INNOCENTY III,


Zwołanie soboru powszechnego. Arcybiskupowi, biskupom, opatom oraz przełożonym prowincji Vienne.


1.
 Winnicę Pana Zastępów usiłują niszczyć różnorakie dzikie zwierzęta się trudzą. Ich natłok przeciwko niej tak dalece nabrał na sile, że w niemałej części winnych krzewów wyrosły ciernie, a winorośle - o czym z bólem mówimy - zamiast winogron rodzą dzikie jagody, niejednokrotnie zepsute i zniszczone. 

2. Wzywamy świadectwa Tego, który jest wiernym świadkiem w niebie, że wśród wszelkich pragnień naszego serca o dwa szczególnie zabiegamy w tym wieku: abyśmy zdołali rzeczywiście odzyskać Ziemię Świętą oraz skutecznie zreformować Kościół powszechny. Każde z nich domaga się wielkiej i natychmiastowej troski: bez poważnego i wielkiego niebezpieczeństwa nie można ich dłużej ukrywać ani odkładać. 

3.Dlatego często wobec Boga wznosiliśmy błagania i wylewaliśmy łzy, pokornie prosząc, aby nad tymi sprawami okazał nam swoje upodobanie, natchnął serce, rozpalił pragnienie i utwierdził zamiar, udzielając możliwości oraz zdolności dla zbawiennego osiągnięcia wyznaczonych sobie celów. 

4. Dlatego po wielokrotnym i dogłębnym zastanowieniu się nad nimi wraz z naszymi braćmi oraz innymi mądrymi mężami, stosownie do troski jakiej domagało się tak wielkie przedsięwzięcie, za ich radą dostrzegliśmy to, co trzeba uczynić w celu osiągnięcia wspomnianych zamierzeń. A ponieważ wymagają one wspólnego stanowiska wszystkich wiernych - zgodnie ze starożytnym zwyczajem świętych Ojców - zwołujemy sobór powszechny, który w stosownym czasie odbędzie się wyłącznie ze względu na pożytek dusz: 

5. W celu wykorzenienia wad, zakorzenienia cnót, skarcenia nadużyć, zreformowania obyczajów, wyeliminowania herezji, umocnienia wiary, zażegnania sporów, ustanowienia pokoju, zatamowania przemocy, wsparcia wolności, nakłonienia książąt oraz chrześcijańskiego ludu do podjęcia zabiegów i udzielenia pomocy Ziemi Świętej - do czego winni dołożyć starań zarówno duchowni, jak i świeccy oraz inni, których wyliczenie byłoby długie - zostanie na nim, w odniesieniu do przełożonych i podwładnych zakonnych oraz świeckich starannie ustanowione wszystko to, czego nienaruszenie trzeba będzie przestrzegać, a co za zgodą soboru zostanie przedsięwzięte dla chwały i czci jego imienia, ratunku i zbawienia naszych dusz oraz wzrostu i pożytku chrześcijańskiego ludu.

6. Nie można owocnie zgromadzić soboru powszechnego przed upływem dwóch lat. Zarządziliśmy więc, aby w tym czasie poprzez roztropnych mężów lepiej wybadano w poszczególnych prowincjach rzeczy wymagające poprawy ze strony apostolskiej zapobiegliwości oraz przygotowano odpowiednich mężów w celu podjęcia trudu pomocy dla Ziemi Świętej, abyśmy - jeśli z wymogu konieczności święty sobór uzna - osobiście mogli skuteczniej go podjąć i posunąć naprzód. 

7. Uważając, że to zbawienne przedsięwzięcie pochodzi od Tego, od którego pochodzi „każde dobro, jakie otrzymujemy oraz każdy doskonały dar”, za pośrednictwem apostolskich listów posyłamy wam wszystkim polecenie, abyście od obecnego 1213 roku od Wcielenia Pańskiego w ten sposób w ciągu dwóch i pół roku przygotowali się, i z góry określamy, że przed upływem października [1215 roku] stawicie się przed nami skromnie i przezornie, tak aby w waszej prowincji jeden lub dwóch biskupów sufraganów mogło pozostać dla wypełniania chrześcijańskich posług; 

8. i zarówno oni, jak i inni, którzy trzymani mocną kanoniczną przeszkodą osobiście przybyć nie będą mogli, wyślą za siebie odpowiednich nuncjuszy w podróż umiarkowanie wyposażoną pod względem personelu i orszaku, jak określił Sobór Laterański [III], żeby w ogóle niczego więcej, nawet z rzeczy mniejszych, nikt nie mógł ze sobą zabrać; i żeby nikt nie czynił zbyteczności ani przepychu, ale jedynie konieczne i umiarkowane wydatki, okazując się w czynie i w usposobieniu prawdziwym czcicielem Chrystusa, gdyż nie światowy poklask, ale duchowy wzrost w tym przedsięwzięciu powinien być szukany. 

9. Postarajcie się zatem wy, bracia arcybiskupi i biskupi, ażeby z naszej strony wszystkie kapituły kościelne, nie tylko katedralne, ale także inne, w swoim imieniu wysłały na sobór przełożonych, dziekanów lub innych odpowiednich mężów, ponieważ trzeba będzie na nim podjąć wiele spraw, które szczególnie dotyczą kościelnych kapituł. 

10. Tymczasem wy sami wraz z innymi roztropnymi mężami dokładnie wybadajcie wszystko, co wydaje się potrzebować skarcenia lub zreformowania, wiernie to spisując w celu poddania pod obrady świętego soboru: o niesieniu koniecznej pomocy dla Ziemi Świętej - gdzie Bóg, nasz Król, przed wiekami raczył w pośrodku ziemi dokonać zbawienia - którą trzeba skutecznie wesprzeć środkami oraz działaniem, wiernie i roztropnie wspomagając ludzi wyznaczonych przez nas do szczególnej troski o to przedsięwzięcie. 

11. Niech nikt fałszywie nie wymawia się od wypełnienia tego świętego dzieła, jeśli pragnie uniknąć kanonicznej kary. Niech nikt nie powoduje przeszkód z powodu różnicy zdań ani utrudnień w podróży. Gdy Pan dał znak do dobra, w ogromnej części zaczęły one już ustępować. Albowiem o ile zagrażają większe niebezpieczeństwa, o tyle godzi się stosować lepsze środki zaradcze. A kto zawsze oczekuje niewzburzonego falami morza, nigdy nie żegluje.

Dane na Lateranie, 19 kwietnia [1213 roku], w szesnastym roku naszego pontyfikatu.


KONSTYTUCJE

1. O wierze katolickiej

l, 1. Mocno wierzymy i otwarcie wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, wieczny i nieograniczony, wszechmocny, nieprzemienialny, niepojmowalny i niewyrażalny, Ojciec, Syn i Duch Światy: trzy Osoby, ale jedna istota, [czyli] substancja lub natura zupełnie niezłożona. Ojciec nie pochodzi od nikogo, Syn od samego tylko Ojca, Duch Święty zaś od Obydwóch w równym stopniu, bez początku, zawsze i bez końca, 

l, 2.Ojciec rodzący, Syn rodzący się, Duch Święty pochodzący: współistotni i równi sobie, współwszechmocni i współwieczni; jedna Zasada wszechświata, Stwórca wszystkiego, co widzialne i niewidzialne, duchowe i cielesne. On to swoją wszechmocną potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z niczego jeden i drugi rodzaj stworzeń, duchowe i cielesne, to znaczy anielskie i ziemskie, a wreszcie [stworzenie] ludzkie, jako współukształtowane zarówno z ducha, jak i ciała. 

1,3. Diabeł bowiem oraz inne demony zostały przez Boga stworzone wprawdzie jako dobre z natury, ale sami uczynili się złymi. 

l, 4. Człowiek zaś zgrzeszył za podszeptem diabła,

l, 5. Ta Święta Trójca pod względem wspólnej istoty jest niepodzielna, pod względem zaś własności osobowych jest zróżnicowana; zbawczą naukę przekazała Ona rodzajowi ludzkiemu za pośrednictwem Mojżesza, świętych Proroków oraz innych swych sług, zgodnie ze szczegółowym uporządkowaniem dziejów.
l, 6. Jednorodzony Syn Boży - Jezus Chrystus, wcielony poprzez wspólne [działanie] całej Trójcy, poczęty z Maryi zawsze Dziewicy przy współudziale Ducha Świętego, stał się prawdziwym człowiekiem utworzonym z rozumnej duszy oraz ludzkiego ciała, jedna osoba w dwóch naturach - wyraźniej ukazał drogę życia.

1, 7. Choć pod względem Bóstwa jest nieśmiertelny i niecierpiętliwy, On sam pod względem człowieczeństwa stał się podległy cierpieniu i śmiertelny, a nawet dla zbawienia rodzaju ludzkiego cierpiał na drzewie krzyża i poniósł śmierć, zstąpił do otchłani, powstał z martwych oraz wstąpił na niebiosa. [Do otchłani] zstąpił w duszy, zmartwychwstał w ciele, wstąpił [na niebiosa] zarówno w duszy i w ciele; na końcu wieków przyjdzie sądzić żywych i umarłych, każdemu odda według jego uczynków, zarówno odrzuconemu, jak i wybranemu, 

l, 8.Wszyscy oni powstaną w swoich własnych ciałach, które teraz mają, aby otrzymać stosownie do swoich czynów, dobrych czy złych, jedni karę wieczną z diabłem, inni zaś wiekuistą chwałę z Chrystusem.
l, 9. Jeden jest powszechny Kościół wiernych, poza którym nikt w ogóle nie może być zbawiony. W nim Jezus Chrystus jest jednocześnie kapłanem i ofiarą. Jego ciało i krew prawdziwie zawarte są w sakramencie ołtarza pod postaciami chleba i wina, przeistoczonymi mocą Bożą: chleb w Ciało, wino w Krew, abyśmy dla dokonania się tajemnicy jedności przyjęli od Niego to, co On przyjął od nas. 

l, 10. Tego sakramentu nikt nie może sprawować jak tylko kapłan ważnie wyświęcony na mocy [władzy] kluczy Kościoła, które sam Jezus Chrystus przekazał Apostołom oraz ich następcom. 

l, 11. Sakrament zaś chrztu, dokonujący się za pośrednictwem wody przy wezwaniu niepodzielnej Trójcy, czyli Ojca, Syna i Ducha Świętego, przez kogokolwiek ważnie udzielony zgodnie z formą Kościoła, służy do zbawienia tak dzieci, jak i dorosłych, 

l, 12. Jeśliby ktoś po przyjęciu chrztu popadł w grzech, zawsze może się odnowić przez prawdziwą pokutę,

l, 13. Nie tylko dziewice i żyjący w powściągliwości godni są osiągnięcia wiecznego szczęścia, lecz także małżonkowie, którzy podobają się Bogu dzięki prawej wierze i dobremu życiu.

2. O błędzie opata Joachima

2, 1. Potępiamy i odrzucamy dziełko czy traktat wydany przez opata Joachima przeciwko mistrzowi Piotrowi Lombardowi o jedności albo istocie Trójcy Świętej. Nazywa go w nim heretykiem i człowiekiem nierozsądnym, ponieważ powiedział w swoich Sentencjach: „Jakąś najwyższą rzeczywistością jest Ojciec, Syn i Duch Święty, a ona nie jest ani rodząca, ani zrodzona, ani pochodząca”. W oparciu o to utrzymuje, że [Piotr Lombard] przypisywał Bogu nie trójcę, ale czwórce, czyli trzy Osoby i tę ich wspólną istotę jako czwartą. [Opat Joachim] wyraźnie twierdzi, że nie ma rzeczywistości, która byłaby Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Zaprzecza istnieniu istoty, substancji i natury, mimo że przyznaje, iż Ojciec, Syn i Duch Święty są jedną istotą, jedną substancją i jedną naturą. 

2, 2. Jego zdaniem jedność tego rodzaju nie jest prawdziwa ani właściwa, ale jest to jedność wspólnoty ujmowana analogicznie, podobnie jak mówi się o wielu ludziach, że tworzą jeden naród, a o wielu wiernych, że są jednym Kościołem - w myśl tekstów. ”Wielka liczba wiernych miała jedno serce i jedną duszę” oraz: „Ten, który oddaje się Bogu, staje się jednym duchem” z Nim; podobnie: „Ten, który sieje, i ten, który podlewa, stanowią jedno” oraz wszyscy razem „tworzymy jedno ciało w Chrystusie”; również w Księdze Królewskiej [można przeczytać]: „Mój lud i twój lud są jednym”. Dla potwierdzenia tych zdań [opat Joachim] wprowadza jako najważniejsze słowa wypowiedziane w Ewangelii przez Chrystusa o ludziach wierzących: Ojcze, chcę, „aby stanowili jedno” w Nas, „tak jak i My stanowimy jedno”, „oby się tak zespolili w jedno”. 

2, 3. Gdyż wierni Chrystusa, jak mówi, nie są jednym w sensie jakiejś jednej rzeczywistości wspólnej dla wszystkich. Są oni jednym w takim sensie, że ze względu na jedność wiary katolickiej tworzą jeden Kościół oraz ze względu na zjednoczenie nierozwiązalnej miłości - jedno królestwo. W ten właśnie sposób wyraża się kanoniczny list Jana: „Trzej są, którzy dają świadectwo w niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty, i ci trzej są jednym” i natychmiast dodaje: „I trzej są, którzy dają świadectwo na ziemi: duch, woda i krew, i trzej są jednym” - jak podają niektóre kodeksy. 

2, 4. My zaś za zgodą świętego i powszechnego Soboru wierzymy i wyznajemy z Piotrem [Lombardem], że jest jakaś jedna najwyższa rzeczywistość, wprawdzie niepojmowalna i niewyrażalna, która prawdziwie jest Ojcem i Synem i Duchem Świętym. Trzy Osoby razem i każda z nich osobno. Dlatego w Bogu jest tylko trójca, a nie czwórca, ponieważ każda z trzech Osób jest tą rzeczywistością, czyli substancją, istotą lub naturą Bożą, która sama jest zasadą wszechrzeczy, poza którą nie ma innej. Ta rzeczywistość nie jest ani rodząca, ani zrodzona, ani pochodząca, lecz jest Ojcem, który rodzi, Synem, który się rodzi i Duchem Świętym, który pochodzi; w ten sposób istnieją różnice w Osobach oraz jedność w naturze. Chociaż innym jest Ojciec, innym Syn, innym Duch Święty, to jednak nie [są] czymś różnym, ale tym, czym jest Ojciec, jest także Syn i Duch Święty, całkowicie tym samym, jak wierzy się zgodnie z prawdziwą wiarą katolicką, że Oni są współistotni. 

2, 5. Ojciec bowiem, odwiecznie rodząc Syna, dał mu swoją substancję, jak sam zaświadcza: „To, co Ojciec dał Mi, jest większe nad wszystko”. I nie można powiedzieć, że dał Mu część swojej substancji, a część zachował sam dla siebie, ponieważ substancja Ojca jest niepodzielna, jak również zupełnie niezłożona. Nie można także mówić, że Ojciec rodząc, przeniósł swoją substancję na Syna w taki sposób, że przekazał ją Synowi nie zachowując jej dla siebie, gdyż wówczas przestałby być substancją. 

2, 6. Jest więc jasne, że Syn rodząc się otrzymał substancję Ojca bez żadnego pomniejszenia; w ten sposób Ojciec i Syn mają tę samą substancję; w ten sposób Ojciec i Syn, jak również pochodzący od Obydwóch Duch Święty, są tą samą rzeczywistością. 

2, 7. Gdy więc Prawda prosi Ojca za swoich wiernych, mówiąc: Chcę, aby oni „stanowili jedno” w Nas, ..tak jak i My jedno stanowimy”, termin «jedno» w odniesieniu do wiernych rozumie się jako zjednoczenie miłości w łasce, w odniesieniu zaś do Osób Bożych uważa się za jedność tożsamości w naturze, jak Prawda mówi w innym miejscu: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”, jak gdyby powiedział to wyraźniej: „Bądźcie doskonali" doskonałością łaski, „jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest” doskonałością natury, czyli każdy na swój własny sposób, ponieważ pomiędzy Stwórcą a stworzeniem nie można dopatrzeć się tak wielkiego podobieństwa, żeby nie trzeba było widzieć większej pomiędzy nimi różnicy. 

2, 8. Jeżeli więc ktoś odważyłby się bronić albo uznawać opinię czy naukę wspomnianego Joachima w tej sprawie, będzie odrzucony przez wszystkich jako heretyk.

2,9. Jednakże nie mamy zamiaru w niczym ograniczać klasztoru we Fiore, którego założycielem był Joachim, ponieważ panuje tam porządek oraz przestrzega się zbawiennej reguły, tym bardziej że Joachim przekazał nam wszystkie swoje pisma, aby zostały przyjęte lub po zbadaniu poprawione przez Stolicę Apostolską. Podyktował też list i własnoręcznie podpisał. Stanowczo w nim wyznaje, że zachowuje tę samą wiarę, którą zachowuje Kościół rzymski, będący z woli Pana matką i nauczycielką wszystkich wierzących. 

2, 10. Odrzucamy również i potępiamy wielce przewrotną doktrynę bezbożnego Amalryka, którego umysł do tego stopnia zaślepił ojciec kłamstwa, że jego nauka powinna być uważana raczej za szaloną niż heretycką.


3. O heretykach

3, 1. Ekskomunikujemy oraz obejmujemy anatemą każdą herezję powstającą przeciwko świętej, ortodoksyjnej i katolickiej wierze, którą przedstawiliśmy powyżej. Potępiamy wszystkich heretyków: pod jakimkolwiek imieniem by występowali. Wprawdzie różne mają oblicza, ale ogony ze sobą nawzajem splątane, ponieważ wszyscy są do siebie podobni pod względem próżności. 

3, 2. Potępieni heretycy mają być oddawani władzom świeckim lub ich funkcjonariuszom, aby stosownie do winy zostali ukarani. Duchownych trzeba najpierw degradować z ich stanowisk. Dobra należące do osób potępionych, jeśli są one świeckimi, należy konfiskować, jeżeli zaś duchownymi - przydzielać kościołom, od których otrzymywali oni swe wynagrodzenie. 

3, 3. Osoby tylko podejrzane o herezję, jeżeli na podstawie przyczyn podejrzenia oraz jakości osoby nie wykażą własnej niewinności przez odpowiednie oczyszczenie [siebie od zarzutów], ukarani będą mieczem anatemy i unikani przez wszystkich, dopóki odpowiednio nie zadośćuczynią. Jeżeli przez rok pozostaną w stanie ekskomuniki, zostaną potępieni jako heretycy. 

3, 4. Napomina się zaś i nakłania władze świeckie, niezależnie od sprawowanego urzędu, a gdyby było konieczne, przymusza się pod groźbą kary kościelnej - jeżeli chcą być uważani za wierzących - do złożenia publicznej przysięgi, że dołożą wszelkich starań dla obrony wiary, by na ile pozwolą im własne siły wypędzać z ziem podległych ich władzy wszystkich heretyków uznanych za takich w dobrej wierze przez Kościół. Od tej pory, kiedykolwiek ktoś otrzyma władzę duchowną lub świecką, zobowiązany będzie pod przysięgą potwierdzić, że dotrzyma zaleceń tego rozdziału. 

3, 5. Jeżeli zaś pan świecki, wzywany i upominany przez Kościół, zlekceważy oczyszczenie swej ziemi z kalającej ją herezji, zostanie spętany węzłem ekskomuniki przez metropolitę oraz pozostałych biskupów tejże prowincji. Jeżeli w ciągu roku nie dopełni tego, powiadomi się papieża, aby mógł ogłosić, że odtąd wasale zwolnieni są z wierności wobec niego i udostępnić jego ziemię katolikom, którzy wypędziwszy heretyków są jej posiadaczami bez możliwości jakiegokolwiek sprzeciwu oraz zachowują ją w czystości wiary, oczywiście z zachowaniem prawa suzerena, dopóki on sam nie sprzeciwi się temu i nie przedstawi okoliczności stanowiącej tego przeszkodę. To samo prawo winno być zachowywane wobec tych, którzy nie mają nad sobą suzerena. 

3, 6. Katolicy zaś, którzy po przyjęciu znaku krzyża przyczynią się do wytępienia heretyków, niech cieszą się odpustem i świętym przywilejem, których udzielono udającym się na pomoc Ziemi Świętej. 

3, 7. Postanawiamy ponadto, że ekskomunice podlegają ci, którzy wyznają wiarę heretyków, przyjmują ich, bronią lub im sprzyjają. Stanowczo zarządzamy, że jeżeli ukarany ekskomuniką zlekceważy zadośćuczynienie w ciągu jednego roku, odtąd na mocy samego prawa będzie naznaczony infamią i nie może być dopuszczony do urzędów publicznych i rad oraz nie ma prawa wybierania innych na te stanowiska ani świadczenia w sądzie. Nie posiada też zdolności testamentalnej, czyli prawa do swobodnego sporządzania testamentu oraz przyjmowania dziedzictwa jako spadkobierca. Ponadto nikt nie musi odpowiadać mu w żadnej sprawie, podczas gdy on jest zobowiązany do tego wobec innych. 

3, 8. Jeśli taki człowiek byłby sędzią, to wydane przez niego orzeczenia nie mają żadnej mocy i nie należy mu powierzać żadnej sprawy; jeśli byłby adwokatem, w żadnym przypadku nie należy przyjmować jego obrony; jeśli - notariuszem, to zredagowane przez niego dokumenty nie są ważne, ale potępione wraz z ich potępionym autorem. W podobnych przypadkach polecamy przestrzegać tę samą zasadę. Jeżeli zaś byłby duchownym, zostanie złożony z wszelkiego urzędu oraz beneficjum, ażeby cięższą ponosił karę ten, kto bardziej przewinił. Ci zaś, którzy zlekceważą unikanie takich osób wskazanych przez Kościół, podlegać będą karze ekskomuniki tak długo, dopóki odpowiednio nie zadośćuczynią. 

3, 9. Oczywiście takim ludziom niosącym zarazę, duchowni odmówią sakramentów Kościoła oraz chrześcijańskiego pogrzebu; nie wolno im przyjmować od nich darowizn ani ofiar. W przeciwnym razie zostaną pozbawieni urzędu, na który nigdy nie zostaną przywróceni bez specjalnego zezwolenia Stolicy Apostolskiej. Podobnie wszyscy zakonnicy, poniosą karę nie zachowania ich przywilejów w diecezji, w której ośmielą się popełnić takie nadużycia. 

3,10. „Niektórzy «pod pozorem pobożności, wyrzekając się jej mocy» (jak mówi Apostoł), przypisują sobie prawo głoszenia nauki, chociaż ten sam Apostoł mówi: «Jakże mogliby głosić, jeśli nie zostaliby posłani?» Wszyscy więc, mający zakaz nauczania lub nie posłani, którzy ośmielą się publicznie lub prywatnie uzurpować sobie urząd głoszenia bez upoważnienia Stolicy Apostolskiej lub katolickiego biskupa miejsca”, zostaną ukarani ekskomuniką i jeśli możliwie szybko się nie poprawią, spotka ich inna odpowiednia kara. 

3,11. Dodajemy, że każdy arcybiskup i biskup zobowiązany jest osobiście albo za pośrednictwem swego archidiakona czy innych godnych i uczciwych ludzi, dwa razy albo przynajmniej raz w roku, odwiedzić własną parafię, w której według pogłosek mieszkali heretycy. Tam niech trzech lub więcej mężów, cieszących się dobrą sławą, a nawet jeśli uzna za pożyteczne, całe sąsiedztwo - zobowiąże pod przysięgą, że jeśli któryś z nich dowie się, że heretycy albo inni ludzie odbywają tam tajne zebrania albo nie zgadzają się ze sposobem życia i obyczajami ludzi wierzących, postarają się zawiadomić o tym biskupa. Biskup zaś wezwie oskarżonych do siebie i jeśli nie oczyszczą się od zarzutu oskarżenia albo po oczyszczeniu powrócą do tego wiarołomstwa, zostaną ukarani kanonicznie. 

3, 12. Ci spośród nich, którzy z godnym potępienia uporem gardząc zobowiązaniem pod przysięgą, nie zechcą jej złożyć, przez samo to mają być uznani za heretyków. Chcemy, polecamy i na mocy posłuszeństwa surowo nakazujemy, aby biskupi w swoich diecezjach pilnie czuwali nad skutecznym wypełnianiem tych postanowień, jeśli chcą uniknąć kary kanonicznej. 

3, 13. Jeżeli jakiś biskup zaniedba lub porzuci oczyszczanie swojej diecezji z zaczynu błędów herezji, to - gdy się tego niepodważalnie dowiedzie - zostanie złożony z urzędu biskupiego, a na jego miejsce mianowany ktoś odpowiedni, chcący i zdolny wytępić błędy herezji.

4. O zuchwałości Greków wobec Łacinników

4, 1. Chociaż chcielibyśmy wspierać i szanować Greków, za naszych dni powracających do posłuszeństwa dla Stolicy Apostolskiej, uznając ich zwyczaje i obrządek, na ile możemy to uczynić w Panu, to jednak nie chcemy ani nie powinniśmy pozwalać, aby zagrażali duszom i uchybiali godności Kościoła. 

4, 2. Odkąd bowiem Kościół grecki wraz z niektórymi swymi wspólnikami i protektorami oderwał się od posłuszeństwa dla Stolicy Apostolskiej, Grecy zaczęli okazywać Łacinnikom tak wielką pogardę, że w celu ich obrażania dopuszczali się między innymi tego: kiedy kapłani łacińscy odprawiali na ich ołtarzach, oni odmawiali składania na nich ofiary dopóki nie zostaną umyte, jakby stały się przez to nieczyste. W zuchwałości ważyli się nawet ponownie chrzcić osoby ochrzczone przez Łacinników, i niektórzy nie lękają się - jak nam wiadomo - nadal tego czynić. 

4, 3. Pragnąc usunąć z Kościoła Bożego tak wielkie zgorszenie, za radą świętego Soboru surowo nakazujemy, aby zaprzestali podobnych praktyk i postępowali jak posłuszni synowie najświętszego Kościoła rzymskiego, swojej Matki, ażeby była „jedna owczarnia i jeden pasterz”. Jeśli ktoś odważy się czynić to nadal, przebije go miecz ekskomuniki i zostanie pozbawiony wszelkiego urzędu oraz beneficjum kościelnego.


5. O godności patriarchów

5, 1. Odnawiamy starożytne przywileje stolic patriarszych i za zgodą świętego soboru powszechnego ustanawiamy, że po Kościele w Rzymie, który z woli Pana posiada pierwszeństwo władzy zwyczajnej ponad wszystkimi innymi kościołami, jako matka i nauczycielka wszystkich wierzących w Chrystusa, pierwsze miejsce zajmuje Kościół w Konstantynopolu, drugie - w Aleksandrii, trzecie - w Antiochii, czwarte - w Jerozolimie. Zachowane zostaje dostojeństwo każdego z nich, tak że ich biskupi, po otrzymaniu od biskupa Rzymu paliusza, który jest znakiem pełni władzy biskupiej i po złożeniu mu przysięgi na wierność i posłuszeństwo, mogą sami rozdzielać paliusze swoim sufraganom, przyjmując od nich w swoim imieniu przysięgę kanoniczną, a w imieniu Kościoła w Rzymie - obietnicę posłuszeństwa. 

5, 2. Mają prawo do tego, aby wszędzie noszono przed nimi znak krzyża Pańskiego, z wyjątkiem miasta Rzymu oraz miejsc, w których obecny jest papież lub jego legat, używający insygniów godności apostolskiej. We wszystkich prowincjach poddanych ich jurysdykcji można się do nich odwoływać, jeśli zajdzie potrzeba, z wyjątkiem apelacji wnoszonych do Stolicy Apostolskiej, które wszyscy zobowiązani są traktować z uległością.


6. O synodach prowincjalnych

6, 1. Niech metropolici, jak niegdyś ustanowili święci Ojcowie, nie zaniedbują odbywania corocznie ze swymi sufraganami synodów prowincjalnych, na których winni z bojaźnią Bożą zatroszczyć się o karcenie wykroczeń oraz reformę obyczajów, szczególnie kleru, odczytując kanoniczne reguły, zwłaszcza przyjęte na obecnym Soborze powszechnym, w celu ich przestrzegania wymierzając przestępcom należne kary. 

6, 2.Aby możliwie w pełni to osiągnąć, niechaj wyznaczą w poszczególnych diecezjach odpowiednich roztropnych i uczciwych ludzi, którzy przez cały rok szczerze i dokładnie, bez żadnej jurysdykcji, gorliwie szukaliby tego, co wymaga skarcenia i reformy, wiernie przekazując metropolicie, sufraganom oraz innym uczestnikom następnego synodu, aby w tych i innych sprawach podjęli rozważne decyzje, służące pożytkowi i uczciwości.

6, 3. Niech uczą przestrzegać przyjętych postanowień, ogłaszając je na synodach biskupich, które należy odbywać corocznie w każdej diecezji. Ktokolwiek okaże się niedbały w wypełnianiu tego zbawiennego postanowienia, zostanie pozbawiony swoich beneficjów oraz wykonywania urzędu, dopóki nie ułaskawi go wyrok przełożonego.


7. O karceniu wykroczeń

7, 1. Nienaruszalną konstytucją nakazujemy, żeby przełożeni kościołów roztropnie i pilnie zadbali o karcenie wykroczeń swych podwładnych, zwłaszcza duchownych, oraz reformę ich obyczajów, aby nie byli odpowiedzialni za ich krew. Aby mogli bez przeszkód wypełniać obowiązek karcenia i reformowania, rozporządzamy, że żaden zwyczaj ani apelacja nie jest zdolna przeszkodzić w ich przeprowadzeniu, chyba że nadużyliby formy, której należy przestrzegać w tego rodzaju sprawach. 

7, 2. Jednakże wykroczenia kanoników kościoła katedralnego, zwyczajowo karcone przez kapitułę, nadal karcone będą przez kapitułę - w kościołach, które dotychczas zachowały ten zwyczaj - na wezwanie i nakaz biskupa w wyznaczonym przez niego okresie czasu, po upływie którego biskup, mając przed oczami Boga i odsuwając wszelkie sprzeciwy, nie zlekceważy skarcenia ich cenzurą kościelną, jak tego wymaga troska o dusze. Nie odstąpi też od ukarania innych ich, jak wymaga pożytek dusz, przestrzegając jednak w każdym przypadku należytego porządku. 

7, 3. Ponadto, jeśli kanonicy bez oczywistej i racjonalnej przyczyny, ale właśnie dla okazania wzgardy biskupowi, zaprzestaliby sprawowania świętych obrzędów, biskup, jeśli zechce, bez względu na to może celebrować w kościele katedralnym. Na jego skargę metropolita, jako nasz delegat w tej sprawie, poznawszy prawdę, tak ich ukarze cenzurą kościelną, że z obawy przed karana nic takiego nie ośmielą się w przyszłości. 

7, 4. Niechaj przełożeni kościołów pilnie czuwają, aby nie zamienili tego zbawiennego postanowienia na pozyskiwanie pieniędzy lub inne obciążenia, ale niech wypełniają je gorliwie i wiernie, jeśli chcą uniknąć kary kanonicznej, ponieważ Stolica Apostolska, z pomocą Pana, będzie w tej sprawie szczególnie czujna.


8. O śledztwach

8, 1. „Jak i w jaki sposób przełożony powinien postępować w badaniu i karaniu wykroczeń swoich podwładnych, można łatwo dowiedzieć się z Nowego i Starego Testamentu, z których pochodzą późniejsze sankcje kanoniczne”, jak to niegdyś otwarcie stwierdziliśmy, a teraz potwierdzamy za zgodą świętego Soboru. 

8, 2. „Czyta się bowiem w Ewangelii, że ów rządca, który został oskarżony przed swoim panem, jakoby roztrwonił jego majątek, usłyszał od niego: «Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą». A w Księdze Rodzaju Pan mówi: «Zstąpię i zobaczę, czy postępują według krzyku [skargi], który do mnie doszedł». Zdania te wyraźnie dowodzą, że nie tylko wówczas, gdy wykroczenie popełni podwładny, ale także przełożony, jeśli do uszu wyższego przełożonego dojdzie krzyk i rozgłos - nie ze strony ludzi nieprzyjaznych i potępionych, ale roztropnych i uczciwych, niejeden raz, ale wielokrotnie (ponieważ krzyk potwierdza, a rozgłos czyni jawnym) - powinien pilnie zbadać prawdę wobec starszych Kościoła. Jeśli będzie wymagała tego powaga sprawy, przewinienie zostanie poddane surowemu wyrokowi kanonicznemu. Jednakże [wyższy przełożony] wypełniając obowiązek swojego urzędu, niech nie działa jako oskarżyciel i sędzia, ale raczej jako referujący rozgłos i krzyk [skargi]. 

8, 3. Jeśli tego trzeba przestrzegać wobec podwładnych, to tym bardziej należy wobec przełożonych, którzy zostali postawieni «jako cel dla strzały». A ponieważ nie mogą się wszystkim podobać - skoro z urzędu zobowiązani są nie tylko przekonywać, ale także ganić, niekiedy suspendować, czasem nawet przymuszać - często napotykają nienawiść wielu ludzi i są obiektem podstępnych knowań. Dlatego święci Ojcowie roztropnie ustanowili, że nie należy łatwo przyjmować oskarżeń na przełożonych, aby po skruszeniu kolumn nie runął budynek, o ile pilnie nie zastosowałoby się środków ostrożności zamykając drzwi nie tylko przed fałszywymi oskarżeniami, ale także przed nienawistnymi. W ten sposób chcieli zapobiec niesłusznemu oskarżaniu przełożonych. Aby jednak ci ustrzegli się zuchwałego grzeszenia, znaleźli właściwe lekarstwo na obydwie choroby, a mianowicie że w żadnym razie nie można przyjąć oskarżenia o przestępstwo objęte karą diminutio capitis, czyli degradacji, o ile nie poprzedza go zapis prawny. 

8, 4. Lecz kiedy ktoś z powodu swoich wykroczeń zyskałby taką niesławę, że nabrałoby to rozgłosu, którego nie można by już dłużej nie dostrzegać bez zgorszenia ani tolerować bez groźby niebezpieczeństwa, wówczas bez najmniejszej wątpliwości należy zbadać sprawę oraz ukarać jego wykroczenia, działając nie z pobudek nienawiści, ale miłości. Jeżeli wykroczenie byłoby poważne, choćby nawet nie wymagało degradacji, winnego należy odsunąć od sprawowanych funkcji, zgodnie ze świadectwem Ewangelii, że rządca, który nie może uczciwie zdać sprawy ze swego zarządu, zostaje usunięty z urzędu”. 

8, 5. Ten, przeciwko komu prowadzone jest dochodzenie, powinien być obecny, chyba że jest nieobecny, gdyż się nie stawił. Należy mu przedstawić paragrafy, których dotyczy dochodzenie, aby miał możliwość bronienia samego siebie, oraz ujawnić nie tylko słowa, ale również nazwiska świadków, ażeby wiedział, co i kto powiedział, a także publicznie ogłosić ekscepcje oraz prawnie przyjęte na nie odpowiedzi, aby zatajenie nazwisk nie ośmielało do zniesławiania, a wykluczenie ekscepcji - do składania fałszywych zeznań. 

8, 6. Przełożony tym pilniej powinien przystąpić do skarcenia wykroczeń podwładnych, o ile bardziej godne potępienia byłoby nieskarcenie ich uchybień. Przeciwko nim, oprócz popełnianych notorycznie, może wystąpić na trzy sposoby: przez oskarżenie, doniesienie oraz dochodzenie. W każdym z nich zachowując wielką ostrożność, aby przypadkiem nieznaczna korzyść nie prowadziła do wielkiej straty. Jak oskarżenie winien poprzedzać zapis prawny, podobnie doniesienie powinno być poprzedzone upomnieniem w duchu miłości, dochodzenie zaś - ogłoszeniem insynuacji, zawsze według owego kryterium, aby wymierzony wyrok odzwierciedlał procedurę sądu.

8, 7. Nie uważamy, że porządku tego należy pod każdym względem przestrzegać wobec osób zakonnych, które - jeśli tego wymaga sprawa - mogą łatwiej i z większą swobodą zostać odsunięte od swoich funkcji.


9. O różnych obrządkach w tej samej wierze

9, 1. Ponieważ w wielu miejscach w granicach jednego miasta i diecezji pomieszała się ludność mówiącą różnymi językami, mająca jedną wiarę, ale różne obrządki i zwyczaje, nakazujemy stanowczo, aby biskupi tychże miast i diecezji zatroszczyli się o wyznaczenie odpowiednich ludzi, którzy według różnych obrządków i w różnych językach mogliby sprawować dla wiernych święte obrzędy, udzielać sakramentów oraz nauczać ich zarówno słowem, jak i przykładem. 

9, 2. Natomiast bezwzględnie zabraniamy, aby jedno miasto lub diecezja miało więcej biskupów, ponieważ jedno ciało o wielu głowach staje się jakimś monstrum. Jeśli jednak z powyższych względów wymagałaby tego nagląca potrzeba, biskup miejsca, po uprzednim namyśle, ustanowi katolickiego prałata tej samej narodowości co owi wierni swoim wikariuszem we wspomnianych sprawach, który będzie mu we wszystkim posłuszny i poddany. 

9, 3. Jeśli ktoś narzuciłby się inaczej, niech wie, że przebija go miecz ekskomuniki, i jeśli nie odzyska rozumu, zostanie odsunięty od wszelkich kościelnych posług, z użyciem w razie potrzeby pomocy władzy świeckiej w celu powściągnięcia tak wielkiej zuchwałości.


10. O ustanowieniu kaznodziejów

10, 1. Wśród tego, co służy zbawieniu chrześcijańskiego ludu, za szczególnie konieczny uznaje się pokarm słowa Bożego. Jak ciało żywi się pożywieniem materialnym, tak dusza duchowym, bo „nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Boga”. 

10, 2. Często się zdarza, że biskupi z powodu rozlicznych zajęć, złego stanu zdrowia, nieprzyjacielskich najazdów czy innych jeszcze przyczyn - aby nie powiedzieć z braku wiedzy, gdyż w ich przypadku jest to zawsze naganne i w przyszłości nie będzie tolerowane - nie są w stanie sami sprostać posłudze głoszenia ludowi słowa Bożego, szczególnie w diecezjach dużych i rozległych. 

10, 3. Ogólną konstytucją zarządzamy, aby biskupi wybrali sobie odpowiednich mężczyzn zdatnych do pełnienia zbawiennej posługi świętego nauczania, silnych w czynie i w słowie, którzy gorliwie odwiedzaliby w ich zastępstwie, gdy oni sami nie mogą tego uczynić, powierzonych im ludzi, bududując ich słowem i przykładem. Biskupi mają obowiązek zadbać o zabezpieczenie ich potrzeb, aby brak rzeczy niezbędnych do życia nie zmusił ich do porzucenia podjętego dzieła. 

10, 4. Dlatego polecamy, aby zarówno w kościołach katedralnych, jak i klasztornych mianowani zostali odpowiedni mężczyźni, którzy mogliby być dla biskupa koadiutorami i współpracownikami, nie tylko w posłudze głoszenia, ale także w słuchaniu spowiedzi, nakładaniu pokuty oraz w innych rzeczach służących zbawieniu dusz. Jeśli ktoś zlekceważy wypełnienie tego, poniesie surową karę.


11. O nauczycielach szkolnych

11, 1. Niektórzy z braku środków pozbawieni są nauki czytania oraz okazji rozwoju. Dlatego Sobór Laterański wydał dobroczynne postanowienie, aby „w każdym kościele katedralnym wyznaczono odpowiednie beneficjum dla nauczyciela, by bezpłatnie nauczał jego kleryków oraz innych ubogich uczniów, i w ten sposób zabezpieczając konieczne środki utrzymania dla uczącego, a uczącym się otwierając drogę do wiedzy”. 

11, 2. Jednakże w wielu kościołach w ogóle się do tego rozporządzenia nie zastosowano. Przeto my - pragnąc nadać mocy wspomnianej normie - dodajemy, że nie tylko w każdym kościele katedralnym, ale także w innych posiadających wystarczające środki, przełożony powinien powołać odpowiedniego nauczyciela, wybierając go wspólnie z kapitułą lub z jej większą i rozważniejszą częścią. Będzie on w miarę swoich możliwości bezpłatnie nauczał kleryków tych i innych kościołów gramatyki oraz innych przedmiotów. 

11, 3. Kościół metropolitalny powinien mieć również teologa, który uczyłby kapłanów i innych Pisma Świętego oraz kształcił ich zwłaszcza w tym, co dotyczy duszpasterstwa. 

11, 4. Każdemu nauczycielowi kapituła przypisze dochód z jednego beneficjum, a teologowi tyle samo - metropolita. Nie staje się on przez to kanonikiem, ale tak długo otrzyma wynagrodzenie, dopóki będzie kontynuował nauczanie. Jeśli kościół katedralny byłby zbyt obciążony utrzymaniem dwóch nauczycieli, to zabezpieczy w powyższy sposób teologa, nauczycielowi zaś gramatyki wystarczające środki przyzna inny kościół w mieście lub diecezji.


12. O kapitułach generalnych mnichów

12, 1. W każdym królestwie lub prowincji co trzy lata niech się zbiera, przy zachowaniu prawa biskupów diecezjalnych, kapituła generalna opatów i przeorów nie mających własnych opatów, którzy nie mieli zwyczaju tego czynić. Niech przybywają na nie wszyscy, których nie powstrzymuje żadna przeszkoda kanoniczna, do jednego z klasztorów do tego przystosowanych, z tym ograniczeniem, by żaden z nich nie przyprowadzał więcej niż sześć zaprzęgów i ośmiu ludzi. 

12, 2. Niech z pełnym szacunkiem zaproszą na rozpoczęcie tego nowego porządku dwóch sąsiednich opatów Zakonu Cystersów, aby uzyskać poradę i stosowną pomoc, ponieważ ze względu na długo praktykowany zwyczaj mają oni większe doświadczenie w odbywaniu takich kapituł. Owi opaci niech bez sprzeciwu, dobiorą sobie dwóch spośród zebranych, których uznają za odpowiednich. Ci czterej będą przewodniczyć kapitule generalnej w taki sposób, że żaden z nich nie może przyjmować władzy przełożonego. Dlatego w razie potrzeby, po starannym rozważeniu, mogą oni być zmienieni. 

12, 3. Kapituła taka niech odbywa się zgodnie ze zwyczajem cystersów w sposób ciągły przez kilka kolejnych dni, podczas których należy pilnie przedyskutować sprawę reformy zakonu oraz przestrzegania reguły. Decyzje przyjęte za aprobatą czterech przewodniczących muszą być zachowywane bez naruszania przez wszystkich, bez możliwości wymówek, sprzeciwu i apelacji. Należy też ustalić, gdzie odbędzie się następna kapituła. Uczestnicy zgromadzenia niech wiodą wspólne życie i wszystkie wspólne wydatki ponoszą proporcjonalnie, a jeśliby nie mogli zebrać się w jednym miejscu, niech przynajmniej w większych grupach zamieszkują różne domy. 

12, 4. W czasie kapituły niech zostaną powołane osoby pobożne i cieszące się szacunkiem, które w sposób wcześniej ustalony, odwiedzałyby w naszym imieniu poszczególne opactwa w danym królestwie czy prowincji, nie tylko mnichów, ale i mniszek. Ich zadaniem byłoby karcenie i reformowanie tego, co wymaga skarcenia i zreformowania. Jeśliby stwierdzili, że przełożony miejsca powinien zostać całkowicie odsunięty od swego urzędu, niech zawiadomią o tym jego biskupa, aby przeprowadził jego depozycję. Jeżeli tego nie uczyni, wizytatorzy ci przedłożą to rozstrzygnięciu Stolicy Apostolskiej. Chcemy i polecamy, by zgodnie ze swoją regułą tego samego przestrzegali kanonicy regularni. 

12, 5. Jeśli wyłoniłaby się jakakolwiek trudność w stosowaniu tej nowości, a wskazani wyżej wizytatorzy nie byliby w stanie jej usunąć, sprawę należy bez wywoływania skandalu przekazać do osądzenia przez Stolicę Apostolską; pozostałych przepisów zgodnie przyjętych po uważnym rozważeniu ich, należy niezachwianie przestrzegać. 

12, 6. Biskupi diecezjalni niech postarają się tak reformować poddane im klasztory, by - gdy przybędą do nich wspomniani wizytatorzy - znaleźli więcej rzeczy godnych polecenia niż karcenia. Niech baczą, aby wspomniane klasztory nie były przez nich obciążane nienależnymi świadczeniami, ponieważ jak chcemy, by szanowano prawa przełożonych, tak samo nie chcemy popierać niesprawiedliwości wobec podwładnych. 

12, 7. Surowo też nakazujemy biskupom diecezjalnym oraz osobom przewodniczącym obradom kapituł, by pod groźbą cenzury kościelnej, bez możliwości apelacji, nie dopuszczali, ażeby adwokaci, patroni, namiestnicy, rektorzy, członkowie rad, magnaci, rycerze, czy ktokolwiek inny, ośmielali się krzywdzić klasztory; dotyczy to osób i rzeczy. A gdyby skrzywdzili, niech nie zaniechają zmuszenia ich do zadośćuczynienia, aby Bogu Wszechmogącemu można było służyć w większym pokoju i wolności.


13. O zakazie tworzenia nowych zakonów

13, 1. Aby zbytnia rozmaitość zakonów nie wywołała w Kościele Bożym wielkiego zamieszania, stanowczo zakazujemy wymyślania w przyszłości nowych. Ktokolwiek będzie chciał wstąpić do zakonu, niech wybierze jeden z już zatwierdzonych. Podobnie, chcący ufundować nowy dom zakonny, niech regułę i porządek przyjmie od zakonów już zatwierdzonych. 

13, 2. Zabraniamy też, by ktokolwiek był mnichem w różnych klasztorach oraz jeden opat przewodził wielu klasztorom.


14. O karaniu niepowściągliwości kleru

14, 1. Aby zreformować na lepsze obyczaje i postępowanie duchownych, niech wszyscy starają się żyć powściągliwie i czysto; zwłaszcza osoby po święceniach niech wystrzegają się każdego występku żądzy, szczególnie tego, za który „przychodzi gniew Boży” z nieba „na synów niewierności”, aby w obliczu Boga Wszechmogącego mogli posługiwać z czystym sercem i ciałem. Aby łatwość uzyskania przebaczenia nie zachęcała do grzechu, postanawiamy, że pochwyceni na grzechu niewstrzemięźliwości, w zależności od tego, czy ich grzech był mniejszy lub większy, zostaną ukarani zgodnie z przepisami kanonicznymi. Nakazujemy przestrzegać ich skrupulatnie i surowo, aby tych, których bojaźń Boża nie powstrzymuje od zła, odwodziła od grzechu przynajmniej kara doczesna. 

14, 2. Jeżeli ktoś z tego powodu suspendowany, ośmieli się celebrować Boże obrzędy, nie tylko zostanie pozbawiony beneficjów kościelnych, ale za podwójną winę na zawsze zostanie złożony [z urzędu]. Przełożeni, którzy odważyliby się wspierać takich w ich nieprawości, szczególnie za pieniądze lub inne doczesne korzyści, podlegają takiej samej karze. 

14, 3. Ci, którzy zgodnie ze zwyczajem przyjętym w ich stronach, nie zrezygnowali z pożycia małżeńskiego, jeśli upadną [w tym względzie], poniosą cięższą karę, ponieważ mogą korzystać z legalnego małżeństwa.


15. O zwalczaniu pijaństwa kleru

15, 1. Wszyscy duchowni niech pilnie wstrzymują się od obżarstwa i pijaństwa, dostosowując wino do siebie, a siebie do wina. Niech nikogo nie zachęca się do picia, ponieważ pijaństwo pozbawia rozumu i wyzwala żądze. Dlatego postanawiamy, że to nadużycie trzeba całkowicie wytępić, gdyż w niektórych stronach pijacy zobowiązują się do równego picia i ten jest przez nich bardziej chwalony, który liczniejszych upije i wychyli więcej kielichów. Jeżeli ktoś okaże się winny takich rzeczy, o ile upomniany przez przełożonego odpowiednio nie zadośćuczyni, zostanie pozbawiony beneficjum lub usunięty z urzędu. 

15, 2. Wszystkim duchownym zabraniamy myślistwa oraz polowań na ptaki; dlatego niech nie ważą się trzymać psów myśliwskich ani ptaków łowczych.


16. O szatach duchownego

16, 1. Duchowni niech nie podejmują się urzędów ani handlu o charakterze świeckim, szczególnie tych nieobyczajnych. Niech nie oglądają mimów, komediantów ani aktorów; niech całkowicie omijają karczmy, chyba że zatrzyma ich konieczność w podróży. Niech nie grają w gry hazardowe, ani nie biorą udziału w tego typu rozrywkach. 

16, 2. Niech noszą odpowiednią tonsurę i uczesanie ; niech chętnie oddają się służbie Bożej oraz innym szlachetnym studiom. Niech noszą szaty wierzchnie zapięte, nie zwracające uwagi na siebie nadmierną krótkością ani długością. Niech nie używają sukna czerwonego ani zielonego, długich rękawic ani zdobionego haftem lub z długimi nosami obuwia, uprzęży, siodeł, pektorałów ani ostróg pozłacanych bądź inaczej nadmiernie zdobionych. 

16, 3. Kapłani i inne osoby pełniące urzędy kościelne niech nie używają w kościele do służby Bożej, ani nigdzie indziej, kap z długimi rękawami, chyba że słuszna bojaźń wymagałaby zmiany ubioru. Niech nie noszą klamer, zapinek zdobionych złotem czy srebrem, ani pierścieni, chyba że przysługują im z racji dostojnego urzędu. 

16, 4. Wszyscy biskupi, publicznie oraz w kościele, niech używają szat z płótna lnianego, chyba że byliby mnichami, których obowiązuje habit mnisi. Niech publicznie nie noszą rozpiętych płaszczy, ale niech będą one dobrze spięte pod szyją oraz na piersi.


17. O hucznych przyjęciach u wyższych duchownych oraz zaniedbywaniu przez nich służby Bożej

17, 1. Z bólem oznajmiamy, że nie tylko niektórzy duchowni niższego stopnia, ale także pewni przełożeni kościołów spędzają prawie połowę nocy na zbędnych hulankach i nieprzystojnych pogawędkach, nie wspominając innych rzeczy, tak że niewiele czasu pozostaje im na sen; a ledwie budzeni o porannym śpiewie ptaków, cały ranek spędzają ciągle zaspani. 

17, 2. Są i tacy, którzy odprawiają mszę zaledwie cztery razy w roku w uroczystości, a gorsze jest to, że lekceważą uczestnictwo. Jeśli akurat są obecni w czasie sprawowania [mszy świętej], korzystając z milczenia chóru, przysłuchują się rozmowom ludzi świeckich na zewnątrz i gdy uwagę kierują na niestosowne dyskusje, nie interesują się w ogóle sprawami Bożymi. 

17, 3. Całkowicie zabraniamy takich i im podobnych rzeczy pod karą suspensy oraz surowo nakazujemy, na mocy posłuszeństwa, aby gorliwie i pobożnie odprawiali zarówno dzienne, jak i nocne Boże oficjum zlecone im przez Boga.


18. Zakaz wydawania przez duchownych wyroku śmierci i pojedynku

18, 1. Żaden duchowny nie może wydawać ani ogłaszać wyroku śmierci, wykonywać kary śmierci ani przy niej asystować. Jeżeli zaś ktoś z powodu tego rozporządzenia ośmieliłby się wyrządzić szkodę kościołom albo ludziom kościoła, ukarany będzie cenzurą kościelną. Żaden duchowny nie napisze ani nie podyktuje pisma wyznaczającego karę śmierci. Dlatego na dworach władców zadania wiążące się z taką odpowiedzialnością powierzać należy osobom świeckim a nie duchownym. 

18, 2. Żaden duchowny nie może stawać na czele najemnych żołnierzy, kuszników, ani w ogóle tego typu ludzi krwi. Ponadto, sztuką chirurgii, która pozwala na wypalanie i amputacje, nie może się zajmować subdiakon, diakon ani kapłan. Nikt też nie może udzielić błogosławieństwa ani poświęcenia [stosowanego przy tak zwanych sądach Bożych] rytu oczyszczenia lodowatą lub wrzącą wodą albo rozpalonym żelazem. Oczywiście, pozostają w mocy wcześniej wydane zakazy dotyczące walk indywidualnych oraz pojedynków.


19. W kościołach nie można umieszczać przedmiotów świeckich

19, 1. Nie chcemy pozostawić bez nagany zachowania niektórych duchownych, którzy przechowują w kościołach swoje oraz cudze sprzęty domowe, tak że przypominają one raczej domy świeckie aniżeli świątynie Boga. Nie pamiętają, że Pan „nie pozwolił, aby przenoszono sprzęt przez świątynię”. Inni znowu zaniedbują nie tylko kościoły, ale także naczynia i szaty liturgiczne, a obrusy ołtarzowe oraz korporały pozostawiają tak zabrudzone, że czasami zatrważa to niektórych. 

19, 2. Ponieważ gorliwość o dom Boga pochłania nas, stanowczo zabraniamy przyjmowania do kościołów sprzętów należących do wyposażenia domów świeckich, chyba że najazd nieprzyjacielski, nagły pożar albo inna konieczność zmusi, by zostały one umieszczone w kościele w celu ich ratowania. Gdy jednak konieczność ustanie, mają zostać przeniesione z powrotem na dawne miejsce. Polecamy również, by wspomniane miejsca kultu, naczynia, korporały oraz szaty liturgiczne, utrzymywane były w stanie czystym i lśniącym. Wydaje się rzeczą nazbyt niestosowną zwracać uwagę na brud przedmiotów świętych, skoro nie przystoi on nawet w odniesieniu do rzeczy codziennego użytku.


20. Krzyżmo i Eucharystię należy przechowywać pod zamknięciem

Postanawiamy, że we wszystkich kościołach należy skrupulatnie strzec i przechowywać pod kluczem krzyżmo i Eucharystię, aby nie mogła sięgnąć po nie zuchwała ręka dla dokonania czegoś strasznego lub bezbożnego. Jeśli odpowiedzialny za ich strzeżenie, nieostrożnie je zostawi, zostanie suspendowany z urzędu na trzy miesiące. Jeżeli przez jego niedbałość doszłoby do bezbożności, poddany zostanie surowszej karze.


21. O nakazie spowiedzi i związanej z nią tajemnicy oraz o obowiązku przyjmowania Komunii świętej przynajmniej w czasie Paschy

21, 1. Wszyscy wierni obojga płci, osiągnąwszy pełnoletność, powinni osobiście przynajmniej raz w roku wiernie wyznać wszystkie swoje grzechy własnemu kapłanowi i w miarę sił odprawić zadaną pokutę, przyjmując z uszanowaniem przynajmniej w czasie Paschy sakrament Eucharystii, chyba że za radą własnego kapłana uznają, że z rozsądnej przyczyny powinni przez jakiś czas powstrzymać się od jego przyjmowania. 

21, 2.Gdyby ktoś tego nie uczynił, to za życia nie należy wpuszczać go do kościoła, a po śmierci trzeba pozbawić chrześcijańskiego pogrzebu. Dlatego niech to zbawienne postanowienie często będzie ogłaszane w kościele, by nikt nie mógł tłumaczyć się niewiedzą. 

21, 3. Jeśli ktoś ze słusznej przyczyny chciałby wyznać grzechy innemu kapłanowi, niech prosi i otrzyma pozwolenie od własnego kapłana, gdyż w przeciwnym razie tamten nie może go rozgrzeszyć ani zatrzymać mu grzechów. 

21, 4. Kapłan niech będzie roztropny i ostrożny, aby jako doświadczony lekarz mógł winem i oliwą opatrywać rany zranionego, pilnie badając okoliczności dotyczące grzesznika oraz grzechu. Na podstawie tego będzie mógł roztropnie rozważyć, jakiej udzielić mu porady i jaki przepisać środek, używając różnych metod leczenia chorego. 

21, 5. Niech się bezwzględnie wystrzega, by słowem, znakiem czy innym sposobem nie zdradził pod żadnym względem grzesznika. Jeśli będzie potrzebował roztropnej rady, niech ostrożnie się poinformuje bez wskazania osoby. Postanawiamy bowiem, że tego, kto odważyłby się wyjawić grzech wyznany sobie na sądzie pokuty, należy nie tylko złożyć z urzędu kapłańskiego, ale także zamknąć w surowym klasztorze dla czynienia pokuty aż do śmierci.


22. Chorzy niech najpierw troszczą się o duszę, później o ciało

22, 1. Choroba cielesna nieraz pojawia się w wyniku grzechu, jak mówi Pan do chorego, którego uzdrowił: „Idź, a od tej pory już nie grzesz”, „aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”. Dlatego dekretem tym postanawiamy i surowo nakazujemy lekarzom ciał, aby w przypadku wezwania do chorych przede wszystkim upominali ich i nakłaniali do przywołania lekarzy dusz, aby zatroszczywszy się najpierw o ich zdrowie duchowe, skuteczniej działał środek leczący ciało. Gdyż z ustaniem przyczyny, znika także skutek. 

22, 2. Przyczyną wydania tego dekretu było między innymi to, że niektórzy leżący na łożu boleści, gdy lekarze doradzają im, by zadbali o zbawienie swoich dusz, popadają w stan desperacji, z czego rodzi się niebezpieczeństwo, że jeszcze szybciej zagrozi im śmierć. 

22, 3. Jeśli jakiś lekarz przekroczyłby naszą konstytucję po jej ogłoszeniu przez zwierzchników lokalnych kościołów, zostaje pozbawiony prawa wstępu do kościoła, dopóki odpowiednio nie zadośćuczyni za swe wykroczenie. 

22, 4. Zresztą, skoro dusza jest o wiele cenniejsza niż ciało, zabraniamy lekarzom pod groźbą anatemy, by któryś z nich doradzał choremu dla zdrowia cielesnego coś, co mogłoby być niebezpieczne dla jego duszy.


23. Wakat w kościele katedralnym czy zakonnym nie może trwać dłużej niż trzy miesiące
By z braku pasterza drapieżny wilk nie napadał na Pańską trzodę i osierocony Kościół nie doznawał wielkich szkód na swoich dobrach, pragnąc w ten sposób zapobiec niebezpieczeństwom grożącym duszom oraz zabezpieczyć nienaruszalność kościołów, postanawiamy, że kościół katedralny czy zakonny nie może pozostawać bez zwierzchnika dłużej niż trzy miesiące. Jeśli w tym czasie ci, do których należy dokonanie wyboru - o ile nie przeszkodziły temu słuszne przeszkody - nie przeprowadzą elekcji, pozbawieni zostają prawa wyboru. Przechodzi ono na bezpośredniego wyższego przełożonego. Ten zaś, na którego ono przejdzie, mając przed oczyma Pana i uwzględniając radę swojej kapituły oraz innych roztropnych mężów, niech nie zaniedba, jeśli chce uniknąć kary kanonicznej, kanonicznego mianowania w ciągu trzech miesięcy dla osieroconego kościoła właściwej osoby: z tego lub z innego kościoła, jeśli w nim taka by się nie znalazła.


24. O przeprowadzaniu wyborów przez głosowanie lub ugodę

24, 1. Z powodu różnych form wyborów, które niektórzy usiłują wymyślać, powstaje wiele trudności oraz wielkie niebezpieczeństwo zagrażające osieroconym kościołom. Dlatego postanawiamy, że wybory powinny być przeprowadzane w obecności wszystkich, którzy powinni, chcą i mogą z pożytkiem w nich uczestniczyć. Z tego grona należy wybrać trzy osoby godne zaufania, które od każdego z osobna i przy zachowaniu tajemnicy zbiorą starannie wszystkie głosy, zredagują je na piśmie i od razu publicznie ogłoszą. Po zebraniu głosów nie ma możliwości apelacji, ale wybrany jest ten, na którego zgadzają się wszyscy albo większa lub rozważniejsza część kapituły. 

24, 2. Można też powierzyć władzę dokonania wyboru kilku odpowiednim mężom, którzy w imieniu wszystkich zadbają o znalezienie pasterza dla osieroconego kościoła. 

24, 3. Wybór dokonany w inny sposób jest nieważny, chyba że przypadkiem, jakby z Bożego natchnienia, dokonali go bez żadnego uchybienia wszyscy jednomyślnie. Jeżeli ktoś próbowałby dokonać wyboru wbrew powyższym zasadom, traci na ten raz prawo wyboru. 

24, 4. Bezwzględnie zabraniamy, by ktoś dokonywał wyboru poprzez zastępcę, chyba że byłby nieobecny w miejscu konwokacji i z powodu uzasadnionej przeszkody nie mógłby przybyć osobiście. Ponadto, gdyby to było konieczne, niech złoży przysięgę, i jeśli chce, może powierzyć reprezentowanie siebie jednemu z kolegium wyborczego.

24, 5. Potępiamy wybory potajemne i postanawiamy, że od razu po elekcji należy uroczyście ogłosić jej wynik.


25. Wybór uczyniony przez władzę świecką jest nieważny

25, 1. Ktokolwiek odważyłby się zgodzić na wybór samego siebie dokonany przez władzę świecką, co jest nadużyciem przeciwko wolności kanonicznej, traci przywilej wyboru i staje się niewybieralny: nie może być wybrany na żaden zaszczytny urząd bez dyspensy. 

25, 2. Ośmielający się przeprowadzić tego rodzaju elekcję, którą na mocy samego prawa uznajemy za nieważną, zostają pozbawieni urzędu i beneficjum na trzy lata oraz tracą w tym czasie prawo wybierania.


26. O karze dla zatwierdzających nieprawidłowy wybór

26, 1. Nic bardziej nie szkodzi Kościołowi niż powierzanie niegodnym przełożonym kierownictwa dusz. Chcąc przeciwdziałać tej chorobie niezbędnym lekarstwem, nieodwołalnie ustanawiamy tą konstytucją, że gdy powierza się komuś kierownictwo dusz, osoba w kompetencji której leży zatwierdzenie, zobowiązana jest starannie zbadać przebieg wyborów oraz osobę elekta. Jeśli wszystko przebiegało ważnie, niech zatwierdzi wybór. Gdyby dokonała tego pochopnie, należy nie tylko odsunąć niegodnie promowanego, ale ukarać także niegodnie promującego. 

26, 2.Postanawiamy, że ten, którego zaniedbanie zostało stwierdzone - szczególnie wówczas, gdy zatwierdził wybór człowieka o niedostatecznym wykształceniu, żyjącego nieobyczajnie lub będącego w nieodpowiednim wieku - nie tylko traci prawo zatwierdzenia następcy niegodnie promowanego, lecz także, by w żaden sposób nie uniknął kary, zawiesza w prawie korzystania z własnego beneficjum, dopóki nie zasłuży na darowanie kary. Jeżeli okaże się winnym świadomego i płynącego ze złej woli przekroczenia prawa, podlega surowszej karze. 

26, 3. Także biskupi, jeśli chcą uniknąć kary kanonicznej, powinni dbać o promowanie do święceń kapłańskich oraz godności kościelnych ludzi zdolnych godnie wypełniać powierzony im urząd. 

26, 4. Podlegający bezpośrednio biskupowi Rzymu, dla uzyskania zatwierdzenia swego urzędu powinni w miarę możliwości stawić się osobiście przed jego obliczem albo wysłać odpowiednie osoby zdolne udzielić odpowiedzi na pytania dotyczące przebiegu wyborów oraz wybranych osób. Dopiero po jego rozważnej decyzji mogą oni uzyskać pełnię swojego urzędu, o ile nie ma żadnych przeszkód ze strony praw kanonicznych. Natomiast ci, którzy zostali przeznaczeni dla miejsc oddalonych, to znaczy poza Italią, jeżeli zostali wybrani zgodnie i bez sprzeciwów, mogą prawomocnie sprawować zarząd spraw duchowych oraz doczesnych stosownie do koniecznych potrzeb i pożytku kościołów, pamiętając jednak, że niczego z dóbr kościelnych nie wolno im oddawać w obce ręce. 

26, 5. Otrzymują oni konsekrację i błogosławieństwo w sposób, jaki był praktykowany do tego czasu.

27. O pouczeniu kandydatów do święceń

27, 1. Kierowanie duszami jest największą sztuką. Dlatego surowo nakazujemy, aby biskupi starannie pouczali promowanych do kapłaństwa. Niech kształcą ich osobiście albo za pośrednictwem innych kompetentnych mężów w zakresie poprawnego sprawowania służby Bożej i udzielania sakramentów kościelnych, aby potrafili czynić to prawidłowo. 

27, 2. Jeżeli odważą się święcić ludzi niepouczonych i nieprzygotowanych, co zresztą łatwo będzie można stwierdzić, zarządzamy, że zarówno udzielający święceń, jak i wyświęceni podlegają surowej karze. Lepiej bowiem, co jest szczególnie ważne przy święceniu kapłanów, mieć niewielu dobrych pomocników niż wielu złych, ponieważ jeżeli „niewidomy niewidomego” prowadzi, „obydwaj w dół” wpadną.


28. Składający rezygnację, po jej przyjęciu muszą ustąpić

Niektórzy usilnie domagają się zezwolenia na ustąpienie, a gdy je otrzymają, nie zamierzają ustąpić. W żądaniu tego rodzaju prawa do rezygnacji widzą prawdopodobnie korzyści dla kościołów, którym przewodzą, albo swoje własne. Chcąc, aby nie zatrzymywali ich i nie przekonywali ludzie dbający tylko o swoje własne sprawy, ani by przed ustąpieniem nie powstrzymywała ich żadna lekkomyślność - zarządzamy, że zobowiązani są do ustąpienia.

29. Nie można mieć dwóch beneficjów związanych z duszpasterstwem

29, 1. Na Soborze Laterańskim [III] dalekowzrocznie zakazano, aby nikt nie otrzymywał wbrew ustanowieniom świętych kanonów różnych godności kościelnych ani wielu kościołów parafialnych. W przeciwnym razie otrzymujący traci je, a przyznający zostaje pozbawiony prawa udzielania. Jednakże zuchwałość i chciwość niektórych spowodowała, że powyższy przepis nie przyniósł prawie żadnych owoców. Dlatego pragnąc jaśniej i bardziej stanowczo zapobiec temu, obecnym dekretem zarządzamy, że ktokolwiek przyjmie beneficjum związane z obowiązkami duszpasterskimi, jeśli już takie posiadał, na mocy samego prawa zostaje pozbawiony wcześniejszego, a jeśli chciałby je właśnie zatrzymać, pozbawia się go nowo przyjętego. 

29, 2. Posiadający prawo dysponowania pierwszym beneficjum, po przyjęciu przez beneficjenta drugiego, może poprzednie bez żadnych przeszkód przekazać temu, kogo uzna za godnego. Jeżeli będzie zwlekał z przekazaniem go ponad trzy miesiące, zgodnie z przepisem Soboru Laterańskiego [III], nie tylko przechodzi ono na innego, ale także on sam zmuszony zostanie przekazać kościołowi, do którego ono należy część swoich dochodów, w ilości równej przychodom możliwym do osiągnięcia z niego za czas wakatu. 

29, 3. Zarządzamy, że przepis ten należy zachowywać również w odniesieniu do godności urzędowych, dodając, że w jednym kościele nikt nie może mieć więcej godności lub urzędów, nawet jeśli nie łączą się z nimi obowiązki duszpasterskie. Jednak w przypadku osób znakomitych i uczonych, które należy nagrodzić większymi beneficjami, gdy wymagają tego okoliczności, Stolica Apostolska może udzielić dyspensy.


30. O przydatności kandydata na urząd kościelny

30, 1. Nazbyt przykre i niedorzeczne jest to, że niektórzy przełożeni kościołów, chociaż mogą na beneficja kościelne wysuwać osoby odpowiednie, bez skrupułów dopuszczają ludzi niegodnych, nie wyróżniających się dobrymi obyczajami ani wykształceniem, kierujących się skłonnościami ciała, a nie sądem rozumu. Nikt o zdrowym umyśle nie może nie dostrzegać wynikających z tego dla kościołów szkód. 

30, 2. Pragnąc usunąć tę chorobę, nakazujemy, aby niegodni zostali odsunięci, a na ich miejsce przyjęci ludzie właściwi, którzy chcą i są zdolni sprawować służbę miłą i pożyteczną dla Boga i kościołów. Corocznie na synodzie prowincjalnym niech przeprowadza się w tej sprawie skrupulatne badanie. Kto po pierwszym i drugim skarceniu uznany zostanie za winnego, zawieszony będzie przez synod w prawie nadawania beneficjów. Na synodzie tym powoła się osobę odpowiedzialną i uczciwą, aby zastępowała zawieszonego w nadawaniu beneficjów. 

30, 3. To samo należy zachowywać wobec kapituł winnych podobnego naruszenia prawa. Przewinienie zaś metropolity przekazuje się sądowi władzy wyższej na podstawie doniesienia ze strony synodu. 

30, 4. Aby to zbawienne zarządzenie stało się bardziej skuteczne, postanawiamy, że przy tego rodzaju wyroku zawieszenia ułaskawienie może zostać udzielone tylko przez biskupa Rzymu albo przez patriarchę, któremu podlega ukarany; w tej sprawie honorowane będą szczególnie cztery stolice patriarsze


31. Synów kanoników nie można mianować na urzędy wraz z ojcami

Aby usunąć wielkie zepsucie, powstałe w wielu kościołach, stanowczo zabraniamy, by synowie kanoników, szczególnie ci nieprawi, mianowani byli kanonikami w kościołach diecezjalnych, w których pełnią funkcje ich ojcowie. Gdyby wbrew temu ośmielono się mianować, uznajemy to za nieważne. Ci, którzy ważyliby się czynić takich ludzi, jak powiedziano, kanonikami, zawieszeni są w korzystaniu z beneficjów.


32. Patroni mają wypłacać duchownym odpowiednią część

32, 1. W niektórych miejscach powstał szkodliwy zwyczaj, który należy wykorzenić: patroni kościołów parafialnych i inne jeszcze osoby żądają dla siebie całości dochodów tychże kościołów, a prezbiterom przekazują z wyznaczonej dla nich sumy kwotę tak małą, że nie wystarcza im ona na godne utrzymanie. Dowiedzieliśmy się, że w niektórych regionach prezbiterzy parafialni dostają na swoje utrzymanie jedynie czwartą część z czwartej, czyli szesnastą część z dziesięciny. Dlatego trudno tam znaleźć kapłana parafialnego mającego choćby skromne wykształcenie. 

32, 2. A przecież nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu, ale posługujący przy ołtarzu powinni żyć z ołtarza. Dlatego postanawiamy, że niezależnie od zwyczajów biskupa, patrona, czy kogokolwiek innego, należy wyznaczyć prezbiterom wystarczającą kwotę. Kto posiada kościół parafialny, ma w nim osobiście pełnić służbę, a nie przez wikariusza, zgodnie z porządkiem, którego wymaga troska o ten kościół, chyba że jest z nim związana prebenda lub godność urzędowa. W tym przypadku zezwalamy, aby mający taką prebendę lub godność łączącą się z posługą w większym kościele mógł postarać się o kanoniczne wyznaczenie we wspomnianym kościele parafialnym odpowiedniego i stałego wikariusza, który otrzymywałby, jak wspomniano, stosowną kwotę z dochodów tego kościoła. 

32, 3. W przeciwnym razie niech wie, że na mocy tego dekretu traci tenże kościół. Ma on być dowolnie przekazany temu, który zechce i zdoła wypełnić powyższe postanowienie. Całkowicie zabraniamy, aby ktokolwiek, oszukując w sprawie dochodów kościoła, które powinien zabezpieczyć na uposażenie dla własnego kapłana, ośmielał się wypłacać je innemu jakby z tytułu beneficjum.

33. O nie przyjmowaniu świadczeń wizytacji bez jej przeprowadzenia

33, 1. Świadczeń z racji wizytacji należnych biskupom, archidiakonom czy komukolwiek innemu, a także legatom lub nuncjuszom Stolicy Apostolskiej, nie powinno się wymagać bez oczywistej i koniecznej przyczyny, którą stanowi osobiste poniesienie kosztów z nią związanych, przy zachowaniu zaleconego na Soborze Laterańskim [III] umiaru pod względem wielkości pocztu i orszaku. 

33, 2. Legatów i nuncjuszy Stolicy Apostolskiej dotyczy dodatkowe ograniczenie. Jeśli będą musieli zatrzymać się z konieczności w jakimś miejscu, aby z ich powodu nie zostało ono zbyt obciążone, świadczenia otrzymają od innych kościołów albo osób, które dotychczas nie ponosiły tego rodzaju wydatków, w ilości w ten sposób ograniczonej, żeby liczba świadczeń nie przekraczała liczby dni trwania postoju. Gdyby jedno świadczenie okazało się niewystarczające, należy połączyć dwa lub więcej. 

33, 3. Dalej, podejmujący urzędową wizytację nie powinni szukać własnego [dobra], lecz Jezusa Chrystusa, poświęcając się nauczaniu, zachęcaniu, karceniu i reformowaniu, aby przynosili owoc, który nie zginie. 

33, 4. Kto odważy się temu sprzeciwić, powinien oddać to, co otrzymał oraz tyle samo wypłacić kościołowi, dla którego był ciężarem.


34. O nie obciążaniu podwładnych pod pretekstem innej powinności

Wielu przełożonych, by wywiązać się ze świadczeń lub innej powinności wobec legata lub innej osoby, wymuszają na podwładnych więcej niż sami mają uiścić. Osiągają zysk kosztem ich krzywdy, szukają u nich raczej łupu niż pomocy. Na przyszłość zabraniamy tego. Gdyby ktoś ośmielił się tak postąpić, zobowiązany jest zwrócić to, co w ten sposób wymusił oraz tyle samo ofiarować ubogim. Przełożony zaś, któremu zostanie złożona skarga w takiej sprawie, jeżeli zaniedba wykonanie tego postanowienia, podlega karze kanonicznej.


35. Określenie warunków apelacji

35, 1. Aby okazać należny szacunek sędziom, a stronom procesowym udzielić rady o postępowaniach i kosztach, postanawiamy, że gdy ktoś pozywa przeciwnika przed kompetentnego sędziego, nie ma prawa przed wydaniem przez niego wyroku, odwoływać się do sędziego wyższego bez rozsądnego powodu, lecz jego sprawa ma być prowadzona wobec sędziego pierwszej instancji i wnoszący nie może powoływać się na to, że poinformował sędziego wyższego lub że otrzymał od niego list, zanim jeszcze został on doręczony sędziemu delegowanemu. 

35, 2. Kiedy zaś wnoszący sprawę z rozsądnej przyczyny uzna, że należy złożyć apelację, przedstawi przed sędzią pierwszej instancji powody uzasadniające odwołanie. Gdy zostaną one przyjęte, winny być zgodnie z prawem rozważone, wtedy dopiero sędzia wyższy zbada złożoną apelację. Jeżeli uzna, że nie było do niej rozsądnych podstaw, odeśle wnoszącego apelację do sędziego niższej instancji i skaże go na wypłacenie kary pieniężnej na rzecz drugiej strony. 

35, 3. W przeciwnym razie sam poprowadzi sprawę, z zastrzeżeniem konieczności przekazania spraw większych Stolicy Apostolskiej.


36. Sędzia może odwołać wyrok przedstanowczy i zawierający sankcje karne
Skoro z ustaniem przyczyny znika skutek, postanawiamy, że gdyby sędzia zwyczajny lub delegowany wydał wyrok grożący sankcjami lub przedstanowczy, a po nakazie jego wykonania okazałoby się, że wyrządza ono krzywdę jednej ze stron, wówczas po roztropnym namyśle odstąpi od wykonania tego rodzaju wyroku i - o ile nie jest wyłączony z innego prawnego powodu - bez przeszkód poprowadzi dalsze rozpoznanie sprawy bez względu na apelację wniesioną od takiego wyroku grożącego sankcjami lub przedstanowczego, aby z błahych powodów nie opóźniać procesu.


37. Zakaz żądania pism przenoszących sprawę sądową do miejsc oddalonych o więcej niż dwa dni drogi i bez specjalnego zezwolenia

37, 1. Niektórzy, nadużywając łaskawości Stolicy Apostolskiej, starają o uzyskanie pism kierujących ich sprawy do odległych sędziów, ażeby pozwany, zmęczony trudami i kosztami, zrezygnował z procesu albo przystał na żądania pozywającego. Ponieważ sprawa sądowa nie powinna otwierać drogi dla niesprawiedliwości, których zakazuje poszanowanie prawa, postanawiamy, że nikt nie może być pociągany do sądu pismami apostolskimi: poza swoją diecezję, do miejsca odległego więcej niż o dwa dni drogi, chyba że otrzymano je za wspólną zgodą obu stron lub z wyraźnym powołaniem się na niniejszą konstytucję. 

37, 2. Inni znowu uciekają się do nowego rodzaju handlu. W celu wzniecenia uśpionych sporów lub wywołania nowych procesów wymyślają sprawy, w związku z którymi bez polecenia przełożonych uzyskują od Stolicy Apostolskiej pisma i usiłują je sprzedać oskarżonemu obawiającemu się trudów i wydatków procesowych albo powodowi, aby mógł sprawić przeciwnikowi niespodziewaną przykrość. 

37, 3. Ponieważ spory należy raczej powściągać, a nie przedłużać, obecną konstytucją ogólną ustanawiamy, że jeśli ktoś odważy się w przyszłości żądać listów apostolskich w tego typu sprawie bez specjalnego polecenia swego przełożonego, to listy takie nie będą miały żadnej mocy, a on sam zostanie ukarany jako fałszerz, chyba że rzecz dotyczy osób, od których zgodnie z prawem nie trzeba wymagać żadnego upoważnienia.

38. O sporządzaniu dokumentów

38, 1. Nieraz przeciwko fałszywemu twierdzeniu niesprawiedliwego sędziego strona niewinna nie może dowieść prawdy przez zaprzeczenie, gdyż zaprzeczenie nie stanowi dowodu bezpośredniego. Dlatego, aby fałsz nie szkodził prawdzie, a niesprawiedliwość nie przeważała sprawiedliwości, postanawiamy, by zarówno w sądzie zwyczajnym, jak i nadzwyczajnym, sędzia zawsze się posługiwał, jeśli jest to możliwe, urzędnikiem publicznym lub dwoma odpowiednimi mężami, którzy wiernie spiszą wszystkie akta sądowe - pozwy; odroczenia; sprzeciwy i zarzuty; skargi i odpowiedzi; zapytania; zeznania; wyjaśnienia świadków; przedłożenia dowodów; postanowienia sądu; apelacje; zrzeczenia się; orzeczenia końcowe oraz wszystko inne, co się wydarzy, w należytym porządku - z zaznaczeniem miejsc, czasu oraz osób. Wszystko tak spisane przekaże się stronom, ale oryginały pozostaną w rękach sekretarzy, aby dzięki nim, jeśli powstanie spór o przebieg procesu, można było wykazać prawdę. 

38, 2. Zastrzega się, by sprawy powierzano sędziom uczciwym i dyskretnym, aby sprawiedliwość ludzi niewinnych nie cierpiała krzywdy z powodu niedbałych i nieuczciwych sędziów. Sędzia lekceważący przestrzeganie tej konstytucji, jeśli z powodu jego zaniedbania powstanie jakaś trudność, otrzyma stosowną karę od sędziego wyższego i nie podejmie dalszego prowadzenia procesu, dopóki nie oprze się w sprawie na prawnie uznanych dokumentach.


39. O przyznaniu restytucji przeciw posiadającemu rzeczy, których sam nie ukradł

Bywa, że człowiek niesprawiedliwie pozbawiony rzeczy, którą złodziej przekazał innemu, podczas gdy nie wspiera go przywilej restytucji przeciw posiadaczowi, po utraceniu pożytku z posiadania, faktycznie traci prawo własności, gdyż trudno jest go dowieść. Dlatego niezależnie od rygoru prawa cywilnego zarządzamy, że jeśli ktoś świadomie przyjmie zrabowaną rzecz, bierze udział w występku złodzieja. Nie wiele się, różni - zwłaszcza odnośnie do zagrożenia duszy - niesłuszne posiadanie i zabranie cudzej własności. Przeciw takiemu posiadaczowi trzeba pomóc obrabowanemu za pośrednictwem przywileju restytucji.


40. O prawnym posiadaniu

40, 1. Zdarza się, że niestawianie się strony przeciwnej powoduje przysądzenie powodowi posiadania rzeczy w celu jej strzeżenia. Jednak wskutek użycia władzy albo oszustwa, powód w przeciągu roku nie może uzyskać strzeżonej rzeczy albo uzyskaną traci. W ten sposób winny czerpie korzyści ze swego przestępstwa, ponieważ wielu uważa, że po upływie roku powód nie staje się prawnym właścicielem. Aby nieposłuszny nie był w lepszej sytuacji od człowieka posłusznego, na mocy kanonicznej słuszności ustanawiamy, że w powyższym przypadku powód po upływie roku staje się rzeczywistym właścicielem. 

40, 2. Ponadto ogólnie zabraniamy, aby w sprawach duchowych powierzano decyzję człowiekowi świeckiemu, ponieważ nie godzi się, aby świecki rozsądzał tego typu sprawy.


41. W każdym przepisie należy zachować zasadę dobrej wiary

Skoro „wszystko co nie jest z wiary, jest grzechem”, decyzją Soboru postanawiamy, że żaden przepis - zarówno kanoniczny, jak i cywilny - nie ma mocy bez dobrej wiary; każdą ustawę i każdy zwyczaj należy uchylić, jeśli nie mogą być przestrzegane bez grzechu śmiertelnego. Przeto jest rzeczą konieczną, aby prawodawca nigdy nie miał wątpliwości, że rzecz jest słuszna.

42. O sprawiedliwości świeckiej

Jak chcemy, by świeccy nie uzurpowali sobie praw duchownych, tak samo powinniśmy chcieć, aby duchowni nie przywłaszczali sobie praw świeckich. Zabraniamy przeto wszystkim duchownym powiększania zasięgu swojej jurysdykcji, pod pretekstem wolności kościelnej, ze szkodą dla sprawiedliwości świeckiej. Niech zadowalają się ustawami spisanymi i zwyczajami przyjętymi do tej pory, aby zgodnie ze sprawiedliwą miarą „to, co cesarza, cesarzowi” było oddawane, „a to, co Boskie, Bogu”.

43. Aby duchowny bez podstawy prawnej nie obiecywał świeckiemu wierności
Niektórzy świeccy zbyt nadużywają prawa Bożego, gdy zmuszają ludzi kościoła do składania sobie przysięgi wierności, chociaż tamci nie otrzymali od nich niczego z dóbr ziemskich. Ponieważ, według słów Apostoła, niewolnik czy stoi, czy upada, jest to rzeczą jego Pana, powagą świętego Soboru zabraniamy, by tacy duchowni zmuszani byli do składania tego rodzaju przysiąg osobom świeckim.


44. Konstytucje panujących nie rozsądzają spraw kościołów

44, 1. Ludzie świeccy, choćby nawet oddani sprawom religii, nie mają żadnej władzy decydowania w sprawach kościelnych: zobowiązani są do posłuszeństwa, a nie do rozkazywania. Przeto ubolewamy, że niektórzy z nich wskutek oziębnięcia w miłości nie boją się swoimi ustawami czy raczej wymysłami, pogwałcać nietykalności wolności kościelnej, którą wieloma przywilejami zabezpieczyli nie tylko święci ojcowie, ale także władcy świeccy. Pozbawiają oni Kościół nie tylko własności lenn czy innych jego posiadłości oraz uzurpują sobie jurysdykcję, ale bezprawnie wtrącają się także w spadki po zmarłych oraz chcą decydować w sprawach związanych ze sferą duchową. 

44, 2. Wobec takich przypadków, pragnąc zabezpieczyć nienaruszalność kościołów oraz zapobiec wyrządzaniu tak wielkich szkód, za zgodą świętego Soboru orzekamy, że nieważne są tego rodzaju ustawy i roszczenia wobec lenn czy innych dóbr kościelnych, wydane bez prawnej zgody osób kościelnych, a przeprowadzone jedynie tytułem ustawy wydanej przez władzę świecką. W rzeczywistości akty te można by nazwać nie ustawami, ale «rabunkiem» i «niszczeniem», a na dodatek uzurpacją prawa. Ośmielających się je wydawać należy karać kościelną cenzurą.

45. Patron, który zabije lub okaleczy duchownego, traci prawo patronatu

45, 1. W niektórych prowincjach patroni kościołów lub ich rządcy i wójtowie wbili się w tak wielką pychę, że nie tylko utrudniają i dopuszczają się niegodziwości w sytuacji, gdy trzeba dokonać wyboru odpowiednich pasterzy dla nieobsadzonych kościołów, ale ponadto przyznają sobie prawo zarządzania według własnej woli posiadłościami i innymi dobrami kościelnymi, oraz - straszne do wypowiedzenia - nie lękają się pozbawiać życia przełożonych. Ponieważ to, co zostało ustanowione ku pomocy i ochronie, nie powinno zmieniać siew krzywdę i ucisk, stanowczo zabraniamy, aby patroni, wójtowie czy zarządcy, wykraczali w powyższych sprawach poza ściśle określone w prawie kompetencje. Jeżeli ośmielą się czynić rzeczy przeciwne, zostaną ukarani najsurowszymi karami kanonicznymi. 

45, 2. Za zgodą świętego Soboru postanawiamy, że jeśli patron, wójt albo wasal, zarządca czy inny beneficjant odważy się sam czy za pośrednictwem innych, z bezbożną zuchwałością, zabić lub okaleczyć jakiegoś rektora kościoła lub innego jego duchownego, utraci prawo: patron - patronatu, wójt - wójtostwa, wasal - lenna, zarządca - zarządu, a wreszcie beneficjanci - beneficjów. Aby pamięć o karze trwała nie krócej aniżeli o zbrodni, nie tylko nic z powyższego wykazu nie przejdzie na ich spadkobierców, ale również ich potomkowie, aż do czwartego pokolenia, nie mogą zostać przyjęci do grona duchownych ani osiągnąć stanowiska przełożonego w żadnym domu zakonnym, chyba że zostanie im udzielona dyspensa.


46. Nie należy nakładać podatków na duchownych

46, 1. Przeciwko konsulom, rządcom miast oraz innym, którzy usiłują ciemiężyć kościoły i mężów kościoła podatkami, kolektami i innymi daninami, Sobór Laterański [III], pragnąc zabezpieczyć nietykalność kościoła, zakazał pod karą anatemy tego rodzaju zuchwałości, polecając, żeby łamiący prawo oraz ich wspólnicy podlegali ekskomunice, dopóki odpowiednio nie zadośćuczynią. 

46, 2. Jednakże może się zdarzyć, że biskup wraz z duchownymi, za obopólną zgodą, widząc naglącą konieczność i publiczną korzyść, gdy zasoby świeckie okazują się niewystarczające, bez zmuszania nikogo zwróci się do kościołów z apelem o zebranie środków w celu udzielenia pomocy materialnej oraz wsparcia na to, co jest pożyteczne oraz wszystkim potrzebne. Wspomniani świeccy niech pokornie i pobożnie przyjmą takie datki wyrażając wdzięczność. 

46, 3. Jednak ze względu na nierozwagę niektórych trzeba wcześniej zapytać o radę biskupa Rzymu, któremu przystoi troszczenie się o dobro wszystkich. A ponieważ nie ustaje nieżyczliwość wielu skierowana przeciwko Kościołowi Bożemu, dodajemy, że rozporządzenia oraz wyroki wydane przez takich ekskomunikowanych albo na ich polecenie należy uważać za próżne i daremne, jak również że nie będą one nigdy miały mocy prawnej. 

46, 4.Zresztą, ponieważ oszustwo i podstęp nie powinny nikomu przynosić korzyści, niech nikt nie pozwoli oszukiwać, że obłożony anatemą w czasie piastowania urzędu nie jest zobowiązany do dania należnego zadośćuczynienia po ustąpieniu z niego. Rozporządzamy, że zarówno ten, który odmówił dokonania zadośćuczynienia, jak i jego następca, jeżeli w ciągu miesiąca nie naprawi wyrządzonych szkód, objęty zostaje cenzurą kościelną, dopóki właściwie nie zadośćuczyni, ponieważ przejmując godność, przejmuje równocześnie związane z nią ciężary.

47. O formie ekskomuniki

47, 1. Za zgodą świętego Soboru zabraniamy, by ktokolwiek wydał na kogoś wyrok ekskomuniki bez poprzedzającego stosownego upomnienia w obecności właściwych świadków, którzy w razie potrzeby mogą je potwierdzić. Kto ośmieliłby się czynić inaczej, to choćby ekskomunika była sprawiedliwa, niech wie, że zabrania mu się wstępu do kościoła na jeden miesiąc, a jeśli uzna się za pożyteczne, winien być ukarany jeszcze inną karą. 

47, 2. Niech się pilnie wystrzega, by przeciw nikomu nie występował z ekskomuniką bez oczywistej i ważnej przyczyny. W przypadku, gdyby do niej doprowadził, jeśli w odpowiedzi na pokorną prośbę nie postara się o odwołanie wyroku bez nakładania innej kary, wówczas ukarany może złożyć skargę na niesprawiedliwą ekskomunikę do sędziego wyższego rangą. Ten zaś, jeśli może to uczynić bez niebezpieczeństwa zwłoki, odeśle petenta do sędziego, który wydał wyrok ekskomuniki, wraz ze swoim poleceniem, aby go uniewinnił w terminie zgodnym z prawem; w przeciwnym razie on sam, albo przez swojego delegata, zgodnie z tym, co uzna za bardziej pożyteczne, po przyjęciu odpowiedniego poręczenia podejmie obowiązek uniewinnienia poszkodowanego. 

47, 3. Gdyby się okazało, że ekskomunika jest niesprawiedliwa, ten, kto ją wydał, zostanie potępiony w celu wyrównania ekskomunikowanemu strat wynikłych z wyrządzonej krzywdy. Jeśli zaś wymagałby tego rodzaj winy, zostanie ukarany inaczej, zgodnie z wyrokiem sędziego wyższego, gdyż wymierzenie niewinnemu tak ciężkiej kary nie jest lekką winą, chyba że sędzia pomylił się z uzasadnionej przyczyny, szczególnie wtedy gdy jest człowiekiem cieszącym się chwalebną opinią.

47, 4. Jeżeli wnoszący nie przedstawi żadnych dowodowych racji przeciw wyrokowi ekskomuniki, wówczas za powodowanie trudności nieuzasadnioną skargą on sam zostanie skazany na wyrównanie wynikłych szkód i na inne kary, zgodnie z wyrokiem sędziego wyższego, chyba że i jego tłumaczy możliwa do uznania pomyłka. W tych okolicznościach zmuszony jest zadośćuczynić za to, za co sprawiedliwie ukarany został ekskomuniką, przez przyjęcie na siebie zobowiązania przez poręczenie lub zostaje przywrócony pierwotny wyrok, obowiązujący aż do czasu całkowitego wypełnienia odpowiedniego zadośćuczynienia. 

47, 5. Jeśli zaś sędzia, uznając własny błąd, gotowy byłby odwołać taki wyrok, a osoba, na którą został on wydany, odwoływałaby się w obawie, że wyrok zostanie odwołany bez zadośćuczynienia [jej], w odniesieniu do tego typu sprawy nie należy nadawać biegu apelacji, chyba że błąd sędziego byłby tego rodzaju, iż mógłby rodzić słuszne wątpliwości. Wówczas, po przyjęciu wystarczającej gwarancji, że stawi się on przed sądem, do którego została wniesiona apelacja albo przed delegowaną przez ten sąd instancją, sędzia zgodnie z normą prawną uniewinni ekskomunikowanego. W ten sposób uniknie kary. Niech się wystrzega, by ze złej woli nie wydał na szkodę drugiego kłamliwie błędnego wyroku, jeśli chce uniknąć kary kanonicznej.

48. O sposobie wyłączenia sędziego

48, 1. Skoro specjalnym zakazem zabroniono, by bez uprzedniego właściwego upomnienia ogłaszano wyrok ekskomuniki przeciw komukolwiek, chcemy zadbać, aby upomniany, z tytułu bezpodstawnego sprzeciwu lub apelacji, nie mógł uniknąć przesłuchania ze strony upominającego. Postanawiamy, że jeśli oświadczy, że jego zdaniem sędzia jest podejrzany [o stronniczość], sprawa o słuszność podejrzenia winna być prowadzona przed tymże sędzią. 

48, 2. Wówczas upomniany wraz ze swoim przeciwnikiem lub - gdyby przypadkiem nie miał przeciwnika - wraz z sędzią, wspólnie wybierze arbitrów, albo jeśli nie mogliby osiągnąć zgody, niech bez podstępu każdy wybierze jednego. Oni zbadają przyczynę podejrzenia. Jeżeli nie zdołają wydać zgodnego wyroku, wezwą trzeciego [arbitra], tak żeby opinia dwóch z nich miała moc wyroku rozstrzygającego. Niech wiedzą, że są zobowiązani wypełnić to ściśle według naszych wskazań, na mocy posłuszeństwa oraz pewności surowego sądu Bożego. 

48, 3. Jeżeli w ustalonym czasie podejrzenie nie zostanie wobec nich prawnie dowiedzione, sędzia wykona swoją jurysdykcję. Jeżeli zostanie prawnie dowiedzione, sędzia wyłączony [wskutek podejrzeń], za zgodą wnoszącego o nie, powierzy sprawę właściwej osobie albo przekaże ją sędziemu wyższej instancji, aby on poprowadził ją dalej tak, jak powinna być prowadzona. 

48, 4. Dalej Jeśli wina tego, który złożył apelację po otrzymaniu upomnienia, zostanie ujawniona i dowiedziona prawnie przez naoczny dowód, jego własne zeznanie albo w inny sposób, to w tym przypadku, ponieważ prawo do apelacji zostało ustanowione dla obrony niewinności, a niejako ochrona niegodziwości, nie należy nadawać biegu odwołaniu. 

48, 5. Gdy istnieje wątpliwość co do winy, aby odwołujący się nieuzasadnioną apelacją nie przeszkadzał w postępowaniu sądowym sędziego, przedstawi przed tymże sędzią wiarygodną przyczynę apelacji, która, jeśli zostanie dowiedziona, winna być uznana jako prawna.

48, 6. Wtedy - jeśli ma w tej sprawie przeciwnika, w terminie, który powinien wyznaczyć ten sam sędzia mając na uwadze odległość miejsc, porę roku oraz charakter samej sprawy - przedstawiona zostanie przyczyna apelacji. Jeśli to zaniedba, pomimo apelacji sędzia będzie kontynuował postępowanie sądowe. 

48, 7. Gdy zaś nie ma w sprawie przeciwnika, wystąpi o to sędzia na mocy swego urzędu, a po uznaniu przyczyny apelacji przed sędzią wyższym, tenże wyższy sędzia wykona swoją jurysdykcję. Jeśli apelujący nie zdoła przedstawić mu wystarczających dowodów, zostanie odesłany z powrotem do sędziego, przeciw któremu w złej wierze składał odwołanie. 

48, 8. Nie chcemy, by dwie [powyższe] konstytucje obejmowały zakonników, którzy mają swoje specjalne reguły.


49. O karze za niesprawiedliwe ukaranie ekskomuniką

Pod groźbą sądu Bożego bezwzględnie zabraniamy, aby ktoś ważył się wiązać innego pętami ekskomuniki lub związanego nią uwalniać z powodu chciwości. [Dotyczy to] szczególnie regionów, gdzie na mocy zwyczaju, uwalnianego od niej karze się karą pieniężną. Postanawiamy, że przy niesprawiedliwym ukaraniu ekskomuniką, ten, który ją wydał, musi pod groźbą cenzury kościelnej zwrócić tak wymuszone pieniądze i tyle samo wypłacić poszkodowanemu, o ile nie popadł w błąd możliwy do uznania. Jeśli nie byłby w stanie zapłacić, zostanie ukarany inaczej.

50. O ograniczeniu przeszkód do małżeństwa

50, 1. Nie należy uważać za rzecz godną potępienia, że ze względu na to, iż zmieniają się czasy, zmieniają się też czasami prawa ludzkie, zwłaszcza gdy wymaga tego nagląca konieczność lub oczywista korzyść. Sam Bóg w Nowym Testamencie też zmienił niektóre rzeczy, które ustanowił w Starym. 

50, 2. Zakazy zawierania małżeństwa przez krewnych drugiego i trzeciego stopnia powinowactwa, a także między dziećmi urodzonymi z drugiego małżeństwa a krewnymi kognacyjnymi ze strony pierwszego męża wywoływały często trudności i nieraz rodziły niebezpieczeństwa dla dusz. Aby z ustaniem zakazu, ustał skutek [prawny], za zgodą świętego Soboru odwołujemy wydane w tej sprawie rozporządzenia i obecną konstytucją orzekamy, że dozwolone jest na przyszłość zawieranie tego rodzaju małżeństw. 

50, 3. Zakaz zawierania małżeństwa nie powinien przekraczać czwartego stopnia pokrewieństwa i powinowactwa, ponieważ w odniesieniu do dalszych stopni zakaz ten nie może być w pełni przestrzegany bez wielkich utrudnień. Liczba cztery dobrze pasuje do zakazu związku cielesnego, o którym Apostoł mówi, że „mąż nie rozporządza własnym ciałem, lecz żona” oraz „żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż”, ponieważ cztery są płyny w ciele, które również składa się z czterech żywiołów. 

50, 4. Skoro zakaz zawierania małżeństwa ograniczono do czwartego stopnia, naszą wolą jest, aby obowiązywał zawsze, bez względu na wcześniejsze ustawy wydane na ten temat przez innych lub przez nas samych. Jeżeli ktoś ośmieliłby się zawrzeć małżeństwo wbrew temu zakazowi, nie będzie dla niego obroną jego długotrwałość, ponieważ długość czasu nie zmniejsza grzechu, ale go powiększa, i grzechy są o tyle cięższe, o ile dłużej trzymają w pętach nieszczęśliwą duszę.

51. O karze dla zawierających małżeństwa potajemne

51, 1. Skoro odwołano zakaz zawierania małżeństw na trzech ostatnich stopniach [pokrewieństwa], chcemy, aby był ściśle przestrzegany na innych. 

51, 2. Dlatego, postępując śladami naszych poprzedników, zakazujemy całkowicie małżeństw potajemnych i zabraniamy, by jakikolwiek kapłan ośmielił się przy nich asystować. 

51, 3. Rozszerzając na wszystkie regiony szczególny zwyczaj gdzieniegdzie przyjęty, postanawiamy, że prezbiterzy mają publicznie w kościołach ogłoszać o zawieranych małżeństwach wskazując termin, do którego każdy, chcący i mogący, może przedstawić prawną przeszkodę. 

51, 4. Prezbiterzy także powinni zbadać, czy nie istnieje jakaś przeszkoda. W przypadku zaistnienia wiarygodnego podejrzenia przeciwko zawarciu związku, stanowczo zabrania się kontraktu, dopóki na podstawie jawnych dokumentów nie ustali się, co należy w tej sprawie przedsięwziąć. 

51, 5. Jeżeli ktoś odważy się zawrzeć potajemne lub zakazane małżeństwo, zabronione ze względu na stopień pokrewieństwa, nawet nieświadomie, to potomstwo zrodzone z takiego związku uważane będzie za nieprawe, i nie pomoże powoływanie się na niewiedzę rodziców, gdyż oni zawierając takie małżeństwo mogą być traktowani jako posiadający wiedzę lub nawet jako pożądający niewiedzy. 

51, 6. Podobnie, za nieprawe uznane będzie potomstwo, gdy oboje rodzice - pomimo że wiedzieli o przeszkodzie prawnej - wbrew wszelkim zakazom ośmielą się zawrzeć małżeństwo w obliczu kościoła. 

51, 7. Kapłan parafialny lekceważący zakazanie tego typu związków lub jakikolwiek zakonnik ośmielający się przy nich asystować, zostanie suspendowany z urzędu na trzy lata, a jeśli będzie tego wymagać rodzaj winy, zostanie ukarany jeszcze ciężej. 

51, 8. Na tych, którzy odważą się na takie małżeństwo, nawet na dozwolonym stopniu [pokrewieństwa], nałoży się odpowiednią pokutę.

51, 9. Jeżeli zaś ktoś złośliwie przedstawi [fałszywą] przeszkodę, aby przeszkodzić zawarciu legalnego małżeństwa, nie uniknie kary kościelnej.


52. O odrzuceniu świadectwa ze słyszenia w sprawie małżeństwa

52, 1. Niegdyś z pewnej potrzeby wbrew powszechnie przyjętej praktyce ustanowiono, że w obliczaniu stopni pokrewieństwa i powinowactwa ważne jest świadectwo ze słyszenia, gdyż z powodu krótkości ludzkiego życia w sprawie obliczenia aż do siódmego stopnia nie mogą zeznawać naoczni świadkowie. Wiele przykładów i niepodważalne dowody pouczyły nas, że powstają z tego liczne niebezpieczeństwa dla legalnych małżeństw. Dlatego postanawiamy, że w przyszłości nie będą przyjmowani w tej sprawie świadkowie zeznający ze słyszenia - skoro zakaz nie wykracza już poza czwarty stopień - chyba że są to osoby poważane i wiarygodne, które tego, o czym świadczą, dowiedziały się od swych przodków przed rozpoczęciem się procesu: nie od jednego z nich, ponieważ jeden nie wystarczy, nawet gdyby żył, ale co najmniej od dwóch; nie od ludzi złej reputacji ani podejrzanych, ale od ludzi godnych zaufania, wolnych od wszelkiego rodzaju zarzutów. Byłoby przecież absurdem dopuszczać ludzi nagannych. 

52, 2. Nie należy przyjmować świadectwa jednego człowieka, nawet jeśli to, o czym świadczy, dowiedział się od wielu osób, ani ludzi o złej reputacji, nawet jeśli usłyszeli to od osób cieszących się dobrą opinią. Trzeba bowiem dopuścić wielu i właściwych świadków, skoro nawet według zwykłej procedury sądowej zeznania jednego świadka nie są wystarczające, nawet gdyby odznaczał się zaszczytną godnością, osobom zaś o złej sławie działania prawne są zabronione. 

52, 3. Świadkowie złożą przysięgę, że składając świadectwo w tej sprawie nie kierują się nienawiścią, strachem, życzliwością ani korzyścią. Wskazana osoby przez podanie ich dokładnych imion, [naoczne] pokazanie lub wystarczające opisanie; jawnie obliczą stopnie pokrewieństwa z jednej i drugiej strony oraz zakończą, również pod przysięgą, że to, co zeznali, dowiedzieli się od swoich przodków oraz sami wierzą, że tak jest w rzeczywistości. 

52, 4. Jednakże nawet to nie wystarczy, jeśli nie oświadczą pod przysięgą, że widzieli jak osoby, należące przynajmniej do jednego ze wspomnianych stopni, uważały się za spokrewnione. Znośniejsze bowiem jest pozwolić, by ktoś zawarł małżeństwo w niezgodzie z prawami ludzkimi, niż wbrew prawu Bożemu rozdzielać legalnie połączonych.


53. O dających swoje grunty pod uprawę innym w celu uniknięcia płacenia dziesięciny
Niektóre regiony współzamieszkują ludzie, którzy na mocy zwyczaju zgodnie ze swoimi obrządkami nie płacą dziesięciny, chociaż nazywani są imieniem chrześcijan. Niektórzy panowie powierzają im pod uprawę część swoich gruntów, aby oszukiwać kościoły w dziesięcinie i powiększać swoje dochody. Pragnąc zabezpieczyć prawa tychże kościołów, postanawiamy, że panowie przekazujący swoje pola w najem takim osobom, mają płacić bez sprzeciwu pełną dziesięcinę kościołom, a gdyby było konieczne, zostaną do tego zmuszeni przez cenzurę kościelną. Owe dziesięciny muszą być koniecznie płacone, jako należne z prawa Bożego i utwierdzone lokalnym zwyczajem.


54. Dziesięciny powinny być płacone przed podatkami

54, 1. Nie leży w ludzkiej mocy, by nasienie słuchało siewcy, zgodnie ze słowami Apostoła: „Nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg”, sprawiający, że obumarłe nasienie rodzi obfity owoc. Niektórzy jednak ze zbytniej chciwości usiłują oszukiwać w płaceniu dziesięciny, odliczając ze żniw i pierwocin czynsze oraz podatki, które czasem nie są uwzględniane przy płaceniu dziesięciny. 

54, 2. Skoro Pan na znak swego powszechnego panowania, jakby specjalnym tytułem, zarezerwował sobie dziesiątą część, my - pragnąc zapobiec stratom ze strony kościołów i zagrożeniom dla dusz - postanawiamy, że ze względu na to pierwszeństwo ogólnego panowania płacenie dziesięciny ma poprzedzać ściąganie podatków i czynszów, a przynajmniej otrzymujących czynsze i podatki przed pobraniem z nich dziesięciny - jako że rzecz przechodzi wraz ze swym obciążeniem - trzeba zmusić cenzurą kościelną do zapłacenia z nich dziesięciny kościołom, którym się prawnie należą.


55. Dziesięciny z nabytych ziem należy płacić niezależnie od przywilejów

55, 1. Opaci Zakonu Cystersów zebrani na niedawnej kapitule generalnej, w wyniku naszego upomnienia słusznie postanowili, żeby bracia z ich zakonu nie kupowali odtąd posiadłości, z których należą się kościołowi dziesięciny, chyba że w celu fundowania nowych klasztorów. Jeżeli zaś takie dobra przekażą im wierni w darze pobożności lub zakupi się je pod fundację nowych klasztorów, zostaną przekazane pod uprawę innym, którzy wypłacą dziesięciny kościołom, aby nie były one obciążane z powodu ich przywilejów. 

55, 2. Postanawiamy, ażeby odtąd także z innych ziem nabywanych przez inne osoby, nawet wtedy, gdy uprawiane będą ich własnymi rękami lub własnym kosztem, wypłacane były dziesięciny kościołom, którym były wcześniej płacone z racji posiadania ziemi, chyba że w inny sposób dojdzie się z nimi do ugody. Przekonani, że taki przepis jest pożądany i odpowiedni, pragniemy, aby objął on także innych zakonników, którzy cieszą się podobnymi przywilejami. 

55, 3.Polecamy, aby przełożeni kościołów okazywali chętniej i skuteczniej egzekwowali sprawiedliwość na swoich krzywdzicielach oraz pilniej i skrupulatniej starali się o respektowanie swoich przywilejów.


56. Żadna umowa nie może pozbawić dziesięciny prezbitera parafii

Dowiedzieliśmy się, że wielu zakonników, a czasem duchowni diecezjalni, oddając w najem domy lub nadając lenna, dodają ze szkodą dla kościołów parafialnych klauzule, że najmobiorcy i lennicy im mąją płacić dziesięciny oraz u nich wybierać miejsca pochówku. Bezwzględnie odrzucamy tego rodzaju umowy, ponieważ wyrastają one z korzenia chciwości. Postanawiamy, że wszelkie wpływy otrzymane z tytułu tego typu umów powinny być zwrócone kościołowi parafialnemu.

57. O interpretacji przywilejów

57, 1. Uważamy, że niezmienne zachowanie przywilejów, jakie Kościół rzymski udzielił niektórym zakonnikom, wymaga lepszego wyjaśnienia, aby nieprawidłowe ich rozumienie nie prowadziło do nadużyć, przez co słusznie mogłyby zostać odwołane, gdyż kto nadużywa powierzonej sobie władzy zasługuje na utratę przywileju. 

57, 2a. Pewnym zakonnikom Stolica Apostolska zezwoliła, aby członkom ich wspólnoty - gdyby przypadkiem zmarli, gdy kościoły, do których przynależą obłożone były interdyktem od obrzędów świętych - nie odmawiano pogrzebu kościelnego, o ile oni sami nie zostali ekskomunikowani lub imiennie objęci interdyktem, jak również by współbraci, których zwierzchnicy kościołów nie pozwolili pogrzebać przy swoich kościołach, mogli sprowadzić i pochować przy własnych, o ile nie są oni ekskomunikowani ani imiennie ukarani interdyktem. 

57, 2b. Za współbraci uważamy tych, którzy pozostając w świecie ofiarowali się ich regule i porzucili świecki sposób życia lub tych, którzy za życia darowali im własny majątek, zachowawszy dla siebie prawo jego użytkowania na czas ziemskiego życia. Tylko ci mogą być chowani przy nieobjętych interdyktem kościołach zakonnych lub innych, w których wybrali sobie miejsce pochówku. Jeśli za współbraci uznawałoby się tych, którzy oddali się pod opiekę zakonu za dwa lub trzy denary rocznie, to rozluźniłaby się i pogorszyła kościelna dyscyplina; jednakże nawet oni mogą uzyskać pozwolenie Stolicy Apostolskiej. 

57, 3a. Zakonnikom tym zezwolono też w przypadku wysłania współbraci w celu powołania nowej wspólnoty lub zebrania kolekty, gdy przybędą do miasta, zamku czy wsi ukaranych interdyktem zakazującym świętych obrzędów, by raz w roku z radosnej okazji ich przybycia otworzono kościoły i odprawiono nabożeństwa po wyłączeniu ekskomunikowanych. 

57, 3b. Chcemy, żeby to rozumiano w ten sposób, iż w danym mieście, zamku czy miasteczku tylko jeden kościół raz w roku, jak powiedziano, mógł być otwarty dla braci tego zgromadzenia. Chociaż wyrażono się w liczbie mnogiej, że z radosnej okazji ich przybycia otwarte zostaną kościoły, jednakże nie odnosi się to do każdego kościoła danego miejsca, ale według słusznej interpretacji należy to odnosić łącznie do wszystkich miejsc objętych interdyktem. Jeśli odwiedziliby oni poszczególne kościoły tego miejsca, doszłoby do zlekceważenia wyroku interdyktu. 

57, 4. Kto ośmieli się pogwałcić tak wyjaśnione zalecenia, podlega surowej karze.


58. O [interpretacji przywilejów] na korzyść biskupów

Zezwolenie udzielone niektórym zakonnikom poszerzamy na biskupów dla korzyści urzędu biskupiego. Zezwalamy, aby w przypadku gdy jakiś teren objęto interdyktem ogólnym, mogli oni niekiedy, po wyłączeniu osób ekskomunikowanych i pod interdyktem, przy drzwiach zamkniętych cichym głosem i bez uderzania w dzwony, odprawić Boże nabożeństwa, chyba że zostało im to wyraźnie zakazane. Zezwalamy na to tylko tym [biskupom], którzy nie dali żadnego powodu do interdyktu, aby przez podstępne i przeniewiercze działanie nie przemienili tego, co ma przynieść pożytek, w nieprawą szkodę.


59. Żaden zakonnik nie może poręczać bez zezwolenia opata i wspólnoty klasztornej
Chcemy i polecamy rozszerzyć na wszystkich zakaz wydany pewnym zakonnikom przez Stolicę Apostolską. Idzie o to, że żaden zakonnik bez uprzedniego zezwolenia opata oraz większości swej kapituły, nie może ręczyć za kogoś ani przyjmować od innego pożyczki pieniędzy powyżej kwoty wspólnie ustalonej. W przeciwnym razie wspólnota klasztorna nie ponosi za nich żadnej odpowiedzialności, chyba że jest pewne i oczywiste, iż sprawa ta przynosiła pożytek klasztorowi. Kto ośmieliłby się sprzeciwiać temu postanowieniu, podlega surowej karze.


60. Opaci nie powinni sięgać po uprawnienia urzędu biskupiego

60, 1. Ze skarg biskupów, dochodzących do nas z różnych stron świata, dowiedzieliśmy się o wielkich i ciężkich nadużyciach niektórych opatów. Niezadowoleni z zasięgu własnej władzy, wyciągają ręce po uprawnienia należne godności biskupiej: rozpoznają sprawy małżeńskie, nakazują pokuty publiczne, udzielają pisemnych zezwoleń i tym podobne. Stąd dochodzi nieraz do obniżenia autorytetu biskupa w oczach wielu. 

60, 2.Chcąc w tych sprawach zabezpieczyć godność biskupów i zatroszczyć się o zbawienie opatów, obecnym dekretem stanowczo zabraniamy, by jakikolwiek opat ośmielał się rościć sobie takie prawa, jeżeli chce uniknąć grożącego mu niebezpieczeństwa, chyba że działa na mocy specjalnego pozwolenia lub innej prawnej przyczyny, która go usprawiedliwia.


61. Zakonnicy nie mogą przyjmować dziesięcin z rąk ludzi świeckich
61, 1.
 Wiadomo, że na Soborze Laterańskim [III] zabroniono zakonnikom przyjmowania kościołów lub dziesięcin z rąk świeckich bez zgody biskupów oraz dopuszczania w jakikolwiek sposób do świętych obrzędów ludzi ekskomunikowanych lub imiennie ukaranych interdyktem. 

61, 2.Zakazujemy tego jeszcze bardziej i zatroszczymy się, aby przekraczający to prawo byli odpowiednio karani. Postanawiamy, aby w kościołach nie należących do nich na zasadzie pełnego prawa, zgodnie z zarządzeniami tamtego soboru, przedstawiali biskupom prezbiterów, których zamierzają w nich ustanowić, aby biskupom zdawali sprawę za troskę o lud, a zakonnikom o rzeczach doczesnych. Niech bez konsultacji z biskupem nie ważą się usuwać osób już ustanowionych. 

61, 3. Dodajemy też, że powinni się troszczyć, aby przedstawiać tych, których poleca sposób życia lub rekomenduje świadectwo przełożonych.


62. O nie wystawianiu relikwii świętych poza relikwiarzami; o nie oddawaniu czci nowym relikwiom bez zgody Kościoła w Rzymie; [o jałmużnikach; o odpustach]
62, 1
. Religię chrześcijańską coraz częściej traktuje się z lekceważeniem, ponieważ niektórzy wystawiają na sprzedaż relikwie świętych i wszędzie je pokazują. Aby nie zdarzało się to w przyszłości, obecnym dekretem postanawiamy, że odtąd starożytnych relikwii nie można pokazywać poza relikwiarzami ani wystawiać na sprzedaż. 

62, 2. Niech nikt nie waży się publicznie czcić nowych relikwii, jeśli wcześniej nie zezwolił na to autorytet biskupa Rzymu. Przełożeni kościołów nie pozwolą, aby nawiedzający ich kościoły dla uczczenia relikwii byli oszukiwani zmyślonymi bajkami oraz fałszywymi dokumentami, jak to się działo w wielu miejscach z chęci zysku.

62, 3. Zabraniamy przyjmowania zbierających jałmużnę- niektórzy z nich okłamują innych rozpowszechniając błędne nauki - o ile nie okażą autentycznych listów Stolicy Apostolskiej lub biskupa diecezjalnego. Nawet wtedy mogą głosić ludowi tylko to, co zawierają te listy. 

62, 4.Uważamy, że trzeba podać tu wzór listu, który Stolica Apostolska zwykła im dawać, aby biskupi diecezjalni na nim się opierając układali swoje. Jego treść jest następująca: „Skoro - jak mówi Apostoł - «wszyscy staniemy przed trybunałem Chrystusa», aby otrzymać zapłatę za uczynki dokonane w ciele, «dobre lub złe», jest rzeczą konieczną, abyśmy uczynkami miłosierdzia uprzedzali dzień ostatecznego żniwa i myśląc o dobrach wiecznych siali na ziemi to, co Pan odda nam jako plon wielokrotny, który zbierzemy w Niebie, mając pewną nadzieję i ufność, że «kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie zbierać będzie» w życiu wiecznym. Skoro środki, jakimi dysponujemy, nie starczają na utrzymanie szukających pomocy u nas braci i potrzebujących, napominamy i zachęcamy w imię Pana was wszystkich oraz udzielamy wam na odpuszczenie grzechów, abyście z dóbr danych wam przez Boga udzielili im zbożnej jałmużny oraz wdzięcznego wsparcia miłości. Wasza pomoc zaradzi ich potrzebie, a wy, dzięki niej oraz innym dobrym czynom, jakie spełnicie z natchnienia Pana, będziecie mogli dojść do wiecznej radości”. 

62, 5. Wyznaczeni do zbierania jałmużny powinni być skromni i taktowni; niech nie goszczą w karczmach ani w innych nieodpowiednich miejscach; niech nie czynią zbytnich i nadmiernych wydatków bezwzględnie się wystrzegając, aby nie obnosić się z obyczajem fałszywej religijności.
62, 6. Ponadto, nierozważne i nadmierne odpusty, których nie wstydzą się udzielać niektórzy zwierzchnicy kościołów, jest lekceważeniem [władzy] kluczy Kościoła oraz osłabianiem pokutnego zadośćuczynienia. Dlatego postanawiamy, że z okazji konsekrowania bazyliki odpust nie może przekraczać okresu jednego roku, niezależnie od tego, czy dokona jej jeden biskup czy wielu; w rocznicę zaś poświęcenia złagodzenie nakazanych pokut nie może przekroczyć czterdziestu dni. Chcemy także, ażeby listy odpustowe wydawane przy rozmaitych okazjach podawały właśnie tę liczbę dni, ponieważ biskup Rzymu, posiadający pełnię władzy, zachowuje zazwyczaj w tych sprawach takie ograniczenie.


63. Symonia

63, 1. Dowiedzieliśmy się, że w licznych miejscach wiele osób wzorem sprzedających w świątyni gołębie haniebnie i niegodziwie żąda i wymusza płacenie sobie pieniędzy za konsekracje biskupów, błogosławieństwa opatów oraz święcenia duchownych. Wyznaczono nawet taksy określające, ile trzeba zapłacić temu czy tamtemu, a ile jeszcze innemu. Najbardziej potępienia godne jest to, że niektórzy usiłują bronić takiej hańby i niegodziwości powołując się na długo zachowywany zwyczaj. 

63, 2. Chcemy zlikwidować tak wielkie nadużycie i całkowicie potępiamy tego rodzaju zwyczaj, który trzeba nazwać raczej przekupstwem. Stanowczo postanawiamy, żeby za udzielenie albo przyjęcie wspomnianych [świętości] nikt nie ośmielał się niczego żądać ani pod jakimkolwiek pretekstem wymuszać. W przeciwnym razie zarówno przyjmujący, jak i dający tę ze wszech miar potępioną zapłatę, zostanie z Gechazim i Szymonem potępiony.


64. O symonii w odniesieniu do mnichów i mniszek

64, 1. Grzech symonii do tego stopnia splamił wiele mniszek, że tylko nieliczne przyjmują do grona sióstr bez zapłaty. Wadę tę usiłowały ukryć pod pretekstem ubóstwa. Bezwzględnie zabraniamy, aby działo się to w przyszłości. Postanawiamy, że którakolwiek dopuści się tak wielkiej niegodziwości, to zarówno przyjmująca, jak i przyjęta, prosta mniszka czy przełożona, zostanie wygnana ze swego klasztoru bez nadziei na powtórne przyjęcie i trzymana w klasztorze o ścisłej dyscyplinie, aby tam do końca życia odbywała pokutę. 

64, 2. W odniesieniu do mniszek w ten sposób przyjętych przed wydaniem tego rozporządzenia synodalnego, uważamy, że należy zarządzić, aby wydalono je z klasztorów, do których przewrotnie wstąpiły oraz przeniesiono do innych domów tego samego zakonu. Jeżeli przypadkiem byłyby trudności z przeniesieniem ich gdzie indziej z powodu zbyt dużej liczebności, aby nie rozproszyły się po świecie z narażeniem na potępienie, niech po otrzymaniu dyspensy zostaną przyjęte w tym samym klasztorze, przy zmianie ich poprzedniego statusu na niższy.

64, 3. Zarządzamy, aby te same zasady stosowano względem mnichów i innych zakonników. 

64, 4. Jednakże, by nikt nie szukał usprawiedliwienia w swej łatwowierności lub niewiedzy, polecamy biskupom diecezjalnym corocznie ogłaszać treść tego dekretu w swoich diecezjach.

65. O symonii odnośnie do niedozwolonego wymuszania pieniędzy

65, 1. Dowiedzieliśmy się, że niektórzy biskupi, gdy umierają rektorzy kościołów, poddają je interdyktowi i nikogo nie pozwalają w nich mianować, dopóki nie wypłaci się im określonej sumy pieniędzy. Ponadto, gdy żołnierz lub duchowny wstępuje do domu zakonnego albo wybiera miejsce pochówku u zakonników, nawet wtedy, gdy nie uczynił na ich korzyść żadnego zapisu, pewni biskupi złośliwie się wtrącają czyniąc trudności dotąd, dopóki ich ręce nie przyjmą jakiegoś podarunku. 

65, 2. Ponieważ winniśmy unikać nie tylko zła, ale także wszystkiego, co ma choćby pozór zła, jak mówi Apostoł, bezwzględnie zabraniamy takiego postępowania. Kto wykroczy przeciw temu zakazowi, odda dwa razy tyle, co pobrał, a suma ta zostanie w całości obrócona na pożytek miejsca, ze szkodą którego została wypłacona.


66. O symonii w odniesieniu do chciwości kleru

66, 1. Do Stolicy Apostolskiej często dochodzą głosy, że niektórzy duchowni żądają i wymuszają pieniądze za obrzędy pogrzebowe, błogosławieństwa ślubne i im podobne. Jeśli nie zadowoliłoby się ich chciwości, chytrze wymyślają fikcyjne przeszkody. 

66, 2. Niektórzy zaś świeccy powodowani fermentem heretyckiej przewrotności, pod pretekstem kanonicznej prawowierności usiłują występować przeciw godnemu pochwały zwyczajowi, wynikłemu z pobożności wiernych, [składania ofiar] na rzecz Kościoła świętego. 

66, 3. Dlatego zabraniamy niegodnej praktyki pobierania opłat w wyżej wymienionych przypadkach i jednocześnie zalecamy, aby zachowywać pobożne zwyczaje. Postanawiamy, że sakramentów Kościoła należy udzielać bez opłat, ci zaś, którzy podstępnie usiłują zmienić godny pochwały zwyczaj [składania ofiar pieniężnych], po rozpoznaniu prawdy, zostaną powściągnięci przez biskupa miejsca.


67. O lichwie Żydów

67, 1. Im bardziej religia chrześcijańska usiłuje powstrzymać praktykę lichwy, tym bardziej zawzięcie tę niegodziwość uprawiają Żydzi i dzięki temu w krótkim czasie pochłaniają majątki chrześcijan. Pragnąc wesprzeć w tej sprawie chrześcijan, aby nie byli tak okrutnie uciskani przez Żydów, dekretem synodalnym ustanawiamy, że jeżeli pod jakimkolwiek pretekstem Żydzi będą wymuszać od chrześcijan płacenie zbyt wysokich i przekraczających miarę odsetek, odbierze się im prawo handlu z chrześcijanami, dopóki odpowiednio nie zadośćuczynią za nadmierne roszczenia. W razie potrzeby zobowiąże się także chrześcijan cenzurą kościelną bez możliwości apelacji do zaprzestania z nimi handlu. 

67, 2. Władzom świeckim polecamy, aby nie byli z tego powodu wrodzy wobec chrześcijan, lecz raczej starali się powstrzymać Żydów od tak wielkich roszczeń. Postanawiamy, że pod groźbą tej samej kary Żydzi zobowiązani są zadośćuczynić kościołom za należne dziesięciny i ofiary, które zwykły one otrzymywać od chrześcijan z domów i innych dóbr, zanim z jakiegokolwiek tytułu przejdą one w posiadanie Żydów, ażeby w ten sposób kościoły zachowały dochody bez ponoszenia szkód.


68. Żydzi powinni różnić się od chrześcijan ubiorem

68, 1. W niektórych prowincjach odmienność ubioru odróżnia Żydów i Saracenów od chrześcijan, lecz w innych nastąpiło pomieszanie, że w żaden sposób nie można ich rozpoznać. Stąd zdarza się niekiedy, że przez mylne przekonanie chrześcijanie łączą się z kobietami Żydów i Saracenów, a Żydzi i Saraceni biorą sobie kobiety chrześcijańskie. Aby taki występny i godny potępienia związek nie mógł szukać usprawiedliwienia w pomyłce spowodowanej rodzajem ubioru, postanawiamy, że ludzie ci, obojga płci, we wszystkich prowincjach chrześcijańskich i w każdym czasie powinni odróżniać się w miejscach publicznych od reszty społeczności rodzajem ubioru, co zresztą zostało im nakazane także przez Mojżesza. 

68, 2. W dniach lamentacji oraz w niedzielę Męki [Pańskiej] niech się nie ośmielają publicznie pokazywać, ponieważ niektórzy z nich - jak się dowiedzieliśmy - nie wstydzą się w tych dniach występować wśród ludzi ubrani strojniej niż zwykłe i nie boją się naigrawać z chrześcijan, którzy na pamiątkę najświętszej Męki okazują oznaki swego żalu. 

68, 3. Najsurowiej zaś zabraniamy tego, by przypadkiem nie ośmielali się tańczyć z radości dla okazania wzgardy Odkupicielowi. A ponieważ nie powinniśmy milczeć wobec zniewagi uczynionej Temu, który zgładził nasze grzechy, nakazujemy, aby takich śmiałków karała władza świecka nałożeniem współmiernej kary, by nie ważyli się bluźnić Temu, który za nas został ukrzyżowany.

69. Żydzi nie powinni pełnić urzędów publicznych

69, 1. Byłoby absurdem, by bluźniący Chrystusowi sprawował władzę nad chrześcijanami. Dlatego z powodu zuchwałości przestępców odnawiamy w tym artykule roztropne zarządzenie synodu w Toledo i zabraniamy, by Żydzi pełnili urzędy publiczne, ponieważ dawałoby im to pretekst do większego nękania chrześcijan. Jeżeli ktoś powierzy im taki urząd, po uprzednim upomnieniu zostanie ukarany, jak na to zasłużył, przez synod prowincjonalny, który nakazujemy odbywać każdego roku. 

69, 2. Takiemu urzędnikowi zabrania się kontaktów handlowych oraz innych z chrześcijanami na tak długo, dopóki wszystkiego, co uzyskał od chrześcijan przy okazji pełnienia tego urzędu, nie obróci na korzyść ubogich chrześcijan, zgodnie z zaleceniem biskupa diecezji. Powinien on ze wstydem usunąć się ze stanowiska, ponieważ bezwstydnie przyjął to, co mu się nie należało. 

69, 3. Ten sam przepis stosowany niech będzie wobec pogan.


70. Nawróceni do wiary spośród Żydów nie mogą zachowywać dawnego obrzędu żydowskiego
Niektórzy ludzie - jak się dowiedzieliśmy - po przyjęciu z własnej woli chrztu świętego w ogóle nie zwlekli dawnego człowieka, aby doskonale przyoblec się w nowego. Zachowują resztki dawnego obrzędu i przez takie pomieszanie zniekształcają piękno religii chrześcijańskiej. Ponieważ napisano: przeklęty człowiek, który kroczy po ziemi dwiema ścieżkami, oraz: nie wdziewa się sukni utkanej naraz z wełny i lnu, postanawiamy, że przełożeni kościołów wszelkimi sposobami winni ich powstrzymywać od zachowywania dawnego obrządku, aby tych, którzy z wyboru wolnej woli przyjęli religię chrześcijańską, zbawienny przymus utrzymał w zachowywaniu jej zasad. Gdyż mniejszym złem jest nie znać drogi Pańskiej, niż poznawszy ją, odwrócić się od niej.

71. Wyprawa dla odzyskania Ziemi Świętej

71, 1. Gorąco pragniemy uwolnić Ziemię Świętą z rąk bezbożników. Dlatego za radą roztropnych mężów, doskonale znających okoliczności czasu i miejsca, za aprobatą świętego Soboru postanawiamy, że noszący na swych szatach znak krzyża winni się tak przygotować do wyprawy, by wszyscy zamierzający odbyć podróż drogą morską zebrali się w Królestwie Sycylii pierwszego czerwca przyszłego roku; inni, stosownie do potrzeby i dogodności, w Brindisi, jeszcze inni w Messynie i jej okolicach, gdzie i my zamierzamy osobiście przybyć, jeżeli Pan pozwoli, aby za naszym staraniem i z naszą pomocą wojsko zostało dobrze zorganizowane i mogło wyruszyć z Bożym oraz apostolskim błogosławieństwem. 

71, 2. Ci, którzy postanowili wyruszyć drogą lądową, też powinni się przygotować do tego samego terminu. Niech wyznaczą czas i poinformują nas, abyśmy mogli przydzielić im i wysłać do nich naszego pełnomocnika, który będzie im służył stosowną radą i pomocą. 

71, 3. Kapłani zaś oraz inni duchowni, którzy przyłączą się do chrześcijańskiego wojska, zarówno prości księża, jak i wyżsi rangą, niech gorliwie oddadzą się modlitwie i napominaniu, pouczając słowem i przykładem, by [rycerze] zawsze mieli przed oczyma bojaźń i miłość Bożą i nie mówili ani nie czynili niczego, co obrażałoby majestat Boży. 

71, 4. Gdyby kiedykolwiek popadli w grzech, niech od razu powstają podejmując prawdziwą pokutę. Niech zachowują pokorę w sercu i w ciele; niech będą umiarkowani zarówno w przyjmowaniu pokarmu, jak i w ubiorze; niech bezwzględnie unikają sporów i rywalizacji; niech oddalą od siebie wszelką zawziętość i zawiść. Uzbrojeni w ten sposób w duchowy i materialny oręż będą mogli bardziej bezpiecznie walczyć przeciwko nieprzyjaciołom wiary, nie własnym siłom ufając, ale pokładając nadzieję w mocy Bożej. 

71, 5. Tymże duchownym udzielamy zezwolenia, by przez trzy lata otrzymywali w całości dochody ze swoich beneficjów, tak samo, jakby rezydowali przy kościołach, a jeżeli okazałoby się to konieczne, mogą zabezpieczyć je na ten sam czas przez zastaw. 

71, 6. Aby to święte przedsięwzięcie nie napotkało na przeszkody i opóźnienia, surowo nakazujemy wszystkim przełożonym kościołów, by - wszyscy na swoim terenie - gorliwie upominali i nakłaniali tych, którzy zdjęli znak krzyża, do podjęcia go z powrotem; niech zachęcają ich oraz innych krzyżowców, jak również tych, którzy staną się nimi w przyszłości, do wypełnienia swoich przyrzeczeń uczynionych Panu. Jeżeli będzie to konieczne, niech bez żadnego wahania zmuszają ich do tego wyrokami ekskomuniki skierowanymi przeciwko osobom oraz interdyktami obejmującymi ich ziemie. Wyjątek można uczynić jedynie dla ludzi mających tego rodzaju przeszkodę, dla której zgodnie z wolą Stolicy Apostolskiej, ich ślubowanie w sposób usprawiedliwiony może zostać zmienione lub odroczone w czasie. 

71, 7. Aby nie zaniedbać niczego, co można uczynić dla sprawy, która ma na względzie Jezusa Chrystusa, chcemy i polecamy co następuje: patriarchowie, arcybiskupi, biskupi, opaci i inni, którym przypada troska o dusze, niech żarliwie przedstawiają powierzonym sobie wiernym sprawę krucjaty. Niech w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego-jednego, jedynego, prawdziwego i wiecznego Boga - usilnie proszą królów, wodzów, książęta, margrabiów, hrabiów, baronów oraz innych dostojników, a także społeczności miast, wsi i grodów, żeby ci, którzy nie wyruszą osobiście na pomoc Ziemi Świętej, dostarczyli odpowiednią liczbę żołnierzy wraz z sumą pieniędzy niezbędną na wydatki w ciągu trzech lat, każdy według swoich możliwości majątkowych, aby w ten sposób zyskać odpuszczenie grzechów, jak to powiedziano wyraźnie w listach ogólnych i jak z większą dokładnością zostanie objaśnione poniżej. Pragniemy, aby w tej łasce odpuszczenia mieli udział nie tylko dawcy własnych okrętów, ale także ci, którzy przyczynią się do ich budowy. 

71, 8. Odmawiającym zaś - jeśli znajdą się ludzie tak niewdzięczni wobec Pana naszego Boga - na mocy naszego apostolskiego urzędu stanowczo oświadczamy, żeby wiedzieli, iż odpowiedzą nam za to na surowym sądzie w dniu ostatecznym przed obliczem budzącego trwogę sędziego. Wcześniej jednak niech rozważą, z jakim sumieniem i z jaką pewnością będą mogli zdać sprawę przed Jednorodzonym Synem Bożym Jezusem Chrystusem, któremu „Ojciec wszystko dał w ręce”, jeżeli odmówili służby Temu, który został ukrzyżowany za grzeszników, w przedsięwzięciu ściśle związanym z Tym, z łaski Którego żyją, Który podtrzymuje ich w swej dobroci, a nade wszystko, Którego krwią zostali odkupieni. 

71, 9. Jednakże, aby nie wydawało się, że nakładamy ludziom na ramiona ciężary wielkie i nie do uniesienia, których sami nie chcemy ruszyć nawet palcem, podobni do tych, którzy mówią, ale nie czynią, zachowujemy tyle, ile potrzeba na konieczne i ograniczone wydatki, i przeznaczamy na to dzieło oraz darujemy trzydzieści tysięcy funtów, oprócz statku, który oddamy krzyżowcom z Miasta [Rzymu] i jego okolic. Ponadto gotowi jesteśmy przekazać na ten cel trzy tysiące srebrnych marek, które otrzymaliśmy w jałmużnie od pewnych wiernych - część z tych pieniędzy rozdzieliliśmy już skrupulatnie na potrzeby i pożytek Ziemi Świętej za pośrednictwem błogosławionej pamięci opata patriarchy Jerozolimy oraz mistrza templariuszy i mistrza szpitalników. 

71, 10. Pragniemy, aby inni zwierzchnicy kościołów, wraz z całym klerem, mieli razem z nami udział w zasłudze i w nagrodzie. Dlatego za jednomyślną zgodą Soboru ustanawiamy, że absolutnie wszyscy członkowie kleru, zarówno zwykli, jak i wyżsi duchowni, przez trzy lata będą oddawać dwudziestą część dochodów kościelnych na pomoc dla Ziemi Świętej, za pośrednictwem osób, które zostaną do tego wyznaczone z ramienia Stolicy Apostolskiej. 

71, 11. Wyjątek uczyni się jedynie dla niektórych zakonników, słusznie zwolnionych od tego podatku, i oczywiście dla tych, którzy już przyjęli albo mają zamiar przyjąć znak krzyża i osobiście wezmą udział w wyprawie. 

71, 12. My zaś i nasi bracia, kardynałowie świętego Kościoła rzymskiego, będziemy płacić pełną dziesięcinę. Niech wszyscy wiedzą, że zobowiązani są do uczciwego wypełniania tych zarządzeń pod karą ekskomuniki: ci, którzy świadomie dopuszczą się oszustwa w tej sprawie, podlegają wyrokowi ekskomuniki. 

71, 13. Jest rzeczą sprawiedliwą, ażeby ludzie dochowujący posłuszeństwa zobowiązaniom wobec Imperatora Niebios cieszyli się szczególnymi przywilejami. Dlatego krzyżowcy - zwłaszcza że wyruszą w czasie niewiele przekraczającym jeden rok - zwolnieni będą z kolekty, podatków oraz innych obciążeń, a ich osoby oraz dobra, po przyjęciu krzyża, bierzemy pod opiekę świętego Piotra oraz naszą. W związku z tym postanawiamy, że arcybiskupi, biskupi oraz wszyscy zwierzchnicy Kościoła mają ich objąć ochroną. Zobowiązani są wyznaczyć do tego zadania specjalnych opiekunów dbających o to, aby ich majątki pozostały nietknięte i bezpieczne aż do czasu, gdy z całą pewnością będzie wiadome, iż ponieśli śmierć albo gdy powrócą. Jeżeli ktoś postąpi wbrew temu poleceniu, ukarany zostanie cenzurą kościelną. 

71, 14. Jeżeli zaś niektórzy spośród wyruszających [na krucjatę] zobowiązali się pod przysięgą do płacenia odsetek, nakazujemy, aby ich wierzyciele pod groźbą tej samej kary zostali zmuszeni do zwolnienia ich z danej przysięgi oraz zaprzestali pobierania odsetek. Jeśli jakiś wierzyciel wymusi na nich wypłacenie tychże odsetek, nakazujemy, że powinien je zwrócić pod sankcją tej samej kary. 

71, 15. Polecamy, aby Żydzi zostali zobowiązani przez władzę świecką do umorzenia odsetek, a dopóki nie zaniechają ich pobierania, wszystkim chrześcijanom zabrania się pod karą ekskomuniki utrzymywania z nimi jakichkolwiek relacji. Władze świeckie niechaj zatroszczą się o korzystne odroczenie płatności ze strony tych, którzy w chwili obecnej nie są w stanie spłacić należnych Żydom długów, ażeby od rozpoczęcia podróży aż do nadejścia wiadomości o ich pewnej śmierci lub o powrocie, nie doznali szkód z powodu narośnięcia odsetek od długu. Żydzi natomiast są zobowiązani do obliczenia i przedstawienia rachunków co do wielkości dochodu z zastawu, który na ten czas przyjęli, z potrąceniem koniecznych wydatków. 

71, 16. Wydaje się, że ulga tego rodzaju nie spowoduje wielkich strat, ponieważ odracza spłatę, nie anulując jednak samego długu. Zwierzchnicy kościołów, którzy okażą się niedbali w zapewnianiu sprawiedliwości krzyżowcom i ich rodzinom, niech wiedzą, że poniosą surowe kary. 

71, 17. Dalej, ponieważ korsarze i piraci bardzo utrudniają pomoc dla Ziemi Świętej, biorąc w niewolę i grabiąc udających się do niej oraz powracających, nakładamy pęta ekskomuniki na nich oraz na ich wspólników i protektorów. Pod groźbą anatemy zabraniamy, by ktokolwiek świadomie zawierał z nimi kontrakty dotyczące sprzedaży albo kupna. Zarządcom miast oraz innych miejsc, gdzie tacy ludzie przebywają, nakazujemy, by ich powstrzymali i zmusili do zaprzestania tej niegodziwości. 

71, 18. W przeciwnym przypadku - ponieważ nie karanie przestępców nie oznacza niczego innego, jak sprzyjanie im, a ktoś nie przeciwstawiający się jawnej zbrodni nie może uniknąć podejrzenia o potajemną przynależność do przestępczej szajki - chcemy i nakazujemy, by przełożeni kościołów wymierzyli tym osobom oraz ich ziemiom surowe kary kanoniczne. 

71, 19. Ponadto, ekskomunikujemy oraz obejmujemy anatemą fałszywych i bezbożnych chrześcijan, którzy przeciwko samemu Chrystusowi oraz chrześcijańskiemu ludowi dostarczają Saracenom uzbrojenie, żelazo i drewno do budowy galer. Polecamy też, aby ci, którzy sprzedają im galery lub statki, którzy na pirackich okrętach saraceńskich pełnią funkcje, sterników, pracują przy machinach wojennych, udzielają im rady i pomocy na szkodę Ziemi Świętej, zostali ukarani konfiskatą majątków, a pochwyceni stali się niewolnikami tych, którzy ich pochwycili.

71, 20. Nakazujemy ogłaszać to zarządzenie w każdą niedzielę i dzień świąteczny we wszystkich miastach nadmorskich oraz nie otwierać kościołów dla tego rodzaju przestępców, jeżeli wcześniej nie przekażą na pomoc dla Ziemi Świętej całego majątku uzyskanego w tak przeklęty sposób i tyle samo z majątku posiadanego wcześniej - słuszne jest przecież, aby ukarani zostali w tym, czym grzeszyli. W przypadku, gdyby tych sum nie mogli zapłacić, niech zostaną ukarani inaczej za swe ciężkie przestępstwo, ale w taki sposób, by ich kara zniechęcała innych do podobnie zuchwałego przekraczania prawa. 

71, 21. Ponadto, zabraniamy wszystkim chrześcijanom wysyłania i przemieszczania swoich statków przez cztery lata do krajów Wschodu zamieszkiwanych przez Saracenów. W ten sposób większa ilość statków pozostanie do dyspozycji pragnących przeprawić się przez morze w celu niesienia pomocy Ziemi Świętej, a Saracenom odebrane zostanie wcale nie małe wsparcie, które uzyskują z handlu morskiego. 

71, 22. Chociaż turnieje zostały generalnie zakazane na różnych soborach z dokładnie określoną karą, to jednak w obecnym czasie sprawa krucjaty czyni je szczególnie niepożądanymi. Dlatego pod karą ekskomuniki z całą stanowczością zabraniamy urządzania ich przez trzy lata. 

71, 23. Pomyślne wypełnienie obecnego przedsięwzięcia wymaga w najwyższym stopniu, aby władcy chrześcijańskiego ludu zachowywali pomiędzy sobą pokój. Przeto posłuszni zaleceniu świętego Soboru powszechnego postanawiamy, że przynajmniej przez cztery lata powinien być powszechnie przestrzegany pokój w całym chrześcijańskim świecie; tych, którzy trwają w niezgodzie, zwierzchnicy kościołów niech doprowadzą do zawarcia pełnego pokoju albo do przestrzegania nienaruszonego i trwałego rozejmu [Bożego]. 

71, 24. Ci, którzy odmówią na to zgody, zostaną bezwarunkowo ukarani ekskomuniką osobistą oraz nałożeniem na ich ziemie interdyktu, chyba że tak wielkie byłoby zło i krzywdy przez nich wyrządzone, iż nie zasługiwaliby na cieszenie się pokojem. Ci, którzy w pogardzie mają karę kościelną, powinni się obawiać, aby władza kościelna nie oddała ich, jako przeszkadzających sprawie krucjaty Ukrzyżowanego, wymiarowi sprawiedliwości świeckiej. 

71, 25. My zaś, ufni w miłosierdzie wszechmogącego Boga oraz w powagą świętych apostołów Piotra i Pawła, mocą władzy związywania i rozwiązywania - udzielonej nam przez Boga, jakkolwiek niegodnym - udzielamy odpustu zupełnego za grzechy tym wszystkim, którzy osobiście i na własny koszt podejmą trud wyprawy, byleby tylko szczerze okazali skruchę w sercu i wyznali je [na spowiedzi] ustami; obiecujemy im, że w dniu wynagradzania sprawiedliwych otrzymają pełnię zbawienia wiecznego. 

71, 26. Udzielamy też pełnego odpuszczenia grzechów tym, którzy nie wezmą udziału w krucjacie osobiście, ale wyślą tam na swój koszt, stosownie do wielkości swego majątku oraz rangi osoby, odpowiednich ludzi, jak również i tym, którzy wezmą w niej udział osobiście, ale na koszt innych. Pragniemy i zezwalamy, by w tym odpuszczeniu [grzechów], stosownie do rodzaju udzielonej pomocy : wielkości uczucia pobożności, mieli udział również ci wszyscy, którzy będą służyć Ziemi Świętej wsparciem ze swych majątków albo ofiarują jej w potrzebie radę i stosowne środki obrony. 

71, 27. Wszystkim wreszcie, którzy z pobożnością biorą udział w tym wspólnym dziele, Sobór powszechny udziela pomocy ze wszystkich swoich beneficjów, aby godnie posłużyły im do zbawienia.