ORZECZENIE ŚWIĘTEGO i POWSZECHNEGO ÓSMEGO SOBORU


1. Święty, wielki, powszechny Sobór, z woli i łaski Bożej oraz naszych cesarzy - świętych przyjaciół Chrystusa z ustanowienia Bożego – Bazylego i Konstantyna, zgromadzony w strzeżonym przez Boga stołecznym mieście, w przesławnym kościele wielkiej i świętej Mądrości [Bożej], orzeka co następuje.

2. Słowo, mające wspólną naturę z wszechmogącym Bogiem i Ojcem, utwierdziło Niebo jako sklepienie, wzniosło krańce ziemi oraz wyznaczyło miejsce wszystkich innych rzeczy w ten sposób, że istnieją insubstantialiter. [Ono] nimi rządzi, podtrzymuje i zbawia. [Innymi słowy] Ten, który mówi przez proroka Izajasza: „Popatrz w górę ku niebu, ponieważ niebo jak mgła się rozpościera, ziemia zaś jak szata się zestarzeje, a ci którzy ją zamieszkują, jak ona, umrą; zbawienie zaś moje będzie trwać na wieki a sprawiedliwości mojej nie zabraknie”; Ten, który ze względu na nas stał się do nas podobny i zasadził na ziemi niebiańską sprawiedliwość; który powiedział: „Niebo i ziemia przeminą, a słowa moje nie przeminą”; Ten, który do wszystkich wierzących w Niego, powiedział: „Jeśli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

3. On to właśnie sam - nieskończenie potężny Pan i nasz Bóg, jak najmądrzejszy i wszechmocny rolnik - od najdawniejszych czasów wyrywał, rozpraszał i słusznie unicestwiał wielu różnych ludzi zaprzedanych kłamstwu, nieprzyjaciół prawdy zasiewających na Jego polu, to znaczy w Kościele, zły kąkol zgodnie z wyrażeniem ewangelii, oraz usiłujących zagłuszyć czyste ziarno sprawiedliwości Bożej. Przygotował też swoje zbawienie jako stale ostrzegające przypomnienie i utwierdził swoją sprawiedliwość czyniąc ją jeszcze bardziej oczywistą. Jednakże i w obecnych czasach siewca kąkolu nie mniej się stara, za pośrednictwem pewnych najniegodziwszych i najbezbożniejszych ludzi, czynić nieurodzajnym pole Kościoła. Z taką więc samą zapobiegliwością [także On] okazał o nie troskę: uwolnił je od brudu nieprawości oraz przywrócił do dawnej czystości.

4. Nakłonił bowiem naszego najpobożniejszego i najłaskawszego cesarza - miłośnika sprawiedliwości Bożej, nieprzyjaciela niesprawiedliwości, swego ucznia posłusznego Jego przykazaniom, który dowiódł, że nie jest skorumpowany i że zna oraz strzeże Prawdy - do wyplenienia nieprawości i umocnienia sprawiedliwości Bożej. 

5. On to właśnie, wspomagany Bożą łaską, zwołał budowniczych namiotu Kościoła z najdalszych stron świata do stołecznego miasta, wzniesionego przez Boga, i zgromadził Sobór powszechny, który - strzegąc nakazów Ewangelii; praw Mojżesza oraz proroków; zaleceń apostołów, Ojców, a także orzeczeń Soborów - odnowił definicje wiary oraz w kościelnych przedsionkach ogłosił prawdę i sprawiedliwość.

6. Dlatego my wszyscy, którzy przybyliśmy do [Konstantynopola], pragniemy umocnić czystą i nieskażoną wiarę chrześcijan oraz naukę ortodoksyjnej wiary. Wierzymy w jednego Boga w trzech współistotnych i pierwotnych Osobach Bożych, jak na przykład w trzech podobnych do siebie nawzajem słońcach, bądź w wielu rodzajach blasku, podziwialibyśmy jedną naturę światła. Głosimy więc Boga jednego i jedynego pod względem substancji, troistego zaś bądź potrójnego pod względem osób. Wyznajemy też, że ani nie uczynił On Siebie samego, ani w żaden sposób nie został uczyniony przez nikogo innego, ale jest bez początku, wieczny, jedyny zawsze istniejący i zachowujący te same swoje właściwości, nie dopuszczający żadnej zmiany czy przemiany; [wyznajemy, że jest] twórcą i stworzycielem wszystkich rzeczy: zarówno tych dających się poznać umysłem, jak i tych - zmysłami.

7. Tak bowiem święty i wielki Sobór w Nicei, przedstawiając wyznanie wiary, stwierdza: «Światłość ze Światłości», wyraźnie głosząc Syna, prawdziwego Boga z prawdziwego Boga Ojca, oraz pozostałe [prawdy], jak je przyjął Kościół katolicki.

8. My również przyjmujemy je w tym samym sensie, odrzucamy natomiast Ariusza, szalonego nieprzyjaciela prawdy, oraz wszystkich, którzy razem z nim albo według jego nauki błędnie przyjmują w świętej Bożej Trójcy to heteroousion, to znaczy różnicę substancji i niepodobieństwo. 

9. Tak samo przyjmujemy drugi święty i powszechny Sobór oraz wyłączamy anatemą walczącego z Duchem Świętym i z samym Bogiem Macedoniusza, jako że w rozróżnianiu osób nie dopuszczamy różnicy substancji Ojca, Syna i odwiecznego Bożego Ducha, która istnieje według wspomnianych herezjarchów, ani w jednej i tej samej substancji nie mieszamy osób tak, jak czyni to szalony Sabeliusz.

10. Oprócz tego wyznajemy, że jedyne Słowo Boga dla nas się wcieliło i stało się do nas podobne. Bo przecież nie anioł, nie posłaniec, ale sam Pan przyszedł i nas zbawił stawszy się dla nas Emmanuelem. On był prawdziwym Bogiem, „Bogiem Izraela, Zbawicielem" wszystkich, zgodnie z Bożymi i proroczymi zapowiedziami.

11. Dlatego wyznajemy, że Najświętsza i nieznająca [pożycia] małżeńskiego Maryja, która Go zrodziła, jest ściśle i prawdziwie Bożą Rodzicielką, zgodnie z tym, co ogłosił trzeci Sobór powszechny niegdyś zebrany w Efezie. Wraz z nim także my wyłączamy anatemą Nestoriusza, pełnego pychy czciciela człowieka rozumującego po żydowsku,

12. ponieważ nauczamy, że dwoisty jest jeden i ten sam Chrystus oraz Pan, to znaczy doskonały Bóg i doskonały człowiek, trwale zachowujący w jednej osobie różnicę pomiędzy obiema naturami wraz z ich niezmiennymi i nie pomieszanymi właściwościami, jak to wyłożył w formie dogmatu czwarty święty i powszechny Sobór. Przyjmując naukę tego Soboru oraz trzech poprzednio wyliczonych, jakby cztery świetę ewangelie, wyłączamy anatemą szalonego Eutychesa i obłąkanego Dioskora.

13. Wraz z bardziej jednoznacznym wyjaśnieniem podanym przez piąty święty i powszechny Sobór głosimy, że w jednym Chrystusie są dwie natury i wyłączamy anatemą Sewera, Piotra oraz Zohora Syryjczyka, a także roztrząsającego próżne rzeczy Orygenesa, jak również Teodora z Mopsuestii; na równi z nimi Didyma i Ewagriusza, którzy popadli w tę samą otchłań zguby, podtrzymując zarówno takie same, jak i inne opinie.

14. Przyjmujemy też naukę świętego i powszechnego szóstego Soboru - podtrzymującego we wszystkim nauczanie poprzednich Soborów - który z mądrością stwierdził, że konsekwencją dwóch natur jednego Chrystusa są [Jego] dwa działania i dwie wole Odrzucamy anatemą Teodora, który był biskupem Faran, Sergiusza, Pyrrusa, Pawła oraz Piotra, bezbożnych zwierzchników Kościoła w Konstantynopolu, a wraz z nimi Honoriusza z Rzymu razem z Cyrusem z Aleksandrii, a także Makarego z Antiochii oraz jego ucznia Stefana,

15. którzy podążając za błędnymi naukami bezbożnych herezjarchów Apolinarego, Eutychesa i Sewera, głosili w sposób agresywny i w każdym razie bez racji, że ciało Boga, ożywione duszą rozumną i intelektualną, pozbawione jest [własnego] działania i woli. 

16. Jeśli bowiem jeden i ten sam Chrystus i Bóg jest doskonałym Bogiem i doskonałym człowiekiem, to jest całkowicie pewne, że żadna z Jego natur, stosownie do swych zadań, nie istnieje bez woli i bez działania, lecz że wypełnił On wielką tajemnicę wybawienia, używając woli i działania jednej i drugiej substancji [=natury].

17. Chór wszystkich przemawiających z natchnienia Bożego, od apostołów poczynając aż do nas, całkowicie o tym przekonany, utworzył malowany wizerunek Jego postaci ludzkiej odnosząc do każdej z dwu części jednego Chrystusa wyraźnie rozróżnione właściwości odnoszące się do natur. Poza wszelką wątpliwością rozumie się przez nie, że przejawy oraz cechy Jego natury Bożej i ludzkiej pozostają niepomieszane.

18. Uznajemy też, że siódmy święty i powszechny Sobór, uroczyście zebrany po raz drugi w Nicei, ogłosił prawowierną naukę, wyznając, że jest jeden i ten sam Chrystus Pan, niewidzialny i widzialny, niepojmowalny i pojmowalny, nieograniczony i ograniczony, niecierpiętliwy i podległy cierpieniu, nieopisywalny i opisywalny.

19. W zgodzie z nim obecny święty i powszechny Sobór stanowczo wyklucza anatemą Anastazjusza, Konstantyna i Niceta, pozbawionych rozumu dostojników, godnych miana zbrukanych, a nawet trzeba powiedzieć więcej, ogarniętych zgnilizną; także Teodozjusza z Efezu, Sisynniusza Pastila, Bazylego Trikakaba, a szczególnie Teodoreta, Antoniego i Jana, którzy niegdyś byli zwierzchnikami Nowego Rzymu, cesarskiej stolicy chrześcijan, a okazali się oszczercami Chrystusa. Głosili oni czynem i słowem, że On w żaden sposób nie zdołałby zniszczyć i usunąć posągów bałwanów, jak to przepowiedział chór proroków.

20. Obecny święty i wielki Sobór wezwał również Teodora, zwanego Crithinus, i sprzeciwił się [jego nauce], tak że mógł on na własne uszy usłyszeć stanowcze słowa anatemy. W ten sam sposób nakładamy anatemę na wszystkich zgadzających się i popierających tych, którzy utrzymywali, że przekaz o Bożym wcieleniu jest wytworem fantazji i domniemaniem. Zniszczenie wizerunku Chrystusa i naszego Zbawiciela oznacza równoczesne odrzucenie razem z nim wzniosłej postaci prawdziwie Jego ciała noszącego w sobie Boga.

21. W każdym razie dwojako rozumie się to, co w żaden sposób nie da się ująć w obrazie: albo jako nieistniejące, albo wprawdzie istniejące, ale w ogóle nie do pojęcia, ponieważ jest niewidzialne i ukryte.

Jeśliby więc ktoś z nich twierdził coś podobnego o Chrystusie, Bogu i Zbawicielu nas wszystkich, z całą pewnością zostanie ogłoszony bezbożnikiem, gdyż w pierwszym przypadku twierdziłby, że Emmanuel nie stał się naprawdę człowiekiem; w drugim zaś przypadku wykazywałby, że wprawdzie rzeczywiście stał się [człowiekiem], ale nie posiadał własności ludzkich, porzucił przyjęte ciało i w pełni powrócił do Bożej [natury] oraz do niepojmowalności. Takie myślenie jest całkowicie obce wszystkim natchnionym przez Boga Pismom, które utrzymują, że On ponownie przyjdzie jako sędzia wszystkich i będzie widziany tak samo, jak widzieli Go apostołowie, gdy wstępował do Nieba.

22. Nierozumne mówienie, że wyrażenie z psalmu Dawida: „W słońcu namiot swój wystawił” zostało wypowiedziane w odniesieniu do Niego, jest pełne poglądów manichejskich oraz bezbożności, ponieważ bezbożność ta zakłada, że oznacza ono odrzucenie i pozbycie się ubóstwionego ciała Pańskiego. Tymczasem słowo Prawdy otwarcie mówi o noszącym imię Manesa, o myślących tak jak on twórcach herezji walczącej z obrazami oraz o wszystkich innych herezjarchach i bezbożnikach: „Nie pojmują i nie rozumieją, lecz błąkają się w ciemnościach”. O wy, którzy porzucacie słuszne drogi i kroczycie drogami ciemności! O wy, którzy cieszycie się z niegodziwości i radujecie z przewrotności! Których ścieżki są kręte, kroki zdeprawowane, tak że wyprowadzają was daleko od drogi prawdy i oddalają od słusznego myślenia. I znowu: Ci, którzy z wiatrem posiali złe rzeczy, w następstwie tego je zbiorą. I jeszcze: „Kto opiera się na kłamstwach, będzie pasterzem wiatru. On sam będzie ścigał ptaki, które odlatują”, opuścił bowiem ścieżki swojej winnicy, błądzi zaś po bruzdach swojego pola, błąka się po miejscach bezwodnych i obszarach spragnionej [wody] ziemi, a jego ręce zbierają nieurodzaj.
Dlatego [Kościół] obejmuje ich wszystkich anatemą, przyjął [postanowienia] wymienionych przez nas siedmiu świętych i powszechnych Soborów oraz zebrał - dzięki łasce wszechmogącego Chrystusa, naszego Boga, jak również pobożności i staraniu miłującego pokój i umocnionego Bożym natchnieniem naszego cesarza - ten ósmy Sobór powszechny w celu obalenia i zniszczenia przez nie powstałych pędów niesprawiedliwości, niegodziwych powiązań, czy wpływów, a także w celu ustanowienia pokoju w Kościele oraz trwałego porządku na świecie.

24. Nie tylko bowiem odrzucenie prawdziwych dogmatów może doprowadzić do zguby ludzi głoszących błędne opinie oraz niepokoić i niszczyć Kościół. Przekroczenie Bożych przykazań nie mniej powoduje to samo zatracenie i gubi tych, którzy nie czuwają i wywołują na świecie zaciekłe spory i niepokój, choć nazywani są od imienia Chrystusa.

25. To właśnie zdarzyło się ostatnio z powodu głupoty, przebiegłości i przewrotnego postępowania nędznego Focjusza. Wszedł on do owczarni nie przez bramę ale przez okno niczym złodziej i rozbójnik, zabójca dusz, jak mówi Pan, przy każdej okazji i użyciu wszelkiego nacisku usiłował kraść, zabijać i narażać na zatracenie duchową trzodę Chrystusa. Dokonał wielu prześladowań, uwięzień, konfiskat, wielu skazał na długie wygnanie. Ponadto nie zaprzestawał oskarżeń, fałszywych zarzutów i tworzenia zmyślonych pism przeciwko wszystkim gorliwym obrońcom wiary oraz bojownikom o prawdę. Jako nowy Sewer lub Dioskor, uknuł wygnanie sprawiedliwego, prawowitego i kanonicznie ustanowionego najwyższego kapłana kościoła w Konstantynopolu, to znaczy najświętszego patriarchy Ignacego; na sposób zbrodniczego uzurpatora zajął jego stolicę [biskupią]; wydawał na niego niezliczone wyroki depozycji i tysięczne anatemy. Ponadto wiele razy i na różne sposoby wywoływał zamieszki i niepokoje we wszystkich kościołach Chrystusa, naszego Zbawiciela.

26. Jednakże nie zwietrzała sól ziemi ani oko Kościoła nie jest całkiem zamglone; duchy nieprawości nie zagasiły światła pobożności, ani ogień Bożego miłosierdzia nie utracił mocy niszczenia i palenia upadłej i skłonnej do grzechu materii; ani słowo Pana, które ostrzejsze jest niż miecz obosieczny i zdolne osądzić zamysły, nie utraciło swej skuteczności, ani nie runął fundament, oparty na niewzruszonych skałach, zatopiony wezbranymi rzekami i deszczami knowań. Kamień węgielny i dobrany, który został umieszczony na Syjonie, to znaczy w Kościele, na którym położono fundament apostołów i proroków dla budowania Kościoła, także w naszym pokoleniu zrodził inne, liczne, toczące się kamienie. Błyszczą one światłem ponad ziemią , jak mówi prorok, aby pośród [ludzi] na wszystkich stopniach święceń wyliczonych w spisach kościelnych, również w stolicy - Nowym Rzymie, rozbić i unicestwić podstępy tych, którzy chcieli i usiłowali niszczyć prawdę i Bożą sprawiedliwość.

27. Nade wszystko zesłał z wysoka - z jakiegoś miejsca wysokiego i górującego, przeciwko twierdzom obronnym Focjusza, jakby drugi kamień węgielny, zachowujący na ile jest to możliwe podobieństwo [do pierwszego] - błogosławionego papieża Starego Rzymu, słusznie noszącego imię Mikołaja [I]. On swoimi listami oraz słowami ostrymi niczym strzały raził możnych zwolenników Focjusza. Jeśli zaś przywołamy na pamięć wydarzenie ze Starego [Testamentu], to niczym gorliwy Pinchas jakby drugą Madianitkę, popełniającą cudzołóstwo z kościołem Izraelitów, przebił Focjusza mieczem prawdy. Nie chciał on bowiem przyjąć środka leczniczego, aby zyskać uzdrowienie i zabliźnienie się rany cudzołóstwa, przeto obalił go wyrokiem anatemy, pozbawiając go także jego kapłańskiej godności, tak samo jak Piotr ukarał śmiercią Ananiasza i Safirę, którzy ukradli dobra należące się Bogu.

28. W oparciu o przepisy i dekrety wydane przez niego, nasz najpobożniejszy cesarz - przyjaciel Chrystusa, którego Cesarz Niebios i Pan Majestatu wyniósł na ocalenie dla świata - przydzielił Focjuszowi miejsce, na które zasłużył, najświętszego zaś patriarchę Ignacego przywrócił na wcześniej do niego należący tron [biskupi]. Następnie, dzięki doskonałemu osądowi i rozpoznaniu tego, co jest dobre i pożyteczne, zebrał razem wikariuszy ze wszystkich stolic patriarszych a także cały episkopat - wszystkich biskupów, którzy pozostają pod jego panowaniem.

29. W ten sposób przybyliśmy tutaj i odbyliśmy ten wielki i powszechny Sobór. Po starannym zbadaniu, ocenieniu oraz dyskusji, mieczem Ducha wycięliśmy dokładnie i skutecznie korzenie zgorszenia i kąkolu wraz z ich latoroślą, przede wszystkim utwierdzając na jego własnym tronie niewinnego i najświętszego patriarchę Ignacego, potępiając jednocześnie napastliwego i wiarołomnego Focjusza wraz ze wszystkimi jego zwolennikami i współpracownikami jego niegodziwości.

30. Mówi bowiem w pewnym miejscu Bóg wszechrzeczy ustami proroka: „Z powodu czynów nieprawych wyrzucę ich z mego domu, nie będę ich więcej miłował. Efraim zasmucony, wyschły jego korzenie, nie przynoszą już więcej owocu”.I jeszcze: „Kanaan ma w ręku fałszywą wagę, rozmiłowany jest w oszustwie. Efraim powiedział: Stałem się bogaty i znalazłem orzeźwienie dla siebie. Z jego pracy nic nie pozostanie ze względu na niesprawiedliwości, które popełniłem” . I znowu: „Dom Jakuba odziedziczy tych, którzy pozbawili ich dziedzictwa. I stanie się dom Jakuba ogniem, a dom Józefa płomieniem; dom zaś Ezawa słomą: i rozpalą się przeciwko nim i pożrą ich, a nie zostanie nawet szczątku z domu Ezawa, ponieważ Pan powiedział”.

31. Zaprawdę, nędzny był Focjusz,, jako człowiek, który nie uczynił Boga swoją warownią, ale zaufał mnóstwu swych bogactw, a w siłę urósł przez próżność” swojej przewrotności. Jak ów dawny Efraim odszedł od Bożych rozporządzeń, a prorok wyśmiewa go i kpi z niego w słowach: „Efraim podobny jest do podpłomyka chleba, którego nie odwrócono. Obcy pochłaniają jego siłę. On nic o tym nie wie, siwizna przyprószyła mu włosy, a on nic o tym nie wie. I wobec niego zostanie usunięte bezprawie Izraela, a pomimo tego wszystkiego nie nawrócił się do Pana Boga swego. Efraim jest jak gołąb: od stołu wzywał Egipt, chodził do Asyrii. Gdy jednak pójdą, sieć moją rozciągnę nad nimi, jak ptaki powietrzne ich schwytam i poprawię na odgłos ich utrapień”.

32. [Focjusz] przez okazanie największej arogancji wobec błogosławionego papieża Starego Rzymu - Mikołaja [I], wypluł jad swojej złości. Zebrał fałszywych wikariuszy z trzech rzekomych stolic biskupich Wschodu i ustanowił, jak się uważało, zgromadzenie synodalne; zestawił imiona oskarżycieli i świadków, obmyślił dosłowne role dla poszczególnych osób, które wydawały się stosowne dla każdego z występujących w synodalnym postępowaniu sądowym; ułożył też i sam napisał sfałszowane księgi, które rzekomo miały być ich dziełami; miał śmiałość obłożyć anatemą wspomnianego, błogosławionego papieża Mikołaja i wszystkich jego stronników. Tą samą anatemą chciał objąć wszystkich aktualnych pontyfików i kapłanów, to znaczy pozostałe stolice patriarsze i podlegający im cały święty orszak duchowieństwa. Wszyscy oni bowiem z całą pewnością zachowywali wspólnotę z mającym pierwszeństwo pontyfikiem.

33. Z powodu nich proroczy wywód, karcąc [Focjusza] i jego wspólników, rozgłasza, mówiąc: Pomnożyli [się], aby działać bezbożnie, postępowali poza prawem i domagali się uznania; i znowu: „Obmyślali w swoich sercach kłamliwe słowa i precz odsunęli prawo, a sprawiedliwość daleko się od nich odsunęła, zachwiała się prawda na ich drogach i po prostych ścieżkach nie mogli już chodzić, prawda została odrzucona i odmieniła ich umysł, aby nie rozumiał”. Oraz: Kto odstępuje od zła jest prześladowany, a „Pan zobaczył i się Mu to nie spodobało, ponieważ nie było sądu”; i jeszcze: „Tak mówi Pan: z powodu trzech występków Judy i z powodu czterech nie odwrócę tego [wyroku], ze względu na to, że odrzucili Prawo Pana i nie strzegli Jego przykazań”.

34. Przeto człowieka, który tak postępował, wiele razy i z wielką zuchwałością usiłował wywoływać niepokoje i wstrząsy w całym świętym, katolickim i apostolskim Kościele, w żaden sposób nie chciał się nawrócić i czynić pokuty, nie zgodził się podporządkować dekretowi i orzeczeniu świętych stolic patriarszych, jak go dużo wcześniej objął anatemą błogosławiony papież Mikołaj, a potem jego następca, święty papież Hadrian [II], tak i obecny święty i powszechny Sobór tamten wyrok potwierdza i jeszcze bardziej wyklucza go anatemą, mówiąc do niego w imieniu wszystkich, którzy należą do Boga, głosem proroka Izajasza: Tak jak szata splamiona krwią nie będzie czysta, tak i ty nie będziesz czysty. Sprzeniewierzyłeś się bowiem Kościołowi Chrystusa, a lud Pański w różnych stronach i na wiele różnych sposobów zgorszyłeś i roztrwoniłeś.

35. Ci zaś, którzy nie zawinili tak jak on, ale samu przychylni, to jeśli są biskupami lub duchownymi, nakazujemy, by na zawsze zostali pozbawieni swoich stanowisk, mnichów zaś i świeckich wyłączamy ze wspólnoty, dopóki nie odwrócą się od swojego odstępstwa i fałszu.

KANONY

I. Należy przestrzegać i zachowywać kanony wydane w przeszłości i przyjęte przez Kościół


1. Pragniemy kroczyć bez przeszkód po słusznej i królewskiej drodze sprawiedliwości Bożej, przeto musimy zachować przepisy i właściwy sens myśli Ojców, które są jak lampy zawsze jaśniejące i dające światło naszym krokom postępującym za Bogiem.

2. Rozważamy przeto i cenimy ich słowa za przykładem wielkiego i bardzo mądrego Dionizego jak drugie słowo Boże, chętnie więc śpiewamy wraz z natchnionym przez Boga Dawidem: „Światło Bożych przykazań oświeca oczy”,,,Lampą dla moich stóp światło Twoje, światło na moich ścieżkach”, a wraz z autorem Przysłów mówimy: „Przykazanie Twoje lampą, Twoje prawo światłem”! głośno wołamy do Pana razem z Izajaszem, że „przykazania Twoje są światłem nad ziemią”. Zaprawdę, podobne do światła są wezwania i zakazy świętych kanonów, dzięki którym możemy odróżnić to, co jest pożyteczne i niesie pomoc, od tego, co nie tylko nie przynosi korzyści, ale jest wręcz szkodliwe.

3. Przeto obiecujemy zachowywać i przestrzegać norm kanonicznych, które zostały przekazane świętemu, katolickiemu i apostolskiemu Kościołowi zarówno przez świętych i pełnych chwały apostołów, przez synody biskupów ortodoksyjnych, powszechne [czyli sobory] oraz lokalne, jak również przez Ojców i nauczycieli Kościoła przemawiających z natchnienia Bożego.

4. Podporządkowujemy im nasz własny sposób życia i nasze obyczaje. Postanawiamy, że wszyscy zaliczani w poczet duchowieństwa i każdy, kto nazywany jest chrześcijaninem, podlegają, zgodnie z prawem kanonicznym, karom i potępieniom ustanowionym przez kanony, ale też korzystają z określonych przez nie warunków usprawiedliwienia i powtórnego przyjęcia do wspólnoty Kościoła.

5. Wielki apostoł Paweł wyraźnie nas upomina, abyśmy zachowywali także tradycję, którą przyjęliśmy bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem listu od świętych, którzy jaśnieli w przeszłości.


II. Należy zachowywać bez zmian dekrety wydane na synodach przez błogosławionego papieża Mikołaja [I] i przez świętego papieża Hadriana [II], patriarchów Rzymu, w obronie kościoła Konstantynopola, w sprawie przywrócenia świętego patriarchy Ignacego a także wygnania i potępienia neofity Focjusza


1. „Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego” - napomina wielki apostoł Paweł.

2. Przeto uważając błogosławionego papieża Mikołaja za narzędzie Ducha Świętego i tak samo jego następcę, świętego papieża Hadriana, postanawiamy i zarządzamy, że wszystko, co oni rozporządzili i ogłosili w różnym czasie podczas synodów, tak dla obrony kościoła Konstantynopola i zachowania w nim pokoju oraz dla poparcia jego najwyższego kapłana, świętego patriarchy Ignacego, jak i te decyzje, które dotyczą wygnania i potępienia uzurpatora, neofity Focjusza, zawsze pozostają w mocy i mają być zachowywane w całości i bez dokonywania zmian wraz z dodanymi dla wyjaśnienia artykułami. Niech nie waży się czegoś w nich naruszyć albo z nimi nie zgadzać żaden biskup, ani prezbiter, ani diakon czy ktokolwiek spośród duchowieństwa.
3. Kto, po ogłoszeniu przez nas tego postanowienia, zostanie uznany za winnego lekceważenia ustaleń znajdujących się w artykułach i dekretach wydanych przez tych papieży, to jeśli jest kapłanem albo duchownym, będzie pozbawiony swojej godności i stanowiska, mnich zaś lub osoba świecka, niezależnie od swego dostojeństwa, będzie wyłączona ze wspólnoty Kościoła , dopóki, czyniąc pokutę, nie obieca, że będzie zachowywać wymienione dekrety.


III. Wizerunek Pana naszego Jezusa Chrystusa powinien być otaczany czcią i adoracją tak samo jak księgi świętych ewangelii i figura drogocennego krzyża; podobnie niech będą czczone obrazy Niepokalanej Matki Jego, Bożej Rodzicielki Marii oraz wszystkich świętych i aniołów


1. Postanawiamy, że święty obraz Pana naszego Jezusa Chrystusa, Wyzwoliciela i Zbawiciela wszystkich, powinien być otaczany taką samą czcią jak księga świętych ewangelii. Jak dzięki słowom zawartym w księdze wszyscy dostępujemy zbawienia, w ten sam sposób, przez działanie na naszą wyobraźnię kolorowych malowideł, wszyscy - zarówno wykształceni, jak i ludzie prości - czerpiemy oczywistą korzyść z oglądania tego, co one przedstawiają. To bowiem, co w mowie oznajmiane jest słowami, obraz przekazuje nam i poucza nas o tym swoimi barwami.

2. Przeto jest rzeczą stosowną, ażeby zgodnie ze zdrowym rozsądkiem oraz starodawną tradycją dotyczącą oddawania czci, także ikony, ponieważ odnoszą się do rzeczy istotnych, w konsekwencji były czczone i adorowane na równi z czcigodną księgą świętych ewangelii, jak również figurą drogocennego krzyża.

3. Jeśli więc ktoś nie oddaje czci obrazowi Chrystusa Zbawiciela, nie tylko nie ujrzy Jego postaci kiedy przyjdzie w ojcowskiej chwale,

4. aby być uwielbionym i uwielbić swoich świętych, lecz będzie wyłączony ze wspólnoty z Nim i oddalony od Jego blasku.

5. To samo mówimy o obrazie Niepokalanej Matki Jego i Bożej Rodzicielki, Marii. Malujemy także wizerunki świętych aniołów, według tego, jak zostali opisani słowami Bożych pism.

6. Ponadto obrazy najchwalebniejszych apostołów, proroków, męczenników, sławnych świątobliwych mężów

7. i w ogóle wszystkich świętych - czcimy i wielbimy. Kto zajmuje w tej sprawie inne stanowisko niech będzie odłączony

8. od Ojca i Syna i Ducha Świętego.

IV. Niech się nie wydaje, że neofita Focjusz kiedykolwiek był biskupem; podobnie ci, którzy zostali przez niego konsekrowani na jakikolwiek stopień kapłański nie mogą być uważani za należących do kleru ani posiadać godności kościelnych, które on im nadał; powinno natomiast być anulowane wszystko, co uczynił on dla powierzenia innym kapłaństwa


1. Aby wyrwać z korzeniami umiłowanie władzy, które stało się zgubną przyczyną powstałego w Kościele zgorszenia, prawomocną decyzją Soboru potępiamy tego, który zuchwale, wiarołomnie i w sposób niezgodny z prawem kościelnym, jak jakiś wilk drapieżny, wdarł się do owczarni Chrystusa, to znaczy Focjusza, napełniając świat tysiącem niepokojów i zamieszek. Obwieszczamy, że nigdy wcześniej nie był ani teraz nie jest biskupem, a ci, którzy zostali konsekrowani albo promromowani przez niego na jakikolwiek stopień kapłański, nie mogą go dłużej zatrzymać. Tych, którzy otrzymali od niego zwyczajowe błogosławieństwo i zostali mianowani przełożonymi klasztorów, bezwzględnie zobowiązujemy do zrezygnowania z tego urzędu
2. Rozporządzamy również, że kościoły, które, jak się przypuszcza, konsekrowane były przez Focjusza lub duchownych przez niego wyświęconych, a także ołtarze, które odnowili, wymagają ponownej konsekracji, intronizacji oraz restauracji. Ponadto uznajemy za nieważne wszystkie akty, które zostały wydane przez niego samego albo w jego imieniu dla nadania komuś stanowiska kościelnego albo dla czyjegoś potępienia. 

3. Bóg wszechrzeczy mówi bowiem przez proroka: „Ponieważ ty odrzuciłeś wiedzę, ja odrzucę ciebie od mojego kapłaństwa” oraz

4. „zapomniałeś o prawie Boga twego, ja zapomnę o twoich synach. Im liczniejsi się stali, tym bardziej pomnożyli swe grzechy; na hańbę zamienię ich chwałę. Z grzechu ludu mojego się żywią, otrzymają swe dusze wraz z ich nieprawościami”. I raz jeszcze mówi: „Wiele ołtarzy zbudował Efraim w celu grzeszenia, służą mu one jedynie do grzechu. Szeroko je opiszę”.

V. Senator ani inna osoba pełniąca jakiekolwiek stanowisko świeckie, która niedawno przyjęła tonsurę, nie może zostać wybrana na urząd patriarchy ani zaakceptowana, dopóki nie zostanie uznana za godną stosownie do rozporządzenia wydanego przez ten święty i wielki Sobór


1. Pragniemy w Chrystusie zapewnić trwałą stabilność prawa w kościołach. Dlatego odnawiamy i potwierdzamy [przepisy dotyczące] warunków i ograniczeń czasowych [pełnienia urzędów], które niegdyś ustanowione przez świętych apostołów i naszych błogosławionych Ojców stały się prawem w Kościele.

2. Nie należy wynosić na stanowisko biskupa tego człowieka, który dopiero co przyjął wiarę lub jest kapłanem od niedawna „ażeby nadęty zarozumialstwem nie popadł pod sąd” „i w sidła diabła”, jak powiada Apostoł. Zgodnie z wcześniejszymi kanonami rozporządzamy, że żaden senator i świecki, który niedawno przyjął tonsurę i został duchownym albo mnichem z nadzieją i zamiarem uzyskania godności pontyfikatu lub patriarchy, nie będzie mógł dostąpić tego zaszczytu, nawet jeśli pozostawał dłuższy czas na każdym kolejnym stopniu święceń kapłańskich. Zdarza się bowiem, że tonsura przyjmowana jest przez ludzi kierowanych nie uczuciem pobożności czy miłością do Boga albo pragnieniem postępowania drogą cnoty, ale żądzą chwały i wysokiego stanowiska. Obstajemy przy tego typu ograniczeniach tym bardziej, gdy na przyznanie komuś godności kościelnej czynione są naciski ze strony władzy cesarskiej.

3. Jeśli zaś przeciwnie, człowiek bez podejrzenia o wspomniane ambicje i oczekiwania, lecz kierowany samą miłością dobra płynącego z życia w pokorze według Chrystusa, wyrzeka się świata i zostaje duchownym lub mnichem, to - jeśli po przejściu wszystkich stopni kościelnych zyska opinię nieskazitelnego i godnego szacunku, po określonym tutaj czasie, mianowicie, gdy przez jeden rok pełnił funkcję lektora, dwa lata był subdiakonem, trzy lata diakonem i cztery lata prezbiterem - obecny święty i powszechny Sobór wyraża zgodę, aby mógł być wybrany i dopuszczony [do godności biskupiej]. Co do tych zaś, którzy są już duchownymi lub mnichami, a ich życie cechuje pobożność i uznawani są za godnych pontyfikatu i płynącego z niego poszanowania, skracamy zalecony wyżej czas, oczywiście, jeśli wyrażają zgodę aktualni biskupi przełożeni. Jeśli ktoś zostanie wyniesiony na najwyższy urząd, o którym mowa, wbrew temu naszemu rozporządzeniu, będzie potępiony i całkowicie odsunięty od wszelkich czynności biskupich, skoro uzyskał swoją promocję w sposób niezgodny ze świętymi kanonami.


VI. O wyroku anatemy wydanym przeciw Focjuszowi, jak również w sprawie wymysłów fałszywych wikariuszy przeciw świętemu papieżowi Mikołajowi [I] oraz pism zawierających zmyślone i fałszywe oskarżenia skierowane przeciw niemu; należy odrzucić i obłożyć anatemą wszystkich, którzy postępują podobnie


1. Wyszło na jaw, że Focjusz, po wydaniu na niego najsprawiedliwszego wyroku i potępieniu go przez świętego papieża Mikołaja [I] za niegodziwą uzurpację kościoła Konstantynopola i wiele innych złych uczynków, na płacach i na ulicach zebrał jakichś nikczemników, którzy stali się jego poplecznikami, mianował ich i ogłosił wikariuszami trzech najświętszych stolic patriarszych Wschodu i z tym zgromadzeniem złoczyńców odbył synod przewrotności, aby sformułować oskarżenia i zarzuty przeciwko błogosławionemu papieżowi Mikołajowi [I], zmierzające do złożenia go z urzędu. Ponadto bezwstydnie i zuchwale ogłosił publicznie anatemę potępiającą papieża i wszystkich jego współpracowników. My sami widzieliśmy tomy tych pism, które sfabrykował z nienawiści i z chęci oszustwa; zostały one spalone wobec tego zgromadzenia.

2. Z tego powodu, dla zabezpieczenia porządku w Kościele, po pierwsze wyłączamy ze wspólnoty wyżej wymienionego Focjusza również i za to przestępstwo, a następnie każdego, kto odtąd będzie postępował oszukańczo i podstępnie, fałszował słowa prawdy, tworzył sobie bezprawnie wikariuszy, układał pisma zawierające kłamstwa, na własną korzyść interpretował przysięgi. Tak też uczynił z podobnymi przestępcami Marcin [I], święty papież rzymski i najdzielniejszy bojownik wiary, który decyzją synodu wyrzucił takich [z Kościoła]


VII. Nie wolno pozwolić, aby ludzie wyłączeni ze społeczności wiernych przez święty i powszechny Sobór malowali święte obrazy, będące przedmiotem kultu, albo nauczali dyscyplin odnoszących się do Bożej i ludzkiej mądrości


1. Mojżesz, natchniony przez Boga, wyraźnie ogłasza w swoim prawie, że to, co jest sprawiedliwe, powinno również powstawać przy użyciu sprawiedliwych środków. Dlatego to, co dobre, przestaje być dobre, jeśli nie jest wykonywane zgodnie z zasadami słuszności.

2. Z pewnością rzeczą dobrą i bardzo pożyteczną jest malowanie świętych i czcigodnych obrazów oraz nauczanie bliźnich Bożej i ludzkiej mądrości, lecz nie jest ani dobre ani pożyteczne, by czyniły to osoby niegodne.

3. Z tego powodu postanawiamy i ogłaszamy, że ludzie, wyłączeni ze wspólnoty wiernych przez ten Sobór święty i powszechny, nie mogą malować obrazów w świętych kościołach ani nauczać w żadnym miejscu, dopóki nie porzucą swego fałszu i nie odwrócą się od swego grzechu. Ktokolwiek więc, po tym naszym zarządzeniu, dopuści takich do tworzenia świętych malowideł w kościołach albo do nauczania, to jeśli jest duchownym, naraża na niebezpieczeństwo swoje stanowisko, a jeśli jest świeckim, będzie wyłączony i pozbawiony prawa uczestnictwa w Bożych tajemnicach.


VIII Żaden patriarcha świętego kościoła Konstantynopola nie może wymagać od członków stanu duchownego pisemnych deklaracji zabezpieczających trwałość jego urzędu i bezpieczeństwo osobiste


1. „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, ale nie wszystko buduje”, mówi w innym miejscu wielki apostoł Paweł. A zatem powinniśmy wszystko czynić dla pożytku i doskonałości świętego Kościoła Bożego, niczego zaś „dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały”.

2. Ponieważ doszła do naszych uszu pogłoska, że nie tylko heretycy oraz ludzie, którzy zdobyli urząd patriarchy świętego kościoła Konstantynopola w sposób nielegalny, ale także prawnie wybrani patriarchowie ortodoksyjni wymagają pod przymusem od duchowieństwa własnoręcznie napisanych deklaracji dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa i trwałości swego urzędu oraz dla zademonstrowania życzliwości, którą się cieszą, obecny święty Sobór powszechny uznał, że od tej pory już nigdy nic podobnego nie może mieć miejsca. Wyjątek stanowi dokument, który zgodnie z obowiązującą normą i zwyczajem stanowi świadectwo czystości naszej wiary, wymagany w momencie konsekracji biskupa. Każda inna tego typu procedura bynajmniej nie przynosi Kościołowi korzyści ani nie pomaga jego budowaniu. Kto ośmieli się złamać to nasze rozporządzenie i albo zażąda takiego pisma albo ulegnie żądającemu go, utraci swą godność.


IX. O konieczności unieważnienia i zniesienia zobowiązań płynących z pisemnych deklaracji wymyślonych i wymaganych przez Focjusza od wszystkich, którzy pragnęli uczyć się światowej mądrości


1. Rozmaicie i w różny sposób przejawiała się niegodziwość, którą od długiego czasu uprawiał w kościele Konstantynopola nieszczęsny Focjusz. Dowiedzieliśmy się bowiem, że na długo przed swoim tyrańskim patriarchatem, żądając własnoręcznie podpisanych dokumentów, zapewniał sobie poparcie wśród ludzi, którzy przystawali do niego, aby uczyć się mądrości, którą Bóg uczynił głupstwem, co wyraźnie okazało się nowym wymysłem, zupełnie obcym nauczaniu naszych świętych Ojców i nauczycieli Kościoła.

2. Ponieważ nakazano nam rozerwać kajdany zła i podrzeć teksty kontraktów zawartych pod przymusem, święty i powszechny Sobór postanowił, że od tej chwili żadna spośród tych osób nie może takiego dokumentu posiadać i dochowywać wierności płynącemu z niego zobowiązaniu, i że wszyscy, bez żadnej przeszkody, przymusu i obawy mogą, jeśli są do tego sposobni i uzdolnieni, nauczać oraz studiować, z wyjątkiem tych, o których wiadomo, że popadli w niewolę błędu i heretyckiej bezbożności: zakazujemy, z najwyższą stanowczością, by tacy ludzie nauczali i wydawali osądy. Jeśli stwierdzi się, że ktoś lekceważy nasze rozporządzenie i mu się sprzeciwia, to jeśli jest duchownym utraci swoje stanowisko, świecki zaś będzie wyłączony ze wspólnoty jako ten, który nie wierzy zakazowi Pana wyrażonemu w słowach: „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w Niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w Niebie”.


X. Przed szczegółowym zbadaniem i orzeczeniem synodu żaden duchowny niech nie odchodzi od swego biskupa, ani biskup od swego metropolity albo patriarchy


1. Pismo Święte wyraźnie nawołuje: „Nie oskarżaj, zanim dokładnie nie zbadasz” 

2. i najpierw poznaj, a potem potępiaj; dodaje też: „Czy prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha i zbada, co czyni?” 

3. Dlatego ten święty i powszechny Sobór sprawiedliwie i stosownie postanowił i nakazał, aby żaden świecki, mnich czy ktokolwiek spośród duchownych nie zrywał jedności z własnym patriarchą zanim nie odbędzie się staranne zbadanie jego sprawy i nie zostanie wydane orzeczenie synodu, chociażby nawet twierdził, że jest mu znane przestępstwo popełnione przez niego, 

4. i nie może odmówić, aby jego imię było wspominane podczas świętych tajemnic i obrzędów. 

5. To samo usposobienie zalecamy biskupom i duchownym w miastach prowincjonalnych i we wsiach w stosunku do ich metropolitów, a metropolitom wobec ich patriarchy. Jeśli więc zostanie stwierdzone, że ktoś postępuje wbrew postanowieniu tego świętego Soboru, to jeśli jest biskupem albo duchownym zostanie pozbawiony wszystkich czynności kapłańskich i straci swoją cześć, mnich zaś i świecki będzie wyłączony ze społeczności i wspólnoty kościelnej, dopóki, skruszony, po odbyciu pokuty, nie zostanie przyjęty na powrót


XI. Należy wyłączyć ze wspólnoty wszystkich utrzymujących bezbożnie i wbrew zdrowemu rozsądkowi, że człowiek ma dwie dusze


1. Stary i Nowy Testament uczy, że człowiek ma jedną duszę, rozumną i obdarzoną inteligencją. Potwierdzają to wszyscy natchnieni przez Boga Ojcowie i nauczyciele Kościoła. Tymczasem pewni ludzie, oddający się wymyślaniu szkodliwych nowości, doszli do takiego stopnia bezbożności, że bezwstydnie głoszą jako dogmat, iż w człowieku są dwie dusze. Własną herezję usiłują udowodnić irracjonalnymi argumentami, odwołując się do mądrości, która stała się głupstwem.
2. Przeto ten święty i powszechny Sobór, pragnie niezwłocznie wykorzenić ten nikczemny i rozwijający się teraz pogląd, jakby to był najbardziej szkodliwy kąkol. Niosąc „w ręku wiejadło” prawdy oddaje ogniowi nieugaszonemu wszystkie plewy dla oczyszczenia omłotu Chrystusa. Sobór donośnym głosem wyłącza ze społeczności Kościoła wynalazców i zwolenników tej herezji oraz wszystkich, którzy myślą podobnie. Ponadto postanawia i obwieszcza, że od tej pory nikt nie może posiadać i przechowywać pism twórców tej bezbożnej doktryny. Jeśli więc ktoś odważy się przeciwstawiać temu wielkiemu i świętemu Soborowi, niech będzie przeklęty i odsunięty od wspólnoty wiary oraz chrześcijańskiego kultu.


XII. W żaden sposób nie może być uznana elekcja biskupa uczyniona pod naciskiem władzy świeckiej
Kanony apostolskie i synodalne bezwzględnie zakazują, aby mianowania i konsekracje biskupów czynione były pod presją czy według wskazań dostojników reprezentujących władzę świecką. Zgadzając się z tymi kanonami i my postanawiamy i wydajemy orzeczenie, że jeśli jakiś biskup otrzymał konsekrację za sprawą takiej władzy, dzięki przebiegłości i tyrańskim zapędom możnych, powinien bezwarunkowo zostać złożony z urzędu jako ten który nie z woli Boga, według zwyczaju i prawa kościelnego, ale z woli ciała, od ludzi i przez ludzi chciał lub zgodził się posiąść dar Boga.


XIII. Trzeba, aby przy wielkim kościele postawieni na niższym stopniu [hierarchii] mieli możliwość ubiegania się o stanowiska wyższe; nie mogą to być duchowni przyjęci do tego grona z zewnątrz; w szeregach duchowieństwa tego samego kościoła nie mogą zostać umieszczeni administratorzy ani zarządcy majątków i domów świeckich


1. Ponieważ w pewnym miejscu Bożego Pisma wypowiedziano słowa - Zasługuje robotnik na swoją zapłatę”, na tej podstawie i my orzekamy ogłaszamy, że duchowni wielkiego kościoła, którzy przez ustalony czas pozostawali na stopniach niższych, mogą wstępować na wyższe stopnie [hierarchii kapłańskiej] i, jeśli okazali się godnymi, cieszyć się osiągnięciem większych zaszczytów, wówczas gdy ci, którzy piastowali te stanowiska wcześniej, otrzymują promocje i powoływani są na urzędy jeszcze wyższe, albo umierają dzieląc wspólny naszej naturze kres. Lecz nie może otrzymać tych godności i zaszczytów żaden spośród duchownych z zewnątrz, którzy zostali włączeni do tego grona. Należą się one bowiem tym, którzy przez długi czas dla nich się trudzili. Jest więc rzeczą niemożliwą, aby zyskiwali oni awans w ten sam sposób.
2. Co zaś do tych, którzy zarządzają domami albo majątkami ziemskimi panów świeckich, to nie ma żadnej możliwości, aby ich zaliczono i wprowadzono w poczet kleru wielkiego kościoła, [czytamy] bowiem: „Niech nikt walczący jako żołnierz Boga nie wikła się w sprawy tego świata” Kto wbrew temu orzeczeniu, które teraz wydajemy, zostałby dopuszczony do jakichkolwiek godności w wielkim kościele, zostanie bezwzględnie pozbawiony każdego stanowiska kościelnego, ponieważ został wyniesiony niezgodnie z wolą wielkiego Soboru.


XIV. Ludzie przez łaskę Bożą powołani na urząd biskupa zasługują na wszelki szacunek i poważanie ze strony tych, którzy pełnią w tym czasie obowiązki gubernatora albo piastują inne wysokie stanowiska w administracji państwowej


1. Zarządzamy, że ci, których łaska Boża powołała na urząd biskupa, godni są otrzymywać pełnię uszanowania od wszystkich rządzących i rządzonych, ponieważ są oni, jeśli można tak powiedzieć, obrazem oraz modelem niebiańskich hierarchii świętych, to znaczy aniołów, według stopnia ich dostojeństwa i funkcji.

2. W związku z tym biskupom nie wolno wychodzić na spotkanie gubernatorom ani innym dostojnikom zbyt daleko od swoich kościołów, nie powinni w pośpiechu zeskakiwać z konia albo muła, choć dzieli ich duża odległość, ani pochylać się ze strachem i czcią, aby ich pozdrowić, 

3. nie powinni też, w porze posiłku, zasiadać do stołu w towarzystwie dostojników świeckich i okazywać im tego samego poważania, które należy się tylko gubernatorom. Natomiast odpowiednio do swojej duchowej godności i swojego zaszczytnego stanowiska, powinni oddawać „każdemu, co mu się należy..., komu cło - cło..., komu cześć – cześć”; swoją postawą niech jednak pokazują, że spowiednicy cesarzy i ci, którzy pełnią równie godne funkcje, zasługują na szacunek i poważanie ze strony dygnitarzy należących do dworu cesarzy-przyjaciół Chrystusa. Przeto biskupi niech mają odwagę często upominać gubernatorów, innych dostojników i w ogóle wszystkich, w czyich rękach jest władza świecka, gdy stwierdzą, że postępują oni niesprawiedliwie i nierozumnie. W ten sposób bowiem mogą ich poprawić i uczynić lepszymi.
4. Jeśli więc jakiś biskup, po tej decyzji świętego Soboru, będzie narażał na lekceważenie swoją godność, która mu się należy i została mu przyznana mocą kanonu, a kierując się starym, nieludzkim i bezprawnym zwyczajem, pozwoli na rzeczy niezgodne z tymi obecnymi postanowieniami, zostanie odsunięty od swoich czynności na jeden rok, ów zaś dostojnik świecki przez dwa lata nie będzie godny przyjmować komunii tajemnic [Bożych] ani [środków] uświęcenia.

XV. Nie należy sprzedawać drogocennych przedmiotów ani oddawać w dzierżawę wieczystą dochodów kościoła


1. Obecny święty i powszechny Sobór, odnawiając kanony apostołów i Ojców, zarządził, że odtąd żaden biskup nie może sprzedać ani komukolwiek oddać w posiadanie drogocennych przedmiotów i naczyń liturgicznych, z wyjątkiem sytuacji przewidzianej przez stare kanony, które nakazują uczynić to, gdy potrzebne są środki na wykup jeńców. Postanawiamy, że biskup nie może przekazać dóbr kościelnych z umową dzierżawy wieczystej ani sprzedać innych posiadłości wiejskich, zmniejszając przez to dochody kościoła, ponieważ są one przeznaczone na jego własne utrzymanie, na żywność dla ubogich oraz na pomoc dla pielgrzymów. Co więcej, biskup posiadający cały zarząd dóbr kościelnych, ma obowiązek ulepszać i powiększać, jeśli to możliwe, własność kościoła, która przynosi mu dochód. Natomiast swoim majątkiem osobistym rozporządza według własnej woli i osądu, ma prawo go rozdzielać, powierzać i oddawać w użytkowanie komu tylko chce i w sposób, jaki uzna za korzystny.

2. Jeśli po wydaniu naszego zarządzenia stwierdzi się, że biskup postępuje wbrew niemu, zostanie pozbawiony urzędu, ponieważ sprzeniewierzył się prawom i przykazaniom Bożym. Natomiast sprzedaż, przekazanie w wieczystą dzierżawę czy inne jeszcze wyzbycie się - idzie o drogocenne przedmioty i dobra ziemskie - uczynione aktem pisemnym lub ustnie, będą unieważnione. Kto zaś zakupi albo przyjmie coś z kosztowności, o których mowa, albo dobra ziemskie i nie odda z powrotem kościołowi tego, co stanowi jego własność, albo nie zwróci aktu sprzedaży, by go zniszczono, zostanie wyłączony przez anatemę na tak długo, dopóki nie uczyni tego, co zatwierdził obecny święty Sobór powszechny.

3. Jeśli zaś udowodni się, że biskup wybudował klasztor z dochodów należących do kościoła, wówczas klasztor ten ma być przekazany temu samemu kościołowi, ale jeśli wybudował go czerpiąc z własnych środków albo uzyskanych z innego rodzaju umów, niech go zachowa jako własność i zarządza nim zgodnie ze swą wolą przez całe życie. Natomiast po śmierci niech przekaże ten klasztor osobie, którą sam wybierze, byle tylko nie został zamieniony na dom świecki.

XVI. Nie wolno dla zabawy wymyślać żartów, w których szydzi się ze świętych kapłanów. Cesarz albo dostojnik, który to czyni, otrzyma upomnienie i będzie odłączony; jeśli zaś nie odbędzie pokuty, zostanie objęty anatemą


1. Zostaliśmy powiadomieni przez licznych wiernych o sprawie wzbudzającej wielką żałość i ogromny płacz. Mówią nam oni bowiem, że za cesarza, który niedawno panował, byli jacyś ludzie świeccy, należący do stanu senatorskiego, których widziano, jak zawijali swoje włosy i układali je w sploty i przez ubieranie się w dalmatyki i szaty kapłańskie przybierali dla zabawy, odpowiednio do swoich stanowisk dworskich, godności kapłańskie i, jak się mniema, ustanawiali sobie biskupów, ponieważ przywdziewali superhumerały, to znaczy paliusze, a także inne uroczyste szaty, należące do stroju biskupa. Ponadto wybierali sobie na patriarchę tego, który wyróżniał się i był pierwszy w wymyślaniu fars wywołujących śmiech, i czynili z niego kpiny, znieważając również niektóre święte obrzędy jak elekcję, promocję i konsekrację biskupa. Najmocniej zaś szydzili z intryg i fałszywych oskarżeń, potępień i depozycji biskupów, parodiując na zmianę raz oskarżyciela, raz nieszczęsną ofiarę.

2. O podobnych czynach nie słyszano od stuleci nawet u pogan, nawet u ludów niewiernych nie miały miejsca występki bardziej gorszące i godniejsze pożałowania niż to, co wskazujemy i ujawniamy w zachowaniu owych niegodziwców. Z tego powodu święty i powszechny Sobór zawyrokował i ogłosił, że te akty złośliwości uważa się za przeklęte i bluźniercze, żaden zaś człowiek wierzący, który nazywa siebie imieniem chrześcijanina, niech nawet nie próbuje czegoś podobnego ani czynić ani tolerować. Nie wolno mu też osłaniać milczeniem postępowania innych, którzy dopuszczaliby się tego rodzaju profanacji. Jeżeli cesarz albo któryś z możnych i dostojnych panów zaryzykuje szydzić w podobny sposób z rzeczy Bożych i wyrządzi bezbożnie tego rodzaju wielką krzywdę świętemu kapłaństwu albo na nią pozwoli, najpierw otrzyma naganę od aktualnego patriarchy i jego biskupów, będzie wyłączony oraz uznany niegodnym uczestnictwa w misteriach Bożych, następnie otrzyma do ścisłego wypełnienia pewne ćwiczenia pokutne i kary, które zostaną uznane za właściwe. Jeśli natychmiast nie okaże skruchy, zostanie także objęty przez obecny święty Sobór powszechny anatemą, jako człowiek, który znieważył tajemnicę prawdziwej i nieskalanej wiary.

3. Jeżeli ktoś odważy się zgrzeszyć aktem podobnej bluźnierczej niegodziwości, a patriarcha Konstantynopola i jego biskupi pomocniczy, wiedząc, co się zdarzyło, zaniedbają wystąpienia przeciw niemu z właściwą gorliwością, wówczas sami zostaną zdjęci ze swych urzędów, pozbawieni czynności kapłańskich i szacunku. Co do tych ludzi, którzy w ten czy inny sposób pomagali albo będą pomagać w uczynkach równie grzesznych i bezbożnych, a przyznawszy się do nich nie przyjmą zaleconej pokuty, nakazujemy, że mają być odsunięci na trzy lata: w pierwszym roku niech pozostają poza drzwiami kościoła wśród płaczących, w drugim roku mogą już stać w kościele tak długo, jak to jest zalecone dla katechumenów, wreszcie w roku trzecim mogą zasiadać wraz z wiernymi i w ten sposób stawać się godnymi uświęcających owoców misteriów.

XVII. O władzy patriarchów i zwoływaniu przez nich metropolitów


1. Pierwszy święty i powszechny Sobór Nicejski w odniesieniu do Egiptu i prowincji, które do niego należą, nakazał zachowywać starożytny zwyczaj, zgodnie z którym władzę nad nimi posiada biskup Aleksandrii, mówiąc:, Ponieważ podobny zwyczaj jest zachowywany w mocy w mieście Rzymie”. Z tej racji również obecny wielki i święty Sobór nakazuje, aby dawny zwyczaj zachowywany był we wszystkich aspektach tak w Starym i Nowym Rzymie, jak i w stolicach Antiochii i Jerozolimie, by zwierzchnicy kościołów w tych miastach mieli władzę nad wszystkimi metropolitami, którzy przez nich zostali podniesieni do tej godności i od nich otrzymali jej potwierdzenie przez nałożenie rąk czy danie paliusza. Mają więc prawo zwoływania metropolitów na zgromadzenia synodalne, gdy zachodzi nagląca konieczność, prawo karcenia ich i zmuszania do poprawy w przypadku, gdy okaże się, że oskarża się ich o jakiś czyn niedozwolony.
2. Ponieważ niektórzy metropolici, aby nie stawić się na wezwanie apostolskiego patriarchy, podają jako przyczynę, co jest całkowicie niesłuszne, że zatrzymywani są przez władze świeckie, postanowiono, iż takie usprawiedliwienie nie ma żadnej mocy. Skoro nawet świecki namiestnik często zwołuje zebrania uzasadnione sprawami swojej administracji, to byłoby z jego strony bezbożnością przeszkadzać patriarchom w przeprowadzaniu synodów koniecznych dla załatwienia spraw kościelnych. Zresztą, jak dowiedzieliśmy się, tego rodzaju utrudnienia i zakazy są fikcyjne i wymyślane przez samych metropolitów.

3. Obecnie metropolici odbywają zazwyczaj dwa synody rocznie i dlatego, jak utrzymują, absolutnie nie mogą udawać się do stolicy w odpowiedzi na wezwanie patriarchy. Jednak obecny Sobór święty i powszechny, nie zakazując bynajmniej synodów metropolitalnych, uznał, że jeszcze bardziej pożyteczne i uzasadnione niż synody metropolitów są synody zwoływane przez stolice patriarsze i dlatego nakazuje, aby się odbywały. Metropolita administruje jedną prowincją, gdy tymczasem patriarcha zarządza często całą diecezją i w ten sposób troszczy się o dobro wspólne - z tej racji trzeba przedłożyć pożytek wszystkich nad korzyść jednej strony, gdy dla takich właśnie spraw przełożeni zwoływać będą naradę. Wydaje się, że w rzeczywistości niektórzy metropolici przez lekceważenie postępują wbrew starożytnemu zwyczajowi i tradycji kanonicznej, odmawiając współpracy dla wspólnego dobra, podczas gdy prawa kościelne wymagają tego pod surowymi karami i bez względu na jakiekolwiek usprawiedliwienia zobowiązują do posłuszeństwa wezwaniu patriarchów, czy byłoby ono wystosowane ogólnie do wszystkich, czy do kogoś imiennie
4. Nie chcemy słyszeć znienawidzonej przez nas opinii pochodzącej od ludzi nie znających się na rzeczy, mianowicie, że synod nie może się odbyć bez udziału władz świeckich - święte kanony nigdzie nie stanowią, że na synody przybywają władcy świeccy, lecz tylko biskupi. Dlatego postanawiamy, że oni nie biorą udziału w synodach, z wyjątkiem soborów powszechnych, nie jest bowiem rzeczą odpowiednią, aby dostojnicy świeccy byli obserwatorami spraw, które mogą się niekiedy przydarzyć kapłanom Boga.

5. Którykolwiek metropolita okaże swemu patriarsze lekceważenie i nie posłucha jego wezwania skierowanego albo do niego jednego, albo do wielu, albo do wszystkich i nie będzie go tłumaczyła ciężka choroba albo najazd pogan, i przez dwa miesiące od zapoznania się z treścią wezwania bynajmniej nie będzie się śpieszył z przybyciem do patriarchy, albo będzie próbował w jakiś sposób się ukrywać lub udawać, że nie dowiedział się o wysłanym do niego wezwaniu, będzie wyłączony. Jeżeli będzie okazywał ten sam upór i nieposłuszeństwo przez jeden rok, zostanie całkowicie złożony ze swego urzędu, odsunięty od wszystkich czynności kapłańskich oraz pozbawiony godności i czci, które należą się metropolicie. Ten zaś, który nie będzie posłuszny nawet temu orzeczeniu, niech będzie objęty anatemą.

XVIII. Nie wolno przywłaszczać sobie dóbr należących do kościołów ani umniejszać ich przywilejów
Obecny święty i wielki Sobór uznał za słuszne, że dobra i przywileje, które należą do kościołów Bożych czy to przez długotrwały zwyczaj czy zostały im nadane, na piśmie lub ustnie, przez świętej pamięci cesarzy czy przez innych czcicieli Boga i są posiadane przez te kościoły przez okres trzydziestu lat, nie mogą być wyjmowane spod władzy zwierzchników owych kościołów i przekazywane jakimkolwiek osobistościom świeckim ani zabierane pod dowolnym pretekstem, lecz przeciwnie, zwierzchnicy kościołów zachowują władze, i prawo użytkowania wszystkich dóbr, o których wiadomo, że przez trzydzieści lat stanowią własność kościołów. Kto ze świeckich będzie działał przeciwko temu zarządzeniu, zostanie uznany za świętokradcę, a dopóki nie poprawi się i nie przywróci Kościołowi jego przywilejów i nie odda z powrotem jego własności, niech będzie wyłączony.


XIX. Niedozwolone jest, aby arcybiskup lub metropolita, pod pretekstem wizytacji, udawał się do innych kościołów i kierowany chciwością wymagał świadczeń pieniężnych lub inaczej obciążał podlegających mu biskupów


1. Wielki apostoł Paweł przeklina chciwość na równi z bałwochwalstwem, pragnąc najwidoczniej, ażeby wszyscy nazywający siebie imieniem chrześcijan, wystrzegali się każdego niegodziwego zysku Rzeczą o wiele bardziej niegodziwą jest, gdy ludzie obdarzeni kapłaństwem i kierujący innymi, w jakikolwiek sposób ciemiężą swoich współbraci biskupów i sufraganów.
2. Z tego właśnie powodu ten święty i powszechny Sobór orzekł, że żaden arcybiskup ani metropolita nie może opuszczać własnego kościoła i pod pretekstem wizytacji kanonicznej udawać się do innych, wykorzystując swoją władzę nad podwładnymi, zużywać zasoby znajdujące się w ich posiadaniu, przeznaczone na administrację kościelną i wsparcie dla ubogich, i w ten sposób z chciwości obciążając sumienia naszych braci i współsług. Wyjątek czyni się dla gościny, z której korzysta się czasami podczas odbywania koniecznej podróży; należy ją wówczas przyjmować z grzecznością, szacunkiem oraz bójaźnią Bożą i tylko wtedy, gdy ma się pewność, że została na tą okazję przygotowana z tego, co stanowi nadwyżkę. Trzeba też jak najprędzej udać się w dalszą podróż i nie prosić ani nie żądać więcej z tego, co jest własnością tego kościoła lub biskupa sufragana. 

3. Święte kanony ustanawiają, że każdy biskup powinien korzystać z majątku własnego kościoła z wielką oszczędnością, nie marnotrawić jego dochodów i nigdy nie wydawać na swoje potrzeby w sposób nieumiarkowany i bez faktycznej potrzeby. Czyż nie należy uznać za winnego bezbożności tego, który nie boi się nachodzić i obciążać wydatkami kościoły powierzone innym biskupom i popełniać przez to grzech świętokradztwa?

4. A zatem ktokolwiek, po wydaniu tego naszego rozporządzenia, odważy się coś podobnego uczynić, będzie ukarany przez urzędującego patriarchę, odpowiednio do własnej niesprawiedliwości i chciwości, mianowicie zostanie pozbawiony swego stanowiska i wyłączony jako świętokradca, innymi słowy jako bałwochwalca, bo takim stał się według słów wielkiego Apostoła.

XX. Żadnemu biskupowi nie wolno mocą swojej władzy i przy użyciu własnych środków odbierać ziem komuś przekazanych, bez wyroku władzy cywilnej sprawującej zarząd nad tym miastem lub obszarem


1. Obecny święty Sobór uzyskał informację, że w pewnych miejscach niektórzy biskupi, pod pretekstem niesolidności w ustalonych spłatach, na mocy swojej władzy i bez zgody urzędników, którzy mają prawo do takich rozporządzeń, zuchwale i po tyrańsku wypędzają z ziem do nich należących ludzi, którzy otrzymali je w wieczystą dzierżawę.

2. Taki sposób postępowania jest całkowicie nielegalny, jeżeli osoba, która zawarła kontrakt wieczystej dzierżawy, nie otrzymała wcześniej aktu zażalenia za pośrednictwem ludzi do tego przeznaczonych i godnych zaufania. Dopiero wówczas, gdy nie zapłaci w ciągu trzech lat określonego w umowie dzierżawy czynszu, może zostać wypędzona z zajmowanej ziemi. Po trzech latach słuszne będzie udać się do władz tego miasta lub okręgu z wyliczeniem zaległych kwot czynszu dzierżawnego i przed nimi wnieść oskarżenie na osobę, która otrzymała dzierżawę oraz udowodnić przekroczenie prawa; dopiero na podstawie wyroku sądu pretorów kościół otrzyma z powrotem prawo posiadania swoich dóbr. Lecz nie wolno nikomu, nigdy, dokonywać rabunku tych ziem własnymi środkami i korzystając z autorytetu i władzy swojego urzędu - takie postępowanie wywołuje bowiem podejrzenia o szukanie brudnego zysku i świadczy o chciwości.
3. Jeśli więc biskup lub metropolita, wbrew temu naszemu zarządzeniu, zabierze komuś sporną ziemię przekonany, że broni własności kościoła, zostanie na pewien czas wyłączony przez swego patriarchę, po uprzednim oddaniu tego, co wziął czy zagrabił nadużywając swojej władzy. Jeżeli nadal będzie się upierał przy swoich roszczeniach i nie okaże posłuszeństwa decyzji świętego i powszechnego Soboru, zostanie zdjęty z wszystkich swoich funkcji i pozbawiony urzędu.

XXI. Nikomu nie wolno znieważać papieża rzymskiego ani żadnego innego patriarchy


1. Wierzymy, że słowa Pańskie, które Chrystus wypowiedział do świętych apostołów i do swoich uczniów: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje”, oraz: „Kto wami gardzi, Mną gardzi”, skierowane zostały również do wszystkich, którzy, po nich i na ich podobieństwo, zostali patriarchami i pierwszymi spośród pasterzy w Kościele katolickim. Wobec tego rozporządzamy, że żaden z możnych tego świata nie może okazywać lekceważenia temu, który sprawuje urząd patriarchy ani podejmować starań w celu usunięcia go z tronu, lecz zobowiązany jest uważać go za godnego wszelkiego poszanowania i czci: na pierwszym miejscu najświętszego papieża Starego Rzymu, następnie patriarchę Konstantynopola, potem patriarchów Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimy. Niech nikt więcej nie redaguje pism i polemik skierowanych przeciwko najświętszemu papieżowi Starego Rzymu pod tym pretekstem, że został przez niego zniesławiony fałszywym oskarżeniem, jak to niedawno uczynił Focjusz, a wiele wcześniej od niego Dioskor. 

2. Ktokolwiek zatem ośmieli się postąpić z podobną butą oraz zuchwałością i - za przykładem Focjusza albo Dioskora -pisemnie lub ustnie kierował będzie krzywdzące obelgi pod adresem stolicy Piotra, księcia apostołów, otrzyma wyrok potępienia podobnie jak oni.
3. Jeżeli ktoś, wykorzystując posiadaną władzę świecką, albo jakiś możny, odważyłby się usunąć papieża z tronu apostolskiego albo innego patriarchę, niech będzie objęty anatemą.

4. Ponadto, jeśli zbierze się sobór powszechny i powstanie na nim jakaś wątpliwość lub sprawa sporna w odniesieniu do świętego kościoła Rzymian, należy, w postawie szacunku i należnej czci, dokładnie zbadać kontrowersyjną kwestię i przyjąć rozwiązanie, które byłoby korzystne dla jednej i drugiej strony; nie wolno natomiast w zuchwały sposób ogłaszać wyroku przeciwko biskupom Starego Rzymu.


XXII. O wyborze i dekrecie [nominacji] biskupów


1. Święty i powszechny Sobór, zgodnie z ustaleniami wcześniejszych soborów, orzeka i postanawia, że promocje i konsekracje biskupów mają się odbywać przez wybór i dekret kolegium biskupów. Sobór promulguje prawo, że żaden przedstawiciel władzy cywilnej ani dostojnik świecki nie może mieszać się do wyboru czy promocji patriarchy, metropolity czy biskupa, aby nie powstało niepotrzebne zamieszanie albo spór. Zwłaszcza że nie jest rzeczą właściwą, żeby jakaś władza lub osobistość świecka posiadała wpływ na te sprawy. Przy wyborze niech [taka osobistość świecka] zachowuje milczenie i się zastanawia, dopóki kolegium kościelne w sposób prawidłowy nie doprowadzi do końca wyboru przyszłego biskupa. 

2.Jeżeli zaś jakiś świecki zostaje zaproszony przez Kościół do wyrażenia swojej opinii w dyskusji oraz do współpracy, wówczas - jeżeli zechce - wolno mu przyłączyć się z szacunkiem do obradujących. W ten sposób może się przyczynić do prawidłowej promocji godnego pasterza dla dobra i pożytku swojego Kościoła.

3. Ktokolwiek spośród władców, możnych świeckich lub jakaś inna osoba świecka bez względu na posiadaną godność ośmieli się działać przeciwko wspólnemu, uzgodnionemu oraz kanonicznemu wyborowi władzy kościelnej, niech będzie objęty anatemą, dopóki nie okaże posłuszeństwa i nie zaakceptuje woli Kościoła przejawionej w wyborze i ustanowieniu własnego zwierzchnika.

XXIII. Żaden biskup nie może [nikomu] wynajmować posiadłości należących do innych kościołów, ani żadnemu duchownemu nie wolno celebrować świętych tajemnic w nie swoim kościele


1. Doszło do naszych uszu, że są wśród biskupów tacy, którzy, namawiani przez pewne osoby, działając w sposób absolutnie nieuzasadniony, rozdają posiadłości należące do innych kościołów. W ten sposób samowolnie, na ile tylko potrafią, uzurpują sobie władzę innych biskupów. Podobne zachowanie bez wątpienia zasługuje na przekleństwo proroka, który powiedział: „Biada tym, którzy przydają dom do domu, przyłączają rolę do roli” okradając swego bliźniego - i uznał ich winnych świętokradztwa. Z tego powodu obecny wielki i powszechny Sobór postanowił, że żaden z naszych współbraci w biskupstwie ani ktokolwiek inny nie ma prawa wnosić wniosku o tak bardzo niegodziwy wynajem, ani sam proszony przez kogoś, nie powierzy własności należącej do innych kościołów pozostających poza jego obrębem, ani nie ustanowi prezbiterów czy jakichkolwiek innych duchownych w kościołach mu nie podlegających, bez zgody biskupa, któremu kościół ten został powierzony. 

2. Ponadto, żaden prezbiter ani diakon, którym powierzono sprawowanie świętych obrzędów, nie może samowolnie wchodzić do kościołów i je w nich celebrować, jeżeli od samego początku nie został do nich przeznaczony. Jest to bowiem niedozwolone i stoi w całkowitej sprzeczności z przepisami kanonicznymi.

3. Jeżeli po wydaniu tego naszego zarządzenia okaże się, że ktoś czyni rzeczy tutaj zakazane, zostanie na pewien określony czas wyłączony, a umowa wynajmu, zawarta pisemnie czy ustnie, w każdym przypadku zostanie zerwana i rozwiązana jako zawarta wbrew kanonowi.

4. Podobnie wyłączony zostanie taki prezbiter czy diakon, dopóki nie opuści obcego kościoła. Jeżeli zlekceważy zawieszenie, zostanie całkowicie złożony oraz pozbawiony wszelkiej godności płynącej ze sprawowania świętej [służby].


XXIV. Metropolici nie mogą powierzać biskupom sufraganom pełnienia funkcji kościelnych należących do ich obowiązków w kościele metropolitalnym


1. Mimo że Pismo Boże mówi: „Przeklęty jest każdy człowiek, który dzieło Pana wykonuje niedbale”, niektórzy metropolici wpadli w skrajne niedbalstwo i ospałość. Nakazami wzywają do siebie podległych sobie biskupów i powierzają im obowiązki służby Bożej we własnym kościele, litanie i w ogóle wszystkie święte posługi, których sprawowanie jest ich powinnością. W ten sposób za ich pośrednictwem celebrują to wszystko, co z gorliwością po winni wypełniać osobiście i przez tego rodzaju praktyki wykorzystują jak zwykłych duchownych ludzi, którzy zasłużyli sobie na godność biskupią.

2. Oni zaś sami, wbrew prawom kościelnym, oddają się sprawom i zajęciom świeckim, porzucając trwanie na modlitwie i przebłagania za grzechy swoje oraz za ignorancję ludu. W opinii niektórych nie jest to niczym [nagannym], chociaż bez wątpienia pozostaje w całkowitej sprzeczności z przepisami kanonicznymi. A co gorsze, mówi się, że z góry jest im polecone, ażeby wspomniane obowiązki wypełniali w określonych na zmianę miesiącach na własny koszt. Jest to całkowicie obce apostolskiemu zaleceniu . Wszystko to czyni takich ludzi godnymi wielkich, licznych i nadzwyczajnych kar, własnymi bowiem czynami potwierdzają, że są dotknięci chorobą szatańskiej zuchwałości i pychy

3. Dlatego metropolita, który po wydaniu przez obecny święty i wielki Sobór tego zarządzenia, pogwałci je przez zuchwałość, pychę czy lekceważenie i będzie próbował wypełniać swoje powinności związane z posługą [Bożą] we własnym mieście nie osobiście, z bojaźnią, gorliwością oraz w dobrej wierze, ale za pośrednictwem swoich biskupów sufraganów, będzie ukarany przez swego patriarchę i albo się poprawi, albo zostanie zdjęty z urzędu.


XXV. Pozostaje w mocy depozycja ludzi - konsekrowanych na jakikolwiek stopień [hierarchii] przez najświętszych patriarchów Metodego i Ignacego - którzy opowiedzieli się po stronie uzurpatora Focjusza i czynią to po wydaniu na niego wyroku potępienia przez obecny Sobór w Konstantynopolu


1. Święty Sobór słusznie orzekł, ażeby biskupi, prezbiterzy, diakoni oraz subdiakoni wielkiego kościoła [w Konstantynopolu] - którzy otrzymali konsekrację od najświętszych patriarchów Metodego i Ignacego, ale stali się zatwardziali niczym zuchwałe oraz niezwykle twarde serce Faraona i aż do chwili obecnej nie przybyli na ten święty i powszechny Sobór, nie chcąc razem z nami ogłosić słów prawdy, natomiast opowiadają się po stronie uzurpatora Focjusza i zgadzają się z nim - zostali zdjęci z urzędów oraz pozbawieni wszystkich czynności kapłańskich, jak to niedawno rozporządził błogosławiony papież Mikołaj [I]. 

2. Żaden z nich nie może zostać z powrotem przyjęty w poczet duchowieństwa, nawet gdyby zamierzał się nawrócić. Jedynie ze względu na wielkie miłosierdzie uznajemy, że godni są przyjmowania rzeczy świętych. Natomiast nie są godni restytucji do poprzedniego stanu i zaszczytu, [nawet po odbyciu] pokuty, jak pokazuje przykład znienawidzonego Ezawa, chociaż on ze łzami się o nią starał.


XXVI. Duchowny zdjęty z urzędu albo skrzywdzony przez własnego biskupa ma prawo odwołać się do wyższych władz Kościoła katolickiego, aż do jego najwyższych władz włącznie


1. Ten święty i powszechny Sobór przyjął postanowienie, że każdy prezbiter czy diakon zdjęty z urzędu przez własnego biskupa z powodu jakiegoś przestępstwa, bądź utrzymujący, że doznał niesprawiedliwości i nie zgadza się z wyrokiem swego biskupa, ponieważ podejrzewa, iż to, co mu uczyniono, stało się z powodu nieprzyjaźni wobec niego albo z powodu chęci wyświadczenia przysługi innym, może odwołać się do metropolity swojej prowincji i złożyć zeznanie o niesprawiedliwej, w jego mniemaniu, depozycji czy o innej swojej krzywdzie. Metropolita zaś winien chętnie podjąć tego rodzaju sprawę oraz zawezwać biskupa, który złożył [z urzędu] albo inaczej skrzywdził tego duchownego. Osobiście wraz z innymi biskupami winien zbadać sprawę w celu potwierdzenia jego depozycji z urzędu ponad wszelkie wątpliwości, bądź w celu podjęcia decyzji o jej anulowaniu na synodzie generalnym wyrokiem wielu osób.

2. Podobnie postanawiamy, że także biskupi, którzy uważają, iż doznali podobnej niesprawiedliwości ze strony swoich metropolitów, mogą odwołać się do stolicy patriarszej, ażeby od patriarchy oraz podległych mu metropolitów otrzymać sprawiedliwy i wolny od podejrzeń wyrok w swojej sprawie. Ponadto, biskup metropolita w żadnej sprawie nie może być sądzony przez sąsiednich biskupów metropolitów ze swojej prowincji, choćby nawet twierdzono, że jest winny jakiegoś przestępstwa, ale może on być sądzony tylko przez własnego patriarchę. Zarządzamy, że wyrok tego ostatniego jest słuszny, a sąd sprawiedliwy i wolny od podejrzenia, ponieważ łączy on w sobie wszystkie zaszczytniejsze godności i z tego powodu orzeczenie przez niego wydane jest w pełni ważne i prawomocne. Kto nie okaże posłuszeństwa wydanym przez nas postanowieniom, niech będzie ekskomunikowany.


XXVII. Nie należy nosić paliusza, jak tylko w ustalonym czasie i miejscach; nie wypada, aby ci [biskupi], którzy byli mnichami pozbywali się habitu i zewnętrznych oznak stanu mniszego


1. Rozporządzamy, aby zgodnie z tradycyjnymi zwyczajami w poszczególnych prowincjach, okręgach i miastach, w kościelnych obrzędach promocji i konsekracji zachowane zostały symbole i ozdoby, właściwe dla porządku obowiązującego w tym miejscu. Przeto biskupi, którym przyznano prawo noszenia paliusza w pewnych ustalonych porach, powinni nosić go tylko w tych określonych momentach i w miejscach wyznaczonych i nie wolno im nadużywać tego przywileju z powodu pychy, próżnej chwały, dla ludzkiego poklasku albo z miłości własnej, mianowicie nosić paliusz niepotrzebnie przez cały czas trwania Bożej ofiary oraz podczas wszystkich innych misteriów kościelnych.

2. Postanawiamy też, że ci, którzy wiedli z pobożnością życie monastyczne i zasłużyli sobie na godność biskupią, powinni zachować wygląd, wierzchni strój zakonny oraz święty sposób życia. Żaden z nich nie ma prawa porzucić wspomnianego stroju z powodu pychy lub aroganckiej samowoli, ażeby nie został uznany za łamiącego własne śluby. 

3. Jak bowiem ciągłe noszenie paliusza ujawnia, że biskup ma usposobienie wyniosłe i szuka swojej chwały, tak samo zdjęcie i odrzucenie habitu zakonnego naraża na nie mniejsze zarzuty tego, o którym się stwierdzi, że to uczynił.

4. A zatem każdy biskup, który przywdziewa na siebie paliusz poza czasem ustalonym na piśmie, bądź pozbywa się ubioru zakonnego, albo się poprawi albo zostanie zdjęty z urzędu przez swojego patriarchę.


BISKUP JAN [VIII], SŁUGA SŁUG BOŻYCH,

DO ŚWIĘTEGO FOCJUSZA, BRATA I WSPÓŁSŁUGI, PATRIARCHY KOŚCIOŁA W KONSTANTYNOPOLU

1. Gdy w liście od ciebie dostrzegliśmy mądrość i roztropność twojego braterskiego uczucia, jak rozbrzmiewa głosem posłanym z nieba od Boga i dźwięcznie wypełniającym wszystkie krańce [ziemi], oddaliśmy szczere podziękowanie i wielką chwałę Bogu. Szczodrze udziela On mądrości wszystkim proszącym stosownie do ich próśb, zamieszkuje w domu zgody, wspiera i ochrania każdego, kto rzeczywiście w Nim pokłada swoją nadzieję. Gdyż ani złych na zawsze nie odrzuca, ani dobrych, nawet gdyby wpadli pod jakąś despotyczną władzę, lecz ustanawia ponad nimi mężów i raczej tą samą miarą sprawiedliwości oraz dokładnością wydawanych osądów kieruje wszystkimi ludzkimi sprawami i szczęśliwie je prowadzi. Szczęśliwy zaś jest ten, który dzięki swej gorliwości podniesie upadłych w obecnym czasie poprzez pokutę, gdyż w ten sposób w niebie gromadzi sobie skarby. Trwając bowiem w tej szczęśliwości rozkoszuje się przyszłymi wiecznymi dobrami, gdy zostanie objawiona przyszła chwała.

2. Po otrzymaniu twego wyżej wspomnianego życzliwego pisma, w którym niezmiernie obdarzasz nas pochwałami i pokazujesz względem nas gorliwe usposobienie, poznaliśmy jak pobożnie i uczciwie się prowadzisz. Byleby tylko pochwały, jakimi nas darzysz dalekie były od nas. Urodziliśmy się przecież w śmiertelnej i niestałej naturze, i dlatego pochwały nie są nazbyt bezpieczne. Ogarnia nas wielka bojaźń, oczywiście przed Tym, który wszystko widzi i wszystko z góry przewiduje, zarówno rzeczy ukryte, jak i jawne, abyśmy nie byli inaczej postrzegani przez ludzi, inaczej zaś przed obliczem Bożym, i za pochwalne uznania i żądanie sławy nie odnieśli wiecznej hańby. Dlatego powierzamy to równocześnie Bogu, który zna wszystko, i przed którym nic o nas nie pozostaje ukryte. Pamiętamy przecież, że sam powiedział: „Kto się wywyższa, będzie poniżony”.

3. Napisałeś do nas, że prześwięty Kościół Boży w Konstantynopolu dzięki tobie na powrót odzyskał harmonię i jednomyślność, że odzyskałeś stolicę [biskupią], która była twoja i której zostałeś pozbawiony. Za te rzeczy, oczywiście dotyczące Kościoła i twojej restytucji, że zostałeś przywrócony na swój własny tron, z serca Bogu wedle [naszych] sił dzięki składamy. Pismo Twojej Łaskawości wspomina, że nasi legaci nie chcieli z tobą od razu, jak to było możliwe, współrządzić. Stwierdzamy, że tak się stało, ponieważ jeszcze im nie pozwoliliśmy, ażeby uczynili to, co poleciliśmy. Gdyby bowiem otrzymali nasze polecenie, nie mieliby żadnej wątpliwości, i nie daliby Twojej Łaskawości żadnego powodu do smutku. A i my nie byliśmy dostatecznie pewni o twej życzliwości, że Bóg przywrócił cię na twój tron, i że już go objąłeś. Gdybyśmy o tym wiedzieli, bez wątpienia posłalibyśmy tobie, jak wypada, życzenia powodzenia z powodu przywrócenia cię na stolicę [biskupią]. Ażebyś nie ponosił na duszy szkody, czego wcześniej zabrakło, zostało to teraz z nadmiarem dopełnione.

4. Ponadto dowiedzieliśmy się, że są wśród was liczni schizmatycy, którzy nie są spokojni, ale trudzą się na próżno i prowadzą szatański spór, zgodnie ze słowami proroka: Smutni są podzieleni, ażeby wyrwać i pozyskać dla siebie niejednego prostaczka. I jak cieszymy się z powodu przywrócenia ciebie, dokonanego przez Boga, jak również z powodu jedności w Kościele, tak zasmuca nas upadek tychże schizmatyków.

5. Ty zaś okazując mądrość, roztropność i łaskawość udzieloną ci przez Boga („cóż bowiem masz, czego byś nie otrzymał?” a jeśli otrzymałeś, wiemy, że sienie chlubisz, jakbyś nie otrzymał), zmierzaj łagodnością do poddania sobie wszystkich tych, którzy od ciebie daleko się oddzielili i rozproszyli, otwierając przed nimi serdeczne miłosierdzie, ogarniając ich dobrocią, nie wahając się razem [z nimi] jednoczyć, ażebyśmy przyjęli, jak pisze święty papież Leon Wielki, szukających uniżenia przed obliczem Boga oraz pragnących jedności z wami. Przeciwnie zaś wobec tych, którzy są twardego serca: pokonamy ich dzielnością, stanowczością i cierpliwością, opierając się także zatwardziałości ich serca. Podobnie szukającym pokuty, która podnosi upadłych, podajemy pomocną dłoń. Dla pokutujących nie ma przecież rozpaczy, ani proszący o miłosierdzie nie doznają zawstydzenia.

6. Dlatego prosimy twą życzliwość, ażebyś - naśladując zwyczaje Chrystusa, zwłaszcza zaś Jego pokorę, jaką znosił dla zbawienia naszego rodzaju - nie zniechęcał się w głoszeniu na synodzie miłosierdzia i wsparcia Bożego jakiego doznałeś, protekcji i obrony ze strony najświętszego Kościoła Rzymian, jak również trudu podjętego z szacunku dla ciebie, abyś w ten sposób wszystkich zbudował ze względu na naszą wspólnotę oraz jednomyślność naszych postanowień. W każdym razie o cokolwiek prosiłeś ten Kościół, otrzymałeś. I jak to jest w jego zwyczaju nieść pomoc wszystkim niesłusznie cierpiącym, tak i ty nie zostałeś pozbawiony jego wsparcia, ale z Bożą pomocą oraz gorliwym staraniem ze strony [naszej] świętej stolicy, na swoją stolicę zostałeś przywrócony.
7. Dlatego uznaję za słuszne, ażebyś - [wsparty] jego zwyczaj ową pomocą, jak również dobrocią, której doświadczasz każdego dnia w wyniku podjętych działań - nie zapomniał o nim rozgłaszać po całej ziemi, a także iść za nim, nie powodując żadnej jego szkody, i nikogo nie wykluczając ze swego serdecznego miłosierdzia. Jeżeli zaś niektórzy aż dotąd nie zechcieli zachować jedności z twą gorliwą życzliwością, ani dojść z tobą do zgody, nie zaprzestawaj, ale raczej trudem i walką podtrzymuj, nauczaj i głoś, cierpliwie napominając z gorliwą i życzliwą łaskawością, podobnie jak Apostoł, albo wszystkich albo [przynajmniej] wielu starając się pozyskać i z sobą pojednać, a przez ciebie zbliżając ich do samego Boga; ich do ciebie, a poprzez ciebie dla Boga racz przyjąć. Przywróć im kapłańskie honory oraz ich kościoły.

8. Skoro nasz duchowy syn, cesarz Bazyli wstawiał się za tobą do nas poprzez dające się przyjąć, słuszne oraz dla Boga miłe prośby, czynimy wobec twej życzliwości to, o co cesarz zabiegał. Dlatego prosimy ciebie, abyś także ty nie zważał na zło, które przeciwko tobie popełnili ci, którzy od ciebie zostali oddaleni. Jeśli z serca się nawrócą, niechże twa życzliwość zaszczytnym urzędem się wyróżniająca, z otwartymi ramionami zechce ich przyjąć, abyśmy wszyscy szczęśliwie jednomyślni co do zmiany i twego przywrócenia na stolicę [biskupią] przeżyli wspólną radość oraz radosny dzień świętowania.

9. Prosimy twą życzliwość także o [wspólne] z nami zarządzenie, żeby na przyszłość żaden świecki od razu nie był przyjmowany na stolicę pontyfikalną, ale przechodząc stosownie przez stopnie święceń, każdy na swoim własnym stopniu niechaj wykaże swój rozwój w cnotach, i na tej drodze otrzymuje stopień stolicy pontyfikalnej. Kto zaś inaczej tego dostępuje, czyni przeciwnie do naszych kościelnych kanonów. Chcemy, ażeby taki zwyczaj, którego nie można zaaprobować, a który w waszym Kościele od początku się zakorzenił, na przyszłość zniszczyć jako unieważniony. Mówimy to zaś zgodnie z kanonem wydanym na Soborze za czasów świętego papieża Hadriana [I] oraz błogosławionej pamięci patriarchy Konstantynopola Tarazjusza.
10. Synod zaś przeciw twojej pobożności tamże zebrany rzeczywiście unieważniamy i uważamy za niebyły, w każdym razie odrzucamy [go], właśnie z tego powodu, jak i dlatego, że błogosławiony papież Hadrian [II], nasz poprzednik, go nie podpisał. Wszystkie zaś pozostałe kościelne sprawy, o których informuje nas twój list, tu pomijamy. Napisaliśmy bowiem o nich w commonitorium, w sprawie twego przywrócenia, które także wszyscy podpisaliśmy. Przekazaliśmy je bogobojnemu prezbiterowi kardynałowi i naszemu legatowi Piotrowi, którego wysłaliśmy wraz z Eugeniuszem i Pawłem, bogobojnymi biskupami naszymi legatami. Mając przed oczyma bojaźń Bożą i zachowując twoje nieskalane sumienie, niech z wami współpracują jak potrafią w celu przywrócenia jedności waszemu Kościołowi. Niechże Bóg cię strzeże do końca życia, umiłowany nasz najczcigodniejszy bracie i współrządco.