Sesja 2 (poniedziałek 17 maja 1512)



[Potępienie i unieważnienie wszystkich postanowień samozwańczego soboru w Pizie; zatwierdzenie i uznanie wszelkich dokonań Soboru Laterańskiego]


1.
 Biskup Juliusz, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Wspierani prawicą Najwyższego, zamierzamy kontynuować święty Sobór Laterański na chwałę Bożą, dla pokoju Kościoła powszechnego, jedności wiernych, wytępienia schizmy i herezji, naprawy obyczajów oraz zorganizowania wyprawy wojennej przeciwko wiarołomnym wrogom wiary, aby zamknięte zostały usta wszystkich szczekających psów, schizmatyków i wrogów pokoju i aby wszyscy wierzący w Chrystusa zdołali wyjść bez szwanku z tak trującej i zgubnej zarazy, na obecnej drugiej sesji, prawomocnie zwołanej w Duchu Świętym a odbytej przez nas z dojrzałym namysłem wraz z czcigodnymi braćmi kardynałami świętego Kościoła rzymskiego. Na podstawie ich rady i jednomyślnej zgody oraz nie podlegającej wątpliwościom wiedzy, którą zyskaliśmy w tej sprawie, pełnią władzy apostolskiej, z aprobatą świętego soboru, potwierdzamy, uznajemy i wznawiamy unieważnienia, potępienia, odwołania, kasaty, zniesienia i anulowanie zwołania, ogłoszenia i zawiadomienia o schizmatyckim zgromadzeniu i samozwańczym soborze Pizańskim, który zebrał się dla zgorszenia i rozdarcia jedności Kościoła. Potępiamy również zgłoszone roszczenia, napomnienia, dekrety, absolucje, decyzje, akta, legatów, wybory, obediencje, usunięcia, stwierdzenia cenzur, postanowienia oraz przeniesienia tego samozwańczego soboru do Mediolanu lub do Vercelli albo jakichkolwiek innych miejsc oraz wszystkich innych poszczególnych spraw dokonanych na nim i stwierdzonych. Czynimy to przez różne nasze odnośne pisma, zwłaszcza datowane na dzień 18 lipca w ósmym roku naszego pontyfikatu oraz spisane i wydane 3 grudnia i 13 kwietnia w dziewiątym roku pontyfikatu, a także przez te właśnie pisma z dekretami, deklaracjami, zakazami, poleceniami, zachętami, napomnieniami, nałożonymi interdyktami kościelnymi i innymi wyrokami, cenzurami i karami przewidzianymi przez sankcje kanoniczne i potwierdzonymi przez nas, szczególnie w piśmie ogłaszającym ten święty sobór i we wszystkich poszczególnych klauzulach zawartych w tych pismach, których treść odczytano obecnym, chcemy by były uważane za znane. A choćby pisma te, jako ważne i prawomocne, nie potrzebowały żadnego potwierdzenia czy uznania, czynimy to jednak dla pełniejszego zabezpieczenia i podkreślenia prawdy oraz chcemy, postanawiamy i zarządzamy, że mają być nienaruszenie przestrzegane, uzupełniając wszystkie poszczególne braki, jeśliby ktoś takie w nich znalazł. 2. Ponadto wspomniany samozwańczy sobór, jego przeniesienie i wszystkie poszczególne akta, ustalone, dokonane, ogłoszone i wydane przez ów sobór i jego uczestników, członków, zwolenników tych, którzy się z nim zgadzają, wprost lub nie wprost, jakkolwiek i w jakikolwiek sposób - od dnia jego zwołania aż do dziś - uczynione, ustalone, dokonane, ogłoszone i które dokonanoby, uczyniono, ustalono i ogłoszono w przyszłości, nawet jeśli trzeba będzie o nich uczynić osobną, specjalną, wyraźną i odrębną wzmiankę, potępiamy i odrzucamy w ich brzmieniu i treści, również uznając je za przytoczone, podobnie jak i inne bezprawne i zbaczające z drogi prawdy sobory i ich dokonania zostały potępione przez prawo i święte sobory”. W całości uznajemy je za zniesione, nieważne, daremne i ogłaszamy, że nie miały i nie mają żadnej mocy ani znaczenia i - ponieważ taka jest potrzeba - znosimy je, unieważniamy i anulujemy oraz chcemy, aby były uważane za zniesione, unieważnione i anulowane. 3. Ponadto, rozpoczęty święty sobór ekumeniczny, ogłoszony słusznie, zasadnie i z prawdziwych, zgodnych z prawem powodów a także należycie i właściwie, oraz wszystkie poszczególne rzeczy, jakie na nim uczyniono i dokonano i jakie uczyni się i dokona w przyszłości, uznajemy i ogłaszamy za słuszną, uzasadnioną, prawomocną i ważną. Uznajemy i ogłaszamy za zgodą świętego soboru, że ma on tę samą wartość, siłę, znaczenie, powagę i moc, jaką mają i posiadają inne sobory generalne, szczególnie Laterański, potwierdzone świętymi kanonami. 4. Ponadto ze względu na stan pogody, ponieważ nadchodzą letnie upały, w trosce o wygodę i zdrowie prałatów oraz w oczekiwaniu na tych, którzy zamieszkują kraje leżące za górami i morzem, a którzy dotychczas na ten święty sobór nie mogli przybyć oraz z powodu innych słusznych i uzasadnionych przyczyn znanych świętemu soborowi i przez niego uznanych, trzecią jego sesję zwołujemy na 3 listopada bieżącego roku, również z aprobatą świętego soboru. 5. Wszystkim poszczególnym prałatom oraz innym osobom przebywającym w tym czasie na soborze udzielamy zgody i z jego aprobatą zezwalamy, aby wyjechali z kurii rzymskiej i udali się, gdzie im się podoba, byleby tylko byli obecni na Soborze Laterańskim wspomnianego 3 listopada, gdy ustąpi przewidziana prawem przeszkoda, co musi być oczywiste, pod groźbą kar wyznaczonych w piśmie ogłaszającym sobór i sankcji kanonicznych przewidzianych dla niestawiających się na sobory. Nikomu więc... Jeśli ktoś...

Sesja 3 (piątek 3 grudnia 1512)



Odrzucenie wszystkich poszczególnych dokonań kardynałów schizmatyckich


1.
 Biskup Juliusz, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Ku czci i chwale Tego, którego „dzieła są doskonałe”, kontynuujemy święty Sobór Laterański na obecnej trzeciej sesji, prawomocnie zgromadzonej dzięki Duchowi Świętemu, mającej się odbyć - jak zdecydowaliśmy na drugiej sesji - 3 listopada, a następnie za radą i jednomyślną zgodą czcigodnych braci naszych kardynałów świętego Kościoła rzymskiego odłożyliśmy ją i wyznaczyliśmy na dzień dzisiejszy ze względu na jawnie wyrażane wtedy oraz inne prawne przyczyny. Święty sobór zaaprobował odłożenie i wyznaczenie nowej daty ze wspomnianych i znanych mu powodów, po szczęśliwym, pomyślnym i prawdziwym przyłączeniu się i szczerym zjednoczeniu ze świętym Soborem Laterańskim cesarza rzymskiego Maksymiliana, naszego najdroższego syna w Chrystusie, zawsze Augusta. Wszystkie poszczególne sprawy, jakiekolwiek i ilekolwiek by ich było, które do dnia dzisiejszego poczynili, ustalili, dokonali, spisali i ogłosili lub nakazali zwolennicy potępienia Bernardin Carvaial, Guillaume Briconnet, Renato de Preia i Fryderyk de San Severino, niegdyś kardynałowie, oraz ich sprzymierzeńcy, sojusznicy, wspólnicy i naśladowcy, schizmatycy, heretycy szalejący na zgubę własną i innych, starający się zburzyć jedność . świętej matki Kościoła na samozwańczym soborze w Pizie, Mediolanie i Lyonie lub gdzie indziej, jakiekolwiek i ilekolwiek by ich było, jak również nakazy płacenia dziesięcin nałożonych przez nich w całym Królestwie Francji, w brzmieniu i treści, jak obecnie byłyby podane słowo w słowo, a nie tylko w ogólnych klauzulach, chcemy, aby niniejszym uznano je za przytoczone, a to, co może w przyszłości uczynią, jakkolwiek jest zniesione, nieważne i daremne, a przez nas, za zgodą wspomnianego świętego soboru zostało potępione i odrzucone, dla większej troski o skuteczność tego potępienia i odrzucenia, z aprobatą świętego soboru, potępiamy, odrzucamy i przeklinamy. Stwierdzamy też i oświadczamy, że rzeczy te były i są bezwartościowe, nieważne i daremne, nie miały i nie mają żadnej mocy, skuteczności, skutku ani znaczenia. 2. Ponadto wznawiamy nasze pismo - wydane w Bazylice św. Piotra 13 sierpnia 1512 roku od Wcielenia Pańskiego, w dziewiątym roku naszego pontyfikatu, razem z dekretami, deklaracjami, zakazami oraz wszystkimi poszczególnymi zawartymi w nim klauzulami - w którym zgodnie z radą wspomnianych braci poddaliśmy kościelnemu interdyktowi Królestwo Francji, zwłaszcza Lyon, z wyjątkiem Księstwa Bretanii, z powodu poparcia, przychylności, sympatii oraz jawnie okazanego wsparcia schizmatykom i heretykom przez króla Francji i niektórych innych prałatów Królestwa Francji, oficjałów, szlachtę i baronów podczas trwania potępionego i odrzuconego samozwańczego soboru w Pizie oraz zabroniliśmy, aby jarmarki zwykle odbywane w Lyonie nadal się tam w przyszłości odbywały, przenosząc je do Genewy. Uczyniliśmy to również z pełną wiedzą i aprobatą obecnego świętego soboru. Wspomniane królestwo, jak podano wyżej, jego miasta, regiony, miasteczka i wszystkie miejscowości poddaliśmy interdyktowi, a jarmark z Lyonu przenosimy do Genewy. 3. Aby święty Sobór Laterański doprowadzić do owocnego końca, a inne, liczne i poważne sprawy omawiane i dyskutowane na nim służyły pomnażaniu chwały Boga wszechmogącego i radości Kościoła powszechnego, czwartą sesję zwołujemy na 10 grudnia bieżącego roku, z aprobatą wszystkich powyższych decyzji ze strony tegoż świętego soboru. Nikomu więc... Jeśli ktoś...

Sesja 4 (piątek 10 grudnia 1512)


[Zniesienie sankcji pragmatycznej i anulowanie związanych z nią ustaleń samozwańczego soboru w Pizie]


1.
 Biskup Juliusz, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Dla dobra powierzonej nam z wysoka trzody, naprawy obyczajów i obrony kościelnej wolności oraz dla spokoju i pomnożenia wiary katolickiej, kierując się ojcowską, pełną troski miłością, na chwałę i sławę wszechmogącego Boga i niepodzielnej Trójcy, z aprobatą świętego soboru potwierdzamy i wznawiamy nasze pismo, już przez nas wydane i soborowi znane, w którym ogólnie poddaliśmy reformie pracę urzędników kurii rzymskiej i zasady pobierania przez nich opłat oraz polecamy i nakazujemy, aby to pismo, które przez pewnych wysłanych wtedy posłańców dla pożytku wiernych wedle naszej intencji kazaliśmy ogłosić, gdy ustępują przeszkody, które mogłyby zwieść ludzki sąd, aby nie był sprawiedliwy i słuszny, zostało ogłoszone w poszczególnych diecezjach przez wspomnianych posłańców, a z nimi przez innych prałatów różnych narodów, obecnych już na wspomnianym soborze jako delegaci. Nakazujemy, aby ogłoszenia te należycie wykonano, a relację o nich przedstawiono i przyjęto na tym świętym soborze. 2. Ponadto, gdy już przez długi okres czasu niektórzy prałaci narodu francuskiego, szlachta świecka i inni ich zwolennicy, zwłaszcza pod pozorem pewnej sankcji, którą sami nazywają pragmatyczną, nadzwyczaj ubliżyli Stolicy Apostolskiej, głowie świętego rzymskiego Kościoła powszechnego, wolności i powadze i uchybili świętym kanonom, my nie możemy dłużej znosić tak zgubnej rzeczy, dziejącej się na obrazę Boga, na wzgardę i jawną szkodę Kościoła, ponieważ owa sankcja została uchwalona, wprowadzona i tam przyjęta przez ludzi pozbawionych wszelkiej władzy, bez powagi papieży i prawomocnych soborów generalnych, ale jedynie na mocy pewnego nadużycia. Dlatego wraz z zawartymi w niej artykułami winna zostać słusznie ogłoszona jako anulowana, nieważna i zniesiona. Zniósł ją nawet świętej pamięci Ludwik XI, król Francji, jak wyraźnie stwierdza jego ogólnie dostępny list napisany w tej sprawie. Przeto zadanie ogłoszenia i zniesienia, które mamy uczynić, a także dyskusję, z aprobatą soboru powierzamy kongregacjom naszych czcigodnych braci kardynałów Kościoła rzymskiego i innych prałatów, które zbiorą się w wyższej sali laterańskiej, gdy zajdzie potrzeba, a relację z omawianych spraw złożą nam i świętemu soborowi na najbliższej sesji lub innych, jak będzie dogodnie. 3. Postanawiamy też i uchwalamy, że francuscy prałaci, kapituły kościołów, rady klasztorów i sprzyjający im świeccy wszelkiej godności, nawet jeśli byłaby to godność królewska, nadużywający lub przyjmujący tę sankcję oraz wszyscy inni poszczególni ludzie czerpiący [z niej] wspólnie lub oddzielnie własne zyski, edyktem publicznym, ponieważ nie ma do nich bezpiecznego dostępu, przybitym na drzwiach kościołów w Mediolanie, Astii i w Pawii, zostają napomniani i imiennie pozwani, aby przed określonym terminem, który zostanie wyznaczony, stawili się przed obliczem naszym i soboru oraz podali przyczyny, dla których wspomniana sankcja - stanowiąca w uchwalających ją zepsucie i nadużycie autorytetu, godności i jedności Kościoła rzymskiego i Stolicy Apostolskiej oraz pogwałcenie świętych kanonów i kościelnej wolności - nie powinna być ogłoszona jako niebyła i nieważna, i za taką uznawana i zniesiona. Takie napomnienie i imiennie wezwanie zobowiązuje tak, jak gdyby zostali osobiście napomniani i wezwani. 4. Ponadto wszystkie poszczególne przydziały probostw i urzędów, przyznanie kościelnych beneficjów, potwierdzenia elekcji i postulacji, udzielenie zezwoleń, polecenia i wszelkie indulty, będące wynikiem zarówno łaski, jak i sprawiedliwości, czyli jednej i drugiej, jakiejkolwiek byłyby treści, które chcemy, aby niniejszym zostały uznane za przytoczone, a których dokonało i na które zezwoliło zgromadzenie czy też samozwańczy sobór w Pizie i schizmatycy, którzy się do niego przyłączyli, pozbawieni władzy i wszelkich godności, chociaż są one anulowane i nieważne, dla większej jednak pewności uchwalamy, że są anulowane i nieważne, nie mają żadnej mocy czy ważności i że wszyscy razem i każdy z osobna będący jakiejkolwiek godności, stanowiska, stopnia szlachectwa, stanu i położenia, którym zostały udzielone albo na których korzyść, użytek czy honor w jakikolwiek sposób mają wzgląd, nie czerpią z nich żadnych owoców, plonów czy zysków, ani dotąd nie czerpali, lecz są zobowiązani do ich przywrócenia i oddania owych beneficjów i innych udzielonych wcześniej nadań. Jeśli owych beneficjów i innych przyznanych im nadań nie oddaliby rzeczywiście i całkowicie w ciągu dwóch miesięcy od dnia dzisiejszego, z aprobatą świętego soboru ustalamy, że tym samym pozbawia się ich również innych beneficjów kościelnych słusznie posiadanych. Tego typu owoce, zyski, plony i wszelkie pieniądze z dziesięcin nałożonych przez wspomniany samozwańczy sobór, wyegzekwowane i te, które będą zebrane, przeznaczamy na przygotowanie wyprawy przeciwko niewiernym. 5. Aby zaś deklaracja o reformie i anulowaniu wspomnianej sankcji i inne sprawy rozważnie doprowadzono do skutku, a prałaci mający przybyć na ten święty sobór, z których niektórzy, jak się dowiedzieliśmy, już wybrali się w drogę, wygodnie mogli tu dotrzeć, z aprobatą świętego soboru na odbycie piątej sesji wyznaczamy dzień 16 lutego, który wypadnie w środę po pierwszej niedzieli najbliższego Wielkiego Postu. Nikomu więc... Jeśli ktoś...

Sesja 5 (środa 16 lutego 1513)



[I. Bulla wznawiająca i potwierdzająca konstytucję o niedopuszczeniu do występku symonii podczas wyboru papieża]



{I/A. Wprowadzenie}


1.
 Biskup Juliusz, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Jeśli najwyższy Stwórca rzeczy, założyciel ziemi i nieba, w swej niewypowiedzianej opatrzności zechciał, aby biskup Rzymu przewodził ludowi chrześcijańskiemu, zasiadając na tronie jako jego pasterz, aby świętym rzymskim Kościołem powszechnym rządził szczerym sercem i z oddaniem, i z troskliwą miłością dążył do pożytku wszystkich wiernych, uważamy za godne i zbawienne, aby podczas wyborów biskupa Rzymu, na którego wierni spoglądają jak na zwierciadło czystości i nieskazitelności, nie było żadnego zepsucia ani podejrzenia o nie i aby ci jedynie mogli osiągnąć tak wielką pozycję, którzy należycie, właściwie i kanonicznie wstąpiwszy na tron, odpowiednim sposobem i porządkiem, zdolni będą trzymać ster łodzi Piotrowej i by ci mogli dostąpić tak wysokiej godności, którzy dla dobrych i uczciwych będą pociechą, dla złych zaś postrachem i by ich przykład był budujący dla pozostałych wiernych, skłaniał ich do dobrych uczynków i kierował na drogę zbawienia oraz aby to, co ponadto postanowiliśmy i zarządziliśmy stosownie do wielkości i powagi sprawy, przez święty sobór generalny zostało przyjęte i wznowione, a przyjęte i wznowione zostało potwierdzone, aby tym mocniej trwało, ściślej było przestrzegane i bronione przed rozlicznymi zasadzkami szatana; a to się osiągnie, gdy bardziej wzmocni się wspomniany autorytet. 2. Od dawna bowiem, z ważnych i naglących powodów, prowadziliśmy poważne i rozważne dyskusje i zastanawialiśmy się nad tym z największymi uczonymi i innymi najpoważniejszymi mężami, również kardynałami świętego Kościoła rzymskiego, w rezultacie czego ukazało się pismo następującej treści.

I/B. Załączona konstytucja


3.
 Biskup Juliusz, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę. Ponieważ tak Bożym, jak i ludzkim prawem, szczególnie w sprawach duchowych zaraza symonii została zabroniona i wyklęta a jeszcze dalece bardziej jest ohydna podczas wyboru papieża, wikariusza naszego Pana Jezusa Chrystusa, i zgubna dla Kościoła powszechnego, my, którzy za sprawą Pana przewodniczymy Kościołowi powszechnemu, chociaż niegodni, chcąc, na ile z Bożą pomocą jesteśmy w stanie, zbawiennie zatroszczyć się na przyszłość o powyższe sprawy, do czego jesteśmy zobowiązani, stosownie do potrzeby tak wielkiego dzieła i wielkości niebezpieczeństwa, na podstawie rady i jednomyślnej zgody naszych braci kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, tą naszą konstytucją, która na zawsze ma zachować swą ważność, apostolskim autorytetem i pełnią naszej władzy postanawiamy, uchwalamy i ustalamy, że jeśli zdarzyłoby się (do czego Bóg w swej łaskawości i dobroci względem wszystkich niech nie dopuści), gdy nas albo naszych następców kolejno sam Bóg zwolni z rządów nad Kościołem powszechnym, z powodu usiłowań nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego a także ponieważ skłania do tego i namawia ambicja lub żądza, a będzie się odbywać wybór papieża, biskupa Rzymu i ten, kto będzie wybrany lub kto inny albo jacyś kardynałowie ze zgromadzenia w jakikolwiek sposób oddający głos dopuszczą się herezji symonii przez dawanie, obiecywanie lub przyjmowanie pieniędzy, wszelkiego rodzaju dóbr, zamków, urzędów lub beneficjów albo przez obietnice i zobowiązania, popełnionej osobiście lub przez kogoś innego albo innych w jakikolwiek sposób i ilekolwiek razy, nawet jeśli tego wyboru dokonano za zgodą dwóch trzecich lub przez jednomyślną zgodę wszystkich kardynałów, w jakikolwiek sposób, nawet na drodze jednomyślnego przyjęcia, gdy nikt nie wyrażał sprzeciwu, nawet jeśli został dokonany bez liczenia głosów, nie tylko tego typu wybór czy przyjęcie tym samym jest nieważny i nie daje tak wybranemu czy przyjętemu żadnej władzy rządzenia w prawach duchowych i doczesnych, lecz nawet przeciwnie, tak wybranemu czy przyjętemu może się sprzeciwić i zastąpić go z powodu hańby symonii jakikolwiek kardynał, który uczestniczył w elekcji, jako że jest to prawdziwa i niewątpliwa herezja, tak że przez nikogo nie może być uważany za papieża. 4. Co więcej, wybrany tak jest tym samym, bez żadnego innego oświadczenia pozbawiony swej wcześniejszej godności kardynalskiej i każdego innego zaszczytu, kościołów katedralnych, nawet metropolitalnych i patriarchalnych, klasztorów, sprawowanych funkcji i wszelkich innych beneficjów i dochodów, które wtedy posiadał tytularnie lub na zasadzie komendy i należy go uważać i mieć nie za apostoła lecz apostatę, Szymona Maga i herezjarchę oraz uznać za niezdolnego na zawsze do wszystkich poszczególnych wspomnianych rzeczy. 5. Ani też tego typu symoniacka elekcja przez następującą potem intronizację elekta czy upływ czasu albo nawet przez akt czci wszystkich kardynałów czy akt posłuszeństwa w żadnym innym czasie niech nie nabierze ważności. I niech będzie wolno wszystkim kardynałom i każdemu z osobna, także tym, którzy zgodzili się na tę symoniacka elekcję czy przyjęcie, nawet po intronizacji, akcie czci czy posłuszeństwa, a także całemu duchowieństwu, ludowi rzymskiemu oraz poddanym z dzielnicy św. Anioła w Rzymie, jak i prefektom jakichkolwiek innych włości Kościoła rzymskiego, kasztelanom, kapitanom i innym urzędnikom, niezależnie od tego jakim są związani hołdem, przysięgą czy zobowiązaniem, bezkarnie i kiedy bądź odstąpić od posłuszeństwa i oddania względem takiego elekta (chociaż mimo wszystko pozostają w mocy same nakazy wiary Kościoła katolickiego i posłuszeństwa wobec przyszłego biskupa Rzymu, który obejmie urząd kanonicznie) i opuścić go jako maga, poganina, celnika i herezjarchę. 6. A dla jego zawstydzenia, jeśliby uzurpował sobie prawo do rządzenia Kościołem powszechnym pod pretekstem takiej elekcji, kardynałowie, którzy chcieli się przeciwstawić rzeczonej elekcji, mogą wezwać przeciwko niemu pomocy ramienia świeckiego. Odstępujący od posłuszeństwa względem niego, z powodu odstąpienia nie podlegają restrykcjom w postaci jakichś kar lub cenzur jako rozdzierający tunikę Pańską. 7. Kardynałowie zaś, którzy by go tak symoniacko wybrali, mają być bez żadnego innego oświadczenia pozbawieni swoich stopni, tytułu i godności kardynalskiej oraz wszelkich zaszczytów patriarszych, arcybiskupich, biskupich i innych prałatur, godności i beneficjów, które mieli wtedy tytularnie lub w komendzie, albo w których, czy do których, będą mieli wtedy prawo, chyba że od niego całkowicie i rzeczywiście by odstąpili i zjednoczyli się z pozostałymi kardynałami, którzy nie zgodzili się na tego typu symonię i jeśli uczyniliby to w ciągu ośmiu dni, odkąd zostali przez tych kardynałów skarceni, o ile to możliwe osobiście lub podanym do publicznej wiadomości obwieszczeniem i złączyli się z nimi bez udawania i podstępu. A wtedy, jeśli ze wspomnianymi wyżej innymi kardynałami zjednoczą się i złączą, zrehabilitowani i przywróceni do poprzedniego stanu i do poprzednich zaszczytów i godności, także kardynalskich, a ponadto kościołów i beneficjów, którymi przewodzili i które posiadali oraz ponownie w nich umieszczeni i postawieni, tym samym zostają uwolnieni od zmazy tego typu symonii i cenzur oraz wszelkich kar kościelnych. 8. Pośrednicy zaś, przekupnie i handlarze, bankierzy, duchowni i świeccy, jakiejkolwiek by byli godności, przymiotów i stanu, nawet obdarzeni godnością patriarszą, arcybiskupią czy biskupią lub inną świecką, światową czy kościelną, także przedstawiciele czy posłańcy jakichkolwiek królów i książąt, uczestnicy tej symoniackiej elekcji, tym samym są pozbawieni wszystkich swoich kościołów, beneficjów, prałatur i lenn oraz wszelkich innych zaszczytów i dóbr a także uznani za niezdolnych prawnie do podobnych rzeczy, a nawet czynnie i biernie pozbawieni prawa do testamentu, a ich dobra, tak jakby byli oskarżeni o zbrodnię obrazy majestatu, zostają włączone i przeniesione do skarbu Stolicy Apostolskiej, jeśli wspomniani wcześniej grzesznicy byli urzędnikami kościelnymi albo w inny sposób poddanymi Kościoła rzymskiego. 9. Dobra zaś i lenna takich grzeszników nie będących poddanymi Kościoła, znajdujące się w posiadłościach osób świeckich, tym samym zostaną podobnie włączone do skarbu świeckiego księcia, na terytorium którego byłyby położone. Tak jednak, że jeśli w ciągu trzech miesięcy od dnia w którym, jak będzie wiadomym, dopuścili się symonii lub uczestniczyli w niej, książęta nie włączyliby realnie rzeczonych dóbr do swojego skarbu, odtąd mają być one uważane za włączone do skarbu Kościoła rzymskiego i takimi tym samym są, również bez żadnego dodatkowego obwieszczenia. 10.Dlatego obietnice i zobowiązania czy przyrzeczenia, uczynione kiedykolwiek w jakikolwiek sposób, nawet przed dniem takiej elekcji, nawet poza osobami kardynałów przez kogokolwiek innego, w jakiejkolwiek postaci i formie, również zaprzysiężone, warunkowe czy ewentualne, i złożone z jakiegokolwiek powodu w formie powierzenia, pożyczki, wymiany, wyznania o przyjętych zobowiązaniach, donacji, dzierżawy czy sprzedaży, zamiany albo mające postać jakiejkolwiek innej umowy, także uczynione w większej formie Kamerze Apostolskiej, są anulowane, nieważne i nie mające mocy prawnej i nikt na ich podstawie nie może być pozwany czy pojmany w sądzie czy poza nim, i wszystkim wolno od nich bezkarnie odstąpić bez żadnego strachu czy zarzutu złamania słowa. 11. Ponadto, kardynałowie uczestniczący we wspomnianej symoniackiej elekcji, którzy od takiego elekta odstąpili, mogą razem z innymi kardynałami - również tymi, którzy najpierw zgodzili się z taką symoniacką elekcją, a potem zjednoczyli się z kardynałami nieuczestniczącymi w niej, jeśli chcieliby się z nimi zjednoczyć, a w przeciwnym razie bez nich - w innym terminie mimo wszystko swobodnie, ale jednak kanonicznie zgromadzić się na elekcję następnego papieża, nie oczekując innego orzeczenia wyjaśniającego w sprawie elekcji symoniackiej, ponieważ zawsze pozostaje w swojej mocy ta nasza obecna konstytucja. Mogą też ogłosić i zebrać w odpowiednim miejscu nawet sobór generalny, stosownie do tego, co uznają za właściwe, nie bacząc na konstytucje i zarządzenia apostolskie, a zwłaszcza Licet de evitanda discordia świętej pamięci papieża Aleksandra i innych papieży, naszych poprzedników, nawet jeśli zostały wydane na soborach generalnych ani też pozostałe zawierające jakąkolwiek treść sprzeczną z tym naszym pismem. 12. Wreszcie nakazujemy wszystkim poszczególnym kardynałom świętego Kościoła rzymskiego, również przyszłym, i ich świętemu kolegium, aby w czasie wakatu na Stolicy Apostolskiej nie ważyli się sprzeciwiać powyższym decyzjom albo przeciw powyższym ustaleniom lub któremuś z nich coś przedsiębrać, zarządzać, nakazywać albo w jakikolwiek sposób coś czynić lub zamierzać, wyszukawszy jakikolwiek pretekst lub przyczynę, pod karą ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa, której z istoty rzeczy podlegają, a od której może zwolnić tylko kanonicznie wybrany papież, z wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci. Jeśli zaś zdarzyłoby się, że ktoś, świadomie czy nieświadomie, nawet my sami, próbowałby w tych sprawach albo jednej z powyższych spraw postąpić inaczej, uznajemy to odtąd za nieważne i daremne. 13. Aby zaś treść naszej obecnej konstytucji, dekretu, postanowienia, zarządzenia i zakazu dotarła do wiadomości wszystkich, chcemy, aby obecne nasze pismo zostało przybite do drzwi bazyliki Księcia Apostołów oraz kancelarii, a także w widocznym miejscu na Campo dei Fiori i aby żadna inna uroczystość nie musiała być wymagana i oczekiwana dla publikacji tego pisma, lecz by to przybicie wystarczyło dla uroczystej publikacji i wieczystej ważności. 14.Nikomu więc... Jeśli ktoś...
Dane w Rzymie w Bazylice św. Piotra 14 stycznia 1505 roku od Wcielenia Pańskiego, w trzecim roku naszego pontyfikatu.



{I/C. Wznowienie i potwierdzenie załączonej konstytucji}


15.
 Następnie list ten w celu prawomocnego zaistnienia i urzędowego uznania, podczas naszego pobytu w październiku z naszą kurią w Bolonii, w siódmym roku naszego pontyfikatu, na naszym tajnym konsystorzu został przeczytany, opublikowany i zatwierdzony także przez naszych czcigodnych braci kardynałów świętego Kościoła rzymskiego i innych naszych domowych prałatów. Następnie przepisano go i odnotowano w dokumentach kancelarii, w sądzie oraz w innych publicznych miejscach miasta, a na koniec został uroczyście wystawiony publicznie w Rzymie w oznaczonych miejscach, a jego odpisy wysłano prawie wszystkim chrześcijańskim władcom. 16. Mając na uwadze, jakim ciężarem, jaką zgubą są fałszywe wybory wikariuszy Chrystusa na ziemi i ile straty mogą przynieść religii chrześcijańskiej, szczególnie w tych bardzo trudnych czasach, w których na różne sposoby cała religia chrześcijańska doznaje udręk, chcąc zapobiec podstępom i zasadzkom szatana, ludzkiej zuchwałości i ambicji, na ile jest to w naszej mocy, aby pismo to tym bardziej było przestrzegane im pełniej zaistnieje, pismo to po dojrzałym i zbawiennym namyśle świętego soboru zaaprobowane i wznowione, jak zostało ustanowione i zarządzone, choćby dla swego istnienia i ważności nie potrzebowało innego potwierdzenia, lecz dla większego bezpieczeństwa i usunięcia wszelkiej przyczyny podstępu i nieprawości dla wszystkich mających złe zamiary i usiłujących sprzeciwić się tak wielce zbawiennej konstytucji, aby tym gorliwiej było przestrzegane i trudniej usuwalne, jeśli będzie obwarowane aprobatą takich ojców, wspomniane pismo ze wszystkimi poszczególnymi statutami, nakazami, dekretami, objaśnieniami, karami, zakazami i wszystkimi poszczególnymi klauzulami w nim zawartymi, z aprobatą świętego Soboru Laterańskiego, powagą i pełnią władzy wspomnianych ojców, potwierdzamy, wznawiamy i polecamy, aby było nienaruszenie i niezłomnie przestrzegane, zachowywane i utrzymywało siłę wieczystej mocy. Ponadto ustanawiamy i oznajmiamy, że kardynałowie, pośrednicy, przedstawiciele, posłańcy i inni w nim wymienieni, zobowiązani są do przestrzegania go i wszystkich poszczególnych rzeczy w nim wyrażonych, pod cenzurami, karami i innymi zawartymi w nim sankcjami, zgodnie z jego treścią i formą oraz będą w przyszłości zobowiązani, bez względu na konstytucje i zarządzenia apostolskie i wszystko inne, o czym w tym liście powiedzieliśmy, że nie stoi na przeszkodzie, jak również wszelkie inne pisma o przeciwnej treści. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



Sesja 6 (środa 27 kwietnia 1513)



[List żelazny gwarantujący przybycie, przebywanie, udział w obradach i powrót wszystkim, którzy chcą i powinni przybyć na sobór]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na przyszłą rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. W danym nam z niebios poleceniu Tego, który opatrznością „wszechmogącego rządzi mocami nieba i ziemi”, stoimy na czele świętego Kościoła powszechnego, chociaż niezasłużenie, wśród wielorakich nieustannie trapiących nas trosk, napomniani zbawczą i najświętszą nauką Nauczyciela ludów. Nasze myśli kierujemy przede wszystkim ku temu, aby w Kościele trwała wieczysta jedność i nienaruszona miłość, aby powierzona nam trzoda właściwymi ścieżkami wkraczała na drogę zbawienia, a miano wyznawców Chrystusa i znak krzyża świętego, w którym wierzący zostali zbawieni - po wypędzeniu niewiernych z pomocą prawicy Bożej - szerzej się rozprzestrzeniło. 2. Nasz poprzednik, świętej pamięci papież Juliusz II, zwołał święty, generalny Sobór Laterański zgodnie z radą i za zgodą naszych czcigodnych braci kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, w liczbie których wówczas byliśmy, odbył w nim chwalebnie, prawomocnie i z uzasadnionych przyczyn, przy współpracy z Duchem Świętym, pięć jego sesji, a szóstą wyznaczył na 13 [kwietnia] bieżącego roku. My, gdy zabrakło go wśród nas, dla tych i innych przyczyn, które wzbudzają niepokój nasz i wspomnianych braci, odłożyliśmy ją, na podstawie rady i ich zgody, aż do dnia dzisiejszego. 3. Jeszcze gdy byliśmy na niższych stopniach godności, w naszym sercu zawsze istniała chęć ujrzenia celebracji soboru generalnego (jako szczególnej uprawy roli pańskiej). Teraz osiągnąwszy szczyt godności apostolskiej, widząc, że do naszego szlachetnego i pożytecznego pragnienia dołączył się obowiązek wynikający z nałożonego na nas obowiązku duszpasterskiej troski, podjęliśmy się tego tym goręcej i z całą gorliwością ducha. Dlatego potwierdzamy uczynione przez nas odroczenie, z aprobatą tego świętego Soboru Laterańskiego, i oświadczamy, że chcemy kontynuować sobór aż do zakończenia spraw, z powodu których został zwołany, zwłaszcza by między książętami i władcami chrześcijańskimi, po wygaśnięciu strasznych wojen i złożeniu nieprzyjacielskiej broni, zdołano zawrzeć powszechny i trwały pokój, dla którego z niestrudzoną troską, nie pomijając niczego, co można wykorzystać w tak zacnym celu, próbujemy skierować wszystkie nasze starania, i bez przymusu tenże sobór zakończyć. Nieodmiennie jest i pozostanie naszym zamiarem, aby po osiągnięciu tego, co służy chwale Bożej, radości Kościoła i zgodzie wierzących w Chrystusa, doszła do skutku święta i konieczna wyprawa przeciwko wrogom wiary katolickiej i aby szczęśliwie, z pomocą Najwyższego, można było nad nimi zatriumfować. 4. Aby zaś ci, którzy powinni przybyć na tak bardzo potrzebny sobór, nie byli w jakikolwiek sposób powstrzymywani od przybycia, wszystkim razem i każdemu z osobna wezwanym na wspomniany sobór przez naszego poprzednika Juliusza [II] albo tym, którzy zgodnie z prawem lub zwyczajem powinni uczestniczyć w posiedzeniach soborów generalnych, zwłaszcza przedstawicielom narodu francuskiego, a także przybywającym na tenże Sobór Laterański schizmatykom i wszystkim innym, na podstawie prawa powszechnego lub przywileju, przez postanowienie lub list apostolski naszych poprzedników lub Stolicy Apostolskiej (wyjąwszy jedynie tych, którym tego zabroniono), służącym i domownikom przybywających, wszelkiego stanu, stopnia, pozycji społecznej czy szlachectwa, duchownym i świeckim, ze względu na siebie i wszelkie ich dobra, o ile nie stoją na przeszkodzie jakieś cenzury i kary kościelne, a dodatkowo świeckie nałożone na nich ogólnie przez prawo lub Stolicę Apostolską z jakiejkolwiek przyczyny, w formie jakichkolwiek słów i klauzul, którym ogólnie podlegają, niniejszym, z aprobatą świętego soboru dajemy list żelazny czyli całkowitą, pełną i wszelkiego rodzaju możliwość przybycia na Sobór Laterański do Rzymu, przebywania tam i swobodnego udziału w posiedzeniach. Ilekroć wyda się to stosowne [będą mogli] wyjeżdżać z niego, przez miasta, krainy, okolice śródlądowe i nadmorskie podlegające Kościołowi rzymskiemu, z pełną swobodą i wszelką gwarancją bezpieczeństwa obwarowaną prawdziwym i niezawodnym poręczeniem papieskim. 5. Ponadto wszystkich poszczególnych królów, książąt i władców chrześcijańskich będziemy zachęcać, napominać i prosić w naszych listach, aby ze względu na cześć Boga najwyższego i Stolicy Apostolskiej, przybywających na święty Sobór Laterański, w żaden sposób nie niepokoili, wprost czy pośrednio, w tym, co dotyczy ich osób lub dóbr, ani nie pozwalali na to innym, lecz zezwolili im swobodnie, bezpiecznie i spokojnie przybyć. 6. Poza tym dla doprowadzenia do skutku tego soboru, odbycie siódmej sesji wyznaczamy na 23 maja. Nikomu więc... Jeśli ktoś...

Sesja 8 (środa 19 grudnia 1513)



[I. Potępienie wszelkich twierdzeń sprzecznych z prawdą chrześcijańskiej wiary objawionej na temat duszy ludzkiej]


l.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątktką, z aprobatą świętego soboru. Gorliwość apostolskiego urzędu nieustannie pobudza nas do troskliwego zajęcia się leczeniem dolegliwości dusz szczególnie gnębiących obecnie ludzi wierzących, opiekę nad którymi zechciał nam powierzyć z wysoka wszechmogący Stwórca. Zastosujemy, jak Samarytanin w Ewangelii, zbawienne lekarstwo oleju i wina, aby nie stawiano nam zarzutu Jeremiasza: „Czy nie ma balsamu w Gileadzie, czy nie ma tam lekarza?” 2. Za naszych dni (stwierdzamy z bólem) siewca kąkolu, odwieczny wróg rodzaju ludzkiego odważył się posiać i rozplenić na niwie Pana niemało zgubnych błędów, które wierzący zawsze odrzucali, zwłaszcza o naturze duszy rozumnej, że jest śmiertelna lub jedyna dla wszystkich ludzi; a niektórzy nierozważnie filozofując dowodzą, że - przynajmniej z filozoficznego punktu widzenia - jest to prawda. 3. Chcąc przeciw tego rodzaju zarazie zastosować odpowiednie środki zaradcze, z aprobatą świętego soboru, potępiamy i ganimy wszystkich twierdzących, że dusza rozumna jest śmiertelna lub jedyna dla wszystkich ludzi oraz poddających to w wątpliwość. 4. Gdyż dusza nie tylko prawdziwie sama z siebie i ze swej istoty jest formą ludzkiego ciała, jak podaje kanon naszego poprzednika świętej pamięci papieża Klemensa V wydany na Soborze generalnym w Vienne, ale prawdziwie jest nieśmiertelna i stosownie do ilości ciał, z którymi się łączy, każdorazowo jest pomnażalna, pomnażana i mająca być pomnażaną. 5. Wynika to wyraźnie z Ewangelii, ponieważ Pan mówi: „Duszy zabić nie mogą”. I gdzie indziej: „Kto nienawidzi swej duszy na tym świecie, zachowa ją na życie wieczne”. I gdy tym, którzy będą sądzeni, obiecuje wieczne nagrody i wieczne męki stosownie do zasługi życia. Inaczej wcielenie i inne tajemnice Chrystusa nic by nam nie pomogły, zmartwychwstanie nie byłoby oczekiwane, a święci i sprawiedliwi byliby (według Apostoła) najbardziej pożałowania godni ze wszystkich ludzi. 6. A ponieważ prawda nie sprzeciwia się w niczym prawdzie, stwierdzamy, że każde twierdzenie przeciwne prawdzie oświeconej wiary jest całkowicie fałszywe, i surowo nakazujemy, że inaczej nie wolno nauczać prawd wiary; oświadczamy, że wszyscy obstający przy twierdzeniach tego rodzaju błędu - jako siewcy szczególnie potępionych herezji, pod każdym względem, jako przeklęci i ohydni heretycy i niewierni, osłabiający katolicką wiarę - winni zostać usunięci i ukarani. 7. Ponadto, wszystkim poszczególnym filozofom wykładającym publicznie na uniwersytetach studiów generalnych i gdzie indziej, z góry surowo polecamy, że wykładając swoim słuchaczom bądź objaśniając założenia lub rozstrzygnięcia filozofów, w których rozpoznaje się, iż odeszli od prawdziwej wiary - jak na przykład w kwestii śmiertelności lub jedności [numerycznej] duszy, wieczności świata i innych tego typu poglądów - są zobowiązani wszelkimi siłami wyraźnie przedstawić im prawdę chrześcijańskiej wiary, w miarę możności przekonywaniem nauczyć i wedle sił z pełnym zapałem zbić i odeprzeć argumenty tego rodzaju filozofów, ponieważ wszystkie są do obalenia. 8. Wiadomo przecież, że czasem nie wystarczy podciąć korzeni ostów, by ponownie nie wyrosły, chyba że całkiem się je wyrwie i usunie ich nasiona i przyczyny żywotności, dzięki którym łatwo się rodzaj; wiadomo też, że przedłużane latami studia filozofii ludzkiej - zdaniem Apostoła uczynionej przez Boga bezużyteczną i głupią - bez korzeni mądrości Bożej i światła prawdy objawionej niekiedy bardziej prowadzą do błędu, niż do wyjaśnienia prawdy. W celu usunięcia w nich wszelkiej okazji do błądzenia, tą zbawienną konstytucją nakazujemy i postanawiamy, żeby w przyszłości żaden wyświęcony, diecezjalny, zakonny lub w inny sposób zrównany z nimi przez prawo, w czasie studiów generalnych lub gdzie indziej publicznie odbywanych, nie oddawał się studiom filozofii lub literatury dłużej niż pięć lat po ukończeniu gramatyki i dialektyki, bez żadnego studium teologii lub prawa papieskiego. 9. Gdyby po upływie wspomnianych pięciu lat chciał trudzić się nad tymi studiami, niech mu będzie wolno, byleby - równocześnie lub oddzielnie - gorliwie zajął się teologią lub świętymi kanonami, aby w tych świętych i pożytecznych naukach kapłani Pana znajdowali sposób na oczyszczanie i uzdrawianie zepsutych korzeni filozofii i literatury. 10. Na mocy świętego posłuszeństwa polecamy, aby ordynariusze miejsc tam, gdzie czynne są studia generalne oraz rektorzy tychże uniwersytetów, publicznie ogłaszali powyższe kanony co roku na początku studiów. Nikomu więc... Jeśli ktoś...

[II. O zawarciu pokoju między władcami chrześcijańskimi i odwiedzeniu Czechów od sprzeciwiania się wierze]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na przyszłą rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Kontynuujemy święty Sobór Laterański na chwałę Wszechmogącego i niepodzielnej Trójcy oraz na sławę Tego, którego zastępujemy na ziemi, „który ustalił pokój i porządek na niebie”, a zstępując z nieba zostawił pokój swoim uczniom jako prawo dziedzictwa. Przy innej sposobności, między innymi na poprzedniej siódmej sesji, starano się zapobiec tak groźnemu i nieustannemu niebezpieczeństwu ze strony niewiernych, jak i rozlewowi krwi chrześcijańskiej, którą z powodu naszych win również wtedy przelewano; 2. Aby usunąć niezgody między chrześcijańskimi książętami, królami i narodami, staraliśmy się ze wszystkich sił dążyć do pokoju między nimi, dla ustanowienia którego powstała jedna z głównych komisji wspomnianego soboru. Aby ów pokój nastąpił, nienaruszony trwał i został powierzony należnemu wykonaniu, szczególnie w czasach, gdy poznano, że potęga niewiernych niezwykle wzrosła, z aprobatą świętego soboru, postanowiliśmy i zarządziliśmy wysłanie legatów i nuncjuszy, stróżów pokoju, znanych ze swej mądrości, doświadczenia i uczciwości, do wspomnianych królów, książąt i władców dla omówienia i ustanowienia powszechnego pokoju, i dla działania z pomocą Pana (na ile pozwalają nasze siły) na rzecz zawieszenia broni. Przedstawicieli wspomnianych królów, książąt i władców na tym soborze wtedy obecnych, wezwaliśmy ze względu na szacunek dla Stolicy Apostolskiej i jedność wiernych, aby donieśli o tym swoim królom, książętom i władcom, i zachęcili ich w naszym imieniu do potraktowania i wysłuchania życzliwie i z uszanowaniem legatów apostolskich i zadośćuczynienia naszym tak sprawiedliwym i pobożnym prośbom przedkładanym im przez tychże legatów. 3. Byliśmy przekonani, że zrobią to tak szybko, jak to możliwe, aby podjąć nałożony przez nas obowiązek wysłania poselstwa, a podjęty mężnie wypełnić. Oby z pomocą „Ojca świateł” (od którego pochodzi „wszelki dar doskonały”) udało się wynegocjować i zawrzeć ów pokój, a po jego zawarciu zorganizować świętą i niezbędną wyprawę przeciwko wściekłości niewiernych łaknących nasycenia krwią chrześcijańską oraz dla bezpieczeństwa i spokoju całego chrześcijaństwa szczęśliwie ją ukończyć.


4. My zaś, zgodnie z wymogiem naszego pasterskiego urzędu, z głębi serca życząc sobie tego pokoju i jedności dla całego ludu chrześcijańskiego, a najbardziej dla tychże królów, książąt i władców, niezgoda których, jak się obawiano, może z dnia na dzień spowodować dłuższe i cięższe nieszczęścia dla chrześcijańskiego państwa, a z kolei spodziewano się, że ich autorytet, pokój i jedność temuż chrześcijaństwu przyniesie korzyść i ocalenie, wysłaliśmy naszych posłańców i pisma do wspomnianych królów, książąt i władców niezgadzających się między sobą, aby ich zachęcić, wezwać i upomnieć. Nie pominęliśmy żadnego wysiłku ani działania, na ile tylko mogliśmy, wszelkimi naszymi siłami, aby usunąwszy wszelkie różnice i niezgody, za to w jednomyślnej zgodzie, życzliwości i miłości, zechcieli powrócić do powszechnego pokoju, zgody i jedności, aby dłużej najstraszniejszy sułtan turecki i inni niewierni nie wyrządzali krzywd chrześcijanom, oraz zechcieli sposobić się do poskromienia strasznej wściekłości tych narodów i ich dumnych usiłowań.


5. W tych okolicznościach, z całą troską, gorliwością, ochotą i zapałem, starając się doprowadzić wszystkie sprawy do upragnionego końca i ufając w dobroć Pana, z aprobatą świętego soboru postanawiamy, że dla pewnego i całkowitego bezpieczeństwa, obrony i dobra całego chrześcijańskiego świata winniśmy wkrótce na naszym tajnym konsystorzu zgodnie z radą naszych braci mianować naszych legatów de latere, kardynałów świętego Kościoła rzymskiego z upoważnieniem oraz koniecznymi i właściwymi pełnomocnictwami, jako aniołów pokoju, dla negocjowania, ustalenia zasad i zawarcia pokoju powszechnego, podjęcia wyprawy przeciwko niewiernym, oraz z całą gotowością i chętnie wyznaczyć i wysłać do tychże królów, uwzględniając ich królewską wielkoduszność i oddanie dla wiary katolickiej, aby ich skłonili do obu najświętszych dzieł: pokoju i wyprawy [przeciw niewiernym].


6. Ponadto, ponieważ długotrwała i wieloraka herezja Czechów stanowi obrazę dla Boga i zgorszenie dla chrześcijańskiego ludu, prowincja ta całkowicie została przez nas w ostatnich dniach powierzona umiłowanemu synowi naszemu Tomaszowi tytularnemu przełożonemu kościoła św. Marcina In Montibus, kardynałowi ostrzyhomskiemu, naszemu legatowi i Stolicy Apostolskiej na Węgry i do Czech, aby Czesi zostali nawróceni do światła prawdziwej wiary i do zgody. Zachęcamy ich w Panu, aby zechcieli wyznaczyć - albo do nas na święty Sobór Laterański, albo do legata, kardynała Tomasza, ponieważ będzie im bliżej - kilku ze swoich przedstawicieli z odpowiednim poleceniem dla omówienia sprawy właściwego lekarstwa, które by spowodowało uznanie błędów, w których długo tkwią i nawrócenie się, pod wodzą Boga, na prawdziwy kult religijny i na łono świętej matki Kościoła. 7. Z aprobatą świętego soboru, treścią tego pisma udzielamy zezwolenia i z papieskim poręczeniem dajemy im list żelazny i gwarancję bezpiecznego przybycia, podróżowania, pobytu, jak długo odbywać się będą wspomniane rokowania, a następnie w miarę potrzeby oddalania się i powrotu do domów; ponadto, na ile z Bożą pomocą będziemy w stanie, przychylimy się do ich próśb. 8. Aby zaś święty Sobór Laterański doprowadzić do końca i by przyniósł oczekiwany, obfity i pożyteczny plon, albowiem wiele innych poważnych spraw pozostaje do rozważenia i omówienia na nim na chwałę Boga wszechmogącego i radość Jego Kościoła, dziewiątą jego sesję wyznaczamy z aprobatą świętego soboru na 9 kwietnia 1514 roku, pierwszego roku naszego pontyfikatu, który to dzień wypadnie w środę po niedzieli Męki Pańskiej. Nikomu więc... Jeśli ktoś...


[III. Bulla o reformie]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Postawieni darem łaski na strażnicy, jaką jest najwyższa godność apostolska, uznaliśmy, że nic bardziej nie jest naszą powinnością, jak gorliwie i pilnie przyglądać się wszystkiemu, co może dotyczyć bezpieczeństwa, trwałości i wzrostu powierzonej nam chrześcijańskiej trzody; i na to właśnie zwróciliśmy wszystkie wysiłki pracowitości, wszystkie siły ducha i charakteru. 2.Gdy nasz poprzednik świętej pamięci papież Juliusz II, jako że w pełni troszczył się o dobro wiernych i starał o ich bezpieczeństwo, już to z wielu innych powodów, już to ponieważ narastały skargi wokół urzędników kurii rzymskiej, zwołał ekumeniczny Sobór Laterański, powoławszy różnych przedstawicieli czcigodnych swoich braci, kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, w liczbie których wtedy byliśmy, a ponadto komisje prałatów, aby dokładnie zbadały owe skargi. Aby tymczasem urzędnicy kurii i inni przychodzący do kurii ze względu na wyświadczone łaski, nie byli zbytnio obciążeni ciężarem wydatków, a równocześnie by szybko znaleźć lekarstwo łagodzące niesławę, jaka ciążyła na rzeczonych urzędnikach, wydał bullę o reformie, która pod ciężką karą ponownie zobowiązywała ich do przestrzegania przepisów urzędów, a zaskoczony przez śmierć nie zdołał powziąć szczegółowych postanowień w sprawie nadużyć ani dokończyć soboru. 3. My, spadkobiercy na równi jego troski jak i powinności, zaraz na początku naszego pontyfikatu nie zaprzestaliśmy kontynuowania soboru ani starania się o pokój między książętami chrześcijańskimi, ani - w nie mniejszym stopniu - wspierania nowymi środkami nakładów, które nasz poprzednik przewidział na urzędy, a zwiększywszy przydziały, skutecznego kontrolowania, ponieważ naszym zamiarem jest dokonanie powszechnej reformy. Albowiem nie trapi nas żadna poważniejsza troska, niż ta, aby wyrwano osty i ciernie z roli Pańskiej i jeśli jest coś, co przeszkadzałoby jego uprawie, by z korzeniami wyrwano to i zniszczono. 4. Wysłuchawszy dokładnej relacji wysłanników oraz biorąc pod uwagę to, co umknęło ich uwadze, mianowicie jak wszystko odstąpiło od właściwego i godnego pochwały obyczaju albo od pierwotnego założenia, przywróciliśmy to do normy i zagadnienie to w sposób uporządkowany zawarliśmy w jednej bulli poświęconej reformie, wydanej w tej sprawie z aprobatą świętego soboru. Wyznaczyliśmy w niej wykonawców, którzy mają czuwać nad przestrzeganiem nakazów; której to bulli rzetelne i nienaruszalne przestrzeganie z aprobatą świętego soboru polecamy owym urzędnikom i pozostałym, stosownie do tego, jak każdego dotyczy, pod z góry zadekretowaną karą ekskomuniki, od której nie mogą być uwolnieni inaczej, jak tylko przez papieża (chyba że w niebezpieczeństwie śmierci). Przez to oprócz tych i innych kar szczegółowo wyrażonych w bulli, sprzeciwiający się pełnionej powinności, na okres pół roku są tym samym zawieszeni w pełnieniu funkcji, w której popełnili występek. A jeśli po raz drugi zbłądziliby w pełnieniu tej samej funkcji, na zawsze zostaną od niej odsunięci, ponieważ zbrukali ją najbardziej, jak tylko można. 5.Skoro konstytucja nasza wyda w nich obfity plon, zabroniwszy tego powszechnego szkodliwego procederu i usunąwszy go, przejdziemy do pozostałych aspektów reformy. Jeśli Wszechmogący w swym miłosierdziu pozwoli nam, abyśmy ustanowili pokój między chrześcijańskimi książętami, uparcie będziemy dążyć nie tylko do wyplenienia szkodliwych nasion, ale także do rozszerzenia granic Chrystusa i, z Bożą pomocą dla Jego sprawy, wspierani siłami tychże książąt, zorganizujemy najświętszą wyprawę przeciwko niewiernym, której pragnienie nieustannie tkwi w naszym sercu. Nikomu więc... Jeśli ktoś...


Sesja 9 (piątek 5 maja 1514)



[I. Papież zachęca chrześcijańskich władców, aby zawarli wzajemny pokój i umożliwili wyprawę przeciw wrogom chrześcijańskiej wiary]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru.

Jak tylko zostaliśmy powołani z Bożego rozporządzenia do troski o cały Kościół i do rządów nad nim, choć niegodni takiego zadania, natychmiast ze szczytu godności apostolskiej, jak z wierzchołka góry Syjon, zaczęliśmy przyglądać się i zastanawiać nad tymi sprawami, które wydawały się przede wszystkim dotyczyć dobra, spokoju i rozszerzania granic Kościoła. 2. Ponieważ ku tej rzeczy obracaliśmy całą naszą troskę, uwagę i zapał, niczym doświadczony i czujny pasterz, nie znaleźliśmy niczego poważniejszego ani bardziej zgubnego dla chrześcijańskiego świata i bardziej sprzecznego z naszym pobożnym pragnieniem niż dzikie szaleństwo wojen, które aż do tego stopnia zbrojnie się srożyło, że mimo iż Italia została niemal spustoszona w zadawanych sobie nawzajem klęskach, miasta i kraje zostały zniszczone i częściowo zburzone, a częściowo zrównane z ziemią, prowincje zaś i królestwa zachwiane, a ten dziki szał nie przestaje przelewać chrześcijańskiej krwi. 3.Przeto uznaliśmy, że nic nie jest ważniejsze, o nic nie trzeba z serca troszczyć się wcześniej ani bardziej, niż o to, aby te wojny uspokoić, dyscyplinę kościelną wedle sił i wymagań czasów rozumnie ustanowić, abyśmy przebłagawszy Boga przez naprawę życia, trzodę Pańską powierzoną naszej wierze, załagodziwszy spory, mogli zebrać i zgromadzić w jedno, a jednomyślną i zjednoczoną więzami pokoju i zgody jakby najmocniejszym klejem, łatwiej zachęcić i popchnąć przeciwko wspólnym wrogom wiary zagrażającym chrześcijanom. 4. Właśnie to nasze ogromne pragnienie wyprawy przeciwko bezbożnym i nieprzejednanym nieprzyjaciołom Krzyża Chrystusa tak zakorzenione jest w naszym sercu, że święty Sobór Laterański zwołany i rozpoczęty przez naszego poprzednika świętej pamięci Juliusza II, a przez jego śmierć przerwany, postanowiliśmy kontynuować i przedłużyć z tego przede wszystkim powodu, jak to wszyscy jasno widzą z różnych sesji odbytych przez nas na tymże świętym soborze, aby zgromadziwszy na nim chrześcijańskich książąt lub ich przedstawicieli, po przybyciu nań prałatów z różnych stron świata, po zawarciu pokoju między chrześcijańskimi książętami, po wykorzenieniu (jak się godzi) najpierw z roli Pańskiej cierni heretyckiej zarazy, dojrzałym namysłem i za zgodą wszystkich, można było podjąć decyzję co do niezbędnych spraw związanych z tą wyprawą przeciwko tymże wrogom i z tym, co służy chwale i radości prawdziwej wiary i radzeniu o innych rzeczach. 5. Chociaż na ten właśnie sobór uroczyście zwołany i zgodnie ze zwyczajem ogłoszony, zgromadzili się liczni i z różnych części Europy przesławni i w każdej dziedzinie nauki wybitni mężowie, liczni także, którym przeszkodziła jakaś przyczyna, lecz usprawiedliwieni, przysłali swe pełnomocnictwa w oficjalnej formie, jednak ze względu na trudności spowodowane wojnami i okolicznościami, mianowicie tym, że bardzo wiele okolic już od dawna było obleganych przez nieprzyjacielskie armie, nie mogła przybyć taka liczba i wielość, jakiej pragnęliśmy. 6. Nie ma niczego poza tym, co można by nam zarzucić, chyba to, iż dotychczas (co być może wielu wydaje się konieczne i my uważamy za bardziej korzystne niż inne rzeczy) nie wysłaliśmy legatów de latere do królów i książąt dla ich zgody i pokoju. Zaniechaliśmy tego, gdyż prawie wszyscy książęta oznajmili listownie i przez posłańców, iż wysłanie legatów jest zgoła niepotrzebne i bezcelowe. 7. Mimo to, sami z siebie wysłaliśmy mężów cieszących się szacunkiem i o wypróbowanej wierze jako nuncjuszy, w tym obdarzonych godnością biskupią, do tych właśnie książąt knujących między sobą zbyt poważne wojny zbrojne i zbyt ciężkie, na ile można ocenić. Przede wszystkim ich wysiłki osiągnęły taki skutek, że między niektórymi książętami zawarto już rozejm, a można sądzić, że pozostali wkrótce go zatwierdzą. 8. Dlatego, jak uchwaliliśmy na poprzedniej sesji, nie zaniedbamy wysłania legatów, gdzie zajdzie potrzeba i pożytek, dla wynegocjowania trwałego i stałego pokoju między nimi. Tymczasem jednak z przebywającymi u nas przedstawicielami tychże książąt nie zaprzestaliśmy prowadzić rozmów na ten temat, i przez naszych nuncjuszy i listy nakłaniać samych książąt i upominać. 9. Co więcej, aby nasze plany pokoju i zespolone usiłowania wsparł z góry wszechmogący i miłosierny Bóg oraz spojrzał na wierny lud oczami bardziej życzliwymi i łaskawymi, i dla powszechnego zbawienia i pokoju oraz ujarzmienia pychy i szaleństwa zbrodniczych wrogów chrześcijańskiego imienia, poparł jego pobożne prośby, na wszystkich poszczególnych prymasów, patriarchów, arcybiskupów, biskupów a także kapituły kościołów katedralnych i kolegiat, księży diecezjalnych i zakonnych wszelkiej reguły, kolegia, konwenty, plebanów, dziekanów, rektorów kościołów i innych, do których należy troska o dusze, kaznodziejów, kwestorów i tych, którzy głoszą słowo Boże do ludu, władzą apostolską nakładamy obowiązek i na mocy świętego posłuszeństwa polecamy, aby ilekroć w czasie celebracji mszy i gdy podczas niej lub poza będzie ludowi głoszone słowo Boże, a także w swoich modlitwach, które w kapitułach i konwentach lub gdzie indziej w jakichkolwiek zgromadzeniach będą zanosić do Boga w intencji pokoju chrześcijan i upokorzenia niewiernych, niech mają te specjalne kolekty, mianowicie: Deus a quo sancta desideria oraz Deus in cuius manu sunt omnes potestates et omnia iura regnorum, respice in awcilium christianorum. 10. Na swoich diecezjan i wszystkie inne osoby obu płci, duchowne i świeckie, którym będą przewodzić jako prałaci i na zasadzie innej zwierzchności kościelnej, nałożą obowiązek i w Panu niech ich zachęcą, jeśli słowo Boże będzie im głoszone w ich imieniu lub kogoś innego, aby prywatnie zanosili pobożne prośby w intencji pokoju chrześcijan (jak wspomniano wyżej) i o wypędzenie niewiernych, do Boga i jego najchwalebniejszej Matki, słowami Modlitwy Pańskiej i Pozdrowienia Anielskiego.


11. A nadto ktokolwiek z wyżej wymienionych przebywałby u książąt świeckich jakiegokolwiek stopnia, dostojeństwa lub godności albo nawet u członków ich rady, bliskich, domowników i kapelanów, a także u urzędników miast, miasteczek, uniwersytetów i wszelkich innych dostojników świeckich, rektorów, namiestników albo innych osób obojga płci, duchownych lub świeckich, kogo tylko dzięki swemu autorytetowi i łasce uznają, że są w stanie przekonać do pokoju powszechnego lub lokalnego między książętami, władzami i chrześcijańskimi narodami, a także do wyprawy przeciwko niewiernym, tych do takiego pokoju i wyprawy niech zachęcają i nakłaniają.
12. Wszystkich zachęcamy w Panu „przez litość serdeczną naszego Boga” i przez zasługę męki jednorodzonego Jego Syna Jezusa Chrystusa z głębokim uczuciem naszego serca; stosownie do powagi piastowanego przez nas urzędu napominamy, aby odłożywszy prywatne waśnie i otwarte nieprzyjaźnie, poświęcili się staraniom o pokój i uchwalenie wspomnianej wyprawy.
13. Dlatego wszystkim poszczególnym wyższym duchownym, książętom oraz osobom świeckim i duchownym, jakiegokolwiek byliby stanu, stopnia, godności i stanowiska lub pozycji, pod groźbą sądu Bożego, jeszcze surowiej zabraniamy, aby w żaden sposób, otwarcie ani skrycie, jawnie ani potajemnie nie ważyli się przeszkadzać negocjacjom w sprawie pokoju prowadzonym przez nas lub naszych ludzi, czyli legatów lub nuncjuszy Stolicy Apostolskiej, obdarzonych godnością biskupią (jak powiedziano wyżej) dla obrony chrześcijańskiego świata i dobra wiernych. 14. Lecz ci, którzy nie chcieliby negocjować pokoju i tłumaczyliby się tym, że przeszkadzają im sprawy prywatne lub publiczne ich władców, miast czy państw, o które troska dotyczy ich ze względu na powinność lub jakiś obowiązek publiczny, mimo wszystko niech swoim zainteresowaniem i zamiłowaniem obejmą także przyszły pokój, na ile będą mogli w Panu, chociaż skromniej i spokojniej. 15. Chcemy również darami duchowymi zachęcić wierzących w Chrystusa do realizowania tego pokoju i wyprawy przeciwko wspomnianym wrogom wiary chrześcijańskiej i uzyskania go od Boga, tych wszystkich, którzy wyspowiadawszy się i wyraziwszy skruchę będą zanosili do Boga pobożne prośby o osiągnięcie pokoju i uchwalenie wyprawy w czasie mszy, kazań i innych czynności służby Bożej bądź w modlitwach kolegialnych, konwentualnych lub innych publicznych czy wspólnych, albo dołożą wszelkich i usilnych starań u książąt, doradców, kapelanów, rektorów czy innych wspomnianych osób, które, jak się będzie wydawało, mają jakiś wpływ na uchwalenie wyprawy przeciwko wrogom niezwyciężonego Krzyża (jak powiedziano wyżej), ilekroć by to czynili. 16. Tym zaś, którzy prywatnie lub szczególnie zanosiliby pokorne prośby o uzyskanie od Boga wyżej wspomnianych celów, siedem razy na dzień, jeśli tyle razy będą to czynić, a jeśli nie, to ile razy to uczynią, dopóki nie zostanie zawarty powszechny pokój, o który nieustannie zabiegamy, między książętami i narodami skłóconymi obecnie zbrojnie, i dopóki wyprawa przeciwko niewiernym nie zostanie ustanowiona pod naszymi auspicjami, ufni w miłosierdzie wszechmogącego Boga i powagę jego apostołów Piotra i Pawła, udzielamy im sto dni [odpustu] z ciążącej na nich pokuty. 17. Dlatego polecamy czcigodnym braciom prymasom, patriarchom, arcybiskupom i biskupom, do których dotarłoby to pismo lub jego kopie z oryginalną pieczęcią, lub też wiernie wydrukowane w Rzymie bądź gdzie indziej, aby możliwie szybko kazali je rozpowszechnić w swoich prowincjach i diecezjach i dopilnowali wprowadzenie go w życie. 18. Poza tym, uchwaliliśmy reformę kościelną naszej kurii i tego, co dotyczy naszych czcigodnych braci kardynałów świętego Kościoła rzymskiego i innych osób przebywających w Rzymie oraz wiele innych niezbędnych rzeczy. To stawialiśmy sobie za cel i całym sercem pragnęliśmy z aprobatą świętego soboru. Jej treść obejmie inne nasze pismo, opublikowane na obecnej sesji. 19. Juliusz, nasz poprzednik, zwołał na sobór wszystkich, którzy tradycyjnie bywają obecni, i aby mogli bezpiecznie i spokojnie przybyć i się zgłosić, dał im list żelazny. Jednakże jak dotąd z powodu być może wspomnianych przeszkód, bardzo wielu prałatów, którzy powinni byli przybyć, jeszcze nie przybyło. Chcąc przystąpić na najbliższej sesji do poważniejszych spraw, ponownie tychże królów, książąt, margrabiów, hrabiów i innych, którzy mieli zwyczaj przybywać na sobory generalne albo wysyłać swoich przedstawicieli, którzy dotychczas nie wysłali ich albo nie dali pełnomocnictwa w przewidzianej prawem formie, zachęcamy w Panu i przez Jego serdeczną litość prosimy i napominamy, aby możliwie szybko zechcieli osobiście się zjawić albo wysłać specjalnych i odpowiednich posłów z przewidzianymi prawem pełnomocnictwami na ten święty i bardzo potrzebny na przyszłość chrześcijańskiemu światu Sobór Laterański. 20. [Upominamy] czcigodnych braci patriarchów, arcybiskupów, biskupów, opatów, prałatów, szczególnie zobowiązanych więzami przysięgi do odwiedzania w pewnym określonym czasie progów apostołów Piotra i Pawła i do osobistego uczestnictwa w zwołanych soborach generalnych, także w czasie swojej promocji, szczególnie tych, których promotor rzeczonego soboru bardzo często oskarżał o krnąbrność polegającą na niepokazywaniu się na różnych sesjach. Proszono, by przeciwko nim wszcząć postępowanie i w przepisanej formie protestowano grożąc karami i cenzurami, bez względu na jakiekolwiek przywileje, pozwolenia i indulty potwierdzone i wznowione dla nich i ich kościołów, klasztorów i beneficjów, przez naszych poprzedników lub przez nas. Na podstawie niewątpliwej wiedzy oraz pełni władzy kasujemy je, unieważniamy i anulujemy. Na mocy świętego posłuszeństwa nakładamy obowiązek i - pod karą ekskomuniki za krzywoprzysięstwo i innymi sankcjami przewidzianymi prawem lub zwyczajem, a zwłaszcza specjalnie zapowiedzianymi przez naszego poprzednika Juliusza [II] w piśmie zapowiadającym i zwołującym Sobór Laterański albo innymi przewidzianymi dla nie stawiających się zgodnie ze zwyczajem na zwołany sobór - surowo im polecamy, by w tym Soborze Laterańskim uczestniczyli osobiście i do jego zaniknięcia i oficjalnego zakończenia przebywali w Rzymie, chyba że przeszkodziłaby im jakaś przewidziana prawem przyczyna. I jeśli tylko (jak powiedziano wyżej) coś by im przeszkodziło, niech wyślą swoich specjalnych przedstawicieli z pełnomocnictwem, odpowiednich do omawianych, czynionych i rozważanych spraw. 21. Aby usunąć wszelki powód do usprawiedliwienia, ani nikomu, kto winien przybyć nie pozostawiać żadnego pretekstu przeszkody, oprócz gwarancji bezpieczeństwa, która, jak wiadomo, została udzielona podczas zwołania tego soboru wszystkim na niego przybywającym, z aprobatą świętego soboru dla tej sprawy, wszystkim razem i każdemu z osobna, którzy zwykli być obecni na posiedzeniach soborów generalnych i przybywającym na ten Sobór Laterański oraz ich zaufanym domownikom, jakiejkolwiek byliby pozycji, stopnia, stanu i położenia czy szlachectwa, duchownym czy świeckim, ze względu na nich i wszelkie ich dobra, władzą apostolską, niniejszym dokumentem, na podstawie rady i władzy wspomnianych braci, udzielamy i dajemy list żelazny pozwalający na wolny, bezpieczny i pewny przejazd przez miasta, kraje i okolice tak nadmorskie jak śródlądowe podległe Kościołowi rzymskiemu, przybycie do Rzymu na Sobór Laterański i swobodne w nim przebywanie i udział w dyskusjach zgodnie z ich zdaniem i wyjeżdżanie zeń ilekroć uznają za stosowne, również cztery miesiące od zamknięcia i rozwiązania rzeczonego soboru oraz obiecujemy dać szczodrze inne listy żelazne i gwarancje bezpieczeństwa tym, którzy chcą je mieć; wszystkich razem i każdego z osobna życzliwie i z miłością potraktujemy i przyjmiemy. 22. Polecamy wszystkim poszczególnym władcom świeckim, jakkolwiek wielkiej godności, nawet cesarskiej, króla czy królowej, książęcej, albo wyróżniającym się jakąkolwiek inną godnością, rządcom miast i ich obywatelom rządzącym i kierującym rzeczpospolitą, aby prałatom i innym przybywającym na Sobór Laterański, grożąc majestatem Bożym i naszym oburzeniem i karami przeciwko tym, którzy przeszkadzają w odbywaniu się soborów a zwłaszcza tymi, przewidzianymi w prawie czyli zawartymi we wspomnianym piśmie zwołującym sobór, wydanym przez naszego poprzednika i przez niego nałożonymi, użyczyli nieograniczonej swobody i dali możliwość i gwarancję spokojnego przebywania i powracania oraz swobodnego i bezpiecznego przemieszczania się przez podległe im dominia, ziemie i miejsca, przez które będą musieli oni przejeżdżać, z ich rzeczami, dobrami i końmi, ponieważ wszelkie zgoła zastrzeżenia i wymówki zostały oddalone i ich nie uwzględniamy. 23. Polecamy ponadto i nakładamy obowiązek pod karami naszej niełaski i innymi, których wymierzanie podlega naszemu sądowi, wszystkim razem i każdemu z osobna naszym ludziom noszącym broń, pieszym, konnym, ich wodzom i dowódcom, a także kasztelanom naszych zamków, legatom w miastach i krajach podlegających Kościołowi rzymskiemu, gubernatorom, rektorom, namiestnikom, władzom, oficjałom i wasalom, aby nie zważając na wszelkie konstytucje, nakazy apostolskie, prawa cesarskie, statuty i zwyczaje lokalne, nawet wzmocnione przysięgą i zapewnieniem apostolskim albo jakimkolwiek innym potwierdzeniem, które mogłyby w czymś ograniczyć albo w jakiś sposób przeszkodzić wspomnianemu wyżej listowi żelaznemu i gwarancji bezpieczeństwa, nawet jeśli byłyby takie, o których trzeba by dać specjalną i osobno wyrażoną wzmiankę indywidualną albo jakikolwiek inny wyraz, a nie tylko w ogólnych klauzulach odnoszących się do tego, treści tych wszystkich niniejszym, nawet jeśli słowo w słowo byłyby ogłoszone, uznając za przypomniane oraz wszystkim innym jakiegokolwiek byliby stopnia, pozycji, stanu i dostojeństwa, aby pozwolili owym przebywającym na Soborze Laterańskim bezpiecznie i w spokoju przemieszczać się, przebywać i wracać i by dołożyli starań, aby nie pozwolono na to, żeby tak święty, godny pochwały i bardzo potrzebny sobór z jakiejś przyczyny lub pod jakimś pretekstem został przerwany, i aby udający się nań zdołali bezpiecznie i w spokoju, pokoju i wolności żyć, przemawiać i przygotowywać to, co dotyczy oddawania czci Bogu wszechmogącemu i uporządkowania całego Kościoła. Nikomu więc... Jeśli ktoś...

[II/A. Bulla wprowadzająca reformę kurii]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Wyrokiem Bożego przeznaczenia, które jednakowo rządzi sprawami nieba i ziemi z niewysłowioną opatrznością, na wyniosłym tronie św. Piotra zastępując na ziemi Chrystusa, Jednorodzonego Syna Bożego, wypada aby papież przede wszystkim, dla troski i dobra powierzonej mu przez Boga trzody Pańskiej, wypełniał obowiązek troskliwego pasterza.
2. W trosce o ten obowiązek duszpasterski, zauważyliśmy, że tak dyscyplina kościelna, jak i - przez wszystkie niemal stopnie wierzących w Chrystusa - zasada dobrego i właściwego życia, zepsuta z powodu trudnych czasów i niegodziwości ludzi, rozwiązłości i bezkarności, chwieje się, zanika, zbacza dalej z właściwej drogi, tak że jeśli nie zostanie starannie i troskliwie poprawiona, trzeba się obawiać, iż codziennie coraz bardziej będzie popadała w różne błędy z powodu beztroski grzeszenia, a wkrótce wręcz wybuchnie, gdy skandale wyjdą na światło dzienne. Pragniemy więc, na ile nam Bóg pozwoli, to tak bardzo rozbuchane zło naprawić i sprowadzić po większej części na dobrą drogę dawnego przestrzegania świętych kanonów oraz z Bożą pomocą zreformować i ulepszyć według zasad świętych ojców. Z aprobatą świętego Soboru Laterańskiego, rozpoczętego między innymi z tego powodu przez naszego poprzednika świętej pamięci papieża Juliusza II, a przez nas kontynuowanego, pragniemy zbawiennie powściągnąć zło i te sprawy wziąć na początek, które, jak się wydaje, obecnie bardziej są potrzebne i które często w poszczególnych wiekach zaniedbane, przyniosły religii chrześcijańskiej wielką szkodę i zrodziły w Kościele Bożym olbrzymie zgorszenia. Postanowiliśmy więc rozpocząć od promowania na godności kościelne.
3. Nasz poprzednik świętej pamięci papież Aleksander III, na Soborze Laterańskim [III] uchwalił, aby pilnie badano wiek, surowość obyczajów i wykształcenie w promowaniu osób na biskupów i opatów, i że nic bardziej nie szkodzi Kościołowi Bożemu, niż przyjmowanie niegodnych na zwierzchników w rządzeniu Kościołem. Dlatego w promowaniu zwierzchników - które winno mieć u papieży wielką rangę, zwłaszcza że z promowanych przez siebie ludzi do kościołów czy klasztorów zdadzą Bogu rachunek na sądzie ostatecznym - postanawiamy i zarządzamy, aby odtąd na zawsze kościoły i klasztory patriarchalne, metropolitalne i katedralne, tymczasowo wakujące i nieobsadzone, były przydzielane, zgodnie z konstytucją wspomnianego Aleksandra [III], osobom w dojrzałym wieku, o surowych obyczajach i wykształconym, a nie na czyjeś usilne prośby, na zasadzie komendy i administrowania, czyli samego utrzymywania, bądź w jakiś inny sposób, chyba że, wyda się, że należy uczynić inaczej ze względu na pożytek kościołów, roztropność, szlachetność, uczciwość, doświadczenie i długotrwałą przynależność do kurii połączoną ze stosownym wykształceniem i zasługami dla Stolicy Apostolskiej. 4.Chcemy, żeby tego samego przestrzegano wobec elektów i osób wybranych na zasadzie postulacji, których elekcje i postulacje były zwykle dopuszczane przez Stolicę Apostolską. Gdyby zdarzyło się, że tego typu kościoły lub klasztory przydzielono by osobom nie mającym trzydziestu lat, nie udzieli się im dyspensy, aby mogli przewodzić kościołom przed dwudziestym siódmym a klasztorom przed dwudziestym drugim rokiem życia. 5. Ponadto, aby lepiej i staranniej promowano odpowiednie osoby, postanawiamy, że kardynał, któremu zostanie powierzone zadanie referowania elekcji, postulacji albo przydzielenia kościoła czy klasztoru, zanim na świętym konsystorzu (jak jest w zwyczaju) zda relację z powierzonego mu badania i referowania, winien osobiście powiadomić na nim o tym jednego starszego kardynała jakiegokolwiek stopnia. Jeśli tego dnia, na który przewidziano wypełnienie tego nałożonego nań zadania polecenia kandydata, nie byłoby konsystorza, uczyni to przez swojego sekretarza lub inną zaufaną osobę ze swojego otoczenia; ci trzej pierwsi są zobowiązani powiadomić o tym jak najszybciej innych kardynałów swojego stopnia, a czynność elekcji, dokonania przydziału, postulacji lub promocji sumarycznie i ogólnie rzeczony sprawozdawca niech wypełni osobiście. Jeśliby ktoś się sprzeciwił wskazanym kandydatom, winien powołać odpowiednich, poważnych i wiarygodnych świadków, a jeśli byłoby rzeczą potrzebną i konieczną, innych, na mocy swego urzędu oraz zasady postępowania i prawa tego typu referowania, przedstawić konsystorzowi w dniu czynienia swego sprawozdania, dołączywszy zeznania świadków. Niech nie przedstawia sprawy, jeśli obecny w kurii kandydat nie dotarł wcześniej do większości kardynałów, aby to co kardynałowie mają usłyszeć od referującego kolegi, naocznie mogli poznać i dać wiarę temu, co dotyczy promocji tej osoby na dane stanowisko. 6. Promowany zaś, zgodnie ze starożytnym chwalebnym obyczajem, zobowiązany jest jak najszybciej odwiedzić kardynałów obecnych w kurii. Zwyczaj ten i chwalebną tradycję wznawiamy i nakazujemy nienaruszenie przestrzegać.
7. Godzi się, aby godność biskupia była chroniona przed krzywdą i broniona obwarowaniami, aby nigdzie nie było przyzwolenia dla napaści niegodziwców i oszczerstwa oskarżycieli. Postanawiamy, że żaden biskup ani opat nie może być pozbawiony godności, ktokolwiek by nastawał i oskarżał (bez dania mu możliwości zgodnej z prawem obrony), nawet jeśli przestępstwa byłyby notoryczne, i bez uważnego wysłuchania stron i całkowitego dowiedzenia winy. Żaden prałat wbrew swej woli nie będzie przenoszony, chyba że ze sprawiedliwych i istotnych przyczyn i powodów, zgodnie z przepisem i postanowieniem Soboru w Konstancji. 8. Powierzanie klasztorów w komendy (jak dość często uczy nauczycielka rzeczy - praktyka), sprawia, że klasztory te zarówno w sprawach duchowych, jak i doczesnych doznają ciężkich krzywd, zwłaszcza że ich budynki popadają w ruinę częściowo z powodu niedbałości administratorów a częściowo z powodu ich chciwości lub niedbalstwa, i z dnia na dzień kult Boży coraz bardziej w nich maleje, a wszędzie daje się powód do obmowy, zwłaszcza osobom świeckim, nie bez uszczerbku dla godności Stolicy Apostolskiej, od której tego typu komendy pochodzą. Aby skuteczniej przeciwdziałać takiej bezkarności, chcemy i zarządzamy, że gdy klasztory z powodu śmierci przewodzących im opatów będą wakować, nie mogą być nikomu przekazywane na zasadzie komendy, chyba że - dla zachowania autorytetu Stolicy Apostolskiej i przeciwdziałania krzywdom ze strony osób atakujących ją, stosownie do okoliczności - wyda się nam, na podstawie rady naszych braci, że korzystnie będzie uczynić inaczej. Niech będą powierzane odpowiedniej osobie, zgodnie z powyższą konstytucją, żeby przewodzili im, jak przystoi, odpowiedni opaci. 9. Klasztory oddane w komendę, gdy - przez ustąpienie lub śmierć tych, którym zostały tak powierzone - prawo to przestanie mieć zastosowanie, można oddać w taki sposób jedynie kardynałom oraz osobom posiadającym odpowiednie kwalifikacje i wielkie zasługi; jednakże opaci komendatoryjni tych klasztorów, którym wcześniej na przyszłość oddano je w komendę, bez względu na godność, honor i dostojeństwo, nawet gdyby mieli godność i rangę kardynalską, jeśli mają osobne dochody na utrzymanie i oddzielone od funduszy konwentualnych, zobowiązani są oddać czwartą część swoich dochodów na odnowienie budynku kościelnego lub na jego wystrój, zakup i naprawę szat, przyborów mszalnych, wyżywienie lub utrzymanie biednych, stosownie do potrzeb i wyższej konieczności. Jeśli zaś fundusze będą wspólne, będą zobowiązani przeznaczyć trzecią część wszystkich dochodów powierzonego sobie klasztoru na wsparcie wyżej wymienionych świadczeń i utrzymanie mnichów, a wszystkie inne świadczenia zostają anulowane. 10. Pismo wysyłane w sprawie komendy klasztorów należy wysłać z klauzulą wyraźnie to podkreślającą. W przeciwnym razie, wysłane w innej formie, nie ma żadnej mocy ani wartości. 11. A ponieważ wypada, żeby tego typu kościoły przydzielano bez żadnego zmniejszenia dochodów, aby zatroszczyć się o godność ich zwierzchników i potrzeby kościołów i zabudowań, uchwalamy też i postanawiamy, że wypłaty z dochodów tych kościołów nie będą rezerwowane, chyba że z powodu rezygnacji lub jakiegoś innego powodu, który na naszym tajnym konsystorzu zostanie uznany za słuszny, zasługujący na uznanie i uczciwy. 12. Postanawiamy też, żeby na przyszłość kościoły parafialne, większe godności, zwierzchnictwa oraz inne beneficja kościelne, z których zyski, dochody i wpływy są mniejsze niż dwieście dukatów w złocie, według powszechnej oceny, lub osiągają rocznie tę właśnie wartość, ani szpitale, leprozoria, gospody dla pielgrzymów, jakiejkolwiek wartości, które zbudowano na użytek biednych i dla ich utrzymania, nie były oddawane w komendy kardynałom świętego Kościoła rzymskiego, ani przekazywane żadnym innym tytułem, chyba że wakowałyby z powodu śmierci kogoś z otoczenia kardynała. Wówczas mogą być oddane w komendę tym kardynałom, pod warunkiem, że dla pożytku owych sobie miłych i odpowiednich osób będą zobowiązani zwolnić je w ciągu sześciu miesięcy. Nie przesądzamy z góry, do których beneficjów mają wrócić. 13. Nakazujemy także, aby członkowie kościołów, wszystkich klasztorów i zakonów rycerskich, bez przewidzianej prawem i uzasadnionej przyczyny nie odłączali się i nie oddalali od swojego zwierzchnika, co jest niedorzeczne. Wieczyste stowarzyszenia, oprócz przypadków dozwolonych przez prawo lub bez rozsądnego powodu, żadną miarą niech nie powstają. 14. Dyspensy od posiadania urzędów, których nie wolno łączyć, w ilości większej niż dwa nie będą udzielane, chyba że osobom posiadającym kwalifikacje według formy prawa wspólnego i tylko z ważnej i naglącej przyczyny. Osobom wszelkiej godności posiadającym więcej niż cztery kościoły parafialne, ich wieczyste wikariaty, wyższe godności i zwierzchnictwa, również na drodze stowarzyszenia lub komendy na całe życie, odtąd wyznaczamy termin dwóch lat, w którym - zatrzymawszy z nich jedynie cztery - pozostałe zobowiązani są zwrócić i zrzec się ich beneficjów. Mają je zwrócić na ręce ordynariuszy, aby zostały następnie przydzielone osobom przez nich nominowanym, bez względu na jakiekolwiek rezerwacje, nawet ogólne i wynikające z przymiotów osób składających rezygnację. Po upływie tego czasu, jeśli nie podadzą się do dymisji, wszystkie będą uważane za nie obsadzone i można się będzie starać o niejako wakujące; 15. Ci, którzy je zatrzymają podlegają karom zawartym w zarządzeniu Execrabilis naszego poprzednika świętej pamięci papieża Jana XXII. Postanawiamy też, aby na niczyje naleganie nie udzielano specjalnych rezerwacji żadnych beneficjów.

II/B. O kardynałach


16.
 Ponieważ kardynałowie świętego Kościoła rzymskiego przewyższają dostojeństwem i godnością wszystkich pozostałych w Kościele, z wyjątkiem papieża, jest rzeczą właściwą i należną, aby bardziej niż wszyscy inni świecili czystością życia i blaskiem cnót. Dlatego nie tylko zachęcamy ich i upominamy, ale postanawiamy i zarządzamy, że na przyszłość każdy z kardynałów stosownie do swoich czasów, zgodnie z nauką Apostoła tak rozumnie, w czystości i pobożnie żył, by wobec ludzi jaśniał nie tylko jako daleki od zła, ale od wszelkiego jego pozoru. I Boga przede wszystkim niech czci uczynkami.17. Niech wszyscy [kardynałowie] będą czujni, oddani służbie Bożej i odprawianiu mszy, niech mają swoje kaplice w miejscu szanowanym, jak zwykli czynić. 18. Dom ich, domownicy, stół i umeblowanie niech będzie nienaganne, bez pychy, przepychu, zbytku, aby nie rodziła się stąd swoboda grzeszenia i występku, ale - jak przystoi - niech zasługują na miano zwierciadła skromności i prostoty. 19. Niech zadowolą się tym, co reprezentuje kapłańską skromność, a prałatów i innych znacznych mężów przybywających do kurii rzymskiej niech traktują życzliwie i z szacunkiem, zarówno oficjalnie, jak i prywatnie, a u nas i u naszych następców niech uprzejmie i życzliwie podejmują się powierzonych sobie ich spraw.20. Poza tym niech nie mają w domach do niskich posług biskupów i prałatów, aby ustanowieni do przewodzenia innym i naznaczeni świętym znamieniem, nie oddawali się niegodnym zajęciom i nie wzbudzali wszędzie lekceważenia dla posługi duszpasterskiej. Przeto tych, których teraz mają lub będą mieć w przyszłości, niech traktują z szacunkiem, jak braci, i odpowiednio do ich pozycji. 21. Gdy asystują papieżowi, wspólnemu ojcu wszystkich wierzących w Chrystusa, jest wielce niestosowne, aby stawali się adwokatami jakichś osób lub mieli na nie wzgląd. Dlatego postanawiamy: niech nie sprzyjają żadnemu stronnictwu ani nie stają się obrońcami i adwokatami rządzących krajami ani nikogo innego, zwracając się przeciwko komukolwiek, chyba że na tyle, ile wymaga sprawiedliwość, uczciwość i domaga się ich godność i pozycja. Dalecy od prywatnego zaangażowania, niech z całą troskliwością oddają się uspokajaniu i łagodzeniu sporów między wszystkimi i tym się zajmują; niech z pobożnym uczuciem służą słusznym interesom panujących i wszelkich innych osób, zwłaszcza biednych i duchownych, a uciśnionych i niesprawiedliwie uciemiężonych wspierają wedle swych sił i powinności urzędu. 22. Swoje diecezje tytularne niech przynajmniej raz w roku osobiście odwiedzają, jeśli będą obecni w kurii, jeśli zaś nieobecni - przez odpowiedniego wikariusza. Duchownych i lud kościołów podległych swemu tytułowi z troską niech badają, troszczą się o kult Boży i dobra rzeczonych kościołów, a przede wszystkim niech uważnie śledzą obyczaje i życie duchownych i parafian, napominając ich wszystkich i każdego z osobna z ojcowską miłością, aby właściwie i uczciwie żyli.23. Dla pomnożenia kultu Bożego i zbawienia swojej duszy każdy kardynał niech za życia podaruje lub na łożu śmierci zostawi swojemu kościołowi tytularnemu tyle, ile wystarcza na godne utrzymanie tam jednego prezbitera. Jeśli kościół wymagałby naprawy lub innej subwencji, niech pozostawi mu lub podaruje tyle, ile w sumieniu uzna za stosowne. 24.Choć nie godzi się zaniedbywać krewnych i powinowatych, zwłaszcza wielce zasłużonych i potrzebujących pomocy materialnej, a troska o nich jest rzeczą słuszną i chwalebną, to jednak nie uważamy, żeby wypadało tak ich obdarowywać wielością beneficjów czy dochodami kościelnymi, by inni cierpieli krzywdę z powodu tego typu nieumiarkowanej hojności i rodziło się stąd zgorszenie. 25. Postanawiamy więc, by kardynałowie bez namysłu nie trwonili dóbr kościelnych, ale w pobożnych i świętych uczynkach pożytkowali je na cele, ze względu na które wielkie i obfite dochody ustanowili i zarządzili święci ojcowie. 26. Chcemy także, aby kardynałowie bez żadnej zgoła wymówki troszczyli się o kościoły sobie powierzone, nawet jeśli byłyby katedrami, opactwami, przeoratami lub jakimikolwiek innymi beneficjami kościelnymi, i ze wszystkich sił dbali, by należycie służono kościołom katedralnym, dając im godnych i odpowiednich wikariuszy czy sufraganów, jak było zwyczajem, z godną i należytą zapłatą. Pozostałe powierzone sobie kościoły lub klasztory niech przydzielają słusznej liczbie duchownych, kapelanów, zakonników lub mnichów, służących Bogu dostatecznie i chwalebnie. Także budynki, posesje i wszelkie prawa niech zachowają w odpowiednim stanie, a zniszczone naprawiają, jak przystoi osobom pełniącym funkcję prałatów i zwierzchników prebendy. 27. Stanowimy także, aby kardynałowie w zakresie liczby osób bliskich z otoczenia, służby i koni, których mają żywić na swój koszt, postępowali z wielką ostrożnością i troskliwą przezornością, aby mając większą liczbę, niż wymaga ich majątek, pozycja i godność, nie można było ich piętnować za grzech zbytku i marnotrawstwa, ani też z kolei, by się nie wydawali skąpi i małoduszni, jeśli mając wielkie i rozległe majątki bardzo nielicznym dawaliby utrzymanie. Dom kardynałów, stojąc otworem, powinien być gospodą, portem i schronieniem przede wszystkim dla mężów zacnych i uczonych, ludzi szlachetnych choć biednych i uczciwych. Niech więc będą roztropni co do swego stanu posiadania, w liczbie i sposobie, a jeśli idzie o przymioty swojej familii, przede wszystkim gorliwi, aby z powodu innych grzechów nie ściągali na siebie wstrętnego piętna niesławy i nie dawali pospólstwu słusznych powodów do obmowy i oszczerstwa. 28. Najbardziej trzeba się zatroszczyć, aby „nie tylko wobec Boga”, któremu przede wszystkim powinniśmy się podobać, „lecz także wobec ludzi” czyny nasze były godne pochwały, abyśmy mogli dla innych być przykładem do naśladowania. Nakazujemy zatem, aby każdy kardynał okazał, że jest najlepszym zarządcą i prefektem swego domu i dworu, tak w zakresie tych rzeczy, które jako zewnętrzne dla wszystkich są widoczne, jak i tych, które leżą głęboko ukryte. 29. Niech więc każdy z nich ma kapłanów i diakonów odzianych w skromne szaty i bacznie się przygląda, aby nikt z jego domowników w jakiś sposób korzystający z beneficjum i należący do duchowieństwa, nie nosił kolorowych strojów ani nie wyglądał w sposób, który niezbyt przystoi stanowi duchownemu. 30. Prezbiterzy niech są zobowiązani nosić stroje w kolorach, których prawo nie zabrania osobom duchownym, długie przynajmniej aż do kostek. Mający godności honorowe w katedrach, a także kanonicy katedralni oraz piastujący najwyższe godności w kolegiatach i kapelani kardynałów celebrujący msze, zobowiązani są w miejscach publicznych nosić nakrycie głowy; tym zaś, którzy noszą tarczę herbową dozwala się nosić szaty sięgające nieco ponad kostki. 31. Koniuszym, ponieważ są w nieustannym ruchu i wykonują cięższą służbę, wolno nosić szaty krótsze i wygodniejsze, nawet jeśli byliby osobami duchownymi, byleby nie byli prezbiterami, tak jednak, aby nie zboczyli z drogi przyzwoitości, lecz tak żyli, by ich obyczaje nie stały w sprzeczności z ich pozycją w Kościele. 32. Pozostali duchowni niech wszystko czynią z umiarem i skromnie, zarówno duchowni posiadający beneficjum, jak i wyświęceni, niech nie pielęgnują włosów i brody, nie mają mułów lub koni z ozdobnymi rzędami i innymi ozdobami wykonanymi z wełny lub jedwabiu, lecz używają rzeczy prostych, z płótna lub ze skóry.
33. Jeśliby ktoś ze wspomnianych domowników kardynała uczynił inaczej albo po trzech miesiącach od ogłoszenia tego pisma, zgodnie z prawem uprzednio napomniany, nadal nosił zakazane szaty, podlega karze ekskomuniki. Jeśli w ciągu kolejnych trzech miesięcy by się nie poprawił, należy go uważać za zawieszonego w korzystaniu z owoców beneficjów, które posiada. Jeśliby zaś przez kolejne sześć miesięcy trwał niewzruszenie w swym uporze, podobnie, po uprzednim napomnieniu go w przewidzianej prawem formie, zostanie pozbawiony wszystkich beneficjów, które ma i za takiego będzie uważany; a beneficja w ten sposób wakujące swobodnie może przejąć Stolica Apostolska. 34. Chcemy, żeby wszystkie te poszczególne sprawy miały zastosowanie do naszych domowników i każdego papieża, który w swoim czasie zostanie wybrany, i podobnie do wszystkich innych duchownych beneficjentów lub ludzi wyświęconych, w tym także urzędników kurii. Z tym jednym jednak wyjątkiem, że nasi domownicy, i każdego innego papieża, mogą nosić szaty w kolorze czerwonym, jak przystoi godności papieskiej i jak jest w zwyczaju. 35. Kardynałowie, którzy przede wszystkim winni dbać o najważniejsze sprawy, z całych sił będą starać się poznać, które regiony zarażone są herezjami, błędami i zabobonami sprzecznymi z prawdziwą i prawowierną wiarą; gdzie brakuje kościelnej dyscypliny wobec nakazów Bożych; którzy królowie i panujący, bądź narody, niepokojeni są wojnami lub się ich obawiają. Te rzeczy i tego typu wiedzę postarają się nam i każdorazowemu papieżowi relacjonować, aby dzięki czujności i gorliwości można było obmyślić odpowiednie i zbawienne środki zaradcze dla takich nieszczęść i klęsk. 36. Częste i niemal codzienne doświadczenie uczy, że prowincjom i miastom z powodu nieobecności ich legatów de latere, dzieją się zbyt często liczne krzywdy i rodzą różne zgorszenia nie bez szkody dla Stolicy Apostolskiej. Postanawiamy i zarządzamy, aby żadnym kardynałom dzierżącym prowincje i miasta tytułem poselstwa nie wolno było administrować nimi przez namiestników lub jakichś oficjałów, ale są zobowiązani osobiście przez większość czasu być tam obecni i z całą troską i czujnością nimi rządzić i kierować. 37. Ci, którzy mają tytuł legata, lub będą go mieć w przyszłości, jeśli w Italii, w ciągu trzech miesięcy, jeśli poza Italią, w ciągu pięciu od dnia ogłoszenia tego pisma zobowiązani są udać się do swoich prowincji i przez większość czasu tam rezydować, chyba że z polecenia naszego i naszych następców zostaną zatrzymani w kurii rzymskiej dla jakichś ważniejszych spraw albo wysłani gdzie indziej, jak tego wymaga konieczność. W rzeczonych prowincjach i miastach niech mają zastępców, sędziów będących ich przedstawicielami, namiestników oraz innych zwyczajowych oficjałów, z należnymi przydziałami i wynagrodzeniem. Kto by nie zachował tych wszystkich poszczególnych warunków, będzie pozbawiony wszelkich zysków urzędu legata. Zasady te zarządzono i ustanowiono już dawno, aby dogodna obecność legatów była zbawienna dla ludzi, a nie, aby oni sami całkowicie pozbawieni pracy i trosk, jedynie chciwie czerpali zyski z tego tytułu. 38. Ponieważ urząd kardynalski sprowadza się przede wszystkim do częstego asystowania papieżowi i zajmowaniu się sprawami Stolicy Apostolskiej, postanawiamy, aby wszyscy kardynałowie rezydowali w kurii rzymskiej, a nieobecni niech wrócą, jeśli są w Italii, w ciągu sześciu miesięcy, a jeśli poza Italią, w ciągu roku od dnia ogłoszenia tej konstytucji. W przeciwnym razie utracą zyski ze swoich beneficjów, korzyści ze wszystkich swoich urzędów oraz - na czas swojej nieobecności - całkowicie będą pozbawieni wszystkich przywilejów, szczególnie tych udzielonych kardynałom, z wyjątkiem kardynałów, których nieobecność spowodował obowiązek nałożony przez Stolicę Apostolską, polecenie papieskie, pozwolenie lub słuszny lęk, albo jakaś inna przewidziana prawem przeszkoda lub choroba; wówczas przywileje, indulty i immunitety udzielone tymże kardynałom i zawarte i wyrażone w naszej bulli pod datą naszej koronacji mimo wszystko pozostają w mocy. 39.Postanawiamy też, że koszty pogrzebów kardynałów nie powinny, po obliczeniu wszystkiego, przekraczać sumy tysiąca pięciuset florenów, chyba że troska wykonawców, ze słusznych przyczyn i powodów, uzna, że należy wydać więcej. Egzekwie i nabożeństwo katafalku odbędą się pierwszego i dziewiątego dnia, w ciągu oktawy zaś będą odprawiane zwyczajowe msze. 40. Ze względu na poszanowanie Stolicy Apostolskiej, pożytek i wspólny honor papieża i kardynałów, aby usunąć okazję do mogących się rodzić zgorszeń i by powstała większa wolność głosowania w świętym senacie, każdemu kardynałowi wolno, jak jest słuszne, zgodnie z Bogiem i swoim sumieniem swobodnie i bezkarnie mówić co myśli. Postanawiamy, że żaden kardynał na piśmie lub ustnie ani w żaden inny sposób nie może wyjawić głosów kardynałów danych na konsystorzu ani żadnych innych rzeczy czynionych lub powiedzianych, które mogłyby spowodować niechęć, uprzedzenie lub zgorszenie kogoś, pod karą przewidzianą za krzywoprzysięstwo i nieposłuszeństwo, a także, ilekroć my i każdorazowy papież specjalnie i wyraźnie poza powyższymi przypadkami nakaże milczenie w jakiejś sprawie. Jeśli ktoś uczyniłby inaczej, poza wspomnianymi karami podlega karze ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa, od której - poza niebezpieczeństwem śmierci - nie może go nikt uwolnić, tylko my i każdorazowy papież z podaniem powodu.

II/C. Reforma kurii i innych [instytucji]


41.
 Ponieważ „usposobienie człowieka jest złe już od młodości” i od dzieciństwa przyzwyczaić się do dobrego jest wielkim dziełem i osiągnięciem, postanawiamy i zarządzamy, że przełożeni szkół i nauczyciele powinni nauczać i odpytywać swoich chłopców czyli uczniów nie tylko w zakresie gramatyki, retoryki i pozostałych tego typu sztuk, a także będą zobowiązani nauczać tego, co dotyczy religii, jakie są przykazania Boże, artykuły wiary, święte hymny i psalmy, żywoty świętych, a w dni świąteczne nie mogą uczyć ich niczego innego, jak tylko rzeczy dotyczących religii i dobrych obyczajów. Są zobowiązani kształcić ich w nich, do nich zachęcać i nakłaniać, na ile mogą. Mają chodzić do kościołów nie tylko na msze, lecz także na nieszpory i słuchanie liturgii godzin, i podobnie skłaniać uczniów do słuchania kazań i nauk, i nie mogą im wykładać niczego przeciwko dobrym obyczajom ani co by prowadziło do bezbożności.
42. Dla wytępienia przeklętego bluźnierstwa, które nadmiernie się nasiliło na największą zniewagę dla imienia Bożego i świętych, postanawiamy i nakazujemy, że ktokolwiek jawnie czy publicznie złorzeczyłby Bogu i obelżywymi i bezwstydnymi słowami wyraźnie bluźnił przeciwko Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi lub chwalebnej dziewicy Maryi Jego Rodzicielce, gdyby sprawował urząd publiczny i jurysdykcję, utraci trzymiesięczne zyski swego urzędu za pierwszym i drugim razem; gdyby zgrzeszył po raz trzeci, tym samym zostanie tego urzędu pozbawiony. 43. Gdyby był duchownym lub kapłanem, przez sam fakt udowodnienia mu tego typu występku, zostanie ukarany odebraniem przewidzianych jednorocznych zysków z beneficjów, które znajdą poniżej wskazane przeznaczenie; i tak będzie za pierwszym razem popełnienia bluźnierstwa. Gdyby popełnił taki występek drugi raz i dowiedziono by mu tego, jak powiedziano wyżej, jeśli ma jedno beneficjum, zostanie go pozbawiony, jeśli więcej, będzie zmuszony utracić to, które wybierze ordynariusz. Gbyby po raz trzeci wykazano mu i dowiedziono tej zbrodni, tym samym zostanie pozbawiony wszystkich godności i posiadanych beneficjów i na przyszłość utraci zdolność prawną do ich zatrzymania, będzie więc wolno swobodnie się o nie ubiegać i ich udzielać. 44. Bluźnierca świecki, gdyby był szlachcicem, zostanie ukarany grzywną dwudziestu pięciu dukatów, za drugim razem - pięćdziesięciu, które mają być przeznaczone na potrzeby budowy bazyliki Księcia Apostołów w Rzymie, i innymi karami, jak podaje się niżej, za trzecim zaś razem utraci szlachectwo. 45. Gdyby był nisko urodzony i plebejusz, zostanie wtrącony do więzienia. Jeśli więcej niż dwa razy zostałby przyłapany na publicznym bluźnierstwie, będzie zmuszony stać przez cały dzień przed wejściem do głównego kościoła ubrany w czapkę hańby. Jeśli więcej razy popadłby w ten sam grzech, zostanie skazany na dożywotne więzienie lub galery, zgodnie z uznaniem wyznaczonego sędziego. 46. Na sądzie sumienia nikt winny bluźnierstwa nie może być rozgrzeszony bez bardzo ciężkiej pokuty nałożonej decyzją surowego spowiednika. Kto by zaś bluźnił przeciwko pozostałym świętym, wyrokiem sędziego, który rozważy każdy przypadek indywidualnie, chcemy by został ukarany trochę łagodniej. 47. Postanawiamy też, aby sędziowie świeccy w przypadku niezwrócenia się przeciwko tym, którym dowiedziono bluźnierstwa i niezastosowania wobec nich sprawiedliwych kar, według swej oceny, podlegali tym samym karom, jakby byli winni tejże zbrodni. Ci zaś, którzy w badaniu i karaniu ich będą gorliwi i surowi, za każdym razem uzyskają odpust dziesięciu lat i zatrzymają trzecią część kary pieniężnej. 48. Ktokolwiek zaś słyszałby bluźnierstwo, jest zobowiązany surowo skarcić bluźniercę, jeśli może się to stać bez narażania się, i zadenuncjować go i powiadomić o tym sędziego kościelnego lub świeckiego w ciągu trzech dni. Gdyby zaś więcej osób równocześnie słyszało rzeczonego bluźniercę, każdy z osobna zobowiązany jest go oskarżyć, chyba że przypadkiem wszyscy razem się zbiorą, aby jeden w imieniu wszystkich spełnił ten obowiązek. 49. Ich wszystkich na mocy świętego obowiązku posłuszeństwa zachęcamy i napominamy w Panu, aby ze względu na szacunek i cześć dla imienia Bożego nakazali i sprawili, by wszystkie powyższe polecenia zachowywano i jak najściślej egzekwowano w ich dominiach i na ich ziemiach. Będą oni za to mieli najhojniejszą zapłatę od samego Boga za tak dobre i pobożne dzieło i podobnie od Stolicy Apostolskiej dostaną odpust dziesięciu lat wraz z trzecią częścią grzywny, którą rzeczony bluźnierca zostanie ukarany, ile razy zadbają o ukaranie takiej zbrodni. Chcemy też, aby taki odpust i pozostała trzecia część grzywny została przyznana i przydzielona oskarżycielowi donoszącemu imię bluźniercy. Równocześnie pozostają w mocy inne kary przeciwko tego typu bluźniercom określone przez święte kanony. 50. Aby zaś zwłaszcza duchowni żyli w czystości i wstrzemięźliwości wedle zasad kanonów, postanawiamy, aby czyniący przeciwnie byli zgodnie z nimi karani. Jeśliby komuś, świeckiemu lub duchownemu, udowodniono zbrodnię, z powodu której „nadchodzi gniew Boży na buntowników”, zostanie ukarany karami przewidzianymi przez święte kanony lub prawo cywilne. 51. Osoby zaś żyjące w konkubinacie, świeccy i duchowni, będą karani tymi samymi karami kanonicznymi; ani przyzwolenie zwierzchników, ani zły zwyczaj, który - z powodu dużej liczby grzeszących - trzeba nazwać raczej zepsuciem, w żaden sposób nie będzie dla nich udzielane usprawiedliwienie, ale będą surowo karani zgodnie z prawem. 52. Dla dobrego i spokojnego rządzenia miastami i wszystkimi krajami podlegającymi Kościołowi rzymskiemu, wznawiamy niegdyś wydane konstytucje świętej pamięci Egidiusza biskupa Sabiny oraz przykazujemy i polecamy, aby były nienaruszenie przestrzegane. 53. Aby zmaza i zaraza bezecnej symonii na zawsze została usunięta nie tylko z kurii rzymskiej, ale także z całego chrześcijańskiego świata, wznawiamy konstytucje wydane przez naszych poprzedników, także na świętych soborach, przeciwko tego typu świętokupcom i przykazujemy, aby były nienaruszenie przestrzegane i chcemy, aby zawarte w nich kary były uważane za przytoczone i ogłoszone i by dopuszczający się tego przestępstwa także odczuli naszą władzę. 54. Postanawiamy też i zarządzamy, że każdy mający beneficjum realnie lub jako synekurę, jeśli w ciągu sześciu miesięcy od jego objęcia nie spełniłby officium Bożego, po ustąpieniu przeszkody prawnej, zysków ze swoich beneficjów nie będzie przeznaczał na spłatę za opuszczenie spełnienia officium i czasu, lecz zobowiązany jest wypłacić je, jako osiągnięte niesprawiedliwie, na budynki kościelne takich beneficjów lub na jałmużny dla ubogich. Jeśli zaś dłużej trwałby uparcie w podobnym niedbalstwie, najpierw zostanie zgodnie z prawem upomniany, a następnie pozbawiony beneficjum, ponieważ ze względu na officium daje się beneficjum. Należy zaś rozumieć, że ten zaniedbuje officium tak dalece, że może być pozbawiony beneficjum, kto przez piętnaście dni nie wypełni go przynajmniej dwa razy; oprócz powyższych kar za to opuszczenie zda też rachunek Bogu. Karę tę wobec mających więcej beneficjów, można powtarzać tyle razy, ile razy zostanie udowodniony im ten występek. 55. Ponieważ pełne prawo rozporządzania i zarządzania zyskami kościołów katedralnych i metropolitalnych, klasztorów i wszelkich innych beneficjów kościelnych należy jedynie do nas i do każdego przyszłego papieża, a także do tych, którzy tego typu kościoły, klasztory i beneficja prawnie i kanonicznie posiadają, a władcy świeccy nie powinni w żaden sposób mieszać się do tych kościołów, klasztorów i beneficjów, czego zresztą zakazuje wszelkie prawo Boże, postanawiamy i zarządzamy, że owoce, zyski i dochody kościołów, klasztorów i beneficjów nie powinny być zagarniane, zajmowane ani w żaden sposób zatrzymywane przez żadnych świeckich władców, choćby był to cesarz, królowie, królowe, republiki, inne władze ani przez ich oficjałów czy sędziów, nawet kościelnych lub jakiekolwiek inne osoby publiczne bądź prywatne, z polecenia cesarza, królów, królowych i książąt, republik lub innych władz. Posiadającym tego typu kościoły, klasztory i beneficja, pod pretekstem odnowienia budynku kościelnego, bez wyraźnego pozwolenia urzędującego biskupa Rzymu, albo jałmużn czy jakimkolwiek innym pozorem lub wymówką nie powinno się przeszkadzać, by mogli nimi, jak wcześniej, swobodnie i bez przeszkód dysponować. 56. Jeśli zostałyby zagarnięte, zajęte lub zatrzymane w całości i szczodrze oraz bez wyjątku lub zwłoki, zostaną przywrócone prałatom, do których zgodnie z prawem, legalnie należą i za które, jeśli rozproszone w żaden sposób nie mogą być odzyskane, po dokonaniu ich należytej wyceny, chcemy, aby ci, którzy dopuścili się takiego przejęcia, przyłączenia i roztrwonienia, zadośćuczynili rzeczonym prałatom lub polecili, aby się tak stało, pod karą ekskomuniki lub interdyktu, obejmujących równocześnie kraje i posiadłości takich władców. Ich dobra oraz ich poddanych gdziekolwiek się znajdujące, mają być zajęte i zatrzymane, jeśli napomniani nie chcieliby być posłuszni. 57. Postępujący sprzecznie z tym zarządzeniem podlegają zarówno powyższym karom, jak i pozbawieniu lenn i przywilejów, które otrzymali od nas i od rzymskiego lub innych kościołów teraz i w każdym innym czasie, oraz karom przewidzianym dla gwałcicieli i ciemięzców wolności kościelnej, nałożonym także przez Extravagantes i inne konstytucje, nawet nieznane i być może nie będące w użyciu, których treść, uznając je za przytoczone i ogłoszone, wznawiamy oraz uchwalamy i oświadczamy, że mają moc wieczystej ważności. Chcemy też i nakazujemy, by każdy sędzia, nawet kardynał świętego Kościoła rzymskiego, zgodnie z nimi orzekał, sądził i wyjaśniał, i zabrana i odebrana została im możliwość sądzenia i orzekania inaczej. 58. Ponieważ zarówno prawo Boże, jak i ludzkie, nie przyznało świeckim żadnej władzy wobec osób sprawujących jakieś funkcje kościelne, wznawiamy wszystkie poszczególne konstytucje: naszego poprzednika świętej pamięci papieża Bonifacego VIII, zaczynającą się od słowa Felicis oraz Klemensa V, Si quis suadente, a także niektóre inne sankcje apostolskie wydane w jakikolwiek sposób dla dobra wolności kościelnej i przeciwko jej gwałcicielom. Równocześnie pozostają w swej mocy kary przeciwko dopuszczającym się takich rzeczy zawarte w bulli ogłaszanej In coena Domini. 59. Ponieważ zarówno na laterańskim, jak i na soborach generalnych zabroniono pod karą ekskomuniki, by królowie, władcy, książęta, hrabiowie, baronowie, republiki i wszelkie inne władze stojące w jakikolwiek sposób na czele prowincji, miast i krajów nakładali dziesięciny i inne tego typu świadczenia na osoby duchowne, prałatów i jakiekolwiek inne osoby piastujące stanowiska kościelne i je egzekwowali, jak również by je przyjmowali od dających je dobrowolnie i za przyzwoleniem, a nadto gdyby w powyższych sprawach okazywali pomoc, poparcie, radę, otwarcie lub potajemnie, podlegają tym samym kanonicznej karze ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa. Podobnie rzeczypospolite, społeczności i wspólnoty w tym zakresie w jakikolwiek sposób popełniające występki, tym samym poddane są kościelnemu interdyktowi. Także prałaci, bez wyraźnego pozwolenia papieskiego wyrażający zgodę na powyższe występki, podlegają ipso facto karze ekskomuniki i usunięcia z urzędu. Postanawiamy i zarządzamy, że na przyszłość dopuszczający się takich rzeczy, nawet gdyby (jak powiedziano wyżej) byli wyżsi rangą, oprócz powyższych kar, którym sprzeciwiając się, chcemy, by podlegali ipso facto, winni być uważani za niewiarygodnych i niezdolnych do żadnej czynności prawnej. 60. Ponieważ według praw cywilnych i cenzur świętych kanonów wróżby poprzez wzywanie demonów, zaklęcia oraz przepowiednie i zabobony zostały zakazane, postanawiamy, uchwalamy i nakazujemy, aby duchowni, o których by się dowiedziano, że są winni wspomnianych przewin, zostali decyzją przełożonych naznaczeni piętnem infamii; jeśli zaś nie zaniechaliby tych praktyk, zostaną pozbawieni swego urzędu i zesłani do klasztoru na czas, który określi decyzja przełożonego, a także pozbawieni beneficjów i funkcji kościelnych. Świeccy zaś obojga płci zostaną poddani karze ekskomuniki i innym karom zarówno prawa cywilnego, jak i kanonicznego.61. Aby wszyscy jedynie udający chrześcijan, źle usposobieni do wiary, bez względu na ród i narodowość, także heretycy i skalani jakąś zmazą herezji lub przyjmujący judaizm, całkowicie zostali usunięci z kręgu wierzących w Chrystusa i wygnani z każdego miejsca, zwłaszcza z kurii rzymskiej, oraz należycie i przykładnie ukarani, postanawiamy, aby wszędzie sędziowie, których wyznaczymy, wszczęli przeciw nim rzetelne postępowanie inkwizycyjne, szczególnie w rzeczonej kurii. Chcemy, aby winni tej zbrodni i ci, którym jej zgodnie z prawem dowiedziono, byli należycie ukarani, ci zaś, którzy upadli ponownie, byli karani bez żadnej nadziei na łaskę i odpuszczenie. 62. Ponieważ konstytucje i nakazy, które teraz zarządzamy, mają na uwadze życie, obyczaje i kościelną dyscyplinę, wypada, aby nasi urzędnicy i inni, w kurii rzymskiej i wszędzie poza nią w każdym miejscu przebywający, stosowali się do nich, chcemy i uchwalamy, by byli nimi związani i niewzruszenie zobowiązani do ich przestrzegania. Aby nie wydawało się, że owe konstytucje innymi cenzurami i karami grożącymi czyniącym inaczej, nałożonymi przez dawne prawa i konstytucje, w czymś zostają uchylone, ponieważ wydano je i wymyślono dla wzrostu, oświadczamy, że przez dyspozycje i zarządzenia tych naszych konstytucji nic z prawa powszechnego ani dekretów innych papieży w żadnym stopniu nie zostało uchylone. Co więcej, gdyby w jakiejś mierze utraciły swoją siłę z powodu występnego zepsucia czasów, krajów czy ludzi, z powodu nadużycia lub z jakiejkolwiek innej nie do przyjęcia przyczyny, od tej chwili je wznawiamy, potwierdzamy i przykazujemy, żeby niewzruszenie były przestrzegane. 63. Uchwalamy i oświadczamy, że te nasze wielce zaradcze konstytucje po dwóch miesiącach od ich opublikowaniu winny wejść w życie, surowo zakazując, by ktoś ośmielił się dopisywać do nich głosy lub komentarze i objaśniać je bez naszego specjalnego pozwolenia lub Stolicy Apostolskiej. Jeśli ktoś śmiało i zuchwale by się im sprzeciwiał, tym samym podlega karze ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



Sesja 10 (4 maja 1515)



[I. O reformie «banku pobożnego»]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Wśród wielorakich trosk, które nas trapią, przede wszystkim winniśmy podjąć jako nasz pasterski obowiązek, aby to co zbawienne i godne pochwały oraz zgodne z wiarą katolicką i odpowiadające dobrym obyczajom, w naszych czasach nie tylko się uwydatniło, lecz także krzewiło dla potomnych, a to co może dostarczyć podstawy do zgorszenia, całkowicie wycięto, z korzeniami wyrwano i nie dawano przyzwolenia, by gdzieś kiełkowało, pozwalając by na roli Pańskiej i „winnicy Pana Zastępów” siano jedynie to, co mogłoby paść duchowo umysły wiernych, gdy wykorzenione zostaną kąkole i podcięte dzikie drzewa oliwne. 2.Dowiedzieliśmy się właśnie, że niegdyś wśród niektórych umiłowanych synów, magistrów świętej teologii i doktorów obojga praw nie bez zgorszenia ludów i szemrania zrodziła się pewna kontrowersja i niedawno w tych dniach się odnowiła. Dotyczy ona wspierania ubogich w postaci pożyczek udzielanych im przez instytucje publiczne, potocznie zwane «bankami pobożnymi», które ustanowili urzędnicy miejscy i inni wierzący w Chrystusa w wielu miastach Italii dla przyjścia z pomocą biednym w ich ubóstwie przez tego typu pożyczkę, by nie zostali pochłonięci przez gardziel lichwiarskich odsetek. Święci mężowie, głosiciele słowa Bożego, pochwalili je i poparli, a także niektórzy papieże, nasi poprzednicy, uznali je i potwierdzili, że wspomniany bank nie jest w sprzeczności z chrześcijańską prawdą wiary; zatem obydwie strony myślały i głosiły to samo. 3. Niektórzy magistrzy i doktorzy mówią jednak, że ten bank nie jest dozwolony, jako że jego zarządcy po upływie określonego czasu domagają się od biednych, którym udziela się pożyczki, czegoś ponad udzieloną wartość, i dlatego banki te nie są wolne od zarzutu lichwy i niesprawiedliwości, czyli jakiegoś podejrzenia o pewne zło, ponieważ Pan nasz, jak świadczy ewangelista Łukasz, wyraźnym przykazaniem zobowiązał nas, że nie powinniśmy od danej pożyczki spodziewać się niczego ponad dany kapitał. Mamy bowiem do czynienia z rzeczywistą lichwą, gdy ktoś się stara, by użyczona rzecz, która nie pomnaża się bez pracy, bez nakładu czy ryzyka, przynosiła zysk i dochód. 4. Ci sami magistrzy i doktorzy dodawali, że w bankach tych nie czyni się zadość ani sprawiedliwości zamiennej ani rozdzielczej, podczas gdy tego typu umowy nie powinny przekraczać granic sprawiedliwości, jeśli mają być zatwierdzone; usiłowali też wykazać, że należne koszty utrzymania tego typu banków wyrywane są w większości (jak mówią) od samych ubogich, którym udzielana jest pożyczka; a to co zbywa ponad konieczne i umiarkowane koszty, nie bez znamion zła i podniety do grzechu jest udzielane (jak wydają się wnosić) pewnym innym osobom. 5. Wielu zaś innych magistrów i doktorów twierdzi przeciwnie i w wielu szkołach w wypowiedziach ustnych i na piśmie głosi obronę takiego dobra i tak użytecznego dla rzeczypospolitej, byleby z tytułu pożyczki niczego nie domagano się ani nie oczekiwano; jednak ze względu na zwrot kosztów tych banków, czyli pensje ich zarządców, wszystkie rzeczy związane z ich niezbędnym utrzymaniem i niestanowiące ich zysku, rozsądne jest i konieczne, że od tych, którzy z tego typu pożyczki czerpią korzyść, słusznie można żądać więcej i wolno brać nieco ponad kapitał, ponieważ reguła prawa stanowi, że kto czerpie korzyść, winien też ponosić ciężar, zwłaszcza jeśli przystaje na to władza apostolska. 6. Dowodzą, że taką właśnie opinię potwierdzili papieże, nasi poprzednicy, świętej pamięci Paweł II, Sykstus IV, Innocenty VIII, Aleksander VI oraz Juliusz II, a także głosili w kazaniach o prawdzie ewangelicznej święci i oddani Bogu, wielce szanowani z powodu opinii świętości. 7. My, pragnąc odpowiednio zatroszczyć się o tę sprawę (jak dozwolono nam z wysoka), doceniając gorliwość jednej strony w dążeniu do sprawiedliwości, by nie otworzyła się gardziel lichwy, oraz umiłowanie miłosierdzia i prawdy drugiej strony, aby wspierać ubogich, obu zaś stron zaangażowanie, ponieważ te rzeczy wydają się mieć znaczenie dla pokoju i spokoju całego chrześcijańskiego świata, z aprobatą świętego soboru, oświadczamy i stwierdzamy, że wspomniane «banki pobożne» ustanowione przez państwa, a powagą Stolicy Apostolskiej dotychczas aprobowane i potwierdzone, w których ze względu na ich koszty i wynagrodzenie strat pobiera się jakąś opłatę na same pensje ich zarządców i inne rzeczy związane (jak powiedziano wyżej) z ich utrzymaniem ze względu na zwrot ich kosztów, nie przejawiają oznak zła ani podniety do grzechu, ani w żaden sposób nie są naganne, byleby opłata ponad kapitał nie przynosiła im zysku. Co więcej, taka pożyczka jest zasługą i powinna być chwalona i popierana, uważana za absolutnie nielichwiarską dlatego wolno ludziom głosić pobożność i miłosierdzie tych banków, wraz z odpustami udzielonymi z tego powodu przez świętą Stolicę Apostolską. 8. W przyszłości inne podobne banki z aprobatą Stolicy Apostolskiej mogą być wznoszone. O wiele jednak lepiej i o wiele bardziej świętym będzie, jeśli takie banki byłyby tworzone jako całkowicie darmowe, to jest, jeśli ich fundatorzy wyasygnowaliby jakąś kwotę, z której, jeśli nie w całości, to przynajmniej w połowie byłyby płacone pensje zarządców takich banków, aby tym sposobem ubodzy mniej byli obciążeni udziałem w kosztach; do wznoszenia takich banków, jak uchwalamy, wraz z wyasygnowaniem tego typu kwoty, dla wspomożenia kosztów, uchwalamy, że wiernych trzeba zachęcić większymi odpustami. 9. Wszyscy zaś zakonnicy i osoby, zarówno związane z Kościołem, jak i świeckie, które na przyszłość ośmieliłyby się w mowie lub piśmie głosić coś lub dyskutować przeciwko formie obecnego oświadczenia i zezwolenia, chcemy, aby podlegały karze ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa, bez względu na wszelkie przywileje, zapowiedzi, konstytucje i nakazy apostolskie i wszelkie inne pisma o treści sprzecznej z obecnym pismem. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



[II. Bulla przeciwko objętym egzempcją, zawierająca też niektóre punkty dotyczące wolności kościelnej i godności biskupiej]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Sprawując rządy nad całym Kościołem (z Pańskiego zrządzenia), zgodnie z nakazem naszej duszpasterskiej powinności, chętnie dążymy do pożytku poddanych i z tym większą miłością i apostolską troską staramy się o zachowanie kościelnej wolności i o usunięcie zgorszeń, zaprowadzenie zgody i pielęgnowanie pokoju między prałatami kościołów i ich poddanymi, im bardziej potwierdza się, że ich niezgoda będzie trudnym doświadczeniem. Indulty jak również przywileje udzielone tymże poddanym na szkodę samych prałatów, tak przez naszych poprzedników, jak i Stolicę Apostolską, chętnie tak ograniczamy, aby stąd nie wynikały zgorszenia, ani nikomu nie dawały podstawy do jakiegoś podstępnego działania, a osoby sprawujące jakieś funkcje w Kościele w żaden sposób nie oddalały się od dobra, jakim jest posłuszeństwo i trwanie w służbie Bożej. 2.Niedawno do naszych uszu dotarła wiarygodna pogłoska, że kanonicy kościołów patriarchalnych, metropolitalnych, katedralnych i kolegiat oraz inni duchowni diecezjalni uzurpują sobie wiele praw. Im samym przynosi to niemałą niesławę, a dla innych rodzi szkodę pod pozorem egzempcji i uzyskania niezależności od danej stolicy; tak uciekają przed karceniem i zarządzeniami ordynariuszy i uchylają się od ich sądu czy wyroku. 3. Niektórzy nawet, mając nadzieję, że zyskają bezkarność za swoje nadużycia przez przywilej egzempcji, nie boją się dopuszczać nadużyć, których by się nie dopuścili, gdyby nie wierzyli, że chroni ich ów przywilej egzempcji, którym się cieszą. Stąd zdarza się, że z powodu ich zuchwałości, jako że ufając, iż pod pozorem przywileju egzempcji nadużycie zyska bezkarność, wielokrotnie dopuszczają się niektórych nieprawości, przez które Kościół najbardziej narażany jest na zniesławienie i rodzą się poważne zgorszenia, szczególnie zaś gdy takie rzeczy pozostają nieukarane przez tych, do których należy obowiązek ich karcenia, czy też ci, do których ten obowiązek należy, zaniedbują nałożenia za nie kary. 4. My, chcąc, aby występki zasłaniające się takim pretekstem nie pozostały bezkarne, postanowiliśmy zastosować konieczne lekarstwo na tego typu chorobę, z aprobatą świętego soboru, aby na przyszłość ci, którym Stolica Apostolska powierzyła zadanie karcenia i karania, troskliwie o to zadbali i pilnie wypełnili obowiązek nałożonego na nich zadania, i gdy tylko zgodnie z prawem ustalą, że objęci egzempcją popełnili występek, ukarzą ich wraz z popełniającymi występek tak, by objęci egzempcją ze strachu przed karą powstrzymali się od swej pychy, a inni przestraszeni ich przykładem, słusznie lękali się dążyć do podobnych rzeczy. 5. Gdyby w tej sprawie byli opieszali, biskupi diecezjalni oraz inni ordynariusze miejsc, którym przysługuje prawo karcenia objętych egzempcją, napomną ich osobiście (jeśli będą mieć ku temu okazję i powody). W przeciwnym razie, gdyby w okolicach przebywania objętych egzempcją nie było żadnego pewnego sędziego, napomną tych, co do których uznają, że pod pozorem wspomnianych przywilejów dbają o własne interesy, edyktem publicznym przybitym do drzwi kościołów katedralnych lub innych kościołów w miejscowościach będących siedzibami sędziów objętych egzempcją. Gdyby nie było takich sędziów, albo objęci egzempcją popełnili tam występek, sami ukarzą popełniających przestępstwa i występnych oraz potępią we właściwym terminie, ustalonym decyzją napominających. 6. Gdyby napomniani [sędziowie] byli w tym opieszali i zlekceważyli wypełnienie tego lub odmówili, wtedy, aby zostali ukarani w tym, w czym popełnili występek, będą odsunięci z tego powodu od tego śledztwa i niech się nie podejmują w żadnej mierze prowadzenia tego typu spraw. Biskupi diecezjalni i ordynariusze miejsc przeciwko objętym egzempcją popełniającym przestępstwa i występnym, mogą w naszym imieniu prowadzić śledztwo lub ich oskarżać, ale bez tortur, oraz sami przesłuchiwać świadków. Zabraniamy uznawać taki proces za nieważny ze względu na formalne wymogi prawa, chyba że z powodu braku pozwu (jeśli występku nie dowiedziono inaczej). Po jego zakończeniu i zamknięciu, postarają się jak najszybciej przekazać dokument opatrzony ich pieczęcią przez własnego lub innego posłańca pod osąd Stolicy Apostolskiej na koszt objętych egzempcją popełniających występek. Zostaną oni obciążeni też kosztami postępowania, do płacenia których ordynariusze mogą zmuszać poddanych śledztwu i oskarżonych. W Stolicy Apostolskiej sądu dokona papież lub ktoś inny, komu papież uzna, że należy go powierzyć, aby pilnie został przeprowadzony. W ten sposób znalezionych winnych, lub wystarczająco podejrzanych, by warto stosować tortury dla wydobycia prawdy, należy odesłać do biskupów diecezjalnych lub ordynariuszy, aby oni w naszym imieniu dalej zgodnie z prawem prowadzili postępowanie w procesie śledczym lub oskarżeniu, i aby sprawę sprawiedliwie zakończono. 7. Notariusze Stolicy Apostolskiej, których urząd ustanowił, jak wiadomo, w Kościele pierwotnym świętej pamięci papież Klemens I dla zbadania i spisania żywotów świętych, przyjęci do funkcji protonotariuszy, noszący specjalny strój i rokietę, oraz inni nasi oficjałowie i Stolicy Apostolskiej, czynnie pełniący swoje obowiązki zarówno w sprawach cywilnych, jak i kryminalnych, są objęci egzempcją i wyjęci spod wszelkiej jurysdykcji ordynariuszy. Inni notariusze nienoszący stroju protonotariuszy, o ile nie przyjmą go w ciągu trzech miesięcy po opublikowaniu tego pisma, a także ci, którzy w przyszłości mają go przyjąć, ale nie noszą tego stroju i rokiety na stałe, oraz inni oficjałowie nasi i Stolicy [Apostolskiej], niepełniący czynnie swoich obowiązków, o ile sprawa nie dotyczyłaby sumy przekraczającej dwadzieścia pięć dukatów z złocie, podlegają jurysdykcji biskupów diecezjalnych i ordynariuszy. W sprawach cywilnych przekraczających taką sumę, cieszą się pełną egzempcją i całkowicie są wyjęci spod jurysdykcji biskupów diecezjalnych i ordynariuszy. 8. Uważamy też za godne, a nawet właściwe, żeby spośród osób z otoczenia kardynałów świętego Kościoła rzymskiego jedynie ci cieszyli się przywilejem egzempcji, którzy faktycznie na stałe są domownikami i pozostają na utrzymaniu kardynała lub przez tychże kardynałów zostali odesłani do wypełniania ich zadań, lub którzy dla wypoczynku czasowo byliby nieobecni w kurii rzymskiej. Pozostałym zaś, nawet mającym na piśmie stwierdzoną przynależność do domu kardynała, w żaden sposób nie przysługuje tego typu przywilej domowników, który by ich zwalniał z podlegania karaniu przez biskupów diecezjalnych i ordynariuszy.
9. Ponieważ biskupom diecezjalnym konstytucja Attendentes wydana na Soborze w Vienne dała pełną władzę, aby klasztory żeńskie bezpośrednio poddane Stolicy Apostolskiej, znajdujące się w ich diecezjach, raz w roku mogli wizytować, wznawiamy ją i bez względu na wszelkie egzempcje i przywileje nakazujemy i polecamy, aby ściśle jej przestrzegano. Powyższe zarządzenia, biskupom diecezjalnym i ordynariuszom, którym z prawa przypada jurysdykcja objętych egzempcją, w żadnej mierze nie będą przyczyną szkody.


10. Postanawiamy, że na przyszłość egzempcje bez uzasadnionej przyczyny i bez podania ich powodu, udzielane czasowo, nie są ważne ani nie mają żadnej wartości. Ponieważ kościelny porządek naraża się na szkodę, jeśli każdemu nie gwarantuje się jego jurysdykcji, starając się wzmocnić jurysdykcją ordynariuszy (na ile z Bożą pomocą możemy) i jak najszybciej położyć tamę sporom oraz tym, którzy chcą w konflikcie zaoszczędzić nadmiernych kosztów i wydatków, postanawiamy i zarządzamy, że poszczególne sprawy duchowe, cywilne i mieszane, mające jakikolwiek związek z sądem kościelnym, oraz sprawy związane z beneficjami - byleby beneficja te nie były ogólnie zarezerwowane, a ich zyski, dochody i wpływy nie przekraczały rocznie wartości dwudziestu czterech dukatów w złocie, wedle powszechnej oceny - jedynie w pierwszej instancji mogą być rozpoznawane i kończone poza kurią rzymską w diecezjach u miejscowych ordynariuszy. Od wyroku ostatecznego nikomu nie wolno wnosić apelacji ani apelacja wniesiona nie zostanie przyjęta, chyba że od wyroku przedstanowczego, mającego znaczenie ostateczne lub od oskarżenia niemającego nic wspólnego ze sprawą zasadniczą, ponieważ przez apelację nie można unieważnić wyroku ostatecznego; chyba że jeden ze spierających się, zasadnie bojąc się władzy swojego przeciwnika, lub z innej słusznej i uczciwej przyczyny, przynajmniej połowicznie udowodnionej inaczej niż przez własną przysięgę, nie waży się występować w sporze wobec ordynariusza. 11. W tym bowiem wypadku nawet sprawy apelacji we wspomnianej kurii, także w pierwszej instancji mogą być dopuszczane, rozpoznane i zakończone. W przeciwnym razie apelacje i powierzenia innych tego typu spraw na przyszłość i wszystkie ich konsekwencje nie mają żadnej mocy ani znaczenia. 12. Sędziowie zaś i obrońcy wyznaczeni przez Stolicę Apostolską, jeśli nie posiadaliby stopnia uniwersyteckiego w zakresie drugiego z praw, zobowiązani są wziąć bezstronnego asesora, jeśli ich o to poproszą strony lub jedna z nich, i sądzić według jego sprawozdania. 13. Z wielorakich relacji dowiedzieliśmy się, że dość często bardzo wiele kościołów i przewodzących im biskupów, po tej i po tamtej stronie gór, doznaje przeszkód w ich jurysdykcjach, prawach i własnościach. Są niepokojeni przez szlachtę, książąt i arystokratów, którzy pod pozorem prawa patronatu, które - jak udają - mają w beneficjach kościelnych, bez żadnego oparcia w przywileju apostolskim, nadania i pisma ordynariuszy i bez żadnego tytułu, choćby zmyślonego, ośmielają się przywłaszczać sobie prawo nadawania beneficjów nie tylko duchownym, ale i świeckim, karać wedle swej woli kapłanów i duchownych dopuszczających się występków, zabierać zuchwale dziesięciny ze wszystkich rzeczy, do płacenia których są przez prawo zobowiązani, sprzeniewierzać i przywłaszczać sobie to, co należy do katedr i inne jeszcze rzeczy podlegające prawu i jurysdykcji diecezjalnej i należące jedynie do biskupów, albo nakazywać czynienie powyższych, zatrzymywać je sobie i wszelkie zyski, i zabraniać, aby korzystały z nich miasta, kraje i ich okolice, zajmować feuda, posiadłości i zdobycze oraz niesprawiedliwie przetrzymywać czy skłaniać i zmuszać do ustępowania im feudów i dóbr tychże kościołów, do powierzania beneficjów kościelnych osobom przez nich wskazanym, groźbami i szykanami lub innymi niewłaściwymi środkami, i nie tylko pozwalać, ale wyraźnie polecać, aby wiele innych szkód, krzywd i nieprawości wyrządzano kościołom, ich przełożonym i wspomnianym duchownym. 14. Zwracamy więc uwagę, że świeckim nie dano żadnej władzy w stosunku do duchownych, do osób i dóbr kościelnych. Godne jest i sprawiedliwe, aby prawa wystąpiły przeciwko ośmielającym się je łamać. Zdajemy sobie sprawę, jaką to przynosi ujmę zarówno naszemu honorowi i Stolicy Apostolskiej, jak i spokojowi i pomyślności osób kościelnych, nie bez godnej potępienia zguby. 15. Tych, których do przestrzegania praw nie przekonują nagrody za cnoty, pragniemy pohamować w ich zuchwałych zamiarach nie tylko wysokim wymiarem kar, ale i przez wzbudzenie strachu przed dodaniem nowych. Wznawiamy zatem wszystkie poszczególne wydane do tej pory konstytucje w sprawie płacenia dziesięcin, przeciwko gwałcicielom, rabusiom kościołów i podpalaczom, pustoszącym pola oraz oszukującym kardynałów świętego Kościoła rzymskiego i naszych czcigodnych braci biskupów, krępującym ich i w jakikolwiek sposób niesłusznie przejmującym ich jurysdykcję i prawa, przeszkadzającym im lub niepokojącym ich wojskiem w ich jurysdykcji, a także zuchwale zmuszającym ich do powierzania beneficjów kościelnych osobom przez nich wyznaczonym lub rozdzielania ich inaczej, zgodnie z ich wolą, i powierzania feudów i dóbr kościelnych w wieczystą dzierżawę lub sprzedawania ich, a także wydającym rozporządzenia wymierzone przeciwko kościelnej wolności oraz świadczącym w powyższych sprawach pomoc, radę lub poparcie. 16. Jest to nie tylko sprzeczne z prawem, ale także bardzo uwłaczające kościelnej wolności i jej przeciwne. Abyśmy więc z powierzonego nam obowiązku godnie mogli zdać Bogu rachunek, z ojcowskimi uczuciami i napomnieniami gorąco zachęcamy w Panu cesarza, królów, władców, książąt, margrabiów, hrabiów, baronów i wszystkich innych jakiegokolwiek stopnia szlachectwa, dostojeństwa, władzy czy potęgi, znakomitości czy godności, na mocy świętego posłuszeństwa polecając, aby przestrzegali wspomnianych konstytucji i sprawili, by także przez ich poddanych były nienaruszenie przestrzegane, bez względu na jakikolwiek zwyczaj przeciwny, jeśli chcą uniknąć gniewu Bożego i należnej kary nałożonej przez Stolicę Apostolską. 17. Uchwalamy, że tak dokonane nadania wspomnianych beneficjów są anulowane i nieważne, a używający ich będą niezdolni do uzyskania innych beneficjów kościelnych, dopóki nie otrzymają w tej sprawie dyspensy od Stolicy Apostolskiej. 18. Rozważnie bierzemy też pod uwagę, że po wniebowstąpieniu Chrystusa apostołowie rozdzielili biskupów do poszczególnych miast i diecezji, jak je święty Kościół rzymski ustanowił na świecie, powołując biskupów do części troski, rozdzielając stopniowo ciężary na patriarchów, prymasów, arcybiskupów i biskupów. W świętych kanonach określono, że powinni oni odbywać synody prowincjonalne dla naprawy obyczajów, podejmowania i rozstrzygania kontrowersji oraz zachowywania przykazań Pana, inne zaś synody biskupie dla naprawiania zepsucia, oraz że zaniedbujący czynienie tego podlegają karom kanonicznym. 19.Ponieważ wypada, abyśmy byli oddani temu, co dotyczy społeczności chrześcijańskiej, pragnąc aby niewzruszenie przestrzegano tych kanonów, surowo nakładamy na patriarchów, prymasów, arcybiskupów i biskupów obowiązek niewzruszonego ich przestrzegania, aby z powierzonej im funkcji mogli zdać Bogu godny rachunek. Polecamy odbywanie tego typu spotkań i synodów, bez względu na jakikolwiek przywilej. Synod prowincjonalny polecamy odbywać na przyszłość co trzy lata i uchwalamy, że powinni na niego przybywać także objęci egzempcją, niezależnie od jakiegokolwiek przywileju i zwyczaju przeciwnego powyższemu nakazowi. 20. Lekceważący te zarządzenia niech wiedzą, że podlegają karom zawartym w tych kanonach. Ponieważ w konstytucji In plerisqu wydanej na Soborze w Vienne postanowiono dla ocalenia honoru godności biskupiej, aby kościoły katedralne niemające dóbr doczesnych, bez których dobra duchowe długo istnieć nie mogą, pozbawione kleru i chrześcijańskiego ludu, nie były powierzane żadnym osobom, zwłaszcza zakonnikom, wznawiamy ją oraz chcemy i polecamy, aby była nienaruszenie przestrzegana, chyba że z jakiegoś słusznego powodu, który zostanie zaaprobowany na naszym tajnym konsystorzu, uznamy, że trzeba uczynić inaczej. 21.Orzekamy, że wszystko co byłoby przeciwne powyższym ustaleniom lub któremukolwiek z nich, jest nieważne i anulowane, bez względu na jakąkolwiek konstytucję czy przywilej, które by się temu sprzeciwiały. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



[III. W sprawie drukowania książek]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Wśród zmartwień spoczywających na naszych barkach, nieustannie niepokoi nas troska o to, abyśmy błądzących zdołali nawrócić na drogę prawdy i pozyskać ich dla Boga (z pomocą Jego łaski). To naprawdę gorliwie rozważamy, temu gorąco oddajemy uczucie naszego serca i nad tym pilnie staramy się czuwać. 2. Zaiste, biegłość w literaturze łatwo można osiągnąć przez czytanie książek, a sztuka ich drukowania zwłaszcza w naszych czasach, dzięki Bożej pomocy wynaleziona, rozwinięta i udoskonalona, przyniosła śmiertelnikom bardzo wiele korzyści. Za niewielkie pieniądze można mieć ogromną ilość książek, dzięki którym bardzo dogodnie można rozwijać studia literatury, kształcić ludzi w każdym rodzaju języków, zwłaszcza zaś katolików, w których staramy się, by obfite owoce przynosił święty Kościół rzymski, którzy nawet niewierzących umieliby i byliby w stanie kształcić w świętych instytutach naukowych i zbawiennie przyłączyć do społeczności wierzących przez naukę wiary chrześcijańskiej. 3. Jednak skarga wielu osób zaniepokoiła uszy nasze i Stolicy Apostolskiej, że w różnych częściach świata niektórzy mistrzowie sztuki drukarskiej ośmielają się drukować i publicznie sprzedawać książki tłumaczone na łacinę z języka greckiego, hebrajskiego, arabskiego, chaldejskiego oraz inne wydawane po łacinie i w mowie ludowej, zawierające błędy w wierze i zgubne przekonania, także przeciwne wierze chrześcijańskiej i wymierzone w dobre imię osób, nawet wyróżniających się godnością. Ich lektura nie tylko nie jest budująca dla czytelników, ale popadają oni nawet w największe błędy w wierze, życiu i obyczajach. Stąd zrodziły się różne zgorszenia - jak uczy praktyka, nauczycielka rzeczy - i istnieje obawa, że z dnia na dzień zrodzą się większe. 4. Przeto my, aby to, co wynaleziono na chwałę Bożą i dla pomnożenia wiary oraz krzewienia zalet, nie obróciło się w swe przeciwieństwo i nie przyniosło zguby zbawieniu wiernych, uznaliśmy, że musimy otoczyć druk książek naszą troską, aby na przyszłość z dobrymi ziarnami nie rosły ciernie, a z lekarstwami nie mieszano trucizn. 5. Chcemy więc zadbać o odpowiedni środek zaradczy w tej sprawie, z aprobatą świętego soboru, aby drukowanie książek tym pomyślniej się rozwijało, im dokładniejsze, pilniejsze i wnikliwsze zastosuje się badanie. Postanawiamy i nakazujemy, żeby na przyszłość, po wieczne czasy, nikt nie podejmował się drukowania lub zlecania do druku żadnej książki czy jakiegokolwiek innego pisma, tak w naszym, jak i w jakichkolwiek innych miastach, jeśli wcześniej nie zostaną one dokładnie zbadane w Rzymie przez naszego wikariusza, teologa papieskiego. W innych zaś miastach i diecezjach przez biskupa lub kogoś innego wyznaczonego przez biskupa, odznaczającego się dogłębną znajomością treści przeznaczonej do druku książki lub pisma oraz przez inkwizytora heretyckiej przewrotności w mieście czy diecezji, w których miałby nastąpić druk ksiąg, i jeśli nie zostaną zaaprobowane przez ich własnoręczny podpis, który mają złożyć za darmo i bez zwłoki pod karą ekskomuniki. 6. Kto postąpiłby inaczej, poza utratą wydrukowanych ksiąg, ich publicznym spaleniem oraz wypłaceniem stu dukatów na budowę, bazyliki Księcia Apostołów w Rzymie, bez nadziei zwolnienia, z zawieszeniem praktyki drukarskiej na najbliższy rok, będzie obciążony wyrokiem ekskomuniki. W razie nasilania się ich krnąbrności, ich własny biskup lub nasz wikariusz stosownie ją potępi, z użyciem wszystkich środków prawnych, aby inni mając to za przykład, nie ważyli się próbować czegoś podobnego. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



[IV. W sprawie ustalenia ostatecznego terminu przeciwko zwolennikom sankcji pragmatycznej]
1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Wśród innych spraw, które powinny znaleźć rozwiązanie na tym świętym soborze, trzeba coś postanowić i ogłosić o sankcji wydanej przez niektórych dostojników francuskich tak duchownych jak świeckich, szlachtę oraz innych ich zwolenników, którą sami nazywają pragmatyczną. Usilnie pragnęliśmy rozwiązać tę sprawę i to ogłosić, jak pragnął nasz poprzednik świętej pamięci papież Juliusz II, który zwołał tenże sobór. Prałaci i inni duchowni, oraz wspomniani świeccy, wielokrotnie byli wzywani do stawienia się zarówno przed naszym poprzednikiem Juliuszem, jak i przed nami. Na obecnym soborze często mówiono o ich krnąbrności bądź oskarżano ich o nią, a ponieważ następnie prałaci, duchowni i świeccy, także szlachta i wspomniani ich zwolennicy, do tego (jak powiedziano) zgodnie z prawem wezwani, dowodzili, że nie ma którędy jechać, aby bezpiecznie przybyć na sobór; my, aby nie mogli w żaden sposób tłumaczyć się wykorzystując ten pretekst, zadbaliśmy o danie im i udzielenie listu żelaznego od miasta Genua, aby przez ten kraj mogli przybyć bezpiecznie do kurii rzymskiej dla przedstawienia tego, co w sprawie dotyczącej sankcji pragmatycznej chcieliby przedstawić. 2. Aby nie mogli więcej protestować i usprawiedliwiać się niewiedzą, duchownych i świeckich, szlachtę, prałatów i zwolenników sankcji oraz stowarzyszenia duchownych i świeckich, dla wykazania im krnąbrności, z aprobatą świętego soboru, ponownie wzywamy i upominamy wyznaczając ostatni i ostateczny termin przed pierwszym dniem najbliższego października (ponieważ nie ma miejsca na usprawiedliwienie i odroczenie). Data 1 października jest już ostatecznym przesunięciem i ustępstwem, dla uniknięcia wszelkich usprawiedliwień. 3. Po upływie tego terminu przystąpi się do dalszych kroków i zakończenia sprawy, nawet wyrokiem ostatecznym, nie zważając wcale na ich upór i nieobecność, na następnej sesji, którą w tym celu i dla wykonania jak najwięcej innych ważnych spraw wyznaczamy z aprobatą świętego soboru. Będzie to sesja jedenasta, która odbędzie się 14 grudnia po najbliższym święcie św. Łucji. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



Sesja II (19 grudnia 1516)



[I. O sposobie głoszenia kazań]


1
. Biskup Leon, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Pod przewodnictwem Bożego majestatu, którego niwysłowiona opatrzność jednakowo kieruje sprawami nieba i ziemi, pełniąc obowiązek stróża nad powierzoną nam trzodą Pańską, na ile pozwala nam nasza słabość, całym sercem rozważamy, że wśród wielu innych i ważnych spraw należy do nas także to, aby podkreślić obowiązek głoszenia kazań, który w Kościele Bożym jest wyjątkowy, niezwykle potrzebny i przynosi wielkie owoce i pożytek. Trzeba tylko, by pełniony był właściwie, ze szczerej miłości do Boga i bliźniego, zgodnie z pouczeniami i przykładami świętych ojców, którzy głosząc to wraz z zakładaniem fundamentów wiary i krzewieniem jej, bardzo wiele przysłużyli się Kościołowi. 2. Nasz Odkupiciel jako pierwszy to „czynił i nauczał”. Kierując się Jego przykazaniem i Jego naśladując, dwunastu apostołów, jakby tyleż niebios, głosili chwałę prawdziwego Boga przez okrąg ziemi wyprowadzając cały rodzaj ludzki - więziony „pod jarzmem grzechu dawną niewolą” - z ich ciemności i pobudzając do światła wiecznego zbawienia. Daleko i szeroko rozkrzewili i głęboko zakorzenili „słowo na całą ziemię i aż po krańce świata”, najpierw oni sami a następnie ich następcy. Ci, którzy teraz podejmują się tak wielkiego trudu, powinni pamiętać i bardzo często rozważać, że w tej posłudze podejmują się i biorą na siebie ciężar w zastępstwie nie tylko samego mistrza i założyciela Jezusa Chrystusa, najpobożniejszego odkupiciela, lecz także Piotra i Pawła oraz pozostałych apostołów i uczniów Pana. 3. Z relacji godnych osób dowiedzieliśmy się, że niektórzy kaznodzieje w naszych czasach (o czym z bólem informujemy) nie zważając na to, że pełnią powinność tych, o których wspomnieliśmy, a ponadto świętych doktorów Kościoła i innych głosicieli świętej teologii, którzy towarzysząc stale chrześcijanom i przeciwstawiając się fałszywym prorokom starającym się obalić prawdziwą wiarę, okazali, że Kościół walczący jest nieposzlakowany. Powinni podejmować się rozważania i czynienia tylko tego, co dla ludu przychodzącego do nich na kazania jest korzystne dla wykorzeniania wad, pochwały cnót i zbawienia dusz ludzi wierzących. Przeciwnie jednak, głoszą ludziom wiele różnych rzeczy sprzecznych z naukami i przykładami, o których powiedzieliśmy, a niekiedy nawet gorszących, co nasze serce w oczywisty sposób nadzwyczajnie zaniepokoiło. Rozważyliśmy, że niepomni na swą powinność, w swych kazaniach wysilając się nie dla pożytku słuchaczy, ale raczej dla chełpienia się, uwodzą próżne uszy niektórych słuchaczy, którzy - jak się okazuje - przystąpili już do tego, aby potwierdziła się wypowiedź Apostoła piszącego do Tymoteusza: ..Przyjdzie chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom”. 4. Ich fałszywych i próżnych umysłów wspomniani kaznodzieje nie tylko nie starają się nawrócić na słuszną i prawdziwą drogę, lecz je mamią większymi jeszcze błędami, gdy bez żadnego poświadczenia w kanonach i bez szacunku dla nich, co więcej, wbrew sankcjom kanonicznym, wypaczając wielorako sens Pisma Świętego, objaśniając je zwykle lekkomyślnie i błędnie, ważą się głosić kazania przeciwne prawdzie i straszą i grożą, głosząc, że wkrótce nastąpią liczne nieszczęścia i już nadchodzą, niewyposażeni w żaden rozsądny prawomocny argument, lecz jedynie posłuszni własnym zmysłom. Przedstawiają i dowodzą, że tak jest, a zwykle bezczelnie także inne próżne i czcze rzeczy tego typu ośmielają się wmawiać ludziom i - co gorsze - utrzymywać, że mają to od Światła Wieczności i z pouczenia Ducha Świętego lub Jego wlania. 5. Gdy kłamliwie zmyślając cuda rozsiewają różne błędy i oszustwa, w końcu słuchających ich ludzi, których winni skrzętnie kształcić w nauce Ewangelii, utrzymywać w prawdziwej wierze i w niej zachowywać odsuwają i oddalają od zbawienia, jeśli w swoich kazaniach trzymają się z dala od sensu i pouczeń Kościoła powszechnego i zbaczają z drogi świętych konstytucji, których szczególnie winni się trzymać. Stąd oraz z innych podobnych powodów, ludzie prostsi, jako bardziej skłonni dać się zwieść, zbaczając z drogi zbawienia i posłuszeństwa Kościołowi rzymskiemu, bardzo łatwo wprowadzani są w różne błędy.6. Dlatego Grzegorz najbardziej biegły w tej posłudze, powodowany szczerą miłością, gorąco zachęca i upomina kaznodziejów, aby mając mówić do ludu czynili to rozważnie i ostrożnie, aby porwani zapałem mówienia nie kształtowali serc słuchaczy błędnymi słowami, jakby zagarniali je w sieci, i gdy być może pragną wydawać się mądrzy, jako zwiedzeni, nieroztropnie nie rozłupywali powłoki spodziewanej cnoty. 7. Często bowiem skutek słów traci się przez zuchwałe lub nieostrożne gadulstwo, usypiające serca słuchaczy. Z pewnością w niczym innym nie narażają nieuczonego ludu na większą stratę i zgorszenie, niż głosząc rzeczy, które należy przemilczeć, lub ucząc rzeczy fałszywych i niepotrzebnych, i prowadzą go do błędów. Wszystkie te rzeczy, jako nowe i obce świętej religii z Bożego ustanowienia, uznane są za całkowicie z nią sprzeczne, z pewnością godne poważnego i dokładnego przebadania, aby nie rodziły zgorszenia wśród chrześcijańskiego ludu i zguby dla dusz ich autorów oraz innych. 8. Pragniemy świętemu Kościołowi Bożemu, któremu za zrządzeniem Pana przewodzimy, który wprawdzie jest jeden i jednego Boga głosi, czci i jedną wiarę niewzruszenie i szczerze wyznaje, zgodnie z przepowiednią proroka: „Bóg daje mieszkanie w domu jednego obyczaju”, na ile z Bożą pomocą możemy poniżoną jedność przywrócić, a przywróconą zachować. Chcemy, żeby głoszący ludowi słowo Boże byli tacy, aby od ich głoszenia Kościół Boży nie cierpiał żadnego zgorszenia. 9. Jeśli kogoś z nich można poprawić w tym, na co poważyli się ostatnio w naszych czasach, niech na przyszłość się powstrzymają. Wiadomo bowiem, że niektórzy z nich, oprócz tego, że dopuścili się rzeczy, o których powiedzieliśmy, nauczają w kazaniach już nie drogi Pana w mocy, nie objaśniają, jak powinni, Ewangelii, ale zmyślone cuda, nowe i fałszywe przepowiednie, inne rzeczy błahe i niewiele różniące się od przestarzałych bajek, które rodzą wielkie zgorszenie, nieuzasadnione żadną pobożnością ani niepotwierdzone żadnym autorytetem. Wszędzie usiłują próżnymi krzykami namawiać i przekonywać do nich i nie oszczędzają nawet jaśniejących godnością papieską ani innych prałatów Kościoła, którym winni okazywać raczej cześć i szacunek. Zwykli zuchwale i bez zastanowienia atakować ich osoby i pozycje, i dopuścili się innych jeszcze podobnych występków. Tak niebezpieczne i zaraźliwe zło i śmiercionośną zarazę z korzeniami należy wyrwać i czyn taki doszczętnie zniszczyć, aby nie pozostała o nim nawet pamięć. 10. Zatem, z aprobatą świętego soboru postanawiamy i zarządzamy, aby nikt, duchowny diecezjalny ani zakonny jakiegokolwiek zakonu żebrzącego, ani nikt inny mający możliwość głoszenia kazań z prawa, zwyczaju, przywileju albo w inny sposób nie został dopuszczony do wykonywania tego typu funkcji, jeśli wcześniej uważnie nie sprawdzi go jego przełożony, którego zobowiązujemy do tego w sumieniu. Jeśli uzna go za odpowiedniego i zdatnego do tego zadania z powodu szlachetności obyczajów, wieku, wykształcenia, uczciwości, roztropności i przykładnego życia, to tam, dokąd później pójdzie głosić słowo Boże, uwierzytelni to badanie i swoją zdatność do tej funkcji biskupom i innym ordynariuszom miejsca własnoręcznym pismem lub innym potwierdzeniem wydanym przez tego, który go badał i zaaprobował. 11.Polecamy wszystkim, którzy podejmują się tego trudu lub podejmą się w przyszłości, aby prawdę ewangeliczną i Pismo Święte głosili zgodnie z objawieniem, zasadami objaśniania i wzbogacania fragmentów, które Kościół lub długotrwała praktyka potwierdziła i aż do tej pory przyjęła do czytania i na przyszłość przyjmie, objaśniali je i nie dodawali niczego sprzecznego z ich właściwym sensem ani z nim niezgodnego, lecz zawsze trwali przy tym, co nie jest sprzeczne ze słowami Pisma Świętego oraz interpretacjami wspomnianych doktorów, właściwie i dobrze rozumianymi. 12. W żadnym razie niech się nie podejmują głoszenia lub podawania za prawdę konkretnej daty przyszłych nieszczęść, nadejścia Antychrysta lub sądu [ostatecznego], ponieważ Prawda mówi: „Nie nasza to rzecz znać czasy i chwile, które ojciec ustalił swą władzą”; ponieważ wiadomo, że ci, którzy dotychczas ważyli się twierdzić podobne rzeczy, kłamali, i że z ich powodu niemało ubliżono powadze pozostałych dobrych głosicieli. 13. Zakazujemy wszystkim poszczególnym wspomnianym duchownym, świeckim, zakonnym oraz innym jakiegokolwiek stanu, godności i pozycji, którzy podejmą się trudu głoszenia, aby na przyszłość w swych publicznych kazaniach podejmowali się przepowiadać przyszłość na podstawie świętych pism i utrzymywać, że wiedzą o tym od Ducha Świętego lub z objawienia Bożego. Niech nie przyjmują na siebie zadania dowodzenia obcych i próżnych wróżb i omawiania ich w jakikolwiek inny sposób, lecz z pouczenia Bożego głosu niech wyjaśniają i głoszą „Ewangelię całemu stworzeniu”, z potępieniem grzechów i pochwałą cnót, wspierając wszędzie pokój i wzajemną miłość, tak bardzo nakazaną przez naszego Odkupiciela. Niech nie rozrywają nie posiadającej szwów szaty Chrystusa. Niech powstrzymują się od gorszącego szkalowania biskupów i prałatów oraz innych przełożonych i ich stanowiska, których wobec pospólstwa i osób świeckich nie tylko nieostrożnie, ale nawet nieumiarkowanie ganią i kąsają, a także od otwartej i jawnej krytyki złych czynów przez imienne ich piętnowanie. 14. Uchwalamy też, że konstytucja Religiosi świętej pamięci papieża Klemensa, którą obecnym pismem wznawiamy i potwierdzamy, powinna być nienaruszenie przestrzegana, aby w ten sposób głosząc słowo Boże dla pożytku ludu i pozyskiwania go dla Pana, zasłużyli na pomnożenie talentu, który od Niego otrzymali i osiągnięcie Jego łaski i chwały. 15. Ponadto, gdyby którymś z nich w jakimś natchnieniu Pan objawił pewne rzeczy, które zdarzą się w Kościele Bożym - jak sam obiecał przez proroka Amosa, a i Paweł apostoł, pierwszy z kaznodziejów mówi: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie” - gorąco pragniemy, aby nie zaliczano ich do gromady bajarzy i kłamców ani w inny sposób im nie przeszkadzano. 16. Gaśnie bowiem łaska Ducha, jak świadczy Ambroży, jeśli zaczynającym mówić odbiera się ferwor mówienia przez sprzeciwianie się; i wtedy słusznie się mówi, że krzywda się dzieje Duchowi Świętemu. A ponieważ rzecz jest ważna, gdyż nie należy łatwo wierzyć każdemu duchowi, lecz trzeba duchy rozeznać, jak świadczy apostoł, czy pochodzą od Boga, chcemy, aby takie podawane za prawdę natchnienia, zanim zostaną publicznie ogłoszone lub oznajmione ludowi, od tej chwili tradycyjnym trybem rozpoznawane były przez badanie zastrzeżone Stolicy Apostolskiej. 17. Gdyby nie dało się tak postąpić bez ryzyka zwłoki, albo pilna konieczność doradzałaby inaczej, wtedy z zachowaniem tego samego toku postępowania należy powiadomić o tym ordynariusza miejsca, aby wziąwszy z sobą trzech lub czterech uczonych i poważnych mężów i zbadawszy z nimi starannie tę sprawę, mógł udzielić pozwolenia, jeśli uznają rzecz za przydatną, co pozostawiamy ich sumieniom. 18. Jeśli zaś ktoś odważyłby się dopuścić do czegoś sprzecznego z wyżej wymienionymi ustaleniami, oprócz kar przeciwko takim ludziom ustanowionym przez prawo, chcemy, aby podlegał także wyrokowi ekskomuniki, od którego nie może być uwolniony inaczej, jak tylko przez papieża, z wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci. 19. I aby za ich przykładem inni nie ważyli się próbować podobnych rzeczy, uchwalamy, że na zawsze została odebrana im możliwość głoszenia kazań, bez względu na konstytucje, zarządzenia, przywileje, indulty oraz listy apostolskie dla zakonów i rzeczonych osób, również zawarte w Mari magno, a nawet być może przez nas potwierdzone, wznowione czy ponownie udzielone, które, jeśli idzie o te. sprawę, nie chcemy, aby im w czymś pomagały. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



[II. Bulla z konkordatem pomiędzy papieżem i chrześcijańskim królem Francji w sprawie sankcji pragmatycznej]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Zrządzeniem Bożej łaskawości, przez którą „królowie panują i władcy słusznie wyrokują”, postawieni zostaliśmy na szczycie apostolstwa i „ponad narodami i królestwami”, jak na wysuniętej strażnicy, chociaż niegodni tego zaszczytu. Uważamy, że to, co naszym chwalebnym i troskliwym rozporządzeniem wraz z naszymi czcigodnymi braćmi kardynałami świętego Kościoła rzymskiego udzielono dla zbawiennego i spokojnego rządzenia królestwami i dla wieczystej pokojowej stabilności królestw i sprawiedliwości ludów, królom zasłużonym zwłaszcza dla wiary katolickiej, chrześcijańskiego świata i Stolicy Apostolskiej, i w takim celu uczyniono, ustanowiono, zarządzono, uchwalono lub zrobiono, zachowuje pełną moc. 2. Mimo to, z aprobatą świętego soboru, wzmacniamy tego moc przez wznowienie i potwierdzenie, aby tym mocniej trwało nienaruszone, im częściej będzie potwierdzane naszym autorytetem oraz mocą soboru generalnego. Chętnie podejmujemy skuteczne działanie mające służyć zachowaniu tego, aby królowie i dostojnicy królestw, w pełni ciesząc się w Panu takimi zezwoleniami, przywilejami, postanowieniami i zarządzeniami, trwali w słodyczy pokoju, spokoju i rozkoszy oraz byli gorliwsi w swym zwykłym oddaniu dla Stolicy Apostolskiej. 3. Niedawno, aby zachować Kościół, naszą oblubienicę, w świętej jedności, oraz aby wierzący w Chrystusa korzystali ze świętych kanonów wydanych przez biskupów Rzymu i święte sobory generalne, na podstawie rady i jednomyślnej zgody naszych braci ustanowiliśmy i zarządziliśmy konstytucje, które na przyszłość mają obowiązywać w królestwie Francji zamiast sankcji pragmatycznej i zawartych w niej artykułów, dla dobra pokoju i zgody, dla jego wspólnej i publicznej korzyści z najdroższym w Chrystusie synem naszym Franciszkiem najłaskawszym królem Francji. Omówiono je i z tymi naszymi braćmi starannie sprawdzono oraz na podstawie ich sądu ze wspomnianym królem uzgodniono i zaakceptowano przez jego prawomocnego pełnomocnika, gdy byliśmy z naszą kurią w Bolonii. Pełniej zostało to zawarte w naszym piśmie w tej sprawie, którego treść następuje i jest taka: Primitiva Ula ecclesia...
4. Pragniemy, aby to pismo wydane szczególnie w tym celu, aby w mistycznym ciele, czyli w świętym Kościele, trwały wieczna miłość i niezmącony pokój - a jeśli jakieś członki się nie zgadzają, by stosownie wszczepiono je z powrotem do swojego ciała - tym bardziej było przestrzegane, im jaśniej będzie wiadome, że zostało postanowione i zarządzone po dojrzałym i zbawiennym namyśle przez nas z aprobatą świętego Soboru Laterańskiego. Choć do istnienia i ważności tego pisma nie wymagało ono innego potwierdzenia, dla większej ostrożności, aby tym mocniej je zachowywano i trudniej było je unieważnić, im większym poparciem tak wybitnych ojców będzie obwarowane, wraz ze wszystkimi poszczególnymi postanowieniami, zarządzeniami, uchwałami, orzeczeniami, ustaleniami, układami, obietnicą, oświadczeniem woli i karami, zakazem i wszystkimi innymi klauzulami, zwłaszcza tą, która wyraża naszą wolę, że jeśli wspomniany król Francji nie zaaprobowałby tego pisma oraz wszystkich poszczególnych rzeczy w nim zawartych w ciągu sześciu miesięcy liczonych od dnia dzisiejszego, nie ratyfikował i nie zadbał, by na wieczne przyszłe czasy w jego królestwie oraz w innych miejscowościach i dominiach tego królestwa, przez wszystkich prałatów i inne osoby piastujące stanowiska kościelne oraz zgromadzenia parlamentów zostały przyjęte, przeczytane, podane do publicznej wiadomości, zaprzysiężone i wpisane do regestu na wzór innych konstytucji królewskich, a następnie w ciągu wspomnianego czasu nie odesłał nam otwartego listu wszystkich poszczególnych wymienionych wyżej osób o zaakceptowaniu, odczytaniu, publikacji, zaprzysiężeniu i wpisaniu do regestu wspomnianego pisma, albo własnoręcznego listu, albo nie uwierzytelnił listu przebywającego u niego naszego nuncjusza, aby on nam go dostarczył, a następnie jeśli nie zatroszczyłby się skutecznie, by potem w poszczególnych latach także czytano i niewzruszenie przestrzegano, jak powinny być przestrzegane inne konstytucje i zarządzenia tegoż króla Francji, które stale są przestrzegane, to wówczas pismo to i wszystko inne z niego wynikające, jakiekolwiek by było, jest daremne, nieważne, bez mocy i wartości; 5. z aprobatą świętego Soboru Laterańskiego, apostolskim autorytetem i pełnią władzy pismo to potwierdzamy, wznawiamy i polecamy, aby było nienaruszenie i niewzruszenie przestrzegane, strzeżone i posiadało moc wieczystej trwałości na wypadek wspomnianej aprobaty i ratyfikacji i tylko w tym wypadku. Ponadto uchwalamy i oświadczamy, że wszyscy wymienieni we wspomnianym piśmie, zgodnie z jego treścią i formą, są zobowiązani i zobligowani do jego przestrzegania oraz wszystkich poszczególnych wyrażonych w nim rzeczy, pod cenzurami, karami i innymi zawartymi w nim sankcjami, bez względu na konstytucje, zarządzenia apostolskie, wszystko to, co wymieniliśmy w nim jako niestanowiące przeszkody oraz na wszystko inne przeciwne. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



[III. W sprawie zniesienia sankcji pragmatycznej]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę., z aprobatą świętego soboru. „Wiekuisty pasterz” nie opuści „swej trzody” „aż do skończenia świata”, ponieważ - jak świadczy Apostoł - tak umiłował posłuszeństwo, że dla ekspiacji za grzech nieposłuszeństwa pierwszego rodzica „uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci”. Mając odejść „z tego świata do Ojca”, na trwałości opoki ustanowił Piotra i jego następców swoimi wikariuszami, którym bycie posłusznym - według świadectwa Księgi Królewskiej - jest tak konieczne, że kto nie jest, ponosi śmierć. I jak gdzie indziej się czyta, że nie może trwać w Kościele ten, kto opuszcza katedrę biskupa Rzymu. Jak mówią Augustyn i Grzegorz: „Samo posłuszeństwo jest matką i stróżem wszystkich cnót”, „samo posiada nagrodę wiary”, bez niego każdemu można udowodnić brak wiary, nawet jeśli wydawałoby się, że jest wierzący. 2. Przeto my, jak uczy Piotr, winniśmy być zatroskani, aby to, co dojrzale i prawomocnie rozpoczęli papieże, nasi poprzednicy, szczególnie na świętych soborach, dla obrony tego posłuszeństwa, autorytetu i wolności kościelnej oraz Stolicy Apostolskiej, zostało należycie zakończone dzięki naszemu zainteresowaniu, trosce i staraniu oraz doprowadzone do upragnionego końca. A także dusze ludzi prostych, za które też zdamy rachunek Bogu, winne być uwolnione od podstępów i sideł księcia ciemności. 3. Nasz poprzednik świętej pamięci papież Juliusz II, po ogłoszeniu świętego Soboru Laterańskiego i wyrażeniu jego prawnych powodów, na podstawie rady i zgody swoich czcigodnych braci kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, w liczbie których wtedy byliśmy - przezornie rozważając ze świętym Soborem Laterańskim, że zepsucie królestwa Francji, jakie dokonało się w Bourges, zwane przez Francuzów sankcją pragmatyczną, z ogromnym niebezpieczeństwem i zgorszeniem dla dusz, ze szkodą i poniżeniem godności Stolicy Apostolskiej, zyskało w minionych czasach uznanie i do tej pory posiada znaczenie - powierzył sprawę tejże sankcji pragmatycznej, z aprobatą świętego soboru, do dyskusji pewnym imiennie wskazanym przez niego kardynałom, wysłanym wówczas na sobór oraz prałatom pewnej kongregacji. 4. Wspomniana sankcja podlegała powszechnie znanej nieważności, sprzyjała jawnej schizmie i podtrzymywała ją. Dlatego, chociaż nie wpłynął żaden oficjalny pozew, sama z siebie mogła być ogłoszona nieważną, anulowaną i niebyłą. Z nadmiernej jednak troski nasz poprzednik Juliusz upomniał prałatów francuskich, kapituły kościołów i klasztorów, zgromadzenia, świeckich im sprzyjających i stosujących ową sankcję oraz wszystkich poszczególnych ludzi, którzy wspólnie lub oddzielnie mieli w niej na uwadze swoje interesy, i wezwał publicznym edyktem - ponieważ w ich strony nie było bezpiecznego dojazdu - przybitym do drzwi kościołów w Mediolanie, Asti i Pawii, aby w wyznaczonym terminie, stawili się przed nim i przed soborem oraz przedstawili powody, dla których wspomniana sankcja oraz zepsucie i nadużycie, jakie ze sobą niesie w sprawach dotyczących autorytetu Kościoła rzymskiego, świętych kanonów oraz pogwałcenia kościelnej wolności, nie powinna być ogłoszona anulowaną i nieważną. 5.Za życia naszego poprzednika, wspomnianego Juliusza, z powodu różnych przeszkód, pozew nie mógł dojść do skutku i rozprawa się odbyć, a sprawa tego typu unieważnienia zostać w pełni przedyskutowana, jak było intencją tego naszego poprzednika. Po jego śmierci pozew zgodnie z prawem doszedł do skutku i przez prokuratora skarbu, promotora świętego soboru został rozpatrzony, a niestawiających się pozwanych oskarżono o zatwardziałość i zażądano, aby sprawę kontynuowano. 6. My, dzięki łaskawości Bożej postawieni na szczycie apostolstwa, wszystko należycie rozważywszy, wspomnianemu żądaniu z pewnych powodów nie daliśmy wtedy żadnej odpowiedzi. 7. Następnie, gdy wspomniani upomniani i wezwani przedstawiali różne przeszkody, dlaczego nie mogli się stawić w wyznaczonym (jak podano wyżej) terminie, aby odebrać im wszelką okazję do sprawiedliwego tłumaczenia się i skargi, wielokrotnie na różnych sesjach przekładaliśmy wyznaczony termin wezwania i upomnienia, z aprobatą świętego soboru, na inny podawany wówczas termin, który już dawno upłynął.


8. Wspomniani upomniani i pozwani, gdy zostały usunięte wszystkie przeszkody i upłynęły wszystkie terminy, nie stawili się ani nie starali się stawić przed nami i przed soborem, dla podania przyczyny, z powodu której wspomniana sankcja nie powinna być anulowana. Nie ma więc już miejsca na dalsze tłumaczenie się i można ich słusznie uznać za zatwardziałych, jak domaga się tego sprawiedliwość. Uważamy, że sankcja pragmatyczna, lub raczej - jak powiedziano - zepsucie, wydana w czasie schizmy przez osoby nie mające takiej władzy, w żaden sposób nie odpowiadające reszcie chrześcijańskiego świata i świętemu Kościołowi Bożemu oraz przez świętej pamięci Ludwika XI, najpobożniejszego króla Francji odwołane, unieważnione i zniesione, gwałci i umniejsza powagę, wolność i godność Stolicy Apostolskiej i całkowicie pozbawia każdorazowo pełniącego swój urząd papieża prawa przydzielania kościołów, beneficjów i klasztorów kardynałom świętego Kościoła rzymskiego, zgodnie z wymogami ich pozycji, nieustannie pracującym dla całego Kościoła, uczonym mężom, którymi obfituje kuria, których rady zachowują autorytet i moc Stolicy Apostolskiej, papieża i całego Kościoła, którzy kierują sprawami i dbają by były pomyślne. Prałatom zaś Kościoła z tamtych stron daje to powód, aby święte więzy kościelnej dyscypliny i posłuszeństwa łamać, gwałcić i sprzeciwiać się nam i wspomnianej Stolicy, ich matce, i otwiera im drogę do ważenia się na powyższe występki. Sankcja pragmatyczna jest trwale nieważna i nie opiera się na żadnej podstawie jak tylko na przeciągającej się cierpliwości. Biskupi Rzymu, wspomniani nasi poprzednicy, jak sami w swoim czasie pokazali swe wielkie życzenie, nie byli w stanie zapobiec temu zepsuciu i nadużyciu, ze względu na niesprzyjające okoliczności oraz z innych powodów, ani całkiem jej przeciwdziałać, i dlatego tolerowali ją w swoich czasach. Mając jednak na uwadze, że od wydania jej w Bourges upłynęło zaledwie siedemdziesiąt lat i w tym czasie nie odbył się żaden prawomocny sobór prócz tego Laterańskiego, na którym (z Bożego zrządzenia) się znaleźliśmy, sądzimy i uważamy, że nie można powstrzymać się ani odstąpić od wykorzeniania tej niegodziwej sankcji i jej całkowitego unieważnienia, bez ujmy dla nas i tak wielkich ojców zgromadzonych na obecnym soborze oraz bez niebezpieczeństwa dla dusz stosujących ją, jak świadczy Augustyn.


9. Nasz poprzednik świętej pamięci papież Leon I, w ślady którego – na ile możemy - chętnie w

tej sprawie idziemy, to co na drugim synodzie efeskim lekkomyślnie uczyniono przeciwko sprawiedliwości i wierze katolickiej, na Soborze Chalcedońskim nakazał i sprawił, aby ze wzglądu na umocnienie wiary zostało odwołane. Podobnie i my uważamy, że nie można ani nie powinno się z zachowaniem czystego sumienia i szacunku naszego i Kościoła zaniechać odwołania tak zbrodniczej sankcji wraz z jej zawartością. 10. Nie powinno nas wzruszać, że owa sankcja i zawarte w niej artykuły wydane zostały na Soborze Bazylejskim, i pod naciskiem tegoż soboru przez zgromadzenie w Bourges przyjęte i zaakceptowane, ponieważ to wszystko uczyniono po przeniesieniu Soboru Bazylejskiego przez świętej pamięci naszego poprzednika papieża Eugeniusza IV, przez samozwańczy sobór bazylejski czy raczej zjazd, rym bardziej że po tego typu przeniesieniu nie zasługiwał dłużej na nazywanie go soborem, i dlatego artykuły te nie mogły mieć żadnej mocy. Wiadomo przecież, że tylko każdorazowo pełniący swój urząd biskup Rzymu, jako mający zwierzchnictwo nad wszystkimi soborami, ma pełne prawo i władzę zwoływania soborów, przenoszenia ich i rozwiązywania, a poświadczają to wyraźnie nie tylko Pismo Święte, dekrety wspomnianych świętych ojców i innych papieży, naszych poprzedników, święte kanony, ale także własne orzeczenia tychże soborów, z których przywołamy niektóre, pozostałe zaś, jako powszechnie znane, pominiemy milczeniem. 11. Czytamy, że na synodzie aleksandryjskim, za czasów Atanazego, tenże synod napisał do papieża Feliksa o postanowieniu Soboru Nicejskiego, iż sobory nie powinny się odbywać bez potwierdzenia biskupa Rzymu. Jest nam też dobrze znane, że papież Leon [I Wielki] przeniósł drugi synod efeski do Chalcedonu; papież Marcin V swoim soborowym przewodniczącym na synodzie w Sienie dał władzę przenoszenia soboru nie uczyniwszy żadnej wzmianki o zgodzie na to samego soboru; również pierwszy Sobór Efeski Celestynowi i Chalcedoński Leonowi, szósty Agatonowi, siódmy Hadrianowi, ósmy Sobór Konstantynopolitański Mikołajowi i Hadrianowi, biskupom Rzymu naszym poprzednikom największy szacunek okazywały i ze czcią i pokorą były posłuszne postanowieniom i poleceniom tychże papieży, wydanym i uczynionym przez nich na świętych soborach. 12. Stąd papież Damazy i pozostali biskupi zgromadzeni w Rzymie, pisząc o synodzie w Rimini do biskupów zgromadzonych w Illyricum świadczą, że biskupi zebrani w Rimini nie mogli podjąć wcześniej żadnych wiążących decyzji; wiadomo, że biskup Rzymu, którego dekret, jak wypadało, powinien być brany pod uwagę, nie dał na nie zgody. Również papież Leon, pisząc do wszystkich biskupów Sycylii, tego właśnie nie chciał. 13. Ojcowie dawnych soborów mieli zwyczaj, dla wzmocnienia spraw na nich podjętych, prosić pokornie papieża o podpis i potwierdzenie i otrzymywali je, jak wynika z odbytych soborów nicejskiego, efeskiego, chalcedońskiego, szóstego soboru konstantynopolitańskiego, siódmego także nicejskiego i rzymskiego za Symmacha i ich akt. Pisze o tym wyraźnie Hinkmar w księdze o synodach. 14. Niedawno uczynili to także, jak wiadomo, ojcowie w Konstancji, a gdyby ten chwalebny zwyczaj naśladowali ojcowie z Bourges i Bazylei, bez wątpienia nie mielibyśmy tego typu zmartwień. 15. Chcemy tę sprawę doprowadzić do należnego końca. Pozostają ważne pozwy dotychczas przez nas i wspomnianego naszego poprzednika Juliusza [II] obficie wydawane, jak i inne tak częste wypowiedzi, że nie można ich pominąć żadnym usprawiedliwieniem czy wymówką. Postępując zatem zgodnie z naszym pasterskim obowiązkiem, wypełniając wszystkie poszczególne niedostatki prawa i czynu, jeśliby ktoś przypadkiem jakieś w wyżej wymienionych znalazł, na podstawie naszej nieulegającej wątpliwości wiedzy, pełnią władzy apostolskiej i za zgodą świętego soboru, obecnym dokumentem, rozstrzygamy i oświadczamy, że wspomniana sankcja pragmatyczna - a raczej zepsucie - i jej poparcie kiedykolwiek wydane oraz wszystkie poszczególne dekrety, paragrafy, postanowienia, konstytucje czy zarządzenia w niej w jakikolwiek sposób zawarte czy umieszczone i wydane wcześniej przez innych, a także zwyczaje, tok postępowania, użytkowanie czy raczej nadużycie, aż do dnia dzisiejszego wynikające z niej czy przestrzegane, nie mają i nie miały żadnej mocy ani znaczenia. 16. Ponadto, dla większej ostrożności, tę właśnie sankcję z Bourges, a raczej zepsucie, i poparcie dla niej, ciche lub wyraźne, jak powiedziano, a także zawarte w niej wszystkie poszczególne rzeczy odwołujemy, kasujemy, unieważniamy, uchylamy, anulujemy i potępiamy. Chcemy, uchwalamy i oświadczamy, aby uważano je za niebyłe, odwołane, skasowane, nieważne, uchylone, anulowane i potępione. 17. A ponieważ jest konieczne dla zbawienia, aby wszyscy wierzący w Chrystusa podlegali biskupowi Rzymu, jak nas naucza Pismo Święte i świadectwo świętych ojców oraz konstytucji Unam sanctam naszego poprzednika świętej pamięci papieża Bonifacego VIII; ze względu na zbawienie dusz tychże wiernych i najwyższy autorytet biskupa Rzymu i tej świętej Stolicy oraz jedność i potęgę Kościoła, jego oblubienicy, tę konstytucję, z aprobatą obecnego świętego soboru, wznawiamy i potwierdzamy, bez pomniejszania tego, co zawarte w deklaracji Meruit świętej pamięci papieża Klemensa V. 18. Zakazujemy na mocy świętego posłuszeństwa, pod karami i cenzurami, o których mowa niżej, wszystkim razem i każdemu z osobna wierzącym w Chrystusa, świeckim i duchownym diecezjalnym i zakonnym wszelkiej reguły, także zakonów żebrzących, i wszelkim innym osobom, jakiegokolwiek stanu, stopnia i pozycji, również kardynałom świętego Kościoła rzymskiego, patriarchom, prymasom, arcybiskupom, biskupom i wszelkim innym jaśniejącym godnością kościelną lub światową albo jakąkolwiek inną i wszystkim innym poszczególnym prałatom, duchownym, kapitułom, konwentom księży diecezjalnych i zakonnych wspomnianych zakonów, opatom klasztorów, przeorom, książętom, hrabiom, władcom, baronom, zgromadzeniom, urzędnikom królewskim, sędziom, adwokatom, sekretarzom i pisarzom kościelnym czy świeckim, jak wspomniano, jakąkolwiek godnością się wyróżniającym, we wspomnianym królestwie Francji, Delfinacie i gdziekolwiek wspomniana sankcja pragmatyczna otwarcie lub skrycie, w tajemnicy lub jawnie byłaby przestrzegana, w jakikolwiek sposób żyjącym teraz albo w przyszłości, aby na przyszłość żadną miarą, osobiście ani przez kogoś innego lub innych nie ośmielali się jej stosować, a raczej jej zepsucia, w żaden sposób i z żadnej przyczyny, jawnie czy w tajemnicy, otwarcie czy skrycie, ani pod żadnym pozorem czy wymyślnym podstępem, w żadnych aktach sądowych czy poza sądem ani też się na nią powoływać, według niej sądzić albo czynić jakieś akty sądowe albo pozasądowe zgodnie z jej treścią lub treścią zawartych w niej artykułów, ani by nie pozwalali i nie polecali, by czynili to inni ani też by dalej przestrzegali jej w swoich domach albo innych miejscach publicznych czy prywatnych. 19. Ma być usunięta ze wszelkich archiwów, również królewskich, kapitularzy i wspomnianych miejsc w ciągu sześciu miesięcy liczonych od daty wydania obecnego dokumentu, pod karą ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa. Odnośnie do wspomnianych osób sprawujących jakieś funkcje kościelne i zakonników, to grozi im kara pozbawienia wszystkich kościołów patriarchalnych, metropolitalnych i innych katedralnych, klasztorów i przeoratów, także konwentualnych i wszelkich godności i beneficjów kościelnych, diecezjalnych i wszelkich zakonnych oraz niezdolności prawnej do obejmowania ich w przyszłości. 20. Osobom świeckim grozi kara wspomnianej ekskomuniki, utraty wszelkich feudów otrzymanych tak od Kościoła rzymskiego, jak i innego, z jakiegokolwiek powodu, oraz niezdolności do obejmowania ich w przyszłości i niezdolności do czynienia wszystkich poszczególnych aktów prawnych, w jakikolwiek sposób, oraz zawarte w prawie kary infamii oraz oskarżenia o obrazę majestatu, tym samym i bez dalszej deklaracji, którym będą podlegać wszystkie poszczególne powyższe osoby, jeśli (oby się to nie zdarzyło) sprzeciwiłyby się tej konstytucji. Nie mogą być z nich uwolnieni mocą żadnego prawa ani klauzul, nawet zawartych w listach uprawniających do spowiadania, udzielonych jakimkolwiek osobom w jakiejkolwiek formie, chyba że za kanonicznym pośrednictwem biskupa Rzymu albo kogoś innego mającego od niego specjalnie takie prawo w tym zakresie, a ponadto w niebezpieczeństwie śmierci. 21. Obowiązuje to bez względu na wcześniejsze ustalenia, konstytucje i zarządzenia, dekrety i postanowienia wydane i pochodzące od apostolskiej czy jakiejkolwiek innej władzy, nawet soborowej, bądź wydane na podstawie nie ulegającej wątpliwości wiedzy i pełnią władzy apostolskiej, często wznawiane, powtarzane, potwierdzane i wzmacniane, z całą ich treścią, jak gdyby słowo po słowie byłyby ogłoszone. Dla skuteczności powyższych postanowień, mając te teksty za wystarczająco wyrażone i ogłoszone, oraz zapewniając, że mają w innych okolicznościach pozostać w swojej mocy, wiedzą, władzą i treścią wyżej wspomnianych, specjalnie i wyraźnie je uchylamy. [Tak ma być] mimo istnienia pewnych dokumentów o treści sprzecznej z tymi, również w przypadkach, gdy społecznościom, uniwersytetom i pojedynczym osobom wymienionym wyżej, także kardynałom, patriarchom, arcybiskupom, biskupom, margrabiom i wspomnianym książętom albo komukolwiek innemu, wspólnie lub oddzielnie przez tę właśnie Stolicę zostałby przyznany przywilej, że nie mogliby być objęci interdyktem, zawieszeni czy ekskomunikowani, a dlatego też pozbawieni czegoś i uczynieni prawnie niezdolnymi, przez list apostolski nieczyniący pełnej i wyraźnej, słowo po słowie wzmianki o tego typu indulcie; bez względu na wszelkie inne przywileje, odpusty i listy apostolskie ogólne lub specjalne, jakiejkolwiek byłyby treści, przez które to rzeczy niewyrażone obecnym pismem albo całkowicie nie ogłoszone można by przeszkodzić skutkowi tegoż pisma w jakiś sposób albo go opóźnić, i o których to oraz o ich treści słowo po słowie należałoby uczynić w naszym piśmie specjalną wzmiankę. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



[IV. W sprawie zakonników i ich przywilejów]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. W duchu zastanawiamy się i z namysłem rozważamy mozolne zajęcia, troski i nieustanne trudy dla chwały Bożego imienia, wywyższenia wiary katolickiej, zachowania jedności Kościoła oraz kształtowania i zbawienia dusz ludzi wierzących podejmowane w różnych częściach świata przez biskupów i ich zwierzchników, ustanowionych przez Stolicę Apostolską dla rządów swoimi kościołami, a także (i w równym stopniu) przez braci różnorodnych zakonów, zwłaszcza żebrzących, niezmordowanie i nieustannie się trudzących, z powodu ich owocnych dzieł w winnicy Pańskiej, dokonywanych pożytecznie i chwalebnie. Takie w nasze serce wstąpiło zadowolenie, że z całym zapałem zmierzamy do tego, co, jak poznaliśmy, przyczynia się do zachowywania pokoju i spokoju między nimi. Wiemy bowiem, że biskupi mają udział w naszej trosce, a ich honor i znakomitość nie może być oddany żadnymi porównaniami, jak świadczy Ambroży. 2. Niech też każdy wierny wie, że zakonnicy na polu Pańskim dla obrony religii chrześcijańskiej i jej pomnożenia bardzo wiele zrobili, wydali owoc obfity i z dnia na dzień wydają, tak że dzięki dobrym uczynkom tychże biskupów i zakonników prawowierna wiara została pomnożona i rozszerzyła się wszędzie na cały świat. I jako że sami bardzo często z czujną i przemyślną troską nie wahali się gasić schizmy w Kościele Bożym, przywracać w nim jedność i podejmować się niezliczonych wysiłków, aby Kościołowi dano ukojenie pokoju, tak też godzi się, aby oni między sobą byli złączeni więzami pokoju dzięki naszym staraniom oraz braterską miłością i jednością, aby dzięki ich zgodnej nauce i wspólnym działaniom obfitsze w Kościele Bożym rodziły się owoce. 3. Pragniemy, aby prawa duchowe, które dotyczą chwały Bożej i zbawienia dusz ludzi wierzących w Chrystusa, zajmowanie się którymi zostało powierzone wspomnianym biskupom i ich zwierzchnikom w swoich diecezjach, gdy sami, jak wspomniano, przyjęci zostali do części troski, a każdemu z nich wyznaczono i przyznano diecezje, aby się nimi zajmowali na ile to możliwe, nietknięte były im zarezerwowane. Jeśli papieże, nasi poprzednicy i Stolica Apostolska udzieliła braciom żebrzącym jakichś praw na szkodę biskupów, uznaliśmy, że nadane im takie zezwolenia należy w przyszłości ograniczyć, aby sami bracia raczej przez biskupów byli z całą miłością wspierani, a nie niepokojeni i nękani. 4. Jeden bowiem jest Kościół powszechny duchownych zakonnych i diecezjalnych, prałatów i podwładnych, objętych i nieobjętych egzempcją, poza którym nikt w ogóle nie jest zbawiony i ich wszystkich Jeden jest Pan, jedna wiara”. Dlatego wypada, aby ci, którzy są jednego ciała, byli także jednej woli. I jak bracia zostali związani węzłem wzajemnej miłości, tak nie wypada, aby jeden dążył do krzywdy czy szkody drugiego, bo Zbawiciel mówi: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem”. 5.Dla zachowania więc między biskupami i ich zwierzchnikami, prałatami i tymi braćmi wzajemnej miłości i życzliwości, a także dla pomnożenia Bożego kultu, pokoju i spokoju Kościoła powszechnego, co jak poznaliśmy, może wreszcie zostanie osiągnięte, jeśli każdy, na ile to możliwe, zatrzyma swą jurysdykcję, z aprobatą świętego soboru postanawiamy i zarządzamy, że biskupi i ich zwierzchnicy i inni wspomniani prałaci mają wizytować kościoły parafialne prawnie należące do braci na zasadzie ich domostw, w zakresie tego, co dotyczy troski o parafian, przechowywania i udzielania sakramentów, jednak bez nadmiernej uciążliwości i trudu wizytatorów oraz sprawując opiekę nad nimi także karać przeciw niej grzeszących, jeśli są zakonnikami, według przepisów reguły danego zakonu w granicach klasztoru, kapłanów zaś diecezjalnych i braci dzierżących takie beneficja, swobodnie, jako podległych swojej jurysdykcji. 6. Prałaci i kapłani diecezjalni, którzy nie byliby związani więzami ekskomuniki, chcąc celebrować msze zgodnie z nakazem pobożności w kościołach tychże domów, mogą to robić; a sami bracia chętnie niech przyjmują chcących je celebrować; i prałaci zaproszeni na uroczyste procesje odbywające się w określonym czasie, byleby ich okolica nie była oddalona od miasta dalej niż na milę, winni się stawić. 7. Przełożeni braci, mają osobiście pokazać i przedstawiać prałatom tych braci, których w odpowiednim czasie wybiorą dla wysłuchania spowiedzi podwładnych tychże prałatów, jeśliby zażyczyli sobie, aby oni byli im pokazani i przedstawieni; w przeciwnym razie zobowiązani są przedstawić ich wikariuszom, byleby nie byli zmuszeni podróżować do siedziby prałatów dłużej niż dwa dni. 8. Biskupi i prałaci mogą ich badać w zakresie wystarczającego wykształcenia i przynajmniej jakiejś biegłości odnośnie do tego sakramentu. Po dopuszczeniu przedstawionych, lub gdy im bez racji odmówiono, uważa się, że spowiadający zadośćuczynili konstytucji Omnis utriusque sexus co do spowiedzi, a sami bracia mogą słuchać spowiedzi także osób z zewnątrz. 9. Jednakże w żaden sposób nie mogą uwolnić od wyroków nałożonych szczegółowym postanowieniem świeckich i duchownych diecezjalnych. Sakramentu zaś Eucharystii, ostatniego namaszczenia i innych sakramentów kościelnych, nawet tym, których jako chorych i umierających słuchaliby spowiedzi, jeśli będą mówić, że właściwy im kapłan odmówił im ich udzielenia, nie mogą ich udzielić, chyba żeby dowiedziono, iż odmowa była bezprawna i nie miała przyczyny, co poświadczyłoby świadectwo bliskich albo wskazywałaby na to skarga wniesiona do notariusza publicznego. Będącym zaś na służbie u tychże braci nie będą mogli udzielać tych sakramentów, chyba że w trakcie jej trwania. 10. Ustalenia i umowy między braćmi, prałatami i proboszczami w swoim czasie zawarte, pozostają w mocy, chyba że przez następną najbliższą kapitułę generalną lub prowincjonalną zostaną odrzucone i to odrzucenie w należnym czasie zostanie wprowadzone w życie. 11. Do parafii zaś dla odprawiania pogrzebów tych, którzy wybrali pochówek przy kościołach ich domów i miejsc, [bracia] nie mogą wchodzić z krzyżem, chyba że wcześniej zapowiedziawszy to prezbiterowi w parafii i otrzymawszy zgodę, bez naruszania uprawnień jego i ordynariusza, o ile w tym zakresie nie pomaga im pokojowo posiadany dawny i ciągle przestrzegany zwyczaj. Nieżyjący w klasztorze, ale mieszkający we własnych domach, którzy chcą być pochowani w habicie braci, mogą w swej ostatniej woli dowolnie wybierać sobie pogrzeb. 12. Bracia dopuszczani do święceń winni być badani przez ordynariuszy w zakresie gramatyki i zdatności, i o ile wykażą się kompetencją, ordynariusze powinni swobodnie dopuścić ich do święceń, w żadnym razie nie w swoich kościołach czy domach lub innych miejscach im właściwych przez nikogo innego jak tylko przez biskupa diecezjalnego lub jego wikariusza poproszonego o to z należnym uszanowaniem, chyba że ten odmawia bez rozsądnego powodu lub jest w diecezji nieobecny. 13. Nie mogą też innego biskupa prosić o konsekrację kościoła lub ołtarza, pobłogosławienie cmentarza, ani w przypadku budowy kościołów nie mogą się starać, by obcy biskup kładł kamień węgielny, chyba że ordynariusz dwa lub trzy razy poproszony z należnym szacunkiem i zachowaniem właściwego toku postępowania, bez ważnego powodu by odmówił. 14. Bez zgody proboszczów nie mogą błogosławić małżonków zawierających ślub. 15. Aby należycie szanowano kościół macierzysty, zarówno bracia, jak i inni księża diecezjalni, także posiadający w tym względzie przywilej Stolicy Apostolskiej, w sobotę Wielkiego Tygodnia, zanim zabrzmi dzwon katedralny lub kościoła macierzystego, absolutnie nie mogą bić w dzwony w swoich kościołach. Czyniący inaczej podlegają karze stu dukatów. 16. Cenzury wydane i ogłoszone przez ordynariuszy i w kościele macierzystym metropolii, a także w kolegiatach i kościołach parafialnych miast i miasteczek uroczyście podane do publicznej wiadomości, gdy zostaną przez nich poproszeni, mają w kościołach swoich domów podawać do publicznej wiadomości i ich przestrzegać. 17. Aby pełniej zatroszczyć się o zbawienie dusz wierzących w Chrystusa obojga płci, tych, których spowiedzi w swoim czasie słuchają, jakiegokolwiek byliby stanu i pozycji, mają napominać i zachęcać do płacenia dziesięcin albo innej kwoty w dobrach lub płodach, w miejscach, w których owe dziesięciny lub podobne opłaty zwykło się płacić, pod odpowiedzialnością w sumieniu, tym zaś, którzy by się na płacenie ich nie zgadzali, odmawiać rozgrzeszenia, a poproszeni o to, są zobowiązani także publicznie ogłaszać to ludowi i do tego przekonywać. 18. Sędziowie wyznaczeni dla braci w stosownych okolicznościach przez Stolicę Apostolską, wyróżniający się wykształceniem, winni być także ustanowieni w kościelnej godności. Przed ich oblicze, bracia, którym zostali dani, nikogo nie mogą ciągnąć ponad dwa dni drogi od miejsca, gdzie zwykle mieszkają, inaczej udzielone im przywileje w tej sprawie w żaden sposób ich nie chronią. 19. Ekskomunikowani pragnący wstąpić do zakonu żebrzącego, gdy będzie chodziło o dobro osób trzecich, nie mogą być uwolnieni, chyba że poprzedzi to zadośćuczynienie.20. Prokuratorzy, zarządcy i pracownicy zabiegający o służbę u braci, są związani wydanymi wyrokami ekskomuniki i uważa się ich za będących takimi, jeśli daliby powód do ekskomuniki albo dającym powód okazaliby radę, pomoc lub wsparcie.21. Bracia zaś lub siostry trzeciego zakonu, także mantellati, corrigiati, pizochatae, chordellati i inni nazywani jakimkolwiek mianem, mieszkający we własnych domach, mogą wybrać sobie pogrzeb tam, gdzie chcą. Lecz w dniu Paschy Eucharystię a także ostatnie namaszczenie i pozostałe sakramenty kościelne, z wyjątkiem jedynie sakramentu spowiedzi, zobowiązani są otrzymać od własnego kapłana, a także ponosić świadczenia, które spoczywają na świeckich, i mogą być pozwani przed trybunał świecki przed sędziów świeckich. 22. Aby nie osłabia kościelna cenzura i szanowano orzeczenie interdyktu niższej władzy, wspomniani członkowie trzeciego zakonu w żaden sposób nie będą dopuszczani do słuchania nabożeństw w kościołach swoich zakonów w czasie interdyktu. jeśli dadzą powód do interdyktu lub ową przyczynę pielęgnowaliby, wspierali lub dającym ją okazywaliby w jakiś sposób pomoc, radę lub wsparcie. 23. Żyjący wspólnie lub żyjący z zakonnikami w klasztorach, niewiasty wiodące życie w dziewictwie czy stanie niezamężnym lub w czystości jako wdowy i wiodące wspomniany tryb życia, powinni cieszyć się przywilejami braci zakonnych, którego habit trzeciej reguły noszą. 24. Chcemy także i uchwalamy, aby wszystkie po kolei wyżej wspomniane zasady były rozciągnięte na pozostałych zakonników wszelkich zakonów i przez nich także zachowywane. Z zastrzeżeniem jednak w pozostałych sprawach niewyrażonych powyżej praw zarówno biskupów, jak i braci i innych wspomnianych zakonników, którym przez powyższe postanowienia nie zamierzamy niczego z góry przesądzać ani niczego wznawiać, niezależnie od konstytucji i zarządzeń apostolskich, statutów i zwyczajów tychże zakonów potwierdzonych przysięgą, potwierdzeniem apostolskim lub jakimś innym, także przywilejami, indultami i listami apostolskimi wymierzonymi przeciw powyższym ustaleniom lub jakiejś ich części, udzielonymi tymże zakonom, także zawartymi w Mau magno, którymi, chociażby do ich zniesienia - o nich i ich wszystkich treściach osobną, wyraźną, odrębną, słowo po słowie, a nie przez ogólne klauzule do nich się odnoszące, wzmiankę czy jakiekolwiek wyrażenie - trzeba byłoby uczynić albo jakąś inną wyszukaną formę zachować, ich treści niniejszym pismem uznając za wystarczająco wyrażone i ogłoszone, specjalnie i wyraźnie uchylamy bez względu na dokumenty o treści przeciwnej, uchwalając, że od tej pory są nieważne i próżne, jeśli zdarzyłoby się, że w tej sprawie ktoś jakiejkolwiek władzy, świadomie czy nieświadomie próbuje czegoś innego. 25. Ponadto, tychże braci na mocy świętego posłuszeństwa napominamy, aby biskupów postawionych na miejscu świętych apostołów, ze względu na należny szacunek dla nas i Stolicy Apostolskiej, czcili z należytym honorem i stosownym uszanowaniem. 26. Biskupów zaś zachęcamy i „przez litość serdeczną naszego Boga” wzywamy, aby ogarniając braci życzliwym uczuciem, traktowali ich z miłością, łaskawie wspierali i okazywali się dla nich możliwie pomocni, nie przykrzy czy uciążliwi, ale raczej przystępni, łagodni, przychylni i szczodrzy pobożną hojnością i we wszystkich powyższych sprawach, jako współpracownicy na roli Pańskiej i uczestnicy ich trudów, z gotowością i życzliwością ich przyjmowali, i by ich praw z całą miłością strzegli i bronili, aby zarówno biskupi, jak i bracia, których dzieła jako jaśniejące latarnie na górze umieszczone, wszystkim wierzącym w Chrystusa powinny dostarczać światła na chwałę Boga, wywyższenie wiary katolickiej i zbawienie ludów, „z mocy w moc” służyli, i aby przez to zasłużyli na otrzymanie od najhojniejszego Dawcy wszystkich dóbr nagrody życia wiecznego. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



 


Sesja 12 (16 marca 1517)



[I. Przeciwko wdzierającym się do domów kardynałów]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. Nieokiełznana żądza niektórych zuchwalców lekceważących kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, szczególne filary Kościoła katolickiego, które wypada ze czcią szanować, napomina nas i skłania, abyśmy dla stłumienia ich zuchwałości, zanim przybierze groźniejszą postać, postanowienia rozważnie przygotowane przez naszych poprzedników dla zachowania godności kardynałów, ze względu na należne im uszanowanie, wzmocnili trwalszym zabezpieczeniem w postaci naszego wznowienia, rozciągnęli je i rozszerzyli zgodnie z wymogami zaistniałych okoliczności. Zauważamy, że zbawiennie przynosi to korzyść tak wyróżniającej się w Kościele Bożym godności w Panu. 2. Od jakiegoś czasu zakorzeniło się w Rzymie pewne zgubne nadużycie i swoboda występku polegająca na tym, że gdy w czasie wakatu na Stolicy Apostolskiej, kardynałowie będący na konklawe dyskutują o wyborze przyszłego biskupa Rzymu, jeśliby od jednego z nich wyszedł głos, że został wybrany papieżem, nawet nieprawdziwy, na jego dom zbrojnie napada pospólstwo i przemocą zabiera się za plądrowanie go wraz ze strzegącymi go domownikami kardynała, który jeszcze nie wyszedł z konklawe; i gdy po wyważeniu drzwi lub sforsowaniu muru wejście jest dostępne, jak wróg rzuca się do rabowania wszystkich dóbr, które tam są, chyba że domu broni zbrojna straż. 3. Niekiedy znajdują się ludzie tak bezwstydni i zuchwali, że nawet w innych okolicznościach, pod pretekstem sporów nie wzdragają się napadać wrogo i zbrojnie na domy kardynałów i przebywających w nich obrażać i ranić. Niemało to uwłacza honorowi kardynałów, którymi prześwięty Kościół walczący jest ozdobiony jak purpurowym płaszczem, rodzi się lekceważenie dla nich i stwarza okazja do zabójstw i innych zgorszeń. 4. My więc, chcąc z należytą uwagą powściągnąć tego typu zuchwałe usiłowania, z aprobatą świętego soboru, na mocy władzy apostolskiej, niniejszym pismem wznawiamy konstytucje świętej pamięci naszych poprzedników papieży Honoriusza III i Bonifacego VIII, wydane przeciwko prześladującym jako wrogowie jakiegoś kardynała Kościoła oraz pomagającym im swoją obecnością, radą lub poparciem, czy też świadomie przyjmującym ich lub broniącym i napadającym, jak wyżej, na ich domy, pałace, ich świtę i dobra. 5. Postanawiamy, że po wieczne czasy powinny one wszędzie nienaruszenie być przestrzegane, jak również wszystkie poszczególne zawarte w nich cenzury i kary rozciągamy i rozszerzamy na wszystkie razem i każdą z osobna osobę będącą jakiegokolwiek stanu, pozycji i godności, która wdziera się kiedykolwiek i z jakiejkolwiek przyczyny zbrojnym ramieniem do domu któregokolwiek z kardynałów, zarówno w czasie konklawe, choćby został wtedy wybrany papieżem, jak i w innych okolicznościach, i rabują w nim coś przemocą jak wrogowie lub ranią kogoś z przebywających w nim, a także na ich sprzymierzeńców oraz tych, którzy nakazali taki postępek lub wiedzieli o nim i znali imiona, a napastnikom udzielili rady lub wsparcia w wyżej wspomnianych czynach, bez względu na konstytucje i zarządzenia apostolskie i wszelkie dokumenty o przeciwnej treści. Nikomu więc... Jeśli ktoś...



[II. Konstytucja nakładająca dziesięciny i rozwiązująca sobór]


1.
 Biskup Leon, sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę, z aprobatą świętego soboru. „Postawieni" zgodnie ze słowami proroka, choć niezasłużenie, „nad narodami i nad królestwami”, wypełniamy, jak przystoi, powinność naszego urzędu, gdy reformę całego stanu kościelnego i całego Kościoła oraz ich spraw, użytecznie przez nas dokonaną, wznawiamy i zamierzamy zastosować odpowiednie środki zaradcze dla jej nienaruszalnego przestrzegania oraz przydzielić kościoły katedralne i metropolitalne, aby nie były dłużej pozbawione swych pasterzy. Nie ustajemy też w czuwaniu i trosce o te sprawy i niestrudzenie się staramy, abyśmy powierzoną naszej trosce trzodę Pańską „w obliczu Bożego majestatu” zdołali uczynić miłą i posłuszną. 2. Turkom zaś i innym niewierzącym, żyjącym w krajach wschodnich i południowych, lekceważącym drogę prawdziwego światła i prawdziwego zbawienia przez szczególnie uparte zaślepienie umysłów, knującym przeciw ożywiającemu krzyżowi - na którym nasz Zbawiciel zechciał dobrowolnie przyjąć śmierć, „aby przez swoją śmierć zniweczyć śmierć naszą i przywrócić życie” przez niewysłowioną tajemnicę swego najświętszego życia - nienawistnym wrogom Boga i prześladowcom religii chrześcijańskiej, czyniącym się najtrudniejszymi do zwalczenia, najbardziej wrogim i częstym ich obelgom okrutnie szalejącym przeciwko chrześcijańskiej krwi, nie tylko duchowymi, ale i doczesnymi umocnieni szańcami, możemy z pomocą i wsparciem Bożym się przeciwstawić. 3. Gdy świętej pamięci nasz poprzednik papież Juliusz II, zwołał chwalebnie, prawomocnie i z zasadnych przyczyn, we współpracy z Duchem Świętym, święty generalny Sobór Laterański za radą i zgodą czcigodnych braci swoich kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, w liczbie których wtedy byliśmy, i odbył w nim pięć sesji i zapowiedział sesję szóstą, 4. my, zajmując wtedy niższą pozycję w Kościele, zawsze mieliśmy głębokie pragnienie obejrzenia celebracji soboru generalnego jako szczególnej uprawy Pańskiej roli, po śmierci naszego poprzednika Juliusza [II], dzięki łaskawości Bożej wzięci na szczyt apostolstwa, kierując się naszym uczciwym i pożytecznym pragnieniem oraz spoczywającym na nas obowiązkiem pasterskiej troski, widząc, że nadeszła konieczność, rzecz tę podjęliśmy gorącym życzeniem i z całą gorliwością ducha. Odroczyliśmy wspomnianą sesję z wyrażonych wówczas oraz innych powodów poruszających serce nasze i braci [kardynałów], za radą i zgodą których na pewien określony czas z aprobatą świętego Soboru Laterańskiego zatwierdziliśmy oraz zapowiedzieliśmy, że chcemy bez przymusu zakończyć sobór, a wcześniej kontynuować aż do wykonania spraw, z powodu których został zwołany, zwłaszcza by po uspokojeniu strasznych wojen między książętami i innymi władcami i po złożeniu wrogiej broni można było zawrzeć powszechny i trwały pokój, któremu, jako największemu dobru, zamierzaliśmy poświęcić wszystkie nasze usiłowania, nie pominąwszy żadnej okazji. Zapowiedzieliśmy, że jest i będzie naszym niewzruszonym zamiarem i intencją, aby po zakończeniu spraw dotyczących chwały Bożej i wywyższenia Kościoła oraz zgody wierzących w Chrystusa, mogła nastąpić święta i bardzo konieczna wyprawa przeciwko wrogom wiary katolickiej i by z pomocą Najwyższego szczęśliwie można było nad nimi zatriumfować. 5. Aby ci, którzy powinni stawić się na tak wielce pożytecznym soborze, w żaden sposób nie byli od tego odciągani i nie mogli się zasłaniać żadnym powodem, wszystkim poszczególnym wezwanym na celebrację soboru przez poprzedniego papieża Juliusza [II] i przybywającym na Sobór Laterański oraz przybywającym ich sługom, daliśmy list żelazny i udzieliliśmy go na przybycie do Rzymu i swobodne przebywanie w nim, z aprobatą tego świętego Soboru Laterańskiego i zachęciliśmy królów i władców, aby przez szacunek dla Stolicy Apostolskiej nie niepokoili przybywających, lecz pozwolili im swobodnie przybyć. 6. Wyznaczyliśmy siódmą sesję, na której - ponieważ do niczego bardziej nie dążyliśmy, niż do doprowadzenia do należytego końca spraw ważnych i koniecznych, z powodu których zwołano Sobór Laterański, zgodnie z naszym pragnieniem - uczyniliśmy trzy komisje kardynałów i innych prałatów, aby wysłuchali tych spraw i innych zagadnień soborowych i przedyskutowali je, a wysłuchane i przedyskutowane przedstawili na soborze. Poleciliśmy, aby jedna z komisji szczególnie zajęła się ustanowieniem pokoju powszechnego między królami i władcami chrześcijańskimi, co było jednym z głównych powodów zebrania się soboru, i wykorzenieniem schizmy; druga generalną reformą, w tym także kurii; trzecia zaś przedyskutowaniem i uchyleniem sankcji pragmatycznej oraz sprawami dotyczącymi prawowierności. 7. Ponieważ każda komisja pilnie zbadała i dokładnie nam zrelacjonowała wiele ważnych i koniecznych rzeczy, sprawy przez nie przedyskutowane i zbadane na innych pięciu sesjach przez nas sukcesywnie odbytych, z aprobatą świętego soboru i z pomocą Pana, zostały wykonane i zakończone. Bez wątpliwości poznaliśmy, że Bóg, dawca dóbr, w swej niezmiernej łaskawości i miłosierdziu najwięcej wspierał nasze pobożne i zmierzające wyłącznie do wspólnego dobra pragnienia i pozwolił nam na to, co w naszym sercu nosiliśmy i nad czym najwięcej pracowaliśmy, to znaczy, aby sobór zgodnie z zamierzeniem, po doprowadzeniu do końca spraw, z powodu których został zwołany, można było szczęśliwie zamknąć i zakończyć. 8. Za Juliusza [II], najdroższy w Chrystusie wybrany na cesarza nasz syn Maksymilian, a w naszych czasach świętej pamięci Ludwik król Francji, pozostali królowie i władcy chrześcijańscy, ku największej radości wszystkich poparli Sobór Laterański w Duchu Świętym prawomocnie zgromadzony, a samozwańczy sobór w Pizie, zwołany przez pewne osoby nie mające żadnej władzy i potępiony przez naszego poprzednika Juliusza, zgodnie z jego decyzją, uznali za potępiony, a schizma, która z tych powodów zaczęła się krzewić (która zawsze, jak wiadomo, dopóki kwitła, przynosiła ogromne klęski prałatom i innym wierzącym w Chrystusa z powodu różnych okoliczności schizm; podobnie i innym dotychczas odbywanym soborom generalnym) została zlikwidowana oraz nastąpił pokój i jedność Kościoła powszechnego. 9.Ponadto, zreformowano obyczaje osób piastujących funkcje kościelne, ludzi świeckich oraz innych, na ile wydawało się to potrzebne, niektóre zaś sprawy, wiążące się z prawowiernością, doprowadzono do końca. 10. Niektóre inne zagadnienia pilnie zbadane i przedyskutowane przez wspomniane trzy komisje kardynałów i prałatów, na obecnym soborze z nieustanną troską zostały rozstrzygnięte i zakończone, a nas kardynałowie i prałaci z tychże komisji wielokrotnie powiadamiali, że nie pozostały im do przedyskutowania i zbadania żadne sprawy i przez wiele ostatnich miesięcy nikt nie przedłożył im żadnych nowych. Biskupi powołani przez nas do ponoszenia z nami części troski o trzodę Pańską i inni prałaci pozostawali w Rzymie dłużej niż przewiduje to zwyczaj świętych soborów, ku niewygodzie i szkodzie ich samych oraz ich kościołów. 11. Przeto wydawało się, że ze wszystkich wyżej wymienionych spraw, które my i wspomniane komisje pragnęliśmy załatwić na soborze, pozostaje jedynie pokój królów i władców oraz zgoda serc. Jaka zawsze była nasza intencja i ile sił wszelakiej troski włożyliśmy w ustanowienie go, najwyraźniej mogą poświadczyć wszystkim czytającym wydane przez nas pisma. Bóg, najwyższa światłość i prawda wszystkich rzeczy, wie iloma prośbami i nieustannymi modlitwami nie przestawaliśmy błagać Go i zaklinać, by w swej łaskawości zechciał doprowadzić chrześcijańską trzodę, której opiekę nam - choć niegodnym - powierzył, rozpaloną płomieniem wzajemnej miłości, do zawarcia trwałego i wiecznego pokoju. 12. I mimo wszystko zarówno przez naszych nuncjuszy u wybranego cesarzem Maksymiliana, u królów i władców, jak i przez listy, wieloma skutecznymi argumentami, zwłaszcza gdyby chcieli, jak się godzi, pomóc i zatroszczyć się o religię chrześcijańską i wiarę katolicką, która popadła w poważne niebezpieczeństwo i zagrożenie z powodu niedawno rozszerzonej i powiększonej potęgi sułtana tureckiego, zachęciliśmy w Panu, o którego tu przede wszystkim idzie. Z listów nuncjuszy od królów i władców dowiedzieliśmy się, że nasze zachęty miały u tychże królów i władców autorytet i były skuteczne, skruszyły i poruszyły ich serca i umysły do tego stopnia, że pokój tak długo przez nas dla dobra powszechnego całej chrześcijańskiej rzeczypospolitej oczekiwany, prawie wszyscy między sobą zamierzają zawrzeć, a jeśli jeszcze pozostaje jakaś wątpliwość, oczekuje się, że w najbliższych dniach zostanie (z pomocą Bożą) wyjaśniona, co nam, w duchu i umyśle naszym raz po raz to rozważającym, raduje serce w Panu naszym Jezusie Chrystusie i składamy podziękowania szafarzowi wszystkich łask, że ich doprowadził do upragnionej przez nas zgody. Uważamy, że wszyscy wierzący w Chrystusa winni okazywać radość, jaka pojawia się zwykle w podobnych okolicznościach i dziękować Bogu i prosić Go, aby zawarty pokój trwał. 13. Pozostaje jedynie, aby podjęto świętą i bardzo konieczną wyprawę przeciwko wściekłości niewiernych, pragnących nasycenia krwią chrześcijańską, a także, aby wszystkie poszczególne rzeczy, które podjęto i uczyniono dla większego zabezpieczenia na jedenastu dotychczas odbytych sesjach - częściowo przez nas, częściowo przez naszego poprzednika Juliusza - potwierdzono i wznowiono oraz nakazano niewzruszenie je przestrzegać. 14. Po dojrzałej naradzie odbytej w tej sprawie z naszymi braćmi [kardynałami] i innymi prałatami, z aprobatą świętego soboru, wszystkie poszczególne rzeczy podjęte i dokonane na wspomnianych jedenastu sesjach, a ponadto wydane pisma ze wszystkimi zawartymi w nich klauzulami, z wyjątkiem niektórych przywilejów, które uznaliśmy, że należy dać niektórym osobom dla pokoju i jedności Kościoła powszechnego, również z wyznaczeniem ich wykonawców, powagą apostolską potwierdzamy, wznawiamy, uchwalamy i polecamy, że po wieczne czasy należy je niewzruszenie przestrzegać. Wyznaczamy też ich wykonawców, aby zadbali o ich zachowanie i treść, mianowicie w kurii rzymskiej gubernatora naszego czcigodnego miasta, naszego obecnego wikariusza i generalnego audytora pałacu apostolskiego, aby byli w stanie zmusić i skłonić do tego osoby im podlegające. 15. Poza kurią rzymską zabraniamy wszystkim poszczególnym ordynariuszom miejsc, pod karą ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa, oraz wszystkim poszczególnym wierzącym w Chrystusa, by ważyli się bez specjalnego naszego pozwolenia i Stolicy Apostolskiej opatrywać głosami i objaśniać to, co zostało dokonane i uczynione na obecnym soborze. A ponieważ przynagla nas gorąca wiara, z aprobatą świętego soboru uchwalamy podjęcie, uczynienie i doprowadzenie do skutku wspomnianej wyprawy przeciwko niewiernym, przez nas i naszego poprzednika Juliusza [II], po załatwieniu spraw soborowych, tyle razy na wspomnianych sesjach przedstawianej i obiecywanej, i z przedstawicielami królów i władców przebywającymi u nas wielokrotnie omawianej i dyskutowanej - idąc w ślady również naszego poprzednika świętej pamięci papieża Mikołaja V, który po nieszczęsnym zniszczeniu Konstantynopola, dla pomszczenia krzywd wyrządzonych Chrystusowi i dla poskromienia szaleństwa niewiernych, ogłosił generalną wyprawę przeciwko nim, a którego troskliwie i z zapałem naśladowali nasi poprzednicy, świętej pamięci papieże Kalikst III i Pius II - uchwalamy na najbliższe trzy lata na mocy przysługującej nam władzy, razem ze wspomnianymi naszymi braćmi [kardynałami], nałożenie i ściągnięcie dziesięcin plonów z kościołów, klasztorów i innych beneficjów istniejących na całym świecie oraz uczynienia wszystkich poszczególnych spraw niezbędnych dla podjęcia, zorganizowania i prowadzenia tego typu wyprawy, oraz zwykle potrzebnych na podobnych wyprawach. 16. Aby odniosła ona szczęśliwy skutek, nieustannie zanosimy pobożne, pokorne i oddane modlitwy do Boga wszechmogącego i nakazujemy czynienie tego wszystkim wierzącym w Chrystusa obojga płci, zachęcając Maksymiliana wybranego na cesarza, królów i władców oraz władców chrześcijańskich, w których męstwo Bóg nakazuje nam pobudzać i „przez litość serdeczną naszego Boga” Jezusa Chrystusa błagając i na straszny Jego sąd zaklinając, aby pamiętali, że zdadzą rachunek z Kościoła odkupionego krwią Chrystusa, którego mają strzec i bronić nie szczędząc własnej krwi i odrzuciwszy wszystkie wzajemne nienawiści, a wzajemne niezgody i spory puściwszy na wieki w zapomnienie, dzielnie i skutecznie powstali do obrony wiary chrześcijańskiej, co jest ich własnym obowiązkiem, a przy tym i koniecznością. 17. W obliczu takiej konieczności, w miarę możliwości postarają się dostarczyć gotowe posiłki. Upominamy ich z ojcowskim uczuciem i domagamy się, aby przez szacunek dla Boga najwyższego i dla Stolicy Apostolskiej starali się niewzruszenie zachowywać pokój przez nich zawarty, przynajmniej w czasie trwania wspomnianej wyprawy, aby takiemu dobru, które - jak się spodziewamy i czego sobie życzymy - nastąpi dzięki obecności prawicy Pana, nie można było przeszkodzić z powodu wystąpienia jakiejś niezgody i różnicy zdań. 18. I aby prałaci i inni przybyli na obecny sobór, który trwał prawie pięć lat, nie byli dłużej nękani trudami i wydatkami i mogli odwiedzić i pocieszać swoje kościoły, a także z pewnych innych rozsądnych i sprawiedliwych powodów, obecny sobór rozwiązujemy i z błogosławieństwem Pana jego uczestników odsyłamy i wszystkim poszczególnym uczestnikom z aprobatą świętego soboru dajemy swobodę powrotu do siebie. Aby mogli to uczynić z pełniejszą radością pokrzepieni darami duchowymi, im oraz ich domownikom udzielamy całkowitego odpuszczenia wszystkich ich grzechów i odpustu raz w życiu oraz w obliczu śmierci. Nikomu więc... Jeśli ktoś...