[BULLE I DOKUMENTY KURII RZYMSKIEJ O ZAKONIE TEMPLARIUSZY ORAZ W SPRAWIE ZlEMI ŚWIĘTEJ] 

[Bulla Vox In excelso o kasacie Zakonu Templariuszy] 

(Vienne,22 III 1312) 

[l, la] Biskup Klemens [V], sługa sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę. „Głos z wysoka posłyszano, [głos] lamentu, płaczu i smutku”, ponieważ nadchodzi czas, już nadszedł, w którym Pan skarży się ustami proroka: „Ten dom stał się dla Mnie powodem do gniewu i oburzenia... Zostanie usunięty sprzed oblicza Mego wskutek nieprawości jego synów, ponieważ prowokowali Mnie do gniewu..., obracając się ku Mnie tyłem, a nie twarzą..., umieszczając swe bożyszcza w domu, w którym wzywano imienia Mego, by go zbezcześcić. Pobudowali wyżyny Baala, by swych synów składać w ofierze bożkom i demonom”. „Ciężko zgrzeszyli, jak za dni Gibea”. [l, 1b] Na tak straszliwe wieści i wielkie przerażenie z powodu rozpowszechnionej hańby - czy ktoś słyszał kiedyś takie słowa? czy widział coś podobnego? - „runąłem, słuchając; zasmuciłem się, patrząc; moje serce napełniła gorycz i ogarnęły mnie ciemności”. „Głos ludu z miasta, głos ze świątyni, głos Pana odpłacającego swoim wrogom”. Prorok zmuszony jest wołać: „Daj im, o Panie..., daj im bezpłodne łono oraz wyschnięte piersi”. Odsłonięta została ich nikczemność z powodu ich nieprawości. Wypędź ich z Twego domu i niech wyschną ich korzenie; niech więcej nie wydają owocu, niech ten dom nie będzie więcej „miejscem goryczy i cierniem sprawiającym ból”. Nie jest małe wiarołomstwo domu zabijającego na ofiarę własnych synów, oddającego i poświęcającego ich demonom, a nie Bogu, lecz bożkom, których nie znali. Dlatego dom ten będzie na odludziu i w hańbie, w przekleństwie i na pustkowiu, nazbyt skłócony i zrównany z ziemią, a w końcu zostanie opuszczony, nienawiedzany i uschły z powodu gniewu Pana, którym wzgardził. Niech nie będzie zamieszkany, ale niech się zmieni w odludzie, a każdy „niech zatrzyma się nad nim i wygwiżdże wszystkie jego niedole”, [l, 1c] Bóg bowiem nie wybrał ludu dla miejsca, lecz miejsce dla ludu. Dlatego miejsce świątyni podzieliło nieszczęścia ludu. Pan wyraźnie powiedział do Salomona budującego Mu świątynię, napełnionego mądrością niczym przez rzekę: „Jeżeli odwrócicie się wy i wasi synowie, nie idąc za Mną i nie oddając Mi czci, ale będziecie ubiegać się i czcić obcych bogów, oddając im pokłon, to odtrącę ich sprzed Mego oblicza i wypędzę z ziemi, którą im dałem, a świątynię, którą poświęciłem memu Imieniu, odtrącę od Mego oblicza, i stanie się przysłowiem i pośmiewiskiem oraz przestrogą dla narodów. Każdy przechodzący obok niej zatrzyma się z przerażenia, zagwiżdże szyderczo i zapyta: «Dlaczego Pan tak uczynił tej świątyni i temu domowi?». Odpowiedzą: «Dlatego, że opuścili Pana, Boga swego, który nabył ich i odkupił, a podążali za Baalem oraz innymi bogami, oddawali im pokłon i służyli. Dlatego Pan sprowadził na nich to wielkie nieszczęście”. [l, 2a] Niedawno, po wyniesieniu nas do najwyższej godności papieskiej, zanim jeszcze udaliśmy się do Lyonu, gdzie w czasie koronacji otrzymaliśmy insygnia naszego urzędu, a także później, zarówno tam, jak i gdzie indziej, dochodziły nas tajne doniesienia przeciwko mistrzowi, preceptorom, innym braciom Zakonu Rycerskiego Świątyni Jerozolimskiej oraz przeciwko całemu zakonowi. Postawiono ich w zamorskich krainach w celu obrony dziedzictwa naszego Pana Jezusa Chrystusa jako nadzwyczajnych bojowników za wiarę katolicką i szczególnych obrońców Ziemi Świętej. Wydawało się, że głównym przedmiotem ich troski jest działanie na rzecz Ziemi Świętej. Dlatego przenajświętszy Kościół rzymski, traktując ten zakon oraz jego braci ze szczególnie wielką łaskawością: uzbroił ich przeciwko nieprzyjaciołom Chrystusa znakiem krzyża; wyróżnił licznymi zaszczytami; zabezpieczył różnymi uprawnieniami i przywilejami; ponadto z tego samego powodu wielokrotnie i w rozmaity sposób otrzymywali oni pomoc zarówno z jego ręki, jak i wszystkich wierzących w Chrystusa wraz z niezliczonymi darowiznami. Tymczasem oni popełnili zbrodnię haniebnej apostazji przeciwko Jezusowi Chrystusowi Panu, popadli w obrzydliwe przestępstwo bałwochwalstwa, przeklęty występek Sodomitów oraz w rozliczne herezje, [l, 2b] A przecież wydawało się nieprawdopodobne, wprost nie do uwierzenia, ażeby mężowie tak oddani religii - którzy często przelewali swoją krew dla imienia Chrystusa i wielokrotnie wystawiali samych siebie na niebezpieczeństwo śmierci, którzy jeszcze częściej dawali wielkie świadectwa swej pobożności, zarówno w świętych obrzędach Bożych i w postach, jak i w innych praktykach religijnych - tak bardzo zapomnieli o własnym zbawieniu, że dopuścili się tak wielkich występków, zwłaszcza że ich zakon miał dobry i święty początek, otrzymał zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej oraz zasłużył sobie, by jego szczególnie święta reguła uznana została przez nią za słuszną i sprawiedliwą. Dlatego pouczeni przykładami naszego Pana i pismami kanonicznymi, nie chcieliśmy nakłaniać ucha ku tego typu insynuacjom i oskarżeniom. 

[l, 3] Następnie Filip, nasz najdroższy syn w Chrystusie i dostojny król Francuzów, powiadomiony o tych przestępstwach, nie z gorączki chciwości - gdyż nie zamierzał rościć sobie praw do żadnego z dóbr templariuszy ani ich sobie przywłaszczać, w każdym razie w swoim królestwie oddał je im całkowicie wolne od jego władzy - ale z żaru prawdziwej wiary, krocząc świetlanymi śladami swych przodków, wywiedziawszy się o braciach tego zakonu, na ile tylko mógł i dozwalało prawo, celem wyposażenia nas w należytą wiedzę w tej sprawie, przekazał nam przez swych posłów oraz w listach wiele ważnych informacji. 
[l, 4a] Hańba templariuszy i ich zakonu, ze względu na wspomniane przestępstwa, wciąż wzrastała. Pewien ich rycerz, pochodzący z wielkiego i szlachetnego rodu, cieszący się w zakonie niemałym szacunkiem, zeznał przed nami w tajemnicy i pod przysięgą, że w chwili, w której był przyjmowany do zakonu, na prośbę przyjmującego, w obecności innych templariuszy, wyrzekł się Chrystusa i napluł na podany mu przez niego krzyż. [l, 4b] Powiedział także, że widział w zamorskim klasztorze, jak żyjący jeszcze mistrz templariuszy przyjął do zakonu, w obecności przynajmniej dwustu braci, pewnego rycerza w ten sam sposób, to znaczy z zaparciem się Chrystusa i opluwaniem krzyża. Słyszał też, że taki był zwyczajny sposób przyjmowania braci do zakonu: na wezwanie osoby przyjmującej albo jej delegata przyjmowany wyrzekał się Jezusa Chrystusa i pluł na okazany sobie krzyż w pogardzie dla Chrystusa ukrzyżowanego; ponadto, według wyznania, jakie wówczas złożył przed nami, przyjmujący i przyjmowany wykonywali jeszcze inne czynności niedozwolone i uwłaczające chrześcijańskiej przyzwoitości. 
[l, 5] Przynagleni powinnością naszego urzędu, nie mogliśmy nie słyszeć tak wielu i tak głośnych nawoływań. Rozchodząca się opinia publiczna, ogłoszone oświadczenie wspomnianego króla, jak również książąt, hrabiów, baronów i innych dostojników, osób duchownych, a także ludu Francji, dotyczące omawianej sprawy, w końcu dotarły do naszych uszu bezpośrednio oraz przez oskarżycieli i obrońców. Z bólem stwierdzamy, że mistrz, preceptorzy, inni bracia zakonu oraz sam zakon zamieszani są w te oraz w liczne inne przestępstwa. Uchodziły one za potwierdzone wieloma zeznaniami, oświadczeniami i wyjaśnieniami, złożonymi wobec licznych przełożonych oraz inkwizytora badającego herezje przez wspomnianego mistrza, przez wizytatora Francji oraz wielu preceptorów i braci zakonu. Złożono je za zezwoleniem władzy apostolskiej w królestwie Francji, zredagowano w formie oficjalnych dokumentów i przedstawiono nam oraz naszym braciom. Tymczasem wspomniana opinia [publiczna] i rozgłos tak nabrały na sile i tak zaczęły świadczyć przeciwko zakonowi i poszczególnym jego członkom, że bez wielkiego skandalu nie można było dłużej ich nie uwzględniać, ani pomijać milczeniem bez poważnego zagrożenia wiary, [l, 6] Przeto my, choć niegodni, podążając śladami Tego, którego zastępstwo pełnimy na ziemi, ażeby ze względu na powyższą rację zbadać sprawę, nakazaliśmy stawić się przed nami wielu spośród preceptorów, prezbiterów, rycerzy oraz innych braci tego zakonu cieszących się dobrą reputacją. Po złożeniu przez nich przysięgi, z niemałym przejęciem błagaliśmy ich - ze względu na Ojca i Syna i Ducha Świętego, przypominając o sądzie Bożym i groźbie wiecznego potępienia, zaprzysiężając ich na mocy świętego posłuszeństwa i zapewniając, że znajdują się w miejscu bezpiecznym i odpowiednim, gdzie nie powinni się niczego obawiać z powodu zeznań złożonych wobec innych [ludzi], które, jak zdecydowaliśmy, nie mogły z góry niczego przesądzać - ażeby w badanych sprawach powiedzieli nam szczerą i pełną prawdę. Pytając o nie, przesłuchaliśmy siedemdziesiąt dwie osoby. Asystowało nam przy tym uważnie wielu naszych braci. Wydaliśmy polecenie, aby zeznania w formie autentycznych dokumentów spisywał notariusz w naszej obecności oraz wspomnianych naszych braci. Następnie, po kilku dniach, kazaliśmy je odczytać głośno na konsystorzu w obecności zeznających oraz przedstawić je każdemu z nich w jego własnym języku. Podtrzymali oni swe zeznania tak, jak zostały one odczytane oraz wyraźnie i dobrowolnie je potwierdzili.

[l, 7] Później, chcąc osobiście przeprowadzić w tej sprawie badanie wraz z wielkim mistrzem, wizytatorem Francji oraz głównymi preceptorami zakonu, przebywając w Poitiers zarządziliśmy, ażeby wielki mistrz, wizytator Francji, jak również ważniejsi preceptorzy zza morza, z Normandii, Akwitanii oraz prowincji Poitiers stawili się przed nami. Niektórzy z nich byli wówczas chorzy i nie mogli podróżować konno ani bez uciążliwości stanąć przed nami. Chcieliśmy poznać prawdę o całej sprawie i dowiedzieć się, czy prawdziwa była treść zeznań i wyjaśnień złożonych wobec wspomnianego inkwizytora herezji w królestwie Francji, w obecności kilku notariuszy publicznych oraz wielu innych dobrych mężów, które zostały publicznie przedstawione, a nam i naszym braciom [kardynałom] udostępnione przez tegoż inkwizytora. Dlatego nakazaliśmy i poleciliśmy naszym umiłowanym synom - Berengariuszowi, kardynałowi tytularnemu [kościoła] świętych Nereusza i Achillesa, obecnemu biskupowi Frascati; Stefanowi, kardynałowi-prezbiterowi tytularnemu [kościoła] św. Cyriaka w Termach oraz Landulfowi, kardynałowi-diakonowi tytularnemu [kościoła] św. Anioła, w których roztropność, doświadczenie i wierność niezachwianie ufamy - aby wraz ze wspomnianym wielkim mistrzem, wizytatorem oraz preceptorami przeprowadzili śledztwo w sprawie powyższych zarzutów zarówno przeciwko nim i poszczególnym członkom zakonu, jak również przeciwko całemu zakonowi w ogóle. Mieli oni skrupulatnie zbadać prawdę i cokolwiek znaleźliby na temat wymienionych osób nam przekazać, dbając o pisemne zredagowanie przez państwowego notariusza złożonych przez nich zeznań i wyjaśnień oraz dostarczyć i przedstawić je naszej apostolskiej powadze, a wielkiemu mistrzowi, wizytatorowi oraz preceptorom udzielić zgodnie z obowiązującą normą kościelną łaski uwolnienia od wyroku ekskomuniki - w który popadliby, gdyby zarzuty okazały się prawdziwe - o ile pokornie i z uniżeniem prosiliby o to, jak powinni. 

[l, 8a] Kardynałowie ci udali się osobiście do wielkiego mistrza, wizytatora i preceptorów zakonu oraz przedstawili im powód swego przybycia. Skoro oni oraz inni templariusze przebywający w Królestwie Francji zostali nam przekazani, mocą [naszej] władzy apostolskiej nakazali im dobrowolnie i bez obawy wyznać sobie pełną i czystą prawdę na temat wszystkich wspomnianych spraw, [l, 8b] Mistrz, wizytator i preceptorzy Normandii, regionów zamorskich, Akwitanii oraz Poitiers, w obecności tychże trzech kardynałów, czterech państwowych notariuszy oraz wielu innych zacnych osób, dotykając świętej Bożej Ewangelii złożyli przysięgę, że we wszystkich sprawach powiedzą czystą i pełną prawdę. Następnie, każdy z osobna, swobodnie i z własnej woli, bez żadnego przymusu i obawy, złożyli przed nimi swe zeznania. Wyznali między innymi, że wyrzekli się Chrystusa i pluli na krzyż, gdy byli przyjmowani do Zakonu Templariuszy. Niektórzy z nich wyznali, że sami przyjęli do zakonu wielu braci w ten sposób, to znaczy: z zaparciem się Chrystusa i pluciem na krzyż. Niektórzy wyznali odrażające i nieprzyzwoite rzeczy, które teraz przemilczmy. Powiedzieli także i wyznali, że treść zeznań i wyjaśnień złożonych przez nich niedawno przed inkwizytorem jest zgodna z prawdą. [l, 8c] Zeznania i wyjaśnienia wielkiego mistrza, wizytatora i preceptorów zredagowane jako państwowy dokument przez czterech państwowych notariuszy w obecności tegoż mistrza, wizytatora, preceptorów oraz innych jeszcze zacnych mężów, po upływie kilku dni zostały odczytane wobec tychże osób na polecenie i w obecności wspomnianych kardynałów oraz przedłożone każdemu z nich w jego własnym języku. Oni zaś wyraźnie i dobrowolnie podtrzymali je i potwierdzili tak, jak zostały odczytane, [l, 8d] Po zeznaniach i wyjaśnieniach, na kolanach i ze złożonymi rękami, pokornie i uniżenie, wylewając obficie łzy, prosili oni tychże kardynałów o uwolnienie od ekskomuniki, w którą popadli za powyższe grzechy. Kardynałowie zaś, jako że Kościół nigdy nie zamyka swego łona dla powracającego, skoro tylko mistrz, wizytator i preceptorzy wyrzekli się herezji, udzielili im mocą naszego autorytetu, zgodnie z przyjętą przez Kościół formą, dobrodziejstwa uwolnienia; [l, 8e] następnie wrócili do nas, przedstawili nam zeznania i wyjaśnienia mistrza, wizytatora oraz preceptorów, zredagowane jako państwowy dokument przez państwowego [notariusza], jak zostało powiedziane. Zdali nam też relację z rzeczy, jakie podjęli ze wspomnianym mistrzem, wizytatorem i preceptorami. 

[l, 9] Zeznania te, wyjaśnienia i relacja przekonały nas, że często tenże mistrz, wizytator i preceptorzy zza morza, z Normandii, Akwitanii oraz Poitiers - jakkolwiek niektórzy w większym, a inni w mniejszym stopniu - dopuszczali się ciężkich przewinień w powyższych i w podobnych sprawach. Uważając, że tak straszne zbrodnie nie mogą ani nie powinny pozostać nie ukarane bez obrazy wszechmogącego Boga i wszystkich katolików, za radą naszych braci zarządziliśmy, że przeciwko poszczególnym osobom tego zakonu należy przeprowadzić dochodzenie w sprawie powyższych przestępstw i nadużyć za pośrednictwem ordynariuszy miejsc oraz innych wyznaczonych do tego przez nas wiernych i mądrych mężów, natomiast przeciwko zakonowi - za pośrednictwem pewnych dyskretnych osób, które nakazaliśmy mianować. 
[l, 10] Następnie ordynariusze oraz osoby przez nas wyznaczone przeprowadzili dochodzenia we wszystkich częściach świata, w których bracia tego zakonu zwykli przebywać, przeciwko poszczególnym osobom tego zakonu; inkwizytorzy zaś, których nakazaliśmy mianować, przeciwko zakonowi. Wyniki dochodzeń przeciw zakonowi przesłane nam do zbadania zostały bardzo skrupulatnie przeczytane i biegle przebadane - niektóre przez nas oraz naszych braci kardynałów świętego Kościoła rzymskiego; inne przez wielu bardzo wykształconych, roztropnych, godnych zaufania, bojących się Boga, gorliwych i kompetentnych w wierze katolickiej mężów, przełożonych [Kościoła], jak i innych - w Malaucene na terenie diecezji Vaison
[l, lla] Następnie przybyliśmy do Vienne, a byli tam już bardzo liczni patriarchowie, arcybiskupi, wybrani biskupi, opaci objęci i nie objęci egzempcją, liczni przełożeni kościołów a także pełnomocnicy reprezentujący nieobecnych przełożonych i kapituły, zebrani w celu odbycia zwołanego przez nas soboru. Przeprowadziliśmy pierwszą sesję ze wspomnianymi kardynałami, przełożonymi i pełnomocnikami zastępującymi nieobecnych, na której uznaliśmy za słuszne przedstawić przyczyny zwołania soboru. Trudne było, a nawet niemożliwe, by kardynałowie, wszyscy przełożeni i pełnomocnicy, zgromadzeni na obecnym soborze, mogli zebrać się w naszej obecności w celu omawiania sposobu postępowania w sprawie braci wspomnianego zakonu. Dlatego na nasze polecenie, spośród wszystkich przełożonych i pełnomocników tam obecnych, zostali zgodnie wybrani i wyznaczeni pewni patriarchowie, arcybiskupi, biskupi, opaci objęci egzempcją i nieobjęci, inni przełożeni kościołów oraz pełnomocnicy ze wszystkich zakątków chrześcijaństwa, z każdego języka, narodu i regionu, których uważano za bardziej doświadczonych, dyskretnych i odpowiednich do udzielenia rady w tej tak ważnej kwestii oraz przedyskutowania z nami i wspomnianymi wcześniej kardynałami tak poważnej rzeczy lub sprawy. 
[l, llb] Potem nakazaliśmy, aby wspomniane świadectwa uzyskane w czasie dochodzenia w sprawie tegoż zakonu publicznie odczytywano w wyznaczonym na odbycie soboru miejscu, czyli w kościele katedralnym, w obecności tychże przełożonych i pełnomocników, przez wiele dni, ile tylko chcieli słuchać. Następnie świadectwa te oraz uczynione z nich streszczenia zostały przejrzane, przeczytane i przebadane - nie powierzchownie, ale dogłębnie - przez wielu czcigodnych naszych braci [kardynałów], patriarchę Akwilei, arcybiskupów i biskupów obecnych na świętym soborze, wybranych i wyznaczonych do tego, oraz przez osoby, które z wielką rozwagą i troską wybrał cały sobór. 

[l, 11c] Wezwawszy wspomnianych kardynałów, patriarchów, arcybiskupów i biskupów, opatów objętych egzempcją i nieobjętych, innych przełożonych i pełnomocników, wybranych przez innych, jak wspomniano, do rozważenia tej sprawy, zapytaliśmy ich w czasie tajnej narady o sposób dalszego jej prowadzenia, zwłaszcza że niektórzy templariusze byli gotowi bronić swego zakonu. Większa część kardynałów i prawie cały sobór - to znaczy ci, którzy zostali wybrani, jak wspomniano, przez cały sobór i występowali jako jego reprezentanci, a przynajmniej ogromna jego większość, zapewne cztery piąte wszystkich obecnych z każdej narodowości - uznała, iż nie ulega wątpliwości, a to samo radzili również przełożeni i pełnomocnicy, że należałoby udzielić zakonowi prawa obrony i że bez obrazy Boga oraz zniewagi prawa nie można go potępić na podstawie zebranych dotąd dowodów w sprawie o herezje, o które przeprowadzono dochodzenie przeciwko zakonowi. Niektórzy byli przeciwnego zdania i mówili, że wspomnianym braciom nie można pozwolić na obronę zakonu, i że nie powinniśmy udzielić zakonowi żadnej obrony. Jeżeli bowiem - jak mówili, podając wiele różnych racji - pozwoli mu się na obronę lub jej udzieli, to wyniknie z tego niebezpieczeństwo dla samej sprawy, niemały uszczerbek w pomocy dla Ziemi Świętej, spór, opóźnianie i odkładanie podjęcia w niej decyzji.

[1, 11d] Chociaż rzeczywiście na podstawie procesów przeciwko zakonowi nie może on być potępiony kanonicznie wyrokiem ostatecznym jako heretycki, to jednak z powodu zarzucanych mu herezji jest bardzo zniesławiony. Niezliczeni jego członkowie, wśród których są wielki mistrz, wizytator Francji oraz ważniejsi jego preceptorzy, na podstawie ich dobrowolnych zeznań, uznani zostali za winnych wspomnianych herezji, błędów i przestępstw. Ich zeznania czynią ten zakon wielce podejrzanym, a hańba i podejrzenie sprawiają, że stał się on zbyt wstrętny i ohydny dla świętego Kościoła Bożego, jego zwierzchników, dla królów i innych władców oraz dla pozostałych katolików. Uważa się też, że prawdopodobnie nie znajdzie się odtąd żaden uczciwy człowiek skłonny wstąpić do niego. Dlatego stanie się on bezużyteczny dla Kościoła Bożego i dla sprawy Ziemi Świętej, do służenia której zostali przeznaczeni. Dalej, odkładanie decyzji czy rozstrzygnięcia omawianej sprawy - na podjęcie której i ogłoszenie wyroku zakonowi i braciom wyznaczyliśmy ostateczny termin obecnego soboru - spowodowałoby prawdopodobnie, jak się uważa, całkowitą utratę, zniszczenie oraz roztrwonienie dóbr templariuszy, które do tego czasu zostały ofiarowane, zapisane i przyznane przez wierzących w Chrystusa na pomoc dla Ziemi Świętej i walkę z nieprzyjaciółmi chrześcijańskiej wiary. 

[l, 11e] [W zasadzie były dwie opinie]. Niektórzy utrzymywali, że za wspomniane przestępstwa powinno się od razu ogłosić przeciwko zakonowi wyrok potępienia. Inni znowu twierdzili, że na podstawie przeprowadzonych procesów nie można wydać zgodnego z prawem wyroku potępienia przeciwko niemu. [My zaś], po długim i rozważnym namyśle, mając przed oczyma tylko Boga oraz wzgląd na pożytek Ziemi Świętej, nie zbaczając na prawo ani na lewo, uznaliśmy, że należy wybrać drogę zapobiegliwości i zarządzenia, która doprowadzi do usunięcia zgorszenia, uniknięcia niebezpieczeństw oraz zachowania dóbr stanowiących pomoc dla Ziemi Świętej. 
[l, 12a] Wzięliśmy pod uwagę hańbę, podejrzenie, ogłoszone oświadczenie oraz inne wspomniane wyżej rzeczy przeciw zakonowi, a także ukrywany i potajemny sposób przyjmowania do niego braci, widoczną u wielu z nich różnicę we wspólnym postępowaniu, sposobie życia i obyczajach w porównaniu z innymi chrześcijanami, szczególnie to, że przyjmujący na braci do swego zakonu wymagali od nich w chwili przyjmowania złożenia oświadczenia i przysięgi, że nie ujawnią nikomu sposobu przyjęcia ani nie opuszczą zakonu. Pozwala to oczywiście na sprzeciw wobec nich. Zwróciliśmy też uwagę: na wielki skandal powstały z wymienionych powodów wokół zakonu, którego nie można - jak się wydaje - usunąć tak długo, dopóki zakon istnieje; na zagrożenia dla wiary i dusz, na liczne straszne rzeczy popełnione przez większość jego braci oraz na wiele innych słusznych racji i przyczyn, które zdołały rozsądnie i należycie poruszyć nas do wydania poniższej [decyzji]. 

[l, 12b] Większość kardynałów oraz wspomnianych osób wybranych przez cały sobór, więcej niż cztery piąte, uznała, że stosowniej, korzystniej oraz pożyteczniej - dla czci Bożej, zachowania chrześcijańskiej wiary, pomocy dla Ziemi Świętej i wielu innych ważnych racji - będzie raczej pójść drogą zapobiegliwości i zarządzenia Stolicy Apostolskiej poprzez zniesienie zakonu i przekazanie jego dóbr na użytek, na który były przeznaczone, oraz wyrażenie zbawiennej troski o żyjących członków tegoż zakonu, aniżeli przestrzegać prawa do obrony i przedłużać sprawę. Zauważono także, że przy innych okazjach, bez winy braci, Kościół rzymski dokonał czasami kasaty innych ważnych zakonów z powodów nieporównywalnie mniejszych niż wspomniane wyżej. Dlatego nie bez goryczy i bólu w sercu, nie na drodze wyroku ostatecznego, ale zapobiegliwości i zarządzenia apostolskiego, za zgodą świętego soboru, nieodwołalnie i wieczyście znosimy Zakon Templariuszy, jego status, habit oraz imię, dołączając wieczysty zakaz bezwzględnie zabraniający, by ktokolwiek w przyszłości ośmielił się wstąpić do tego zakonu, przyjąć i nosić jego habit albo podawać się za templariusza. Jeżeli ktokolwiek uczyniłby coś przeciwnego, podlega ekskomunice na mocy samego faktu, [l, 12c] Dalej, zastrzegamy osoby i ich dobra zarządzeniu i postanowieniu naszemu i Stolicy Apostolskiej, które z pomocą łaski Bożej zamierzamy wydać jeszcze przed końcem obecnego soboru ku czci Bożej, chwale chrześcijańskiej wiary oraz pomyślności Ziemi Świętej. Surowo zabraniamy, by ktokolwiek, niezależnie od swego położenia czy stanu, w jakikolwiek sposób mieszał się w sprawę osób lub dóbr [templariuszy], czynił, wznawiał lub usiłował czynić coś, co uprzedzałoby nasze zarządzenie lub dyspozycję, które - jak wspomniano - powinniśmy wydać. Postanawiamy, że od tej chwili podobne działania, podejmowane przez kogokolwiek świadomie lub nieświadomie, są nieważne, [l, 12d] Nie chcemy jednak przez to unieważniać procesów już przeprowadzonych ani tych, które dopiero mają przeprowadzić w sprawie pojedynczych templariuszy biskupi diecezjalni oraz synody prowincjalne, jak zarządziliśmy przy innej okazji.

Nikt zatem... Jeżeli ktoś... 

Dane w Vienne, 22 marca [1312 roku], w siódmym roku naszego pontyfikatu. 


[Bulla Ad providam o dobrach templariuszy] (Vienne, 2 V 1312) 

[2, 1] Na wieczną rzeczy pamiątkę. Do przezornej czujności zastępcy Chrystusa, przewodzącego straży godności apostolskiej, należy rozważanie zmieniających się czasów, badanie przyczyn wydarzeń oraz ocenianie walorów poszczególnych osób. W ten sposób kierując ku poszczególnym rzeczom należny i konieczny namysł oraz przykładając rękę do odpowiedniego działania, wyrywa z Pańskiego pola ciernie grzechów, by wzmocnić cnoty. W ten sposób usuwa kolczaste krzewy grzeszników, by niszcząc je więcej sadzić aniżeli burzyć, i przenosząc młode roślinki poświęcone Bogu w miejsca puste po wykorzenieniu szkodliwych ciernistych krzewów, przynosi większą radość przez troskliwe i pożyteczne połączenie i przeniesienie ich w te miejsca, aniżeli [wymierzenie] prawdziwej sprawiedliwości, współczującej z cierpieniem, przyniosłoby szkody przez upadek ludzi w tego typu miejscach. W ten sposób znosząc rzeczy szkodliwe, a ustanawiając przynoszące korzyść, wspiera on wzrastanie cnót i odnawia to, co zostało usunięte ze środka, przez zaproponowanie czegoś lepszego. 

[2, 2a] Niedawno zakon domu Rycerstwa Świątyni Jerozolimskiej z powodu mistrza, braci i pozostałych jego osób we wszystkich częściach świata, winnych popełnienia wielu rozmaitych czynów nie tyle bezbożnych, jak haniebnych - ach, cóż za cierpienie! - złudnych i nikczemnych obrzydliwości, zbrodni, popadając w nieczystość i zepsucie, które obecnie przemilczymy ze względu na smutną i plugawą o nich pamięć, za zgodą świętego soboru znieśliśmy nieodwołalnie i trwale, nie bez goryczy i bólu w sercu, a także jego status, habit oraz imię. Uczyniliśmy to nie przez wydanie ostatecznego wyroku, ponieważ na podstawie dochodzeń i przeprowadzonych w ich sprawie procesów nie mogliśmy go ogłosić zgodnie z prawem, lecz na drodze zapobiegliwości i zarządzenia apostolskiego. Bezwzględnie też zabroniliśmy, aby ktokolwiek w przyszłości ośmielił się wstępować do tego zakonu, przyjmować i nosić jego habit lub podawać się za templariusza. Kto postępowałby inaczej, przez sam fakt podlega ekskomunice. [2, 2b] Postanowiliśmy także, na mocy autorytetu apostolskiego, że wszystkie dobra tego zakonu są zastrzeżone do rozporządzenia i dyspozycji Stolicy Apostolskiej, surowo zabraniając, by ktokolwiek, niezależnie od swego położenia czy stanu, w jakikolwiek sposób mieszał się w sprawy osób lub dóbr [templariuszy], czynił, wznawiał lub usiłował czynić coś, co uprzedzałoby zarządzenie lub dyspozycję apostolską, która - jak wspomniano - powinna być wydana przez tę Stolicę, i postanawiając, że od tej chwili podobne działania, podejmowane przez kogokolwiek świadomie lub nieświadomie, są nieważne. 

[2, 3] Następnie zatroszczyliśmy się o ich dobra - do tego czasu ofiarowane, zapisane i przekazane przez wyznawców Chrystusa albo nabyte z przeznaczeniem na wsparcie dla Ziemi Świętej oraz walkę z nieprzyjaciółmi wiary chrześcijańskiej - ażeby wskutek nie podjęcia powinności rozporządzenia [nimi], jako dobra bezpańskie: nie poszły na marne; nie przeznaczono ich na inne cele niż ofiarowała je pobożność wiernych; aby opóźnianie rozporządzenia nimi i rozdysponowania nie doprowadziło do ich zniszczenia czy roztrwonienia. Dlatego przeprowadziliśmy trudne, drugie i przeróżne narady oraz rokowania z naszymi braćmi kardynałami świętego Kościoła rzymskiego, z patriarchami, arcybiskupami, biskupami i prałatami oraz z pewnymi znakomitymi i wielmożnymi osobami, a także z przedstawicielami nieobecnych przełożonych, kapituł i konwentów, kościołów i klasztorów, wydelegowanymi na obecny sobór. Celem tych narad i rokowań, prowadzonych z rozwagą, było słuszne i pożyteczne zarządzenie i rozdysponowanie wspomnianych dóbr ku czci Bożej, dla wzrostu wiary, chwały Kościoła, pomocy dla Ziemi Świętej, a także zbawieniu i pokoju wierzących. 
[2, 4a] Po długich, przemyślanych, rozważnych i do końca doprowadzonych naradach, ze względu na wiele słusznych racji, nasze i wspomnianych ojców - a także patriarchów, arcybiskupów i biskupów oraz innych prałatów i znakomitych sławnych osób, obecnych wówczas na soborze - debaty i narady stanęły wreszcie na tym, że wspomniane dobra zostają na zawsze przyłączone do Zakonu Szpitala św. Jana Jerozolimskiego, przechodzą na własność Szpitala oraz umiłowanych jego synów: mistrza i braci, na imię Szpitala i zakonu, którego bracia, jako szermierze Pańscy, narażają się ustawicznie na niebezpieczeństwo śmierci w obronie wiary i w zamorskich krainach ponoszą ciągle ogromne i ryzykowne wydatki. 
[2, 4b] Towarzyszymy z obfitością szczerej miłości zakonowi Szpitala i Szpitalowi we wszystkich pozostałych zakątkach świata, w których - jak dobrze wiadomo - krzewi się przestrzeganie reguły. Dostrzegamy, a pokazują to naoczne dowody, że żarliwie zabiega się w nim o służbę Bożą, z gorliwością podejmuje dzieła pobożności i miłosierdzia. Bracia Szpitala, wzgardziwszy podnietami świata, pełnią oddaną służbę Najwyższemu i jako nieustraszeni wojownicy Chrystusa prowadzą walkę z wielkim zapałem i pragnieniem odzyskania Ziemi Świętej, lekceważąc wszelkie ludzkie niebezpieczeństwa. Uważamy, że w wyniku tego o tyle wzrośnie obrotność mistrza i wspomnianych braci zakonu oraz Szpitala, zwiększy się zapał ducha, umocni dzielność w odpieraniu zniewag wyrządzanych naszemu Zbawicielowi i kruszeniu nieprzyjaciół wiary, o ile powiększy się możliwość dysponowania większymi środkami; będą mogli lżej i łatwiej ponosić ciężary, których wymaga prowadzenie tak poważnego przedsięwzięcia. 
[2, 4c] Dlatego uważni i czujni, z pełnym zaangażowaniem i troską, abyśmy zwiększyli zasoby i działanie jego własnego statusu, za zgodą świętego soboru, pełnią władzy apostolskiej, na zawsze darowujemy, przyznajemy, jednoczymy, wcielamy, przyłączamy i dodajemy Zakonowi Szpitala św. Jana Jerozolimskiego i Szpitalowi siedzibę Rycerzy Świątyni oraz pozostałe domy, kościoły, kaplice, oratoria, miasta, zamki, wsie, ziemie, folwarki i okolice, posiadłości, jurysdykcje, dochody, prawa i wszystkie inne dobra nieruchome, ruchome i samoporuszające się ze wszystkimi ich członkami, prawami i przynależnościami, znajdujące się za oraz po tej strome morza, w każdej i w jakiejkolwiek części świata, które - w chwili wspólnego aresztowania mistrza i niektórych braci Rycerzy Świątyni w królestwie Francji w październiku 1308 roku Pańskiego - zakon i wspomniani mistrz oraz bracia zakonu Rycerzy Świątyni osobiście lub za pośrednictwem kogokolwiek innego mieli, trzymali i posiadali lub w jakikolwiek sposób przynależały do domu i zakonu Rycerzy Świątyni i do wspomnianych mistrza i braci zakonu Rycerzy Świątyni. [Obejmuje to także] tytuły, dzieła i prawa, o które w czasie ich aresztowania w jakikolwiek sposób ubiegali się lub mogli się ubiegać dla domu, zakonu lub jego członków, występując przeciwko komukolwiek, bez względu na jego godność, położenie czy stan; wraz z wszystkimi przywilejami, zwolnieniami, immunitetami i wolnościami, w które wspomniani mistrz i bracia domu i zakonu Rycerzy Świątyni oraz sam dom i zakon wyposażeni zostali za pośrednictwem Stolicy Apostolskiej, katolickich cesarzy, królów, książąt, innych wierzących lub w jakikolwiek inny sposób zgodny z prawem. 
[2, 5a] Zastrzegamy natomiast dobra należące niegdyś do zakonu Rycerzy Świątyni, znajdujące się w królestwach i na ziemiach naszych najdroższych synów w Chrystusie, dostojnych królów Kastylii, Aragonii, Portugalii i Majorki, poza królestwem Francji. Wyłączamy je w sposób szczególny ze wspomnianej darowizny, przyznania, zjednoczenia, przyłączenia, wcielenia i przywiązania dóbr, i zachowujemy do dyspozycji i rozporządzenia Stolicy Apostolskiej. [2, 5b] Życzymy sobie, ażeby pozostawał w pełni swej mocy zakaz wyrażony przez nas przy innych okazjach, mianowicie że nikt, jakiegokolwiek byłby położenia czy stanu, nie ma prawa mieszać się w żaden sposób w sprawy osób i dóbr [templariuszy], ani uprzedzać rozporządzenia czy dyspozycji, jaka ma być o nich wydana przez Stolicę [Apostolską], ani sprzeciwiać się naszemu dekretowi, dopóki osoby i dobra pozostają we wskazanych tu królestwach i na ich ziemiach, aż wspomniane dobra i rzeczy w tychże królestwach i ziemiach nie zostaną inaczej przez nią rozporządzone. 
[2, 6a] Przywłaszczyciele tychże dóbr lub ich bezprawni posiadacze, bez względu na stan, położenie, dostojeństwo i godność, nawet gdyby odznaczali się godnością biskupią, cesarską czy królewską, o ile w ciągu miesiąca - od chwili gdy zażądają tego wspomniani mistrz i bracia Szpitala lub ktokolwiek z nich, ich przedstawiciel lub przedstawiciele - nie opuszczą wspomnianych dóbr i nie oddadzą ich w pełni i bez przeszkód zakonowi Szpitala i Szpitalowi, albo mistrzowi, przeorom czy preceptorom lub braciom Szpitala, w jakimkolwiek kraju i prowincji, każdemu z nich lub przedstawicielowi czy przedstawicielom działającym w imieniu zakonu Szpitala, nawet jeżeli wspomniani przeorzy, preceptorzy i bracia Szpitala, ich przedstawiciele lub ktokolwiek występujący z ramienia zakonu, nie posiadaliby w tej sprawie specjalnego mandatu od mistrza Szpitala, byleby tylko przedstawiciele ci, w tych prowincjach i krajach, do których zostali wydelegowani, posiadali taki mandat od tychże przeorów i preceptorów lub od jednego z nich, i mogli go okazać... 
[2, 6b] Oni wszyscy i każdy z osobna, to znaczy przeorzy, preceptorzy oraz bracia przed wspomnianym mistrzem, przedstawiciele zaś przed przeorami i preceptorami, którzy powierzyli im to zadanie, zobowiązani są zdać pełną relację oraz przedłożyć rachunki dotyczące wszystkiego, co zostało przez nich w jakikolwiek sposób w wyniku sprawowania ich czynności dokonane, zdziałane, przyjęte i komu powierzone. [2, 6c] Zarządzamy, że wszyscy, którzy świadomie, otwarcie lub potajemnie, udzielą rady, pomocy albo wsparcia wspomnianym przywłaszczycielom lub posiadaczom nielegalnym, co do zawłaszczenia lub zatrzymywania tychże dóbr, podlegają przez sam fakt wyrokowi ekskomuniki; [2, 6d] natomiast kapituły, kolegia czy konwenty kościołów i klasztorów oraz wspólnoty miast, zamków, wsi i innych miejsc, ich miasta, zamki, wsie i miejsca, które okazały się winne tych rzeczy, jak również miasta, zamki i miejsca, w których zawłaszczyciele czy nielegalni zaborcy utrzymują te dobra w czasowym posiadaniu, jeżeli ci chwilowi właściciele stawialiby przeszkody opuszczeniu tych dóbr i wydaniu ich mistrzowi i braciom zakonu i Szpitalowi, występującym w jego imieniu, i w ciągu miesiąca nie zrezygnowaliby z posiadania nielegalnego, po zażądaniu tego od nich, jak powiedziano wyżej, przez sam fakt podlegają wyrokowi interdyktu; od tych wyroków nie mogą zostać uwolnieni, dopóki nie podejmą się ofiarować pełnego i należnego zadośćuczynienia; [2, 6e] ponadto zarządzamy, że przywłaszczyciele i zaborcy tychże dóbr, albo udzielający im, jak powiedziano wyżej, pomocy, rady lub poparcia, czy są to osoby pojedyncze czy kapituły, kolegia czy konwenty kościołów i klasztorów, wspólnoty miast, zamków, ziem i innych miejsc, oprócz wyżej przepisanych kar, przez sam fakt pozbawieni zostają wszystkiego, co posiadają w charakterze lenna otrzymanego od Kościoła rzymskiego albo od jakichkolwiek innych kościołów. W związku z tym dobra te swobodnie i bez przeszkód wracają do kościołów, do których należą, a przełożeni czy zarządcy tychże kościołów mogą dysponować nimi według swojej woli, zgodnie z tym, co uznają za pożyteczne dla tychże kościołów.

 Nikomu więc... Jeżeli ktoś...

 Dane w Vienne, 2 maja [1312 roku], w siódmym roku naszego pontyfikatu. 

[Ciąg dalszy w Regestach Klemensa V, VII. 69-71:] 

[2,7a] Z tego samego powodu za pośrednictwem apostolskiego listu polecamy, odwołując się do waszego rozeznania, ażebyście wy dwaj czy też jeden z was, osobiście lub za pośrednictwem kogoś innego lub innych, wprowadzali mocą naszaszej władzy - a już wprowadzonych wspierali - wspomnianych wyżej: mistrza, przeorów, preceptorów lub braci Szpitala, albo kogokolwiek spośród nich, ich pełnomocnika czy pełnomocników działających w imieniu Szpitala w rzeczywiste posiadanie rzeczonego domu Rycerzy Świątyni, pozostałych domów, kościołów, kaplic, oratoriów, miast, zamków, wsi, ziem, folwarków i okolic, posiadłości, jurysdykcji, dochodów i wszystkich innych praw do dóbr ruchomych, nieruchomych oraz samo-poruszających się, ze wszystkimi ich członkami, prawami i przynależnościami, tutaj i za morzem oraz w jakiejkolwiek części świata się znajdują, które tenże zakon i wspomniani mistrz oraz bracia zakonu Rycerzy Świątyni, we wskazanym wyżej czasie swego aresztowania, osobiście albo za pośrednictwem innych, mieli, trzymali lub posiadali, oraz dóbr, które w jakikolwiek sposób przynależały do mistrza i braci zakonu Rycerzy Świątyni. Po odsunięciu wyżej wskazanych posiadaczy nielegalnych, przywłaszczycieli, administratorów i konserwatorów, zapewnijcie osobom, którym te dobra zostały przyznane mocą władzy apostolskiej i jakiejkolwiek innej, czy komukolwiek innemu od nich, pełne odzyskanie korzyści z nich płynących, dochodów, przychodów, praw i wszystkich wpływów z tychże dóbr. 
[2, 7b] Zajmujący te dobra nielegalnie czy ich zaborcy, administratorzy, konserwatorzy i inni, jeżeli w ciągu wyznaczonego wyżej czasu nie opuszczą ich, jak powiedziano, i nie zrezygnują z dochodów przez nie przynoszonych, nie oddadzą bez czynienia przeszkód i w pełni zakonowi Szpitala i Szpitalowi, albo mistrzowi, przeorom, preceptorom lub braciom Szpitala, w regionach i prowincjach, gdzie te dobra się znajdowały, każdemu indywidualnie albo ich pełnomocnikowi lub pełnomocnikom wyznaczonym przez nich i działającym w imieniu Szpitala jak powiedziano wyżej, jak również osoby okazujące zaborcom, przywłaszczycielom, administratorom i konserwatorom pomoc, radę czy poparcie, jeżeli dotyczy to pojedynczych osób, ukarane zostaną ekskomuniką wiążącą na mocy samego prawa. Jeżeli zaś dotyczy to kapituł, kolegiów, konwentów czy wspólnot, miast, zamków, wsi i okolic, które okażą się winne podobnych wykroczeń, a także miasta, zaniki i miejsca, w których zaborcy i przywłaszczyciele uzyskają czasowe posiadanie tego rodzaju, jeżeli ci chwilowi właściciele czyniliby trudności i nie chcieli opuścić wspomnianych dóbr i oddać ich mistrzowi i braciom Szpitala, występującym w imieniu Szpitala, i w ciągu miesiąca nie zdecydowaliby się wycofać z nielegalnego posiadania dóbr, o których mówimy, podlegają z waszej strony interdyktowi wiążącemu na mocy samego prawa; ponadto [wspomniane pojedyncze osoby, jak i wspólnoty] pozbawione będą wszystkich dóbr, które zatrzymują w charakterze lenna otrzymanego od Kościoła rzymskiego albo od innych kościołów; to rozporządzenie nakażecie ogłosić wszędzie tam, gdzie uznacie za pożyteczne oraz nakażecie ogłosić innym, aby rygorystycznie unikano wspomnianych osób ekskomunikowanych, dopóki stosownie nie zadośćuczynią za swoje czyny i nie zasłużą na uzyskanie absolucji, bez względu na indult przyznany niektórym przez Stolicę Apostolską, na mocy którego nie mogą być objęci interdyktem, suspensą i ekskomuniką przez listy apostolskie nieorzekające tego w sposób pełny, wyraźny, dosłowny i tak dalej. Innych przeciwników, jeśli tacy będą, utrzymacie w ryzach przez kościelną cenzurę bez uwzględniania apelacji. 

[2, 7c] Chcemy zaś i mocą powagi apostolskiej nakazujemy, że od wydania tego aktu przyznaje się wam oraz komukolwiek spośród was władzę i jurysdykcję w odniesieniu do tychże osób, wszystkich i każdej z osobna. Możecie od teraz występować przeciwko nim na drodze pozwu albo w inny zgodny z prawem sposób, z taką samą swobodą, jakby ta jurysdykcja działała ze skutkiem wieczystym i jakby uważana była za przedłużoną wieczyście również przy zmianie postaci rzeczy, w ten sposób, by każdy z was mógł bez przeszkody kontynuować rozpoczętą sprawę przez któregoś z kolegów, bez względu na przeciwne dyspozycje niezapomnianego naszego poprzednika, papieża Bonifacego VIII, nawet jeżeli kolega ten żyje i nie ma żadnej przeszkody, za każdym razem i kiedy to będzie dogodne. 

Dane w Vienne, 2 maja [1312 roku], w siódmym roku naszego pontyfikatu. 

[Bulla Considerantes dudum o losie templariuszy po kasacie zakonu] 

(Vienne, 6 V 1312)

[3, 1a] Biskup Klemens, sługa sług Bożych dla pewności ludzi współczesnych oraz na pamiątkę potomnych. Zapoznaliśmy się niedawno z wynikami dochodzeń i różnych procesów, przeprowadzonych z polecenia Stolicy Apostolskiej we wszystkich miejscach chrześcijańskiego świata przeciwko zakonowi zwanemu niegdyś Rycerze Świątyni oraz jego poszczególnym osobom w sprawie herezji, o które byli oni poważnie obwiniani. Szczególnie poruszyła nas wiadomość, zgodnie z którą bracia byłego zakonu, w chwili przyjmowania do zakonu, a czasami również później, zapierali się Chrystusa i dla okazania Mu wzgardy pluli na podawany sobie krzyż, a nawet, jak mówiono, niekiedy go deptali. Wielki mistrz zakonu, podobnie wizytator Francji, ważniejsi preceptorzy tegoż zakonu oraz liczni jego bracia wyznali w sądzie, że są winni wspomnianych herezji; wyznania te uczyniły zakon bardzo podejrzanym. [3, 1b] Ponadto, wzięliśmy pod uwagę szeroko rozpowszechnioną hańbę, atmosferę wielkiej podejrzliwości, a także ogłoszone oświadczenie przełożonych, książąt, społeczności, baronów i hrabiów królestwa Francji, jak również groźbę poważnego skandalu powstałego z powyższych powodów wokół rzeczonego zakonu, którego - jak się wydawało - nie można było uśmierzyć przy dalszym istnieniu tego zakonu. Dostrzegliśmy także liczne inne słuszne racje i powody, które skłaniały nasz umysł do podjęcia decyzji, o których mówiło się w związku z przeprowadzanymi w tej sprawie procesami. Dlatego z wielką goryczą i bólem w sercu, nie przez wydanie ostatecznego wyroku, ponieważ na podstawie wspomnianych śledztw i procesów przeprowadzonych w ich sprawie nie mogliśmy takiego ogłosić zgodnie z prawem, lecz przez zapobiegliwość i rozporządzenie apostolskie, za zgodą świętego soboru, znieśliśmy, usunęliśmy i skasowaliśmy oraz poddaliśmy wieczystemu zakazowi były Zakon Świątyni, jego status, habit oraz imię, zachowując decyzje co do osób i dóbr tego zakonu rozporządzeniu i dyspozycji Stolicy Apostolskiej. Nie chcieliśmy jednak przez to unieważniać procesów już przeprowadzonych ani uchylać mających być przeprowadzonymi w sprawie poszczególnych osób i braci byłego zakonu przez biskupów diecezjalnych i synody prowincjalne, jak zarządziliśmy gdzie indziej. [3, 2] Chcemy jeszcze lepiej zatroszczyć się o pojedyncze osoby czy braci. Niedawno podjęliśmy decyzję, że wszyscy bracia - oprócz mistrza byłego zakonu, wizytatora Francji i Ziemi Świętej, wielkich preceptorów Normandii, Akwitanii, regionu Poitiers oraz prowincji Prowansji, których wcześniej zastrzegliśmy szczególnie naszemu postanowieniu, a także oprócz brata Oliviero de Penna, rycerza byłego zakonu, którego od teraz zachowujemy decyzji Stolicy Apostolskiej - powinni być pozostawieni sądowi i zarządzeniu synodów prowincjalnych, jak zresztą czyniliśmy to dotychczas. [3, 3a] Chcemy, ażeby te synody postępowały z nimi w zależności od różnicy sytuacji, w jakiej się znajdują. Tych, którzy na drodze wyroku zostali już uwolnieni od zarzucanych błędów albo zostaną uniewinnieni w przyszłości, zgodnie z wymogami sprawiedliwości, należy tak zabezpieczyć ze środków pochodzących z dóbr byłego zakonu, aby mogli z nich żyć w sposób godny swojego stanu. [3, 3b] W stosunku do tych, którzy wyznali wspomniane wyżej błędy - wziąwszy pod uwagę ich położenie oraz zważywszy na sposób, w jaki złożyli swoje zeznanie - chcemy, by wspomniane synody, jako wyraz swojej rozwagi, złagodziły surowość sprawiedliwości obfitością miłosierdzia. [3, 3c] Wobec tych, którzy nie chcą pokutować i powrócili do dawnych błędów, jeśliby się tacy wśród nich znaleźli - oby Bóg do tego nie dopuścił - należy przestrzegać sprawiedliwości oraz cenzury kanonicznej. [3, 3d] Jeśli idzie o tych, którzy poddani śledztwu zaprzeczyli, że uwikłali się w takie błędy, chcemy, żeby synody prowincjalne zachowały i wykonywały to, co będzie sprawiedliwe i zgodne z duchem słuszności opartej na kanonach. [3, 3e] Tych zaś, wobec których nie przeprowadzono jeszcze śledztwa w tej sprawie, i którzy nie są jeszcze w ręku i władzy Kościoła, lecz być może zbiegli, wzywamy obecnie - za zgodą świętego soboru - do osobistego stawienia się w ciągu roku od dnia dzisiejszego przed biskupami swoich diecezji w celu poddania się badaniu. Termin ten ustanawiamy dla nich jako ostateczny i nieprzekraczalny. Traktowani będą zgodnie z duchem sprawiedliwości i mają otrzymać od synodów prowincjalnych wyrok na jaki zasłużyli. [3, 3f] Jednakże należy okazać zarówno im, jak i osobom wcześniej wspomnianym - z wyjątkiem recydywistów oraz osób odmawiających pokuty - wielkie miłosierdzie. Trzeba też zawsze zadbać o zabezpieczenie im niezbędnych środków materialnych z dóbr byłego zakonu, stosownie do ich stanu i godności; dotyczy to zarówno tych, jak i wcześniej wspomnianych, a także wszystkich innych braci byłego zakonu [templariuszy], kiedykolwiek powracają do posłuszeństwa Kościołowi i jak długo w tym posłuszeństwie pozostają. [3, 3g] Oni wszyscy powinni zostać umieszczeni w domach, które należały do byłego zakonu albo w klasztorach innych zakonników, jednak na koszt byłego zakonu - zgodnie z decyzją wspomnianych synodów - w ten sposób, by absolutnie nigdzie wielu z nich nie zostało umieszczonych razem w jednym domu albo w jednym klasztorze. 
[3, 4] Polecamy także i nakazujemy wszystkim surowo, u których i przez których bracia byłego zakonu przetrzymywani są w areszcie, ażeby zwrócili im wolność i zwolnili, kiedy zażądają tego ich metropolici i ordynariusze. Jeżeli wezwani w przedstawiony sposób nie stawią się, jak powiedziano wyżej, w ciągu roku przed biskupami diecezji, podlegają tym samym wyrokowi ekskomuniki. A ponieważ w sprawach wiary nieposłuszeństwo w szczególny sposób zwiększa podejrzenie winy, jeśli nieposłuszni będą przez rok trwać z uporem w stanie ekskomuniki, po tym czasie zostaną potępieni jako heretycy. 

[3, 5a] Podajemy to nasze wezwanie do stawienia się, gdyż jesteśmy pewni, że znamy fakty oraz dlatego, że chcemy, by wspomniani bracia byli nim zobowiązani, jakby wezwani zostali osobiście przez specjalny pozew, ponieważ jako włóczędzy w żaden sposób nie mogą być odnalezieni, a przynajmniej z trudem. Publicznie je ogłaszamy na obecnym soborze w celu udaremnienia wszelkiej okazji do skarg przeciwko jego formie. I aby to wezwanie skutecznie dotarło do wiadomości samych braci oraz ogólnie do wszystkich, nakazujemy wywiesić albo przybić na drzwiach głównego kościoła Vienne treść tego wezwania na papierowych lub pergaminowych wywieszkach, zawierających naszą pieczęć, które obwieszczą je szerokiej publiczności jakby głosem herolda. W ten sposób wspomniani bracia, których ono dotyczy, nie będą mogli tłumaczyć się żadną wymówką, że do nich nie dotarło, albo że go nie znali, ponieważ nie jest prawdopodobne, by nie doszło do ich wiadomości i pozostało przed nimi ukryte to, co jawnie i otwarcie ogłoszono wszystkim. [3, 5b] W końcu, aby w tej sprawie okazana została szczególna przezorność, polecamy biskupom diecezjalnym, by nakazali ogłosić w swoich katedrach oraz w znaczniejszych kościołach swoich diecezji słowa tego naszego wezwania tak szybko, jak będą mogli w dogodny sposób to uczynić.

Dane w Vienne, 6 maja [1312 roku], w siódmym roku [pontyfikatu]. 

[Bulla Nuper in generali concilio o dobrach templariuszy]

(Livron, 16 V 1312)

[4, la] Do wszystkich administratorów i nadzorców- mających zarządzać i chronić dobra należące niegdyś do domu i Zakonu Rycerzy Świątyni - ustanowionych przez władzę apostolską oraz jakąkolwiek inną, gdziekolwiek się znajdują. [4, 1b] Ostatnio na soborze powszechnym odbywanym przez nas z woli Pana w Vienne, po uprzednim długim i dojrzałym namyśle, uważając, że będzie to milsze dla Najwyższego, bardziej zaszczytne dla wyznawców prawdziwej wiary i pożyteczniejsze dla wsparcia Ziemi Świętej, podjęliśmy rozważną decyzję, ażeby dobra należące niegdyś do domu i Zakonu Templariuszy przyznać zakonowi Szpitala św. Jana Jerozolimskiego, zamiast przyłączać je i przydzielać do zakonu, który trzeba by zakładać od nowa. [4, 1c] Jednakże zamiary nasze nie mogły osiągnąć w tej sprawie spodziewanego skutku, ponieważ niektórzy wówczas twierdzili, że pożyteczniej będzie oddać te dobra nowozałożonemu w tym celu zakonowi, niż przyłączać je do zakonu Szpitala. [4, 2] W końcu dopiero - wskutek rozpoznania Bożej łaski - w drugim dniu obecnego miesiąca maja postanowiliśmy za zgodą świętego soboru zarządzić, że wspomniane dobra należy przydzielić, dodać i przyłączyć do Szpitala lub do wyżej wymienionego Zakonu Szpitalników, z wyjątkiem posiadłości Zakonu Templariuszy, które znajdują się poza królestwem Francji, w królestwach i na ziemiach naszych najdroższych synów w Chrystusie, dostojnych królów... Kastylii,... Aragonii,... Portugalii oraz... Majorki. Z pewnych powodów powinny one być wyłączone i wykluczone z tego połączenia, przyznania i dołączenia, zachowane natomiast w sposób szczególny do dyspozycji naszej i Stolicy Apostolskiej, dopóki z korzyścią dla sprawy wsparcia Ziemi Świętej nie rozporządzimy nimi inaczej my i Stolica Apostolska.

[4, 3] Dlatego powierzamy wam wszystkim zalecając to wyraźnie za pośrednictwem apostolskiego listu, abyście doprowadzili do oddania w całości i przekazania wspomnianych wyżej dóbr wraz z uzyskanymi z nich dochodami, po odjęciu poniesionych kosztów - mistrzowi oraz braciom; albo do przekazania poszczególnych dóbr poszczególnym przeorom zakonu Szpitala; albo preceptorom prowincji, miast, diecezji czy miejsc, w których się one znajdują; albo ich pełnomocnikowi czy pełnomocnikom; albo komukolwiek z nich, stosownie do tego, jak zostały powierzone opiece i zarządowi któregokolwiek z was - w przeciągu jednego miesiąca od chwili, gdy zażądają tego od was w imieniu Szpitala i zakonu oni sami lub ktoś z nich. W ten sposób wspomniani mistrz, bracia, przeorzy, preceptorzy, pełnomocnik czy pełnomocnicy będą mogli godnie na was w tej sprawie polegać, a my słusznie rozpoznać w was gotowość oddanego posłuszeństwa. 
Dane w Livron, w diecezji Valence, 16 maja [1312 roku], w siódmym roku [naszego pontyfikatu] 

[Bulla Redemptor noster o krucjacie] 

(Awinion,1 XII 1312) 

[5, la] Zbawiciel nasz. Jednorodzony Syn Boży, Pan, Jezus Chrystus tak umiłował Swoją córkę Syjon, to znaczy Ziemię Świętą, że wybrał ją dla Siebie jako dziedzictwo i Swoją własność, ozdobił ją Swą obecnością przybrawszy się w okrycie naszego ciała i uświęcił przelaniem Swojej drogocennej krwi. [5, 1b] Lecz trzeba płakać - cóż za nieszczęście! - i gorzko się smucić, ponieważ tak szlachetne dziedzictwo naszego Zbawiciela dostało się w ręce obcych i leży powalone przemocą babilońskiego prześladowcy, deptane stopami ludu, który kala je swoją obecnością i w żałosny sposób poddane jest okupacji najbardziej nieczystych Saracenów, perfidnych nieprzyjaciół chrześcijańskiego imienia, zhańbione dokonanym przez nich podłym zaborem. Dokonały się tam okrutne masakry, których ofiarą padł lud chrześcijański. Dla jeszcze większej obrazy Stwórcy oraz znieważenia i wyrządzenia bólu całemu chrześcijaństwu, plugawą mową tychże nieprzyjaciół, straszliwie bluźniono tam imieniu Chrystusa. [5, 1c] Dlatego ziemia ta, okrutnie umęczona, jęczy żałośnie i skarży się z powodu prześladowania nie do zniesienia, które cierpi; podnosi wołanie do zastępcy Chrystusa i zwraca się do chrześcijańskich władców oraz katolickiego ludu. Zraniona zniewagami pokazuje swoje rany tym, od których oczekuje dzieła uleczenia. Przyzywa zbawczej prawicy tych, dla zbawienia których sprawca zbawienia przecierpiał na niej mękę krzyża. 

[5, 2] Z powodu takich i tym podobnych zdarzeń, których ani umysł nie może w pełni ogarnąć ani język wyrazić, wypełniających serce i niepokojących nasze myśli, zaraz, jak tylko z łaskawości Bożego majestatu zostaliśmy wyniesieni do najwyższej godności apostolskiej, chociaż niegodni, przypatrując się okiem pobożnej troski żałosnemu położeniu Ziemi Świętej, staraliśmy się szukać środków zaradczych, dzięki którym - przy wsparciu Niebiańskiej siły i wyzwolona z rąk zbrodniczych nieprzyjaciół, po tak wielkich ciemnościach prześladowań - mogłaby doczekać jasnego czasu upragnionego pokoju. [5, 3] W celu promowania tego planu oraz innych jeszcze dzieł miłych Bogu, z pomocą Jego wszechmocy, zarządziliśmy zwołanie soboru powszechnego w mieście Vienne. Tam też w sposób pilny i rozważny przeprowadziliśmy z naszymi braćmi kardynałami świętego Kościoła rzymskiego, a także patriarchami, arcybiskupami, biskupami i pozostałymi przełożonymi, jak również z naszymi najdroższymi synami w Chrystusie, dostojnymi Filipem królem Francji oraz Ludwikiem królem Nawarry, którzy byli obecni na soborze, a wreszcie z innymi znakomitymi mężami oraz pełnomocnikami pozostałych, nieobecnych przełożonych kościoła, jak również z pełnomocnikami wydelegowanymi przez kapituły, konwenty, kościoły i klasztory, długą dysputę dotyczącą pomocy dla Ziemi Świętej. W końcu, za zgodą świętego soboru, powzięliśmy postanowienie, że na jej pomoc wyruszy ekspedycja ogólna. [5, 4] Zamierzając gorliwie użyć władzy apostolskiej w udzielaniu pomocy temu dziełu, po należytym przemyśleniu i rozważeniu uznaliśmy, działając na mocy autorytetu apostolskiego oraz za aprobatą soboru, że na wszystkie dochody i przychody kościelne we wszystkich częściach świata trzeba nałożyć dziesięcinę. Wyłączone z niej będą jedynie osoby i miejsca należące do Szpitala św. Jana Jerozolimskiego oraz innych zakonów rycerskich. Zbierana ona będzie przez sześć lat, licząc od l stycznia najbliższego roku, i przeznaczana na pomoc dla Ziemi Świętej i na walkę z niewiernymi oraz z nieprzyjaciółmi wiary katolickiej. [5, 5] Jednak gdyśmy dokładniej rozważyli i wzięli pod uwagę, że nasze listy dotyczące nałożenia, zebrania i wypłacenia wspomnianej dziesięciny nie dotarły do was przed wspomnianym dniem l stycznia - nie mogły przecież łatwo i szybko dojść z powodu wielkiego dystansu dzielącego wasze kraje od kurii rzymskiej - pragnąc z życzliwością zadbać w tym względzie o ujęcie wam ciężaru i umożliwienie wam działania w sposób bardziej dogodny, zarządzamy, że wyznaczone wyżej sześć lat w waszych krajach należy liczyć od najbliższego l października. [5, 6] Dlatego szczególnie mocno prosimy, upominamy i zachęcamy was wszystkich, nakazując surowo poprzez list apostolski, abyście na mocy posłuszeństwa, wy i wszyscy wasi płacili tę dziesięcinę, bez żadnego pomniejszania, bez czynienia trudności i przeszkód, z wszystkich waszych dochodów i przychodów kościelnych przez sześć lat, poczynając, jak powiedziano, od l października. Należy ją płacić według zwykłego zwyczaju w następujących terminach: połowę za pierwszy rok z sześciu - l października, a drugą połowę - l kwietnia najbliższego roku, i tak samo każdego roku z pięciu pozostałych. [5, 7] Jeżeli przypadkiem nie zapłacicie wspomnianej dziesięciny w wyznaczonych terminach, chcemy, abyście na mocy samego faktu wy oraz każdy z waszych, podlegali wyrokowi podobnemu do tego, jaki ogłosilibyście z waszej strony - albo ktoś inny czy inne właściwe i zaufane osoby, wyznaczone przez was do zbierania tejże dziesięciny w waszych miastach i diecezjach - przeciwko tym, którzy by jej nie zapłacili w wyznaczonych terminach. [5, 8a] Bez względu na to macie pobierać i wymagać płacenia tejże dziesięciny z dochodów i przychodów kościelnych od naszych umiłowanych synów: opatów, przeorów, dziekanów, archidiakonów, prepozytów, archiprezbiterów i innych przełożonych kościołów, kapituł, kolegiów, konwentów cysterskich, kluniackich, premonstratensów, benedyktynów, augustianów, grandimontanów, pozostałych innych zakonów oraz od innych ludzi Kościoła, świeckich i zakonników, którzy nie są objęci egzempcją, a przebywają w waszych miastach i diecezjach, to znaczy, każdy z was w poszczególnym mieście i diecezji. [5, 8b] Wyłączeni są jedynie przeorzy, preceptorzy, mistrzowie oraz inne osoby i miejsca należące do Szpitala św. Jana Jerozolimskiego oraz do innych zakonów rycerskich. [5, 8c] Czyńcie to osobiście, przez kogoś innego lub za pośrednictwem innych właściwych i godnych zaufania osób, co do których uznacie, że powinny być przyjęte w celu zaprowadzania poboru dziesięciny w poszczególnych waszych miastach i diecezjach. [5, 8d] Każdej jednej z tych osób, które chcemy i nakazujemy wam wyznaczyć do tego zadania, polecamy i powierzamy na mocy niniejszego pisma obowiązek pobierania - w każdym poszczególnym mieście i diecezji, gdzie zostały powołane przez was do tej funkcji - tejże dziesięciny od umiłowanych synów opatów, przeorów, dziekanów, prepozytów, archidiakonów, archiprezbiterów i innych przełożonych kościołów, od kapituł, kolegiów, konwentów zakonów objętych egzempcją, we wszystkich waszych miastach i diecezjach, oprócz przeorów, preceptorów, mistrzów, osób i miejsc, należących do Szpitala św. Jana oraz do innych wspomnianych zakonów rycerskich. [5, 8e] Osoby te mają żądać i pobierać tę dziesięcinę na mocy naszego autorytetu, w całości z dochodów i przychodów kościelnych, zgodnie z podanym sposobem, w ciągu wyżej ustalonych lat i we wskazanych terminach. [5, 8f] Mają uczciwie i w całości przekazywać i oddawać dziesięcinę - która powinna być, jak powiedziano wcześniej, wymagana i zbierana zarówno od osób objętych, jak i nieobjętych egzempcją - tym spośród was, przez których zostały powołane, w tych samych terminach i tak szybko, jak będą w stanie to czynić, bez żadnego zwlekania czy opóźniania. [5, 8g] Nakazujemy, abyście je zmuszali, pod karą cenzury kościelnej bez możliwości apelacji, do przedstawiania wam rachunków z dokonanej zbiórki od wspomnianych osób nieobjętych egzempcją, jak również do przekazywania i oddawania tej dziesięciny zebranej od osób objętych i nieobjętych egzempcją, po sporządzeniu oficjalnych dokumentów z czynności przekazywania i oddawania oraz przy zastosowaniu innego rodzaju należnych zabezpieczeń, dzięki którym, jeśli będzie trzeba, możliwe będzie ustalenie, ile i od kogo, kiedy i za jaki czas, osoby wyznaczone do poboru, o których jest mowa, przyjęły tę dziesięcinę, oraz ile z niej, kiedy i za jaki czas przekazały i oddały każdemu z was. 
[5, 9] Dziesięcina, którą powinniście wymagać i zbierać wraz ze wskazanymi wyżej osobami od innych, zarówno objętych, jak i nieobjętych egzempcją, co już zaznaczono, gdy zostanie zebrana i wam przekazana - razem z pobraną i zebraną od osób objętych egzempcją przez wspomniane wyznaczone osoby, jak również z tą, którą sami zapłacicie z waszych dochodów i przychodów - ma być złożona przez każdego z was, wspólnie z kapitułą swojego kościoła katedralnego, w tymże kościele albo gdzie indziej, według tego, co uznacie za bardziej odpowiednie, w miejscu stosownym i wystarczająco bezpiecznym, gdzie macie pilnie i uczciwie strzec jej na koszt własny i kapituły. Każdy z was odda ją osobie lub osobom, którą lub które do tego wyznaczymy, w sposób oraz w czasie dla nas stosownym, w celu wsparcia wspomnianej Ziemi Świętej oraz wiary. 
[5, l0a] Aby jej pobór i zbiórka łatwiej i skuteczniej osiągały należny skutek, mocą tego listu udzielamy wam oraz każdemu z waszych pełnej i nieskrępowanej władzy karania cenzurą kościelną bez możliwości apelacji opatów, przeorów, dziekanów, prepozytów oraz innych, wyżej wymienionych osób, nieobjętych egzempcją, w waszych miastach i diecezjach. Możecie to czynić wy oraz wspomniane osoby przez was wyznaczone. Także one mają władzę karać opatów, przeorów, dziekanów, prepozytów i innych wcześniej wymienionych, objętych egzempcją, w każdym poszczególnym mieście i diecezji, do których zostały wydelegowane, a także wszystkich innych sprzeciwiających się i stawiających opór. [5, l0b] Ponadto, wam i każdemu z waszych, w poszczególnych miastach i diecezjach, na mocy tego pisma przyznajemy pełną i nieograniczoną władzę uwalniania osób nie objętych egzempcją, a także innych, spośród wspomnianych osób objętych egzempcją, które z powodu nie zapłaconej w należnym czasie dziesięciny, pozostają związane wyrokami ekskomuniki, suspensy albo interdyktu, po uprzednim dokonaniu przez nich zadośćuczynienia za wykroczenie według formy wymaganej przez Kościół; a także dyspensowania razem z nimi tych, którzy podlegli tym wyrokom lub jednemu z nich ściągnęli na siebie skazę nieprawidłości [czyli sankcje kanoniczne], wskutek nieuprawnionego [kanonicznie] sprawowania [tajemnic] Bożych lub brania w nich udziału jak wcześniej. [5, l0c] Ażebyście zarówno wy, jak i wspomniane osoby - wybrane przez was do zbierania tej dziesięciny, o czym już była mowa - otrzymali nagrodę za wasze trudy, udzielamy dla was oraz dla nich odpuszczenia grzechów. 
[5, 11] Dziesięcinę tę należy płacić nawet w przypadku, gdy - wam czy komuś z waszych, albo opatom, przeorom, czy innym wyżej wymienionym osobom objętym czy nieobjętym egzempcją, albo komukolwiek innemu - Stolica Apostolska udzieliła zezwolenia, na mocy którego nie jesteście zobowiązani do płacenia żadnej dziesięciny i nie możecie być do tego zmuszani, ani nie możecie być poddani interdyktowi, suspensie czy ekskomunice przez listy apostolskie nie zawierające pełnej i wyraźnej wzmianki o tego rodzaju zezwoleniu, z przytoczeniem jego pełnej treści, słowo w słowo, i wymienieniem nazwy waszych zakonów, miejsc oraz osób. To samo dotyczy wszelkich przywilejów, zezwoleń, egzempcji oraz listów apostolskich, udzielonych ogólnie czy szczegółowo w jakiejkolwiek formie czy słowach przez Stolicę Apostolską jakiemukolwiek wysokiemu urzędowi, zakonowi, miejscu czy osobie, o których i o ich trwaniu powinna być napisana słowo w słowo, w sposób szczegółowy, pełny i wyraźny wzmianka w naszych listach. 

[5, 12] Ponadto wiedzcie, że wypełniając powyższe dyspozycje podejmujecie się przeprowadzenia sprawy Bożej, działacie przed obliczem Tego, który wszystko widzi, i przed Nim” będziecie musieli zdać sprawę, a nie tylko przed nami, którzy staramy się poświęcać jej całą naszą troskę. [Pamiętajcie], że tak samo zostaniecie przyjęci przez jedną i drugą stronę, jak sobie zasłużycie. Dbajcie więc o to, by pełniąc tę służbę, zachowywać się z taką roztropnością i starannością oraz okazywać taką pilność i rozwagę, abyście nie tylko uniknęli niebezpieczeństwa kary i okrycia się wstydem, ale mogli uzyskać sławę dobrego imienia wraz z zapłatą w postaci słusznej nagrody. 
[5, 13] Chcemy ponadto, by każdy z was, w celu gorliwego i starannego wypełniania wskazanych wyżej zadań, skłonił osoby wyznaczone przez siebie do zbierania tej dziesięciny, aby złożyły przysięgę o następującej treści: „Przysięgam, ja, N. N., mianowany przez was panie N. N. na mocy autorytetu Stolicy Apostolskiej, a także przez nią, poborcą do ściągania, zbierania i przyjmowania dziesięciny ze wszystkich dochodów i przychodów kościelnych od wszystkich ludzi Kościoła, objętych i nieobjętych egzempcją w waszym mieście i diecezji - z wyłączeniem jedynie przeorów, preceptorów, mistrzów oraz innych osób i miejsc należących do Szpitala św. Jana Jerozolimskiego, jak również innych zakonów rycerskich ustanowionych dla obrony spraw Ziemi Świętej i wiary katolickiej - nałożonej przez Stolicę Apostolską, że będę jej lojalnie żądał, zbierał i przyjmował, a także strzegł jej, nie czyniąc w tym wyjątku dla żadnej osoby, bez względu na czyjąkolwiek godność, stan, położenie czy powagę, prośby czy strach, wdzięczność czy przychylność, ani dla żadnej innej przyczyny; że w całości oddam ją wam i przekażę, tak jak polecicie mi czynić; że z wszystkich sum pobranych każdorazowo od osób nieobjętych egzempcją przedstawię wam ostateczny i pełny rozrachunek, z sum zaś pobranych, zebranych i przyjętych od osób objętych egzempcją zdam sprawę przed delegatem lub delegatami, którego lub których Stolica Apostolska uzna za właściwych do mianowania na to stanowisko. Jeżeli zdarzy się, że opuścicie urząd, który sprawowaliście przedtem, to samo uczynię na polecenie następcy na tymże urzędzie. Tak niech mi dopomoże Bóg oraz te święte Boże Ewangelie”. 

[Bulla Licet dudum o dobrach i przywilejach templariuszy] (Awinion, 18 X 1312) 

[6, la] Dla pamięci potomnych. Niedawno we Vienne, na soborze powszechnym, przenieśliśmy, za zgodą świętego soboru, dobra należące do byłego zakonu templariuszy, razem z ich prawami, przywilejami, zezwoleniami, immunitetami i wolnościami na Zakon Szpitala św. Jana Jerozolimskiego. [6, lb] Na ostatniej sesji tego soboru w celu łatwiejszego ustanowienia i umocnienia pokoju oraz zgody pomiędzy przełożonymi kościołów i pozostałymi ludźmi Kościoła, a braćmi zakonu Szpitala - a także z pewnych innych jeszcze, godnych uznania powodów - postanowiliśmy, że należy zawiesić wszystkie przywileje przyznane niegdyś przez Stolicę Apostolską wspomnianemu zakonowi Szpitala, a w konsekwencji, bez wątpienia także przywileje byłych templariuszy, które - jako już przeniesione na Zakon Szpitala - należało i nadal należy uważać za własność Szpitala. Wyłączyliśmy jednak przywilej egzempcji, jeżeli taki posiadali. Chcieliśmy, aby te przywileje pozostawały zawieszone aż do rozporządzenia nimi według upodobania naszej woli. Jednakże niektórzy, nie badając dostatecznie wspomnianych przesłanek, bez skrupułów twierdzą, że suspensa dotycząca przywilejów Szpitala nie rozciąga się na przywileje, które należały niegdyś do zakonu Świątyni. [6, 1c] Chociaż stwierdzenia takich ludzi nie wspiera nawet pozór rozsądnego myślenia, to jednak chcąc usunąć z ich serc wszelkie wątpliwości, oświadczamy na mocy apostolskiego autorytetu, że przez zawieszenie przywilejów zakonu Szpitala, intencją naszą było zawieszenie przywilejów byłego zakonu Świątyni, które wskutek wspomnianego przeniesienia zostały już przejęte przez zakon Szpitala, i dlatego postanawiamy, że są one już, tak jak inne, przywilejami Szpitala i pozostają zawieszone tak jak one. [6, 2a] Niektórzy nasi bracia kardynałowie świętego Kościoła rzymskiego, przed wspomnianym zawieszeniem, mówili już publicznie do wielu spośród przełożonych przybyłych na sobór powszechny, że zawieszenie przywilejów zakonu Szpitala utrzymane będzie tak długo, dopóki nie zostanie dopełnione wszystko - w ten sposób by w pełni i doskonale mogło trwać - co dotyczy zgody, sporów i kłótni, które pomiędzy wspomnianymi przełożonymi, a innymi ludźmi Kościoła, wciąż jeszcze nie osiągnęły oczekiwanego rezultatu. [6, 2b] My jednak uważamy, że jeśliby trzeba oczekiwać rozstrzygnięcia spraw i tego rodzaju sporów, to przez jedną, zresztą mało istotną sprawę, można by wyrządzić zakonowi szpitalników poważną krzywdę, a zbyt długie przeciąganie zawieszenia ich przywilejów nie będzie mogło nie pociągnąć za sobą wielkiej dla nich szkody. Przekonani, że sprawa ta mogłaby stanowić przyczynę licznych fałszywych oskarżeń, na wspomnianej ostatniej sesji, pragnąc uniknąć takiego niebezpieczeństwa, uznaliśmy za konieczne powiedzieć wyraźnie i otwarcie, powtarzając po raz trzeci, aby wszyscy i każdy mógł w pełni zrozumieć, że chcemy, aby zawieszenie przywilejów zakonu Szpitala trwało stosownie do naszego upodobania, dopóki z pomocą Pana nie uznamy za właściwe, po przemyśleniu pożytku dla jednej i drugiej strony, określić swego upodobania, które w ten sposób zatroszczy się zarówno o dobro przełożonych i innych osób kościelnych, jak i szpitalników, że żadnej ze stron nie da powodu do skarg, a raczej sprawi, że obie strony będą mogły słusznie czuć się usatysfakcjonowane. Nikomu więc... 

Dane w Awinionie, 18 grudnia [ 1312 r.], w ósmym roku [pontyfikatu] 


[Bulla Dudum in generali concilio o dobrach templariuszy i pomocy dla Ziemi Świętej] 
(Awinion, 31 XII 1312) 

[7, la] Na wieczną rzeczy pamiątkę. Ostatnio na soborze powszechnym w Vienne, odbytym przez nas z woli Pana, znieśliśmy były Zakon Rycerzy Świątyni Jerozolimskiej i dokonaliśmy kasaty jego dóbr, które - czyniąc z pewnych słusznych względów wyjątek dla dóbr znajdujących się w królestwach i na ziemiach naszych najdroższych synów w Chrystusie, dostojnych królów Kastylii, Aragonii, Portugalii i Majorki, w każdym razie poza królestwem Francji, zarezerwowanych w sposób specjalny do dyspozycji naszej i Stolicy Apostolskiej, do czasu, gdy my i wspomniana stolica zarządzimy co do nich inaczej - dodaliśmy i przyłączyli do dóbr Zakonu Szpitala św. Jana Jerozolimskiego, w celu przeznaczenia ich na pomoc dla Ziemi Świętej. [7, 1b] Ponadto, na tym samym soborze, zadbaliśmy o wydanie zbawiennych rozporządzeń, mających na celu rozwiązanie niektórych problemów związanych z kontynuowaniem działań na rzecz Ziemi Świętej, a także innych, które zamknęłyby drogę sporom, skandalom i niezgodom pomiędzy przełożonymi kościołów i pozostałymi ludźmi Kościoła, a braćmi zakonu Szpitala, aby mógł umocnić się między nimi trwały pokój oraz zgoda; podjęliśmy również inne sprawy odnoszące się do reformy wspomnianego zakonu Szpitala. [7, 2] Lecz ponieważ piętrzące się trudności, które jak morze zalewają Stolicę Apostolską i nieustannie trapią nasze serce, nie pozwoliły jak dotąd i nadal nie pozwalają, aby nasze rozporządzenia zostały polecone, zgodnie z naszym pragnieniem, do pożądanego ich wykonania, aby przez zapomnienie albo jakąś inną troskę nie zginął owoc tych jakże zbawiennych rozporządzeń, lecz z pomocą Pana w stosownym czasie został zebrany, do obecnego dokumentu włączyliśmy tekst rozporządzeń do wykonania o następującej treści. [7, 3] Pragniemy: ażeby przeprowadzenie przyłączenia dóbr byłego Zakonu Świątyni do Zakonu Szpitala ruszyło naprzód i wsparło sprawę Ziemi Świętej; ażeby zamknięta została droga sporom, skandalom i niezgodom pomiędzy przełożonymi i pozostałymi osobami kościelnymi, a braćmi zakonu [Szpitala] i mogła zapanować między nimi trwała zgoda; ażeby zakon ten i jego członkowie, jeżeli i na ile uznają to za pożyteczne, mogli być zreformowani. W tym celu przewidzieliśmy trzy specjalne zarządzenia, które odnośnie do tego zakonu trzeba uchwalić. 
[7, 4a] Po pierwsze, w celu kontynuowania sprawy Ziemi Świętej, nakażemy pilnie przeprowadzić dokładne oszacowanie starych i nowych dóbr wspomnianego zakonu, oraz obliczenie corocznego dochodu, jaki one przynoszą. Troskliwie szukamy i chcemy dokładnie wiedzieć, jaki roczny dochód przynosi każdy stary i nowy jego dom oraz ile mógłby każdego roku oddać na wsparcie dla Ziemi Świętej. Po wykonaniu tego, zgodnie z oszacowaniem i ich wartością, po wyliczeniu niezbędnych kosztów własnego utrzymania posiadłości i domów zakonu, zobowiążemy go do stałego utrzymywania w Ziemi Świętej określonej liczby braci i żołnierzy. [7, 4b] Bracia ci i żołnierze będą zobowiązani do skutecznych działań w celu odzyskania Ziemi Świętej oraz - na ile Bóg pozwoli - zachowania terenów już odzyskanych. Nakazaliśmy i zarządzili, aby bardzo nieliczni bracia zakonu byli po tej stronie morza, to znaczy tylko niezbędni w zarządzaniu posiadłościami i domami zakonu, starcy, chorzy i nieprzydatni na wojnie. Natomiast młodych, silnych i zdatnych do walki wyśle się i zobowiąże do przebywania za morzem, aby Ziemia Święta otrzymała to, co się jej należy, a zakon z pożytkiem i jak przystoi pełnił zadanie, do którego został ustanowiony. Gdy jego bracia i żołnierze po tej stronie morza będą o wiele mniej liczni niż dotychczas, a wspomniane dobra o wiele bardziej i dłużej obciążone niż zwykle, to w ten sposób nie pozostanie im, a wręcz zostanie odebrany powód do pysznienia się wielkością bogactwa, znaczeniem i ilością osób, jak również możliwość podejmowania z tych względów niepotrzebnych form działalności. [7, 4c] Chociaż nie możemy zobowiązać naszych następców, by egzekwowali przestrzegania powyższych ustaleń, to jednak w celu umożliwienia im tego i ułatwienia, nakażemy sporządzić w kurii rzymskiej z wszelką starannością rejestr rocznego dochodu każdego jednego domu oraz należności, które mogą corocznie przekazać na pomoc dla Ziemi Świętej, a także dokładnej liczby braci i żołnierzy, którzy będą musieli przebywać - jak powiedziano wyżej - po tamtej stronie morza. Zarządzimy, aby rejestry te oznaczone naszą pieczęcią wieczyście strzeżono wraz z rejestrami papieskimi. [7, 4d] Ponadto, aby nie brakowało w tym niczego ze staranności i środków ostrożności, rejestry te z naszą pieczęcią, jak powiedziano wyżej, wyślemy do wszystkich chrześcijańskich królów. Będą je wieczyście przechowywać, aby - jeśli przypadkiem by się zdarzyło, czego niech Bóg broni, że Zakon Szpitala nie przestrzegałby tego zarządzenia - sami królowie poinformowani w ten sposób o treści wydanego zarządzenia mogli szybciej i lepiej poznać, w jakim punkcie odchodzi się od wypełniania wspomnianego zarządzenia, i w konsekwencji wyegzekwowali od zakonu jego przestrzeganie. 
[7, 5a] Po drugie, o zapewnienie ładu i pokoju, jak powiedziano wyżej, pomiędzy kościołami i ich przełożonymi a zakonem, wyrazimy troskę w ten sposób, że nakażemy przedstawić sobie wszystkie jego przywileje. Chociaż nie zamierzamy odbierać mu egzempcji, jeśli ją ma, ani udzielać, jeśli jej nie ma, to jednak zniesiemy przywileje uważane za nienawistne lub powodujące spory, niezgodę czy skandale; wątpliwości zaś, jeśli przypadkiem się pojawią, że niekorzystne byłoby zniesienie, wyjaśnimy. [7, 5b] W celu osiągnięcia pełniejszej zgody wydelegujemy z każdej prowincji dwóch przełożonych oraz jednego z naszych lub innych duchownych, dając im pełną i nieskrępowaną władzę, by w sposób uproszczony i łatwy, bez hałasu i formalizmu sędziego mogli wysłuchiwać, rozstrzygać lub łagodzić pomiędzy stronami wszelkie spory i sprawy - powstałe lub mogące powstać między tym zakonem, a kościołami i jakimikolwiek ludźmi Kościoła - związane z kościołami, dziesięcinami, pierwocinami, świadczeniami oraz każdą inną rzeczą i uprawnieniami, dla jakiejkolwiek racji i przyczyny, także z powodu dóbr lub praw byłego zakonu templariuszy; czyniąc to po wezwaniu stron lub - jeśli zechcą - bez wzywania, po dokonaniu postępowania wyjaśniającego albo bez, jak się im spodoba. Natomiast strony ani przed, ani po wydaniu przez nich wyroku czy decyzji nie mogą składać apelacji, lecz cokolwiek oni uczynią i zdecydują, traktowane będzie w całości jako dokonane i zadecydowane przez nas. [7, 5c] Udzielimy im także władzy zarządzania, aby świadczenia należne biskupom w różnych miejscach od Zakonu Szpitala, gdzie i jak wyda się im to pożyteczne, mogły być zamienione na roczny podatek pieniężny, wypłacany tymże biskupom przez zakon. Biskupi zaś, otrzymując taki podatek, zobowiązani są na własny koszt i w odpowiednim dla siebie terminie wizytować miejsca, od których albo z powodu których go otrzymują. Jeśli zaś przestrzeganie tego zalecenia nie będzie dla nich dogodne, biskupi ci otrzymywać będą należne im świadczenia w czasie wizytacji w kościołach zakonu posiadających wystarczające środki na ich wypłacenie. W innych ich kościołach, które nie będą w stanie w pełni wypłacić tych świadczeń, osoby wyznaczone powyżej zdecydują, ile powinny one w zamian zapłacić biskupowi. [7, 5d] Zarządzimy też, że wszystkie kościoły związane z duszpasterstwem, które z jakiegokolwiek tytułu należą do Zakonu Szpitala, a przedtem były templariuszy, oraz inne obecnie należące lub w przyszłości do szpitalników, podlegają odtąd we wszystkich sprawach duchowych biskupom diecezji, bez względu na jakikolwiek przywilej egzempcji. [7, 5e] Aby wszystkie powyższe zarządzenia wypełniono szybciej i bez żadnych wybiegów prawnych ze strony zakonu, a nasza dobra wola w odniesieniu do tych spraw ukazała się wszystkim bardziej wyraziście, zawieszamy od zaraz wszystkie przywileje wspomnianego zakonu udzielone niegdyś przez Stolicę Apostolską, z wyjątkiem przywileju egzempcji, jeżeli go posiadają, i chcemy, żeby pozostawały w zawieszeniu aż do czasu upodobania naszej woli. 

[7, 6a] Po trzecie, wspomniane wyżej zarządzenia, które winniśmy wydać, dotyczą jego uporządkowania i reformy. Przyjrzymy się i starannie zbadamy rozporządzenia, statuty, stan, rozwój zakonu oraz jego członków: aprobując i potwierdzając to, co dobre; wyjaśniając wątpliwości wymagające poprawy i udoskonalenia, które znajdziemy w zakonie i w jego personelu, we władzach i członkach. Przywrócimy respektowanie prawdy i sprawiedliwości w obyczajach oraz przestrzeganie reguły zgodnie z zasadami rozsądku i bezstronności, mając na względzie to, co służy pożytkowi i dobrej sytuacji zakonu oraz pomocy, jaką niesie Ziemi Świętej, tak by ustrzegł się upadku i utrzymał się w zdrowym i pomyślnym stanie. [7, 6b] Przełożeni z królestwa Francji, po przedstawieniu im powyższych słów, prosili, abyśmy znieśli przywilej egzempcji, jeśli Zakon Szpitala go posiada albo w razie wątpliwości przynajmniej zawiesili go tak samo, jak nakazaliśmy zawiesić inne jego przywileje. Oświadczyli też, że tak długo, jak nieuczeni i prości bracia tego zakonu pozostaną pod opieką swych własnych prostych kapłanów, podczas gdy przełożeni nie będą znać ich uczynków ani sumień, wspomniani bracia mogą ponosić poważne szkody na duszy lub znaleźć się w niebezpieczeństwie, o ile nadal pozostawi się im przywilej egzempcji, jeśli go mają. Odpowiadamy na to i wyjaśniamy, że z powodu krótkiego czasu nie możemy w tych sprawach powziąć żadnego pełnego i przemyślanego postanowienia, ale tak szybko, jak tylko z pomocą Pana będziemy mogli to uczynić, zadbamy z pożytkiem również o to i wydamy stosowne decyzje. [7, 6c] Podobnie na prośbę wspomnianych przełożonych [z Francji] nakazujemy i chcemy, że podobnie jak poszczególni królowie katoliccy będą mieć pismo z wyliczeniem wartości dochodów tego zakonu oraz innymi wcześniej wspomnianymi informacjami, tak samo każda prowincja powinna mieć identyczne pismo i będzie je miała. [7, 6d] Także na ich prośbę zarządzamy i chcemy, żeby wszystkie porozumienia zawieszone i zawarte w ciągu ostatnich dziesięciu lat, wymuszone strachem przez szpitalników i byłych templariuszy na kościołach i ludziach kościoła, nie stanowiły dłużej dla tych kościołów i osób żadnej przeszkody ani w niczym nie przynosiły im szkody; jeśli dwaj przełożeni i inny mianowany przez nas, nie przełożony, jak powiedziano wyżej, wyznaczeni do spornych kwestii nie zdołają dojść wobec nich do zgody, wówczas ważne i w pełni prawomocne będzie orzeczenie wydane przez jednego z przełożonych i trzeciego nie przełożonego, bądź decyzja podjęta na drodze porozumienia lub ugody. [7, 6e] Przychylając się ku prośbom przełożonych [z Francji], na ile tylko możemy, pozwolimy dwóm przełożonym, jak powiedziano, delegowanym przez nas ze względu na wspomniane świadczenia wobec ich diecezji pobierać je w gotówce w przypadku nieobecności, trzeciemu zaś, nie będącemu przełożonym, polecimy przydzielić pieniądze z dóbr byłego Zakonu Templariuszy. [7, 6f] Proszeni przez nich zarządzimy ponadto, żeby szpitalnicy, którzy do kościelnego pogrzebu dopuszczą ekskomunikowanych, publicznie obłożonych interdyktem lub jawnych lichwiarzy, bądź dokonają uroczyście, powierzą dokonanie lub zezwolą w swoich kościołach na obrzęd małżeństwa zawieranego wbrew prawu, albo będą zaopatrywać sakramentami kościelnymi wiernych z innych parafii lub pozwolą, by takiej posługi udzielano w ich kościołach, przez sam fakt podlegali wyrokowi ekskomuniki. Surowo im zabraniamy, aby ośmielali się kogokolwiek niesłusznie dręczyć przy pomocy listów apostolskich. [7, 6g] Także na ich prośbę o niewznoszenie nowych kościołów czy kaplic oraz nietworzenie dzwonnic i cmentarzy, nakażemy i zadbamy, aby szpitalnicy przestrzegali praw w tym względzie ustanowionych. 
Dane w Awinionie, 31 grudnia [1312 roku], w ósmym roku naszego pontyfikatu.

[Bulla Licet pridem o dobrach templariuszy] (Awinion, 13 I 1313) 

[8, la] Na wieczną rzeczy pamiątkę. Niegdyś, na soborze powszechnym, odbywanym z woli Bożej w Vienne, rozwiązaliśmy były Zakon Templariuszy ze względu na ściśle określone i uzasadnione racje, wyjaśnione w piśmie o jego rozwiązaniu. [8, 1b] Po długim, rozważnym i dojrzałym namyśle, przy udziale naszych braci i całego soboru powszechnego, za zgodą świętego soboru i pełnią władzy apostolskiej, darowaliśmy, udzieliliśmy, połączyliśmy, wcieliliśmy i wieczyście przyłączyliśmy do zakonu Szpitala św. Jana Jerozolimskiego i do Szpitala - umiłowanym synom, mistrzowi i braciom Szpitala, nazwanym imieniem tegoż Szpitala i z tego zakonu, którzy z odwagą jako szermierze Pańscy ustawicznie narażając się na niebezpieczeństwo śmierci dla obrony wiary, ponieśli i nadal ponoszą w kraju zamorskim nadmiernie obciążające i związane z ryzykiem wydatki - siedzibę Rycerzy Świątyni i pozostałe domy, kościoły, kaplice, oratoria, miasta, zamki, gospodarstwa, ziemie, folwarki i wszystkie inne dobra nieruchome, ruchome oraz samoporuszające się ze wszystkimi członkami, prawami i przynależnościami, znajdujące się po tej stronie morza i za morzem, we wszystkich i jakiejkolwiek części świata, które tenże były zakon, mistrz i bracia tego zakonu - w czasie, w którym mistrz i niektórzy z braci wspomnianego zakonu Rycerzy Świątyni zostali wspólnie aresztowani w królestwie Francji, to jest w roku Pańskim 1308, w miesiącu październiku - mieli, trzymali i posiadali osobiście albo przez kogokolwiek innego, albo które podlegały im lub mogły czy powinny w jakiś sposób im przysługiwać, wraz z ich prawami, przywilejami, ulgami, immunitetami i wolnościami, zaszczytami i wszystkimi obciążeniami. [8, 1c] W akcie darowania, udzielenia, zjednoczenia, wcielenia i przyłączenia dodaliśmy, że pozostawiamy dobra, prawa, zaszczyty i obciążenia wspomnianemu zakonowi Szpitala św. Jana Jerozolimskiego z przeznaczeniem na pomoc dla Ziemi Świętej, przy zachowaniu wszelkich praw królów, książąt, przełożonych, baronów, nobilów oraz innych katolików, które należały do nich przed wspomnianym aresztowaniem mistrza byłego Zakonu Templariuszy oraz niektórych innych braci tego zakonu. [8, 1d] Wyłączyliśmy jednak z donacji, zjednoczenia i wcielenia te dobra byłego Zakonu Templariuszy, które znajdują się poza królestwem Francji, w królestwach i na ziemiach naszych najdroższych synów w Chrystusie, dostojnych królów Kastylii, Aragonii, Portugalii oraz Majorki; uważamy, że słusznie są one aż dotąd wykluczone ze wspomnianej donacji, zjednoczenia i wcielenia, z zachowaniem ich do dyspozycji i zarządzenia Stolicy Apostolskiej ; [8 ,2] jednakże w piśmie, dotyczącym udzielenia, darowania i wcielenia, z powodu niestaranności, zaniedbania albo przeoczenia pisarza lub sekretarza, tam gdzie mówi się o obciążeniach i prawach należnych królom, książętom, przełożonym i innym wspomnianym wyżej osobom, została pominięta wzmianka, że powinny pozostać nienaruszone w ich rękach. 

[8, 3a] Aby w przyszłości z powodu tego pominięcia nie mogła powstać żadna wątpliwość dotycząca wspomnianych obciążeń i praw, ani zrodzić żaden sąd z góry powzięty przeciwko tymże królom, książętom, przełożonym, baronom, nobilom i innym osobom, pragnąc zachować dla każdego jego własne prawa, i chcąc zarządzić w tej sprawie zastosowanie odpowiedniego środka zaradczego - na korzyść tychże królów, książąt, przełożonych, baronów, nobilów i jakichkolwiek katolików - oświadczamy, że dokonaliśmy wspomnianej donacji, zjednoczenia i wcielenia na rzecz zakonu Szpitala św. Jana Jerozolimskiego i samego Szpitala, mistrza i braci tegoż Szpitala, nazywających się imieniem Szpitala i należących do tego zakonu, w sposób i w formie wskazanej powyżej. [8, 3b] Jednakże chcemy i decydujemy, na podstawie jasnego rozeznania rzeczy, ażeby - przy całkowitym pozostawieniu wspomnianych dóbr byłego Zakonu Templariuszy Zakonowi Szpitala, ze wszystkimi przywilejami, ulgami, immunitetami, wolnościami, prawami, zaszczytami i obciążeniami, które mają być przeznaczone na pomoc dla Ziemi Świętej - królom, książętom, przełożonym, baronom, nobilom i wszystkim innym katolikom pozostawione były wszystkie prawa, które należały do nich w czasie aresztowania templariuszy; będą one zachowane nienaruszenie pod każdym względem i powinny być uważane oraz traktowane zupełnie tak samo, jakby zostały zamieszczone w wyodrębniony sposób i oddzielnie w piśmie o donacji, udzieleniu, zjednoczeniu i wcieleniu. Nikomu zatem... 
Dane w Awinionie, 13 stycznia [1313 roku], w ósmym roku [naszego pontyfikatu]. 

II. DEKRETY 

[1. Błędy Piotra Jana Olivi

[l, la] Mocno oparci na fundamencie wiary katolickiej, poza którym, jak świadczy Apostoł, „nikt nie może położyć innego”, otwarcie wyznajemy ze świętą matką Kościołem, że Jednorodzony Syn Boży w tym wszystkim, w czym istnieje Bóg Ojciec, razem z Ojcem wiecznie współistniejący, przyjął od razu w dziewiczym łonie, stosownie do jedności swojej hipostazy i osoby, części naszej natury tworzące jedność, z których sam w sobie będąc prawdziwym Bogiem stał się prawdziwym człowiekiem, to znaczy ludzkie ciało podległe cierpieniu oraz duszę intelektualną czyli rozumną, prawdziwie i pod względem istoty kształtującą ciało. [l, 1b] [Wyznajemy] też, że w tej przyjętej naturze to właśnie Słowo Boga dla dokonania zbawienia wszystkich zechciało nie tylko być przybite do krzyża i na nim umrzeć, ale także, oddawszy ducha, pozwoliło przebić swój bok włócznią, ażeby z wypływających z niego strumieni wody i krwi ukształtowała się jedyna, niepokalana, dziewicza i święta matka-Kościół, małżonka Chrystusa - tak jak z boku pierwszego człowieka, pogrążonego we śnie, ukształtowana została Ewa jako jego małżonka - i w ten sposób postaci pierwszego i starego Adama, będącego według Apostoła „typem Tego, który miał przyjść”, w naszym ostatnim Adamie, to jest w Chrystusie, odpowiadała prawda. 
[l, 2a] Taka jest, mówię, prawda potwierdzona świadectwem owego olbrzymiego orła - którego ujrzał prorok Ezechiel, unoszącego się ponad innymi zwierzętami ewangelicznymi - to znaczy św. Jana apostoła i ewangelisty, który przedstawiając dzieje i porządek tej tajemnicy, powiedział w swej Ewangelii: „Gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, ale jeden z żołnierzy włócznią otworzył Jego bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli”, [l, 2b] Pilnie więc kierujemy ku tak doniosłemu świadectwu i wspólnej opinii świętych ojców i doktorów umysł apostolskiej czujności, wyłącznie do której należy stwierdzanie tego rodzaju rzeczy, i za zgodą świętego soboru oświadczamy, że wspomniany Jan apostoł i ewangelista w powyższym przekazie zachował właściwy porządek zdarzeń, podając, że Chrystusowi już umarłemu jeden z żołnierzy otworzył włócznią bok. 
[l, 3] Dalej, każdą naukę lub stwierdzenie usiłującego twierdzić lub poddawać w wątpliwość, że substancja duszy rozumnej, czyli intelektualnej, nie jest prawdziwie i sama przez się formą ludzkiego ciała, z aprobatą wspomnianego świętego soboru odrzucamy jako błędną i wrogą prawdzie wiary katolickiej, orzekając w celu zapoznania wszystkich z prawdą nieskażonej wiary oraz zamknięcia drogi wszystkim podstępnym błędom, że ktokolwiek odważy się twierdzić, bronić lub z uporem utrzymywać, że dusza rozumna, czyli intelektualna, nie jest sama przez się i ze swej istoty formą ludzkiego ciała, ma być uważany za heretyka. 
[l, 4a] Wszyscy powinni też wiernie wyznawać, że jeden chrzest odradza wszystkich ochrzczonych w Chrystusie, tak jak jest jeden Bóg i jedna wiara. Wierzymy, że chrzest udzielany w wodzie w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, jest doskonałym środkiem do zbawienia zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. [l, 4b] Prawdą jest, że jeśli idzie o skutek chrztu u dzieci, znajdujemy u teologów opinie podzielone: niektórzy z nich mówią, że na mocy chrztu zostaje dzieciom odpuszczona wina, lecz nie zostaje darowana łaska; inni natomiast twierdzą przeciwnie, że w chrzcie zostaje im odpuszczona wina, a także wlane cnoty i kształtująca łaska ze względu na dyspozycję, chociaż w ich wieku nie ze względu na użycie, [l, 4c] My zaś, uwzględniając powszechną skuteczność śmierci Chrystusa, która poprzez chrzest zostaje jednakowo udzielona wszystkim ochrzczonym, za zgodą świętego soboru uważamy, że należy wybrać opinię drugą, według której zarówno dzieciom, jak i dorosłym w chrzcie udzielona zostaje łaska kształtująca i cnoty, jako bardziej prawdopodobną oraz bardziej zgodną i harmonijną ze świętymi i współczesnymi doktorami teologii.

[2. Opaci nie mogą wyzyskiwać podległych ich władzy] 

Opaci i inni zakonnicy, przewodzący w jakimkolwiek zarządzie, pod pretekstem przeoratów czy innych podległych im miejsc nie mogą nikogo pozywać na mocy listów Stolicy Apostolskiej lub jej legatów, chyba że dozwolone jest to gdzieś w obecności ich przeorów oraz innych rządców. Nie dozwala się tego również pod pretekstem miejsc dostarczających im środków utrzymania, nawet choćby pełnili nad nimi zarząd. Jeśli ktoś wbrew temu rozporządzeniu ośmieli się niepokoić drugiego, ukarany zostanie przez sędziego, który prowadzi tę sprawę, na poniesienie kosztów i wyrównanie strat. Każdy proces prowadzony sprzecznie z powyższym dekretem, jest nieważny na mocy samego prawa. 

[3. O mianowaniu delegata papieskiego dla klasztorów] 

Główny oficjał biskupa lub zakonnik otrzymujący przeorat konwentualny, chociaż nie było zwyczaju przyjmowania do niego przeora przez wybór, może zostać mianowany jako delegat przez Stolicę Apostolską lub jej legata. Jednak nie chcemy, aby stosowano to wobec oficjała obcego [z innej diecezji] lub zakonnika będącego przeorem klauzurowym. 

[4. Zakaz kumulowania beneficjów] 

[4, 1] Nieraz przełożeni zakonów zaniedbują obsadzenie w terminie wyznaczonym przez Sobór Laterański wakujących przeoratów, kościołów, zarządów lub innych beneficjów powierzonych ich pieczy. Dlatego biskupi miejsca, w nieobjętych egzempcją mocą swej władzy, w objętych zaś egzempcją mocą władzy apostolskiej, niech uzupełnią ich zaniedbanie, przydzielając duchownym diecezjalnym przeoraty, kościoły, zarządy i takie beneficja, to znaczy, tradycyjnie przez nich zarządzane; inne zaś, powierzane dotychczas wyłącznie zakonnikom, niech przekazują zakonnikom z klasztorów, których przełożeni dopuścili do zaniedbań. [4, 2] Na mocy tej samej władzy biskupi diecezjalni nie pozwolą w żaden sposób, aby wspomniani przełożeni: łączyli przeoraty, kościoły, zarządy i tego typu beneficja z dobrami, z których czerpią środki utrzymania; nakładali na nie nowe podatki lub zwiększali już istniejące; pobierali nowo nałożone lub stare zwiększone. Przez powyższe przeoraty, kościoły, zarządy i beneficja rozumiemy te, które nie stanowią źródła utrzymania dla tych przełożonych, ale zwykły mieć specjalnych przeorów, administratorów czy zarządców, chociaż takich przeorów czy administratorów można bez przeszkód odwołać z powrotem do klasztoru. [4, 3] Postanowiliśmy przywrócić konstytucję naszego poprzednika papieża Bonifacego VIII, zabraniającą zajmowanie dóbr wakujących beneficjów przez przełożonych czy kogoś innego, oraz statut wspomnianego Bonifacego, dotyczący takich przeoratów i kościołów, zabraniający, aby jakikolwiek zakonnik mógł mieć więcej przeoratów lub kościołów związanych z duszpasterstwem, choćby nawet sam nie pełnił troski duszpasterskiej, ale przez kogoś innego; dotyczy to też przeoratów nie związanych z duszpasterstwem. 

[5. Święcenia a urzędy i beneficja w Kościele] 

W celu nakłonienia do przyjmowania święceń tych, którzy w diecezjalnych kościołach katedralnych czy kolegiackich zostali lub zostaną w przyszłości przeznaczeni do sprawowania obrzędów liturgicznych, postanawiamy, że odtąd nikt nie będzie miał głosu na kapitule w tych kościołach, nawet jeśli inni dobrowolnie by mu go przyznali, jeżeli nie otrzyma przynajmniej święceń subdiakonatu. Ci zaś, którzy w nich posiadają lub uzyskają w przyszłości zaszczyty, godności, urzędy czy prebendy, związane z określonymi święceniami, jeśli bez uzasadnionej przeszkody nie podejmą starań, aby je otrzymać w ciągu roku, nie mogą aż do czasu ich uzyskania w żaden sposób posiadać głosu w kapitule tychże kościołów. Ponadto należy im odebrać połowę z dochodu przydzielanego i należnego uczestniczącym w odprawianiu pewnych oficjów kościelnych, bez względu na jakieś zwyczaje czy normy przeciwne, oczywiście przy zachowaniu w mocy innych kar kościelnych, które prawo stanowi dla odmawiających promocji do święceń. 

[6. Uproszczenie procedur sądowych]

 Pragnąc ograniczyć szkodliwe przedłużanie sporów wynikające nieraz - jak uczy doświadczenie - ze zbyt skrupulatnego stosowania procedury sądowej, postanawiamy, że w badaniu spraw dotyczących elekcji, wniosków wyborczych, przydzielania [dóbr], zaszczytów, godności, urzędów, kanonikatów, prebend, wszelkich beneficjów kościelnych i dziesięcin, do świadczenia których ludzi do nich zobowiązanych można zmusić przez cenzurę kościelną po uprzednim upomnieniu, a także w sprawach związków małżeńskich, lichwy oraz z nimi związanych, można na przyszłość prowadzić postępowanie w sposób uproszczony i w każdym miejscu, bez rozgłosu i formalizmu ze strony sędziego; pragniemy, aby ten sposób postępowania dotyczył nie tylko spraw przyszłych, ale także obecnych, jak również zawieszonych z powodu apelacji. 

[7. O sprawowaniu jurysdykcji przez biskupów-wygnańców] 

[7,1] Chociaż święte kanony zakazują ogólnie, aby biskupi nie wypełniali jurysdykcji w obcej diecezji, my jednak nie chcielibyśmy, aby z tego względu bezkarnie uchodziły krzywdy zadane kościołom przez ich wygnanie. Dlatego biskupom wygnanym zuchwale przez bezbożnych, z obawy przed prześladowcami nie mającym odwagi rezydować w swym mieście, diecezji, czy w innym jej miejscu, i nie mogącym osobiście lub przez innych wykonywać tam należnej im jurysdykcji, uznaliśmy za słuszne pozwolić, aby w innych diecezjach, to znaczy w miastach i ważnych miejscach w sąsiedztwie ich kościołów, gdzie będą bezpieczni, mogli ją swobodnie wykonywać i występować przeciw tym, którzy ich wypędzili, ich doradcom i pomocnikom, jak nakaże sprawiedliwość. Miasta te i miejsca nie powinny być zagrożone z ich strony, a oni sami winni tam być wezwani osobiście lub do siedziby, jeśli byłoby to bezpieczne; inaczej wezwanie musi być publiczne i odbyć się w kościele katedralnym miejsca lub w siedzibie biskupiej. [7, 2] Jeżeli biskupi ci nie odważą się w ten sposób pozwać tych, którzy ich wygnali z doradcami i pomocnikami, albo ci ostatni złośliwie będą przeszkadzać, aby uniknąć pozwu, dozwala się im pozwać lub nakazać to uczynić publicznie w kościołach miast czy ważniejszych miejsc, jak powiedziano wyżej, w którąś niedzielę lub święto, kiedy lud gromadzi się na nabożeństwo, gdyż można z prawdopodobieństwem przyjąć, iż takie wezwanie dotrze do uszu pozwanych. Jeżeli po nim nie zechcą stawić się wobec biskupów w wyznaczonym terminie ostatecznym, poprowadzi się postępowanie przeciw nim, jako gdzie indziej prawnie pozwanych. [7, 3] Biskupom tym pozwalamy też, aby przez brak sprawiedliwości nie doznali jakiejś szkody, na pełne wykonywanie swej jurysdykcji wśród wiernych im podległych w czasie przebywania poza diecezją, jeśli nie mają odwagi lub nie mogą czynić tego osobiście bądź przez osoby drugie we własnych diecezjach, pod warunkiem, że poddani nie doradzający ani nie pomagający w wypędzeniu, nie będą zmuszeni do oddalania się od granic swej diecezji dalej niż na dwa dni drogi. [7, 4] Chcemy, aby biskupi poprosili o pozwolenie na takie działania biskupów miejsc, w których przebywają; jeśli nie mogą go uzyskać, niech postępują zgodnie z tym, co powiedziano wyżej. Jeżeli biskupi ci będą twierdzić, że nie odważyli się osobiście pozwać sprawców wygnania z ich doradcami i pomocnikami, ani przez wysłanie pozwu do domu, ani publicznie, jak wskazano wyżej, w swoich kościołach katedralnych, albo że oni złośliwie przeszkadzali, aby uniknąć pozwu, albo że nie mogli lub nie mieli odwagi wykonać jurysdykcji przeciw nim osobiście ani przez kogoś innego we własnej diecezji, chcemy, by takie oświadczenia zachować; zobowiązujemy ich jednak surowo, pod groźbą sądu Bożego, aby w odniesieniu do tych wydarzeń nie zeznawali kłamliwie ani nie zmyślali podstępnie nieprawdziwych faktów wbrew własnemu sumieniu. [7, 5] Wyroki i procesy tych biskupów, prowadzone w powyższych sprawach poza własną diecezją, biskupi sąsiadujący winni ujawnić lub zezwolić na ujawnienie w ich diecezjach, gdy się tego od nich zażąda. Przez wskazane tu sprawy nie może powstać żadna szkoda - z powodu upływu czasu ani dla żadnej innej przyczyny - dla ordynariuszy diecezjalnych ani dla nikogo innego, kto posiada prawo jurysdykcji w miejscach, w których - jak już powiedziano - wykonywać będą jurysdykcję bi-skupi-wygnańcy. 

[8. Zajęcia zakazane duchownym]

[8, 1] Ordynariuszom surowo nakazujemy, aby trzy razy upomnieli imiennie duchownych, którzy publicznie i osobiście trudnią się profesją kata, rzeźnika lub karczmarza, by zaprzestali uprawiania tego typu zajęcia w stosownym czasie wyznaczonym przez upominającego i nigdy do niego już nie wracali. Jeśli upomnieni w ten sposób nie zaprzestaną lub kiedykolwiek wrócą do tych zajęć, to żonaci tracą całkowicie przywileje duchownego, nieżonaci zaś tracą je w zakresie korzystania z dóbr, a gdy nadal będą postępować jakby byli ludźmi świeckimi, tracą przez to samo przywileje duchownego na tak długo, jak będą trwać w błędach. [8, 2] Wobec innych duchownych, zajmujących się publicznie kupiectwem, handlem świeckim lub działalnością niestosowną dla duchownego, oraz noszących broń, biskupi postarają się tak zastosować przepisy kanoniczne, aby ich zmusić do zaprzestania tych nadużyć, a oni sami nie byli winni godnego potępienia zaniedbania. 

[9. O stroju duchownych i mnichów]

[9, 1] Skoro ten, kto ośmiela się po porzuceniu habitu swojego zakonu, przyjmować inny i bez zasadnej przyczyny nosić go publicznie, okazuje się niegodnym przywilejów zakonnika tego zakonu, w obecnej konstytucji ustanawiamy, że jakikolwiek duchowny ukaże się publicznie w kolorowej lub rozciętej szacie, bez uzasadnionej przyczyny, jeśli ma beneficjum, zostanie przez to samo zawieszony w prawie korzystania z niego na sześć miesięcy. Jeśli zaś go nie posiada, a ma święcenia niższe niż kapłańskie, przez ten sam czas winien być uważany za niezdolnego do otrzymania beneficjum kościelnego. [9, 2] Rozporządzenie to dotyczy także innych duchownych noszących publicznie takie szaty oraz tonsurę duchownego. Natomiast otrzymujący godność, urząd lub inne beneficjum związane z duszpasterstwem, a także inni kapłani i jacykolwiek zakonnicy, którzy powinni przez przyzwoity ubiór wyrażać na zewnątrz wewnętrzną szlachetność obyczajów, jeśli bez uzasadnionej przyczyny nosić będą publicznie takie szaty lub publicznie założą na głowę infułę czy rodzaj mitry z materii lnianej, to przez samo to, posiadający tytuł do beneficjum zostają zawieszeni na rok w prawie przyjmowania z niego dochodów. Pozostali kapłani i zakonnicy uznani zostaną za niezdolnych, przez ten sam czas, do objęcia jakiegokolwiek beneficjum kościelnego. [9, 3] Tacy i wszyscy pozostali duchowni, używający płaszcza podbitego futrem i tak krótkiego, że ukazuje się odzienie noszone pod spodem, zarówno księża diecezjalni, jak i zakonni pełniący jakiś urząd, zobowiązani są do oddania go ubogim w ciągu miesiąca. Pozostali zakonnicy, nie posiadający urzędu, w tym samym czasie zobowiązani są przekazać taki płaszcz swoim przełożonym, aby został przeznaczony na jakiś zbożny cel; w przeciwnym razie posiadający tytuł do beneficjum popada w karę suspensy, pozostali zaś niech wiedzą, że popadają w karę pozbawienia zdolności [do beneficjum], na ten sam czas, jak wskazano wyżej. [9, 4] Dodajemy zakaz, aby duchowni, zwłaszcza beneficjenci, nie używali publicznie wzorzystego obuwia, czerwonego i zielonego. 


[10. O warunkach działalności franciszkanów i dominikanów] 

[10, 1] Papież Benedykt XI, nasz poprzednik, odwołał dekret wydany przez Bonifacego VIII, naszego poprzednika, który przedstawiamy poniżej; ponieważ odwołanie to, jak się okazało, nie przyniosło owocu w postaci pokoju, co było nadzieją autora, lecz raczej rozbudziło niemałe konflikty, które teraz trzeba uśmierzać, anulujemy je całkowicie i zgodnie z zachętą i zgodą świętego soboru odnawiamy dekret wydany przez Bonifacego [VIII], którego tekst podajemy w całości, a brzmi on jak następuje: [10, 2] „Bonifacy biskup, sługa sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę. Za sprawą dobroci Bożej postawieni na katedrze najwyższego urzędu pasterskiego, choć obciążeni wieloma trudnymi problemami, niczym rwący potok spływającymi zewsząd do szerokiej rzeki kurii rzymskiej, niepokojeni niezliczonymi troskami, szarpani wieloma myślami, to jednak gorąco pragniemy, gorliwie się zajmujemy i usilnie poświęcamy, aby dla chwały Bożego imienia, dla wywyższenia wiary katolickiej i pożytku dusz wiernych, po doszczętnym wyrąbaniu ciernistych krzewów nieporozumień i całkowitym wyplenieniu krętactwa sporów, mogło się uciszyć i zapanować pokój, zapłonąć wielki ogień miłości, aby mogła umocnić się jedność i zgoda i trwać jedność myśli między biskupami kościołów, ustanowionymi dla opieki i kierownictwa trzody Pańskiej, a pozostałymi duchownymi. [10, 3] Wiemy i doświadczenie nas poucza, że tylko w czasie pokoju Sprawca pokoju otrzymuje właściwą cześć; nie jesteśmy nieświadomi, że nieporozumienia i skandale przygotowują drogę przewrotnym czynom, wzbudzają zawziętość i nienawiść oraz ośmielają do niegodziwych obyczajów. Od dawna trwa między prałatami i rektorami, kapłanami i [innymi] duchownymi kościołów parafialnych, w różnych miejscach świata z jednej strony, a braćmi Zakonu Kaznodziejskiego i Braci Mniejszych z drugiej, poważny i niebezpieczny konflikt - zapewne za sprawą tego, który z nienawiści do pokoju sieje ziarno niezgody - w sprawie głoszenia wierzącym kazań, słuchania spowiedzi, nakładania pokuty i grzebania ciał zmarłych, o których wiadomo, że wybrali pochówek w kościołach i miejscach należących do tychże braci. [10, 4] My zaś, pobożni ojcowie chwalebnym zwyczajem martwiący się problemami synów, dokładnie je badamy i uważnie oceniamy, rozmyślając z niepokojem w sercu, jak ta niezgoda pełna jest niebezpieczeństw, ciężka od szkód, nienawistna przed obliczem Bożego majestatu. Dlatego zamierzamy gorliwie z ojcowską troską całkowicie ją wykorzenić i usunąć, aby z pomocą Bożą nigdy już nie powstała w przyszłości. Gorąco pragniemy, by tego rodzaju problem, ciążący nam na sercu, znalazł szybki i zbawienny koniec dzięki zręczności Stolicy Apostolskiej. Po starannym przemyśleniu wraz z naszymi braćmi, dla czci Boga i wywyższenia wiary katolickiej, zachowania pokoju między wspomnianymi stronami, wzrostu dusz wiernych ku zbawieniu, za radą tychże braci i mocą władzy apostolskiej postanawiamy i zarządzamy, że bracia wspomnianych zakonów mogą bez przeszkód głosić i wyjaśniać ludowi i klerowi słowo Boże w kościołach, swoich miejscach, a także na placach publicznych, poza godzinami, w których przełożeni tych miejsc chcieliby nauczać lub kazać czynić to w ich obecności podczas uroczystości; w tych godzinach bracia nie będą nauczać, chyba że przełożeni nakażą im co innego i dadzą specjalne zezwolenie. [10, 5a] Tam, gdzie się studiuje i gdzie zwyczajowo głosi się kazania dla kleru, w dniach, w które zwykli oni głosić je uroczyście, podczas obrzędów pogrzebowych oraz przy okazji ich własnych, specjalnych świąt, mogą nauczać w sposób dozwolony i bez przeszkody z wyjątkiem godzin, kiedy zwykle wykłada się tam słowo Boże dla kleru lub biskup czy wyższy przełożony zechce zwołać wokół siebie ogólne zebranie kleru, albo z przyczyny lub naglącej sprawy uzna, że powinien zgromadzić się tam kler. [10,5b] Dla żadnej przyczyny bracia ci nie odważą się i nie powinni głosić i wyjaśniać słowa Bożego w kościołach parafialnych, chyba że zaproszą ich lub wezwą kapłani tych parafii, zgodnie z ich życzeniem i za ich zgodą, czy po uzyskaniu zezwolenia, o ile biskup albo wyższy przełożony nie poleci im głoszenia kazań. 

[10, 6] Mocą tej samej władzy postanawiamy też i rozporządzamy, aby w każdym mieście i diecezji, w których bracia mają swe domy, lub w miastach i diecezjach sąsiadujących z miejscami, gdzie nie mają swych domów, magistrzy, przełożeni prowincjami Zakonu Kaznodziejskiego lub ich wikariusze oraz ministrzy generalni i prowincjalni, a także odpowiedzialni zakonu [Braci] Mniejszych, udali się osobiście lub wysłali braci, których uznają za odpowiednich, do przełożonych tych miejsc i pokornie poprosili, aby bracia wybrani do tej funkcji mogli w ich miastach i diecezjach bez przeszkody słuchać spowiedzi tych spośród podlegających im wiernych, którzy chcą spowiadać się przed nimi, aby mogli oni nakładać na nich zbawienną pokutę, jaką uznają, mając na względzie Boga, za pomocną i udzielać im za pozwoleniem, uprawnieniem i według życzenia tychże przełożonych, łaski odpuszczenia grzechów. [10, la] Następnie wspomniani magistrzy, przełożeni prowincjalni i zarządcy tych dwóch zakonów postarają się wybrać osoby zdolne, odpowiednie, o wypróbowanej rzetelności, dyskretne, skromne i doświadczone, aby mogły wypełniać tak zbawienną służbę i funkcję. Wybranych przedstawią albo nakażą to uczynić przełożonym, aby za ich pozwoleniem, dzięki ich łaskawości i życzeniu, w podległych im miastach i diecezjach, mogli słuchać spowiedzi wiernych, którzy chcą przed nimi się spowiadać, nakładać służące zbawieniu pokuty oraz potem udzielać im łaski odpuszczenia, jak powiedziano wyżej. Nie mają jednak w żadnym przypadku prawa słuchać spowiedzi poza miastami i diecezjami, do których zostali przeznaczeni, skoro, jak chcemy, wysłano ich do miast i diecezji, a nie do prowincji. [10, 7b] Liczba osób, które należy przyjąć do wykonywania tej funkcji, powinna być proporcjonalna do liczebności całego kleru i ludu, dostosowana do ich dużej liczby lub niedostatku. Jeśli przełożeni udzielą żądanego pozwolenia na słuchanie spowiedzi, magistrzy, ministrzy i inni przyjmują z wdzięcznością, a osoby wybrane przystąpią do wypełniania powierzonego im obowiązku. Następnie, gdy przełożeni nie będą chcieli zaakceptować któregoś z przedstawionych im braci, albo nie uznają go za godnego przyjęcia, wówczas należy go odsunąć i zastąpić kimś innym, którego przedstawi się temu samemu przełożonemu. [10, 8a] Jeśli przełożeni odmówią udzielenia takiego zezwolenia braciom wybranym do słuchania spowiedzi w sposób, jaki przedstawiono wyżej, my, od tego momentu, pełnią władzy apostolskiej, łaskawie udzielamy im prawa swobodnego i ważnego słuchania spowiedzi tych, którzy tego zechcą, zadawania im zbawiennej pokuty i udzielania łaski odpuszczenia. [10, 8b] Przez takie zezwolenie nie zamierzamy jednak udzielać im, to jest braciom wyznaczonym w ten sposób, większej władzy w tym zakresie niż ta, która udzielona jest na mocy prawa duszpasterzom czy kapłanom parafialnym, chyba że przełożeni tych kościołów uznają, że należy im specjalnie przyznać w tej materii szersze kompetencje. 
[10, 8c] Do tego dekretu i naszych rozporządzeń dodajemy, że bracia wymienionych zakonów, w swoich kościołach i miejscach, które gdziekolwiek im podlegają, mają swobodę w zakresie pochówku zmarłych i wolno im przyjąć na wieczysty spoczynek każdego, kto wybierze sobie miejsce lub kościół tych zakonów. [10, 8d] Aby kościoły parafialne i ich duszpasterze czy rektorzy, mający zadanie udzielania sakramentów Kościoła, którym przysługuje prawo głoszenia czy wyjaśniania słowa Bożego i słuchania spowiedzi wiernych, nie zostali pozbawieni należnych i koniecznych beneficjów ani nie zostały uszczuplone - ponieważ zasługuje robotnik na swą zapłatę - na mocy władzy apostolskiej postanawiamy i zarządzamy, że bracia tychże zakonów zobowiązani są przekazywać kapłanom parafialnym i rektorom w całości czwartą część - którą mocą władzy apostolskiej ustaliliśmy i której wyznaczyliśmy limit - ze wszystkich dochodów, zarówno z opłat pogrzebowych, jak również z [dóbr] pozostawionych przez kogokolwiek i w jakikolwiek sposób, z wyodrębnieniem ich części czy w całości, na jakikolwiek cel określony czy ustalony; także z dóbr, z których nie ma zwyczaju lub nie trzeba zgodnie z prawem dawać czy wymagać czwartej części kanonicznej; ponadto z tego, co zostało dane czy w jakikolwiek sposób darowane w chwili śmierci czy choroby śmiertelnej donatora, jakimkolwiek sposobem, bezpośrednio czy pośrednio, tym braciom lub dla nich przez inne osoby. Zakonnicy ci zadbają, aby te darowizny nie zostały uczynione dla pożytku czy korzyści braci, na rzecz innego lub innych, którzy nie są zobowiązani do oddawania czwartej części lub by nie przeszło to na takich, co w ten sposób zostało dane czy darowane a także by nikt nie starał się uzyskać od donatora, kiedy jest on jeszcze w dobrym zdrowiu, tego, co powinno być dane czy darowane braciom w chwili jego śmierci. [10, 8e] Zamierzamy obciążyć ich sumienia koniecznością unikania tego typu wybiegów, dlatego jeśli zdarzyłoby się przypadkiem - niech Bóg nie dopuści - że bracia postąpią w tym względzie używając jakiegoś podstępu czy oszustwa, nie tylko chcemy, by byli dłużnikami rzeczonych kapłanów, rektorów i duszpasterzy, lecz przypominamy im, że zażąda się od nich skrupulatnego zdania sprawy na sądzie ostatecznym. Rektorzy, duszpasterze i przełożeni w parafiach nie mogą wymagać niczego innego ponad [czwartą] część, bracia zaś nie mają obowiązku oddawać im nic więcej, nikt też ani w żaden sposób nie może ich do tego zmuszać. [10, 9a] My tymczasem, aby z pomocą Bożą we wszystkim postępowano pokojowo i zgodnie z zasadą sprawiedliwości, całkowicie odwołujemy, unieważniamy, kasujemy i wycofujemy wszystkie przywileje, akty łaskawości i zezwolenia udzielone ustnie lub pisemnie, w jakiejkolwiek formie, wyrażeniu czy formule słownej, przez nas czy naszych poprzedników biskupów Rzymu, komukolwiek z członków tych zakonów, jak również zwyczaje, umowy, statuty i pakty, w mierze, w jakiej są sprzeczne z powyższymi rozporządzeniami lub z którymkolwiek z nich; to zaś co ogłaszamy jako anulowane, unieważnione i wycofane, uznajemy za pozbawione odtąd wszelkiej mocy. [10, 9b] Obecnie prosimy też i pilnie zachęcamy, surowo nakazując wszystkim przełożonym Kościoła jakiegokolwiek stanowiska, statusu czy godności, kapłanów parafialnych i duszpasterzy czy rektorów już wspomnianych, aby traktowali życzliwie, przez szacunek należny Bogu i Stolicy Apostolskiej, polecone im zakony i ich członków; niech dołożą starań, aby nie byli wobec braci nieprzystępni, surowi, twardzi i przykrzy, ale raczej życzliwi, przychylni, łaskawi i hojni, jak przystoi ludziom prawdziwie szlachetnym; zarówno w pełnieniu obowiązku głoszenia i wyjaśniania słowa Bożego, jak i we wszystkich innych wyżej wymienionych rzeczach niech przyjmą ich chętnie i uprzejmie jako swoich cennych współpracowników oraz jako tych, którzy będą dzielić z nimi ich trudy i niech nie zabraknie w ich przyjęciu uczucia życzliwości. W ten sposób większa będzie ich nagroda wiecznej szczęśliwości i powiększy się szczęśliwie plon zbawienia dusz. [10, 10] Powinni oni także wiedzieć, że jeśli przypadkiem w zakresie tych spraw postępować będą inaczej, łaskawość Stolicy Apostolskiej, która szczególną życzliwością obejmuje te zakony i ich członków oraz obdarza głęboką miłością, słusznie się na nich rozgniewa i nie będzie mogła tego spokojnie tolerować bez powzięcia i zastosowania odpowiednich środków zaradczych; ponadto nie unikną oni gniewu niebiańskiego Władcy, który sprawiedliwie odpłaca według zasług, i któremu gorliwie służą ci bracia. 

[11. O zawłaszczających dziesięciny] 

[11, 1] Zakonnicy, którzy ośmielą się zawłaszczać czy uzurpować sobie wyszukanymi oszustwami i pozorami pierwociny lub inne dziesięciny należne kościołom i nie przysługujące im z żadnego tytułu prawnego; oraz ci, którzy ze zwierząt posiadanych przez swych służących i pasterzy, albo z innych zwierząt przyłączonych do ich trzód; oraz ci, którzy ze zwierząt, które oszukując kościoły kupują w wielu miejscach i powierzają je sprzedającym czy innym, aby ich strzegli; oraz ci, którzy z ziem oddawanych innym pod uprawę - nie pozwolą lub zabronią płacić kościołom dziesięcinę, o ile po otrzymaniu żądania rekwizycji dotyczącej powyższych dziesięcin od dochodzących jej, nie zaprzestaną powyższych praktyk w ciągu miesiąca lub w ciągu dwóch miesięcy nie uiszczą odpowiedniej grzywny kościołom poszkodowanym za to, co ośmielili się zawłaszczyć lub zatrzymać wbrew postanowieniom, są i pozostaną tak długo zawieszeni w swych urzędach, zarządzaniu i korzystaniu z beneficjów, dopóki tego nie zaniechają i nie zadośćuczynią, jak powiedziano wyżej. Jeśli zakonnicy ci nie mają zarządów ani beneficjów, gdy inni wyżej wskazani popadają w suspensę, to oni - w ekskomunikę, od której nie można uwolnić przed należnym zadośćuczynieniem, bez względu na jakiekolwiek przywileje. [11, 2] Nie chcemy, aby powyższe zasady rozciągać na zwierzęta trzymane przez ofiarodawców lub oblatów, jeśli tylko faktycznie darowali czy ofiarowali oni siebie i swój majątek zakonnikom.

[12. O tym samym oraz o zakazie zastawiania sprzętów kościelnych] 

Jeśli dziesięcinę z jakiegokolwiek beneficjum przekazuje się przez pewien czas według ustalonych stawek, to może i powinna być zebrana zgodnie z miejscowym zwyczajem i w monecie będącej tam w obiegu. Chcemy, aby jej poborcy nie mogli brać ani przyjmować w zastaw lub w formie gwarancji kielichów, ksiąg ani innych sprzętów liturgicznych, przeznaczonych do świętych obrzędów, nie wolno też ich sprzedawać na licytacji ani używać w sposób niezgodny z przeznaczeniem. 

[13. Zakaz obejmowania funkcji przełożonych w klasztorach przez byłych członków zakonów żebraczych] 
[13, 1] Aby ślubujący ubóstwo w zakonie chętniej trwali w powołaniu, do którego zostali wezwani, a przechodzący do zakonu nie żebraczego starali się zachowywać w nim powściągliwiej, aby pohamować ich ambicję, źródło niezgody i podziału, za zgodą świętego soboru postanawiamy, że wszyscy członkowie zakonów żebraczych, którzy nawet na mocy powagi apostolskiej przejdą w przyszłości lub już przeszli do zakonów nie żebraczych - nawet jeśli w chwili przejścia byli przeorami, pełnili funkcje administracyjne czy mieli inne urzędy, wykonywali obowiązki duszpasterskie lub zarządzali kościołem - nie powinni posiadać prawa głosu ani miejsca w kapitule, choćby zostały im dobrowolnie przyznane przez innych; nie mogą też przyjąć urzędu przeora, administratora ani żadnego innego stanowiska posiadanego przedtem, nawet jako wikariusze czy pomocnicy, ani podejmować obowiązków duszpasterskich czy zarządu kościoła osobiście lub w zastępstwie innych. Wszelkie usiłowania przeciwne temu są nieważne na mocy samego prawa, bez względu na jakikolwiek przywilej. [13, 2] Nie chcemy, aby obecna konstytucja rozciągała się na zakony żebracze, których trwanie Stolica Apostolska chciała tak podtrzymać, że pozwoliła, aby ich profesji zachowali dotychczasowy status, ale nie dopuszczali już więcej do swej profesji nikogo nowego, ani na tych, którym udzielono zezwolenia ogólnego na przechodzenie do innych zatwierdzonych zakonów. 

[14, 1-4. O stroju mnichów]

[14, 1] Aby na roli Pańskiej, to znaczy w świętym zakonie czarnych mnichów, nie pojawiła się ukradkiem jakaś rzecz niestosowna, ani wraz z zasiewem nie wyrosło coś błędnego i szkodliwego, lecz by rosły na niej obficie raczej „kwiaty czci i poważania”, zabraniamy im bez różnicy wszelkiej widocznej niechlujności i zbytniej wykwintności czy upodobania w ubiorze, pokarmie i napoju, podróżach konnych i warunków mieszkalnych. Postanawiamy, że ich szata wierzchnia, najbliższa habitu, będzie w kolorze czarnym, brunatnym lub białym, zgodnie ze zwyczajem regionu, w którym żyją. [14, 2] Niech nie przekracza się skromności zakonnej jakością materiału ani nie szuka tego, który jest cenniejszy i delikatniejszy, ale bardziej użyteczny i praktyczny. Szata niech będzie w całości o kroju zaokrąglonym, nierozcinana i nie rzucająca się w oczy zbytnią długością lub krótkością; niech ma rękawy szerokie, sięgające dłoni, bez mankietów i jakichkolwiek guzików. Mnisi niech zadowalają się nakryciami z sukna czarnego albo futrzanymi, noszonymi zamiast kapturów, gdy noszą habity z kapturami; zgodnie z zaleceniem opata mogą używać skromnych kapturów rozciętych na ramionach. Niech nie noszą szat podbitych jedwabiem. Jako obuwia niech używają obszernych cholew lub wysokich butów. [14, 3] Żaden niech nie ośmieli się nosić pasa, sztyletu ani ostróg z ozdobami albo jeździć konno na siodle ozdobionym nadmiernie ornamentami metalowymi, czy w ogóle zanadto zbytkownym, lub posługiwać się uprzężą z ozdobnymi zapinkami. Znowu w miejscu, gdzie zbierze się wspólnota złożona z dwunastu mnichów albo więcej, w murach klasztoru, opat, przeor albo inny przełożony niech nosi flocus z sukna, jaki to flocus czy cuculla przyjęty został w tym klasztorze. Inni mnisi w klasztorach, gdzie zwykło się nosić flocus też powinni ich używać. W innych zaś klasztorach, w domach i w innych przeoratach, gdzie nie ma tak dużej liczby mnichów, niech noszą cuculla zamknięte i skromne. [14, 4a] Kiedy opaci, przeorzy lub inni przełożeni i mnisi wychodzą na zewnątrz klasztoru, niech ubiorą/Zocws, cuculla albo zamknięty płaszcz z kapturem, a pod płaszczem, jeżeli go noszą, niech mają habit, cuculla albo - jeśli wolą - szkaplerz. Kiedy zaś do posługiwania w obrzędach świętych ubierają się w alby lub w szaty liturgiczne, lub gdy zajmują się pracą, wolno im używać szkaplerzy. [14, 4b] By z powodu odmiennego w różnych miejscach rozumienia określeń flocus i cuculla, nie powstała jakaś niepewność co do powyższych zaleceń, wyjaśniamy, że terminem cuculla nazywamy habit długi i obszerny, nie mający rękawów, terminem zaś flocus - habit z długimi i szerokimi rękawami, i tak je należy rozumieć. 

[14, 5. O spowiedzi i komunii mnichów] 

Każdego miesiąca w klasztorach, jak i poza nimi, bez żadnego sprzeciwu, wszyscy mnisi przystąpią przynajmniej raz do spowiedzi, a w pierwszą niedzielę każdego miesiąca niech zawsze w klasztorach przyjmują komunię, chyba że istnieje jakaś przyczyna, którą mnich winien niezwłocznie wyjawić przed opatem, przeorem lub spowiednikiem klasztoru; od ich osądu zależy, czy powstrzyma się od komunii, czy do niej przystąpi. 

[14, 6. O czytaniu reguły w czasie kapituły] 

Kiedy w czasie kapituły czytana jest reguła przez tego, który jej przewodniczy lub kogoś innego, komu powierzył to zadanie, powinna ona być wyjaśniana osobom młodszym w sposób prosty i przystępny. Nowicjuszom należy przydzielić kompetentnego mistrza, który będzie ich instruował tak co do obrzędów świętej liturgii, jak i przestrzegania reguły. 

[14, 7. Mnichom zakazuje się polowań] 

Wszyscy mnisi niech zawsze wstrzymują się od polowań na dziką zwierzynę i na ptaki; niech się nie ważą brać w nich udziału ani trzymać psów i ptaków do polowań, osobiście ani za pośrednictwem innych. Nie pozwolą też, by trzymały je inne osoby klasztorne, mieszkające razem z nimi, chyba że posiadają lasy, zwierzyńce czy własne rezerwaty lub prawo polowania w cudzych, gdzie mogłyby być króliki czy inne zwierzęta; w tym przypadku jest im to dozwolone, byleby tylko nie trzymali psów do polowań w klasztorach i domach, gdzie mieszkają, ani w miejscach objętych klauzurą, nie mogą też osobiście brać udziału w polowaniu. 

[14, 8-9. Sankcje za nieposłuszeństwo wobec powyższych zakazów] 

[14, 8] Jeśli ktoś lekkomyślnie naruszy powyższe zakazy, podlega karze przewidzianej w regule; jeśli ośmieli się nosić obuwie bez wiązadeł i wysokie, a kaptur nie połączony z habitem, to kiedy jest opatem lub przeorem nie mającym własnego opata niech wie, że będzie zawieszony na rok w przydzielaniu beneficjów; jeśli zaś dotyczy to innych osób, zawieszone będą na rok w pełnieniu funkcji administracyjnych, jeśli takie posiadają. Jeśli nie mają żadnego z wymienionych urzędów, uznani są tym samym za niezdolnych do objęcia zarządu ani beneficjum kościelnego. [14, 9] Jeśli któryś z nich jawnie i rozmyślnie weźmie udział w polowaniu na dziką zwierzynę lub na ptaki, z psami i ptakami do polowania, zgodnie z powyższym rozróżnieniem osób, przez sam fakt podlega karze suspensy i wspomnianej niezdolności na dwa lata. Opat zaś czy przeor zawieszony zostaje w przekazywaniu beneficjów, jak powiedziano wyżej, a funkcja ich przekazywania przechodzi, za postanowieniem i zgodą konwentu lub jego większości, na przeora klasztoru. 

[14, 10-11. Mnisi nie mogą mieszkać poza klasztorem i posiadać broni]

[14, 10] Dowiedzieliśmy się, że niektórzy mnisi zrzuciwszy słodkie jarzmo przestrzegania reguły, opuszczają nieraz klasztory, zmyślając, że przebywanie w nich nie jest dla nich bezpieczne, albo pod innym pretekstem wałęsają się po dworach możnych. Jeśli wówczas przełożeni nie wypłacą im żądanej pensji czy zasiłku, spiskują przeciw nim zarzucając im zdradę lub inne poważne rzeczy i doprowadzają do ich aresztowania, uwięzienia, podpalenia własnych klasztorów, a czasem ośmielają się zajmować ich dobra, w całości lub w niemałej części. Dlatego chcąc przeciwstawić się w tym zakresie ich niegodziwym przedsięwzięciom, tym edyktem zabraniamy wieczyście, aby mnisi czy kanonicy regułami, nie pełniący żadnej funkcji administracyjnej, mogli udawać się na dwory możnych bez specjalnego zezwolenia swych przełożonych. Jeśli ośmielą się na nie przybywać w celu podejmowania działań na szkodę swych przełożonych i klasztorów, chcemy, aby przez sam fakt popadali w ekskomunikę; jednocześnie stanowczo zobowiązujemy ich przełożonych, by z całą gorliwością powstrzymywali mnichów od wchodzenia na dwory władców i od innego rodzaju wędrówek oraz oddalania się, a gdy nie będą posłuszni, aby nie zaniedbywali surowego ich karania. [14, 11] Zarządzamy, że powyższym dyspozycjom podlegają również mnisi, którzy bez pozwolenia swoich opatów trzymają w murach klasztorów broń. Naśladując przykład naszych poprzedników, wieczystym edyktem zabraniamy, aby mnisi mogli zamieszkiwać w pojedynkę w miejscach powierzonych im do administrowania lub w przeoratach. Jeśli dochody z takich przeoratów czy zarządów nie wystarczałyby na utrzymanie dla dwóch osób - chyba że przeoraty te i zarządy przekazali opaci jako wystarczające dla utrzymania dwóch osób - zostaną przyłączeni przez ordynariuszy miejsca, za radą i zgodą opatów, do innych miejsc położonych w sąsiedztwie ich klasztorów i do nich przynależnych lub pozostających w ich służbie albo między nimi nawzajem, w zależności od tego, co będzie korzystniejsze. Mnisi z miejsc przyłączonych do innych przeorów, powinni być odwołani do klasztoru macierzystego, a z dochodów przez nie przynoszonych należna część winna być zarezerwowana dla duchownych pełniących tam służbę. 

[14, 12-15. O święceniach i formacji mnichów] 

[14, 12] Przeorat konwentu nie może być przydzielany ani powierzany komuś, kto nie ukończył dwudziestego piątego roku życia; inne przeoraty, związane z duszpasterstwem, nawet jeśli pełnią je kapłani świeccy, zostaną oddane tylko tym, którzy ukończyli lat dwadzieścia. Ci, którzy otrzymają przeorat jednego lub drugiego rodzaju, w ciągu roku, licząc od uczynionego na ich rzecz przydzielenia czy powierzenia i wzięcia ich w posiadanie, czy w ciągu dwudziestego piątego roku swego życia, jeśli przed tym rokiem nie powierzono im czy przydzielono przeoratu konwentu, postarają się o święcenia kapłańskie. Jeśli bez uzasadnionej przyczyny tego nie uczynią, zostaną bez uprzedniego upomnienia pozbawieni przeoratów, które w żadnym przypadku nie będą przydzielone im po raz drugi. [14, 13] Oczywiście, żaden przeorat czy zarząd nie może być powierzony czy przydzielony komuś, kto wyraźnie nie złożył ślubów zakonnych. Nie dozwala się też, aby posiadający przeoraty lub zarządy poza klasztorem mogli przebywać w klasztorach, lecz zobowiązani są oni rezydować w tych przeoratach czy miejscach, gdzie mają zarząd bez względu na jakikolwiek zwyczaj przeciwny, chyba że są czasowo usprawiedliwieni, co do takiego miejsca przebywania, odbywaniem studiów czy inną rozsądną przyczyną. [14, 14] Dla powiększenia kultu Bożego postanawiamy, że każdy mnich, za zachętą opata, kiedy tylko nie ma przeszkody prawnej, postara się przyjąć wszystkie święcenia. I jeszcze, aby mnichom nie zabrakło sposobności do postępowania w wiedzy, w każdym klasztorze, gdzie wystarcza na to środków materialnych, powinien być zaangażowany do ich dyspozycji zdolny i odpowiedni nauczyciel, który gorliwie by ich kształcił w podstawach wiedzy. [14, 15] W końcu bardzo chcemy i stanowczo postanawiamy, że powinno być przestrzegane wszystko, co zostało powiedziane wyżej, a także to, co ustanowił nasz poprzednik, szczęśliwej pamięci papież Innocenty III, w odniesieniu do stanu mniszego dla większej dbałości o zachowywanie reguły zakonnej, w sprawach dotyczących ubioru, zrzekania się własności, ciszy i spożywania mięsa, ponadto konieczności odbywania kapituł zawsze co trzy lata, oraz inne jeszcze dyspozycje, które wszystkie odnawiamy i zatwierdzamy. 

[15. O obyczajach mniszek i wizytowaniu ich klasztorów] 

[15, 1] Uważamy, że gdzie lekceważy się ster dyscypliny, tam dochodzi do rozpadu życia religijnego. Uznaliśmy, że szczególnie należy zadbać, aby z tego powodu nie znalazło się coś niestosownego u tych, które przez uroczyste śluby poświęciły się Chrystusowi, co plamiłoby chwałę świętej reguły i mogło słusznie być uznane za zniewagę dla Bożego majestatu. Dlatego za zgodą świętego soboru zdecydowaliśmy, że trzeba postanowić, aby każdy klasztor żeński corocznie wizytowany był przez ordynariusza z mocą władzy apostolskiej, gdy idzie o klasztory posiadające egzempcję, które, jak wiadomo, podlegają tylko Stolicy Apostolskiej i żadnej innej, a przez ordynariusza z władzą zwyczajną, gdy idzie o klasztor nie objęty egzempcją pozostałe klasztory objęte egzempcją winny być corocznie wizytowane przez innych, którym podlegają. [15, 2] Wizytatorzy z troskliwą gorliwością dołożą starań, aby mniszki - niektóre bowiem z nich, o czym usłyszeliśmy z bólem, dopuszczają się wykroczeń w sprawach wyliczonych poniżej - nie używały tkanin jedwabnych, różnego rodzaju futer i sandałów, nie czesały się we fryzury z warkoczy i ułożone na kształt rogów, nie nosiły kapturków kraciastych ani w paski; aby nie uczestniczyły w tańcach ani świętach świeckich, ani za dnia, ani w nocy nie chodziły po ulicach i placach, ani w inny sposób nie prowadziły życia oddanego przyjemnościom. Z wielką roztropnością niech odciągają je od tego, co jest obce dla ich stanu i nieprzyzwoite, oraz od pokus, które niosą przyjemności światowe, nakłaniając je do wypełniania w swoich klasztorach pobożnej i cnotliwej służby Panu, która jest ich powinnością. Polecamy, aby mniszki zmuszone zostały przez tych, których wskazaliśmy wyżej, z pomocą stosownych środków, do przestrzegania tych wszystkich zaleceń, bez względu na egzempcje czy jakiekolwiek przywileje, co do których nie chcemy stwarzać innych ograniczeń. [15, 3] Postanawiamy też, że przyjmujące władzę ksieni w klasztorach, w których jest zwyczaj udzielania im benedykcji, w ciągu roku od zatwierdzenia powinny otrzymać dar błogosławieństwa. Inaczej, jeżeli nie ma rozsądnej i wystarczającej przyczyny, niech wiedzą, że tracą swe prawo, a kompetentna władza zadba, zgodnie z normami kanonicznymi, o wyznaczenie dla tego klasztoru innej ksieni. Polecamy także, aby kobiety, powszechnie nazywane kanoniczkami świeckimi i prowadzące rodzaj życia kanoników świeckich, bez wyrzekania się własności i bez składania ślubów zakonnych, wizytowane były przez ordynariuszy miejsca mocą ich władzy, jeśli nie posiadają one egzempcji, mocą zaś władzy apostolskiej, jeśli są nią objęte. Nie zamierzamy jednak aprobować przez to ich statusu, reguły czy zgromadzenia. [15, 4] Wizytatorom tym nakazujemy, aby w przeprowadzaniu wizytacji, ograniczyli się do korzystania z pomocy dwóch notariuszy, dwóch osób swego kościoła oraz czterech innych uczciwych i roztropnych mężów. Jeśli ktoś ośmieliłby się przeszkadzać wizytatorom w wykonywaniu wskazanych zadań lub w jednej z wymienionych spraw, to jeśli upominany nie opamięta się, niech wie, że przez sam fakt popada w ekskomunikę, bez możliwości przeciwstawienia jej przywilejów, statutów i jakichkolwiek norm zwyczajowych. 

[16. O beginkach]

[16, 1] Pewne niewiasty, powszechnie nazywane beginkami, które nikomu nie przyrzekają posłuszeństwa i nie wyrzekają się własności, w żadnym przypadku nie mogą być uważane za zakonnice, chociaż noszą tak zwany habit beginek; przystają do pewnych osób zakonnych, którym są szczególnie oddane. Doniesiono nam w wiarygodnym sprawozdaniu, że niektóre z nich, jakby ogarnięte szaleństwem, rozprawiają i głoszą o najwyższej Trójcy i o Bożej istocie oraz rozpowszechniają twierdzenia sprzeczne z wiarą katolicką na temat artykułów wiary i sakramentów kościelnych. Oszukują one w tych sprawach umysły proste i naiwne i wielu prowadzą do różnych błędów, a stwarzając pozory świętości czynią i powodują inne jeszcze rzeczy, z których rodzi się niebezpieczeństwo dla dusz. Usłyszawszy z wielu źródeł opinie na temat ich błędnych poglądów, uważamy je za podejrzane i za aprobatą świętego soboru uznaliśmy za rzecz właściwą zabronić na zawsze ich stanu i zasad życia oraz usunąć go zupełnie z Kościoła Bożego. Nakazujemy wyraźnie tym i innym jeszcze niewiastom, pod karą ekskomuniki, w którą popadają przez sam fakt w przypadku nieposłuszeństwa, w żaden sposób nie prowadzić dłużej tego rodzaju życia, w sytuacji, gdy został przez nie przyjęty dawniej, ani w żadnej formie nie przyjmować go od nowa. [16, 2] Co do wspomnianych osób zakonnych, o których mówi się, że popierały te niewiasty w ich sposobie życia beginek i nakłaniały do przyjmowania go, zabraniamy surowo, pod karą podobnej ekskomuniki, w którą - niech wiedzą - popadają przez sam fakt nieposłuszeństwa, aby w jakikolwiek sposób przyjmowały niewiasty do takiego rodzaju życia, zarówno, jeśli już go podjęły, jak i wtedy, gdy zamierzają podjąć go od nowa; zabraniamy udzielania pomocy, rady czy poparcia tym, które chciałyby prowadzić ten sposób życia lub już go przyjęły, ogłaszając za pozbawione mocy wszelkie przywileje, stojące w sprzeczności z tym, co powiedziano wyżej. [16, 3] Nie zamierzamy jednakże obecnym dekretem zabraniać pobożnym niewiastom, bez względu na to, czy złożyły ślub wstrzemięźliwości, czy nie, prowadzić przykładne życie w swych domach. Jeśli chciałyby czynić pokuty i służyć Bogu w duchu cnoty i pokory, zezwala się im na to, według natchnienia danego im przez Pana. 

[17. O zarządzie dobrami instytucji charytatywnych]

[17, 1] Zdarza się niekiedy, że zarządcy hospicjów, leprozoriów, schronisk dla żebraków czy szpitali, lekceważąc obowiązek dbania o te instytucje, okazują się niedbali w odbieraniu dóbr, własności i praw, należnych tym domom z rąk przywłaszczycieli i uzurpatorów; pozwalają, by zostały utracone i przepadały, a domy i zabudowania obracały się w ruinę. Nie pamiętają oni, że zostały one ufundowane i wyposażone dzięki darowiznom wiernych w tym celu, aby przyjmowano w nich i utrzymywano biedaków i trędowatych z przekazanych na nie dochodów. Odmawiają oni, nieludzko postępując, czynienia tego, o czym mówi się na początku, a te właśnie dochody w sposób godny potępienia przeznaczają na swój prywatny użytek. Tymczasem to, co hojność wiernych przeznaczyła na określony cel, musi być użyte wyłącznie na ten cel i żaden inny, chyba że inne przeznaczenie tych środków nakazane zostanie przez Stolicę Apostolską. Brzydząc się takim niedbalstwem i nadużyciem, za aprobatą świętego soboru postanawiamy, że ci, do których kompetencji należy to według prawa, albo zgodnie z wyraźną dyspozycją umieszczoną w akcie fundacji takich domów, albo według normy zwyczajowej bądź na mocy przywileju Stolicy Apostolskiej, dołożą wszelkich starań dla pożytecznego ich zreformowania w następujących sprawach: przywrócą do należnego stanu to, co zostało bezprawnie zajęte, utracone i przeszło w obce ręce; nie omieszkają zobowiązać ich zarządców do przyjmowania i utrzymywania osób, będących w nędzy i w potrzebie, stosownie do możliwości majątkowych i dochodów. [17, 2] Jeśli w czynieniu tego dopuszczą się zaniedbania albo sprzeniewierzenia, ordynariuszom miejsca polecamy, choćby wspomniane pobożne domy chronił przywilej egzempcji, osobiście albo za pośrednictwem innych, aby wypełniały wszystkie powyższe wskazania i każde z osobna. Do ich wypełniania zobowiążą zarządców nie objętych egzempcją władzą własną, mających egzempcję oraz inne przywileje - mocą władzy apostolskiej; sprzeciwiających się zaś, niezależnie od ich statusu czy położenia, niech karzą cenzurą kościelną i innymi środkami prawnymi, razem z tymi, którzy w wymienionych sprawach udziela im rady, pomocy czy poparcia. Nie trzeba jednak przez to wyrządzać im krzywdy w zakresie ich egzempcji, przywilejów czy w czymkolwiek innym. Aby powyższe zalecenia wypełniane były z większą gotowością, żadna z tych instytucji nie będzie powierzona w beneficjum duchownym świeckim, nawet jeśli istnieje jakiś zwyczaj, który całkowicie odrzucamy; wyjątek stanowi sytuacja, gdy inaczej postanowiono w akcie ich fundacji, albo gdy ich zarządca winien być przydzielany drogą elekcji. [17, 3] Kierowanie tymi instytucjami niech się powierza mężom rozsądnym, odpowiednim i o dobrej opinii, którzy umieją, chcą i są w stanie z pożytkiem nimi zarządzać, ich dobrami i prawami, którzy będą uczciwie wydawać ich dochody i zyski na pomoc dla ubogich i potrzebujących, co do których nie można żywić podejrzeń, że obrócą je na inne cele. Wszystkie te sprawy, wzywając na świadka sąd Boży, kładziemy na sumieniu tych, do których należy przydzielanie takich instytucji dobroczynnych. Także ci, którym zostanie powierzony zarząd czy administrowanie nimi, zobowiązani są złożyć przysięgę jako ich opiekunowie i kuratorzy, następnie sporządzić inwentarz dóbr do nich przynależnych i corocznie zdawać sprawozdanie ze swego zarządu przed ordynariuszami i innymi osobami, którym one podlegają, albo ludźmi przez nich wyznaczonymi. [17, 4] Zarządzamy, że jeśli ktoś będzie usiłował postępować inaczej, to [jego] nominacja, nadanie urzędu, czy mianowanie traci swą moc. Nie chcemy jednak, aby te przepisy rozciągały się na szpitale zakonów rycerskich lub innych zakonników; mimo to polecamy ich zarządcom, na mocy świętego posłuszeństwa, aby zgodnie z postanowieniami swych zakonów i starym zwyczajem, chcieli w nich troszczyć się o ubogich i zachowywać należną gościnność; niech zostaną do tego faktycznie zmuszeni przez przełożonych, bez względu na jakieś statuty i zwyczaje przeciwne. Ponadto, jest naszą intencją, jeśli są gdzieś szpitale, które od dawna mają ołtarz lub ołtarze, cmentarz i kapłanów celebrujących i udzielających ubogim sakramentów kościelnych, czy jeśli zarządcy parafii według zwyczaju odprawiają w nich święte obrzędy, aby stary zwyczaj zachował się w odniesieniu do wykonywania i udzielania tej duchowej posługi. 

[18. Biskup ma obowiązek zapewnić utrzymanie duchownym] 

[18, 1] Aby skutecznie zachowywano konstytucję [Klemensa III], która zabrania, bez względu na zwyczaj przeciwny, dopuszczać do przedstawienia [kandydata do objęcia kościoła] osoby, nawet spośród objętych egzempcją, jeśli prezentowanemu kandydatowi nie została przyznana wobec biskupa diecezjalnego odpowiednia część z dochodów tego kościoła, z której mógłby wypłacać biskupowi swe zobowiązania i mieć godne utrzymanie, uznaliśmy za pożyteczne wyjaśnienie jej i dodanie do niej, za zgodą świętego soboru, pewnych nowych przepisów. Surowo zabraniamy biskupom diecezjalnym, pod groźbą sądu Bożego, zatwierdzać kogokolwiek z prezentowanych mu kandydatów, nawet jeśli prezentacji dokonuje osoba posiadająca prawo wskazywania kandydata na objęcie danego kościoła, jeżeli w ciągu stosownego czasu, ustalonego przez tych biskupów, nie zostanie osobie prezentowanej przydzielona w ich obecności godna część z dochodów tego kościoła. [18, 2] Jeśli przedstawiający zaniedbają uczynienia tego w ustalonym czasie, aby ich postępowanie nie przyniosło szkody przedstawianemu, postanawiamy, że w takiej sytuacji, o ile nie ma żadnej przeszkody kanonicznej, biskupi diecezjalni powinni zatwierdzić wskazanego kandydata, i że dla ukarania osób przedstawiających, prawo takiego przydzielenia przechodzi na biskupów. Jednocześnie polecamy biskupom diecezjalnym, także pod groźbą sądu Bożego, i zobowiązujemy ich w sumieniach, aby zarządzając przydzielenie należnej części dochodów postępowali zgodnie z prawem, bez świadomego, mniejszego czy większego, przekraczania swych kompetencji pod wpływem nienawiści czy życzliwości, czy z innego jeszcze powodu. [18, 3] Oczywiście, powyższe dyspozycje w żaden sposób nie będą zachowywane w kościołach przeoratów czy innych instytucji, zarówno zakonnych, jak i świeckich, gdzie zakonnicy lub inni, do których, jak wiadomo, należą dochody z tych miejsc, ponoszą zwykle wspomniane obciążenia, ale wszystkie obciążenia ponoszone przez prezbiterów czy wikariuszy tych kościołów, które zostały im powierzone, ponoszą w pełni zakonnicy i inni wyżej wspomniani, samych zaś prezbiterów i wikariuszy niech traktują przyzwoicie, zapewniając im wystarczające i godne utrzymanie. [18, 4] Aby wszystkie te przepisy wypełniano w całości i aby przestrzegano reguły, że w innym przypadku przydzielenia dokonuje biskup diecezji, chcemy, aby wspomnianych zakonników i wszystkich innych biskupi zobowiązywali pod rygorem cenzury kościelnej. Nie chcemy, aby zakonników czy innych wspomagały w tym egzempcje czy jakiekolwiek inne przywileje, normy zwyczajowe czy statuty, niezgodne z powyższymi. 

[19. Świadczenia klasztorów na rzecz legatów papieskich i biskupów] 

Naturalne jest, aby osiągający korzyści nie odmawiali ponoszenia ciężarów. Dlatego tą konstytucją ustanawiamy po wszeczasy, że wszyscy zakonnicy za klasztory i kościoły, które z jakiegokolwiek tytułu przeszły na nich, winni troskliwie płacić: należności legatom Stolicy Apostolskiej; świadczenia biskupom oraz innym tak, jak czyniły to one, zanim przeszły w ich ręce, chyba że mogą usprawiedliwić się przywilejem Stolicy Apostolskiej, egzempcją lub inną przyczyną prawną. Nie chcemy, aby takie przywileje czy egzempcje rozciągały się na klasztory czy kościoły, które w przyszłości mogą przejść w ich posiadanie. 

[20. O nienadużywaniu gościnności klasztorów] 

[20, 1] Z bólem dowiedzieliśmy się, że niektórzy zwierzchnicy kościołów, przybywając do klasztorów cystersów, choć przyjmowani są przez nich z szacunkiem i służy się im z uprzejmością i dostarcza koniecznych rzeczy, nie zadowalają się jednak pokarmami dozwolonymi przez regułę i wbrew przywilejom tego zakonu żądają mięsa, a jeśli nie zostanie im podane, zabierają je siłą. Choć otrzymuj ą należne im jałmużny, wbrew woli zakonników, zabierają je nawet tam, gdzie nie przysługują im one ani ze zwyczaju, ani z prawa. Żądają i wymuszają pieniądze na podkucie koni, choć nie jest to konieczne; także ich kucharze - z racji swej służby; ani nie stosują się do układów zawartych między nimi a zakonnikami o należnych im świadczeniach . [20, 2] W pobieraniu swych świadczeń okazują się tak uciążliwi, że po ich zabraniu w klasztorach i kościołach, zapasy mogące wystarczyć na dłuższy czas, natychmiast się kończą. Przybywając pobrać swe należności, mają ze sobą psy myśliwskie, sokoły i jastrzębie, a jeśli nie są usatysfakcjonowani w swych żądaniach, często stosują przemoc, rozbijaj ą bramy klasztorów czy kościołów i zabieraj ą ozdobne ich wyposażenie; bez żadnego przywileju od Stolicy Apostolskiej przyjmują w jeden dzień świadczenia za wiele wizytacji, a czasem w gotówce bez dopełnienia obowiązku wizytacji; przy okazji wspomnianych świadczeń często żądają tego, czego zakonnicy nie są zobowiązani im dawać, nakładając na nich ciężary nie do uniesienia. [20, 3] Są i tacy, którzy większą część świadczenia należnego legatom Stolicy Apostolskiej oraz inne nadzwyczajne ciężary nakładają na objętych egzempcją i na innych zakonników, aby uwolnić siebie i prezbiterów diecezjalnych od ich płacenia, nie dopuszczając zakonników do rozdzielania obciążeń. W wielu innych rzeczach obciążają oni klasztory z egzempcją i podlegające im na mocy obydwu praw kościoły, pobieraniem świadczeń i nakładaniem nadzwyczajnych obciążeń. [20, 4] Pragnąc znaleźć na to odpowiedni lek, za zgodą świętego soboru, postanawiamy, że jeśli biskupi przybędą do wspomnianych wyżej klasztorów nie z racji wizyty pasterskiej, ale korzystając z miłosiernego prawa gościnności, z wdzięcznością przyjmą pokarmy podane im z miłosierdzia. Gdy zaś udają się tam w celu pobrania świadczeń należnych im na mocy prawa ogólnego, zwyczaju, przywileju czy innego prawa specjalnego, niech dostarcza się im środków żywności w domach klasztornych położonych poza murami klasztorów, jeśli są do tego przystosowane; jeśli nie - można usłużyć im w obrębie murów klasztoru, ale nie za bramą zwaną «bramą reguły»; wówczas, jeśli sobie zażyczą, bez względu na jakikolwiek przywilej, można podać im mięso z zachowaniem czasu [postu]. [20, 5] Nie uważamy za niewłaściwe, aby to, co zbywa ze stołów biskupów i ich służby, było zbierane i rozdawane tamtejszym ubogim przez biskupich jałmużników. Nakładania innych obciążeń, ponad wymienione, niech się prałaci pilnie wystrzegają, jeśli chcą uniknąć gniewu Boga i Stolicy Apostolskiej. 

[21. Zakaz pobierania myta od towarów kościelnych] 

Obecną konstytucją nakazujemy, aby biskupi miejsca, gdy się dowiedzą, publicznie ogłaszali sami lub ich podwładni wyroki ekskomuniki i interdyktu, wydane przez prawo przeciwko pobierającym w swoim lub cudzym imieniu bądź wymuszającym od kościołów i ludzi Kościoła myta drogowe czy inne opłaty za towary będące ich własnością, które przewożą, każą przewozić lub przesyłają w celach niehandlowych; popełniający te wykroczenia narażają na niebezpieczeństwo swe dusze, a na szkody i utrudnienia tych, od których tego żądają. Niech to ogłaszają tak długo, dopóki winni wszystkiego nie zwrócą i odpowiednio nie zadośćuczynią za wyrządzoną krzywdę. 

[22. Przeciw niestosownemu zachowaniu się duchownych w kościele i na cmentarzach] 
[22, 1] Jesteśmy wielce poruszeni z powodu zaniedbania niektórych rządców kościołów, które, dopóki spodziewa się bezkarności, podsyca szkodliwą chorobę u podległych wiernych. Liczni słudzy kościołów, porzuciwszy właściwą dla stanu duchownego skromność, zamiast składać Bogu ofiarę czci, czyli owoc swych warg w czystości sumienia i z pobożnością ducha, ośmielają się pobieżnie odmawiać i śpiewać godziny kanoniczne, stosować skróty a nawet je przerywać, wtrącając próżne i niestosowne świeckie rozmowy. Do chóru spóźniają się lub często wychodzą z kościoła bez uzasadnionego powodu przed końcem nabożeństwa, nieraz przynoszą lub każą przynosić ptaki, przyprowadzają psy myśliwskie i - nie zachowując niczego z dyscypliny obowiązującej duchownego co do oznak godności, stroju i świętej tonsury - bez żadnej pobożności mają śmiałość odprawiać nabożeństwa lub w nich uczestniczyć. [22, 2] Niektórzy, zarówno duchowni, jak i świeccy, szczególnie w wigilie pewnych świąt, podczas gdy powinni trwać na modlitwie w kościołach, bez skrupułów organizują w nich i na ich cmentarzach rozwiązłe tańce, śpiewając przy tym świeckie przyśpiewki i dopuszczając się wielu nieprzyzwoitości, za którymi idzie pogwałcenie świętości kościołów i cmentarzy oraz inne haniebne grzechy; ponadto zachowanie takie przeszkadza w służbie Bożej kościoła, jest obrazą Bożego majestatu i zgorszeniem dla wierzących, którzy są tego świadkami. [22, 3] W wielu kościołach używa się do kultu Bożego naczyń, szat i innych koniecznych paramentów niegodnych tego, po uwzględnieniu ich zamożności. [22, 4] Aby te nieprawidłowości nie stały się zwyczajem i przykładem dla innych, za zgodą świętego soboru zabraniamy, aby się to działo. Postanawiamy, żeby ci, do których to należy - a w przypadku ich lekceważenia i zaniedbania, ordynariusze miejsc względem nie objętych egzempcją, a przełożeni wobec nią objętych lub inaczej uprzywilejowanych, odrzuciwszy zupełnie opieszałość i niedbalstwo - okazali całą pilność i gorliwość w reformowaniu powyższych spraw i poprawianiu każdej z nich. W kościołach katedralnych, klasztornych i kolegiackich, w wyznaczonych godzinach niech pobożnie śpiewają psalmy, w innych zaś godnie i w należyty sposób odprawiają nabożeństwa święte, dzienne i nocne, jeśli chcą uniknąć gniewu Bożego i Stolicy Apostolskiej. Opornych niech zmuszą do posłuszeństwa cenzurą kościelną, gdy ją mogą stosować, lub innymi właściwymi środkami, w tych rzeczach i w innych, leżących w ich kompetencji, dotyczących kultu Bożego i reformy obyczajów, a także świętości kościołów i cmentarzy; niech zadbają o bezwzględne przestrzeganie postanowień świętych kanonów i niech wiedzą, że zobowiązuje się ich do gorliwego podjęcia tego zadania. 

[23. O Liturgii godzin obowiązujących w domach kardynałów] 

Uważając za całkowicie godne i stosowne, aby duchowni, zarówno zakonnicy, jak i inni, należący do domowników i personelu kardynałów świętego Kościoła rzymskiego i jakichkolwiek biskupów, zachowujących wspólnotę ze Stolicą Apostolską i cieszących się jej łaską, mogli dołączać się do nich w wypełnianiu powinności służby Bożej, za zgodą świętego soboru pozwalamy, że wolno im recytować to oficjum, co kardynałowie czy biskupi, i nie muszą już recytować innego.

[24. O nauczaniu języka hebrajskiego, arabskiego i chaldejskiego] 

[24, 1] Wśród zadań, za które odpowiedzialność spoczywa na naszych ramionach, przejmuje nas nieustanną troską, abyśmy mogli, wsparci pomocą Bożej łaski, sprowadzać błądzących na drogę prawdy i pozyskiwać ich dla Boga. Jest to nasze pragnienie, ku któremu nieustannie kierujemy dążenia naszego umysłu i czuwamy z gorliwym zapałem i płomienną gorliwością. Nie mamy wątpliwości, że jego spełnieniu nic tak nie sprzyja, jak odpowiednie przedstawianie i wierne nauczanie Bożych słów. Dobrze wiemy, że prawdy w nich zawarte są głoszone na próżno i bezskutecznie, jeśli język mówiącego dociera do uszu, które go nie znają. [24, 2] Naśladując przykład Tego, którego zastępstwo, chociaż niezasłużenie, pełnimy na ziemi, który chciał, aby apostołowie, mający iść na cały świat głosić mu ewangelię, poznali każdą odmianę języków, pragniemy gorąco, by święty Kościół był bogaty w katolików znających języki obce, szczególnie te, którymi posługują się niewierni, i aby rozumiejąc ich, mogli podawać im wiadomości o świętych prawdach, a przez naukę wiary chrześcijańskiej i przyjęcie chrztu przyłączyć ich do wspólnoty czcicieli Chrystusa. [24, 3] Aby można nabyć odpowiednią znajomość tych języków poprzez skuteczne nauczanie, za zgodą obecnego świętego soboru zarządziliśmy, że gdziekolwiek przybywa rezydować kuria rzymska, a także w Paryżu, Oxfordzie, Bolonii i w Salamance winny powstać szkoły dla studiowania wymienionych niżej języków. Postanawiamy, że w każdym wymienionym miejscu znajdą się katolicy wystarczająco znający język hebrajski, arabski i chaldejski, po dwóch biegłych w każdym języku; ich zadaniem będzie kierowanie tymi szkołami, wierne tłumaczenie ksiąg z tych języków na łacinę, staranne nauczanie ich innych i przekazywanie im poprzez pilne studia ich znajomości oraz praktycznej biegłości, tak, aby studenci, należycie wykształceni i wyuczeni tych języków w wystarczającym stopniu, mogli z Bożą pomocą przynosić oczekiwane owoce, gdy będą zbawiennie propagować wiarę i bronić jej wobec ludów niewiernych. [24, 4] O wystarczające wynagrodzenia i wydatki lektorów przy kurii rzymskiej zadba Stolica Apostolska, w studiach w Paryżu – król Francji, zaś w Oxfordzie zadbają o to przełożeni, klasztory, kapituły, konwenty, kolegia duchownych z egzempcją i bez niej oraz zarządcy kościołów Anglii, Szkocji, Irlandii i Walii, w Bolonii - Italii oraz w Salamance - Hiszpanii. W związku z tym należy nałożyć na każdego podatek, odpowiedni do możliwości, bez względu na egzempcje i przywileje przeciwne; nie chcemy jednak, aby przez to powstała dla nich jakaś krzywda w innych sprawach.

[25. Zakaz tolerowania publicznego kultu saraceńskiego] 

[25, 1] Obrazę imienia Bożego i zniewagę chrześcijańskiej wiary powoduje fakt, że w niektórych częściach świata, poddanych panowaniu władców chrześcijańskich, gdzie oddzielnie, a czasem pomieszani z chrześcijanami zamieszkują Saraceni, ich kapłani, nazywani potocznie zabazala, w swoich świątyniach czy meczetach, gdzie się Saraceni gromadzą, aby wielbić wiarołomnego Mahometa, każdego dnia o określonych godzinach, z pewnego miejsca wysoko wzniesionego donośnym głosem wzywają i wysławiają imię Mahometa tak, że słyszą to Saraceni i chrześcijanie, i tam publicznie wyznają jego cześć. [25, 2] Wielkie tłumy okolicznych Saracenów wraz z innymi, otwarcie i jawnie schodzą się do miejsca, gdzie niegdyś pochowano pewnego Saracena, którego inni czczą i otaczają kultem jako świętego. Wszystko to wielce uwłacza naszej wierze, a w sercach wiernych powstaje ciężkie zgorszenie. [25, 3] Ponieważ rzeczy niemiłych Bożemu majestatowi w żaden sposób nie można dłużej tolerować, za aprobatą świętego soboru zabraniamy odtąd jeszcze surowiej czynienia tego na ziemiach chrześcijańskich. Pod groźbą Bożego sądu nakazujemy wszystkim i każdemu władcy katolickiemu, pod którego rządami żyją Saraceni i dzieją się wspomniane rzeczy, aby całkowicie wyeliminowali je na swych ziemiach, postępując jak prawdziwi katolicy i gorliwi strażnicy chrześcijańskiej wiary, by osiągnąć przez to nagrodę wiecznej szczęśliwości; niech też zadbają, aby to samo czynili ich poddani. Niech się zastanowią i należycie rozważą, jaką hańbę przynoszą dla nich oraz innych chrześcijan powyższe fakty. Powinni wyraźnie zabronić wzywania czy wyznawania publicznie imienia bezbożnego Mahometa i dopilnować, aby nikt z żyjących pod ich panowaniem nie ośmielił się odtąd na podejmowanie wspomnianych pielgrzymek ani jakiegokolwiek podtrzymywania tego zwyczaju. Postępujących inaczej powinni karać przez szacunek dla Boga, tak aby inni, odstraszeni ich przykładem, powstrzymali się od podobnych wykroczeń.

[26. Przeciw nadużyciom w działaniu inkwizytorów] 

[26, 1] Stolicę Apostolską niepokoi skarga słyszana od wielu, że niektórzy inkwizytorzy, którym zleciła działanie przeciw złu herezji, przekraczają powierzone im uprawnienia i w niektórych przypadkach tak powiększają działanie swej władzy, że to, co przezorną czujnością tej Stolicy zbawiennie przewidziano dla wzrostu wiary, wyrządza wiernym szkodę, kiedy pod pretekstem pobożności krzywdzeni są niewinni. [26, 2] Trud inkwizycji przyniesie o tyle więcej korzyści, o ile badać będzie grzech zgodnie z wymogami prawa, pilnie i ostrożnie. Dlatego dla chwały Bożej i wzrostu wiary postanawiamy, że zadanie to winni wypełniać zarówno biskupi diecezjalni, jak i inkwizytorzy mianowani przez Stolicę Apostolską, po oddaleniu wszelkich uczuć cielesnych, nienawiści czy strachu, bez oczekiwania na korzyści doczesne. Każdy z nich niezależnie może wzywać, aresztować, ująć i trzymać w więzieniu pod strażą, nakładając, gdy uzna za konieczne, żelazne kajdany na ręce i nogi - za co czynimy go odpowiedzialnym w sumieniu; może też prowadzić śledztwo przeciwko tym, których zbadanie uzna za pożyteczne ze względu na sprawę Bożą i sprawiedliwość. [26, 3] Jednak biskup bez inkwizytora, a inkwizytor bez biskupa diecezji lub jego przedstawiciela, a w razie wakatu stolicy biskupiej, bez delegata kapituły, nie może: wtrącać do więzienia ciężkiego i ścisłego, które uchodzi raczej za karę a nie areszt; wydawać uwięzionych na tortury ani wydawać przeciwko nim wyroku, jeśli mają możliwość spotkania w ciągu ośmiu dni od jego zażądania. Inna procedura jest nieważna na mocy samego prawa. Jeśli biskup czy delegat kapituły, w razie wakatu biskupstwa, nie może lub nie chce osobiście spotkać się z inkwizytorem, a inkwizytor z jednym z nich, mogą naradzić się czy dojść do porozumienia za pośrednictwem delegowanych osób lub listownie. [26, 4] Wiemy, że ostatnio w przetrzymywaniu ludzi związanych z herezją w więzieniach, nazywanych gdzieniegdzie potocznie murami, dopuszczano się wielu oszustw. Pragnąc temu zapobiec, postanawiamy, że każde takie więzienie czy mur, które chcemy, aby w przyszłości wspólnie używał biskup i inkwizytor, miało dwóch głównych strażników, dyskretnych, gorliwych i wiernych: jednego wybranego i utrzymywanego przez biskupa, drugiego wybranego i utrzymywanego przez inkwizytora. Każdy z nich może mieć uczciwego i godnego zaufania pomocnika. Do każdego pomieszczenia tego więzienia czy muru będą dwa różne klucze, trzymane po jednym przez każdego ze wspomnianych strażników, które mogą przekazać swoim pomocnikom, gdy im przypadnie pełnienie straży nad uwięzionymi. [26, 5a] Strażnicy ci zanim podejmą swe obowiązki przysięgną na święte Boże Ewangelie dotykając ich, wobec biskupa lub w razie wakatu stolicy wobec kapituły i inkwizytora lub jego przedstawicieli: że wiernie okażą wszelką gorliwość i troskę, na ile to możliwe, w pełnieniu dozoru nad uwięzionymi, którzy za wspomnianą zbrodnię zostali lub zostaną powierzeni ich straży; że jeden nie powie w sekrecie żadnemu z uwięzionych nic, czego by nie słyszał drugi strażnik; że nie ujmą niczego z racji, którą więźniowie otrzymująze wspólnego przydziału więziennego ani z tego, co ofiarują im rodzice, przyjaciele czy inne wierne osoby, chyba że zabroni im tego zarządzenie biskupa, inkwizytora czyjego komisarzy - obiecają, że w tym względzie nie dopuszczą się nadużycia. Przysięgę tę złożą też wobec tych samych osób pomocnicy strażników, zanim podejmą swe obowiązki. [26, 5b] A ponieważ często się zdarza, że biskupi mają własne więzienia, a nie wspólne z inkwizytorami, chcemy i surowo nakazujemy, aby strażnicy skierowani przez biskupa, a w razie jego wakatu przez kapitułę, do pilnowania uwięzionych za zbrodnię herezji, a także ich pomocnicy, złożyli tę samą przysięgę przed inkwizytorami lub ich przedstawicielami. [26, 5c] Także notariusze obecni przy śledztwie przysięgną przed biskupem i inkwizytorem lub jego zastępcami, że wiernie wypełnią swój obowiązek. To samo uczynią inni niezbędni w pełnieniu tych obowiązków. [26, 6] Zbyt ciężką winą jest brak działania w celu usunięcia zła herezji, którego to działania domaga się ta zaraźliwa choroba; równie ciężkie i godne potępienia jest złośliwe obwinianie o tę niegodziwość ludzi niewinnych. Dlatego biskupowi, inkwizytorowi i innym jego przedstawicielom polecamy na mocy świętego posłuszeństwa i pod groźbą potępienia wiecznego, aby postępowali przeciwko podejrzanym czy oskarżonym o taką niegodziwość ostrożnie, ale stanowczo, aby w złej wierze i fałszywie, poprzez oszustwo, nikogo nie obwinili o tak wielki grzech, a sami nie pozwolili powstrzymać się żadnym przeszkodom w prowadzeniu śledztwa. [26, 7] Jeśli kierowani nienawiścią, przychylnością czy miłością, oczekiwaniem zarobku czy korzyści doczesnej, wbrew sprawiedliwości i własnemu sumieniu, zaniechają wystąpienia przeciw komukolwiek w sytuacji, kiedy mieli koniecznie to uczynić, bądź z tych względów obwinia kogoś przewrotnie o ten błąd lub utrudnianie im pełnienia obowiązków i ośmielą się z tego powodu w jakikolwiek sposób go dręczyć, to biskup lub przełożony - oprócz innych kar proporcjonalnych do ciążącej na nich winy -zostaje zawieszony na trzy lata w urzędzie, inni zaś przez sam fakt popadają w ekskomunikę. Mogą być od niej uwolnieni tylko przez biskupa Rzymu, z wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci, i to po uprzednim zadośćuczynieniu, bez względu na jakikolwiek przywilej. [26, 8] Za aprobatą świętego soboru chcemy, aby pozostały ważne i zachowały swą moc inne postanowienia, wydane w sprawie inkwizycji przez naszych poprzedników, o ile nie są sprzeczne z obecnym dekretem. 

[27. O tym samym]

[27, 1] Nie chcąc, aby niegodziwość heretycka przyćmiła blask wiary mrokiem i ciemnością z powodu nierozważnych i niegodnych czynów któregoś z inkwizytorów, za zgodą świętego soboru zarządzamy, że odtąd urzędu inkwizycji nie można nikomu powierzać, jeśli nie ukończył czterdziestu lat życia. Surowo nakazujemy, aby żaden komisarz - mianowany przez inkwizytorów, biskupów lub w razie wakatu przez kapitułę - pod pretekstem czynności inkwizytorskich od nikogo nie wymuszał bezprawnie pieniędzy ani nie usiłował świadomie, korzystając z uprawnień urzędu, zagarniać dóbr kościoła, którego księża winni są grzechu [herezji], nawet na rzecz Kościoła. Jeśli w tym czy w czymś innym postąpią inaczej, postanawiamy, że przez sam fakt podlegają ekskomunice, od której nie mogą zostać uwolnieni, z wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci, dopóki w pełni nie zadośćuczynią zwracając poszkodowanym wymuszone pieniądze, bez możliwości odwoływania się do żadnych przywilejów, układów czy zwolnień. [27, 2] Notariusze i funkcjonariusze pełniący obowiązki przy tym urzędzie, a także bracia i towarzysze inkwizytorów i ich komisarzy, którzy dowiedzą się potajemnie, że inkwizytorzy lub komisarze dopuścili się takich nadużyć, jeżeli chcą uniknąć gniewu i obrazy Boga oraz Stolicy Apostolskiej, niech postarają się dyskretnie zganić ich surowo i skłonić do naprawy błędu. Jeśli będzie im o tym wiadomo i w razie konieczności będą mogli tego dowieść, powinni skrupulatnie donieść kompetentnym w takich sprawach ich przełożonym. Oni zaś ze swej strony zobowiązani są odsunąć od urzędu inkwizytorów i komisarzy, którzy okazali się winnymi, a po usunięciu należycie ukarać innymi karami czy zmusić do poprawy. [27, 3] Gdy przełożeni inkwizytorów zaniedbają to uczynić, chcemy, aby wszystko, o czym powiedziano wyżej, zostało im zakazane przez ordynariuszy miejsca, którym na mocy świętego posłuszeństwa surowo nakazujemy i polecamy każdą taką sprawę podawać do wiadomości Stolicy Apostolskiej. Stanowczo zabraniamy inkwizytorom jakiegokolwiek nadużywania pozwolenia na noszenie broni i posiadania innych funkcjonariuszy niż ci, którzy są im niezbędni i którzy poświęcą się razem z nimi pełnieniu tych obowiązków. 

[28. Błędy begardów i beginek] 

[28, 1] Z utęsknieniem oczekujemy pomyślnego rozwoju wiary katolickiej w naszych czasach oraz wykorzenienia przewrotności heretyckiej w krajach ludzi wierzących. Dlatego z wielką przykrością słuchaliśmy, że pewna ohydna sekta niegodziwych mężczyzn, którzy w języku potocznym nazywani są begardami oraz niewiernych niewiast, zwanych beginkami, za sprawą siewcy wszelkich złych dzieł wyrosła szkodliwie w królestwie Niemiec. Utrzymują oni i wyznają bluźnierczą i przewrotną doktrynę zawierającą następujące błędy: [28, 2a] Po pierwsze, człowiek w obecnym życiu może osiągnąć taki i tak wielki stopień doskonałości, że staje się bezgrzeszny i nie może już dalej postępować w łasce. Albowiem, jak mówią, jeżeli ktoś mógłby cały czas postępować do przodu, to mógłby znaleźć się człowiek doskonalszy od Chrystusa. Po drugie, po osiągnięciu takiego stopnia doskonałości nie potrzeba pościć ani się modlić, ponieważ zmysły są tak doskonale poddane duchowi i rozumowi, że człowiek może dowolnie pozwalać ciału na wszystko, cokolwiek mu się podoba. Po trzecie, znajdujący się na takim stopniu doskonałości i wolności ducha nie podlegają posłuszeństwu władzy ludzkiej, ani nie obowiązują ich żadne przepisy Kościoła, ponieważ, jak twierdzą: „gdzie jest duch Pana, tam jest wolność”. Po czwarte, człowiek może osiągnąć w obecnym życiu na każdym stopniu doskonałości najwyższą szczęśliwość, jaką otrzyma w życiu szczęśliwym. Po piąte, każda natura intelektualna z natury sama w sobie jest szczęśliwa i dusza nie potrzebuje światła chwały, która wznosi ją do widzenia Boga i szczęśliwego cieszenia się Nim. Po szóste, cechą człowieka niedoskonałego jest ćwiczyć siebie w postępowaniu według cnót, dusza doskonała tego nie potrzebuje i odsuwa od siebie cnoty. Po siódme, pocałować kobietę, kiedy nie skłania do tego natura, jest grzechem śmiertelnym, ale akt cielesny, gdy skłania do niego natura, nie jest grzechem, szczególnie gdy popełniany jest pod wpływem pokusy. Po ósme, na podniesienie ciała Chrystusa nie muszą wstawać ani okazywać Mu szacunku; gdyż twierdzą, że byłoby dla nich oznaką niedoskonałości, jeśli od czystości i wysokości swej kontemplacji schodziliby tak nisko, aby rozmyślać o posłudze czy sakramencie Eucharystii lub cierpieniu człowieczeństwa Chrystusa. [28,2b] Przybierając fałszywe pozory świętości mówią, czynią i dopuszczają się innych jeszcze rzeczy obrażających oczy majestatu Bożego i kryjących w sobie wielkie niebezpieczeństwo dla dusz. [28, 3] Wypełniając powinność powierzonego nam urzędu, uważamy za konieczne usunąć z kościoła katolickiego tę przeklętą sektę i wytępić budzące zgrozę powyższe jej błędy, aby już nie szerzyły się i nie powodowały szkodliwego zepsucia w sercach wiernych. Za zgodą świętego soboru potępiamy i całkowicie odrzucamy tę sektę wraz z jej błędami, zabraniając szczególnie surowo, aby ktoś w przyszłości mógł j ą podtrzymywać, akceptować lub bronić. Rozporządzamy, że postępujących inaczej należy ukarać karą kanoniczną. [28, 4] Biskupi diecezjalni i inkwizytorzy heretyckiej przewrotności w regionach, gdzie przebywają begardzi i beginki, niech gorliwie wypełnią swój urząd w odniesieniu do nich, badając ich sposób życia, obyczaje oraz rozumienie artykułów wiary i sakramentów Kościoła. Niech w należytej formie wymierzą kary tym, którzy okażą się winni, chyba że dobrowolnie wyrzekając się wspomnianych błędów odbędą pokutę i odpowiednio zadośćuczynią. 

[29. O lichwie] 

[29, 1] Doszło nas poważne doniesienie, że gdzieniegdzie niektóre stowarzyszenia ku zniewadze Boga i bliźniego, wbrew prawom Bożym i ludzkim, aprobują niegodziwą lichwę. Ich rozporządzenia, nieraz potwierdzane przysięgą, nie tylko dozwalają żądać i płacić procenty, ale także świadomie zmuszają dłużników do ich zapłacenia. Często w oparciu o nie nakładają na starających się o odzyskanie procentów wielkie ciężary, pod różnymi pretekstami i wyrafinowanymi oszustwami utrudniają zwrot odsetek. [29, 2] Chcąc przeciwstawić się takiemu zgubnemu zuchwalstwu, za zgodą świętego soboru postanawiamy, że wszelkie władze tych stowarzyszeń, ich kierownicy, zarządcy, konsulowie, sędziowie, członkowie rad i każdy inny urzędnik, który w przyszłości ośmieli się tworzyć, pisać czy dyktować takie rozporządzenia, albo świadomie decydować, że procenty mają być płacone, lub po ich zapłaceniu orzec, że nie muszą być w pełni i dobrowolnie zwrócone w przypadku dążenia do ich odzyskania - popadają w wyrok ekskomuniki. W ten sam wyrok popadają, jeśli w ciągu trzech miesięcy nie usuną z ksiąg swych stowarzyszeń wydanych dotychczas takich rozporządzeń, o ile posiadają takie uprawnienia, albo jeśli ośmielą się w jakiś sposób przestrzegać takich rozporządzeń i zwyczajów jako wciąż ważnych. [29, 3] Ponadto, ponieważ lichwiarze przeważnie zawierają kontrakty na procent w sposób ukryty i podstępny, że z trudem można dowieść im niegodziwej lichwy, zarządzamy, że kiedy sprawa dotyczy lichwy, cenzura kościelna zobowiąże ich do przedstawienia rejestrów własnych rachunków. Jeśli ktoś popadłby w taki błąd, że śmiałby z uporem twierdzić, iż uprawianie lichwy nie jest grzechem, postanawiamy, że powinien być ukarany jako heretyk, przy czym zobowiązujemy stanowczo miejscowych ordynariuszy i inkwizytorów niegodziwości herezji, aby występowali przeciw oskarżonym lub podejrzanym o tego rodzaju błąd tak samo, jak nie wahają się występować przeciw oskarżonym lub podejrzanym o herezję. 

[30. O przełożonych kościelnych działających na szkodę klasztorów] 

[30, 1] Dochodzą nas częste i powtarzające się skargi pewnych zakonników, że bardzo wielu biskupów, przełożonych oraz inni zwierzchnicy kościołów niesłusznie zakłócają na różne sposoby ich spokój w następujących sprawach. [30, 2] Niektórzy aresztują i trzymają w więzieniu zakonników objętych egzempcją, w przypadkach niedozwolonych przez prawo. Niektórzy, grożąc ciężkimi karami, przeszkadzają osobom zobowiązanym do płacenia dziesięcin i podatków zakonnikom z egzempcją, w ich przekazywaniu im oraz w słuchaniu ich mszy. Karzą suspensą, interdyktem i ekskomuniką, bez uzasadnionej przyczyny według własnego uznania mielących ziarno w ich młynach, ich kucharzy, służących, wasali i domowników oraz wszystkich w jakikolwiek sposób z nimi związanych i utrzymujących relacje; czasem bezprawnie zajmują nawet ich dobra. W ogóle nie przejmują się apelacjami, które zakonnicy objęci egzempcją słusznie składają z powodu wspomnianych lub innych aktów ucisku. Przy okazji takich apelacji nieraz aresztują lub każą aresztować apelujących i trzymać ich w więzieniach. [30, 3] Niektórzy bez żadnej prawnej przyczyny nie pozwalają kapelanom odprawiać nabożeństw w kościołach w pełni prawnie należących do zakonników objętych egzempcją, ani udzielać parafianom sakramentów kościelnych. Niektórzy niesprawiedliwie zawieszają, ekskomunikują, aresztują, więżą opatów, mnichów i konwersów z egzempcją oraz duchownych pełnoprawnie podlegających zakonnikom, jeśli nie są posłuszni w sprawach, w których nie są zobowiązani do posłuszeństwa, oraz poddają interdyktom ich ziemie i kościoły. [30, 4] Przekraczają miarę w żądaniu od zakonników z egzempcją i ich poddanych miłosiernego wsparcia i wbrew prawu nakładają na nich podatki nadzwyczajne i nienależne. Nakładają nowe czynsze i nienależne ciężary na kościoły parafialne, w których zakonnicy z egzempcją posiadają prawo patronatu. [30, 5] Nie pozwalają ogłaszać ani egzekwować prawnie przeprowadzonych procesów i sprawiedliwych wyroków wydanych przez delegatów czy obrońców Stolicy Apostolskiej na korzyść objętych egzempcją. Notariuszom publicznym zabraniają sporządzać dla nich dokumenty, sędziom wymierzać sprawiedliwość, a adwokatom udzielać im rady czy pomocy w sprawach lub interesach. [30, 6] Nie chcą dopuszczać do święceń czy beneficjów kandydatów prezentowanych przez objętych egzempcją, do których to prawo należy, o ile prezentujący w listach pozdrawiających wysyłanych w związku z prezentacją nie umieszczą wyrazów posłuszeństwa. [30, 7] W przypadku wakatu w kościołach, w których klasztory mają prawo patronatu, odrzucają zaprezentowane im odpowiednie osoby, a ustanawiają osoby niezdolne i niegodne. Kościoły z obowiązkami duszpasterskimi należące do środków utrzymania opatów, ilekroć ich dochody przekazują lub powierzają duchownym diecezjalnym, po ich śmierci przekazują swoim duchownym, choć w rzeczywistości nie są one z tego powodu wakujące. [30, 8] Niektórzy niesłusznie przywłaszczają sobie prawa w kościołach mnichów, których dochodami dysponują, jak chcą, w wyniku czego ich rządcy nie mają wystarczających środków do życia. [30, 9] Niektórzy zbrojnie i z podniesionymi sztandarami, wbrew wszelkiej sprawiedliwości, niszczą młyny i inne dobra zakonów z egzempcją, które posiadali od niepamiętnych czasów. [30, 10] Często posyłają do klasztorów swoich miast i diecezji własnych krewnych i bratanków, a czasami ze swoimi zwierzętami i ich stróżami, aby ich utrzymywano z dóbr klasztorów. Często zmuszają opatów i przeorów klasztorów, aby przyznawali, wieczyście lub czasowo, ich krewnym i bratankom posiadłości klasztorów czy przeoratów; chcemy, aby te koncesje czy pobieranie dochodów były nieważne na mocy samego prawa. Nieraz też zmuszają tychże opatów i przeorów do przedstawiania sobie jako kandydatów do objęcia nieobsadzonych kościołów i nierzadko do przyjęcia na mnichów swoich domowników, krewnych i bratanków. [30, 11] Często pozwalają i wyrażają milczącą zgodę, aby w przypadkach niedozwolonych prawnie, na ziemiach będących ich doczesną własnością, dobra ruchome i nieruchome klasztorów zajmowali przemocą ich żołnierze, wasale i inni funkcjonariusze świeccy i by wyrządzano inne rozmaite krzywdy osobom duchownym oraz ludziom związanym z klasztorami. [30, 12] Ponadto, czasami niesłusznie pozbawiają opatów, przeorów i innych beneficjantów należnych im beneficjów pod pretekstem przywileju pierwszego roku, który, jak twierdzą posiadają, i jakby na tej podstawie mogli przez pewien czas przyjmować dochody pierwszego roku z beneficjów wakujących. Nienasyceni tym, bezprawnie zajmują konie, bydło, skarbiec i inne dobra klasztorów i wakujących beneficjów, które należało zachować dla następców. [30, 13] Niektórzy sprzedają na pewien czas żołnierzom i innym możnym dochody i przychody ze swoich godności, aby ich sąsiedzi, zakonnicy z egzempcją, mogli być przez nich jeszcze mocniej dręczeni. Niektórzy bezprawnie rozwiązują klasztory. Inni często zajmują domy, szpitale i inne dobra klasztorów, ruchome i nieruchome, a raz zajęte trzymają. Często, bez słusznej przyczyny, uniemożliwiają objętym egzempcją odnowienie ich własności. Niektórzy wydają rozporządzenia naruszające przywileje zakonów z egzempcją. [30, 14] Ogólnie, bardzo wielu przełożonych dopuszcza się łamania prawa i wyrządza ciężkie krzywdy zakonnikom, wbrew sprawiedliwości i ich przywilejom, szczególnie objętym egzempcją i mającym przywileje, zarówno co do osób i ich dóbr, jak i ich uprawnień w sprawach duchowych i doczesnych. [30, 15] Skoro jeden jest Kościół powszechny, poza którym nikt nie może być zbawiony, dla zakonników i świeckich, przełożonych i podwładnych, objętych egzempcją i nie objętych, dla nich wszystkich „jeden jest Pan, jedna wiara i jeden chrzest”, to przystoi, aby wszyscy stanowiący jedno ciało, mieli także jedną wolę i jak bracia związani byli wzajemnie więzami miłości. Przystoi, aby przełożeni i inni, objęci egzempcją i nie objęci, zadowalali się swymi prawami i jeden nie powodował krzywd czy szkód drugiemu. [30, 16] Dlatego wszystkim przełożonym kościołów surowo polecamy, ogłaszając obecny edykt, aby całkowicie przestali krzywdzić w powyższy sposób i nakazali to samo swym podwładnym, a zakonników posiadających egzempcję i przywileje oraz nie posiadających, żebrzących i nie żebrzących, traktowali miłosiernie i jednakowo im sprzyjali zachowując w pełni ich prawa i przywileje. [30, 17] Skoro zwykle większą obawę wzbudza zakaz szczegółowy niż ogólny, najsurowiej zabraniamy tym przełożonym, aby ośmielali się w jakikolwiek sposób utrudniać opatom, przeorom i innym zakonnikom udawanie się na kapituły generalne lub prowincjalne.

[31. O nadużywaniu egzempcji] 

[31, 1] Zakonnicy, którzy odważą się udzielać duchownym lub świeckim ostatniego namaszczenia, eucharystii, odprawić sakramentalny obrzęd małżeństwa bez specjalnego zezwolenia proboszcza parafii, albo uwalniać ekskomunikowanych od działania kanonu, czy używając ich słów, od kary i winy - z wyjątkiem przypadków wskazanych wyraźnie przez prawo, lub gdy takie uprawnienia zostały im przyznane na mocy przywilejów Stolicy Apostolskiej albo postanowień statutów prowincjalnych i synodalnych - mocą samego faktu popadają w ekskomunikę i mogą być od niej uwolnieni tylko przez Stolicę Apostolską. Ordynariusze miejsc, skoro się o tym dowiedzą, nakażą publicznie ogłaszać nazwiska ekskomunikowanych tak długo, aż uzyskają potwierdzenie o zwolnieniu ich od kary, przy czym w sprawie tej nie może tym zakonnikom pomóc ani przywilej egzempcji, ani żaden inny. [31, 2] Zabraniamy im surowo, na mocy świętego posłuszeństwa i pod groźbą kary potępienia wiecznego, ubliżania w swych kazaniach przełożonym kościołów, odciągania świeckich od uczęszczania i przynależności do swych kościołów oraz ogłaszania niezróżnicowanych odpustów. W razie udziału w ustanawianiu testamentów, nie powinni oni powstrzymywać testatorów od zabezpieczenia należnych restytucji lub czynienia zapisów dla kościołów macierzystych, ani zabiegać z krzywdą dla innych, aby powstały czy zostały wyznaczone legaty, należności czy inne dobra, nie określone bliżej co do jakości, których otrzymanie byłoby bezprawne, na korzyść ich samych lub na rzecz innych, poszczególnych braci czy konwentów swego zakonu. Nie powinni też nikogo rozgrzeszać w przypadkach zastrzeżonych dla Stolicy Apostolskiej lub ordynariuszy miejsc, ani niesłusznie dręczyć ludzi Kościoła, szczególnie gdy chcą dochodzić sprawiedliwości w sprawach przeciwko nim, od sędziów delegowanych przez nas, albo wymagać od nich udawanie się do sądu w różne miejsca, a przede wszystkim do miejsc bardzo odległych. [31, 3] Ci, którzy odważą się naruszyć powyższe zalecenia albo jedno z nich, przez dwa miesiące podlegają karom, nakładanym zwykle zgodnie z ich regułą czy statutami za wykroczenia czy cięższe winy, od których bez oczywistej konieczności nie udziela się dyspensy. Ponadto ich przełożeni, jeśli w ciągu miesiąca, po tym, jak się tego od nich zażąda, nie zadośćuczynią w pełni kościołom i ludziom Kościoła, o których dowiedzą się, że zostali poszkodowani albo skrzywdzeni przy okazji powyższych nadużyć, podlegają przez to samo wyrokowi suspensy dopóki nie złożą należnej rekompensaty, bez względu na uprzednie statuty i przywileje, jakiekolwiek by nie były. [31, 4] Co do zakonników, którym Stolica Apostolska zezwoliła udzielać sakramentów kościelnych sługom i domownikom mieszkającym razem z nimi oraz ubogim, przebywającym w ich szpitalach, chcemy, aby nie doznali żadnej szkody na podstawie dyspozycji, które przedstawiliśmy wyżej. 

[32. O uprawnieniach biskupów w kościołach zakonnych]

Za zgodą świętego soboru uznaliśmy, że obecną konstytucją należy zezwolić, bez względu na jakikolwiek przywilej przeciwny, aby arcybiskup przejeżdżający przez miejsce objęte egzempcją i należące do jego prowincji, albo kiedy do takiego miejsca przybywa, mógł bez przeszkód nakazać, by niesiono przed nim krzyż, błogosławić ludowi, uczestniczyć prywatnie lub publicznie w nabożeństwach świętych, celebrować je w szatach i insygniach pontyfikalnych oraz nakazać, aby w jego obecności celebrowano je bez nich. Podobnie zezwalamy biskupowi, aby w takich miejscach swojej diecezji mógł błogosławić ludowi, słuchać świętych nabożeństw, a także celebrować je i kazać, by je celebrowano w jego obecności. Jednakże z zastrzeżeniem, żeby pod pretekstem takiego zezwolenia arcybiskup lub biskup w miejscach objętych egzempcją i mających związane z tym przywileje, nie wykonywał żadnej innej jurysdykcji, nie wprowadzał utrudnień dla osób objętych egzempcją lub cieszących się przywilejami, nie był dla nich ciężarem ani powodem żadnej szkody związanej z ich egzempcją czy przywilejami, ani w żaden sposób nie zyskał innych jeszcze uprawnień.

[33. O karach za przemoc względem biskupów] 

[33, 1] Jeśli ktoś za podszeptem diabła porwałby się na takie świętokradztwo, że przez rozmyślną chęć wyrządzenia krzywdy albo przez bezmyślne zuchwalstwo uderzyłby biskupa, uwięził go czy wypędził, polecił to uczynić czy wyraził zgodę, aby inni to uczynili, był wspólnikiem sprawcy takiej zbrodni, poradził to, udzielił w tym pomocy czy świadomie bronił sprawcy tego czynu, to w przypadkach, w których zgodnie z wydanymi kanonami nie podlegałby ekskomunice, na mocy obecnej naszej konstytucji niech będzie ukarany mieczem anatemy bez względu na jakikolwiek przywilej przeciwny, który my, zgadzając się z opinią świętego soboru, uważamy raczej za przejaw zepsucia. Od tej kary może uwolnić go, z wyjątkiem chwili śmierci, tylko papież. [33, 2] Ponadto, przez sam fakt traci prawo do posiadłości lennych, dzierżaw, urzędów i dobrodziejstw duchowych i doczesnych, które uzyskał od kościoła, na czele którego stał znieważony przez niego biskup, a dobra te powracają do swobodnego rozporządzenia tego kościoła. Jego potomkowie w linii męskiej do drugiego pokolenia stają się na mocy tego faktu niezdolni do objęcia beneficjów kościelnych w mieście i diecezji, w których przewodził tenże biskup i nie mogą mieć nadziei na żadną dyspensę. Także jego ziemie, które mieszczą się na obszarze jednej diecezji, podlegają interdyktowi kościelnemu aż do czasu, gdy należycie zadośćuczyni za swój czyn. Karze tej podlega też miejsce czy miejsca, gdzie przetrzymywany będzie biskup, przez czas trwania jego uwięzienia. Jeśli ziemie winnego zajmowałyby dwie diecezje albo więcej, interdyktowi poddana będzie diecezja, w której znajduje się jego siedziba główna, a także ta, w której popełnił zbrodnię, o ile ziemia jest jego, oraz dwie inne położone na jego ziemiach i najbliższe miejscu przestępstwa. [33, 3] Skoro jego hańba będzie tym większa, im szerzej zostanie ujawniona wina, do czasu aż uiści godne zadośćuczynienie, we wszystkich kościołach miejsca, gdzie popełniono przestępstwo, a także w kościołach miast i diecezji sąsiednich, w każdą niedzielę i dzień świąteczny, przy biciu w dzwony i zapalonych świecach, ogłaszane będzie publicznie imię ekskomunikowanego. Gdy następnie trzeba go będzie uwolnić, niech da wystarczające i odpowiednie poręczenie, że odbędzie nałożoną na niego karę i z pomocą Pana wypełni poleconą pokutę. [33, 4] Miasto zaś, które zawiniło przeciw swemu biskupowi powyższymi niedozwolonymi czynami lub jednym z nich, podlega interdyktowi, dopóki nie naprawi wyrządzonej krzywdy. Ponadto pełniący w nim władzę, jego radcy, rządcy, ławnicy, adwokaci, konsulowie, kierownicy i urzędnicy, jakimkolwiek tytułem by nie byli nazywani, którzy okazaliby się winni takich przestępstw, podobnie niech podlegają ekskomunice i nie mogą uzyskać łaski uwolnienia, chyba że na warunkach powyżej określonych. [33, 5] Wszystkie te sankcje tym bardziej powinno się stosować wobec zabójców biskupa; w stosunku do nich kara winna być surowsza, niż w omawianych przypadkach, a jej ostrze winno ranić boleśniej. Niech nikt się nie dziwi, że nie wyznaczamy cięższych kar dla sprawców podobnych zbrodni. Chociaż - co mówimy ze wstydem i z bólem - zdarzają się one niestety często i potrzebny jest odstraszający przykład dla wielu złoczyńców, chociaż jest rzeczą słuszną, aby karę wymierzano uderzającemu stosownie do godności uderzonego, biskupów bowiem nazywa się najświętszymi, są oni wysłannikami Chrystusa, ojcami duchowymi, naszymi braćmi i współbiskupami oraz kolumnami Kościoła, przeto ciężka winna być kara dla tego, który gwałci godność tak bardzo wzniosłą, to jednak chcemy w tym momencie złagodzić surowość i ograniczyć mnożenie kar, stosując inne kary, jeśli uznamy, że zmusza do tego arogancka zuchwałość winnych. [33, 6] Jeśli ktoś zamieszany w jeden z powyższych przypadków zostanie uwolniony od ekskomuniki z powodu niebezpieczeństwa śmierci, a potem powróci do zdrowia, to jeśli możliwie najszybciej nie postara się stawić przed obliczem biskupa Rzymu, aby z pokorą przyjąć polecenie, jakie on zechce mu wydać według sprawiedliwości, przez sam fakt popada w poprzednią ekskomunikę. Jakkolwiek zabezpieczyły to już wystarczająco inne przepisy prawne, to jednak, aby nikt nie mógł tłumaczyć swej winy nieznajomością prawa, uznaliśmy za słuszne dodać tutaj wyraźnie tę uwagę. 

[34. O karach za wymuszanie rezygnacji z beneficjów i aresztowaniach udających się do Stolicy Apostolskiej] 
[34, 1] Liczni zanoszą do nas poważną skargę, że niektórzy posiadając władzę świecką, często nie boją się aresztować ludzi Kościoła i zatrzymywać ich jako więźniów, dopóki nie zrzekną się swych beneficjów; także ludzi wzywanych do Stolicy Apostolskiej ze względu na kogoś lub na mocy prawa, aby nie mogli się tam udać, aresztują przy przekraczaniu ich obszaru. Świadomi, jak bardzo uwłacza to czci naszej i Stolicy Apostolskiej i jak narusza spokój i pomyślny stan ludzi należących do Kościoła, nie mówiąc już o zgubności złego przykładu, za zgodą świętego soboru postanawiamy, że oprócz wyroku potępienia na podstawie kanonu, w który, jak sami wiedzą, popada popełniający powyższe czyny lub wydający takie polecenia, jeśli dotyczy to ludzi Kościoła i jeśli pełnią oni funkcje przełożonych, zostają zawieszeni na trzy lata w pobieraniu dochodów ze swych kościołów. [34, 2] Duchowni niżsi, przez sam fakt pozbawieni zostają posiadanych beneficjów. Karze tej podlegają także ci, którzy wezwani do Stolicy Apostolskiej, starają się, aby aresztowały ich władze świeckie, co - jak słyszeliśmy - niekiedy się zdarza, aby mieć wymówkę niestawienia się na wezwanie. Orzekamy też, że rezygnacje z beneficjów wymuszone tym sposobem, choćby nawet zostały przyjęte i zatwierdzone przez przełożonych tych osób, które się zrzekają, nie mają żadnej mocy. Zobowiązujemy ordynariuszy miejsc, kiedy dowiedzą się, że ktoś z ich podwładnych popadł we wspomnianą karę i wyrok, by nie zwlekali z ich publicznym ogłoszeniem i zlecili ich wyegzekwowanie w należyty sposób, zgodnie z przysługującymi im uprawnieniami. 

[35. Kary za zaniedbywanie nakłaniania do płacenia dziesięcin] 

[35, 1] Pragniemy powstrzymać od lekkomyślnych i zuchwałych poczynań - tak przez powiększenie kar już ustanowionych, jak i przez wzbudzenie strachu przed dodaniem nowych - tych, których nie przekonują do przestrzegania prawa nagrody za cnotę. Dlatego zarządzamy, że przez sam fakt popadają w ekskomunikę winni przekroczenia prawa ustanowionego w konstytucji zabraniającej zakonnikom żebrzącym przyjmowania nowych domów do zamieszkania czy innych miejsc, zamieniania już przyjętych i przenoszenia ich na innych w każdej formie i rodzaju przeniesienia własności. [Ekskomunika] obejmuje także zakonników, którzy w swych kazaniach albo gdzie indziej ośmielają się wypowiadać pewne opinie w celu powstrzymywania słuchających od wypłacania kościołom należnych dziesięcin. [35, 2] A ponieważ nie wystarczy powstrzymywać się od zła, jeśli nie czyni się dobra, biorąc na świadka sąd Boży i karę potępienia wiecznego, polecamy wszystkim zakonnikom, jeśli zostaną wezwani przez rządców kościołów, wikariuszy lub osoby ich zastępujące, aby wyraźnie pouczali słuchaczy, przekonując do oddawania dziesięciny, ilekroć będą głosić kazania do ludu w pierwszą, czwartą i ostatnią niedzielę Wielkiego Postu, w święto Wniebowstąpienia Pańskiego, Pięćdziesiątnicy i Narodzenia św. Jana Chrzciciela oraz Wniebowzięcia i Narodzenia najświętszej Dziewicy Maryi, Matki Boga. Zalecamy im podobnie, aby uświadamiali sumienia swych penitentów, że nie wolno zaniedbywać obowiązku płacenia dziesięcin. [35, 3] Jeśli przypadkiem w wyżej wymienione dni, świadomie zaniechają zalecania tej powinności w swych kazaniach, zostaną za to surowo zganieni przez przełożonych. Im zaś nakazujemy stanowczo, na mocy świętego posłuszeństwa, aby ustanowili normy karne przeciwko winnym takich zaniedbań. Zgodnie z nimi niech dotkliwie karzą przestępców, tak, aby ich kara była przykładem dla pozostałych, przy czym nadal zachowuje ważność konstytucja wydana w tej sprawie przez świętej pamięci papieża Grzegorza IX, naszego poprzednika. [35, 4] Świadomie lekceważący konieczność uwrażliwiania sumień swych penitentów na sprawę płacenia dziesięcin zostają przez sam fakt zawieszeni w urzędzie kaznodziei, dopóki nie pouczą swych penitentów, jeśli będzie im dana ku temu dogodna sposobność, i nie nakłonią ich sumień do spełniania tej powinności. Jeśli ośmielą się nauczać i nie naprawią wcześniejszego zaniedbania, przez sam fakt popadają w ekskomunikę. Nie chcemy jednak, aby obecna nasza dyspozycja objęła także zakonników z klasztorów i rządców kościołów, które przyjmują te dziesięciny. [35, 5] Co zaś do tych, którzy zuchwale przekroczą zapis konstytucji zabraniającej zakonnikom i duchownym świeckim nakłaniania kogokolwiek do składania ślubów, przysięgania, dawania słowa i obiecywania w inny sposób, że wybiorą miejsce pochówku przy ich kościołach, albo że nie zmienią wyboru już dokonanego, chcemy, aby podlegali przez sam fakt wyrokowi podobnemu (przy zachowaniu w mocy kary przewidzianej we wspomnianej konstytucji). Nie mogą zostać od niego uwolnieni w żaden inny sposób, jak tylko przez Stolicę Apostolską, z wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci, i nie mają w tym znaczenia żadne przywileje ani statuty, jakiekolwiek by nie były.

[36. O łamiących prawo interdyktu] 

[36, 1] Doszła do nas poważna skarga przełożonych, że niektórzy wielmoże i panowie świeccy, mimo że ich ziemie objęte są interdyktem kościelnym, nakazują celebrować msze i inne obrzędy święte nie tylko w kaplicach na terenie swych posiadłości, ale także publicznie i oficjalnie odprawiać je w kolegiatach i innych kościołach znaczniejszych miejsc. Do sprawowania obrzędów wzywają raz jednych, raz drugich, a niekiedy, co gorsze, zmuszają ich. Nie zadowalają się tymi wykroczeniami i nakazują, nie tylko przez bicie w dzwony, lecz nawet głosem heroldów, wzywać lud objęty interdyktem, aby nie zważając na wyrok przybywał w celu wysłuchania mszy. Niektórzy z nich mają śmiałość nakazywać, najczęściej swym poddanym, których publicznie ukarano karą ekskomuniki czy interdyktu, aby nie wychodzili z kościołów, kiedy uroczyście odprawia się tam msza, pomimo że domagają się tego celebrujący. Przez to często się zdarza, nie bez obrazy Bożej i zgorszenia dla kleru i ludu, że obrzędy mszy pozostają niedokończone. [36, 2] Aby występki tak poważne nie zostały przez innych wzięte za przykład z powodu swej bezkarności, za zgodą świętego soboru poddajemy karze ekskomuniki, z której uwolnić może tylko Stolica Apostolska, wspomnianych zuchwalców, którzy ośmielą się w przyszłości kogokolwiek zmuszać, obojętne, w jaki sposób, do celebrowania obrzędów świętych w miejscach ukaranych interdyktem, albo wzywać w opisany wyżej sposób do uczestniczenia w obrzędach, szczególnie gdy sami podlegają ekskomunice lub interdyktowi. Tą samą karą karzemy zabraniających publicznie ekskomunikowanym lub ukaranym interdyktem wychodzić z kościoła, podczas gdy jest w nim odprawiana uroczysta msza, pomimo wezwań celebrującego. Tą samą karą karani są ci, którzy publicznie poddani ekskomunice lub interdyktowi, ośmielają się pozostawać w kościele, chociaż zostali imiennie wezwani przez celebrującego do jego opuszczenia. 

[37. O respektowaniu interdyktu przez Braci Mniejszych]

Fakt, że Bracia Mniejsi, w czasie interdyktu, przyjmują w swych kościołach braci i siostry z trzeciego zakonu, ustanowionego przez bł. Franciszka, których nazywa się wstrzemięźliwymi albo zakonem pokuty, aby uczestniczyli w nabożeństwach świętych, jest powodem zgorszenia dla innych, którzy są od nich odsunięci, osłabia znaczenie cenzury kościelnej i sprawia, że mniej się poważa wyrok interdyktu. Z tej racji zabraniamy surowo Braciom Mniejszym, aby w przyszłości, w czasie interdyktu, w jakiejkolwiek formie dopuszczali do uczestnictwa w nabożeństwach świętych w swoich kościołach kogoś ze wspomnianych tercjarzy, choćby nawet chroniły ich w tym względzie jakieś przywileje, które nie chcemy, by mogły udzielać im poparcia. Jeśli to uczynią, niech wiedzą, że popadają tym samym w ekskomunikę. Łaskę uwolnienia od niej uzyskać mogą tylko od biskupa Rzymu, albo po uprzednim zadośćuczynieniu, od ordynariuszy, którzy otrzymują w tym zakresie uprawnienia z mocą władzy apostolskiej. 

[38. O regule Braci Mniejszych]

[38, 1] „Wyszedłem z raju, powiedziałem: Nawodnię ogród plantacji”. Tak mówi niebieski rolnik, który prawdziwie jest „źródłem mądrości, Słowem Boga”, zrodzonym odwiecznie z Ojca i trwającym w Ojcu, „w ostatecznych dniach uczyniony ciałem za sprawą Ducha Świętego w łonie Dziewicy „wyszedł człowiek do dzieła” trudnego odkupienia rodzaju ludzkiego, dając Siebie za wzór niebiańskiego życia, ofiarując Siebie ludziom. Ponieważ człowiek bardzo często przygnieciony troskami śmiertelnego życia, odwraca wejrzenie swego umysłu od kontemplacji tego wzoru, nasz prawdziwy Salomon założył w łonie walczącego Kościoła, wśród innych, ogród rozkoszy, oddalony od wzburzonych fal świata, w którym można w większym spokoju i bezpieczeństwie oddawać się dziełu kontemplacji i służenia Wzorowi, który wszedł w świat, aby go nawodnić wodami obfitymi w łaskę duchową i naukę. Tym ogrodem jest święty zakon Braci Mniejszych, który zewsząd mocno otoczony murem przestrzegania reguły, w swym wnętrzu zadowala się jedynie Bogiem i przyozdabia się obfitością nowych sadzonek - czyli synów. Przychodząc do niego umiłowany Syn Boga zbiera „mirrę” pokuty umartwienia „wraz z balsamami”, wydającymi zewsząd z niezwykłą słodyczą pociągający zapach świętości. To właśnie jest forma i reguła niebiańskiego życia nakreślona przez bł. Franciszka, doskonałego wyznawcę Chrystusa, który zarówno słowem, jak i przykładem nauczał swych synów, jak powinna być zachowywana. [38, 2a] Zakonnicy i pobożni naśladowcy tej świętej reguły, jako uczniowie i prawdziwi synowie tak wielkiego ojca, pragnęli i nadal gorąco pragną, przestrzegać jej bez wahań w jej czystości i nienaruszalności. Dostrzegając jednak, że zawiera ona pewne punkty, których sens może nasuwać wątpliwości interpretacji, dla uzyskania wyjaśnienia odwoływali się niegdyś do najwyższej godności apostolskiej, aby przez nią upewnieni, której są zresztą poddani na mocy reguły, mogli służyć Panu z sumieniami wolnymi od wszelkich wątpliwości, a wypełnionymi miłością. Nakłaniając z uwagą ucha ku ich pobożnym i sprawiedliwym prośbom, liczni kolejni nasi poprzednicy, biskupi Rzymu, wyjaśniali punkty, które wydawały się niejasne, pewne orzeczenia ogłaszali urzędowo, a w niektórych przypadkach czynili ustępstwa, według tego, co uznali za pożyteczne dla sumień braci i dla przestrzegania czystości reguły. [38, 2b] Ponieważ sumienia bogobojne lękają się wszystkiego, co mogłoby sprowadzić z drogi Bożej i obawiają się winy nawet tam, gdzie jej niema, wyjaśnienia dotychczas wydane nie uspokoiły w pełni sumień wszystkich braci. Wielokrotnie dochodziło do naszych uszu w czasie licznych publicznych i prywatnych konsystorzy, że rodzą się pewne wątpliwości dotyczące reguły i ich stanu, które powodują niepokój braci. Dlatego sami braci przedstawili nam pokorną prośbę, abyśmy zatroszczyli się o zastosowanie właściwego lekarstwa przez udzielenie łaskawego wyjaśnienia Stolicy Apostolskiej w sprawach, gdzie się one pojawiają i gdzie mogą pojawić się w przyszłości. [38, 2c] Od najmłodszych lat żywiliśmy nabożny szacunek dla naśladowców tej reguły i dla całego zakonu, teraz zaś z wszystko obejmującej troski władzy pasterskiej, którą niegodnie dźwigamy, o tyle gorliwiej skłaniamy się ku udzieleniu im wsparcia i obdarzeniu ich, przez uczucie miłości i przychylności, dowodami łaskawości i życzliwości, o ile częściej uważną myślą poznajemy obfite owoce, które ciągle rodzą się dla całego Kościoła powszechnego z ich życia, służącego za przykład do naśladowania i zbawiennej nauki. Poruszeni nabożną intencją proszących uznaliśmy, że całą naszą gorliwość winniśmy skierować na staranne spełnienie tego, o co nas poproszono. Zaleciliśmy, aby wszystkie wątpliwości zbadali z należytą uwagą liczni arcybiskupi, biskupi oraz mistrzowie świętej teologii i inni uczeni, roztropni i zdolni do wydania właściwego sądu. [38, 3a] Na początku wspomnianej reguły znajdują się słowa: „Reguła i życie Braci Mniejszych polega na zachowaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości”, a nieco dalej: „Po upływie roku próby, niech będą przyjęci pod posłuszeństwo, przyrzekając na zawsze zachowywać ten sposób życia i regułę”. Przy końcu tejże reguły mówi się: „Abyśmy zachowywali ubóstwo i pokorę, i świętą Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa, jak to stanowczo przyrzekliśmy”. Nie jest pewne, czy bracia tego zakonu są zobowiązani przez wyznanie reguły do zachowywania wszystkich przykazań i rad ewangelicznych. [38, 3b] Niektórzy twierdzą, że wszystkich, inni zaś mówią, że tylko tych trzech, mianowicie: „żyć w posłuszeństwie, w czystości i bez własności” oraz wszystkiego co reguła wyraźnie podaje jako obowiązujące. Odnośnie do tego artykułu idziemy za przykładem naszych poprzedników i dalej go wyjaśniając, uznaliśmy, że na wspomnianą wątpliwość należy odpowiedzieć następująco: Skoro każdy ślub musi dotyczyć konkretnego przedmiotu, to ślubujący zachowywać regułę nie może być uważany za zobowiązanego na mocy tego ślubu do przestrzegania rad ewangelicznych, które nie są zamieszczone w regule. [38, 3c] Taka była intencja twórcy reguły, bł. Franciszka. Dowodzi tego fakt, że pewne rady ewangeliczne włączył do reguły, a inne pominął. Jeżeli bowiem w słowach: „Reguła i życie Braci Mniejszych polega na...” i tak dalej, zamierzałby zobowiązać ich do przestrzegania wszystkich rad ewangelicznych, to byłoby rzeczą zbyteczną i próżną wspominać w regule niektóre z nich, a inne pominąć. Ponieważ pojęcie ograniczające ze swej natury wyklucza to wszystko, co pozostaje poza jego zakresem, a zawiera jedynie to, co do niego należy, wyjaśniamy i stwierdzamy, że bracia na mocy profesji swej reguły, zobowiązani są nie tylko do bezwzględnego przestrzegania tych trzech ślubów, ale także wszystkiego, co ich dotyczy i co postanawia sama reguła. Jeżeli bowiem przyrzekający zachowywać regułę, żyjąc w „posłuszeństwie, czystości i bez własności” zobowiązani byliby tylko wyłącznie do zachowania trzech powyższych ślubów, a nie wszystkiego, co zawiera reguła, bez znaczenia i próżne byłyby wypowiadane przez nich słowa: „Przyrzekam zawsze zachowywać tę regułę”, ponieważ nie rodziłyby one żadnego zobowiązania. [38, 3d] Nie należy jednak sądzić, że bł. Franciszek chciał w równym stopniu zobowiązać braci przyjmujących regułę do wszystkiego, co ona zawiera odnośnie do trzech ślubów, i do innych rzeczy w niej wymienionych. Dokonał raczej wyraźnego rozróżnienia, że przekroczenie niektórych zaleceń jest śmiertelne na mocy słowa, przekroczenie zaś innych takie nie jest; dla sformułowania niektórych używa słów rozkazu lub terminów równoznacznych, a przy innych zadowala się innymi wyrażeniami. [38, 3e] Podobnie, oprócz tych zaleceń, które umieszczone są w regule w formie wyraźnego rozkazu, zachęty i upomnienia, dodane są niektóre w formie trybu rozkazującego, w sensie negatywnym i pozytywnym; z tego właśnie powstała niepewność, czy mają być one zachowywane tak samo jak te, które mają siłę rozkazu. Jak zrozumieliśmy, wątpliwość ta nie zmniejszyła się, ale raczej wzrosła, po wyjaśnieniu, jakiego udzielił nasz poprzednik, szczęśliwej pamięci papież Mikołaj III, zgodnie z którym bracia ci, na mocy ślubów swej reguły, zobowiązani są zachowywać rady ewangeliczne, które w regule wyrażone są w formie rozkazu czy zakazu albo przez stwierdzenia równoznaczne, a ponadto przestrzegać wszystkich norm, które zostały im w niej nałożone w formie słów o znaczeniu zobowiązującym. Dlatego wspomniani bracia, aby mogli postępować zgodnie z dobrym rozumieniem tych norm, poprosili o wyjaśnienia, które z nich powinni uważać za obowiązujące i równoznaczne z nakazami. [38, 3f] My więc, radując się szczerością ich sumień, w przekonaniu, że w sprawach dotyczących zbawienia duszy należy trzymać się kierunku pewnego i bezpiecznego, aby uniknąć dręczących rozterek sumienia, orzekamy w sposób następujący: chociaż bracia nie są zobowiązani do zachowywania wszystkich przepisów wyrażonych w regule słowami w formie trybu rozkazującego w ten sam sposób, jak do zachowania faktycznych nakazów lub zaleceń równoznacznych z nakazami, to jednak jest rzeczą potrzebną, aby bracia, dla zachowania czystości i surowości reguły, uważali się za zobowiązanych do przestrzegania zaleceń, które podane zostaną niżej tak samo, jakby były one równoznaczne z nakazami. [38, 4] Pragniemy wyjaśnić, przez krótki wyciąg z reguły, które normy można uważać za równoznaczne z nakazami na mocy samego wyrażenia i przez charakter przedmiotu, o którym traktują, albo z obu tych powodów: bracia nie powinni mieć więcej, niż jedną suknię „z kapturem i drugą- [którzy chcieliby mieć] - bez kaptura”, tak samo, nie powinni nosić obuwia, podróżować konno z wyjątkiem konieczności, „noszą odzież pospolitą”, zobowiązani są zachowywać post w piątki i „od uroczystości Wszystkich Świętych do Bożego Narodzenia”, „klerycy niech odmawiają oficjum Boże według przepisów świętego Kościoła Rzymskiego”, ministrowie i kustosze „z największą troską winni się starać o potrzeby chorych i odzież innych braci” ,, jeśli który z braci zachoruje, inni bracia powinni mu usługiwać”, „bracia niech nie głoszą kazań w diecezji biskupa, który by im tego zabronił”, „żaden [z braci] niech się nigdy nie waży głosić kazań do ludu, dopóki go minister generalny tego braterstwa nie podda egzaminowi, nie zatwierdzi i nie powierzy mu obowiązku kaznodziejskiego” albo przez innych, do których kompetencji to należy według wydanego wcześniej wyjaśnienia, „bracia, którzy poznają i rozumieją, że nie zdołają zachować reguły według ducha, powinni i mogą zwrócić się do swoich ministrów”. Zachowywać należy wszystko, co zamieszczone jest w regule co do zasad postępowania zarówno nowicjuszy, jak i zakonników po ślubach, a także odnośnie do formy przyjęcia do zakonu i składania ślubów, pod warunkiem, że przyjmującym do zakonu zachowanie nowicjuszy „wyda się właściwszym według Boga” jak mówi ta reguła: wszystkie powyższe normy powinny być przez braci zachowywane jako obowiązujące. Te same zasady wziął na siebie zakon powszechnie i wspólnie, zachowuje je i zachowywał od samego początku: wszystko to, co umieszczone jest w regule wraz ze słowem: „niech będzie zachowywane”, to wszystko ma moc nakazu i jako takie powinno być przestrzegane przez braci. [38, 5a] Wspomniany wyznawca Chrystusa [św. Franciszek], zalecając ministrom i braciom sposób postępowania, jaki powinien być zachowywany przy przyjmowaniu do zakonu, powiedział w regule:„niech strzegą się bracia i ich ministrowie, aby się nie wtrącali do ich spraw doczesnych, żeby mogli nimi swobodnie rozporządzać, jak Pan ich natchnie. Jeżeli jednak pytaliby o radę, to ministrowie mogą ich posłać do osób bogobojnych, za których radą rozdaliby swoje dobra ubogim”. Z tego powodu liczni bracia mieli wątpliwości i nadal je mają, czy wolno im przyjmować cokolwiek z dóbr wstępujących do zakonu, jeśli będą im darowywane, czy mogą bez winy nakłaniać ich do czynienia donacji na rzecz osób i konwentów, czy sami prowincjałowie albo bracia powinni udzielać im rady co do podziału takich dóbr, gdy do udzielenia rady mogłyby znaleźć się inne odpowiednie osoby nie spośród ich samych, do których byliby w tej sprawie odsyłani wstępujący do zakonu. [38, 5b] Po rozważnym namyśle uznaliśmy, że intencją św. Franciszka, wyrażoną w powyższych słowach, było całkowite odsunięcie od braci wstępujących i przyjmujących jego regułę, których ustanowił w najwyższym ubóstwie, uczucia pożądania dóbr doczesnych, będących ich własnością, aby ze strony braci przyjmowanie do zakonu było rzeczą świętą i czystą, aby nawet nie było pozoru, że jest uzależnione od dóbr doczesnych nowych braci, ale że ma na celu jedynie poświęcenie ich służbie Bożej. Orzekamy, że na przyszłość zarówno ministrzy, jak i pozostali bracia winni powstrzymać się od wspomnianego nakłaniania i doradzania w sprawach donacji czynionych na ich korzyść, a także od udzielania rad co do innego rozdziału dóbr przyjmowanych braci. W tej sprawie powinni oni być odsyłani do osób bogobojnych innego stanu, a nie do braci, aby dla wszystkich było oczywiste, że są oni gorliwymi, pilnymi i doskonałymi wykonawcami tak zbawiennych ojcowskich poleceń. Ponieważ reguła chce, aby wstępujący do zakonu mógł swobodnie zadysponować swym majątkiem według natchnienia Bożego, nie wydaje się, żeby było niedozwolone, by [bracia] mogli przyjmować, oczywiście, biorąc pod uwagę swoje konieczne potrzeby i ograniczenia postawione we wspominanym wyjaśnieniu, gdyby wstępujący do zakonu chciał z własnej woli darować coś ze swych dóbr w charakterze jałmużny, tak samo jak innym ubogim. Wypada jednak, aby bracia zachowali wielką ostrożność przy przyjmowaniu takich ofiarodawców, aby z powodu znacznej ilości przyjętych darów nie zrodziła się przeciwko nim zawiść. 
[38, 6] Ponadto mówi się w regule, że „ci, którzy przyrzekli posłuszeństwo, niech mają jedną tunikę z kapturem i drugą - którzy chcieliby mieć - bez kaptura”; są też słowa podobne, że „wszyscy bracia noszą odzież pospolitą”. Skoro orzekliśmy, że powyższe słowa są równoznaczne z nakazami, chcemy sprecyzować je lepiej. Odnośnie do liczby sukien stwierdzamy, że nie jest dozwolone posiadanie większej ich ilości, chyba że w przypadkach koniecznych, przewidzianych w regule, zgodnie z tym, co dokładnie wyjaśnił nasz wspomniany już poprzednik. Orzekamy, że lichy gatunek szat, zarówno habitu, jak i noszonych pod nim sukien winien być rozumiany według ustalenia, jakie, zgodnie z słusznością, musi być dokonane na podstawie zwyczaju i warunków w danym kraju, tak co do koloru sukna, jak i niskiej ceny. Nie można wyznaczyć w tych sprawach ściśle określonego kryterium dla wszystkich krajów. Uznaliśmy, że osąd co do ubóstwa w tym względzie należy powierzyć ministrom, kustoszom czy gwardianom, czyniąc ich za to odpowiedzialnymi w sumieniu, zastrzegając jednak, aby pilnowali, by ubiory były lichego gatunku. Podobnie osądowi ministrów, kustoszy i gwardianów pozostawiamy ustalenie, dla jakiej konieczności bracia mogą nosić obuwie. 

[38,7] Następnie, ponieważ do dwóch okresów wyznaczonych w regule, w czasie których zobowiązani są do postu, to znaczy: „od uroczystości Wszystkich Świętych do Bożego Narodzenia” i w sposób szczególny w Czterdziestnicę, dodane zostało w regule, że „w innych zaś okresach obowiązani są do postu tylko w piątki”. Niektórzy chcieli z tego powodu twierdzić, że bracia tego zakonu nie są zobowiązani do innych postów, jak tylko do tych, chyba że będą to czynić, kiedy byłoby to stosowne. Wyjaśniamy, iż należy to rozumieć w ten sposób, że bracia nie mają obowiązku przestrzegać postu w innym czasie, z wyjątkiem postów ustanowionych przez Kościół. Nie wydaje się prawdopodobne, aby twórca reguły i ten, który ją zatwierdził, zamierzał zwolnić braci od zachowywania innych postów, do których zobowiązani są, na podstawie ogólnego przepisu Kościoła, pozostali chrześcijanie.

[38, 8a] Dalej, ponieważ wspomniany święty, chcąc nade wszystko, by jego bracia nie mieli absolutnie nic wspólnego z denarami czy pieniędzmi, nakazał „stanowczo wszystkim braciom, aby żadnym sposobem nie przyjmowali pieniędzy lub rzeczy mających wartość pieniężną osobiście lub przez zastępcę”. Nasz poprzednik, wyjaśniając to, ustalił przypadki i sposoby postępowania, przy stosowaniu się do których bracia nie mogą, ani nie powinni być oskarżani, że osobiście lub przez innego przyjmują pieniądze wbrew regule i czystości zakonu. My, z naszej strony, mówimy, że bracia winni strzec się w najwyższym stopniu, aby dla żadnych innych powodów, ani na żadne inne sposoby niż te określone w wyjaśnieniu naszego poprzednika, nie zwracali się do dających pieniądze, ani do wyznaczonych do tego ich przedstawicieli, ażeby, jeśli usiłowaliby postępować inaczej, nie narazili się na słuszne oskarżenie, że przekroczyli przepis i regułę. Albowiem, kiedy komuś zabrania się czegoś ogólnie, należy rozumieć, że to, co nie zostało dozwolone wyraźnie, przyjmowanie ofiar pieniężnych w kościele czy gdzie indziej, puszki i skarbonki przeznaczone na odkładanie pieniędzy od ofiarodawców czy darowizny, a także jakiekolwiek inne ubieganie się o pieniądze czy uciekanie się do ludzi je posiadających, na które nie została wyrażona zgoda we wspomnianym wyjaśnieniu, wszystko to, oświadczam, jest braciom po prostu zakazane. Skoro zgodnie z regułą dozwolone jest wyraźne zwrócenie się do bliskich przyjaciół tylko w dwóch przypadkach, to znaczy „w potrzebach chorych i odzież innych braci”, często wspominany nasz poprzednik, uwzględniwszy potrzeby życia, miłosiernie i rozsądnie uznał, że pozwolenie to winno się rozszerzyć na inne niezbędne potrzeby braci, które czasem się pojawiają lub są przewidywane przy braku jałmużny. Niech bracia zwrócą uwagę, że dla żadnych innych powodów niż powyższe lub im podobne, na drodze ani gdzie indziej, nie wolno im zwracać się do takich przyjaciół, nawet gdyby sami przyjaciele dawaliby im pieniądze czy ich przedstawiciele, posłańcy, depozytariusze, czy jakkolwiek się ich określi, choćby nawet stosowali się całkowicie do sposobu postępowania w sprawach dotyczących pieniędzy. 
[38, 8b] W końcu, ponieważ ten sam wyznawca pragnął w najwyższym stopniu, aby ci, którzy przyjęli jego regułę, całkowicie oderwali się od umiłowania i pragnienia rzeczy ziemskich, szczególnie pieniędzy i w żaden sposób nie przywykli do ich używania, zgodnie z tym, co potwierdza wiele razy powtarzany w regule zakaz przyjmowania pieniędzy, jest rzeczą konieczną, by bracia, zachowując ostrożność, starali się, kiedy z powodów i sposobami wyżej wskazanymi będą musieli zwrócić się do posiadających pieniądze, przeznaczone na ich potrzeby, kimkolwiek by oni nie byli, to znaczy osobami zwierzchnimi czy posłańcami, wobec nich wszystkich zachowywać się w ten sposób, by było widoczne, iż oni pieniędzy nie mają i by rzeczywiście ich nie mieli. Z tego powodu bracia niech wiedzą, że jest im niedozwolone sprawdzać, ile i w jaki sposób mają być wypłacone pieniądze i żądać rozliczenia z wydatków, domagać się ich w jakiejkolwiek formie czy deponować albo dawać w depozyt, trzymać skarbonkę albo nosić klucze do niej i tym podobne. Czynienie rzeczy wymienionych należy do uprawnień panów, którzy są donatorami oraz osób, które zatrudnili do tego zadania. 

[38, 9a] Święty mąż, określając w regule normy ubóstwa, powiedział: „Bracia niech niczego nie nabywają na własność: ani domu, ani ziemi, ani żadnej innej rzeczy. Jako pielgrzymi i obcy na tym świecie, służąc Panu w ubóstwie i pokorze, niech ufnie proszą o jałmużnę”. Wyjaśnione zostało przez niektórych naszych poprzedników, biskupów rzymskich, że to wywłaszczenie rozumieć trzeba jako odnoszące się i do poszczególnych jednostek i do wspólnoty. Z tego powodu przyjęli oni, dla siebie i Kościoła rzymskiego, prawo własności i własność wszystkich rzeczy przyznanych, ofiarowanych i darowanych braciom, przy czym zakonowi i braciom wolno je mieć w faktycznym używaniu, im bowiem zostawiono tylko i jedynie prawo rzeczywistego używania. Tymczasem przedłożono nam do zbadania pewne fakty, które podobno zdarzają się w zakonie, a które wydają się stać w sprzeczności ze wspomnianym ślubem i z czystością zakonu. Jesteśmy przekonani, że wymagają one zastosowania odpowiedniego środka zaradczego. [38,9b] Na przykład, bracia nie tylko podtrzymują, że zostali ustanowieni spadkobiercami mającymi prawo do posiadania rzeczy, ale rzeczywiście się o nie starają. Niekiedy przyjmują roczne dochody w ilości tak znacznej, że konwenty, które je posiadają, mogą żyć wyłącznie z nich. Kiedy załatwiane są w sądach ich sprawy, dotyczące także rzeczy doczesnych, asystują adwokatom i prokuratorom i osobiście tam interweniują, aby wywierać na nich nacisk. Podejmują się egzekucji ostatniej woli wyrażanej w testamentach i ją przeprowadzają, mieszają się czasami do porządkowania spraw finansowych albo dokonywania restytucji odsetek lub dóbr bezprawnie zyskanych. [38, 9c] W niektórych miejscach posiadają nie tylko ogrody zbyt rozległe, ale także wielkie winnice, z których zbierają w celu sprzedaży zarówno wiele warzyw, jak i wina. W czasie żniw albo winobrania, żebrząc albo kupując skądinąd, bracia zbierają taką obfitość zboża i wina i składają w piwnicach i spichrzach, że przez resztę roku mogą żyć bez proszenia o jałmużnę. [38, 9d] Budują albo każą wznosić kościoły lub inne budowle o nadmiernej wielkości i wymyślności kształtu czy formy architektonicznej, zwracające uwagę kosztownością, tak że wydają się one nie mieszkaniami ubogich, ale wielkich panów. Także paramenty kościelne w wielu miejscach mają tak liczne i tak wyjątkowo drogocenne, że przewyższają w tym wielkie kościoły katedralne. [38, 9e] Przyjmują też bez różnicy konie i broń, ofiarowywane im przy okazji pogrzebów. 
[38, l0a] Jednak wspólnota braci, a szczególnie przełożeni zakonu twierdzą, że wymienione fakty, a przynajmniej większość z nich, nie zdarzyły się w zakonie, a jeśli ewentualnie znajdą się winni takich występków, będą bezwzględnie ukarani; dodają też, że przeciwko podobnym wykroczeniom, aby do nich nie dochodziło, podjęto w zakonie już dawno i wiele razy bardzo surowe rozporządzenia. Pragnąc zatroszczyć się o sumienia braci i usunąć z ich serc wszystkie wątpliwości, na ile będzie to możliwe z naszej strony, odpowiadamy w powyższych kwestiach, co następuje. Ponieważ życie w prawdzie polega na tym, aby akty zewnętrzne wyrażały usposobienie wewnętrzne i stan ducha, konieczne jest, by bracia, którzy przez tak wielkie wyrzeczenie oderwali się od rzeczy doczesnych, trzymali się z dala od wszystkiego, co byłoby lub mogłoby wydawać się sprzeczne z tym wyrzeczeniem. [38, l0b] Skoro przy dziedziczeniu na spadkobierców przechodzi nie tylko używanie rzeczy, ale w swoim czasie także prawo własności, a bracia nie mogą nic otrzymać na własność, ani sami osobiście, ani jako wspólnota zakonna, orzekamy wyjaśniając, że ze względu na czystość ich ślubu, są oni absolutnie niezdolni do przyjmowania spadków, które z natury swej obejmują bez różnicy pieniądze oraz dobra nieruchome i ruchome. Nie wolno braciom starać się o pozostawienie im, ani przyjmować pozostawionych, tak jakby na sposób i w formie legatów, wartości będących takimi dziedzictwami czy tak wielkiej ich części, że można by domniemywać, iż stało się to przez działanie noszące cechy oszustwa; zabraniamy bez żadnego wyjątku, aby w ten sposób postępowali. A ponieważ dochody roczne są uznawane przez prawo za należące do dóbr nieruchomych i posiadanie takich dochodów jest sprzeczne z ubóstwem i zobowiązaniem do żebrania, nie ma żadnej wątpliwości, że nie wolno braciom, zważywszy na ich stan, przyjmować czy posiadać jakichkolwiek dochodów, tak samo jak posiadać własności czy użytkowania jej. Na to nie udziela się zezwolenia. [38, l0c] Ponadto, osoby dążące do doskonałości, w sposób szczególny powinny unikać nie tylko tego wszystkiego, co uznawane jest za zło, ale wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Tymczasem przez obecność w sądach i wywieranie presji, gdy odbywa się postępowanie w sprawach, które mają przynieść im korzyść, wierzy się jako w rzecz prawdopodobną, przynajmniej na podstawie tego, co jest widoczne na zewnątrz, a tak właśnie dokonują osądów ludzie z zewnątrz, że bracia obecni przy tych sprawach dochodzą czegoś jakby swej własności. Dlatego ci, którzy uczynili tego rodzaju ślub [ubóstwa] i przyjęli taką regułę, nie powinni w żaden sposób mieszać się do sądów i sporów sądowych, aby mieli „świadectwo od tych, którzy są z zewnątrz”, aby czynili zadość czystości swojego ślubu i aby uniknąć przez to zgorszenia bliźnich. 

[38, l0d] Braciom tego zakonu niech będą całkowicie obce: przyjmowanie, prawo własności, posiadanie na własność i używanie pieniędzy, także wszelkiego rodzaju operacje finansowe, zgodnie z tym, co jasno powiedział w wyjaśnieniu reguły wspominany często nasz poprzednik. Jego profesji nie mogą odwoływać się do sądu w żadnej sprawie doczesnej; braciom nie wolno i nie wypada, a raczej niech wiedzą, że zważywszy na czystość ich stanu, jest im zakazane, by narażali się na wykonywanie tego rodzaju egzekucji i podejmowanie się porządkowania spraw [testamentów], których nader często nie można przeprowadzić bez procesu, a także zajęcia się sprawami finansowymi czy zarządzaniem pieniędzmi. Jednakże nie stoi w sprzeczności z ich stanem udzielanie rady co do tych egzekucji, ponieważ nie pociąga to za sobą żadnego działania przed sądem o dobra doczesne, procesu w sądzie czy pełnienia zarządu w sprawach finansowych. 
[38, 11] Choć nie tylko jest dozwolone, ale nader stosowne i rozsądne, że bracia, którzy pilnie oddają się wysiłkom ducha w modlitwie i studiach, posiadają ogrody i miejsca, gdzie mogą znaleźć odprężenie i odpoczynek, gdzie po takich trudach mogą przychodzić dla zrelaksowania się przez aktywność fizyczną słuszne jest też, że mają je, aby zapewnić sobie potrzebne na swój użytek warzywa. Jednak sprzeciwia się regułę i czystości zakonu posiadanie ogrodów, a także winnic, uprawianych w celu sprzedaży warzyw i innych produktów ogrodniczych. Zgodnie z tym, co wyjaśnił i zarządził nasz poprzednik, jeśli bracia otrzymaliby w formie legatu takie posiadłości przeznaczone na użytek najbliższy wspomniany wyżej, to znaczy na uprawę, ogrodu czy winnicy lub na użytek podobny, powinni zrezygnować z ich przyjęcia w każdej formie, ponieważ posiadanie takich dóbr w celu osiągania, w swoim czasie, zysków za ich płody, bliskie jest ze swej natury i istoty posiadaniu dochodów. 

[38, 12] Znowu, ponieważ święty [Franciszek], tak poprzez przykład życia, jak i słowami reguły pokazał, że chce, by jego bracia i synowie, ufni w Bożą opatrzność, pokładali swe zamysły w Bogu, który karmi ptaki niebieskie, które nie gromadzą w stodołach, nie sieją, ani nie koszą, nie jest prawdopodobne, że było jego wolą, aby posiadali oni spichlerze czy piwnice, gdy tymczasem powinni ufać, że mogą prowadzić życie dzięki codziennej jałmużnie. I dlatego nie powinni z powodu małodusznej obawy uciekać się do gromadzenia zbiorów i zapasów tego rodzaju; mogą to czynić tylko wtedy, gdy na podstawie doświadczenia stwierdzi się, że jest wysoce wiarygodne, iż nie będą mogli znaleźć inaczej środków do życia. Uznaliśmy, że osąd w tej sprawie należy pozostawić ministrom i kustoszom, którzy podejmą decyzję razem i każdy z osobna na terenie swoich obszarów administracyjnych i kustodii, za radą i zgodą gwardiana oraz dwóch roztropnych kapłanów miejsca i dwóch braci zakonnych najstarszych wiekiem; w sposób szczególny czynimy ich za to odpowiedzialnymi w ich sumieniach. [38, 13] Ponieważ święty mąż chciał ustanowić swoich braci w najwyższym ubóstwie i pokorze, zarówno pod względem nastawienia duchowego, jak i w rzeczach zewnętrznych, tak, jak głosi prawie cała reguła, wypada, aby nie budowali ani nie zgadzali się na budowanie kościołów czy jakichkolwiek innych budynków, które biorąc pod uwagę liczbę zamieszkujących je braci trzeba uznać za zbyt liczne i wielkie w stosunku do potrzeb. Dlatego chcemy, aby w przyszłości zadowalali się w zakonie budowlami bardziej umiarkowanymi i skromniejszymi, by to, co rzuca się w oczy, nie świadczyło na zewnątrz o sprzeczności ze ślubowanym wielkim ubóstwem. Choć paramenty i naczynia kościelne przeznaczone są ku czci imienia Bożego, jednak „ten, który poznaje to, co jest zakryte”, patrzy przede wszystkim na ducha służących Mu, a nie na ręce i nie chce, aby Mu służono przy pomocy takich przedmiotów, które są niezgodne z uwarunkowaniami i stanem Jego sług. Z tego powodu braciom powinny wystarczać skromne naczynia i paramenty kościelne, odpowiednie i właściwe co do liczby i wielkości. Ich nadmiernej ilości i zbyt wielkiej wartości, a także przesadnej wymyślności w tych i w innych rzeczach nie można pogodzić z ich profesją i stanem. Oznaczają one bowiem gromadzenie skarbów i bogactwo, a według ludzkiego osądu stanowią jawne odstąpienie od tak wielkiego ubóstwa. Dlatego chcemy i polecamy, ażeby powyższe wskazania były przez braci zachowywane. Co do darowanych im koni i uzbrojenia, zarządzamy, że we wszystkim i w każdym przypadku należy przestrzegać tego, co zostało ustalone w odniesieniu do jałmużny pieniężnej w znanym wyjaśnieniu, o którym była już mowa. 
[38, 14] Na gruncie powyższych zaleceń powstała wśród braci pewna drażliwa kwestia, mianowicie, czy na mocy zobowiązań reguły powinni używać rzeczy w jak najmniejszej mierze i w ubóstwie. Niektórzy z nich są przekonani i twierdzą, że tak, jak na mocy ślubu zobowiązują się do najściślejszego wyrzeczenia się własności, tak samo wskazane jest największe ograniczenie i ekstremalne ubóstwo w odniesieniu do używania rzeczy. Inni, przeciwnie, utrzymują, że na mocy swego ślubu zakonnego zobowiązani są do ubóstwa w używaniu tylko tych rzeczy, które są wymienione w regule, chociaż powinni zachowywać skromność w używaniu zgodnie z zasadą umiarkowania, przy czym wypada im okazywać tu większą powściągliwość niż pozostałym chrześcijanom. Chcąc przeto zadbać o uspokojenie sumień braci i położyć kres tym sporom, wyjaśniając orzekamy, że Bracia Mniejsi, na mocy ślubu swojej reguły, w sposób szczególny zobowiązani są do używania rzeczy przy zachowaniu ograniczeń i w ubóstwie zawartym w ich regule, w takim stopniu, w jakim reguła zawiera czy określa to używanie. Uznajemy natomiast za zuchwałe i lekkomyślne mówić, jak niektórzy twierdzą, że jest heretyckie uważać używanie ubogie za zawarte lub nie zawarte w ślubie ewangelicznego ubóstwa. 
[38, 15a] Wreszcie, ponieważ wspomniana reguła podając, przez kogo i gdzie powinno się przeprowadzać elekcję ministra generalnego, nie czyni żadnej wzmianki o wyborze czy ustanowieniu ministrów prowincjalnych, mogła w tej sprawie powstać wśród braci wątpliwość. Pragnąc aby we wszystkich swych działaniach postępowali z jasnością i pewnością, wyjaśniamy, postanawiamy i zarządzamy po wszeczasy w tej konstytucji, że kiedy w jakiejś prowincji trzeba zatroszczyć się o wybór ministra, należy to do kapituły prowincjalnej; zobowiązana jest ona przeprowadzić elekcję następnego dnia po tym, jak zostanie zwołana. Zatwierdzenie elekcji należy do ministra generalnego. [38, 15b] Jeśli elekcja taka przebiega w formie głosowania i z powodu głosów podzielonych, wypada przeprowadzić więcej elekcji. Przy braku zgody, ważna będzie ta, w której uczestniczyła większa liczebnie część kapituły (niezależnie od starań czy zasług jej członków), bez uwzględnienia jakiegokolwiek zarzutu czy sprzeciwu strony przeciwnej. Taka elekcja będzie zatwierdzona lub unieważniona przez wspomnianego ministra generalnego za radą wybranych członków zakonu, zgodnie z tym, co uzna za pożyteczne według natchnienia Bożego. Wcześniej jednak, na mocy swego urzędu i należących do niego kompetencji, przeprowadzi w tej sprawie dokładne badanie. Jeżeli elekcja zostanie unieważniona, wraca do kapituły prowincjalnej. Znowu, gdy kapituła w wyznaczonym dniu zaniedba dokonania wyboru ministra, wówczas minister generalny ma swobodę zadbania o taką nominację. [38, 15c] Jeśli ministrowi generalnemu i kapitule generalnej, z jakiegoś oczywistego i uzasadnionego powodu, wydawałoby się pożyteczne, aby w prowincjach zamorskich Irlandii, Grecji czy należących do Rzymu - w których dotychczas z jakiegoś uzasadnionego powodu zachowała się inna procedura wyborcza - minister prowincjalny wybierany był czasami przez ministra generalnego wraz z radą roztropnych członków zakonu, a nie na drodze elekcji przeprowadzanej przez kapitułę prowincjalną. W tym przypadku w prowincjach Irlandii należy zachowywać bezwzględnie - bez działań podstępnych, stronniczości czy oszustwa - to co uznał za właściwe zarządzić minister generalny wraz z radą wspomnianych braci, natomiast w prowincjach rzymskiej czy greckiej w sytuacji, gdy minister prowincjalny umrze lub został oddelegowany za morze. [38, 15d] Co zaś dotyczy usunięcia z urzędu ministrów prowincjalnych, chcemy, aby zachowywano normy, które w odniesieniu do tego zakonu utrzymują w tej sprawie swoją ważność do tego czasu. Ponadto, gdyby się zdarzyło, że bracia nie będą mieli ministra generalnego, jego obowiązki wykonywał będzie, działając w jego zastępstwie, wikariusz zakonu, aż do czasu, gdy zadba się o wybór nowego. Jeśli w tym, co odnosi się do ministrów prowincjalnych dojdzie przypadkiem do usiłowań i działań innych niż wskazane, przez sam fakt będą one nieważne i pozbawione mocy. 

Nikomu z ludzi w żaden sposób nie wolno słowa tej naszej deklaracji, polecenia i zalecenia, odpowiedzi, zakazu i nakazu, konstytucji, orzeczeń i woli przekraczać ani ośmielać się zuchwale jej sprzeciwiać. Jeśli ktoś poważy się na to, niech wie, że ściągnie na siebie gniew Boga wszechmogącego i świętych apostołów Piotra i Pawła.