienia upomnienie czy pozew, narażając to święte przedsięwzięcie na zerwanie. Wysłali je do cesarza i patriarchy Konstantynopola w celu nakłonienia ich oraz wszystkich innych, aby w ogóle nie przyjeżdżali. Wiedzieli, jak już powiedziano, że oni w zadym razie nie przybędą do innego miejsca niż to, które zostało wybrane.


12. Następnie, kiedy dowiedzieli się, że cesarz, patriarcha i inni przybyli już do nas dla wypełnienia dzieła najświętszej unii, usiłowali narzucić inną bezbożną przeszkodę dla tej Bożej sprawy, ogłaszając przeciwko nam świętokradzki wyrok, żądający zasuspendowania nas w rządzeniu papiestwem.


13. W końcu, inspiratorzy gorszących wypadków, wprawdzie bardzo nieliczni i prawie wszyscy niskiego stanu i pochodzenia, mający w największej nienawiści prawdziwy pokój, którzy dokładają niegodziwość do niegodziwości, aby nie dostąpić sprawiedliwości Pana, kiedy zdali sobie sprawę, że łaska Ducha Świętego już działa w nas dla unii z Grekami, zeszli z prostej drogi na manowce błędu i 16 maja bieżącego roku odbyli sesję twierdząc, że opierają się na pewnych dekretach, chociaż zostały one wydane tylko przez jedną z trzech obediencji po ucieczce Jana XXIII, jak był nazywany przez swoich zwolenników, wówczas gdy w Konstancji trwała jeszcze schizma.


14. Czyniąc z nas i wszystkich książąt, przełożonych oraz innych wiernych, oddanych Stolicy Apostolskiej heretyków, ogłosili trzy twierdzenia. Nazywają je prawdami wiary. Ich treść jest następująca:
„Prawda o władzy soboru ogólnego, reprezentującego Kościół powszechny nad papieżem i kimkolwiek innym, ogłoszona przez Sobór ogólny w Konstancji oraz Sobór w Bazylei, jest prawdą wiary katolickiej.


Prawda, że papież nie może w żaden sposób mocą swego autorytetu rozwiązać, ani przełożyć na inny czas, ani przenieść na inne miejsce soboru ogólnego, reprezentującego Kościół powszechny, prawomocnie zgromadzonego, z powodów wyjaśnionych w prawdzie podanej wyżej, albo jednego z nich, bez zgody tegoż soboru, jest prawdą wiary katolickiej.
Sprzeciwiającego się tym prawdom należy uznać za heretyka”.


15. Najbardziej szkodliwe jest to, że swą złośliwość ukrywają pod pozorem prawd wiary. Źle tłumaczą orzeczenia Soboru w Konstancji, w sensie godnym potępienia i całkowicie obcym jego nauczaniu; podążają za nauką innych schizmatyków i heretyków usiłujących zawsze dowodzić, że wymyślone przez nich błędy i bezbożne dogmaty wywodzą się z Bożych pism i od świętych ojców, przewrotnie interpretowanych.


16. W końcu całkiem utracili „rozum" i opuścili „oczy, ażeby nie widzieć nieba i nie pamiętać sprawiedliwych sędziów”, podobnie jak Dioskor i potępiony synod w Efezie. I posunęli się aż do niewybaczalnej zbrodni wydania jakiegoś trującego i przeklętego wyroku, żądającego pozbawienia godności i najwyższego urzędu apostolskiego. Jego treść wywołuje zgrozę w umyśle każdego wierzącego. Chcemy z wyraźnym naciskiem stwierdzić, że nie pominęli oni niczego, co było w ich mocy, aby całkowicie obrócić w niwecz nieporównywalne dobro, jakim jest unia.


17. O nieszczęśni i wyrodni synowie! O przewrotne i fałszywe pokolenie! Cóż bardziej okrutnego niż ta bezbożność i niegodziwość? Cóż można wymyśleć bardziej nikczemnego, strasznego i szalonego? Mówili niegdyś, że nigdy nie widziano ani nie słyszano wśród chrześcijańskiego ludu niczego lepszego od najświętszej unii, niczego bardziej chwalebnego i owocnego, od początku istnienia Kościoła i nie pomoże w tej sprawie, że będzie się prowadziło spór o miejsce, ale dla jej osiągnięcia trzeba być gotowym na poświęcenie nie tylko dóbr tego świata, ale ciała i duszy. Ze względu na nią wołali głośno po całym świecie i przekonywali do niej lud chrześcijański, jak wynika jasno z treści ich dekretowi listów; obecnie natomiast dzieło to prześladują z tak wielką wściekłością i bezbożnością, na jaką tylko mogą się zdobyć; wydaje się, że do bazylejskiego łotrostwa zeszły się wszystkie demony świata.


18. Choć dotąd wszechmogący Bóg nie pozwolił, aby ich zawsze kłamliwa niegodziwość uzyskała przewagę. Gdy jednak wszystkimi siłami dążą do osiągnięcia „ohydy spustoszenia” Kościoła Bożego, nie możemy udawać nieświadomości takich działań bez najcięższej obrazy Boga i groźby niebezpieczeństwa hańby i ohydy w Kościele Bożym, lecz zgodnie z powinnością naszego pasterskiego urzędu, gdy skłaniają nas do tego liczni płonący gorliwością o sprawy Boże, chcemy przeciwstawić się tak wielkim nieprawościom i - na ile to leży w naszej mocy - zastosować pożyteczne i uzdrawiające lekarstwo w celu wyeliminowania z Kościoła Bożego przeklętej bezbożności i najbardziej zgubnej zarazy.


19. Idziemy śladami naszych poprzedników, którzy - jak pisze świętej pamięci papież Mikołaj - mieli zwyczaj unieważniać sobory powszechne biskupów przeprowadzone niegodziwie. Zdarzyło się to na drugim synodzie powszechnym w Efezie, który świątobliwy papież Leon odrzucił, a uznał Sobór Chalcedoński.


20. Za aprobatą świętego Soboru Florenckiego odnawiamy uroczysty i zbawienny dekret wydany przez nas mocą powagi apostolskiej 15 lutego na Soborze generalnym w Ferrarze przeciwko winnym świętokradztwa.


21. W dekrecie tym, za aprobatą Soboru w Ferrarze, ogłosiliśmy między innymi, że wszyscy i każdy z osobna zebrani w Bazylei pod pretekstem soboru - poprawniej zwanego przez nas zbiegowiskiem - którzy sprzeciwiają się przeniesieniu i naszym deklaracjom oraz ośmielają się popełniać czyny gorszące i zakazane jako bezbożne, choćby wyróżniali się godnością kardynalską, patriarszą, arcybiskupią, biskupią, opacką czy jakąkolwiek inną godnością kościelną lub świecką, podlegają karze ekskomuniki, pozbawienia godności, beneficjów i urzędów oraz niezdolności do przyjmowania ich w przyszłości, jak również wszystkim karom wymienionym w naszym liście przeniesienia.


22. Orzekamy także i ogłaszamy, że wszystko, co uczynili i usiłowali czynić ci bezbożni ludzie przebywający w Bazylei, o czym wzmiankuje wspomniany nasz dekret z Ferrary, jak również wszystkie rzeczy i każda z osobna, przez ich uczyniona, dokonana i usiłowania, szczególnie na dwóch pseudosesjach, poprawniej zwanych spiskami, oraz wszystko co z nich wynikło i może wyniknąć w przyszłości, ponieważ jest dziełem ludzi bezbożnych i nie posiadających żadnej władzy, ale odrzuconych i potępionych przez Boga, było i jest nieważne, skasowane i bez znaczenia, jako że faktycznie były to usiłowania pozbawione wszelkiej skuteczności, mocy i znaczenia.
23. Podobnie wspomniane postanowienia - związane ze złą interpretacją Bazylejczyków, która jest przeciwna zdrowemu sensowi nauki Pisma Świętego, świętych ojców oraz Soboru w Konstancji - oraz wspomniany wyrok żądający deklaracji czy pozbawienia wraz ze wszystkimi obecnymi i przyszłymi konsekwencjami, jako bezbożne, gorszące oraz zmierzające jawnie do schizmy Kościoła Bożego i do obalenia wszelkiego porządku kościelnego i rządów władców chrześcijańskich, za aprobatą tego świętego soboru potępiamy i odrzucamy, ogłaszając, że zostały potępione i odrzucone.


24. Orzekamy też i ogłaszamy, że wszyscy i każdy jeden z wyżej wymienionych był i jest schizmatykiem i heretykiem; jako tacy winni oni być poddani odpowiednim karom, oprócz kar ustanowionych przez Sobór w Ferrarze, wraz ze wszystkimi swymi zwolennikami i obrońcami, bez względu na posiadany status, położenie czy stopień w hierarchii kościelnej i świeckiej, także, jeśli wyróżniałaby kogoś godność kardynała, patriarchy, arcybiskupa, biskupa, opata czy jakakolwiek inna godność, aby otrzymali zasłużoną część kar razem z Korachem, Datanem i Abiramem.
25. Nikomu więc... Jeżeli ktoś...


Dane na uroczystej publicznej sesji synodalnej we Florencji, w kościele Santa Maria Novella, 4 września 1439 roku od Wcielenia Pańskiego, w dziewiątym roku naszego pontyfikatu.

Sesja 8 (22 listopada 1439)



Bulla unii z Ormianami (Exultate Deo)


1.
 Biskup Eugeniusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę,. „Radośnie śpiewajcie Bogu, naszemu Wspomożycielowi, wykrzykujcie radośnie Bogu Jakuba” wszyscy i wszędzie, którzy nazywani jesteście imieniem chrześcijan. Oto bowiem Pan na nowo „wspomniawszy na swoje miłosierdzie” raczył usunąć ze swego Kościoła inny kamień niezgody, który tkwił w nim ponad dziewięćset lat. „Ten, który ustalił zgodę na wysokościach” „a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” obdarował nas, w swoim niewypowiedzianym miłosierdziu, najbardziej upragnioną unią z Ormianami. „Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, który pociesza nas w każdym naszym utrapieniu”. Albowiem najdobrotliwszy Pan, widząc, że Jego Kościół, raz „przez tych, którzy są poza nim”, innym znowu razem przez będących wewnątrz, niepokojony jest niemałymi trudnościami, raczył codziennie na różne sposoby pocieszać go i umacniać, aby mógł odetchnąć wśród utrapień i podnieść się dla przeciwstawienia się jeszcze większym.


2. Najpierw ustanowił i umocnił więzią wiary i miłości ze Stolicą Apostolską wielką unię z Grekami, do których należą liczne narody i języki, rozproszone daleko i szeroko, dzisiaj zaś unię z ludem ormiańskim, który licznie rozciąga się ku północy i na wschód. Te właśnie dobrodziejstwa Bożej dobroci są tak wielkie i godne podziwu, że rozum ludzki nie jest w stanie godnie podziękować Jego majestatowi nie tylko za oba, ale nawet za jedno z nich. Któż nie będzie się wielce zdumiewał nad jednym i drugim, że w tak krótkim czasie, tak szczęśliwie dokonały się na obecnym świętym soborze dwa przesławne i przez tyle wieków oczekiwane dzieła? Zaiste „stało się to przez Pana i jest cudem w naszych oczach”. Jakaż ludzka roztropność i gorliwe starania mogłyby dokonać takich i tak wielkich rzeczy, gdyby ich nie zapoczątkowała i nie ukończyła Boża łaska? Chwalmy zawsze i z całego serca błogosławmy Pana, „który sam dokonał wielkich cudów”, Jemu śpiewajmy duchem, śpiewajmy myślą, ustami i czynem, na ile pozwala ludzka ułomność, składajmy dzięki za tak wielkie dary, modląc się i błagając, ażeby jak Grecy i Ormianie zjednoczyli się z Kościołem rzymskim, tak samo uczyniły pozostałe narody, zwłaszcza naznaczone znamieniem Chrystusa, i aby wreszcie cały lud chrześcijański, ugasiwszy wszelkie nienawiści i wojny, wypoczywał i cieszył się wzajejemnym pokojem i miłością braterską.


3. Uznajemy Ormian za godnych wielkiej publicznej pochwały. Skoro tylko zostali przez nas zaproszeni na synod, łaknący kościelnej jedności, skierowali do nas i do świętego soboru swych dostojnych, pobożnych, uczonych i wyposażonych - dzięki przeczuciu „tego wszystkiego, czym Duch Święty oświecił ten święty synod” – w wystarczające uprawnienia przedstawicieli z najodleglejszych stron, [nie bacząc] na liczne trudy i niebezpieczeństwa podróży morskiej.
4. My, pragnąc całym sercem, jak przystało naszemu pasterskiemu urzędowi, aby doszło do skutku dzieło tak święte, często rozprawialiśmy z nimi o świętej unii. I aby nie nastąpiła nawet mała zwłoka w tej świętej sprawie, wyznaczyliśmy spośród każdego stanu świętego soboru mężów bardzo uczonych w prawie Bożym i ludzkim, ażeby z wszelką sumiennością, zaangażowaniem i troską przedyskutowali z nimi sprawę, dowiadując się od nich skrupulatnie na temat ich wiary: zarówno co do jedności Bożej istoty i Trójcy Osób Bożych, jak i co do człowieczeństwa Pana naszego Jezusa Chrystusa; siedmiu sakramentów Kościoła oraz innych [kwestii] wiary ortodoksyjnej i obrządku Kościoła powszechnego. 5. Po przeprowadzeniu wielu dysput, dokonaniu porównań i badań, po starannym rozważeniu świadectw zaczerpniętych ze świętych Ojców i Doktorów Kościoła, po debacie nad tym, co dotyczyło sprawy, w końcu zdecydowaliśmy - aby w przyszłości nie powstała u Ormian żadna wątpliwość co do prawdy wiary i aby we wszystkim zgadzali się ze Stolicą Apostolską, a unia bez żadnego problemu trwała pewnie i wiecznie - że w tym dekrecie, za aprobatą świętego Soboru Florenckiego i zgodą ich przedstawicieli, przekazujemy w skrócie prawdę wiary ortodoksyjnej, wyznawaną w omawianych sprawach przez Kościół rzymski.


6. Po pierwsze, dajemy im święty symbol - wydany przez stu pięćdziesięciu biskupów na soborze ekumenicznym w Konstantynopolu, z dodaniem «Filioque», dołączonym zgodnie z prawem i rozsądkiem dla objaśnienia prawdy i ze względu na pilną konieczność - którego treść jest taka: Credo... Orzekamy, że ten święty symbol, tak jak to jest w zwyczaju u łacinników, będzie śpiewany lub czytany we wszystkich kościołach Ormian podczas uroczystego odprawiania Mszy, przynajmniej w niedziele i większe święta.


7. Po drugie, przekazujemy im definicję czwartego Soboru Chalcedońskiego, odnowioną później na piątym i szóstym soborze powszechnym, o dwóch naturach w jednej osobie Chrystusa, której treść jest taka: Sufficeret guidem...


8. Po trzecie, definicję, że Chrystus ma dwie wole i dwa działania, ogłoszoną na wspomnianym szóstym soborze, której treść brzmi: Sufficeret guidem, i to wszystko, co następuje w wyżej wskazanej definicji Soboru Chalcedońskiego, aż do końca, po której następuje znowu: Etduas...


9. Po czwarte - ponieważ Ormianie aż dotąd, prócz trzech synodów: w Nicei, Konstantynopolu i pierwszego w Efezie, nie uznali żadnych innych późniejszych synodów powszechnych, ani Leona, świątobliwego przełożonego Świętej Stolicy, którego władzą zgromadzono synod w Chalcedonie, twierdząc, że sugerowano im, iż zarówno synod Chalcedoński, jak i wspomniany Leon sformułowali definicję w oparciu o potępioną herezję Nestoriusza - pouczyliśmy ich przeto i wyjaśniliśmy, że sugestia taka była fałszywa, a synod Chalcedoński i świątobliwy Leon sformułowali w sposób święty i słuszny wspomnianą prawdę o dwóch naturach w jednej osobie Chrystusa, przeciwko bezbożnej nauce Nestoriusza i Eutychesa. Nakazaliśmy im też, aby świątobliwego Leona, kolumnę prawdziwej wiary, pełnego wszelkiej świętości i wiedzy, na przyszłość uznawali za świętego i otaczali czcią jako zasłużenie wpisanego do katalogu świętych. Ponadto powinni przyjąć z uszanowaniem, tak samo jak pozostali wierni, nie tylko trzy wymienione, ale wszystkie inne synody powszechne prawomocnie przeprowadzone na mocy władzy biskupa Rzymu.


10. Po piąte, ze względu na bardziej przystępne pouczenie Ormian - tak współczesnych, jak i przyszłych - prawdę o sakramentach kościelnych uporządkowaliśmy w następującej krótkiej formule:
Jest siedem sakramentów Nowego Prawa, a mianowicie: chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, pokuta, ostatnie namaszczenie, święcenia i małżeństwo; różnią się one bardzo od sakramentów Starego Prawa. Tamte nie sprawiały łaski, ale obrazowo ją zapowiadały, jako mającą być daną tylko przez mękę Chrystusa. Nasze zaś [sakramenty] zawierają łaskę i jej udzielają godnie [je] przyjmującym. Pierwsze pięć zostały ustanowione dla duchowego doskonalenia siebie przez poszczególnego człowieka, dwa ostatnie - dla zapewnienia rządów w Kościele i jego wzrostu.
11. Przez chrzest odradzamy się duchowo; przez bierzmowanie wzrastamy w łasce i umacniamy się w wierze. Odrodzeni zaś i wzmocnieni karmimy się pokarmem Bożej Eucharystii. Jeśli przez grzech popadamy w chorobę duszy, przez pokutę odzyskujemy duchowe zdrowie. Duchowo - a także cieleśnie, jeśli jest to pożyteczne dla duszy - [zdrowiejemy] przez ostatnie namaszczenie. Przez święcenia Kościół jest kierowany i pomnaża się duchowo, przez małżeństwo zaś wzrasta cieleśnie.


12. Wszystkie sakramenty dokonują się dzięki trzem czynnikom, mianowicie: rzeczom jako materii, słowom jako formie i osobie szafarza udzielającego sakramentu z intencją czynienia tego, co czyni Kościół. Jeśli brakuje któregoś z nich, sakrament się nie dokonuje.
13. Wśród sakramentów są trzy: chrzest, bierzmowanie i święcenia, które wyciskają na duszy niezniszczalne znamię, to jest pewien duchowy znak odróżniający od pozostałych. Dlatego nie powtarza się ich u tej samej osoby. Pozostałe cztery nie wyciskają znamienia i dopuszczają ponowne przyjmowanie.


14a. Pierwsze miejsce wśród wszystkich sakramentów zajmuje chrzest święty, który jest bramą życia duchowego; przez niego stajemy się członkami Chrystusa i uczestnikami ciała Kościoła. A ponieważ przez pierwszego człowieka śmierć przeszła na wszystkich, nie możemy, jak mówi Prawda, wejść do królestwa niebieskiego, jeśli nie odrodzimy się z wody i z Ducha. Materią tego sakramentu jest prawdziwa i naturalna woda, obojętne, czy jest zimna czy ciepła. 14b. Formą zaś jest: «Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego». Nie zaprzeczamy jednak, że także przez słowa: «Chrzczony jest taki a taki sługa Chrystusa w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego» lub: «Moimi rękami jest chrzczony taki a taki w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego», dokonuje się prawdziwy chrzest. Skoro główną przyczyną, z której chrzest posiada siłę, jest Trójca Święta, narzędziem zaś jest szafarz, który przekazuje sakrament zewnętrznie, to sakrament dokonuje się, jeśli przez szafarza, który go udziela, dokonany zostaje odpowiedni akt wraz z wezwaniem Trójcy Świętej. 14c. Szafarzem tego sakramentu jest kapłan, który z urzędu udziela chrztu. W wypadku konieczności ochrzcić może nie tylko kapłan czy diakon, ale także świecki mężczyzna lub kobieta, a nawet poganin i heretyk, byleby zachował formę Kościoła i miał intencję czynić to, co czyni Kościół. 14d. Skutkiem tego sakramentu jest odpuszczenie wszelkiej winy pierworodnej i aktualnej, a także wszelkiej kary, która należy się za taką winę. Dlatego ochrzczonym nie należy nakładać żadnej pokuty zadość czyniącej za wcześniejsze grzechy, ale ci, którzy umierają zanim popełnią jakikolwiek grzech, natychmiast dochodzą do królestwa niebieskiego i widzenia Boga.


15a. Drugim sakramentem jest bierzmowanie, którego materią jest krzyżmo, sporządzone z oliwy wskazującej na szlachetność sumienia i z balsamu wskazującego na opinię dobrej sławy, pobłogosławione przez biskupa. 15b. Formą zaś jest: «Znaczę cię znakiem krzyża i umacniam cię krzyżmem zbawienia w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego». 15c.Szafarzem zwyczajnym jest biskup. Podczas gdy inne namaszczenia może wykonywać zwykły kapłan, tego winien udzielać tylko biskup, ponieważ jest napisane wyłącznie o apostołach, których miejsce zajmują biskupi, że przez nakładanie rąk dawali Ducha Świętego, jak to unaocznia wypowiedź z Dziejów Apostolskich: „Gdy usłyszeli - powiada - apostołowie, którzy byli w Jerozolimie, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do nich Piotra i Jana. Gdy ci przybyli, modlili się za nich, by otrzymali Ducha Świętego; jeszcze bowiem na żadnego z nich nie przyszedł, lecz byli tylko ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy nakładali na nich ręce i otrzymywali Ducha Świętego”. W miejsce tego nałożenia rąk w Kościele udziela się bierzmowania. Czyta się jednak, że niekiedy na mocy dyspensy Stolicy Apostolskiej, z rozsądnej i bardzo naglącej przyczyny, sakramentu bierzmowania udzielał zwykły kapłan krzyżmem poświęconym przez biskupa. 15d. Skutek tego sakramentu jest taki, że uzdalnia chrześcijanina do odważnego wyznawania imienia Chrystusa, ponieważ dawany jest w nim Duch Święty dla umocnienia, jak dany został apostołom w dniu Pięćdziesiątnicy. Dlatego przyjmujący bierzmowanie namaszczony zostaje na czole, gdzie zamieszkuje nieśmiałość, aby nie wstydził się wyznawać imienia Chrystusa, a zwłaszcza Jego krzyża, który według słów apostoła „dla Żydów jest zgorszeniem, dla pogan zaś głupstwe”. Dlatego też naznaczony zostaje znakiem krzyża.
16a. Trzecim jest sakrament Eucharystii, jego materią jest chleb pszenny i wino gronowe, do którego przed konsekracją należy dodać niewielką ilość wody. Wodę dodaje się dlatego, że według świadectw świętych Ojców i Doktorów Kościoła przytoczonych wcześniej podczas dysputy, wierzymy, że Pan zmieszawszy wino z wodą ustanowił ten sakrament, a także dlatego, że odpowiada to obrazowi męki Pańskiej. Mówi bowiem błogosławiony Aleksander papież, piąty po św. Piotrze: „W ofiarach sakramentów, które podczas Mszy składane są Panu, należy ofiarować tylko chleb i wino zmieszane z wodą. Nie wolno w kielichu Pańskim ofiarować ani samego wina, ani samej wody, lecz jedno zmieszane z drugim, ponieważ się czyta, że jedno i drugie, to jest krew i woda, wypłynęły z boku Chrystusa”. Ponadto zgadza się to z symbolicznym oznaczeniem skutku tego sakramentu, którym jest zjednoczenie chrześcijańskiego ludu z Chrystusem. Woda bowiem, zgodnie z Apokalipsą, oznacza lud: Wody liczne, ludy liczne. Papież Juliusz, drugi po św. Sylwestrze, mówi: „Kielich Pański, według przepisu kanonów, winien być ofiarowany z winem zmieszanym z wodą, ponieważ przez wodę obrazowo rozumiemy lud, a przez wino krew Chrystusa; gdy więc w kielichu miesza się wino i woda, lud jednoczy się z Chrystusem, i rzesza wiernych łączy się i zespala z Tym, w którego wierzy”. Skoro święty Kościół rzymski, pouczony przez świętych apostołów Piotra i Pawła, jak i wszystkie pozostałe kościoły łacińskie i greckie, w których jaśniały światła wszelkiej świętości i nauki, zachowywały taki zwyczaj od początku istnienia Kościoła i zachowują nadal, wydaje się rzeczą wielce niewłaściwą, żeby jakaś inna kraina odstępowała od tej powszechnej i uzasadnionej praktyki. Postanawiamy więc, żeby także Ormianie dostosowali się do całego chrześcijańskiego świata i ich kapłani przy ofiarowaniu kielicha dolewali do wina trochę wody, zgodnie z tym, co powiedziano. 16bc. Formą tego sakramentu są słowa Zbawiciela, którymi go dokonał. Kapłan bowiem w osobie Chrystusa mówiąc, sprawuje ten sakrament. Mocą samych słów przemienia się substancja chleba w ciało Chrystusa, a substancja wina w krew. Tak jednak, że cały Chrystus jest pod postacią chleba i cały pod postacią wina. Pod każdą cząstką konsekrowanej hostii i konsekrowanego wina, po jej oddzieleniu, jest cały Chrystus, lód. Skutkiem tego sakramentu, który dokonuje się w duszy godnie przyjmującego, jest zjednoczenie człowieka z Chrystusem. A ponieważ przez łaskę człowiek zostaje włączony w Chrystusa i jednoczy się z Jego członkami, stąd wynika, że przez ten sakrament u godnie [go] przyjmujących wzrasta łaska. Wszystkie skutki, jakie materialny pokarm i napój wywołują w życiu cielesnym: odżywianie, wzrost, odnowę i przyjemność - ten sakrament dokonuje w odniesieniu do życia duchowego. W tym sakramencie, jak mówi papież Urban, odnawiamy wdzięczną pamięć naszego Zbawiciela, odrywamy się od zła, umacniamy w dobru i doznajemy wzrostu w cnotach i łaskach.


17a. Czwartym sakramentem jest pokuta, której jakby materią są akty pokutującego, dzielące się na trzy części. Pierwszą z nich jest skrucha serca. Polega ona na tym, aby żałował on za popełniony grzech wraz z postanowieniem niegrzeszenia na przyszłość. Drugą częścią jest wyznanie ustne. Należy do niej to, aby grzesznik wszystkie grzechy, które pamięta, wyznał integralnie swojemu kapłanowi. Trzecią częścią jest zadośćuczynienie za grzechy według uznania kapłana, które dokonuje się zwłaszcza przez modlitwę, post i jałmużnę. 17b. Formą tego sakramentu są słowa rozgrzeszenia, którego udziela kapłan, gdy mówi: «Ja ciebie rozgrzeszam». 17c. Szafarzem tego sakramentu jest kapłan mający władzę rozgrzeszania, zwyczajną lub z powierzenia przełożonego. 17d. Skutkiem tego sakramentu jest odpuszczenie grzechów.
18a. Piątym sakramentem jest ostatnie namaszczenie, którego materią jest olej z oliwek pobłogosławiony przez biskupa. Tego sakramentu nie powinno się udzielać, jak tylko choremu w obawie jego śmierci. Należy go namaścić w tych miejscach: na oczach ze względu na wzrok, na uszach ze względu na słuch, na nozdrzach ze względu na powonienie, na ustach ze względu na smak i mowę, na rękach ze względu na dotyk, na nogach ze względu na chodzenie, w okolicy nerek, ponieważ tam ma siedzibę doznawanie przyjemności. 18b. Formą tego sakramentu są [słowa]: «Przez to namaszczenie i swe najłaskawsze miłosierdzie niech Pan odpuści tobie, cokolwiek zawiniłeś przez wzrok», i podobnie w innych członkach.18c. Szafarzem tego sakramentu jest kapłan. 18d. Skutkiem zaś jest uzdrowienie ducha, a o ile jest to pożyteczne dla duszy, także ciała. O tym sakramencie mówi św. Jakub Apostoł: „Choruje ktoś wśród was, niech sprowadzi prezbiterów Kościoła, aby modlili się nad nim, namaszczając go olejem w imię Pana. A modlitwa wiary uzdrowi chorego i Pan mu ulży, a jeśliby był w grzechach, zostaną mu odpuszczone”.


19a. Szóstym jest sakrament święceń, którego materią jest to, co się przekazuje, aby udzielić święceń. I tak prezbiterat przekazuje się przez wręczenie kielicha z winem i pateny z chlebem. Diakonat przez podanie księgi Ewangelii. Subdiakonat przez podanie pustego kielicha przykrytego pustą pateną. Podobnie jest przy innych święceniach, gdzie przydzielane są rzeczy odnoszące się do danej posługi. 19b. Forma kapłaństwa jest taka: «Przyjmij władzę składania ofiary w Kościele za żywych i umarłych w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego». Podobnie jest z formami innych święceń, jak to się dokładnie znajduje w Pontyfikale

rzymskim. 19c. Zwyczajnym szafarzem tego sakramentu jest biskup. 19d. Skutkiem jest wzrost łaski, aby ktoś stał się godnym sługą Chrystusa.


20a. Siódmym jest sakrament małżeństwa, które jest obrazem związku Chrystusa i Kościoła, według słów Apostoła: „Jest to wielka tajemnica, a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła”. 20bc. Przyczyną sprawczą małżeństwa normalnie jest wzajemna zgoda wyrażona słowami w czasie teraźniejszym. 20d. Małżeństwo łączy się z potrójnym dobrem. Pierwszym jest przyjęcie potomstwa i jego wychowanie dla oddawania czci Bogu. Drugim jest wierność, którą jeden z małżonków winien dochować drugiemu. Trzecim jest nierozerwalność małżeństwa, gdyż oznacza ono nierozerwalny związek Chrystusa i Kościoła. Chociaż z powodu cudzołóstwa wolno przeprowadzić separację małżeńską, nie można jednak zawrzeć innego małżeństwa, ponieważ węzeł małżeństwa ważnie zawartego jest trwały.
21a. Po szóste, przekazujemy przedstawicielom ujętą w krótką formę regułę wiary św. Atanazego, której treść jest taka:21b. „Ktokolwiek chce być zbawiony, winien przede wszystkim zachować wiarę katolicką; kto nie dochowa jej w całości i nienaruszonej, bez wątpienia ulegnie wiecznej zagładzie. 21 c. Wiara katolicka jest taka, że wielbimy jedynego Boga w Trójcy i Trójcę w jedności, bez zmieszania osób i bez oddzielania substancji. Inna jest osoba Ojca, inna Syna, inna Ducha Świętego, ale boskość Ojca i Syna i Ducha Świętego jest jedna, równa chwała i współwieczny majestat. Jaki [jest] Ojciec, taki Syn i taki Duch Święty. Niestworzony Ojciec, niestworzony Syn, niestworzony Duch Święty. Niezmierzony Ojciec, niezmierzony Syn, niezmierzony Duch Święty. Wieczny Ojciec, wieczny Syn, wieczny Duch Święty. A jednak nie trzej wieczni, ale jeden. Tak jak nie trzej niestworzeni i nie trzej niezmierzeni, ale jeden niestworzony i jeden niezmierzony. Podobnie wszechmogący Ojciec, wszechmogący Syn, wszechmogący Duch Święty. A jednak nie trzej wszechmogący, ale jeden. W ten sposób Bogiem [jest] Ojciec, Bogiem Syn, Bogiem Duch Święty. A jednak nie trzej bogowie, ale jeden Bóg. W ten sposób Panem [jest] Ojciec, Panem Syn, Panem Duch Święty. A jednak nie trzej panowie, ale jeden jest Pan. 21d.Dlatego jak prawda chrześcijańska przynagla nas do wyznawania, że każda poszczególna osoba jest Bogiem i Panem, tak samo religia katolicka zabrania nam mówić o trzech bogach lub panach. Ojciec przez nikogo nie został uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony. Syn jest jedynie przez Ojca, nie uczyniony ani stworzony, ale zrodzony. Duch Święty od Ojca i Syna, nie uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony, ale pochodzący. Jeden więc Ojciec, nie trzech Ojców. Jeden Syn, nie trzech synów. Jeden Duch Święty, nie trzy duchy święte. I w Trójcy nic [nie jest] wcześniejsze ani późniejsze, nic większe ani mniejsze, ale wszystkie trzy Osoby są sobie współwieczne i równe. W ten sposób, jak już powiedziano, pod każdym względem winna być wielbiona jedność w Trójcy i Trójca w jedności. Przeto, kto chce być zbawiony, niechaj w ten sposób myśli o Trójcy.
21e. Lecz do wiecznego zbawienia konieczne jest, aby wiernie wierzyć także we wcielenie Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wiara jest prawidłowa, gdy wierzymy i wyznajemy, że Pan nasz Jezus Chrystus, Syn Boży, jest Bogiem i człowiekiem. Jest Bogiem przed wiekami zrodzonym z substancji Ojca i człowiekiem urodzonym w doczesności z substancji Matki. Doskonały Bóg i doskonały człowiek, z rozumnej duszy i ludzkiego ciała. Równy Ojcu ze względu na boskość, mniejszy od Ojca ze względu na człowieczeństwo. Chociaż jest Bogiem i człowiekiem, to jednak nie dwóch, ale jeden jest Chrystus. Jeden jest nie przez przemianę boskości w ciało, ale przez przyjęcie człowieczeństwa do Boga. Zupełnie jeden, nie przez zmieszanie substancji, ale przez jedność osoby. Albowiem jak dusza rozumna i ciało są jednym człowiekiem, tak Bóg i człowiek są jednym Chrystusem. On cierpiał dla naszego zbawienia, zstąpił do piekieł. Trzeciego dnia powstał z martwych. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Na Jego przyjście wszyscy ludzie mają powstać wraz ze swymi ciałami i będą zdawać sprawę z własnych uczynków. Ci, którzy czynili dobro, pójdą do życia wiecznego. Ci zaś, którzy czynili zło, do ognia wiecznego.
21f. Taka jest wiara katolicka; kto tak szczerze i mocno nie wierzy, nie może być zbawiony”.
22. Po siódme, dekret przyjętej unii z Grekami, ogłoszony wcześniej na tymże świętym, ekumenicznym Soborze Florenckim, którego treść jest taka: Laetentur coeli et exultet terra...
23. Po ósme, gdy dyskutowano z Ormianami między innymi i o tym, w jakie dni powinno się obchodzić święta Zwiastowania Najświętszej Dziewicy Maryi oraz Narodzenia św. Jana Chrzciciela, a w konsekwencji Narodzenia i Obrzezania Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz Jego Ofiarowania w świątyni bądź Oczyszczenia Najświętszej Dziewicy Maryi, dostatecznie jasno ukazała się prawda, zarówno na podstawie świadectw świętych ojców, jak i zwyczaju Kościoła rzymskiego oraz wszystkich innych kościołów, stosowanego powszechnie tak u łacinników, jak i u Greków. Ażeby nie było wśród chrześcijan odmienności obrządku w tak ważnych uroczystościach, co mogłoby rodzić sposobność mącenia miłości, postanawiamy zgodnie z zasadami prawdy i rozumu, że także Ormianie, tak samo, jak i cała reszta świata, zobowiązani są uroczyście obchodzić święto Zwiastowania Najświętszej Dziewicy Maryi - 25 marca, Narodzenia św. Jana Chrzciciela - 24 czerwca, Narodzenia według ciała naszego Zbawiciela - 25 grudnia, Jego Obrzezania - 1 stycznia, Objawienia - 6 tegoż miesiąca, święto Prezentacji Pana w świątyni bądź Oczyszczenia Bożej Rodzicielki - 2 lutego.
24. Po wyjaśnieniu wszystkich tych kwestii wspomniani przedstawiciele Ormian, w imieniu własnym, swego patriarchy i wszystkich Ormian, przyjmują, uznają i chętnie aprobują, z całą pobożnością i posłuszeństwem, ten wielce zbawienny dekret synodalny, ze wszystkimi jego rozdziałami, deklaracjami, definicjami, tradycjami, zaleceniami i statutami, całą naukę w nim opisaną, a także to wszystko, co utrzymuje i czego naucza święta Stolica Apostolska i Kościół rzymski. Przyjmują także ze czcią Doktorów i świętych Ojców, których uznaje Kościół rzymski. Za odrzuconych zaś i potępionych uznają wszystkie osoby i nauki, które Kościół rzymski odrzuca i potępia. Jako prawdziwi i posłuszni synowie przyrzekają w imieniu wymienionych wyżej z wiernością dochować posłuszeństwa rozporządzeniom i rozkazom Stolicy Apostolskiej.
25. Po uroczystym odczytaniu tego dekretu w obecności naszej i świętego synodu, umiłowany syn Narses Ormianin, w imieniu wspomnianych przedstawicieli, od razu publicznie odczytał w języku ormiańskim następujące słowa, które umiłowany syn Bazyli - z zakonu Braci Mniejszych, wspólny nasz tłumacz i Ormian - natychmiast w ten sam sposób odczytał publicznie w języku łacińskim:
26. Najświątobliwszy ojcze i prześwięty synodzie. Cały ten święty dekret, odczytany teraz publicznie w waszej obecności po łacinie, uprzednio został nam jasno przedstawiony i przetłumaczony słowo w słowo w naszym języku; uznaliśmy go i uznajemy za najbardziej zadowalający. Dla lepszego wyrażenia naszego ducha, powtarzamy w skrócie jego treść.
27. Po pierwsze, zawiera się w nim święty symbol konstantynopolitański, z dodaniem Filioque, który przekazujecie naszemu ludowi ormiańskiemu, aby w naszych kościołach przynajmniej w niedziele i większe święta koniecznie go czytano lub śpiewano w czasie uroczystości mszalnych.
28. Po drugie, definicja czwartego soboru powszechnego w Chalcedonie o dwóch naturach w jednej osobie Chrystusa.


29. Po trzecie, definicja o tym, że Chrystus ma dwie wole i działania, ogłoszona na szóstym soborze powszechnym.


30. Po czwarte wyjaśniacie, że synod Chalcedoński i najświątobliwszy papież Leon dobrze określili prawdę o dwóch naturach w jednej osobie Chrystusa przeciwko bezbożnym twierdzeniom Nestoriusza i Eutychesa. Rozkazujecie także, abyśmy najświątobliwszego Leona czcili jako świętego i kolumnę wiary oraz z uszanowaniem przyjęli nie tylko te trzy sobory: Nicejski, Konstantynopolski i pierwszy Efeski, ale wszystkie inne powszechne, prawomocnie przeprowadzone mocą władzy biskupa Rzymu.

31. Po piąte, krótka formuła siedmiu sakramentów Kościoła, mianowicie chrztu, bierzmowania, Eucharystii, pokuty, ostatniego namaszczenia, święceń i małżeństwa, z wyraźnym podaniem materii, formy i szafarza każdego sakramentu, wraz z dyspozycją, że w ofierze ołtarza, gdy ofiaruje się kielich, wino należy mieszać z niewielką ilością wody.
32. Po szóste, krótko ujęta reguła wiary najświątobliwszego Atanazego, która się rozpoczyna: „Ktokolwiek chce być zbawiony” itd.


33. Po siódme, dekret unii zawartej z Grekami, ogłoszony wcześniej na tym świętym soborze, wyjaśniający, jak Duch Święty wiecznie pochodzi od Ojca i Syna oraz to, że Filioque słusznie i rozsądnie zostało dodane do symbolu konstantynopolitańskiego. To, że ciało Pańskie sprawuje się w chlebie pszennym, przaśnym lub zakwaszonym. To, że należy wierzyć w prawdę o karach czyśćca i piekła, o życiu błogosławionych oraz o wstawiennictwie za zmarłych. Tak samo, o pełni władzy Stolicy Apostolskiej, przekazanej przez Chrystusa św. Piotrowi i jego następcom oraz o kolejności stolic patriarszych.


34. Po ósme, nakazujecie, że na przyszłość Ormianie powinni, stosując się do zwyczaju Kościoła powszechnego, obchodzić następujące święta w niżej wskazane dni: Zwiastowanie św. Maryi Dziewicy - 25 marca; Narodzenie św. Jana Chrzciciela - 24 czerwca; Narodzenie według ciała naszego Zbawiciela -25 grudnia; Jego Obrzezanie - l stycznia; Objawienie - 6 stycznia; Ofiarowanie Pana w świątyni lub Oczyszczenie św. Maryi - 2 lutego.


35. My zatem - przedstawiciele, w imieniu własnym, naszego czcigodnego patriarchy oraz wszystkich Ormian, jak wasza świątobliwość zaświadcza w dekrecie - przyjmujemy, uznajemy i chętnie aprobujemy, z całą pobożnością i posłuszeństwem ten wielce zbawienny dekret synodalny, z wszystkimi jego rozdziałami, deklaracjami, definicjami, tradycjami, zaleceniami i statutami, całą naukę, w nim zapisaną, a także to wszystko, co utrzymuje i czego naucza święta Stolica Apostolska i Kościół rzymski. Ze czcią przyjmujemy także Doktorów i świętych Ojców, których uznaje Kościół rzymski. Za odrzuconych i potępionych uznajemy zaś te wszystkie osoby i nauki, które Kościół rzymski odrzuca i potępia. Przyrzekamy też, jako prawdziwi i posłuszni synowie, także w imieniu wymienionych wyżej, z wiernością dochować posłuszeństwa rozporządzeniom i rozkazom Stolicy Apostolskiej.


36. Dane na uroczystej publicznej sesji synodalnej we Florencji, w kościele katedralnym, 22 listopada 1439 roku od Wcielenia Pańskiego, w dziewiątym roku naszego pontyfikatu.
37. Pieczęć (okrągła) papieża Eugeniusza IV z inskrypcją: Nie opuszczaj mnie, mój Boże Wspomożycielem i Obrońcą moim jesteś Ty, o Panie. Święty Piotr. Święty Paweł. Eugeniusz IV papież.

 

 

 


Sesja 9 (23 marca 1440; według kalendarza florenckiego 1439)



Monitorium Soboru Florenckiego przeciw Feliksowi V antypapieżowi


1.
 Biskup Eugeniusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę. Liczne przykłady świętych ojców Starego i Nowego Testamentu napominają nas, abyśmy nie przemilczali, ani absolutnie nie pozostawiali bez kary przestępstw, szczególnie tych ciężkich, które mogą powodować

zgorszenie i jawny podział wśród powierzonego nam ludu. Jeśli zaniechamy oskarżania i karania win, które bardzo obrażają Boga, sprowokujemy do gniewu Bożą cierpliwość. Albowiem niektóre winy są takie, że już rezygnacja z ich karania stanowi winę. 2. Sprawiedliwe zatem jest i zgodne z rozumem, według zdania świętych ojców, aby lekceważący Boże polecenia i okazujący nieposłuszeństwo ojcowskim sankcjom byli karani bardziej surowo - tak, by inni lękali się dopuścić podobnych nieprawości, a wszyscy mogli radować się braterską zgodą, mając przykład surowości i uczciwości. 3. Jeśli zaniedbamy, oby się tak nie stało, użycia środków ostrożności i siły w sprawach Kościoła, leniwe niedbalstwo osłabi dyscyplinę i będzie to najbardziej szkodliwe dla dusz wiernych. Trzeba zatem wyciąć ciała gnijące, parszywą owcę odpędzić od stada, aby cały dom, całe ciało i cała trzoda nie spłonęły, nie zepsuły się i nie zginęły. 4. Ariusz, jak poświadcza św. Hieronim, był w Aleksandrii tylko jedną iskrą, a że nie opanowano go od razu, jego płomień zniszczył całe miasto.


5. Dlatego biskupowi Rzymu, w osobie św. Piotra, nasz Zbawiciel powierzył [władzę] kluczy wiązania i rozwiązywania, aby powstrzymać i należycie karać schodzących z drogi prawdy i sprawiedliwości; przykład władzy apostołów pouczył nas, że błądzący i prowadzący do błędu innych przez kary kościelne przekazywani byli szatanowi, ażeby ich duch został ocalony i aby zarówno oni, jak i inni, oduczyli się bluźnić. Papież św. Sykstus mówi, że musimy pamiętać, aby rządzić Kościołem pod imieniem tego, którego wyznanie pochwalił Pan Jezus, którego wiara nie popierała nigdy żadnej herezji, ale wszystkie je niszczyła. Rozumiemy, że nie wolno nam postępować inaczej, jak tylko wszelkie nasze wysiłki kierować tam, gdzie pojawia się zagrożenie dobra Kościoła powszechnego.


6. W ostatnich dniach na zebraniu ogólnym świętego soboru, pod naszym przewodnictwem, umiłowany syn, mistrz Justyn de Planta, doktor praw i adwokat naszego skarbu, w imieniu umiłowanych synów, mistrza Jana de Prato, doktora praw i promotora świętego soboru oraz mistrza Vetino de Castello”, prokuratora skarbu Kamery Apostolskiej, licencjata w prawach, publicznie przedstawił smutny akt oskarżenia w słowach:


7. «Błogosławiony ojcze oraz inni najczcigodniejsi i czcigodni ojcowie obecni na świętym, ogólnym i ekumenicznym soborze, prawomocnie zgromadzonym w Duchu Świętym, który ze względu na osobę Pana naszego Jezusa Chrystusa określa Kościół rzymski jednym, świętym, katolickim i apostolskim, mówiąc w Pieśni nad pieśniami: „Jedna jest moja gołąbka, moja doskonała, jedna jest swej matki, wybranka rodzicielki”. Apostoł zaś Paweł: „naczynie wybrania”, wskazując na jedność Kościoła i na jej sakrament, mówi: „Jedno Ciało, jeden Duch”, jedna nadzieja, do której zostaliście wezwani, Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest i jeden Bóg”. Św. Cyprian rzecze: „Jedna jest głowa i jeden początek”, jedna przyczyna naszej płodności, „nie może ulec cudzołóstwu oblubienica Chrystusa, nietknięta i czysta, zna jeden tylko dom”, z dziewiczą wstydliwością strzeże świętości jego łoża. W innym miejscu św. Cyprian mówi: „Nie posiada święceń kościelnych, kto nie zachowuje jedności Kościoła”. Papież zaś Pelagiusz słowami sławnego św. Augustyna, doktora Kościoła, stwierdza: „skoro może być tylko jeden Kościół, to jest nim ten zakorzeniony w Stolicy Apostolskiej przez sukcesję biskupów”. Pomimo tego, od początków Kościoła, jak powiedziałem, niepohamowane żądze niektórych ludzi niosących zarazę usiłują rozszarpywać i rozdzierać świętą jedność Kościoła; przeciwko nim powstała pomsta Boża, a następnie powaga świętych ojców.


8. Ktokolwiek ośmielił się pogwałcić świętą i niepokalaną jedność Kościoła, za podszeptem diabła, czynem zuchwałym i świętokradzkim, ten, jak nauczają święte kanony: „Jest obcy, jest profanem, jest nieprzyjacielem. Nie może mieć Boga za ojca”, kto nie zachowuje jedności Kościoła powszechnego; nie można pozostawać w zgodzie z nikim, kto nie zachowuje jedności i powszechnego braterstwa z ciałem Kościoła. Jeśli znowu, skoro Chrystus wycierpiał mękę dla Kościoła, a Kościół jest ciałem Chrystusa, to nie ma wątpliwości, że ten, kto dzieli Kościół, winny jest rozdzierania ciała Chrystusa. Z woli więc Pana pochodziła kara zesłana na schizmatyków, gdy Korach, Datan i Abiram, czyniący schizmę przeciw mężowi Bożemu Mojżeszowi, zostali pochłonięci przez paszczę ziemi, a pozostałych strawił ogień z nieba; bałwochwalstwo ukarano mieczem, spalenie zaś księgi pomszczono spustoszeniem wojennym i niewolą na obczyźnie.


9. W końcu, jak niepodzielny jest sakrament jedności i jak nie mogą mieć nadziei, jak straszliwa zguba spotka za sprawą gniewu Boga czyniących schizmę i opuszczających prawdziwego oblubieńca Kościoła przez ustanawianie sobie pseudobiskupów, pokazuje Boże Pismo w Księdze Królewskiej. Opowiada, że gdy dziesięć plemion odłączyło się od plemienia Judy i Beniamina i opuściwszy swego króla publicznie ustanowili sobie innego, wówczas „Pan rozgniewał się na całe potomstwo Izraela i wydał je na pastwę grabieżców, aż odrzucił je od swego oblicza”. Pismo mówi, że Pan rozgniewał się i wydał na zgubę tych, którzy oderwali się od jedności i ustanowili sobie innego króla, i że tak wielkie było oburzenie Pana przeciw schizmatykom, iż, gdy wysłano do Jeroboama człowieka Bożego, aby wyrzucał im grzechy i zapowiadał przyszłą karę, zabronił mu jeść u nich chleb i pić wodę. A ponieważ nie dochował posłuszeństwa i wbrew przykazaniu Pana zjadł, natychmiast ugodziła go kara Boża, tak że gdy stamtąd wracał, w drodze napadł na niego lew i go zabił. Dlatego, jak twierdzi św. Hieronim, nikt nie może wątpić, że dokonanie schizmy jest przestępstwem szczególnie zbrodniczym, skoro tak ciężko było karane.


10. Podczas świętego soboru generalnego w Konstancji dawna i bardzo szkodliwa schizma, rozbijająca i burząca Kościół Boży i religię chrześcijańską z wielką stratą dusz, okrutnym wyniszczeniem i długą chorobą, która dotknęła nie tylko ludzi, ale wiele miast i prowincji, została wreszcie uśmierzona przez niewysłowione miłosierdzie wszechmogącego Boga i niezliczone działania, fatygi i wydatki wielu królów i książąt, zarówno Kościoła, jak i świeckich, a nadto licznych uniwersytetów i innych wiernych Chrystusa. Wydawało się, że Kościół powszechny dzięki elekcji szczęśliwej pamięci Marcina [V], a po jego śmierci, przez nie budzące wątpliwości, szczere, jednomyślne i kanoniczne wyniesienie na szczyt posługi apostolskiej Waszej Świątobliwości, cieszy się upragnionym przez wszystkich pokojem.
11. Oto na nowo zmuszeni jesteśmy we łzach mówić z prorokiem Jeremiaszem: „Oczekiwaliśmy pokoju..., a oto zamęt”. A z Izajaszem: „Oczekiwaliśmy światła, a oto ciemności”. Ponieważ pewni synowie zatracenia i uczniowie nieprawości, nieliczni i niewielkiego autorytetu, w Bazylei, już po przeniesieniu, odbywającego się tam przez jakiś czas soboru, przez Waszą Świątobliwość zgodnie z prawem i kanonicznie dla słusznych, oczywistych, naglących i koniecznych powodów, z całych sił, wszelakim działaniem podstępnym, oszustwem i kłamstwem usiłowali przeszkodzić przede wszystkim najświętszej unii z Grekami i całym Kościołem wschodnim, tak upragnionej przez cały lud chrześcijański.


12. Albowiem wspomniani sprawcy zgorszenia, przebywający w Bazylei, sprzeniewierzyli się obietnicy danej Grekom i gdy dowiedzieli się od ich wysłanników i Kościoła wschodniego, że najjaśniejszy władca, pan Jan Paleolog, cesarz Rzymian i dobrej pamięci Józef patriarcha Konstantynopola wraz z innymi bardzo licznymi przełożonymi i osobistościami Kościoła wschodniego zamierzają przybyć do wybranego miejsca na odbycie soboru ekumenicznego, i że Wasza Świątobliwość wysłał wielu przełożonych oraz wysłanników z pewną liczbą galer, przy znaczącym nakładzie środków i kosztów, oni, aby przeszkodzić przybyciu cesarza i Greków, odważyli się ogłosić ów godny potępienia pozew przeciwko waszej świątobliwości i najczcigodniejszym moim panom, kardynałom świętego Kościoła rzymskiego.


Następnie, kiedy otrzymali wiadomość, że wspomniany cesarz, patriarcha i pozostali przedstawiciele Kościoła wschodniego przybyli, faktycznie wydali świętokradzki wyrok zawieszenia w urzędzie papieskim przeciwko Waszej Świątobliwości.


13. Pomimo wszystkich ich zbrodniczych dążeń i świętokradzkich usiłowań, dzięki waszej troskliwej czujności i świętego soboru, podjętym licznym wysiłkom i dyskusjom poświęconym tej sprawie, miłosierdzie Boże dozwoliło w końcu, aby schizma Greków i Kościoła wschodniego, która przez prawie pięćset lat trwała z ogromną szkodą dla całego chrześcijańskiego ludu, została usunięta z Kościoła, i aby wielce upragniona unia Kościoła zachodniego i wschodniego, niemalże niemożliwa do urzeczywistnienia, została osiągnięta w klimacie wielkiej zgody dzięki waszym świętym wysiłkom oraz świętego soboru. Oni tymczasem, zamiast z największym zachwytem podziwiać te wydarzenia i wychwalać je z radością oraz wielbić, jak czynili wszyscy inni wyznawcy religii chrześcijańskiej, a także składać dzięki Najwyższemu za dar tak godny podziwu, stali się jeszcze bardziej okrutni i zawzięci. Te najnikczemniejsze bestie chciały raczej doprowadzić do skutku powzięty przez siebie plan wzniecenia pożaru dla zniszczenia całego chrześcijaństwa i oddani potępionemu uczuciu, niedbający o swą opinię, prześladowcy własnego honoru przez zgubną zuchwałość usiłowali rozerwać, na ile mogli, jedność świętego Kościoła rzymskiego i powszechnego, rozedrzeć całodzianą suknię Pana i ukąszeniami żmii szarpać łono tej kochającej i świętej matki.


14. Ich przywódcą i zwierzchnikiem, a także głównym budowniczym całego tego przeklętego dzieła był ów pierworodny syn szatana, najbardziej nieszczęsny Amedeusz, niegdyś władca i książę Sabaudii, który już od dawna knuł w myślach występne projekty. On, jak twierdzi wielu, dał się uwieść mamieniami, przepowiedniami i szalonymi urojeniami pewnych nieszczęsnych mężczyzn i niewiast, którzy opuściwszy swego Zbawiciela i stawszy się wyznawcami sztana opanowani zostali zwodzeniami demonów; nazywani są powszechnie czarownicami lub czarownikami albo waldensami i - jak mówią - wielka ich liczba zamieszkuje w jego ojczyźnie. Już przed laty przekonano go do działania, które sprawi, że stanie się kiedyś potworną głową Kościoła Bożego. Dlatego przybrał szatę eremity, a raczej najbardziej fałszywego hipokryty, aby w owczej skórze i wyglądzie baranka ukrywać drapieżność wilka. Ostatnio zaś, związawszy się paktem z ludźmi w Bazylei, za pomocą siły, oszustwa, korupcji, obietnic i gróźb podporządkował swej władzy, a raczej tyranii, wielką ich część po to, aby narzucić siebie i postawić jako idola i Belzebuba, księcia tych nowych demonów, przeciw waszej świętości, najprawdziwszemu zastępcy Chrystusa i niewątpliwemu następcy Piotra w Kościele Bożym.
15. Ten najnieszczęśliwszy Amedeusz, człowiek o nienasyconej i niesłychanej ambicji, którego zawsze oślepiała chciwość, będąca według apostoła „bałwochwalstwem”, owa najbardziej występna synagoga, ściek gromadzący najbardziej zepsutych ludzi, kloaka, za którą wstydzić się musi całe chrześcijaństwo, wyznaczywszy do tej roli jako elektorów, a raczej profanatorów, pewnych przeklętych ludzi, a raczej demony kryjące się pod wyglądem ludzkim, wywyższyła w Kościele Bożym jako idola, jak ów posąg Nabuchodonozora. On zaś, gnany furiami swych zbrodni, zstępując do otchłani wszelkiego zła, mówi jak Lucyfer: „Postawię mój tron na północy i będę podobny do Najwyższego”. I tak kierowany największą i przeklętą chciwością, przyjął wspomniany wybór jego osoby, będący profanacją, do którego wcześniej dążył myślami i pragnieniem serca; nie lękał się przyjąć i nałożyć szat papieskich, ornamentów i insygniów, ani podawać się za summus pontifex Rzymu, zająć jego miejsce i wykonywać jego urząd oraz nakazać, by pewni ludzie za takiego go uważali i czcili. Nie zawahał się też pisać i wysyłać do wielu różnych miejsc swych listów, zaopatrzonych w ołowiane pieczęcie, według zwyczaju biskupów Rzymu, w których przyjmuje imię Feliksa, mimo że jest najnieszczęśliwszym z ludzi, za ich pośrednictwem usiłuje wylewać na lud Chrystusa swój wieloraki jad.


16. Na co tu wniosę skargę na pierwszym miejscu, najświętszy ojcze i prześwięty synodzie, albo jakie ma być pierwsze oskarżenie, jaką siłą głosu, jaką surowością słów, jakim bólem serca, jak burzliwą przemową mam żalić się na tak wielką zbrodnię? Jaka mowa musiałaby popłynąć i jak wielkim bogactwem środków oratorskich, aby mogła wyrazić ten najohydniejszy występek by wystarczająco godnie nad nim płakać? Rzeczy tej zaiste nie można wypowiedzieć ze względu na wielkość przestępstwa, gdyż rozmiar zbrodniczego aktu przewyższa moc mowy.
17. Lecz, jak widzę, najświętszy ojcze i najczcigodniejsi i czcigodni ojcowie, jest już czas raczej na lekarstwo, niż na skargę.


18. Oto bowiem święta matka Kościół, która w osobie twojej świętości, swego niewątpliwego oblubieńca, cieszyła się wcześniej prawdziwą jednością i pokojem, otworzyła strugi łez, ze wzdychaniem i łkaniem zmuszona jest wołać i krzyczeć wielkim głosem do ciebie, swego oblubieńca, i do was, najczcigodniejsi i czcigodni ojcowie, którzy podzielacie jej zaniepokojenie i zostaliście wezwani na ten święty i ekumeniczny sobór: „Zlitujcie się nade mną, zlitujcie się nade mną, przynajmniej wy, moi przyjaciele”. Albowiem moje wnętrzności napełnione zostały goryczą. Winnicę Boga Zastępów pustoszą lisy i bezbożnicy rozdzierają tkaną bez szwu tunikę Chrystusa. „Niech powstanie Bóg i niech rozproszą się wszyscy Jego nieprzyjaciele”. A ty, najświętszy ojcze, skoro wszystkie wspomniane fakty są tak oczywiste, jawne i publicznie znane, że nie można ich ukrywać za pomocą żadnego wykrętu, ani bronić żadnym tłumaczeniem, powstań w mocy Najwyższego, razem ze świętym soborem, odbądź sąd w sprawie swej oblubienicy i pamiętaj o swoich synach. „Przypasz miecz twój na swe biodro, najmocniejszy”. „Wystąp, idź do przodu szczęśliwie i króluj”, razem z psalmistą powiedz: „Będę ścigał mych wrogów i kruszył, a nie wrócę, dopóki nie zginą. Zniszczę ich i zetrę, i nie powstaną, upadną pod moje stopy”. Nie godzi się bowiem przejść w milczeniu wobec tak bezbożnego, przeklętego i strasznego czynu, aby nieukarane zuchwalstwo i zło nie znalazło przypadkiem naśladowcy, lecz by przykład kary za przestępstwo powstrzymywał raczej innych od występków.


19. Za przykładem Mojżesza, męża Bożego, Wasza Świątobliwość i ten święty synod winni mówić do całego chrześcijańskiego ludu: „Oddalcie się od namiotów ludzi bezbożnych”.
Za przykładem najświątobliwszego papieża Leona, twego poprzednika, który odrzucił drugi synod w Efezie i na Soborze Chalcedońskim potępił Dioskora oraz jego zwolenników i naśladowców; jak również innych najwyższych biskupów, twoich poprzedników, którzy zawsze powstawali przeciwko herezjom i schizmom w Kościele Bożym razem z ich twórcami, zwolennikami i naśladowcami, usuwali ich z Kościoła Bożego i ze wspólnoty wiernych, najświętszego ciała Chrystusa oraz karali zgodnie z wymogami sprawiedliwości, innymi, wielorakimi i adekwatnymi karami.


20. Ukarz - odpowiednio większymi karami, z aprobatą i pomocą tego świętego ekumenicznego soboru - ten nowy wściekły szał wzniecony przeciw tobie, który jednocześnie krzywdzi święty Kościół rzymski, twą oblubienicę, i jest największym zgorszeniem dla całego chrześcijańskiego ludu. Wieczystą anatemą na mocy wszechmogącego Boga, Jego świętych apostołów Piotra i Pawła oraz twojej, odsuń i oddal od progów świętego Kościoła Bożego tych bezbożnych ludzi, winnych tak potwornej zbrodni, wraz z ich najbardziej nieszczęsnym herezjarchą i prawdziwym antychrystem w Kościele Bożym, z wszystkimi ich zwolennikami, sprzymierzeńcami i naśladowcami, a zwłaszcza z niegodziwymi elektorami [Feliksa V], których lepiej nie nazywać elektorami, ale profanatorami.


21. On sam, i wszyscy wyżej wskazani, niech będzie odrzucony jako antychryst, najeźdźca i niszczyciel całego chrześcijaństwa; ani jemu, ani innym niech nie będzie w tej sprawie zastrzeżona możliwość udzielenia posłuchania; oni, ich potomkowie i następcy niech będą pozbawieni każdego stopnia i godności, kościelnej i świeckiej, bez możliwości odwołania; wszyscy niech będą ukarani anatemą wieczystą i ekskomuniką, i zaliczeni do bezbożnych, „którzy nie ostoją się na sądzie”, niech odczuwają skierowany na siebie gniew wszechmogącego Boga oraz świętych apostołów Piotra i Pawła, których Kościół ośmielili się napełnić zamętem. Niech doświadczą tego gniewu w tym życiu i w przyszłym, „niech ich mieszkanie stanie się pustynią, a w ich namiotach niech nikt nie zamieszka”. „Niechaj ich synowie będą sierotami, a żony ich wdowami”. Niech świat walczy przeciwko nim, niech zwrócą się przeciwko nim wszystkie jego elementy, tak by byli odrzuceni, tępieni i przez wszystkich uważani za przeklętych, aby dla nich, z powodu towarzyszącej im pogardy i wiecznej nędzy, śmierć była zasłużoną pociechą, a życie cierpieniem, wszystkie zasługi świętych niech napełnią ich przerażeniem i w tym życiu niech wyraźnie okażą zemstę nad nimi, niech wezmą należną część wraz z Korachem, Datanem i Abiramem, a w końcu, jeśli się nie nawrócą w sercu, nie wydadzą godnych owoców pokuty i nie zadośćuczynią godnie twej świątobliwości i całemu Kościołowi za tak wielkie i straszne grzechy, niech razem z bezbożnymi zostaną zatrzymani w ciemnościach piekieł, przeznaczeni sprawiedliwym sądem Bożym na wieczne męki.


22. Łaska zaś Boga wszechmogącego niech chroni wszystkich wiernych Chrystusa i nas, którzy wyrazami słusznego złorzeczenia przeklinamy wspomnianych herezjarchów oraz ich niegodziwego idola - antychrysta i wyznajemy ciebie jako zastępcę Chrystusa i najgodniejszego oblubieńca Kościoła oraz czcimy z pobożnym szacunkiem, w stałości wiary i posłuszeństwie. Władza świętych Piotra i Pawła oraz twoja niech nas uwolni od więzów wszystkich grzechów i napełni na czas tego pielgrzymowania wszelkim błogosławieństwem, a Jego niewysłowione miłosierdzie niech nas w końcu doprowadzi do radości wiecznej. Amen.»


23. Co do nas, skoro dowiedzieliśmy się od godnych zaufania osób, że dopuszczono się tam tak wielkiej bezbożności, poczuliśmy, jak przystało, wielki ból i smutek, zarówno z powodu powstałego w Kościele tak wielkiego zgorszenia, jak i z powodu zguby dusz jego sprawców, szczególnie zaś tego antychrysta, Amedeusza, którego w sercu darzyliśmy miłością, którego prośby i życzenia zawsze staraliśmy się wysłuchać, gdy mogliśmy to uczynić nie sprzeciwiając się Bożemu prawu. Ponieważ od dłuższego już czasu zamierzaliśmy zastosować przeciwko takiej bezecności zbawienne lekarstwa, zgodnie z powinnością naszego pasterskiego urzędu, obecnie, wezwani publicznie przed obliczem Kościoła do przeciwdziałania temu złu, postanawiamy bezzwłocznie i z większą gorliwością powstać do obrony Kościoła i przeciwstawić się tak wielkiej zbrodni. By to przedsięwzięcie, tak nieprawidłowe i zgubne, powstrzymać w chwili jego narodzin i wyrwać zło wraz z korzeniami, z pomocą Pana, w którego sprawie podejmujemy te działania, wraz z tym świętym soborem, bez dłuższego zwlekania, zastosujemy lekarstwo przewidziane przez kanony.


24. Uważamy za słuszne oraz zgodne z prawem Bożym i ludzkim powyższe żądanie promotora i prokuratora, choć wspomniane zbrodnie i wykroczenia są tak bardzo znane i jawne, że nie można ich dłużej ukrywać przeciąganiem sprawy, gdyż nie potrzebują dalszego śledztwa. 25. Jednakże dla większej rozwagi i pewności, za zgodą świętego soboru zleciliśmy pewnym znakomitym mężom wybranym spośród każdego stanu obecnego na soborze, ażeby dokładnie wywiedzieli się, co zaszło, a następnie rezultaty swego dochodzenia przekazali nam i temu świętemu soborowi. Oni starannie przeprowadziwszy śledztwo w sprawie tej schizmatyckiej przewrotności, na zgromadzeniu ogólnym synodu wiernie przekazali nam oraz świętemu soborowi, czego dowiedzieli się podczas badania od osób godnych zaufania.
26. Mogliśmy bez dalszej zwłoki wystąpić przeciwko wspomnianym sprawcom występku i zgorszenia, za ich przestępstwa tak jawne, oczywiste i powszechnie znane, z surowością kar przewidzianych sankcjami kanonicznymi. Jednakże my oraz święty synod - naśladując łagodność wszechmogącego Boga, który nie chce śmierci grzesznika, lecz raczej aby nawrócił się i żył - postanowiliśmy okazać, na ile to możliwe, miłosierdzie i, na ile od nas zależy, uczynić to, by dzięki okazanej łagodności nawrócili się i opamiętali, żałując za popełnione winy; w ten sposób, abyśmy mogli ich powracających na łono Kościoła, jak syna marnotrawnego, życzliwie przyjąć i objąć ojcowską miłością.


27. Antychrysta Amedeusza i wspomnianych wyżej elektorów, czy lepiej profanatorów, oraz wszystkich, którzy mu wierzą i sprzyjają, przyjmują go lub w jakikolwiek sposób mu pomagają „przez serdeczne miłosierdzie Boga naszego” i przez przelanie drogocennej krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa, w którym i przez którego dokonało się zbawienie rodzaju ludzkiego i wzniesiona została święta matka Kościół, z całego serca zachęcamy, prosimy i zaklinamy, ażeby od zaraz zaprzestali naruszać jedność Kościoła, o którą Zbawiciel tak usilnie prosząc modlił się do Ojca, a także, by lękali się rozdzierać i rozszarpywać braterską miłość i pokój, który tyle razy i tak stanowczo zalecił uczniom Zbawiciel, kiedy odchodził już z tego świata, a bez czego ani modlitwy, ani posty, ani jałmużny nie są miłe Bogu. Prosimy, aby jak najszybciej całkowicie odstąpili od tak zgubnych i gorszących występków, wiedząc, że na pewno znajdą u nas i tego świętego soboru uczucie ojcowskiej miłości, jeśli rzeczywiście okażą posłuszeństwo, do czego są zobowiązani.


28. Gdyby przypadkiem umiłowanie sprawiedliwości i cnoty nie powstrzymało ich od grzechu, niech uczyni to strach przed karami i surowość dyscypliny; za zgodą świętego soboru wzywamy i napominamy antychrysta Amedeusza, elektorów, a raczej wierzących mu sprawców profanacji, jego zwolenników, przyjmujących go i w jakikolwiek sposób sprzyjających mu, a na mocy świętego posłuszeństwa, pod groźbą anatemy i kar przewidzianych za zbrodnię herezji, schizmy i obrazy majestatu, których bezwzględne wymierzenie tym przestępcom zalecamy ludziom albo prawu, nakazujemy, aby w ciągu pięćdziesięciu dni, następujących bezpośrednio po rozwieszeniu obecnych dyspozycji, Amedeusz, antychryst, przestał podawać się za biskupa Rzymu i tak siebie nazywać, oraz nie pozwalał innym, na ile to od niego zależy, uważać się za biskupa Rzymu i tak nazywać; od tej pory niech się nie waży w żaden sposób używać insygniów papieskich ani innych atrybutów przysługujących biskupowi Rzymu; wspomniani zaś elektorzy, a lepiej profanatorzy i inni jego zwolennicy i sprzymierzeńcy niech nie biorą dłużej udziału razem z nim w przestępstwie schizmy, niech mu już nie wierzą, nie stoją przy nim ani w żaden sposób mu nie pomagają, osobiście ani przez innych, bezpośrednio ani pośrednio, pod żadnym pretekstem.
29. Lecz zarówno Amedeusz, jak i wyżej wymienieni elektorzy, wierzący mu, zwolennicy, przyjmujący go i sprzymierzeńcy, za prawdziwego biskupa Rzymu, zastępcę Chrystusa i uprawnionego następcę Piotra powinni uważać i uznawać nas i nas czcić, nam okazywać posłuszeństwo i uległość jako ojcu i pasterzowi swych dusz. Niech postarają się dowieść tego wobec nas i świętego soboru, w wyznaczonym czasie i w ustalonej przez prawo formie, aby nie mogła powstać najmniejsza wątpliwość co do prawdziwości ich posłuszeństwa.
30. Jeśli Amedeusz, jego elektorzy, zwolennicy i pomocnicy postąpią inaczej, oby się tak nie stało, lub w wyznaczonym czasie nie wypełnią wszystkich poszczególnych zaleceń, chcemy i zarządzamy, aby od tego momentu przez sam fakt podlegali tego rodzaju karom.
31. Ponadto, wyżej wskazani, okazujący mu przychylność, wszyscy razem oraz każdy jeden, piętnastego dnia po wyznaczonym terminie, jeśli nie będzie to dzień świąteczny, a jeśli tak, to w najbliższy dzień nie świąteczny, niech stawią się osobiście przed nami i soborem - tam, gdzie będziemy wówczas przebywać, ażeby każdego z nich można było zobaczyć i usłyszeć. Na ten sam dzień pozywamy też ludzi uznawanych za schizmatyków i bluźnierców, heretyków i winnych obrazy majestatu; również tych, którzy popadli pod cenzury i powyższe kary, można ukarać jeszcze inaczej, według tego, co wyda się słuszne i co doradzi sprawiedliwość.
32. Zapewniamy wszystkich i każdego z nich, przybędą czy nie przybywając okażą nieposłuszeństwo, że przystąpimy do ogłoszenia wyroku powyższych kar, zgodnie ze sprawiedliwością, bez względu na ich obecność czy nieobecność. Później gotowi jesteśmy do zwiększenia kar, i to niejeden raz, zgodnie z wymogami rygoru sprawiedliwości, jak wymagać będą tego ich winy.


33. Ażeby nasze wezwanie i pozew dotarło do wiadomości osób wzywanych i pozwanych oraz innych, których dotyczy, nakazujemy przybić ten dokument czy pergamin z wezwaniem i pozwem na drzwiach kościoła Santa Maria Novella we Florencji, na bramie naszego pałacu, znajdującego się obok tego kościoła i w kościele katedralnym Florencji. Adresaci wezwania nie mogą podawać żadnego wytłumaczenia, że zawiadomienie o rozprawie do nich nie dotarło, i że tego dokumentu nie znali, ani podawać jako przyczynę usprawiedliwiającą swoją niewiedzę, ponieważ nie jest prawdopodobne, że pozostało im nieznane lub przed nimi ukryte to, co tak otwarcie podano do wiadomości wszystkich.


34. Chcemy i postanawiamy mocą władzy apostolskiej, że nasze wezwanie umieszczone na wskazanych drzwiach i bramie jest tak samo skuteczne prawnie i posiada pełną ważność i prawomocność oraz obowiązuje wzywanych, bez względu na jakakolwiek konstytucję o sensie przeciwnym, jakby każdemu z pozwanych zostało doręczone i ogłoszone osobiście i w obecnym czasie.
35. Ażeby jednak wzywani i pozywani nie powoływali się w celu usprawiedliwienia na fakt, że sobór i kuria rzymska, wspólna ojczyzna wszystkich, jest dla nich miejscem mało bezpiecznym, a z powodu zaistniałych wypadków, albo dla motywów wywołanych nieprzyjaźnią, czy jeszcze innego rodzaju, zagraża im niebezpieczeństwo podczas drogi na sobór, w czasie pobytu i w drodze powrotnej, tym pismem zapewniamy im bezpieczeństwo; wzywamy też i zachęcamy wszystkich razem i każdego, patriarchów, arcybiskupów, biskupów, innych przełożonych kościołów i klasztorów, duchownych i ludzi Kościoła, a także władców państw, margrabiów, książęta, władze urzędowe, kapitanów i wszystkich oficjałów oraz ich przedstawicieli, a także społeczności lokalne, wspólnoty miast, zamków, miasteczek, wsi i innych miejsc, polecając surowo tymże patriarchom, arcybiskupom, biskupom i innym przełożonym oraz pozostałym naszym poddanym, aby w żaden sposób nie atakowali osób wezwanych, ich dóbr i rzeczy, oraz nie pozwolili innym, na ile to leży w ich mocy, krzywdzić ich czy wyrządzać szkody.
Nikomu więc... Jeżeli ktoś...


Dane na uroczystej publicznej sesji synodalnej we Florencji, w kościele Santa Maria Novella, 23 marca 1439 roku od Wcielenia Pańskiego, w dziesiątym roku naszego pontyfikatu.

Sesja 10 (27 maja 1440)



Eugeniusz IV wzywa synod bazylejski do zaprzestania oporu


1.
 Eugeniusz biskup, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę. Ponieważ, według zdania świętych ojców, grzeszący publicznie powinni być oskarżani w obecności wszystkich, aby inni wzbudzali w sobie lęk, z powodu dokonanego publicznie przestępstwa niebezpiecznej schizmy, przeciwko świętej Stolicy Apostolskiej i świętemu Kościołowi rzymskiemu, matce i nauczycielce wszystkich chrześcijan, którego dopuścił się Amedeusz, były książę Sabaudii, i jego wspólnicy, już wcześniej, jawnie i przed obliczem Kościoła, razem z tym świętym Soborem Florenckim, synodalnie oskarżyliśmy i potępiliśmy sprawców tak wielkiej zbrodni oraz ich zwolenników. 

2. Chociaż, według świętych kanonów, na tych oczywistych i jawnych bluźnierców natychmiast mógł zostać wydany należyty i surowy wyrok, to jednak, pragnąc bardziej ich nawrócenia, niż pomsty i raczej ich zbawienia, niż karania, z największą możliwą miłością i łagodnością prosimy ich, upominamy i wzywamy, ażeby się opamiętali i żałowali za niegodziwość tak wielką, obiecując im przebaczenie, łaskę i uczucie ojcowskiego miłosierdzia; w innym przypadku, jeżeli nie zechcą być posłuszni tym najłaskawszym upomnieniom, zarządzimy, że powinni zostać ukarani proporcjonalnie do wielkości występku, zgodnie z bardziej szczegółowymi wytycznymi w ogłoszonym przeciwko nim monitorium, o następującej treści.
3. Liczne przykłady świętych ojców...



Sesja II (4 lutego 1442; według kalendarza florenckiego 1441)



Bulla unii z Koptami (Cantate Domino)


1.
 Biskup Eugeniusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę. „Śpiewajcie Panu, bo wspaniale uczynił [swe dzieła], głoście to na całej ziemi. Niech się raduje i cieszy mieszkanie Syjonu, bo wielki jest pośród ciebie Święty Izraela”. Zaiste, godzi się, by Kościół Boży śpiewał i radował się w Panu wobec tak wielkiej wspaniałości i chwały Jego imienia, której najłaskawszy Bóg raczył dzisiaj dokonać. Zaiste, trzeba nam całym sercem chwalić i błogosławić naszego Zbawiciela, który każdego dnia powiększa swój Kościół. I chociaż w każdym czasie liczne i wielkie są Jego dobrodziejstwa wobec chrześcijańskiego ludu, które jaśniej od światła ukazują Jego niezmierzoną miłość dla nas, to jednak, jeśli dokładnie rozważymy, jakie i jak wielkie dobra raczyła nam uczynić Boża łaskawość w ostatnich dniach, będziemy mogli z pewnością stwierdzić, że dary Jego miłości w naszym czasie stały się liczniejsze i większe, niż w wielu poprzednich wiekach.


2. Oto nie minęły jeszcze trzy lata, jak Pan nasz, Jezus Chrystus, w swej niewyczerpanej dobroci, tak wymownie sprawił, że na tym świętym synodzie ekumenicznym dokonała się jak najbardziej zbawienna unia trzech wielkich narodów dla wspólnej i wiecznej radości całego chrześcijaństwa. Stało się faktem, że prawie cały Wschód, który wielbi chwalebne imię Chrystusa, i niemała część Północy, po długotrwałym sporze, połączyły się już tą samą więzią wiary i miłości ze świętym Kościołem rzymskim. Najpierw połączyli się ze świętą Stolicą Apostolską Grecy podlegający czterem stolicom patriarszym, które obejmują liczne ludy, narody i języki; następnie Ormianie, rodzina wielu ludów; dzisiaj zaś jakobici, a także wielkie ludy Egiptu.


3. Nic nie jest milsze dla Zbawcy, naszego Pana Jezusa Chrystusa, niż wzajemna miłość między ludźmi; nic nie może być bardziej chwalebne dla Jego imienia i pożyteczne dla Kościoła, niż to, że chrześcijanie przezwyciężywszy wszelkie między sobą podziały, łączą się razem w tej samej czystości wiary. Dlatego wszyscy słusznie winniśmy śpiewać z radości i weselić się w Panu, jako ci, których Boże zmiłowanie uczyniło godnych ujrzeć w naszych czasach tak wielką chwałę chrześcijańskiej wiary. Dlatego z największą gorliwością ogłaszamy te cudowne dzieła w całym chrześcijańskim świecie, abyśmy tak, jak sami zostaliśmy napełnieni niewysłowioną radością z powodu chwały Bożej i wywyższenia Kościoła, innych czynili uczestnikami tej wielkiej radości, abyśmy wszyscy jednym głosem wielbili i sławili Boga, i codziennie wielkie, jak przystoi, składali dzięki Jego majestatowi za tak liczne i cudowne dobrodziejstwa w tym czasie wyświadczone Jego Kościołowi. 4. Gorliwie wykonujący dzieło Boże nie tylko słusznie oczekuje nagrody i zapłaty w niebie, ale także u ludzi zasługuje na obfitą sławę i chwałę. Dlatego uważamy, że my i cały Kościół słusznie winniśmy wychwalać naszego czcigodnego brata Jana, patriarchę jakobitów, gorliwego zwolennika świętej unii, i wraz z całym jego ludem polecić go życzliwości wszystkich chrześcijan. Przynaglany przez nas za pośrednictwem naszego wysłannika i naszych listów, aby wysłał poselstwo do nas i do tego świętego synodu oraz razem ze swym ludem zjednoczył się z Kościołem rzymskim w jednej wierze, skierował do nas i do synodu umiłowanego syna Andrzeja, Egipcjanina, człowieka wielkiej pobożności i szlachetnych obyczajów, opata klasztoru św. Antoniego w Egipcie, w którym, jak podają, żył i umarł św. Antoni. Patriarcha, płonąc zapałem i pobożnością, zlecił mu i powierzył zadanie, aby w jego imieniu oraz jego jakobitów, ze czcią przyjął naukę wiary, którą podtrzymuje i głosi święty Kościół rzymski, a następnie przekazał ją patriarsze i jakobitom, aby i oni mogli ją uznać, mieć w niej udział i głosić w swych stronach.


5. Zatem my, którym głosem Pana zlecono paść owce Chrystusa, poleciliśmy, by pewni znakomici uczestnicy świętego soboru bacznie przebadali opata Andrzeja co do artykułów wiary, sakramentów Kościoła i wszystkiego, co dotyczy zbawienia, a następnie - w mierze, w jakiej okaże się to konieczne - wyłożyli mu wiarę katolicką świętego Kościoła rzymskiego, którą on z pokorą przyjmie. Tę poniższą, którą w imię Pana przekazaliśmy na dzisiejszej uroczystej sesji, za aprobatą świętego i ekumenicznego Soboru Florenckiego, prawdziwą i niezbędną naukę.
6, 1. Po pierwsze, święty Kościół rzymski, założony głosem Pana i Zbawiciela naszego, usilnie wierzy, wyznaje i przepowiada jednego, prawdziwego Boga wszechmogącego, nieprzemienialnego i wiecznego: Ojca i Syna i Ducha Świętego; jednego w istocie, troistego w Osobach. Ojca nie zrodzonego, Syna zrodzonego z Ojca, Ducha Świętego pochodzącego od Ojca i Syna. Ojciec nie jest Synem ani Duchem Świętym; Syn nie jest Ojcem ani Duchem Świętym; Duch Święty nie jest Ojcem ani Synem: lecz jedynie Ojciec jest Ojcem, jedynie Syn jest Synem, jedynie Duch Święty jest Duchem Świętym. 6, 2. Tylko Ojciec zrodził Syna ze swej substancji. Jedynie Syn jest zrodzony tylko z Ojca. Tylko Duch Święty pochodzi zarazem od Ojca i Syna. 6, 3. Te trzy Osoby są jednym Bogiem, nie trzema bogami, ponieważ trzej mają jedną substancję, jedną istotę, jedną naturę, jedną boskość, jedną niezmierzoność, jedną wieczność, i pod względem wszystkiego - w czym nie zachodzi przeciwstawność relacji - są jednym. 6, 4. Z powodu tej jedności Ojciec jest cały w Synu, cały w Duchu Świętym; Syn jest cały w Ojcu, cały w Duchu świętym; Duch Święty jest cały w Ojcu, cały w Synu. 6, 5.Żaden nie wyprzedza drugiego wiecznością, ani nie stoi ponad drugim godnością, ani nie przewyższa władzą. Oczywiście wieczne i bez początku jest to, że Syn istnieje z Ojca, wieczne i bez początku jest, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna. 6, 6. Ojciec, wszystko czym jest lub co posiada, nie posiada od kogoś innego, ale z Siebie i jest zasadą bez zasady. Syn, wszystko czym jest lub co posiada, posiada od Ojca i jest zasadą z zasady. Duch Święty, wszystko czym jest lub co posiada, posiada zarazem od Ojca i Syna. Jednakże Ojciec i Syn nie są dwiema zasadami Ducha Świętego, ale jednaj tak jak Ojciec i Syn i Duch Święty nie są trzema zasadami stworzenia, ale jedną. 7, 1. Dlatego [Kościół rzymski] potępia, odrzuca i karze anatemą wszystkich, którzy orzekają coś innego i przeciwnego, ogłasza ich za oddzielonych od „ciała Chrystusa, którym jest Kościół”. 7, 2. Dlatego potępia Sabeliusza, który miesza Osoby i całkowicie usuwa rzeczywistą różnicę między nimi; 7, 3. potępia arian, eunomian i macedonian, którzy twierdzą, że tylko Ojciec jest prawdziwym Bogiem, Syna zaś i Ducha Świętego umieszczają w szeregu stworzeń. 7, 4. Potępia wszystkich innych, którzy wprowadzają stopnie czy nierówność w Trójcy.
8, 1. Najusilniej wierzy, wyznaje i głosi, że jeden prawdziwy Bóg, Ojciec, Syn i Duch Święty jest stwórcą wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. On, kiedy zechciał, z dobroci swej uczynił wszystkie stworzenia, zarówno duchowe, jak i cielesne, zaiste dobre, ponieważ zostały uczynione przez Najwyższe Dobro, ale podlegające zmianom, ponieważ z niczego zostały uczynione. Twierdzi też, że żadna natura nie jest zła, gdyż każda natura, jako natura, jest dobra.
8, 2. Wyznaje, że jeden i ten sam Bóg jest twórcą Starego i Nowego Testamentu, to jest Prawa, Proroków i Ewangelii, ponieważ święci obu Testamentów mówili pod natchnieniem tego samego Ducha Świętego. Ich księgi przyjmuje i czci, a noszą one następujące tytuły:
8, 3. Pięć [Ksiąg] Mojżesza, czyli Rodzaju, Wyjścia, Kapłańska, Liczb, Powtórzonego Prawa; [Księga] Jozuego, Sędziów, Ruth, cztery Królewskie, dwie Kronik, Ezdrasza, Nehemiasza, Tobiasza, Judyty, Estery, Hioba, Psalmy Dawida, Przypowieści, Eklezjastesa, Pieśń nad Pieśniami, Mądrości, Eklezjastyka, Izajasza, Jeremiasza, Barucha, Ezechiela, Daniela, dwunastu Proroków mniejszych, czyli Ozeasza, Joela, Amosa, Abdiasza, Jonasza, Micheasza, Nahuma, Habakuka, Sofoniasza, Aggeusza, Zachariasza, Małachiasza; dwie Machabejskie; 8, 4. cztery Ewangelie: Mateusza, Marka, Łukasza, Jana; czternaście Listów Pawła: do Rzymian, dwa do Koryntian, do Galatów, do Efezjan, do Filipian, dwa do Tesaloniczan, do Kolosan, dwa do Tymoteusza, do Tytusa, do Filemona, do Hebrajczyków; dwa [Listy] Piotra; trzy Jana; jeden Jakuba; jeden Judy; Dzieje Apostolskie i Apokalipsa Jana.


9. Dlatego [Kościół] karze anatemą szaleństwo manichejczyków, którzy przyjęli dwie pierwsze zasady, jedną dla rzeczy widzialnych, drugą dla niewidzialnych, i twierdzili, że inny jest Bóg Nowego Testamentu, a inny Starego.


10, 1. Mocno wierzy, wyznaje i głosi, że jedna Osoba z Trójcy, prawdziwy Bóg, Syn Boży, zrodzony z Ojca, współistotny Ojcu i współwieczny, w pełni czasu, którą wyznaczyła niezbadana głębia Bożych zamiarów, dla zbawienia rodzaju ludzkiego przyjął prawdziwą i całkowitą naturę ludzką z niepokalanego łona Maryi Dziewicy i złączył [ją] z Sobą w jedności osoby taką więzią jedności, że cokolwiek tam jest Bożego, nie jest oddzielone od człowieka, a cokolwiek tam jest ludzkiego, nie jest oddzielone od Bóstwa. Jest więc jeden i ten sam niepodzielny, chociaż obie natury pozostają ze swoimi właściwościami, Bóg i człowiek, Syn Boży i Syn człowieczy, „równy Ojcu ze względu na boskość, mniejszy od Ojca ze względu na człowieczeństwo”, nieśmiertelny i wieczny z racji natury Bożej, podległy cierpieniu i ograniczony w czasie z powodu przyjętej kondycji ludzkiej.


10, 2. Mocno wierzy, wyznaje i głosi, że Syn Boży w przyjętym człowieczeństwie prawdziwie narodził się z Dziewicy, prawdziwie cierpiał, prawdziwie umarł i został pogrzebany, prawdziwie powstał z martwych, wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca i przyjdzie na końcu czasów sądzić żywych i umarłych.


11, 1. Karze zaś anatemą, przeklina i potępia każdą herezję głoszącą rzeczy przeciwne. Po pierwsze potępia Ebiona, Cerynta, Marcjona, Pawła z Samosaty, Fotyna i wszystkich podobnie bluźniących, którzy nie będąc zdolni pojąć unii osobowej człowieczeństwa ze Słowem zaprzeczyli, że Jezus Chrystus, nasz Pan, jest prawdziwym Bogiem, uznając Go za zwykłego człowieka, nazywanego człowiekiem Bożym bardziej z powodu większego udziału w łasce Bożej niż ze względu na zasługę świętszego życia.


11, 2. Karze anatemą także Manicheusza i jego zwolenników, którzy majacząc, że Syn Boży nie przyjął ciała prawdziwego, ale pozorne, całkowicie odrzucają prawdę o człowieczeństwie w Chrystusie; 11, 3. a dalej Walentyna twierdzącego, że Syn Boży niczego nie wziął z Matki Dziewicy, ale przyjął ciało niebiańskie i tak przeszedł przez łono Dziewicy, jak płynąca woda przepływa przez akwedukt. 11, 4. Także Ariusza, który twierdząc, że ciało przyjęte z Dziewicy pozbawione było duszy, chciał, by w miejscu duszy była boskość. 11, 5. Również Apolinarego, który rozumiejąc, że zaprzeczenie duszy kształtującej ciało, oznaczałoby, że w Chrystusie nie ma prawdziwego człowieczeństwa, uznał duszę, ale tylko zmysłową, i przyjął, że rolę duszy rozumnej pełni Bóstwo Słowa. 11, 6. Karze anatemą także Teodora z Mopsuestii oraz Nestoriusza, którzy utrzymują, że człowieczeństwo zjednoczone jest z Synem Bożym dzięki łasce, i dlatego w Chrystusie są dwie osoby, tak samo, jak wyznają w Nim dwie natury, gdyż nie potrafią zrozumieć, że unia człowieczeństwa ze Słowem jest hipostatyczna, i dlatego zaprzeczają, że przyjęło ono subsystencję Słowa. Albowiem, zgodnie z tym bluźnierstwem, Słowo nie stało się ciałem, lecz Słowo dzięki łasce zamieszkało w ciele, to znaczy, Syn Boży nie stał się człowiekiem, ale raczej Syn Boży zamieszkał w człowieku. 11, 7. Karze anatemą, przeklina i potępia również archimandrytę Eutychesa, który uważał, że zgodnie z bluźnierczą herezją Nestoriusza, odrzucona jest prawda wcielenia i dlatego konieczne jest, by człowieczeństwo tak było złączone ze Słowem Bożym, aby bóstwo i człowieczeństwo stanowiło jedną i tę samą osobę; a że też nie mógł zrozumieć jedności osoby przy wielości natur, i jak przyjął, że bóstwo i człowieczeństwo w Chrystusie jest jedną osobą, tak samo twierdził, że jest jedną naturą, chcąc, by przed zjednoczeniem była dwoistość natur, lecz podczas przyjęcia przeszła w jedną, w najbardziej bluźnierczy i bezbożny sposób dopuszczając, by albo człowieczeństwo przekształciło się w bóstwo, albo bóstwo w człowieczeństwo. 11, 8. Karze anatemą, przeklina i potępia Makarego z Antiochii oraz wszystkich podobnie myślących. Chociaż prawidłowo myślał o dwoistości natur i jedności osoby, to jednak ogromie się pomylił co do działań Chrystusa, mówiąc, że w Chrystusie jedno było działanie i jedna wola dla obydwu natur. Ich wszystkich wraz z ich herezjami, święty Kościół rzymski karze anatemą, oświadczając, że w Chrystusie są dwie wole i dwa działania.


12. Mocno wierzy, wyznaje i uczy, że nigdy nikt poczęty z mężczyzny i kobiety nie został uwolniony od władzy diabła inaczej, jak tylko przez wiarę w pośrednika między Bogiem a ludźmi, w Jezusa Chrystusa, naszego Pana, który bez grzechu został poczęty, narodził się i umarł; sam jeden przez swoją śmierć zwyciężył nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego, wymazując nasze grzechy, i otworzył wejście do królestwa niebieskiego, co przez własny grzech pierwszy człowiek utracił wraz z całym potomstwem; którego przyjście zapowiadały wszystkie święte ofiary, sakramenty i obrzędy Starego Testamentu.


13, 1. Mocno wierzy, wyznaje i naucza, że przepisy prawne Starego Testamentu czy prawa Mojżesza dzielące się na obrzędy, święte ofiary i sakramenty, ponieważ zostały ustanowione w celu wskazania na kogoś w przyszłości, chociaż były właściwe dla kultu Bożego tamtego okresu, ustały z przyjściem Pana naszego Jezusa Chrystusa, na którego wskazywały, i zaczęły się sakramenty Nowego Testamentu. 13, 2. Ktokolwiek po Męce pokłada nadzieję w przepisach prawa i poddaje się im jako koniecznym do zbawienia, jak gdyby wiara w Chrystusa nie mogła bez nich zbawiać, grzeszy śmiertelnie. Jednakże [Kościół] nie zaprzecza, że od męki Chrystusa aż do ogłoszenia Ewangelii można było ich przestrzegać, byleby nie uważać ich za konieczne do zbawienia. Lecz twierdzi, że po ogłoszeniu Ewangelii nie można tego czynić pod groźbą utraty zbawienia wiecznego. 13, 3. Ogłasza, że po tym czasie wszyscy praktykujący obrzezanie, szabat i pozostałe przepisy prawa są obcy dla wiary Chrystusa i nie mogą być uczestnikami zbawienia wiecznego, o ile kiedyś nie odwrócą się od tych błędów. Wszystkim więc, którzy chlubią się imieniem chrześcijan, nakazuje pełne zaprzestanie obrzezania, w każdym czasie, przed i po przyjęciu chrztu, ponieważ - czy ktoś pokłada w nim nadzieję, czy nie - nie może go dalej zachowywać bez utraty zbawienia wiecznego.


14. Co do dzieci, ze względu na możliwe częste niebezpieczeństwo śmierci, gdy nie można im pomóc innym lekarstwem, jak tylko przez sakrament chrztu, przez który wybawiane są od władzy diabła i adoptowane na synów Bożych, [Kościół] przypomina, że chrztu świętego nie można odwlekać przez czterdzieści lub osiemdziesiąt dni, bądź przez jakiś inny praktykowany czas, ale należy go udzielić tak szybko, jak to jest możliwe; jednakże w bezpośrednim niebezpieczeństwie śmierci mają być ochrzczone natychmiast, bez żadnej zwłoki, przez mężczyznę świeckiego lub kobietę, jeśli brakuje kapłana, z zachowaniem formy Kościoła, o czym pełniej mówi dekret dla Ormian.


15, 1. Mocno wierzy, wyznaje i głosi: że „wszelkie Boże stworzenie jest dobre i nie należy odrzucać niczego, co przyjmuje się z dziękczynieniem”, ponieważ zgodnie ze słowami Pana „nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym”; że pochodzące z prawa Mojżeszowego rozróżnienie, dzielące pokarmy na czyste i nieczyste, dotyczy zniesionych przepisów obrzędowych, które przestały obowiązywać wraz z ogłoszeniem Ewangelii. Mówi, że także apostolski zakaz [spożywania] „ofiar składanych bożkom, krwi i tego, co uduszone” stosował się do czasu, gdy spośród Żydów i narodów, którzy wcześniej żyli według różnych obrzędów i zwyczajów, powstawał jeden Kościół, aby wówczas nie-Żydzi przestrzegali czegoś wspólnie z Żydami i rodziła się okazja dojścia do jednego kultu Bożego i wiary oraz usuwana była materia niezgody, ponieważ Żydom ze względu na starożytny zwyczaj krew i to, co uduszone wydawało się odrażające, i spożywanie mięsa ofiarnego przez nie-Żydów mogli traktować jako nawrót do bałwochwalstwa. 15, 2. Gdzie zaś religia chrześcijańska tak się rozpowszechniła, że nie ma w niej żadnego Żyda według ciała, ale wszyscy przechodzący do Kościoła zgadzają się na ten sam obrzęd i ceremonie płynące z Ewangelii, wierząc, że „dla czystych wszystko czyste”, tam z powodu ustania przyczyny apostolskiego zakazu, ustał także skutek. [Stąd Kościół] ogłasza, że nie należy potępiać żadnego pokarmu używanego w społeczności ludzi, ani rozróżniać wśród zwierząt przez kogo - mężczyznę czy kobietę - oraz w jaki sposób zostały zabite, chociaż dla zdrowia ciała i ćwiczenia się w cnocie, ze względu na polecenie zakonne czy kościelne, można i powinno się unikać wielu rzeczy nie zabronionych; ponieważ według apostoła: „Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść”.


16. Mocno wierzy, wyznaje i głosi: że nikt z tych, co są poza Kościołem katolickim, nie tylko poganie, ale i Żydzi, heretycy i schizmatycy, nie mogą stać się uczestnikami życia wiecznego, ale pójdą „w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom”, jeśli przed końcem życia nie będą do niego włączeni; i że jedność ciała Kościoła znaczy tak wiele, iż jedynie ludziom w nim pozostającym sakramenty kościelne, posty, jałmużny i inne dzieła pobożności pomagają do zbawienia, a trudy chrześcijańskiej walki przynoszą nagrody wieczne, gdyż nikt - jakichkolwiek by jałmużn nie udzielał, nawet gdyby dla imienia Chrystusa przelał swą krew - nie może być zbawiony, jeśli nie pozostaje w łonie Kościoła katolickiego i w jedności z nim.


17, 1. Uznaje, aprobuje i przyjmuje święty synod Nicejski trzystu osiemnastu ojców, zgromadzony w czasach naszego poprzednika najświątobliwszego Sylwestra oraz najpobożniejszego i wielkiego cesarza Konstantyna. Potępiono na nim bezbożną herezję ariańską z jej twórcą i stwierdzono, że Syn Boży jest współistotny i współwieczny Ojcu.
17, 2a. Uznaje też, aprobuje i przyjmuje święty synod Konstantynopolitański stu pięćdziesięciu ojców, zwołany za czasów naszego poprzednika najświątobliwszego Damazego oraz Teodozjusza Starszego, który obłożył anatemą bezbożny błąd Macedoniusza twierdzącego, że Duch Święty nie jest Bogiem, ale stworzeniem. 17, 2b. Potępia tych, których potępiają, uznaje to, co uznają, i chce, by wszystko co uchwalili pozostało nietknięte i w niczym nienaruszone.
17, 3a. Uznaje także, aprobuje i przyjmuje święty, pierwszy synod Efeski dwustu ojców, który jest trzeci w porządku synodów powszechnych, zwołany za naszego poprzednika najświątobliwszego
Celestyna i Teodozjusza Młodszego. Potępiono na nim bluźnierstwa bezbożnego Nestoriusza i określono: że jedna jest osoba Pana naszego Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka; że o Błogosławionej Maryi zawsze Dziewicy cały Kościół winien głosić, iż jest nie tylko Christotokos, ale także Theotokos, to znaczy, nie tylko Matką człowieka, ale także Matką Boga.


17, 3b. Potępia natomiast, karze anatemą i odrzuca bezbożny drugi synod Efeski, zgromadzony za naszego poprzednika najświątobliwszego Leona i wspomnianego wyżej cesarza, na którym Dioskor, patriarcha Aleksandrii, obrońca herezjarchy Eutychesa i bezbożny prześladowca św. Flawiana, biskupa Konstantynopola, podstępem i groźbami nakłonił ten przeklęty synod do uznania bezbożności eutychiańskiej.


17, 4. Uznaje także, aprobuje i przyjmuje święty synod Chalcedoński, czwarty w porządku synodów powszechnych, sześciuset trzydziestu ojców, odbyty za czasów wspomnianego naszego poprzednika najświątobliwszego Leona i cesarza Marcjana. Potępiono na nim herezję eutychiańską z jej twórcą Eutychesem i obrońcą Dioskorem. Określono na nim: że nasz Pan Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem; że w jednej i tej samej osobie natura Boża i natura ludzka pozostały całkowite, nietknięte, nienaruszone, niezmieszane i odrębne, ponieważ człowieczeństwo czyni to, co właściwe jest dla człowieka, a Bóstwo - co właściwe Bogu. Tych, których potępia, uznaje za potępionych, a których uznaje - za uznanych.


17, 5. Uznaje także, aprobuje i przyjmuje piąty święty synod, drugi w Konstantynopolu, odbyty za naszego poprzednika, najświątobliwszego Wigiliusza i cesarza Justyniana. Potwierdzono na nim definicję świętego Soboru Chalcedońskiego o dwóch naturach i jednej osobie Chrystusa oraz odrzucono i potępiono liczne błędy Orygenesa i jego zwolenników, szczególnie o pokucie i wyzwoleniu demonów oraz innych potępionych.


17, 6. Uznaje również, aprobuje i przyjmuje święty, trzeci synod Konstantynopolitański, stu pięćdziesięciu ojców, który szósty jest w porządku synodów powszechnych, zgromadzony w czasach naszego poprzednika najświątobliwszego Agatona i cesarza Konstantyna, czwartego o tym imieniu. Potępiono na nim herezję Makarego Antiocheńczyka i jego stronników oraz określono, że w Panu naszym Jezusie Chrystusie są dwie doskonale i integralne natury i dwa działania, a także dwie wole, chociaż jest jedna i ta sama osoba, do której działania obydwu natur przynależą w ten sposób, że Bóstwo pełni to, co właściwe Bogu, a człowieczeństwo to, co właściwe człowiekowi.


17, 7a. Uznaje także, aprobuje i przyjmuje wszystkie inne synody powszechne, prawnie zgromadzone, odbyte i zatwierdzone władzą biskupa Rzymu, a szczególnie ten święty synod Florencki, na którym między innymi dokonała się przenajświętsza unia z Grekami i Ormianami, wydano też liczne, wielce zbawienne definicje odnoszące się do obydwu unii, w całości zawarte w powyżej ogłoszonych dekretach, które tak się rozpoczynają: 17,7b. „Niech się raduj ą niebiosa...”, oraz „Radośnie wykrzykujcie Bogu...”.


18. Ponieważ w zapisanym wyżej dekrecie dla Ormian nie podano objaśnienia na temat formy słów, których w oparciu o nauczanie i autorytet apostołów Piotra i Pawła święty Kościół rzymski od zawsze zwykł używać przy konsekracji ciała i krwi Pana, zdecydowaliśmy włączyć ją w tym miejscu. Przy konsekracji Ciała Pańskiego używa się formy słownej: „To jest bowiem ciało moje”. Przy konsekracji zaś Krwi: „To jest bowiem kielich krwi mojej, nowego i wiecznego Przymierza, Tajemnica wiary, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów”.
19. Jest zaś całkowicie obojętne czy chleb pszenny”, w którym dokonuje się sakrament, został upieczony tego samego dnia, czy wcześniej; jeśli tylko istnieje substancja chleba, nie ma żadnej wątpliwości, że po wypowiedzieniu przez kapłana z intencją sprawowania [sakramentu] powyższych słów konsekracji ciała, natychmiast przeistoczy się, w prawdziwe ciało Chrystusa.
20. Niektórzy odrzucają czwarte małżeństwo jako potępione. Aby nie uważano za grzech tego, co nim nie jest, skoro według Apostoła po śmierci męża, kobieta wolna jest od jego prawa i może poślubić kogo chce w Panu, i aby nie czyniono różnicy między śmiercią pierwszego, drugiego czy trzeciego męża, wyjaśniamy, że jeśli nie zachodzi żadna przeszkoda kanoniczna można prawnie zawrzeć nie tylko drugie czy trzecie, ale czwarte i kolejne małżeństwo. Twierdzimy jednak, że godniejsze polecenia jest powstrzymanie się od kolejnych zaślubin i trwanie w czystości, ponieważ uważamy, że jak chwalebnie i słusznie należy przedkładać dziewictwo nad wdowieństwo, tak samo - czyste wdowieństwo nad małżeństwo.
21. Po wyjaśnieniu tego wszystkiego wspomniany opat Andrzej - w imieniu swego patriarchy, własnym i wszystkich jakobitów - z wszelką pobożnością i szacunkiem odbiera i przyjmuje ten wielce zbawienny dekret synodalny ze wszystkimi jego rozdziałami, wyjaśnieniami, definicjami, tradycjami, poleceniami i statutami, z całą nauką w nim zawartą a także wszystkim tym, co zachowuje i czego naucza święta Stolica Apostolska i Kościół rzymski. Przyjmuje też ze czcią Doktorów i świętych Ojców, których uznaje Kościół rzymski; wszystkie zaś osoby i poglądy, które odrzuca i potępia Kościół rzymski, uważa za odrzucone i potępione, obiecując - jako prawdziwy i posłuszny syn, w imieniu tych, których reprezentuje - wiernie i zawsze dochowywać posłuszeństwa rozporządzeniom i nakazom Stolicy Apostolskiej.
22. Dane na uroczystej publicznej sesji synodalnej we Florencji, w kościele Santa Maria Novella, gdzie obecnie rezydujemy, 4 lutego 1441 roku od Wcielenia Pańskiego, w jedenastym roku naszego pontyfikatu.



Sesja 12 (pierwsza sesja w Rzymie) (14 października 1443)



la. Eugeniusz IV ogłasza Sobór Laterański jako kontynuację Soboru Florenckiego


1.
 Eugeniusz. Zwołanie Soboru Laterańskiego. Na wieczną rzeczy pamiątkę. Przez nieskończoną łaskawość i miłosierdzie Boga Zbawiciela rodzaju ludzkiego i Pana naszego Jezusa Chrystusa, którego niewysłowiona opatrzność uświęca i rządzi całym ciałem Kościoła, dzięki opiece którego, ponad nasze zasługi, więcej, niż ośmielamy się prosić i błagać, codziennie przychodzą do nas dary i łaski Jego miłosierdzia, powróciliśmy do sławnego Miasta, stolicy św. Piotra, i do papieskiego kościoła na Lateranie, najświętszego z kościołów. Przyjmujemy to z wielką ufnością i z gorliwością prowadzimy dalej wszystkie sprawy, które, jak się wydaje, wynikają raczej za przyczyną i natchnieniem Bożym, a niejako owoc myślenia ludzkiego. Taka jest przyczyna, dla której my, na mocy autorytetu apostolskiego i pełnią naszej władzy, za zgodą tego soboru, kierowani określonymi, słusznymi, rozsądnymi i koniecznymi powodami, przenieśliśmy święty, ekumeniczny Sobór Florencki, któremu w tym czasie przewodniczyliśmy, do tego sławnego miasta i Bazyliki Laterańskiej, aby go podjąć na nowo, kontynuować i prowadzić dalej, piętnastego dnia po naszym przybyciu, zgodnie z treścią napisanego w tej sprawie oficjalnego listu, którego dosłowna treść jest następująca:

[Ib. Bulla przeniesienia Soboru Florenckiego do Rzymu]


2.
 Biskup Eugeniusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, Miłosierny i łaskawy Pan postanowił, że Jego Jednorodzony Syn przyjął naturę ludzką i złączył ją ze Sobą w jednej osobie nie tylko po to, by mocą tej niewysłowionej unii upadła natura została przywrócona do stanu pierwotnego, ale także, aby przez uścisk oblubieńca i pocałunki Jego ust Jego oblubienica, święty Kościół, doznała wywyższenia, ażeby jej członki złączyły się ze sobą najsilniejszym węzłem miłości, a lud chrześcijański w zgodzie osiągnął stan pokoju w jedności ducha zbawienia, a chwałę w więzi miłości.


3. My, według miary udzielonego nam miłosierdzia od Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, którego zastępstwo, chociaż niegodni, pełnimy na ziemi, krocząc po Jego śladach, gorąco pragniemy zbawienia, jedności i pokoju chrześcijańskiego ludu oraz staramy się o to z najwyższym zapałem, przeto zgodnie z tym, co słuszne, z gorliwością czuwamy nad utrzymywaniem [ciągłości] tego świętego soboru ekumenicznego. Dzięki cudownej szczodrości i łaskawości naszego Zbawiciela dokonały się na nim bardzo liczne i sławne dzieła, dla Jego sławy i chwały, dla rozszerzenia wiary katolickiej, jedności chrześcijańskiego ludu oraz wywyższenia świętej Stolicy Apostolskiej i Kościoła rzymskiego.


4. Ujrzeliśmy bowiem za naszych czasów, że Grecy, Ormianie, jakobici i inne niezliczone ludy, z których jedne żyły w niezgodzie z obrządkiem i świętą nauką Kościoła rzymskiego przez okres pięciuset lat, inne zaś siedmiuset lat, na tym świętym soborze, dzięki Bożej dobroci, połączyły się z nami pod prawem jednej, Bożej prawdy, i przyjęły nas z należnym poszanowaniem, jako prawdziwego zastępcę Chrystusa, następcę Piotra i pasterza Kościoła powszechnego.
5. Łaskawość naszego Zbawiciela nie ma granic. Obecnie bez przerwy doświadczamy tego w najwyższym stopniu. Kieruje On działaniami prowadzącymi ku jedności chrześcijańskiego ludu i swego mistycznego Ciała, o którą się modlił: Chcę, Ojcze, „aby byli jedno, tak jak i My jedno jesteśmy”, przez swą nieskończoną łaskawość raczył dozwolić, abyśmy się spodziewali także teraz, w naszych czasach, przybycia przedstawicieli naszego najdroższego syna w Chrystusie Zar'a Ya'qob, króla Etiopii, zwanego wśród ludu prezbiterem Janem. Podlegają mu liczni królowie i niezliczone ludy. Wierzymy, że spowodowało to działanie Bożego natchnienia. Przedstawiciele ci zostali wyposażeni w pełnię władzy dla przyjęcia na tym świętym soborze prawdziwej nauki wiary, od której oddalili się w wielu punktach. Z naszej strony, w celu wsparcia i przyspieszenia przedsięwzięcia tak świętego i tak Bożego, potrzebnego całemu chrześcijaństwu, wysłaliśmy naszych posłów i pośredników, wybranych z racji olbrzymiego zapału dla tego świętego dzieła oraz znacznego autorytetu u wspomnianego najpotężniejszego króla.
6. Zostały nam także przedstawione liczne inne działania dla chwały Bożej, wzrostu wiary oraz pomnożenia chrześcijańskiego ludu, w których pragniemy się gorliwie zaangażować - nie lękamy się ani wielkości kosztów, ani ogromu trudów, ale ufność pokładamy w mocy Tego, który je zainspirował - spodziewamy się, że w przyszłości zrodzą one liczne inne, pożądane i zbawienne owoce dla wiary katolickiej i Kościoła Chrystusowego, szczególnie, jeśli ten święty synod będzie mógł odbywać się w miejscu o większej powadze, w mieście królewskim i kapłańskim. 7a. Naszą uwagę skierowaliśmy na sławną stolicę Rzym, miasto nasze w sposób specjalny, pragniemy, co przystoi, aby było uczestniczką i pomocnicą tych zbawczych i Bożych dzieł. Sądzimy, że bogate we wszystkie dobra tak duchowe, jak i doczesne, jest od wszystkich innych miast świętsze i znakomitsze, przeto lepiej się nadaje na miejsce wykonywania tego rodzaju świętych dzieł i dla ich zbożnego i pomyślnego uskuteczniania. 7b. W nim nasz Zbawiciel, przez swą wieczną opatrzność, założył Stolicę Apostolską w osobie św. Piotra, księcia wszystkich apostołów, z którym godna podziwu przezorność Zbawiciela złączyła św. Pawła apostoła. Oni dwaj są twierdzami warownymi wiary, dzięki którym rozbłysło w Rzymie światło Ewangelii, oni dwaj są prawdziwymi ojcami i prawdziwymi pasterzami, oni chwalebną krwią męczeństwa to kapłańskie i królewskie miasto, które jako święta stolica Piotrową stało się stolicą świata, poświęcili Chrystusowi Panu, cierpiąc razem jednego dnia z racji zasługi, w jednym miejscu przez łaskę, za jednego prześladowcy ku jednakiej cnocie. 7c. „Albowiem Kościół rzymski ustanowił wszystkie patriarchaty, stolice metropolitalne i katedry biskupie, a także wszystkie godności kościelne każdego stopnia; jego zaś założył On sam i wzniósł na skale jeszcze rodzącej się wiary, On był tym, który powierzył św. Piotrowi, noszącemu klucze życia wiecznego, uprawnienia władzy zarówno duchowej, jak i doczesnej”. 7d. Miasto to jest wsławione i ozdobione tak licznymi i tak wielkimi darami Bożymi i wyróżnia się tak znaczną powagą, ponadto, relikwiami i świętością wielu apostołów, męczenników i wyznawców, przyciąga do siebie wiernych z całego świata - przybywają tu narody chrześcijańskie i ludy żyjące nawet w najodleglejszych stronach świata i wydaje się, że najbardziej pragną tego, abyśmy powrócili do naszej stolicy ustanowionej przez Boga dla biskupów Rzymu. Dlatego pragniemy tego i my, by bardziej wzrosły u chrześcijańskiego ludu uszanowanie i oddanie dla nas dzięki powadze i znaczeniu tejże stolicy, a dla niej dzięki naszej obecności i powadze. Również kiedy nabraliśmy przekonania, że przez fakt naszego osobistego rezydowania w tym mieście, poddani i wierni nasi i Kościoła rzymskiego, których pokój i spokój uzyskać i zachować jest naszym szczególnym zadaniem i zobowiązaniem, doznają istotnego umocnienia się pokoju i jedności, a przez to z pomocą Bożą będziemy mogli w przyszłości z większą gotowością i siłą kontynuować dzieła dla pokoju i zgody oraz ustanawiać i utwierdzać, czego gorąco pragniemy, bezpieczny pokój i jedność wśród innych katolickich królów, książąt i ludów;
8a. [Dlatego] ten święty, ekumeniczny Sobór Florencki, do wspomnianego miasta [Rzymu], odpowiedniego, bezpiecznego i najbardziej obfitującego we wszystkie rzeczy potrzebne ludziom do życia, zarówno dzięki dobrej jakości i urodzajności ziemi, jak i możliwości sprowadzania drogą morską, kierowani powyższymi koniecznościami oraz wieloma innymi, słusznymi i rozsądnymi powodami, dla sławy i chwały wszechmogącego Boga, wytępienia herezji i błędu, reformy obyczajów, dla pokoju, zbawienia i pomnożenia chrześcijańskiego ludu oraz szczęśliwego ukończenia, pod przewodnictwem Pana, pozostałych dzieł świętych dla których sobór ten od początku został zgromadzony,


8b. w imię świętej i niepodzielnej Trójcy, Ojca i Syna i Ducha Świętego, za aprobatą soboru generalnego z dnia 5 stycznia br, uzyskaną na zgromadzeniu ogólnym odbywającym się pod naszym przewodnictwem, mocą władzy apostolskiej, obecnym aktem, od tego momentu przenosimy i na mocy tej samej władzy zarządziliśmy, że przeniesiony został do Bazyliki Laterańskiej, pierwszej i własnej siedziby najwyższego biskupa i zastępcy Jezusa Chrystusa, nazajutrz po piętnastym dniu od naszego wejścia do sławnego Rzymu, w celu wznowienia go, kontynuowania i prowadzenia, co ogłaszamy treścią tego dokumentu.


9. Ponadto, niepodważalną konstytucją i dekretem rozporządzamy, że każda jedna i wszystkie gwarancje bezpieczeństwa a także listy żelazne, których udzieliliśmy na początku świętego soboru, wznawiamy i przedłużamy; dlatego należy uważać, że zapisano je w obecnym piśmie i mają siłę i skuteczność, jakby słowo w słowo włączono je i wpisano do tej naszej konstytucji synodalnej. Nikomu więc... Jeżeli zaś ktoś...


Dane we Florencji, 24 lutego 1442 roku od Wcielenia Pańskiego, w dwunastym roku naszego pontyfikatu.
10. Teraz, gdy nadszedł wyznaczony dzień i wszystkie kwestie, dla których wydawało się konieczne wznowienie soboru, stały się obecnie bardziej niż kiedykolwiek naglące, skłonieni wspomnianymi oraz wieloma innymi, słusznymi i rozsądnymi przyczynami, dla sławy i chwały wszechmogącego Boga, dla wytępienia herezji i błędu, dla reformy obyczajów, dla pokoju, zbawienia i pomnożenia chrześcijańskiego ludu, jak również w celu szczęśliwego ukończenia, pod przewodnictwem Pana, pozostałych świętych dzieł, dla których na początku zwołano ten sobór:
11. W imię świętej i niepodzielnej Trójcy, Ojca i Syna i Ducha Świętego, władzą, prawem i za aprobatą jak wyżej, treścią tego aktu, wznawiamy, kontynuujemy i prowadzimy dalej ekumeniczny Sobór Florencki, przeniesiony, tak jak wyżej powiedzieliśmy, zarządzamy też i ogłaszamy tym pismem, że kontynuacja, wznowienie i dalsze prowadzenie świętego soboru będzie się odbywało w pałacu papieskim na Lateranie. Upominamy i wzywamy każdego i wszystkich, którzy na mocy prawa czy normy zwyczajowej mają obowiązek uczestniczenia w soborach generalnych, by postarali się przybyć jak najszybciej na obecny święty, ekumeniczny Sobór Laterański, który jest kontynuowany dla zrealizowania wskazanych celów.
12. Ponadto, tą niepodważalną konstytucją i dekretem ponownie potwierdzamy, że każda i wszystkie gwarancje oraz listy żelazne, udzielone na początku świętego soboru ekumenicznego w Ferrarze, wznawiamy i przedłużamy, dlatego trzeba uważać, że zostały one zapisane w tym dokumencie i mają to znaczenie i skuteczność, jakby słowo w słowo zostały włączone i wpisane do tej naszej konstytucji synodalnej. Nikomu więc... Jeżeli zaś ktoś...


Dane na Lateranie, na uroczystej sesji synodalnej odbytej w soborowej auli patriarchy laterańskiego, gdzie obecnie przebywamy, 14 października 1443 roku od Wcielenia Pańskiego, w trzynastym roku naszego pontyfikatu.



Sesja 13 (30 września 1444)



Bulla unii z Syryjczykami (Multa et admirabilia)


1.
 Biskup Eugeniusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę. Niewysłowiona łaskawość Bożego miłosierdzia za naszych dni obdarowuje swój święty Kościół licznymi i cudownymi darami, daleko większymi, niż moglibyśmy prosić czy pomyśleć. Stąd dostrzegamy, że rozszerza się prawdziwa wiara, nowe ludy co dnia powracają do posłuszeństwa dla Stolicy Apostolskiej i codziennie ukazują się na nowo przyczyny radości i wesela dla nas i dla wszystkich wiernych Chrystusa, przez co słusznie czujemy się wzywani, by często powtarzać w radości wiernym ludom razem z prorokiem: „Przyjdźcie i radośnie śpiewajmy Panu, wznośmy okrzyki radości Bogu, naszemu Zbawcy”, „ponieważ wielki jest Pan” „i godzien wielkiej chwały w mieście Boga naszego, na Jego świętej Górze”. 2. Rzeczywiście, Bóg, którego wszechmoc i mądrość nie mają granic, zawsze sprawia rzeczy wielkie i niezbadane w Kościele katolickim, który jest miastem Bożym założonym na Świętej Górze przez autorytet Stolicy Apostolskiej i Piotra. Niewysłowiona opatrzność Założyciela udzieliła mu wyjątkowego i nadzwyczajnego daru, że prawdziwa wiara, która jako jedyna ożywia i uświęca rodzaj ludzki, na tejże świętej Górze zawsze winna trwać w jednym i niezmiennym wyznaniu wiary, i że odstępstwa zrodzone ze sprzeciwu wobec Kościoła z różnorodności opinii ziemskich i oddzielające od stałości tejże skały, przez powrót do tej Góry trzeba wykorzeniać i usuwać; w ten sposób ludy i narody przybywające na łono Kościoła zgodzą się z nim w jednej prawdzie wiary.


3. Z pewnością nie przez nasze zasługi bezmiar Bożej dobroci udziela nam swych darów tak wielkich, tak znakomitych i tak niezwykłych, lecz dzieje się to tylko przez jego łaskawość i uznanie. Dzięki temu po unii z Grekami na świętym ekumenicznym Soborze Florenckim, którzy w niektórych artykułach [wiary] nie zgadzali się z Kościołem rzymskim, po sprowadzeniu z powrotem Ormian i jakobitów, uwikłanych w rozmaite przekonania, ostatecznie, po odłożeniu wszelkich różnic zdań, możliwe stało się spotkanie wszystkich na jednej i słusznej drodze prawdy.
4. Oto znowu, jak zawsze z pomocą Pana, inne narody, które nie wyznawały prawidłowej doktryny o pochodzeniu Ducha Świętego i były w błędzie co do innych artykułów [wiary], przybyły z daleka, gdzie zamieszkują, z Mezopotamii położonej między Tygrysem a Eufratem.
5. Mamy liczne powody do radości, my i wszyscy wierni Chrystusa, ponieważ dzięki pomocy Pana, najjaśniejsze wyznanie o prawdzie wiary Kościoła rzymskiego, zawsze czystego od skazy wszelkiego fałszu, błyszczy promieniami nowego światła także na Wschodzie, poza granicami Eufratu, tak bardzo, że przyprowadziło i przywołało do sławnego Miasta, do naszej obecności i świętego ekumenicznego Soboru Laterańskiego, czcigodnego brata naszego Abdalama, arcybiskupa Edessy, legata czcigodnego brata naszego Ignacego, patriarchy Syrii i całego jego narodu; on, pokornie i z pobożnością prosi, abyśmy im przekazali regułę wiary, którą wyznaje święty Kościół rzymski.


6. My zaś, wśród innych przedmiotów troski Stolicy Apostolskiej, to uważamy za pierwsze i szczególne zadanie - i tak było zawsze - by bronić prawdy Ewangelii i ortodoksyjnej wiary, oraz daleko i szeroko ją rozpowszechniać i propagować po wytępieniu herezji, wydelegowaliśmy niektórych spośród naszych czcigodnych braci kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, ażeby wymienili poglądy na temat trudności, wątpliwości i błędów tego narodu z wyżej wspomnianym arcybiskupem [Abdalamą]; aby poddali go badaniu i przedstawili mu naukę prawdy katolickiej, i wreszcie, by wyczerpująco udzielili mu wyjaśnień i pouczeń co do całości wiary Kościoła rzymskiego; wszystko to w obecności kilku mistrzów w Piśmie Świętym, wybranych z grona członków świętego soboru.


7. Stwierdzili oni, że jest on ortodoksyjny we wszystkim co odnosi się do wiary i obyczajów, z wyjątkiem trzech artykułów omawiających: pochodzenie Ducha Świętego; dwie natury w Chrystusie Jezusie, naszym Zbawicielu oraz dwie Jego wole i dwa działania. Wyjaśnili mu zatem prawdę wiary ortodoksyjnej i przedstawili [właściwy sposób] rozumienia świętych Pism, przytoczyli świadectwa świętych doktorów i najprawdziwsze argumenty racjonalne, stosujące się do tego przedmiotu.


8. Arcybiskup [Abdalam], gdy poznał i zrozumiał ich naukę, stwierdził, że jego wątpliwości zostały całkowicie usunięte i złożył wyznanie zarówno o pochodzeniu Ducha Świętego, jak i o tym, że Jezus Chrystus nasz Pan posiada dwie natury, dwie wole oraz działania. Stało się jasne, że prawdę wiary w pełni rozumie i może obiecać w imieniu wspomnianego patriarchy, całego narodu i swoim własnym, że przyjmie w całości wiarę i naukę, którą mu przekazaliśmy przy aprobacie świętego soboru.


9. Z powyższych powodów, przepełnieni wszelką radością w Chrystusie, oddaliśmy Bogu naszemu bezgraniczne dzięki, widząc, że wysłuchany został nasz głos dla zbawienia tego narodu.
10. Przeto, po uprzedniej uważnej dyskusji z naszymi braćmi i świętym soborem, postanowiliśmy, za zgodą świętego soboru, przekazać i powierzyć arcybiskupowi [Abdalamie], przyjmującemu w imieniu tych, których reprezentuje, wiarę i naukę wyznawaną przez świętą matkę, Kościół rzymski.


11. Taka jest wiara, którą święta matka, Kościół rzymski zawsze podtrzymywał, głosił i nauczał, którą podtrzymuje, głosi, wyznaje i naucza do chwili obecnej; taka jest nauka, którą arcybiskup Abdalam, w zastępstwie i w imieniu patriarchy Syryjczyków [Ignacego], całego jego narodu i w imieniu własnym, winien, co nakazujemy, przyjąć odnośnie do trzech artykułów [wiary] i w przyszłości zawsze zachowywać i strzec:


12. Po pierwsze, „że Duch Święty jest odwiecznie od Ojca i Syna i bytując samoistnie swą istotę i swe istnienie ma równocześnie od Ojca i od Syna, i że pochodzi odwiecznie od Obu, jako od jednej zasady i od jednego tchnienia”.


13. Utrzymuje ponadto, wyznaje i uczy, że „jeden i ten sam Syn Boga i człowieka, Pan nasz, Jezus Chrystus, jest doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, [złożony] z duszy rozumnej i ciała, współistotny Ojcu co do Bóstwa i współistotny nam co do człowieczeństwa, «we wszystkim podobny do nas oprócz grzechu», przed wiekami zrodzony z Ojca, «w ostatnich zaś czasach» on sam dla nas i dla naszego zbawienia narodzony według człowieczeństwa [jako człowiek] z Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielki. Jednego i tego samego Chrystusa, prawdziwego Syna Bożego Jednorodzonego, należy wyznawać w dwóch naturach, bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielenia i bez rozłączenia. Nigdy nie zanikła różnica natur przez zjednoczenie, lecz raczej zachowana została własność obu, które spotykają się w jednej osobie i jednej hipostazie. Nie można Go dzielić czy rozróżniać na dwie osoby, lecz jeden i ten sam jest Syn Boga i człowieka, Pan nasz Jezus Chrystus”.
14. Ponadto wierzy, wyznaje i naucza, że w jednym Panu Jezusie Chrystusie „[są] dwa naturalne działania, istniejące w sposób nierozdzielony, niezmienny, niepomieszany, według nauki świętych ojców. Dwie są także naturalne wole, jedna Boża, druga ludzka, nie są one w stosunku do siebie przeciwne, lecz jego wola ludzka poddana jest Jego woli Bożej i wszechpotężnej”. „I tak jak Jego ciało, najświętsze i obdarzone duszą, zostało ubóstwione, nie unicestwione, lecz pozostało w swoim własnym stanie i sposobie istnienia, tak samo i Jego wola ludzka została ubóstwiona, nie unicestwiona, lecz raczej zachowana i doskonała”.
15. Orzekamy, że arcybiskup Abdalam, w imieniu wspomnianych wyżej, taką wiarę powinien przyjąć, zachowywać w sercu i głosić ustami. Rozporządzamy ponadto i postanawiamy, że w ich imieniu winien przyjąć i uznać wszystkie definicje i normy ustanowione przez święty Kościół rzymski w różnym czasie, a szczególnie dekrety dla Greków, Ormian i jakobitów, wydane na świętym, ekumenicznym Soborze Florenckim. Te dokumenty, przetłumaczone na arabski, arcybiskup Abdalam starannie przeczytał i pochwalił, a nakazaliśmy przekazać mu je, przyjmującemu w imieniu wspomnianych wyżej, w celu obszerniejszego i pełniejszego pouczenia wszystkich. Wszystkich doktorów i świętych ojców, których aprobuje i przyjmuje święty Kościół rzymski, także on, w imieniu osób, które reprezentuje, winien zaaprobować i przyjąć. Również w ich imieniu powinien uznać za potępione i odrzucone osoby, i cokolwiek innego, co Kościół rzymski potępia i odrzuca. Obiecuje, przez przysięgę, jako syn prawdziwie posłuszny, w imieniu wspomnianych wyżej, z oddaniem i wiernością zawsze zachowywać posłuszeństwo rozporządzeniom i rozkazom Stolicy Apostolskiej.
Jeżeli zaś ktoś... Nikomu więc...


Dane na Lateranie, na publicznej sesji synodalnej, 30 września 1444 roku od Wcielenia Pańskiego, w czternastym roku naszego pontyfikatu.



Sesja 14 (7 sierpnia 1445)



Bulla unii z Chaldejczykami i Maronitami z Cypru (Benedictus sit Deus)


1.
 Biskup Eugeniusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę. „Błogosławiony niech

będzie Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy”, który za naszymi życzeniami i pobożnymi pragnieniami, jakimi wzdychamy o zbawienie chrześcijańskiego ludu, i jakie - na ile zezwala się nam z wysoka - wspieramy nieustannym działaniem, z powinności naszego pasterskiego urzędu, codziennie podąża z licznymi i wielkimi dobrodziejstwami i towarzyszy im, udzielając szczęśliwych rezultatów.
2. Po dokonaniu się na ekumenicznym Soborze Florenckim unii Kościoła wschodniego z Kościołem zachodnim i po powrocie Ormian, jakobitów i ludów Mezopotamii, wysłaliśmy naszego czcigodnego brata, Andrzeja, arcybiskupa Kaloczy na Wschód i na wyspę Cypr, ażeby swoim nauczaniem oraz przez ogłoszenie i przedstawienie dekretów, wydanych w odniesieniu do ich unii i powrotu, umocnił w przyjętej wierze mieszkających na tej ziemi Greków, Ormian i jakobitów, a także, aby postarał się przyprowadzić z powrotem do prawdziwej wiary, przez nasze upomnienia i wezwania, ludzi należących do innych sekt, oddalonych od nauki prawdy, zwolenników Nestoriusza lub Makarego.


3. Zadanie to wypełnił bardzo skrupulatnie, stosownie do swej mądrości i innych cnót, którymi obdarzył go Pan, hojny dawca łask. Po rozmaitych i wielokrotnych dysputach, po różnorakich debatach usunął w końcu z ich serc przede wszystkim nieczystą doktrynę Nestoriusza, który twierdził, że Chrystus jest zwykłym człowiekiem, a Najświętsza Dziewica nie jest Rodzicielką Boga, lecz Chrystusa, następnie błędy Makarego Antiocheńskiego, męża najwyższej bezbożności, który, chociaż wyznawał, że Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, to jednak utrzymywał, że jest w Nim tylko Boża wola i Boże działanie, mało pozostawiając dla Jego człowieczeństwa.


4. Z pomocą Bożą nawrócił ku prawdzie wiary ortodoksyjnej naszych czcigodnych braci, Tymoteusza metropolitę Chaldejczyków, do dziś zwanych na Cyprze nestorianami, ponieważ byli zwolennikami Nestoriusza, i Eliasza biskupa maronitów, który z całą swą nacją, uważany był w tymże królestwie za zarażonego doktrynami Makarego - przywrócił go prawdziwej wierze z całym wielkim ludem i duchownymi, podległymi mu na wyspie Cypr. Tymże przełożonym i wszystkim tam im poddanym wiernym przekazał wiarę i naukę, którą zawsze kultywował i zachowywał święty Kościół. Przełożeni owi przyjęli ją z najwyższą czcią na publicznym, wielkim zgromadzeniu, złożonym z różnych narodowości żyjących w tym królestwie, które odbyło się w kościele metropolitalnym św. Zofii.


5. Po tym wydarzeniu Chaldejczycy wysłali aż do nas wspomnianego Tymoteusza, swego metropolitę, Eliasz zaś, biskup maronitów, skierował do nas posła, aby obaj złożyli uroczyste wyznanie wiary, według nauki Kościoła rzymskiego, którą to wiarę „dzięki opiece Pana i powadze św. Piotra apostoła zawsze nieskalaną zachował”. Przeto, wobec nas, na tym świętym zgromadzeniu ekumenicznego Soboru Laterańskiego, metropolita Tymoteusz, z szacunkiem i pobożnością, wyznał tę samą wiarę i naukę, najpierw w swoim języku chaldejskim, co następnie przetłumaczono na język grecki, z greki zaś przełożono na łacinę, w następujących słowach:
6. Ja Tymoteusz, arcybiskup Tarsu, metropolita Chaldejczyków, którzy są na Cyprze, za siebie i za wszystkie powierzone mi ludy zamieszkujące Cypr, przyrzekam, ślubuję i obiecuje nieśmiertelnemu Bogu, Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu oraz tobie, najświętszy i przebłogosławiony Ojcze Święty, papieżu Eugeniuszu IV, świętej Stolicy Apostolskiej, a także temu świętemu i czcigodnemu zgromadzeniu, że w przyszłości zawsze pozostanę w obediencji twojej i twoich następców oraz świętego Kościoła rzymskiego, jako jedynej matki i głowy wszystkich innych kościołów.


7. Dalej, w przyszłości zawsze będę uważał i wyznawał, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna, jak uczy i utrzymuje święty Kościół rzymski.


8. Dalej, w przyszłości zawsze będę utrzymywał i uznawał, że w Chrystusie są dwie natury, dwie wole, jedna hipostaza i dwa działania.


9. Dalej, w przyszłości zawsze będę wyznawał i uznawał wszystkie siedem sakramentów Kościoła rzymskiego, jakie ten Kościół uznaje, jakich naucza i jakie głosi.
10. Dalej, w przyszłości nigdy nie użyję oleju w świętej Eucharystii.


11a. Dalej, w przyszłości zawsze będę utrzymywał, wyznawał, głosił i nauczał to, co utrzymuje, wyznaje, naucza i głosi święty Kościół rzymski, a cokolwiek tenże Kościół odrzuca, karze anatemą i potępia, także i ja odrzucam, karzę anatemą i potępiam oraz w przyszłości zawsze będę odrzucał, karał anatemą i potępiał, 11b. szczególnie bezbożności i bluźnierstwa najniegodziwszego herezjarchy Nestoriusza i każdą inną herezję, podnoszącą się przeciwko świętemu Kościołowi, katolickiemu i apostolskiemu.


12. Taka jest wiara, Ojcze Święty, którą ślubuję, obiecuję wyznawać, zachowywać i to samo nakazać wszystkim moim wiernym. Zobowiązuję się ponadto, przyrzekam i obiecuję pozbawić wszystkich dóbr i beneficjów każdego, kto ją odrzuca i powstaje przeciwko niej, ekskomunikować go, ogłosić za heretyka i potępionego, oraz w przypadku przejawiania uporu, przekazać sądowi świeckiemu, po wcześniejszym odebraniu stopnia i tytułu.


13. Następnie, wyznanie we wszystkim podobne z wielkim szacunkiem złożył umiłowany syn w Chrystusie Ysach, przedstawiciel naszego czcigodnego brata Eliasza, biskupa maronitów, w jego imieniu i zastępstwie, odrzucając herezję Makarego na temat jednej tylko woli w Chrystusie.
14. Składając niezmierzone dzięki za świętość tych wyznań i zbawienie tak wielu dusz Bogu i Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi, który za naszych czasów udziela wierze tak wielkiego wzrostu i obdarowuje chrześcijańskie ludy tak wielkimi dobrodziejstwami, wyznania te przyjmujemy i zatwierdzamy, metropolitę zaś i biskupa na Cyprze z ich wiernymi przyjmujemy na łono świętej matki Kościoła. Jeśli pozostaną w tej wierze, obediencji i wierności, przyznajemy im poniższe łaski i przywileje:


15. Po pierwsze, nikt w przyszłości nie ośmieli się nazywać metropolitę Chaldejczyków i biskupa maronitów, podlegających im duchownych i lud, ani nikogo spośród tego ludu i duchownych, heretykami; od teraz nikt nie odważy się określać Chaldejczyków mianem nestorian. Jeśli ktoś będzie lekceważył to polecenie i je przekraczał, rozkazujemy, by został ekskomunikowany przez swego ordynariusza, dopóki będzie odmawiał godnego zadośćuczynienia, albo ukarze się go inną karą doczesną, według osądu ordynariusza.
16. Następnie, wspominani metropolita i biskup oraz ich następcy we wszelkich tytułach honorowych zawsze będą posiadać pierwszeństwo przed biskupami oddzielonymi od wspólnoty świętego Kościoła rzymskiego.


17. Dalej, w przyszłości mogą wymierzać kary kościelne na swoich poddanych, a tych, których od teraz ekskomunikują według normy prawnej, należy uważać za ekskomunikowanych, których uwolnią, wszyscy muszą uważać za uwolnionych.


18. Dalej, przełożeni ci, ich kapłani i inni duchowni mogą bez przeszkód celebrować święte obrzędy w kościołach katolików, a katolicy w ich.


19. Podobnie, wspomniani wyżej przełożeni, duchowni i świeccy im podlegający, obojga płci, którzy przyjęli unię i tę wiarę, mogą wybierać miejsca swego pochówku w kościołach katolików oraz zawierać małżeństwa z katolikami, jednak według obrządku katolików łacińskich, a także cieszyć się wszystkimi dobrodziejstwami, immunitetami i wolnościami, które w tym królestwie posiadają i którymi się cieszą pozostali katolicy, świeccy i duchowni, i z nich korzystać.
Nikomu więc... Jeżeli zaś ktoś...


Dane w Rzymie u św. Piotra, 7 sierpnia 1445 roku od Wcielenia Pańskiego, w piętnastym roku naszego pontyfikatu.